bella.m
04.06.08, 13:41
Witajcie,
Jestem nową osobą na forum. Do niedawna myślałam, że problem adopcji mnie nie
dotyczy.
Mam 34 lata i wychowywałam się w kochającej rodzinie jako jedynak. Rodzice
obdarzyli mnie wielką, bezgraniczną miłością. Pozostali członkowie rodziny też
mnie bardzo kochali.
Ponad dwa miesiące temu, przeżyłam trzęsienie ziemi. Dowiedziałam się, że mam
siostrę bliżniaczkę a co za tym idzie, że byłam adoptowana. Wiadomość o
adopcji przyjęłam ze spokojem i wielką wdzięcznością dla moich Rodziców za to
wszystko co mi dali. Fakt, że mam siostrę był dla mnie radością ale i
niepokojem. Powód jest taki, że stawiła się ona pod moimi drzwiami z parą
małżeńską, tak po prostu. Nie zastała mnie, więc zostawiła najbliższym
sąsiadom list do mnie i zdjęcie. Trafiła akurat na największych plotkarzy na
osiedlu. Dzień wcześniej miałam dwa dziwne telefony, rzekomo z ośrodka
adopcyjnego. Jestem pewna, że to Ona podszywała się pod ośrodek chcąc uzyskać
więcej informacji o mnie i o mojej rodzinie.
List, który od niej otrzymałam, odebrałam jako pewną formę szantażu
emocjonalnego. Było tam oskarżenie pod adresem mojej Mamy, że ukrywała przede
mną fakt, że mam siostrę. W rozmowie z Mamą dowiedziałam się, że w momencie
kiedy Rodzice brali mnie z domu dziecka byłam sama, a ośrodek zapewniał, że
nie mam rodzeństwa. W póżniejszej rozmowie telefonicznej(siostra zostawiła
numer telefonu do siebie)dowiedziałam się, że ludzie z którymi była pod
drzwiami mojego domu, to jej przybrani Rodzice, a ona została wzięta z domu
dziecka ponad półtora roku przede mną. Z tego wynika, że jej Rodzice zastępczy
rozdzielili rodzeństwo.Nie chcę ich oceniać, ale postąpili bezwzględnie.
Wiadomość o tym , że ma siostrę była więc wielkim szokiem dla mnie i dla moich
najbliższych. Mama nie mogła sobie darować, że nie chowałyśmy się z siostrą
razem. Moi Rodzice mieli dużo miłości w sobie.
Co do mojej siostry mam bardzo mieszane uczucia. Po pierwsze mam żal, że tak
brutalnie wtargnęła w moje życie nie zastanawiając się nad moją sytuacją
życiową. Nie zastanowiła się, że moja ponad 70 letnia Mama mogła ten szok
przepłacić zdrowiem. Po drugie, nie zadała sobie pytania czy jestem
psychicznie gotowa na taką wiadomość. Nie wiedziała przecież czy wiem o jej
istnieniu tak jak ona o moim. Nie znaczy to jednak, że nie rozumiem jej
wielkiej chęci do poznania mojej osoby. Uważam jednak, że są bardziej
odpowiednie formy na nawiązanie kontaktu.
Jestem wobec siostry bardzo ostrożna. Ten nagły najazd wzbudził u mnie pewien
rodzaju lęk przed nią, że jej pojawienie się zburzy mój spokój. Wiem jedno, że
bardzo kocham moja rodzinę i nie chcę szukać biologicznych Rodziców.
Powiedziałam siostrze, że ja nie mam potrzeby szukania ich. Pomimo tego w
jednym z telefonu oznajmiła mi, że ma dane biologicznej Matki i ma zamiar
pisać do nie list. Po raz kolejny poinformowałam ją, żeby mnie w to wszystko
nie wciągała. W maju widziałyśmy się po raz pierwszy. Spotkanie przebiegło
bardzo spokojnie. Nie było jednak żadnych łez.
Jestem nadal w jakimś wielkim szoku. Czuję, że potrzebuję czasu aby nabrać
dystansu do całe sytuacji. Siostra bombarduje mnie telefonami i na siłę chce
się do mnie zbliżyć. Ja na razie takiej potrzeby nie czuję. Czy ja jestem
normalna? Zadaję sobie to pytanie.