Dodaj do ulubionych

też miałam być czerwcową mamą...

22.11.07, 13:14
i jak teraz przyjdzie przeżyć ten czerwiec? Jak można znowu zacząć
normalnie fukcjonować? Jak zasnąć w nocy i przespać noc? Nie chcę
żeby Oleńka ciągle chodziła z chusteczką i wycierała mi łzy, nie
chcę, żeby ciągle mówiłą, że mama płacze ale nie potrafię się z tym
pogodzić, po prostu nie potrafię...
Obserwuj wątek
    • grochalcia Re: też miałam być czerwcową mamą... 22.11.07, 13:37
      Gosia, zajrzyj an czerwcowki....
    • grochalcia Re: też miałam być czerwcową mamą... 22.11.07, 13:40
      a tu Ci tylko napisze tyle, ze dasz rade, chcoaiz moze w tej chwili myslisz, e
      to koniec świata...napisalam Ci troszke na czerwcowkach, skierowalam Cie tak na
      forum Promyczek...

      tak na pocieszenie powiem, ze poronilam pod koniec sierpnia, maialm zabieg a
      teraz jestem w 10tc...oczywiscie drze przed kazdym usg i wiem, ze moge zobaczyc
      wponiedzialek to samo co Ty..ale walcze....sofi walczy...wiele dziewczyn
      walczy...dasz rade!!!!!potrezbujesz teraz tylko sporo wsparcia.
      • gosiap_01 Re: też miałam być czerwcową mamą... 22.11.07, 14:00
        Bardzo, bardzo dziękuję, na pewno zajrzę na Promyczek ale na razie
        nie mogę o tym mówić ani pisać spokojnie; czuję się jakby świat mi
        się zwalił na głowę i w ogóle nie wiem czy odważę się jeszcze
        kiedyś zajść w ciążę. Jestem już po zabiegu i fizycznie dochodzę do
        siebie ale psychicznie - kompletna sieczka. Śpię 3 godziny na dobę
        i to po środkach nasennych i nie mogę przestać płakać. I wszyscy
        tylko mi mówią, że muszę zacząć normalnie żyć bo mam Olę i ona mnie
        potrzebuje. Sama to wiem i jej nie zaniedbuję (ona zresztą daje mi
        największe wsparcie choć ma tylko 2 lata), ale czy nie mam prawa do
        opłakiwania mojego nienarodzonego dziecka?!!
        • grochalcia Re: też miałam być czerwcową mamą... 22.11.07, 14:10
          odwazysz sie Gosiu....

          szkoda, ze juz jestes po zabiegu..pisalam Ci an czerwcowkach, ze wedlug nowego
          prawa mialas prawo otrzymanai aktu urodzenia martwego dziecka, zarejestrowania w
          USC, nawet pochowku(jak bys chciala)zasilku macierzynskiego..ja tez sie
          dowiedzialam o tym za pozno, jak bylam po zabiegu. bo o tym sie nie mowi..w
          szpitalach nawet o tym nie wiedza.....
          na promyczku jest fajnie, mozna posmiac sie i poplakac, bo to forum jest
          przygnebiajace....zapraszam, naprwde Ci pomozemy..zobaczysZ, za kilka dni juz
          bedzie lepiej...
          ja tez dziekowalam Bogu, ze mialam przy sobie mojego 2.5 letniego synka....

          w naszym siwecie jest tak, ze nienarodzone dziecko musisz oplakac sama...w
          sercu..bo ktos kto tego nie przezyl, niesterynCie nie zrozumie....

          w ktorym tygodniu serduszko przestalo bic????
          • gosiap_01 Re: też miałam być czerwcową mamą... 22.11.07, 14:32
            Dowiedziałam się o tym w srodę i od tamtej pory żyję jak w
            koszmarnym śnie. Zajrzenie na forum czerwcowe przekraczało moje
            siły. Nie jadłam, nie spałam i chciałam jak najszybciej mieć zabieg
            bo świadomość, że jest we mnie moje martwe dziecko po prostu mnie
            zabijała. Szkoda, że nie zajrzałam wczesniej bo byłabym
            przygotowana na to, że ktoś mnie w ogóle zapyta co chcę zrobić z
            moim dzieckiem; a tak w szoku zostawiłem Je w szpitalu i pewnie nie
            wybaczę sobie tego do końca życia...Kończę na dziś bo już nie mogę
            o tym pisać, muszę się czymś zająć. Bardzo, bardzo dziękuję za
            wsparcie.
            • kosmosik Re: też miałam być czerwcową mamą... 22.11.07, 15:41
              > Szkoda, że nie zajrzałam wczesniej bo byłabym
              > przygotowana na to, że ktoś mnie w ogóle zapyta co chcę zrobić z
              > moim dzieckiem; a tak w szoku zostawiłem Je w szpitalu i pewnie
              nie
              > wybaczę sobie tego do końca życia...

              Gosiu nie mów tak. To nie jest teraz istotne. Nie mogłaś nic zrobić
              by dzidzia nie zmarła. Jej dusza jest teraz wolna a pamięć o niej i
              miłość na zawsze zostanie w Twoim sercu i to jest najlepsze miejsce
              pod słońcem. Jeśli potrzebna Ci mogiła, pomyśl o grobie
              symbolicznym. Nie wyrzucaj sobie, że nie potrafiłaś wtedy działać
              racjonalnie. Ściskam mocno.
            • sofi75 gosiap powiem ci tak 22.11.07, 18:56
              "Koniec swiata juz byl - powiedziala mamusia Muminka - teraz trzeba po tym
              posprzatac" smile

              Glowa do gory.

              Moje pierwsze poronienie bylo psychicznie trudniejsze. Za kilka dni przypada
              potencjalny termin naszego pierwszego tefgorocznego malucha. W te Swieta mial
              byc juz z nami. na razie Swiat sobie nie wyobrazam.

              Ale po tym sie szybko wstaje.
              Zobaczysz ... ja dzis mialam zabieg, a juz mysle o tym gdzie bede za 3 miesiace
              smile Spotkamy sie na kolejnym forum i 2008 bedzie szczesliwszy, musi wreszcie
              byc, bo ten roku dal przynajmniej mnie, a mysle ze nam wszystkim cholernie w tylek.
              _____________________________________________________________
              Joachim 01.06.2007 (13tc) i Mały Ktoś 13.11.2007 [*](10tc)
              • gosiap_01 Re: gosiap powiem ci tak 26.11.07, 11:03
                Mądra z Ciebie kobitka Sofi. Ten rok dla nas tez był straszny pod
                różnymi względami; mój m wrócił ostatnio z pracy strasznie przybity
                usiedliśmy i doszliśmy do wniosku, że przychodzi taki moment, że
                człowiekowi się wydaje, że nie da rady znieść nic więcej, że po
                prostu żyć się dalej nie chce. I my mamy taki moment właśnie teraz.
                A potem stwierdziliśmy, że może wszystko dzieje się z jakiegoś
                powodu, że może ktoś tam na górze, chciał nam zwrócić uwagę na to
                co w życiu jest NA PAWDę WAŻNE. I postanowiliśmy, że odbijemy się
                od tego dna i będziemy żyć ciesząc się drobiazgami. Choć ciężko,
                posprzątamy po naszym końcu świata smile
                Bardzo Wam dziękuję dziewczyny za każde dobre słowo.
      • wioletka.net Re: też miałam być czerwcową mamą... 15.12.07, 22:35
        Ja miałam byc kwietniowa mama..Moge Cui tylko powiedziec tyle, ze
        nie bedzie łatwo ale dasz rade.Masz w sbie taka siłe o której sama
        nie iwesz. Zycie wystawia nas na próbe.dlaczego akutar nas??na to
        pytanie niestety nie umiem odpowiedziec chociz zadaje je sobie
        bardzo czesto.Wierze w Ciebie że dasz rade i we wszysytkie te
        dziewczyny które przezywaja to sam
    • kosmosik Re: też miałam być czerwcową mamą... 22.11.07, 13:44
      Gosiu, strasznie mi przykro sad Trzymaj się!
    • didith.b Re: też miałam być czerwcową mamą... 22.11.07, 14:20
      Teraz jest listopad- termin porodu, gdyby nie to, że w marcu
      poroniłam, ale jestem w ciązy i nie myslę o poronieniu, myslę o
      małym skarbie który teraz jest we mnie- kto wie, może w czerwcu
      bedziesz nosić skarb pod serduszkiem- życzę Ci tego z całego serca!
    • kzj31 Re: też miałam być czerwcową mamą... 07.12.07, 13:14
      Ja tez mialam byc czerwcowa mama... Wszystko bylo zaplanowane, mial
      byc "Blizniak" jak moj dziadek i najblizsza przyjaciolka. Tyle bylo
      radosci, ze udalo sie za pierwszym razem! A tydzien temu w 13 tc
      dowiedzialm sie, ze mam poronienie zatrzymane. Na usg zobaczylismy
      zarodek? plod? ktory zatrzymal sie w 10 tc. Serduszko nie bilo,
      chociaz w 6tc wszystko bylo super i widzialam zywa fasolke na usg.

      Tez nie wiem jak sobie z tym poradzic... jak dowazyc sie na kolejna
      ciaze... Znajomi twierdza, ze sie swietnie trzymam, jestem przeciez
      taka 'silna psychicznie', wrocilam od razu do pracy, zartuje, smieje
      sie... Ale jak nikt nie widzi to placze. Albo placze przy mezu w
      nocy i boje sie sama spac. I mam ten straszny bol w sobie i nie wiem
      co mam z nim zrobic.

      Moze w czerwcu bedzie lepiej... Moze juz uda mi sie zapomniec? A
      7ego czerwca, wtedy na kiedy mial byc termin pewnie sie upije, zeby
      nie pamietac. Dobrze ze to sobotasmile
      Trzymaj sie!
      • grochalcia Re: też miałam być czerwcową mamą... 07.12.07, 22:51
        duzo na jakos niedoszłych czerwcowych mam....plaga, czy co???
        • oli.2 Re: też miałam być czerwcową mamą... 07.12.07, 23:34
          Ja też miałam być czerwcową mamą sad((.............8.06
          Tak bardzo chciałam mieć dzidzie w lato ......zostało mi tylko
          czekanie, prawie rok !!
          • agga80 a ja mialam byc mama grudniowa... 08.12.07, 14:48
            niestety, potem czerwcowo-lipcowa... i znowu niestety. A teraz to
            chyba juz na nic nie czekamsad
            • sofi75 no coz agga, witaj w klubie 08.12.07, 21:31
              jestem byla grudniowka i byla czerwcowka

              mam nadzieje ze na przyszle Swieta juz bedziemy we czworke, chociaz rok temu
              tez tak mowilam.

              Oj bedzie dobrze, musi wreszcie kiedys
              _____________________________________________________________
              Joachim 01.06.2007 (13tc) i Mały Ktoś 13.11.2007 [*](10tc)
              • agga80 Re: no coz agga, witaj w klubie 09.12.07, 19:35
                Piszesz o czworce to znaczy ze jedno dziecitatko rozumiem ze maszsmile
                a z tymi swietami to ja mam podobnie. marze juz od ponad 1,5 roku o
                dziecku. a tu albo nic nie wychodzi albo strata. pozdrawiam
                • sofi75 Re: no coz agga, witaj w klubie 09.12.07, 20:00

                  Piszesz o czworce to znaczy ze jedno dziecitatko rozumiem ze maszsmile

                  > ano mam. Urodzony 12.06.2001 smile O ironio teraz, jak bylam na czerwcowkach to
                  mialam termin na 12.06.2008 - Patryka urodziny beda mi sie chyba kiepsko kojarzyc.

                  > glowa do gory. ja czekam do mniej wiecej polowy lutego i probuje dalej - musi
                  sie wreszcie udac. Zobacz jakie niektore dziewczyny pokonuja przeszkody. A w
                  planach mam jeszcze dwojke.
                  _____________________________________________________________
                  Joachim 01.06.2007 (13tc) i Mały Ktoś 13.11.2007 [*](10tc)
    • pola_lola Re: też miałam być czerwcową mamą... 08.12.07, 19:17
      Tydzień temu z takim spokojem, że nic złego nie może się stać szłam
      na wizytę i rutynowe USG. Wg. Usg wyszedł 11t1d i przezierność
      karkowa... 5mm, w poniedziałek już 6mm.Słowa lekarzy że maleństwo
      nie przeżyje najbliższych 2 tyg. i faktycznie...Od soboty pobolewał
      mnie brzuch-ale z nerwów.W czwartek po 11 złapał mnie starszny ból
      brzucha - trwało to może 20 min. kiedy wstałam bo postanowiliśmy
      szybko jechać do szpitala poczułam jakby coś we mnie pękło, odeszły
      wody, przestało boleć...nie będe dalej opowiadać...O 1.30 leżałam
      już na sali szpitalnej po zabiegu...Tak mi brakuje mojego maleństwa
      - coraz bardziej...Nikt nie chciał mi powiedzieć czy to chłopczyk
      czy dziewczynka - pytałam każdego lekarza i pielęgniarki - wszyscy
      mówili że nie wiadomo bo do końca się jescze nie wykształciło -
      napewno wiadomo, ale już nie miałam siły prosić dziesiątej osoby bo
      wszyscy mówili to samo.Teściowa i mąż też prosili ale nikt nie
      chciał nam powiedzieć.Tak chciałabym dać mu/jej imię.Ale myślę że to
      chłopiec i to wszystko stało się za karę, bo ja wszyystkim mówiłam
      że nie chcę synka że to musi być córeczka.I teraz nie mam ani synka
      ani córeczki...I ciągle myślę że źle robię nie zabierając mojego
      dziecka ze szpitala, że ono tam ciągle jest,że mu tak zimno i że
      jestem złą mamą bo zostawiłam je - takie bezimienne, obdarte z
      szacunku, z ludzkości...A przecież to był 12 tydzień...Może jeszcze
      wrócić po nie?Ale jestem tchórzem - boję się trumienki, pogrzebu,
      grobu - nie wiem czy dałabym radę, boję się że po tym byłoby jeszcze
      gorzej...Teściowa mówi że będzie mu dobrze z innymi dzieciaczkami w
      tym kościele w Warszawie, że wszystkie będą się razem bawić i będzie
      tak lepiej...
      • kzj31 Re: też miałam być czerwcową mamą... 09.12.07, 17:50
        Witaj pola_lola,
        Chcialabym Cie jakos pociszyc... Mnie tez to samo spotkalo,
        dokladnie tydzien temu mialam zabieg. Tez szlismy z mezem szczesliwi
        na usg w 13 tc i okazalo sie, ze malenstwo przestalo zyc w 10tc.

        Wczoraj zastanawialam sie, czy to byl chlopiec czy dziewczynka, ale
        po chwili stwierdzilam, ze lepiej, ze nie wiem. (Tez chcielismy miec
        coreczke i maz mowil w zartach, ze nie chce synka, ale nie wierze ze
        to jakas kara, tak mialo byc i juz) Im mniej sie przywiazesz do tego
        dziecka tym lepiej dla Twojej psychiki i nastepnej ciazy.

        Nie chce Cie urazic....piszac to jak my z mezem do tego wszystkiego
        podchodzimy... Dla nas tak na prawde to byl zarodek, nawet nie plod.
        Na pewno nie bylo to jeszcze nasze dziecko... Oczywiscie jest
        ogromny bol, bo dziecka na razie nie bedzie i cierpimy bardzo, ale
        takie swieckie podejscie pomaga. Nie jestesmy zbyt wierzacy i
        oddalismy zarodek do badania zeby sie dowiedziec co bylo przyczyna.

        Jesli jestes bardzo wierzaca to pomysl, ze Bog tak chcial. Ze pewnie
        twoje dziecko urodziloby sie chore, bardzo by cierpialo... A tak
        jest juz gdzies z Aniolkami.

        Wierze, ze uda sie nam nastepnym razemsmile Musi sie udac!
        Trzymaj sie.
      • grochalcia pola... 09.12.07, 22:18
        nawet nie wiesz jak bardzo mi przykro..a moze wiesz...czytajac Twoja historie
        powinnam sie cieszyc, ze moje ciaze obumarly ow iele wczesniej i nie musisalm
        przezywac tego co Ty...wiesz, ze jestes mi bliska, bo spotykalysmy sie wczesniej
        na innych forach. prosilam Cie, przyjdz na forum PROMYCZEK...trzeba tylko
        e-dziuni wyslac formularz w ktorym krotko opiszesz co sie stalo...bedziemy nadal
        w kontakcie..na promyczku jest sofi, kosmosik, gosia, no i jabig_grinDDDD

        ja tez nie wiem czy bylabym w stanie patrzec na biala trumienke...nie mozesz
        oskarzac sie, ze nie chcialas chlopca dlatego poronilas....

        dobrze, ze masz juz coreczke..pomoze ona Ci najbardziej przetrwac to
        wszystko..moj synek byl dkla mnie najlepszym lekarstwem. trzymaj sie cieplo
        kochana...w koncu musi sie kiedys udac...sciskam. kasia
        • pola_lola Re: pola... 10.12.07, 10:58
          Już wczoraj było lepiej ale dzisiaj znowu od rana płaczę i czuje
          taką beznadzieję i pustkę.My nie jesteśmy jakoś wybitnie wierzący -
          mąż właściwie wogóle.Tu chodzi o to że to dziecko było MOJE -
          wyczekane,wymarzone - i tak trudno pogodzić mi się z tym że już go
          nie ma i nie będzie.Wszyscy i tak zaraz o nim zapomną - tylko ja
          będę miała je w sercu i te kilka pamiątek-kilka testów
          ciążowych,pierwsze USG,książeczka ciążowa z dwoma wpisami i te kilka
          ostanich USG gdzie tak doskonale widać już kształt maluszka i ten
          cholerny opuchnięty karczek.Nie jestem w stanie oglądać tych zdjęć
          szczególnie jednego - ostatniego - gdzie widać podniesioną rączkę -
          tak jakby machało nam na pożegnanie.Wiem że to tylko płód - ale mój
          płód.Mąż napewno nie chciałby pogrzebu, a ja nie dałabym rady.Tylko
          ciągle mam w głowie takie okropne makabryczne obrazy i myśli.Wiem że
          jeszcze trochę a wszystko minie, będzie lepiej - ale potrzebuje
          jeszcze troszeczkę czasu żeby sobie popłakać,posmucić i pożałować
          mojego maleństwa.

          PS.Grochalciu - w piątek wysłałam prośbę o przyjęcie do promyczka
          ale narazie nie dostałam żadnej odpowiedzi - czy długo się czeka?
          Chciałabym tam czasem wpaść...
          • gosiap_01 Re: pola... 10.12.07, 12:22
            Ja na przyjędzie do Promyczka czekałam ze 2 dni - e-dziunia musi
            odebrac pocztę i tyle. Spróbuj się po prostu zalogować na
            promyczka - może masz już dostęp.
            Daj sobie czas na płacz i żałobę. Niestety to chyba prawda, że za
            jakiś czas nasze nienarodzone dzieci będą żyły tylko w naszej
            pamięci i naszych sercach. Ciężkie chwile przed Tobą ale będzie
            lepiej. Życie toczy się nadal mimo naszych tragedii - choć to banał
            to prawdziwy.
            • zielonarzeka Re: pola... 10.12.07, 13:26
              Pola płacze z Tobą...
              dla Twojej Kruszynki
          • kosmosik Re: pola... 10.12.07, 13:42
            Pola tak strasznie, strasznie mi przykro sad((
          • kzj31 Re: pola... 10.12.07, 15:16
            Pola... Ja wiem co czujesz... To co napisalam wczesniej to taka moja
            obrona przed tym wszystkim, bo inaczej nie dalabym rady. Wiesz co ja
            ciagle widze? Taka malenka opuszczona glowke, a pomietam jak na
            pierwszym usg bilo serduszko i ta malutka fasolka az tryskala
            zyciem. A potem juz tylko ta smutna glowka... Ale jesli zaczne
            myslec, ze to bylo moje dziecko to zwariuje! Pomysl, ze ty juz masz
            dzidzie, a to mialo byc moje pierwsze, wyczekane, zaplanowane... Z
            tego co widze to kobiety, ktore maja dzieci bardziej emocjonalnie to
            wszystko przezywaja. My - bezdzietne chyba sobie nie zdajemy sprawy
            jak to do konca jest i moze i lepiej... Sama znam 10 dziewczyn,
            ktorym sie to przytrafilo. Jesli to jakies pocieszenie to nie nas
            jedne to spotkalo... Tylko po co tyle kobiet tak cierpi?
            Ja tez mam dzis dola, jeszcze ta pogoda... Ach
          • grochalcia Re: pola... 10.12.07, 21:48
            czasem e-dziunia duzo pracuje i rzadziej sprawdza poczte, niedlugo Ci odpisze..

            pola. nie wiem czy Cie to pocieszy..ja wlasnie dostalam wyniki
            hist.-pat.-zasnaid groniasty..musze byc przez rok pod kontrola onkologiczna,
            przez rok zadnej ciąży..przynajmnien wiem co bylo przyczyna poronienia....ale
            stracha mam....wiec widzisz...kazda z nas spotyka na drodze wiele przeszkod.
            damy sobie rade, fajnie, ze bedziesz na promyczku!!!!
            • pola_lola grochalcia... 11.12.07, 10:11
              Ojej...tak mi przykro...och, jak ty rok wytrzymasz ty niecierpliwy
              duchu? To takie niesprawiedliwe - im bardziej kobieta pragnie
              dziecka tym więcej przeszkód spotyka na swojej drodzesad Ja w
              pierwszą ciąże zaszłam biorąc tabletki antykoncepcyjne - kochamy
              córeczke nad życie - ale przez kilka pierwszych dni byliśmy w
              szoku.Ciąża książkowa - córeczka zdrowa oprócz alergii i lekkiej
              astmy - ale u nas wszyscy w rodzinie to mają - właściwie jest to
              choroba cywilizacyjna.A teraz? Od początku roku przyjmowałam folik,
              witaminy, dobrze się odżywiałam, wszystko super - a jednak za
              mało...Prawdopodobnie wystarczyły te dwa przeziębienia - szczególnie
              jedno kilka dni po owulacji,potem przez miesiąc pobolewanie gardła n
              a które nic nie pomagało, to że mąż w czasie "zapłodnienia" miał
              złamaną nogę i łykał garściami ibuprofen i traumal i miał ze 3
              zastrzyki na krzepnięcie krwi w brzuch, to że używałam kuchenki
              mikrofalowej.Teraz wyrzucam sobie że mogliśmy jednak poczekać aż
              będziemy zdrowi ale cóż teraz jestem mądrzejsza po fakcie - a z
              drugiej strony mam nadzieję że to właśnie jedna z tych rzeczy a nie
              jakieś poważniejsze genetyczne problemy...Zobaczymy jak u nas wyjdą
              badania histopatologiczne...Mój lekarz,lekarze z którymi
              konultowaliśmy się kilka dni przed poronieniem a także lekarze w
              szpitalu powiedzieli że to przypadek,że nie ma po co robić badań
              genetycznych - bo mamy już zdrową córeczkę, że wystarczy zwykły
              katar aby wszystko "się popsuło" - tak mało a tak dużo...
              • gosiap_01 Re: grochalcia... 11.12.07, 11:30
                Nie ma co tak myślec, bo to nie reguła. Jak robiliśmy sobie Oleńkę
                najpierw mój m był chory na potworną grypę a zaraz potem ja
                chorowałam, kilka dni miałam gorączkę 39-40 st, na zbicie gorączki
                łykałam garście prochów; wszystko to tuż po owulacji. I co? Oleńka
                urodziła się zdrowa a cała ciąża była książkowa. Teraz nie miałam
                nawet kataru i skończyło się jak się skończyło. Co komu pisane...
                • pola_lola Re: grochalcia... 11.12.07, 12:29
                  fakt...co komu pisane...tylko ja bym chciała żeby to był właśnie ten
                  przypadek jeden ta tysiąc że coś źle poszło, źle się podzieliło -
                  żeby nie okazało się że to coś poważniejszego.Jak byłam w ciąży z
                  Polą to też miałam grypę,gorączke i najgorszy jaki miałam atak astmy
                  - przez kilka dni dusiłam się, byłam niedotleniona - a jednak
                  wszystko było ok.A to był 8tc.Więc widocznie tak miało być...Tylko
                  tak mi pusto w środku bez mojego maleństwa.
                  • kosmosik Re: grochalcia... 11.12.07, 14:35
                    Ja z Alkiem w 4 tygodniu miałam grypę żołądkową, bardzo wysoką
                    tempkę i brałam Apapy w czopku, a chłopak zdrowy jak rydz (odpukać).
                    Teraz też byłam przeziębiona ale jak sa wady genetyczne, to nawet
                    jak byśmy na głowie stały całe 40 tygodni, zdrowe dziecko się nie
                    urodzi. Takie sa prawa natury indifferent
              • sofi75 pola, co do badan 11.12.07, 13:56

                lekarze prawdopodobnie maja racje co do badan genetycznych.
                Po pierwszym poronieniu chyba wystarczy zebys zrobila badania
                podstawowe.
                Genetyczne to wlasciwie mozna robic dopiero po trzecim i to tez
                jesli wykluczysz wszelkie inne przyczyny.
                A poza tym:
                a) badania genetyczne sa drogie jak cholera
                b) wynik niewiele ci pomaga, bo mowi ci jedynie o tym ze masz np.
                80%, 60% lub cokolwiek na zdrowa ciaze, ale nic z tym wynikiem nie
                zrobisz. To tak jakby Ten Na Gorze gral Toba w kosci wink

                Ja teraz dostalam skierowanie na genetyke. Nie bylam przekonana czy
                to robic, wlasnie z powyzszych powodow, ale w koncu poszlam. Dla
                mnie to badanie jest w 80% refundowane (wiec moze az tak bardzo po
                kieszeni nie stuknie), a lekarz chcial zebym wreszcie do kolejnej
                ciazy podeszla spokojnie i bez nerwow.

                Wiem ze ci trudno, ale naprawde zobaczysz, ze za miesiac, trzy
                bedziesz na to zupelnie inaczej patrzec.
                Mn ie ten ostatni rok mocno kopnal w tylek, ale nie zaluje ze bylam
                w ciazy - mimo ze obydwie skonczyly sie tak, jak sie skonczyly. Dalo
                do myslenia ...
                _____________________________________________________________
                Joachim 01.06.2007 (13tc) i Mały Ktoś 13.11.2007 [*](10tc)
          • beata_36 Re: pola... 11.12.07, 10:29
            Bardzo ci współczuję i płaczę razem z tobą.
      • gosiap_01 Re: też miałam być czerwcową mamą... 10.12.07, 10:29
        Tak strasznie mi przykro, że Cię to spotkało; wiem, że nie ma słów,
        które mogłyby Cię pocieszyć, z czasem ból podobno jest mniejszy,
        podobno bo ja jestem 3 tygodnie po stracie i dalej strasznie boli.
        Ale trzeba dalej żyć, a córeczka na pewno jest Twoim najlepszym
        pocieszycielem. Ja pozbierałam się dla Oli bo nie mogłam już znieść
        tego jak ona przeżywała, że mama ciągle płacze - teraz płaczę jak
        nie widzi. Też do tej pory przeżywam to, że zostawiłam moje
        dzieciątko w szpitalu ale byłam za bardzo zszokowana tym co się
        stało, żeby podjąć inną decyzję. Chcemy i tak z moim mężem w jakiś
        sposób pożegnać naszego Aniołka tylko sił mi ciągle na to brak.
        Przyłącz się do Promyczka - to forum na prawdę pomaga.
    • pola_lola gosiap 10.12.07, 12:51
      Dziękuje za ciepłe słowa...W końcu każda z nas przeszła to samo
      naprawdę czuje to samo.Na czerwcówki już nie mam odwagi zaglądać...A
      przez prawie 2 miesiące było tak wspaniale.Nadal się łapie na tym że
      zapominam przez chwileczkę że nie jestem w ciąży np.ochraniam rękami
      brzuszek kiedy bawię się z córeczką albo leżę z nią w łóżku,przez
      ułamek sekundy zastanawiam się czy mogę to czy tamto zjeść...

      MOJA CÓRECZKA
      • gosiap_01 Re: gosiap 10.12.07, 13:14
        Ja wykasowałam link do czerwcówek z ulubionych dopiero w zeszłym
        tygodniu. Podglądałam Was po cichu i za każdym razem kończyło się
        to fontanną łez, więc w końcu postanowiłam skończyć się katować.
        Ja też dość długo nie mogłam przyzwyczaić się do myśli, że już nie
        jestem w ciąży; zdarzyło mi się być na kinderbalu gdzie były mamy z
        brzuszkami i byłam bliska włączenia się do ich dyskusji na
        temat "bycia w ciąży". Powoli ta myśl do mnie dociera, już nie
        czuję się w ciąży (pewnie też już hormony ciążowe przestają
        działać) już tylko zostały smutek i żal, i myślenie, że pod choinka
        miałam mieć już całkiem spory brzuszek.
        Ale jest też i coraz więcej śmiechu u mnie w domu; moja córeńka
        jest najlepszym dla mnie lekarstwem. Tak samo będzie u Ciebie.
        Ciesz się, że masz już zdrową, śliczną córeczkę. Mam nadzieję, że
        szybko zawitasz na Promyczku; tam nie jest tak depresyjnie jak
        tutaj, dziewczyny - choć przechodzą chwilę załamania - starają
        się "trzymać pionu" , a te z brzuszkami dają nadzieję, że i nam się
        uda. Forum pomaga, bo niestety nawet mężowie nie są w stanie nas
        zrozumieć; choć na pewno bardzo przeżywają stratę to dla nich jest
        to bardziej abstrakcyjne.
    • 210977333q Re: też miałam być czerwcową mamą... 15.12.07, 21:25
      Ja tez mialam termin na 25 czerwca.W 12 tygodniu(w poniedzialek) na
      usg okazalo sie,ze dziecko jest martwe,nie mialam wczesniej zadnych
      plamien,nic.Bylam w szoku.Wczoraj mialam lyzeczkowanie,ciagle placze
      i bardzo sie boje kolejnych prob.Wszyscy mnie pocieszaja,ale jak tu
      przejsc do porzadku jak przez prawie 12 tygodni chodzilam radosna z
      moja fasolka?
    • 210977333q Re: też miałam być czerwcową mamą... 15.12.07, 21:32
      Wszyscy mnie pocieszaja,ze bedzie dobrze i jeszcze zaswieci
      slonce.Tak,tylko na ten promyk slonca ktory zgasl tak szybko
      czekalismy rok,jesli teraz znow czeka mnie rok prob i potem drzenie
      czy sytuacja sie nie powtorzy...
      • kzj31 Re: też miałam być czerwcową mamą... 16.12.07, 19:33
        Chcialbym Ci powiedziec zebys sie nie martwila i nie bala, ze bedzie
        dobrze... Sama tez chce w to wierzyc, ale tez sie boje. Mam 31 lat,
        co zrobie jak nie uda mi sie zajsc od razu po odczekaniu pol roku?
        Co zrobie jesli to wszystko sie powtorzy? Probuje o tym wszystkim
        nie myslec... Ale to wraca. Zaczynam nawet myslec, ze moze ktos tam
        uznal, ze nie nadaje sie na matke i dlatego zabral fasolke do
        siebie... I jeszcze te Swieta! Przestalam juz liczyc, ktory to bylby
        tydzien, ale moze znalabym juz plec?
        Przepraszam, mialam cie pocieszyc. Musimy myslec pozytywnie, nowy
        rok na pewno bedzie lepszy!
        • beata_36 Re: też miałam być czerwcową mamą... 17.12.07, 12:17
          Ja mam już 36 lat, a nadal mam nadzieję urodzić jeszcze zdrowego dzidziusia. Mój
          lekarz zapewniał mnie że taki wiek to nie wyrok. Więc głowa do góry i
          cierpliwości. Jeszcze niedawno też płakałam na forum że nie dam rady nie odważę
          się, ale znalazłam świetnego gina, który tchną we mnie nadzieję i tego się
          trzymam smile

          Wam wszystkim życzę wytrwałości. Na pewno wkrótce będziemy się cieszyły z
          naszych pociech.
    • pijanykot Re: też miałam być czerwcową mamą... 16.12.07, 20:52
      wczorajszy dzień - strasznie się cieszyliśmy, wizyta u gina 12 tc.
      i usg, a tam miały byś już rączki, nóżki i dużo więcej widać..
      niestety - maluszek nie urósł, serduszko już nie biło..
      jutro jadę na zbieg
      maleństwo przestało żyć w 9t.c/ niedługo po naszej wizycie u gin/
      dziwnie się czuję - tak jakby to działo się obok mnie.
      też miałam być czerwcową mamą
      • kosmosik Re: też miałam być czerwcową mamą... 17.12.07, 10:27
        ja nie wiem co ten czerwiec sobie z nami zrobił sad
        Współczuję kolejnym niedoszłym czerwcowym mamusiom indifferent
        • grochalcia Re: też miałam być czerwcową mamą... 17.12.07, 13:23
          na marcowkach faktycznie bylo nas mniej....a czerwiec koszmarny po prostu
          • vigga Re: też miałam być czerwcową mamą... 27.12.07, 19:43
            I ja też do Was dołączam. Zwykle tylko czytam to co piszecie, sama
            się nie odzywam, bo przecież moja historia jest taka sama jak Wasze.
            Ale tym razem chcę się wygadać bo nigdzie nikt inny już nie chche
            słuchać. Wszyscy już chyba zapomnieli albo wyparli, nie wiem.
            A było tak jak u wielu z Was - rutynowa kontrola USG w 13 tygodniu i
            szok na wieść że dziecko od kilku dni nie żyje. To było 6 grudnia -
            taki mikołajkowy prezent od losu sad Niby coś przeczuwałam, śniły mi
            się umierające noworodki i inne koszmary ale myślałam że to z
            nerwów. Myślałam że może dziecko będzie chore ale przecież nie
            martwe. I tak patrzyłam bez tchu na to USG i gdzieś tak nie do końca
            świadomie wiedziałam że coś jest nie tak, bo przecież dzidziuś się
            nie ruszał, nie było serduszka, lekarz nic nie mówił a ja chyba
            jeszcze przez chwilę chciałam wierzyc w cud ale on nie nadszedł...
            Któraś z Was napisała o tej opuszczonej smętnie gówce - ja pamiętam
            to samo - małe ciałko i duża pochylona główka...
            A dzień później szpital, wywoływanie krwawienia, cała noc w bólach i
            kolejnego dnia zabieg. I powrót do domu, który do niedawna
            wypełniony był marzeniami i planami a nagle stał się pusty...
            Dziś byłam pierwszy dzień w pracy i dopiero teraz zaczynam mieć
            nadzieję, że powoli wrócę do normalności. I zaczynam też mieć
            nadzieję, że może nadchodzący rok będzie dla mnie szczęśliwy, czego
            i Wam serdecznie życzę.
            • gosiap_01 Re: też miałam być czerwcową mamą... 03.01.08, 10:38
              Bidulo, strasznie Ci współczuję; bardzo smutna ta Twoja historia
              tak jak i wszystkie pozostałe niestety. Będzie lepiej, musimy w to
              wierzyć!
            • kosmosik Re: też miałam być czerwcową mamą... 03.01.08, 12:19
              vigga, tak bardzo mi przykro indifferent Tulę i mam nadzieję, że z Nowym
              Rokiem przyjdą dla Ciebie lepsze dni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka