Dodaj do ulubionych

Moje szczescie trwalo bardzo krotko:(

07.10.08, 15:07
Witam. Dlugo sie zastanawialam nad tym czy cos napisac czy nie , ale
wkoncu stwierdzilam ,ze nikt lepiej mnie nie zrozumie niz kobieta,
ktora przez to przeszla.
O ciazy dowiedzialam sie zupelnie przez przypadek, troszke
przytylam, chcialam schudnac, kolezanka zalatwila mi recepte na
meridie. Przeczytalam, ze jest to bardzo silny srodek, nie moga brac
go kobiety w ciazy itp. Okres spoznial mi sie dwa dni, nie
podejrzewalam ciazy, chociaz objawy byly, ale je ignorowalam,
myslalam, ze moze przed okresem tak sie czuje dziwnie. Zrobilam test
wyszly dwie kreski, tego samego dnia zrobilam jeszcze dwa i to samo,
poszlam tez do lekarza, ale powiedziano mi po badaniu ze ciza jest
bardzo wczesna, macica powiekszona ciazowo itp i ze usg zrobimy 6
pazdziernika, juz wszystko bedzie dobrze widac, bedzie slychac
serduszko. 22 wrzesnia rozbolal mnie mocno brzuch, tak jak przed
okresem tylko ze dziesiec razy mocniejsad. Pojechalam do lekarza
zrobil mi usg i powiedzial, ze ciaza jest bardzo wczesna i nie
wiadomo jak to bedzie bo jego zdaniem nie utrzymam jej, pewnie sobie
poplynie. Kazal brac no-spe i kwas foliowy. Nastepnego dnia juz bylo
po wszystkim, poczulam ciepelko, poszlam do toalety i zobaczylam
ogromny skrzep.Krwawilam 9 dni, ale nie bylo to krwawienie
kiesiaczkowe, ze mnie schodzily w zasadzie same skrzepy, cos
okropnego. Czekam na wizyte u lekarza, zeby sprawdzic czy sie dobrze
oczyscilo, mam nadzieje ze unikne zabiegu. Zostalo mi na pamiatke
piec ytestow z czerwonymi kreseczkami, wspomnieniemojego malenstwa.
Katuje sie tymi " zdjeciami" codziennie i zastanawiam sie dlaczego?
Kupilam drewniana skrzyneczke, zapakuje te testy i pochowam. Innego
wyjscia nie wiedze, wyrzucic nie potrafie, chociaz moj maz sie
bardzo na mnie zlosci za to.
Obserwuj wątek
    • lila4 Re: Moje szczescie trwalo bardzo krotko:( 07.10.08, 15:34
      Bardzo współczuję i zapalam światełko dla Anielskiej Dzieciny(*)
      Zachowaj test,mój mąż zachował,choć ja chciałam wyrzucić.
    • kasia1648 Re: Moje szczescie trwalo bardzo krotko:( 07.10.08, 15:36
      Rizumiem cie w pelni.Przeszlam to samo tylko u mnie ciaza byla
      miedzy 4-5 tyg(naszczescie jeszcze nic nie bylo widac)Wszysto niby
      bylo dobrze nic nie zapowiadalo najgorszego...Ale coz w pierwsza
      rocznice slubu(dzidzia miala byc dla nas prezentem)nagle pojawila
      sie krew(boli nie mialam)pojechalismy do szpitala lekarze nie
      potrafili stwierdzic co sie stalo pobrali krew i kazali zostac na
      nocsmilerano pobrali krew i okazalo sie,ze wynik zamiast rosnac spadacrying;
      (zrobili badania i puscili mnie do domu...4 dni pozniej mialam sie
      zglosic na pobranie krwi,gdy odebralam wyniki juz sie nie
      ludzilam,ze bedzie dobrze krew spadala nadalsadU mnie krew byla 7
      dni,a potem nie wiem jak to okreslic lekkie plamienie ni to brazowe
      ni to bordowe...lekarze kazali mi odczekac 10 dni i ponownie przyjsc
      na badania wiec poszlam i juz bylo po wszystkim...Samo sie
      wyczyscilo i lekarze dali nam szanse na kolejne starania:To nasz
      drugi cykl staran(po tym czyszczeniu musielismy odczeac10dni i
      ponownie sie staracsmileteraz za 7 dni powinna przyjsc@zobaczymy czy
      bedziesmileTez sie balam,ze bede miec zabieg jak sie nie wyczysci
      samo,ale jakos poszlosmileI Tobie tez tego zycze,abys nie musiala miec
      zabiegusmile
    • monikaa1982 Re: Moje szczescie trwalo bardzo krotko:( 07.10.08, 19:25
      wiem co przeżywasz. też poroniłam we wrześniu ubiegłego roku. był to
      10tc. tydzień wcześniej widziałam na usg bijące serduszko, główkę,
      maleńkie rączki, a za parę dni już tylko krew, ból, szpital,
      zabieg...
      jeśli Ci to pomoże pochowaj te testy. ja mój zostawiłam na pamiątkę,
      razem ze zdjęciami z usg i kilkoma innymi rzeczami ktore mi się
      kojarzą z Maleństwem.czasem na nie zerkam i przypominam sobie tamte
      chwile- staram się raczej te miłe, które zapamietałam z okresu mojej
      krótkiej ciąży.
      Twój ból stopniowo zmaleje zobaczysz, zaczniesz znowu mieć nadzieję
      że jednak kiedyś zostaniesz mamą. o dziecku pewnie nigdy nie
      zapomnisz, obojętnie czy wyrzucisz czy też zachowasz testy.
      od mojego poronienia minął rok, ale nadal mam chwile że płaczę i
      pytam dlaczego. o dzidziusiu pamiętam każdego dnia i juz zawsze
      będzie moim pierwszym dzieckiem. teraz noszę w sobie drugie
      maleństwo i wierzę że pierwsze czuwa nad nami by tym razem to drugie
      mogło zostać ze mną.
      wycisz się, przeżyj swój ból, nie wstydź się go i miej nadzieję- bo
      jeszcze będzie dobrze!
      pozdrawiam
    • funia3 Re: Moje szczescie trwalo bardzo krotko:( 07.10.08, 20:55
      Przykro mi Edytko, że Ciebie też to spotkało. Ściskam Cię mocno, bardzo mocno.
      Ja swoje testy wyrzuciłam, są chwile, że żałuję. Ale z drugiej strony nie
      poszłabym dalej, gdybym miała testy i zdjęcia. W czasie, gdy cieszyłam się
      ciążą- a było to zaledwie kilka dni- nadałam jej imię. Z perspektywy wiem, że to
      stało się większym ciężarem, w sensie, że trudniej do siebie dochodziłam
      psychicznie. Na USG nie było pęcherzyka, ale ja dałam już imię przyszłemu
      szczęściu. Z tego powodu nie mogłam przyjąć do wiadomości info od lekarzy, że to
      jakby spóźniona miesiączka, podwyższona beta, ciąża biochemiczna, a może
      ektopowa? Dla mnie to już była Stella, a nie błąd w sztuce. Niestety nie
      ułatwiło to życia...
      p.s i nie bierz tej meridii, poważnie.
      • edyta1981 Re: Moje szczescie trwalo bardzo krotko:( 07.10.08, 23:16
        Witam.
        Dziekuje dziewczyny za slowa otuchy, szkoda tylko, ze nie przyniosly
        ulgi, ale na to chyba potrzeba czasu.
        Moja pierwsza wypowiedz byla bardzo haotyczna, moze dlatego ze
        chcialam to wszystko z siebie jak najszybciej wyrzucic, wiec
        strzelalam slowami jak z karabinu maszynowego i tak to wszystko
        wyszlo.
        Pierwszy raz w ciazy bylam jak mialam 16 lat. Podobny scenariusz,
        bol brzucha, szpital, krwawienie( trzy tyg )i koniec. W pamieci mi
        pozostaly slowa lekarza, ktory poiwiedzial, ze na szczeascie dla
        mnie tej ciazy juz nie ma( pewnie mial na mysli moj mlody wiek)
        Druga ciaza w porzadku, mam synka ma juz 5 latsmile Kawal lobuza. Ta
        ciaza byla nieplanowana, ale bardzo chciana. Niecale 7 dni szczescia
        i koniec. Nawet nie bylo mi dane zobaczyc mojej Kruszynki na usg,
        bylo za wczesnie. Moze zostawie sobie jeden test, zeby kiedys nie
        miec do siebie zalu, ze nie zostawilam sobie nic namacalnego, bo w
        moim sercu bedzie zawsze. Mial byc Oliwier, Emma albo Biankasmile
        Pozdrawiam Edyta
        • ursz-ulka Re: Moje szczescie trwalo bardzo krotko:( 08.10.08, 10:04
          Może to słaba pociecha, ale twoja macica oczyściła się sama, nie
          musiałaś ronić w warunkach szpitalnych, w otoczeniu zimnego
          personelu i ludzi ogólnie źle nastawionych. To jest jakiś koszmar.
          Na razie podejrzewam, że nic ulgi nie przyniesie, bo przecież nagle
          legły w gruzach twoje marzenia i nadzieje. Pojawia się mnóstwo pytań
          i wątpliwości. Ale to wszystko dzieje sie bez naszej winy, poza
          nami, nie mamy na to wpływu.
          Ty nie zdążyłaś zobazyć dzidzi na usg, a ja tak, kikla razy. Razem z
          moim chłopakiem je widzeliśmy. I wiesz jaki to ból zobaczyć któregoś
          dnia pustą macicę? Gdy przedtem było w niej życie? Pewnie
          porównywalny z tym bolem, ze wcale nie zobaczyłaś... Ja bardzo
          często wyobrażałam sobie moje dzieciątko, to, co mu powiem, to, co z
          nim zrobię. Po nowym roku miałam rodzic. Nie wiem jak przeżyję ten
          dzień porodu. Minęło trochę czasu od poronienia, myślałam że wiele
          rzeczy minie,ale ja nadal mam przed oczami obraz skrzepu który ze
          mnie wyleciał - czyli ono. Nadal widzę tych lekarzy, którzy mnie
          badali, te sprzęty medyczne, zdjecie z malym, który się skurczył.
          Kobietę w zaawansowanej ciąży, która płakala bo dziecko już nie
          żyło. Są takie obrazy, które zostają do końca życia, które powracają
          w nocy i w dzień. NIe masz na to wplywu. Nikt tego z głowy nie
          wybije, nawet czas. Dlatego przechowuj to, co ci się dobrze kojarzy.
          Dla równowagi. Może dla innych będą to sprawy nieistotne, tak juz
          jest, każdy inaczej czuje. Ale zrób to dla siebie i dla dziecka,
          które krąży gdzieś obok ciebie. Pożegnaj się z nim w dla siebie
          dogodny sposób.
          • edyta1981 Urszulko 08.10.08, 13:33
            czy to wolgole jeste mozliwe, czy mozna sie pozegnac? Narazie mysle,
            ze nie i nawet nie chce. Pamietam pierwsza ciaze, ktora poronilam do
            dzis sie zastanawiam czy to bylby chlopiec czy dziewczynaka, jaki
            kolor wlosko, jakie oczy itp. Dzisiaj mialoby to dziecko prawie 11
            lat. Boze kochany jak tem czas leci.... I czasami jest tak, ze nie
            pamietam, a zdarzaja sie dni kiedy bez przerwy mysle. Tak samo
            bedzie teraz. Wspolczuje Wam wszystkim, bardzo i bardzo mocno Was
            sciskam.


            Kochany Anioleczku (*)(*)(*)23.09.08
            • ursz-ulka Re: Urszulko 08.10.08, 16:25
              Można się pożegnac z etapem ciąży, z dzieckiem, które rosło w tobie.
              Z tym które krąży z tobą myślami nie da się pożegnać, będzie przy
              tobie. Ja cały czas myślę o nim. Gdy mam ochotę wszsytko pieprznąć w
              pioruny, gdy mam doły i czas zwątpienia w siebie - myślę sobie -
              mam przy sobie mojego aniołka, on chce widzieć swoją mamę piękną,
              zadbaną, chce widzieć kochających się rodziców, a nie ich fochy o
              byle co. Daje nam siłę. Ono będzie ze mną do końca życia. Nie
              rozpoznano płci, ale czułam, żę to chłopiec. Przyśnił mi się dwa
              razy. Nie chce się wyzbywać jego z pamięci, wręcz przeciwnie. On
              daje mi bardzo dużo siły. Jest najpiękniejszym dzieckiem jakie mogło
              być i najkochańszym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka