28.08.08, 21:57
Czemu mi dales wiare w cud a potem odebrales wszytsko??

Wiem,ze ludzie maja gorsze problemy,ze sa gorsze tragedie..
a jednak nie moge pzrestac plakac... wszytsko mi przypomina o
stracie a najgorzej jak ktos zapyta jak sie czuje..
musze zadzwonic do poloznej i jej powiedziec ale nie moge o tym
mowic bez wycia, musze isc do GP ale nawet pzrez telefon nie moglam
z nia rozmawiac...

Kupilam sobie na poczatku ciazy kolorowa teczke na badania i karte
ciazowa a dzis wlozylam do niej zgode na kremacje ....
-symboliczna trumna w kolorowe paski..

Cale szczescie,ze przynajmniej uchlac sie moge...

Witaj depresjo z powrotem.
Obserwuj wątek
    • mentafolia Re: czemu 28.08.08, 23:11
      justmaga napisała:
      > Cale szczescie,ze przynajmniej uchlac sie moge...

      zawsze to coś smile)

      Justmaga,wypłacz,wygadaj,wykrzycz o swojej tragedii,niektórym to pomaga.Mnie
      pomogło.A potem najlepiej zniknij z tego forum,bo jeśli jesteś osobą o
      depresyjnych skłonnościach,to tutaj możesz popaść w prawdziwy dołek.
      Zawsze tu znajdziesz zrozumienie i pocieszenie,jednak niestety przede wszystkim
      dużo smutku,melancholii i tęsknoty.A depresyjna jesień za pasem.
      Życzę Ci żebyś jak najszybciej znalazła spokój duszy i ukojenie,bo wtedy inaczej
      spojrzysz na świat i zobaczysz że wcale nie jest taki zły.
      • justmaga Re: czemu 29.08.08, 01:54
        nie jestem osoba o depresyjnych sklonnosciach. jestem chodzaca
        depresja z piecioma probami samobojczymi za soba.....

        Tylko jesli znikne z tego forum to gdzie bede mogla sie wyplakac???
        • ankups Re: czemu 29.08.08, 09:09
          Płacz, płacz tak mocno, jak jest Ci to potrzebne, jak chcesz, płacz
          tu po pijaku i wypisuj ból, cierpienie - klnij, wyzywaj Boga, los -
          "po prostu" przechodz przez żałobę. Po to tu jestesmy - razem, choć
          tylko wirtualnie, jest lżej.
          Chciałabym móc mocno Cię utulić, oddać Ci choć kilka gramów mojej
          Wiary... ale musisz przejśc przez to sama - paradoks - być tutaj,
          razem, a jednak sama... Justmaga, wiem jak bardzo Ci cieżko, tym
          bardziej boli bezsilność, ale ja wiem, że przejście każdej kolejnej
          godziny przybliża Cię do kolejnego dnia, a któregoś z nich
          odkryjesz, że znów masz siłę. Wiem! Nie poddaj się!
          Otaczam ciepłymi myslami
          Anka
    • nini6 Re: czemu 29.08.08, 10:10
      > Cale szczescie,ze przynajmniej uchlac sie moge...

      W pełni podzielam. To także była moja pierwsza myśl jak się obudziłam po zabiegu.
      Justmaga, płacz, ilekroć zachce ci się płakać, to pomaga.
      Wypłacz cały swój ból i rozpacz, wściekłość na niesprawiedliwość i okrucieństwo
      tego, co cię spotkało.
      Płacz pomoże się z tym pogodzić.
      Położna i lekarz na pewno zrozumieją, w jakim jestes stanie.
      Przytulam cię mocno.
    • lilith76 Re: czemu 29.08.08, 12:05
      W ciążę zaszłam po rocznym leczeniu depresji.
      W jej trakcie co tydzień pisałam "Pamiętnik" dla dziecka, jak się czuję, co się dzieje.
      A potem to wszystko można było o kant dupy potłuc.
      Jak tylko skończyłam brać antybiotyki po zabiegu, wyciągnęłam wszystkie domowe zapasy wina i codziennie piłam jedną butelkę przez kilka dni.
      Ja nie czekałam aż będzie bardzo źle, bo bardzo źle doskonale znam i nie miałam ochoty na kolejne zjechanie w rów. Zaczęłam od drobnego pułapu, kupiłam "Deprim" (niby przez wielu uznawanych za placebo), środki ułatwiajace zasypianie, Magnez na nerwy. Przez tygodnie miałam huśtawki nastrojów, trudności ze snem. Ale powoli, dzień po dniu coś drgało. A po dwoch miesiącach zobaczyłam promyk słońca i poczułam się winna, że pozwoliłam sobie na chwilę radości. Od tej pory tej radości było jakby więcej.
      Ale cały czas było straszne zmęczenie, zniechęcenie, drażliwość, sprzeczki w domu.
      A w cztery miesiące po poronieniu umarła moja mama. Umarła na chorobę zazwyczaj wyleczalną, do końca myśleliśmy, że się uda.
      I teraz zabrzmii to obrazoburczo - ale jedna tragedia przesłoniła drugą. Jeden ból, zabił drugi. Poronienie jest dla mnie już daleko, za mgłą.
      Miałam ciśnienie podwyższone i puls jak biegacz.
      Poszłam na trzy tygodnie urlopu - spałam, jadłam, czytałam i tak w kółko.
      Teraz czuję, że dam radę.
      Choć mam kilka kilogramów więcej uncertain

      Teraz wydaje ci się, że nie dasz rady, nic nie ma sensu. Ale ten ból, płacz, rozpacz, trzeba przejść. Trzeba pozwolić aby przeszło przez ciebie. Ciało płacze, dusza płacze, ale jedno i drugie powoli będzie się goić.

      Skoro twoje depresje były poważne, to może jednak byś się skontaktowała z lekarzem.
    • monia76 Re: czemu 29.08.08, 12:49
      masz prawo do rozpaczy i bólu, niezależnie od tego czy inni mają
      większe tragedie czy nie. straciłaś dziecko, marzenia, nadzieję,
      plany. daj sobie prawo do takiego przeżywania rozpaczy, jakiego
      potrzebujesz. pozwól sobie na żałobę i tęsknotę. innym się wydaje,
      że jak dziecko się nie urodziło, fizycznie nie zaistniało to nie
      boli. ale dla nas nasze dzieci istniały, czułyśmy je w sobie i tego
      nic nie zmieni.
      ja też chciałam być taka dzielna i nie obciążać tym wszystkim męża i
      rodziny. sama pomaszerowałam do szpitala, nie chciałam, żeby mnie
      tam odwiedzano i nie mówiłam co tam przeżyłam. aż w końcu ten ogrom
      bólu przeżywanego w samotności mnie załamał. mój organizm odmówił
      posłuszeństwa, a wsparcie za pomocą leków i rozmów okazało się
      niezbędne.
      nie popełniaj tego błędu, pozwól sobie na rozpacz i szukanie ulgi.
      • ursz-ulka Re: czemu 01.09.08, 14:05
        Są większe tragedie niż strata własnego dziecka, które nosiło się
        pod sercem? NIE MA!
        Nie ma nic gorszego na świecie.
        Jednoczę sie w płaczu razem z tobą. Jestem po. Cały czas myślę o
        moim dzieciątku. Dla mnie było najpiękniejszym i najkochańszym
        dzieckiem na świecie, choć króciutko żyło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka