Dodaj do ulubionych

moja historia

29.01.07, 14:08
6 stycznia dowiedziałam się, że jestem w ciąży. moja radość nie trwała jednak
długo, bo juz 16 pojawiło się plamienie, które przeszło w krwawienie. Później
szpital i tam diagnoza brak pęcherzyka płodowego w macicy. Dla mnie szok:
jeszcze 5 dni temu był tam, gdzie powinien, a teraz??Lekarze musieli
wykluczyć ciążę pozamaciczną. Cały tydzień w szpitalu, seria bolesnych badań
i ta straszna świadomość, że mojego Maleństwa juz nie ma. Teraz jestem po
wyłyżeczkowaniu i próbuję żyć dalej. Na wielu ludziach sie zawiodłam inni,
częśto zupełnie obcy bardzo mi pomogli: Takie jest życie. Ktoś z bliskiej
rodziny jest w ciązy, to pierwsze tygodnie. Nie potrafię sie cieszyc
szczęściem przyszłych rodziców, bo oni sprawili mi ból:w kilka godzin po
zabiegu zadzwonili do mnie i zaczęli opowiadać o zdjęciu usg i bijącym
serduszku, a ja czułam się jakby kopali mnie prosto w serce, przecież
doskolane wiedzieli o moim stanie. dlatego proszę Was anonimowe forumowiczki
o wsparcie i radę jak mozna sobie poradzić po takiej stracie?Co może wykazać
badanie H - P?z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • agap75 Re: moja historia 29.01.07, 14:57
      Akte. Współczuję, myślę, że dobrze że trafiłaś do forum. Rok temu miałam
      podobną do Twojej sytuację. Cieszyłam się ciążą 14 dni. Forum mi pomogło tzn.
      było mi ciut lżej wtedy gdy mogłam coś napisać, poczytać. Zaraz po moim
      poronieniu moja szwagierka ogłosiła że jest w ciąży i czułam się dokładnie jak
      Ty. Myślę, że masz do tego prawo. Wynik H-P pewnie niewiele wyjaśni. Pamiętam,
      że na moim było tylko "Resztki po poronieniu".
      Przytulam Cię mocno.
    • infomed Re: moja historia 29.01.07, 15:03
      O jak dobrze Cie rozumiem, 3 dni po poronieniu wróciłam do pracy, płacząc
      opowiadałm mojej dobrej koleżance jakie to straszne,jak sie cierpi i że zycie
      nie ma sensu na co ona mi na to a ja mam dla ciebie taka radosna nowine ja tez
      jestem w ciązy.
      Wracając z pracy wyłam całą drogę w głos.......... teraz ponad dwa miesiące
      pózniej jest juz dobrze, moge teoretycznie znów sie starac......... ale mam w
      sobie ciągle żal o tę sytuację,
      nigdy juz nie bedzie miedzy nami tak samo...
      • adrasteaa Re: moja historia 29.01.07, 15:14
        Wiem jakie to jest przykre mam 3 poronienia za soba
        Wiesz co mi najbardziej pomogło slowa mojego byłego lekarza powiedzial tak wiem ze pani jest przykro ale nie ma co rozpaczać nie chcialaby Pani chyba urodzic jakiegos kalekiego dziecka. Jeśli ciąża ma byc to bedzie a jeśli coś jest wadliwego to organizm sam wcześniej czy pożniej ją usunie Dlatego teraz musi byc Pani dzielna.
        Może to jest troche btutalne ale to prawda
        Moja dobra rada to znalezienie dobrego lekarza ktory właściwie toba pokieruje i zrobienie podstawowych niezbednych badań zeby wykluczyć potencjalne przyczyny
        Zycze powodzenia i Badz Dzielna
        Długo będziesz cierpieć nawet wowczas gdzy bedziesz myslała ze masz to juz za soba, pozostaje wiara i nadzieja ze to sie nigdy wiecej nie powtórzy
    • aga8382 Re: moja historia 29.01.07, 15:50
      Rozumiem Cie doskonale, 16 stycznia miałam zabieg. Powoli dochodzę do siebie.
      Przytulam Cię mocno. Musi minac trochę czasu i na pewno się lepiej poczujesz...
      Mam nadzieje ,że spotkasz na swojej drodze osoby , któe bedą potrafily pomóc Ci
      chociazby dobrym słowem bo to mimo wszystko dużo daje
      • akte2 Re: moja historia 29.01.07, 15:55
        Dziękuję bardzo za zrozumienie, wiedziałam, że znajdę je u tych, które
        przechodziły przez ten sam ból. Teraz jest źle, ale gdzieś w środku tli się
        nadzieja, że będzie lepiej. Wiem jednak, że nie zapomnę nigdy tego, że choć
        krótko, to jednak rosło we mnie nowe życie.
        • aregiec Re: moja historia 29.01.07, 19:11
          Chciałam tylko dodać, że ja podobnie jak aga8382 poroniłam 16 stycznia z tą
          różnicą, że było to poronienie samoistne i obeszło się bez zabiegu. Najwięcej
          otuchy dodają mi właśnie takie dziewczyny jak Ty, tutejsze forumowiczki bo tak
          naprawdę nikt inny nie wie przez co przeszłam i jak się czuję. Bardzo pomógł mi
          tez lekarz do którego trafiłam z polecenia siostry, nie tylko fizycznie ale i
          psychicznie. Jak mu powiedziałam że nigdy nie zapomnę tego wszystkiego, że nie
          wiem jak zdołam żyć dalej powiedział "proszę nie powstrzymywać się od płaczu,
          teraz jest czas żałoby i płacz jest potrzebny /bo się rozpłakałam/ Nie chodzi
          też o to żeby zapomnieć, wkońcu straciła pani swoje dziecko ale musi pani
          pamiętać, że Ono gdzieś jest i czeka na Panią i na pewno spotka się z Nim pani
          kiedyś. Z tą świadomością musi Pani nauczyć się żyć dalej i proszę mi wierzyć,
          że jak minie trochę czasu zacznie pani myslec o tym że jeszcze wszystko przed
          pania, ze jeszcze moze pani byc mamą i cieszyc sie z tego tu na ziemi".
          Te słowa sprawiły, że zdecydowałam się zostać u tego lekarza choc to moze
          bedzie kłopotliwe gdyz bede dojezdzac 100km ale chyba warto skoro nie
          potraktowal mojego dziecka jak kolejnego obumarlego płodu swojej kolejnej
          pacjentki.
          Pozdrawiam Ciebie i wszystkie forumowiczki!
    • zytka08 Re: moja historia 30.01.07, 08:33
      Witaj, historia każdej z Nas jest wyjątkowa, choć bardzo podobna, najpierw
      wielka krótkotrwała radość z ciąży a potem strata i ból.I Forum,które jest
      źródłem pokrzepienia, wiedzy,zrozumienia, nadziei. Trzymaj się cieplutko i bądź
      silna.Pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka