Dodaj do ulubionych

ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne...

27.09.07, 09:35
jestem w przedziwnej sytuacji: po staraniach dostałam normalny okres, potem 2
dni spokój, i gdzieś od 8dc(kiedy planowałam następne starania) dostałam
plamień- dość mocnych jak na plamienia...
Dla żartów właściwie zrobiłam test ciążowy, bo miałam zapas i wyszedł mi
pozytywnie...potem już przez kilka dni plamienia i testy pozytywne.....
Po weekendzie poszłam do gina- mówię o sytuacji-po USG stwierdził że
absolutnie brak ciąży, pozamacicznej tez raczej nie widać....
Kazał zrobić BETA HCG...
I mam : wtorek: 580 mIU/ml
środa: 663 mIU/ML
dlaczego mam taki wynik? Może miałam poronienie-ale sie nie do końca
wyczyściło...Biorąc pod uwagę ostatni prawdziwy okres(nie licząc tego
ostatniego, który być może mylnie wzięłam za okres) to to powinna być 5 tyg.
ciąża. Przecież przyrost jest za słaby, zresztą NIC nie ma w macicy. Mam Zero
objawów. dziś znów ide do gina...
Boję sie dziadostwa typu zaśniad...
CZy któraś z was miała taka historię????
CZy po poronieniu samoistnym (to dla mnie był okres) 2 tygodnie temu taka beta
ma prawo sie utrzymywać???

Obserwuj wątek
    • zawsze_kulka Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 27.09.07, 10:17
      Według mnie 2 tygodnie po poronieniu beta powinna już spaść.
      Przyrost bety może nie rzuca na kolana, ale jest. Na usg... może
      jest za wcześnie?
      Rzeczywiscie przedziwna sytuacja...
      Powodzenia w każdym razie i daj znać!
      • ewa-krystyna Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 27.09.07, 14:16
        beta po poronieniu moze trzymywac sie jeszcze wysoko przez nawet 5-6 tygodni,ale
        powinna malec a nie rosnac...
        • zawsze_kulka Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 27.09.07, 15:27
          Przy tak wczesnej ciąży i domniemanym poronieniu beta nie powinna po
          2 tygodniach wynosić aż tyle... No i rosnąć!
          A co mówi lekarz? Jaką objął strategię?
          • lili-a31 Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 27.09.07, 16:00
            Nie wiem czy ma strategie...Na USG doszukiwał się pozamacicznej, ale na razie
            nie widział. Normalnej tez nie-zresztą podobno lekarz widzi pewne oznaki
            ciąży:rozpulchnienie macicy itd. U mnie nic...
            Zresztą moja beta jest za niska bo ogólnie miałabym mieć teraz co najmniej 5
            tydzień od ostatniej miesiączki...Nic sie nie zgadza...Ja sądzę iż jest to
            "niedokończone poronienie samoistne"....Bo przecież miałam okres (przynajmniej
            wyglądał na okres) 2 tyg. temu....I po co mi to wszystko? jedno poronienie
            zatrzymane już miałam i czuję że będzie powtórka z rozrywki. Tylko nie wiem czy
            się jeszcze odważę zachodzić...To już przekroczyło zakres mojej wytrzymałości-bo
            te starania były zaplanowane i oczekiwane...
            • apu14 Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 28.09.07, 09:19
              to co wzięłaś za "chyba okres" mogło być krwiawieniem
              implantacyjnym. jesli tak było, to byłabyś w czwartym tygodniu.
              żaden lekarz nie zobaczy na usg ciąży. szyjka tez nie jest wtedy
              rozpulchniona. czekaj jeszcze spokojnie. nie przemęczaj się.
              pozdrawiam
            • yba2 Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 28.09.07, 15:04
              Lili, absolutnie nie chcę Cię straszyć ale warto mieć na uwadze
              opcję ciąży pozamacicznej. Być może ciąża obumiera i dlatego beta
              spada. Ciaża pozamaciczna czasem bardzo długo jest niewidoczna w
              USG, a czasem w ogóle. Tak było u mnie, w 7 tc beta wynosiła ponad
              3000, a ciąży nigdzie nie było widać.
              Pozdrawiam, życząc żeby to jednak nie była cp.
              Yba
              • lili-a31 do yba2 28.09.07, 15:32
                A w którym momencie lekarz zdecydował że to pozamaciczna??? Miałaś jakieś
                objawy, bóle??
                Miałaś zabieg (gdzie Ci sie umiejscowiła cp)??
                Jeszce jedno: czy miałaś objawy ciążowe-ból piersi itd. (ja mam zero)
                Jestem przygotowana na ten scenariuszsad - w poniedz. robię bete i idę do lekarza...
                Dawno temu to u Ciebie sie stało? Starasz sie nadal???
                • yba2 Re: do yba2 28.09.07, 23:48
                  W momencie, kiedy wynik bety był wysoki (3100) a ja miałam bóle
                  brzucha i plamienie, było wiadomo, że ciąża jest gdzie indziej. Ale
                  nie było jej widać nigdzie.
                  Tu jest z grubsza opisana moja historia:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30293&w=66013720&v=2&s=0
                  Historia miała miejsce trzy miesiące temu. Teraz czekam na hsg,
                  w zależności od wyniku tego badania, podejmiemy decyzję co dalej.

                  Chyba Cię wystraszyłam, nie chciałam.
                  Mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy.

                  Pozdrawiam serdecznie
                  Yba
    • sylvia_b Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 28.09.07, 20:45
      Poszukaj na tym forum, albo na forum Trudna ciąża moich wątków. Ja
      miałam prawie identyczną sytuację, tyle, że plamienia zaczęły się w
      dniu zagnieżdżania (ok 24dc) i była to pozamaciczna. Odpisałam Ci
      też na forum dla starających się.
      Nie chcę Cię straszyć, ale to na prawdę musisz kontrolować. Ciąża
      pozamaciczna jest niebezpieczna dla Ciebie samej.
      A jakby Cię zaczęło boleć w okolicy obojczyków albo klatki
      piersiowej to NATYCHMIAST do szpitala.
      • zawsze_kulka Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 01.10.07, 21:09
        Lili,
        co u Ciebie? Daj znać.
        • lili-a31 Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 05.10.07, 12:28
          Na chwilę obecną sytuacja przedstawia się tak:
          w poniedz. beta wyniosła 1500 (tydzien wcześniej 600)-czyli bardzo źle ponieważ
          NIE jestem w żadnej ciąży, co po raz drugi potwierdził bardzo dokładnym USG lekarz.
          Kazał czekać na okres. No więc wczoraj dostałam bóle jak na okres i od dwóch dni
          mam krwawienio-plamienia (nie jest to tak silne jak mój normalny okres-plus mam
          takie skrzepy-jakby błony z krwią:sorry za opis)-tak ogólnie to według wyliczeń
          prawdziwy okres miałabym dopiero dostać...
          Strasznie się boję-choć lekarz zapewniał że na USG nie widzi absolutnie żadnej
          pozamacicznej, w ogóle niczego w macicy ani zaśniadu...
          Jestem przerażona-boję się robić ta betę-bo jak ona wzrośnie to nie wiem co ze
          mną. A przecież teraz (mając) ten okres-nie okres (Choc bóle jak przy okresie)
          to może się wszystko oczyści...
          No nic miało być inaczej, a teraz zamiast czekać na coś innego to czekam na
          wyrok-bo lekarz w sumie nie wie co mi jest...
          Mówił coś że po ciąży biochemicznej -mogę mieć takie beta HCG-ale czy ktoś zna
          przypadek by po biochemicznej(3 tygodnie temu miałam okres-lub właśnie
          poronienie biochemicznej) Beta HCG rosła???

          Boję się że mogę dużą cenę zapłacić za "chęć zajścia w ciążę" -bo już się
          naczytałam że wystarczy kilka komórek trofoblastu i mogą się tworzyć rożne nie
          za wesołe historie...
          Za kilka dni znów zrobie bete (chyba umrę ze strachu)-tym razem trzymajcie
          kciuki by była prawie zerowa!!!A potem do lekarza....
          • maretina Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 05.10.07, 13:05
            zeby beta byla zerowa to musi minac wiecej niz kilka dni. pamietam,
            ze kiedy poronilam to beta byla ponad 1700 a dwa tygodnie pozniej ok
            5.
            mam nadzieje, ze wszystko bedzie w porzadku, ze nastepna ciaza
            bedzie juz czystym szczesciem. trzymaj sie cieplo. jeszcze zaswieci
            slonce i bedziesz miec swoje dzieciatko.
          • sylvia_b Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 07.10.07, 17:25
            A dlaczego nie zostawili Cię na obserwacji w szpitalu?!?!?!?!
            • lili-a31 Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 08.10.07, 09:00
              Kilka dni temu zaczęło mi się krwawienie które potem przeszło w okres(mocny taki
              jak mam zwykle). Zbadam betę- no przecież teraz to powinna wreszcie spaść!!!- a
              jak nie to wtedy lekarz zadecyduje...
              • sylvia_b Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 08.10.07, 18:10
                Niekoniecznie kochaniutka. Ja krwawiłam normalnie, okresowo, a beta
                rosła...
                • lili-a31 Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 09.10.07, 09:51
                  Dopiero w środę idę do lekarza...
                  TO jak mnie zaczęłaś straszyćsmile))))-to opowiedz jak to u Ciebie było...
                  No bo jak ci ta BETA rosła (mimo okresu) to musiałaś mieć zabieg????
                  Napisz jak to się u Ciebie zakończyło?????
                  • sylvia_b Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 09.10.07, 20:41
                    Po kolei? szczegółowo? A więc będzie długo smile
                    Cykle miałam zwykle 25 dniowe. Ciąży nie planowałam, kochaliśmy się
                    w lipcu tylko raz (tak wyszło wink) w 22 dc i to z gumką, więc do
                    głowy mi nie przyszło, że coś by się mogło wydarzyć.
                    24 dc przybrudziłam bieliznę takim brązowym sluzem. Pomyslałam, że
                    okres dostałam wcześniej, ale krwawienie nie było i nie było go aż
                    do 28 dc, kiedy to skojarzyło mi się, że takie plamienia (bo to
                    brudzenie cały czas trwalo) często pojawiają sie na poczatku ciąży i
                    z głupia franc, bardziej dla żartu zrobiłam test. Dwie kreski. szok.
                    Niemozliwe. Drugi test, to samo. Następnego dnia pobiegłam do gina,
                    zrobiłam bete: 403. Na usg stwierdził, że niczego nie widzi, bo za
                    wczesnie, ale ze jeżeli jest to jest to ciąża zagrożona i przepisał
                    luteinę, kazał skontrolować betę za tydzień.
                    Oczywiście nie wytrzymałam, powtórzyłam za dwa dni: 380. Wtedy też
                    pojawiło się krwawienie, już takie normalne, okresowe. Zadzwoniłam
                    do dwóch różnych ginów. Obaj powiedzieli, że to znaczy, ze ciąża
                    obumarła.
                    W sumie to się tym nie bardzo przejełam, bo to bardzo czesty
                    przypadek, ze takie wczesne ciaze sie nie utrzymuja, wiec sie
                    pogodzilam z tym faktem i uznalam, ze w ciazy nie jestem. Ale
                    poniewaz mialam pojsc do tego gina za tydzien to bete powtorzylam,
                    bardziej zeby sprawdzic czy jest juz na zero. i jak odebralam wynik
                    to mi sie slabo zrobilo. 1200!! A miesiaczka nadal. No to za telefon
                    do gina. Ten stwierdzil, ze on juz w takim razie nic nie rozumie,
                    ale ze w takim razie trzeba sie uzbroic w cierpliwosc i przeczekac
                    jeszcze tydzien, bo on i tak nic nie zobaczy, bo za wczesnie. Po
                    dwoch dniach znowu powtorzylam i chyba znowu nieznacznie przyroslo.
                    Nie wytrzymalam juz i pojechalam na nocny dyzur do szpitala. Tam
                    mnie pani na dyżurze najpierw opierniczyla, ze tyle zwlekam skoro
                    krwawie, zrobiła usg, zarodka nie zobaczyła, odesłała do domu z
                    nakazem leżenia i zazywania duphastonu, bo w szpitalu nie było już
                    miejsc. Kazała przyjść do kontroli pod koniec tygodnia.
                    Pod koniec tygodnia, a był to już koniec 5 tygodnia wg OM, trafiłam
                    w końcu w tym samym szpitalu na lekarza, który na USG zbadał mi w
                    końcu jajowody i doszedł do wniosku, że coś widzi w lewym
                    jajowodzie, ale czy jest to zarodek czy nie, to nie ma pewności i ze
                    dobrze by było żebym została w szpitalu na obserwacji.
                    A. Krwawiłam nadal, raz mocniej, raz mniej.
                    W szpitalu oczywiście nadal miejsc nie było i kazali mi na własna
                    rękę jechać do innego. Nie zeby mnie przetransportowali albo coć,
                    nie, samej. I to natychmiast. Nie wolno mi było nawet wstąpić po
                    drodze do domu. Dziwna ta nasza słuzba zdrowia smile
                    W innym szpitalu przyjęli mnie od razu. Poprzednich lekarzy
                    zwyzywali od konowałów, że już dawno powinnam się pojawić w szpitalu
                    bo to niebezpieczne dla mnie i w ogóle, że jak to możliwe, że w 5
                    tyg nic nie widzą, że widać w jajowodzie jak na dłoni, że już dawno
                    ktoś to powinien był zauważyć i w ogóle. Beta 2300. To był piątek po
                    południu. I tylko dlatego nie zrobili mi zabiegu od razu. Ale cały
                    weekend zaglądali do mnie co 5 min czy wszystko ze mną ok i w ogóle.
                    W poniedziałek miałam mieć zabieg jako trzecia. Ale pojechałam na
                    salę jako druga, bo rano ta ciąża zaczęła się ronić i rozrywać mi
                    jajowód. Myślałam, że umrę z bólu. Masakra.
                    A beta tego dnia rano wynosiła 2800.
                    Zabieg - udało się laparoskopowo - zniosłam bardzo dobrze i
                    szybciutko sie po nim wylizałam. Nic strasznego. na prawdę.
                    Ja Cię wcale nie chcę straszyć, nie to miałam na celu. Zmartwiłam
                    się tym, że Cię nie zostawili w szpitalu, bo widzisz jak ze mna
                    było. Jak bym posłuchała swojego gina, który stwierdził, że nic z
                    tego nie rozumie i kazał czekać tydzień to mogłabym teraz nie klupać
                    w tą klawiaturkę. W tamtym szpitalu tylko zalecili mi wizytę w
                    innym, a w ostatnim zostawili siłą, bo się bali, że jak mnie złapie
                    atak w weekend w domu to nie zdążą przyjechać.
                    Dlatego idz do innego gina. Albo i drugiego i trzeciego. Aż w końcu
                    trafisz na mądrego, który dojdzie do tego co Ci jest.
                    A najlepiej jak by Ci się udało byc na obserwacji w szpitalu. Nic
                    Cie to nie kosztuje, poleżysz, odpoczniesz, a zrobią Ci przynajmniej
                    wszystkie badania smile
                    Daj koniecznie znać co i jak.
                    Trzymam kciuki, żeby się wszystko dobrze skończyło.
                    • lili-a31 Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 10.10.07, 11:39
                      Dzięki za historię...
                      Fragmentami jakbym czytała o sobie: identycznie: okres dostałam , potem dla
                      żartów właściwie test ciążowy, potem dziwne wyniki bety -no i teraz niby drugi
                      porządny okres...Ale czuje ze na 99,9% wyląduję na zabiegu. O 17.00 będę miec
                      wynik bety, wieczorem ide do lekarza...
                      Powiedz tylko: czy masz juz betę zero???

                      Miało byc tak miło- a tkwię w jakimś horrorze. Jesli tak ma się kończyc moja
                      każda próba zajścia w ciążę to nie na moje siły...


                      • sylvia_b Re: ciazy brak, beta słaba, testy pozytywne... 10.10.07, 16:13
                        Daj koniecznie znać co u Ciebie.
                        Po operacji miałam NAKAZ kontrolowania bety. Najpierw po chyba
                        tygodniu (nie pamiętam dokładnie) była na poziomie +/- 800, miesiąc
                        po zabiegu "już" 4, więc wszystko ok.
                        Beta nie spada tak szybko jakby nam się wydawało. Ale trzeba to
                        sprawdzać, bo jeśli zostają w nas kosmki, które ja produkują to
                        wymaga to dłuższego i bardziej skomplikowanego leczenia.
                        Trzymam za Ciebie kciuki.
                      • agulka1001 lili-a31 10.10.07, 22:25
                        i jak wynik bety?????????
                        • lili-a31 Re: lili-a31 11.10.07, 11:04
                          Wynik bety 164-czyli jeszcze całkiem nie spadła. Tydzień temu 1600 (w tym czasie
                          mocny okres)teraz 164....
                          Za miesiąc mam zrobić ponownie....Lekarz mówił, ze nie ma sensu łyżeczkować...bo
                          cienkie endometrium...Mniejsza z tym-to doświadczony doktor to może tak ma
                          być...Wykluczył pozamaciczną...
                          Teraz to już tylko żeby to spadło przynajmniej poniżej 5.
                          Spotkało mnie coś dziwnego, lekarz coś tam przebąkiwał, że niby to
                          biochemiczna...ale chyba nie do końca ( jak beta z ciąży biochemicznej może
                          rosnąc przez miesiąc???)...Ja bym obstawała za "niedokonczonym poronieniem
                          samoistnym"...
                          Podsumowując: dopóki beta nie spadnie do właściwego poziomu to ta sprawa nie
                          jest dla mnie zakończona...
                          • ewa-krystyna Re: lili-a31 11.10.07, 13:37
                            Lilli u mnie beta spadla do poziomu u kobiety nieciezarnej po 4 tygodniach od
                            mocnego krwawienia ronnego...
                          • sylvia_b Re: lili-a31 11.10.07, 17:54
                            To dobrze, że nie będziesz czyszczona, jesli nie trzeba. Po pierwsze
                            omija Cie bardzo nieprzyjemny zabieg, po drugie możesz szybciej sie
                            starać.
                            A beta na prawde nie spada tak szybko.
                            Mnie robili histopatologie. No i ta bete kazali sprawdzac czy nie ma
                            resztek kosmkow jakis. Bo to nie zarodek sam w sobie produkuje bete
                            tylko te kosmki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka