26.06.06, 10:37
Zaglądam tu po rocznej przerwie. Powód jest chyba taki sam. Lato to pora
roku podczas której jest najgorzej. Chwilami potrafię sie cieszyć pięknym
słońcem, tym że rano budza mnie ptaki, ale...
Na ulice wylegli ludzie, aż roi sie od trzymajacych się za rączki par. Do
szczupłej sylwetki mi daleko (choć przez ten rok miałam zapanowac nad
pakowaniem w siebie na raz zawartości całej lodówki)i...boje się wychodzić na
dwór, bo temperatura zmusza do zrzucenia z siebie ubrań.
Dzisiaj rano obudziłam się "silna". Dzisiaj wytrzymam. I wytrzymałam - 2
godziny. Gdy jest ciepło właściwie nie ma się apetytu. Szkoda tylko, że nie
przeszkadza mi to w opychaniu się. Brzuch znowu jak balon. Ngdzie nie wyjdę.
Wydaje mi się, że właśnie w lecie wszyscy WIDZĄ jaki mam problem z jedzeniem.
Obserwuj wątek
    • donna_25 Re: lato... 27.06.06, 15:04
      Hej,
      ja mam podobnie, czsami. Kiedy jest lato jeść cjce się jakby mniej, szczegolnie
      w ciągu dnia. Ale zawsze są jeszcze wieczory, prawda?;-)
      A wtedy, przed TV mozna duzo pochłonąć.
      Obecnie przestałąm jesc słodycze. Wczesniej myslalam ze moge jesc wszystko,
      byle z umiarem. A jednak slodycze gubią mnie najbardziej. Czuje sie po nich
      ciężka nawet jak zjem mało. I nie chce mi się ruszać. A jak przestae cokolwiek
      ćwiczyć to od razu tyje. I nie mam sie w co ubrać bo wszystko ciasne.
      Także teraz jem to co mi smakuje, ale slodyczy staram sie nie jesc wcale.
      A teraz mam duzo pracy i to tez mnie ratuje, bo nie mysle za bardzo zarciu,
      tylko kiedy jestem glodna.
      spadam
      pozdrawiam!
      donna
    • sonai Re: lato... 01.07.06, 20:41
      SZCZERZE?Lato to dla mnie rzeczywiscie najgorsza pora roku.Juz nie tyle draznia
      mnie figury szczuplych dziewczyn, ile tych,ktore maja kogos...tak, samotnosc
      boli najbardziej.Wychodze z domu, zmuszam sie do tego,ale dzisiaj cos we mnie
      peklo.Wrocilam i sie poplakalam tak porzadnie.Troche ulzylo.Spotykalam sie z
      kims jakis miesiac temu,ale sie urwalo.Teraz on nie rozpoznaje mnie na
      ulicy.Moglam az tak pomylic sie do czlowieka?Jak widac moglam.Kolejny raz.W tej
      chwili to mnie najbardziej doluje, figura troche mniej.Cwicze regularnie i
      wiem, ze nie jest najgorzej.Oczywiscie mogloby byc lepiej, no ale...Proponuje
      zaczac porownywac sie do tych grubszych od nas samych.Wyjdz na ulice i
      porozgladaj sie.Na pewno znajdaie takie wygladajace gorzej od nas.Mnie to
      dobrze robi, chociaz to w pewien sposob podle:)Ja zmienilam stosunek do siebie,
      gdy zobaczylam,ze te wszystkie niedoskonalosci bywaja najczesciej wytworem
      naszej bujnej wyobrazni.Tak naprawde nikt tego nie widzi oprocz nas.Tego jednak
      trzeba sie nauczyc, zrozumiec.Rok temu bylam w podobnym stanie do yego, ktory
      opisalas i nie zazdroszcze.Mialam wrazenie,ze juz dluzje nie wytrzymam,ze
      codziennosc mnie przerosnie.i wszystko niestety z powodu zarcia.Teraz tez
      zdarzaja sie takie odczucia,ale z innych powodow,tych, ktore stwarza mi realne
      zycie,a nie takich, ktore ja stawiams obie na drodze i zatruwam w ten sposob
      kazdy dzien.Zastanow sie dlaczego Twoje zycie ma sens.A zapewniam ze ma,chociaz
      czasami wydaje nam sie inaczej.Teraz jest mi zle, bo brakuje mi kogos z kim
      moglabym pogadac.Jednak tlumacze sobie,ze to tylko stan przejsciowy, ze jutro,
      a mzoe za tydzien cos sie zmieni, sytuacja sie poprawi. Nie trac
      nadziei.Czasami z pozoru przecietny dzien niesie w sobie wielkie
      zmiany.POWODZENIA
      • mizuho Re: lato... 05.07.06, 19:40
        to samo..

        wszedzie sie slyszy, ze lato to idealna pora : same zdrowe owoce, warzywa..
        chce sie mniej jesc.. :/ od miesiaca - JEM, caaly czas..

        dzis 30 stopni, ja odwolalam spotkanie.. nie wydaje mi sie zebym w te wakacje
        poszla poplywac..

        dobrze ze sa jeszcze india shopy, ktorych kiedys niecierpialam..

        no i z rozmiaru 36 mam 44, super ?

        a do tego teksty matki : " taka ładna dziewczyna, a .. " ( nie konczy, gryzie
        sie w jezyk, ale wiem co mysli ) lub " kiedys była tak nismaowicie szczupla..
        jak modelka " ( mam 180 cm )
        • piekna_mery Re: lato... 06.07.06, 14:14
          Ja mam za soba 2 miesiace bez kompulsow, na chwile odzylam, ale od lipca
          zaczelo sie znowu. Czasem tak mam, ze przed waznym wydarzeniem/spotkaniem
          potrafie sie zmobilizowac, a pozniej niestety wszystkie opory puszczaja i
          odrabiam z nawiazka...
          Najbardziej w kompulsach wku**** mnie to,ze czlowiek traci kontakt z
          rzeczywistoscia, przestaje mu na wszystkim/wszystkich zalezec, najwazniejsze
          jest to zeby gdzies sie zaszyc i nawpier*****. Nie potrafie sie cieszyc latem,
          poce sie jak swinia, nie pamietam kiedy ostatni raz bylam na plazy, jedyne o
          czym pamietam to ze w szafce mam jeszcze upchane kilka drozdzowek, a w lodowce
          1 l lodow. Tylko jak to zjesc, zeby nikt nie zauwazyl?
          • donna_25 Re: lato... 06.07.06, 21:13
            Zgadzam się, kompulsy to straszna sprawa, szczegolnie trwające po pare dni pod
            rząd, czasami tydzien, dłużej...
            Człowiek jest wtedy jakby w amoku, kompletnie nic go nie obchodzi poza żarciem.
            Zawsze w czasie trwania tego stanu miałam straszne poczucie winy ze jestem
            takim pasożytem, nie robię nic konstruktywnego, tylko tracę kontrolę nad sobą i
            wogole tragedia. A zeby nie czuc sie zle z tego powodu jadął mtylko więcej.

            Najdłuzej ile udało mi sie w zyciu wytrzymac bez obzerania sie to byly 3
            miesiace. Byly małe wpadki typu dokładka jak juz nie muszę, ale takie drobne.
            A potem wyjechalam na głodówkę oczyszcająca i jak wróciłam po tygodniu to sie
            zaczęło!!:( Przesytrzegam was przed głodowaniem (schudłam wtedy 4 kg w tydzien
            ale potem wróciło z nawiązką) i w ogóle przed ścisłymi dietami.
            Dla osob z ED one są zabójcze!!!

            Teraz bywa różnie.
            Od paru dni jest naprawde dobrze i to co mi pomaga to przypominanie sobie jak
            dobrze sie nie czuc napchanym do granic mozliwosci, jak dobrze czuc taka
            lekkosc w ciele, jak dobrze jest normalnie jesc i funkcjonowac.
            Jak dobrze obudzic sie rano lekką i nie żałować poprzedniego dnia i nie bać się
            tego nadchodzącego, że znowu nie dam rady, nie wytrzymam...
            Uczepiam sie tej myśli żeby nie stracić tego co sobie wypracowałam, żeby
            doceniać bycie w abstynencji od obżerania się.
            Nie ma nic gorszego niz ten stan opetania, obsesji na punkcie jedzenia.

            Pamiętajcie ze w kazdym momencie mozecie świadomie z niego wyjść,
            zeby już następnego dnia poczuć ulgę i zaczac cieszyc się normalnym życiem!
            trzymajcie się

            • miamiglow Re: lato... 20.07.06, 21:07
              wczoraj się po raz pierwszy od nie wiem kiedy nie obżarłam. dzisiaj rano kawa i
              jabłko. Czułam się wspaniale. Zawsze jest tak, że gdy tylko uda mi się wytrzymać
              i poczuć głód, to czuję sie w miare szcupła lekka itd. Uwielbiam to.
              Ale wyszłam z domu, pogapiłam sie na inne kobitki i spojrzałam w szybe
              wystawową. Przypadkiem, bo obiecałam sobie tego nie robić. I tragedia.
              to co zobaczyłam miało się nijak do tego jak udało mi się na chwilę poczuć...
              W domu czekało na mnie pudło lodów.
              Tak jak napisała donna_25 można z tego wyjść, ale jak??? Sił mi juz brakuje:(

              Chciałabym gdzieś wyjechać. Uciec od tego. Na wyjeździe, przy znajomych,
              objadanie się nie jest takie proste;)

              Mam nadzieję, że Wy sie jakoś trzymacie. Miłego lata. Mimo wszystko.
              • ankaaa Re: lato... 21.07.06, 11:15
                Po co trzymasz w domu pudło lodów ???????

                • miamiglow Re: lato... 21.07.06, 11:20
                  nie mieszkam sama...
                  • ankaaa Re: lato... 21.07.06, 19:25
                    To, niestety zmienia postać rzeczy.

                    Ale zawsze można trochę pomanipulować ;) - w stylu,że wszyscy domownicy mają
                    się odżywiać zdrowo a Tobie tym samym znikają z pola widzenia: lody, słodycze,
                    tłuste mięsiwa etc.
                    Ciężkie, ale możliwe do zrobienia.
                    Aczkolwiek - to i tak tylko techniczna zabawa a wyleczenie ed na tym nie polega.

                    • miamiglow Re: lato... 22.07.06, 20:56
                      U mnie numer ze zlikwidowaniem słodyczy w domu nie przeszedł. Udało się na jakiś
                      czas, ale wszyscy szybko o tym zapomnieli. Bo trzeba przecież mieć coś słodkiego
                      na wypadek wizyty jakichś znajomych...;)
                      • lemonkowa Re: lato... 19.08.06, 21:01
                        żeby się napchać, niekoniecznie potrzebne są pyszności, np. lody.

                        mi wystarcz suchy chleb, cukier, masło.
                        i mam napad gotowy.
                        • emotions Re: lato... 23.08.06, 20:12
                          Ja myślałam, że lato będzie dla mnie wybawieniem. Właśnie od września zaczynam
                          nową pracę i wyobrażałam sobie, że przyjdę do niej nowa, odmieniona (oczywiście
                          szczuplejsza),a zamiast tego rozpocznę ją 10 kg cięższa (tyle przytyłam przez
                          wakacje). Właściwie nigdy jeszcze nie przechodziłam tak trudnego okresu jak
                          teraz, na studiach zdarzały mi się napady 1-dniowe, ale teraz potrafie siedzieć
                          w domu przez 4 dni w tygodniu i jeść non stop.
                          Nie wiem co się dzieje, czuję straszną pustkę, samotność, nie rusza mnie już
                          widok szczupłych dziewczyn z odkrytymi brzuchami. Zapracowanie na taki wygląd
                          wymaga wysiłku, a mnie na niego nie stać. Przestałam o siebie dbać, wstyd mi
                          pokazać się na ulicy w takim stanie.
                          Cokolwiek robię cały czas towarzyszy mi myśl o jedzeniu, nie potrafię skupić
                          się na czytaniu książki, oglądaniu telewizji jeśli czegoś nie jem.
                          Pamiętam, że kiedy jeszcze pracowałam nie potrafiłam wykonać cięższego zadania
                          wymagającego dużego wysiłku umysłowego albo długiej żmudnej pracy bez
                          znieczulenia sie w trakcie olbrzymią porcją jedzenia.
                          To lato jest dla mnie pasmem dni z których każdy rozpoczyna się wiarą w to, że
                          być może dziś nadejdzie olśnienie, a kończy zwątpieniem, czy kiedykolwiek mi
                          się uda...
                          • lemonkowa Re: lato... 24.08.06, 16:38
                            emotions. mam podobnie.

                            miałam wrocic do szkoły szczuplejsza o 10kg.
                            mam 5kg więcej niz w czerwcu.

                            > To lato jest dla mnie pasmem dni z których każdy rozpoczyna się wiarą w to, że
                            > być może dziś nadejdzie olśnienie, a kończy zwątpieniem, czy kiedykolwiek mi
                            > się uda...

                            yh. rozumiem dokładnie.
                          • wiecznie.zielona Re: lato... 24.08.06, 18:39
                            ja miotam sie juz tak kilka lat, chudne a w pewnym momencie cos we mnie pęka,
                            ogarnia mnie totalny bezsens i rezygnacja, i przestaje mi na czymkolwiek
                            zalezec, niby tlumacze sama sobie, ze tyle juz udalo mi sie osiagnac, tyle
                            schudnac i ble ble ble inne dyrdymaly ale to jest silniejsze ode mnie, zaczyna w
                            mojej swiadomosci funkcjonowac tylko jeden temat: najesc sie, czymkolwiek, byle
                            bylo tego duzoooo, potem nic mi sie nie chce, mam wyrzuty przeogromne, obiecuje,
                            ze to ostatni raz, ze następnego dnia bede juz silniejsza ale kiepsko, jakies
                            takie ogolne poczucie bezsensu...wlasnie chyba wpadam w ciag. ktos do wspolnej
                            walki by sie przydal
                            • donna_25 Re: lato... 24.08.06, 19:21
                              nie wpadaj! powiedz NIE ciągowi!
                              serio, dasz radę:)
                              odrzuć te chore myśli, zajmij się czymś innym, przyjemnym
                              • wiecznie.zielona Re: lato... 24.08.06, 21:59
                                jestem tu nowa, niedawno dopiero odkryłam, ze to z czym walcze od tak dawna, to
                                jakaś jednostka chorobowa, myslalam, ze jestem sama taka odjechana i glupio mi
                                bylo przez sama soba. czytam posty na forum , jakbym czytala o sobie. moj
                                problem to chyba beznadziejna praca i pustka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka