11.12.11, 10:17
Po co Wy w ogóle walczycie z tą depresją? Przecież to takie niezdrowe...
A niech sobie jest <wzrusza ramionami>. Co Was to obchodzi?
Obserwuj wątek
    • larusse Re: po co? 11.12.11, 10:21
      i leczyć tę (podobno "tą" też można) depresję - nudy straszne... i zwalczać... <ziewa> i borykać się... i zmagać... przezywciężać... PRZEMÓC :)
      • larusse Re: po co? 11.12.11, 10:43
        w ogóle nie chciałoby mi się na to chorować. tyle z tym zachodu później: chodzić do lekarza, zmuszać go do przepisania leku na lęk, biegać (najnudniejszy sport), leczyć się dużymi dawkami magnezu z zachowaniem odpowiedniej diety, uciekać w sen i czuć się złą matką, testy Becka robić, zastanawiać się czym mam jakieś objawy somatyczne i pamiętać, że ja nie mogę stwierdzić, że "mam objawy", mogę tylko powiedzieć, że "coś mi dolega", dzwonić do izby przyjęć i pytać czy psychiatra w weekend przyjmuje, zastanawiać się czy od brania lorafenu (co to w ogóle jest?) można się uzależnić itd. itd... a to nie koniec: później trzeba się zastanawiać na tym skąd będę wiedzieć, że już wyzdrowiałam, czy to w ogóle jest uleczalne, a jak nie to czy można się z nią pogodzić.

        O rany, przecież fundując sobie takie "przygody" to nijak nie można być zdrowym. No bo jak?
        • dorcia1974 Re: po co? 11.12.11, 21:10
          o nieee! larusse ma racje, to chorowanie na depresje jest bez sensu, nie bede juz na to chorowac! O!
          • larusse Re: po co? 11.12.11, 21:25
            I o to chodzi.:)
            Teraz trochę sobie tylko podreguluj wszystko do stanu około "normal" i już.
            easy peasy lemon squeezy

            dorcia1974 napisała:

            > o nieee! larusse ma racje, to chorowanie na depresje jest bez sensu, nie bede j
            > uz na to chorowac! O!
            • dorcia1974 Re: po co? 11.12.11, 21:38
              u mnie nie ma "normal" <dziwi sie> chyba mam zle radio
              • larusse Re: po co? 12.12.11, 20:29
                oczywiście, że nie ma. dlatego mówię, że około normal. i już.

                dorcia1974 napisała:

                > u mnie nie ma "normal" <dziwi sie> chyba mam zle radio
                • dorcia1974 Re: po co? 12.12.11, 22:53
                  a jak nie wiem gdzie "normal" to gdzie mam szukac "okolo"?
        • canoine Re: po co? 12.12.11, 05:14
          wizja jak z gabinetu krzywych luster, acz nawet najbardziej krzywe lustro odbija jednak elementy prawdziwe :) jakkolwiek czarnawy byłby to humor - dzięki, parsknęłam zdrowym śmiechem pod naporem tego absurdu :)
          • larusse Re: po co? 12.12.11, 21:16
            пoжaлyйcтa :)
    • dala.tata Re: po co? 11.12.11, 10:51
      larusse, osiagnales dno glupoty, durnosci, bezmyslnosci. pod toba to juz tylko twarde jest. to, co napisalas, jest tak glupie, ze odbiera dech w piersiach.

      larusse napisała:

      > Po co Wy w ogóle walczycie z tą depresją? Przecież to takie niezdrowe...
      > A niech sobie jest <wzrusza ramionami>. Co Was to obchodzi?
      >
      >
      • larusse Re: po co? 11.12.11, 10:56
        będę się smażyć w piekle za to, dala? :)
        jak ktoś mądry to zrozumie.

        dala.tata napisał:

        > larusse, osiagnales dno glupoty, durnosci, bezmyslnosci. pod toba to juz tylko
        > twarde jest. to, co napisalas, jest tak glupie, ze odbiera dech w piersiach.

        • wiki9611 Re: po co? 11.12.11, 11:05
          Twoim zdaniem po co walczyć z depresją ,co może lepiej od razu popełnić samobójstwo według ciebie było by to leprze .Denerwuje mnie twój post chyba jesteś dzieckiem mało wiedzącym o życiu .
          • larusse Re: po co? 11.12.11, 11:11
            wiki9611 napisała:

            > Twoim zdaniem po co walczyć z depresją ,co może lepiej od razu popełnić samobó
            > jstwo według ciebie było by to leprze .

            myśl, myśl, myśl...

            > Denerwuje mnie twój post chyba jesteś dz
            > ieckiem mało wiedzącym o życiu .

            może jestem. kto wie.
            ale dobrze, że "denerwuje".
            • a.g.g.a Re: po co? 11.12.11, 12:01
              Eno depresyjni,a wy od razu tak poważnie do tematu podchodzicie..:)
              Musimy się napracować,musimy,niektórym ta praca tak wchodzi w krew,że tylko jak pracują nad swoją depresją to czują że żyją.
              A po co walczyć z chorobami?Przecież to takie oczywiste:)
              • larusse Re: po co? 11.12.11, 12:22
                po co?

                a.g.g.a napisała:

                > A po co walczyć z chorobami?Przecież to takie oczywiste:)
            • grazkavita Re: po co? 14.12.11, 15:45
              Depresja jak każda choroba ma swoja przyczynę i trzeba ją usunąć...Ktoś napisał, że sport jest nudny , to co jest tak naprawdę ciekawe?Coś chyba dodaje Ci adrenaliny....Często depresja to totalny brak zainteresowań......Tyle jest do zrobienia, brak wolontariuszy, pracodawców, wszędzie brud, może byście kochani coś zaczęli robić?
              • lucyna_n Re: po co? 15.12.11, 00:17
                skąd przekonanie że osoby chore na depresje nic nie robią?
        • larusse dala... 11.12.11, 14:43
          chyba nie dostałeś zawału, co?
          serio pytam.
          to "odbiera dech w piersiach" to taka przenośnia, nie?
    • mskaiq Re: po co? 11.12.11, 16:47
      Jak się nie ma uczuć to trudno to widziec inaczej. Tego się nie da wziąć na
      logikę, to trzeba byłoby poczuć. Ale na to trzeba mieć odwagę. Ty ciągle
      tkwisz między jednym krańcem a drugim i zastanawisz się jak to na tych
      krańcach jest i jak tam się ludziom żyje.
      Nie mniej dobrze Cie słyszeć Larusse.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • wiki9611 Re: po co? 11.12.11, 18:38
        Ja już powinnam być dawno na tamtym świecie ,ale rodzina walczy ja się staram trzymać fason jak długo nie wiem .
        • larusse Re: po co? 11.12.11, 20:17
          wg mojej narracji znaczy to, że masz charakter (w terminologii mskaiq, że "odwagę").

          wiki9611 napisała:

          > Ja już powinnam być dawno na tamtym świecie ,ale rodzina walczy ja się staram t
          > rzymać fason jak długo nie wiem .
          • wiki9611 Re: po co? 11.12.11, 21:34
            charakter mam do zabicia się nie trzeba odwagi
            • larusse Re: po co? 12.12.11, 20:58
              no masz. żeby mieć depresje trzeba mieć charakter/odwagę. ja bym nie mogła. serio. brak mi charakteru. poważnie mówię.

              a zabić się nie wolno, bo to grzech i świństwo uczynione rodzinie i bliskim.

              wiki9611 napisała:

              > charakter mam do zabicia się nie trzeba odwagi
              • larusse Re: po co? 12.12.11, 21:05
                zabić to by się każdy chciał. nie trzeba by do pracy chodzić, ZUSu płacić... dowodów wymieniać... a rano zimno.
      • larusse Re: po co? 11.12.11, 20:14
        mskaiq napisał:

        > Jak się nie ma uczuć to trudno to widziec inaczej.

        Tutaj poszedłeś trochę na skróty (wiem, że się kiedyś z Tobą zgodziłam, ale przemyślałam). Nie chodzi o to, że ja nie mam uczuć (oczywiście, mam i to bardzo, bardzo dużo). Chodzi raczej o to, że ja wg nich nie żyję, tzn. żyję bardziej wg ideałów niż wg uczuć. Naturalnie, przechodzę na drugą stronę. Ale dominuje ta pierwsza. I tak jest dobrze.

        > Tego się nie da wziąć na
        > logikę, to trzeba byłoby poczuć. Ale na to trzeba mieć odwagę.

        Jasne. Do nieustannego życia wg uczuć (np. wieloletniej depresji) trzeba mieć odwagę (ja to raczej nazywam charakterem). Do życia wg uczuć trzeba mieć charakter. Pełna zgoda. To pewnego rodzaju luksus. Nie każdy może sobie na to pozwolić (i chwała Bogu).


        > Ty ciągle
        > tkwisz między jednym krańcem a drugim i zastanawisz się jak to na tych
        > krańcach jest i jak tam się ludziom żyje.

        :) tak. ja o tym mówię, że jestem "pusta". żadna. codziennie się "nalewam" od nowa. a "jestem" tylko wtedy gdy się rozgniewam. no, ale to nie o mnie wątek :P

        > Nie mniej dobrze Cie słyszeć Larusse.

        wzajemnie :)
        • mskaiq Re: po co? 11.12.11, 21:03
          Napisałaś ze masz wiele uczuć ale z tego co napisałas nie zyjesz wg nich.
          Czy to znaczy że nie przezywasz ich ?
          Po której stronie żyjesz, co sie na niej mieści ? A co jest u Ciebie po dugiej
          stronie na którą czasem przechodzisz ?
          Życie wg uczuć nie oznacza depresji. Depresja wiąże się z brakiem kontroli
          nad uczuciami.
          Do życia wedlug uczuć nie trzeba mieć charakteru a nauczyć się tego. To nie
          jest luksus to potrzeba, konieczność.
          Są ludzie którzy potrafią żyć według uczuć, nauczyli sie je omijać. Zwykle
          szukaja pomocy bo nie są w stanie radzić w zyciu społecznym podeczas gdy
          w pracy wyróżniają się. Ci co wracają do uczuć (emocji) bardzo czesto wpadają
          w depresje. Ale jest to stan przejściowy, pracując nad sobą potrafią sobie z nimi
          radzić.
          Napisałaś Larusse
          > :) tak. ja o tym mówię, że jestem "pusta". żadna. codziennie się "nalewam" od n
          > owa. a "jestem" tylko wtedy gdy się rozgniewam. no, ale to nie o mnie wątek
          Tego nie powiedziałem ale to co napisałaś to obarczenie siebie winą. Poczucie
          winy w depresji jest bardzo rozbudowane.
          Serdeczne pozdrowienia.





          • larusse Re: po co? 11.12.11, 21:23
            mskaiq napisał:

            > Napisałaś ze masz wiele uczuć ale z tego co napisałas nie zyjesz wg nich.
            > Czy to znaczy że nie przezywasz ich ?
            > Po której stronie żyjesz, co sie na niej mieści ? A co jest u Ciebie po dugiej
            > stronie na którą czasem przechodzisz ?
            > Życie wg uczuć nie oznacza depresji. Depresja wiąże się z brakiem kontroli
            > nad uczuciami.
            > Do życia wedlug uczuć nie trzeba mieć charakteru a nauczyć się tego. To nie
            > jest luksus to potrzeba, konieczność.
            > Są ludzie którzy potrafią żyć według uczuć, nauczyli sie je omijać. Zwykle
            > szukaja pomocy bo nie są w stanie radzić w zyciu społecznym podeczas gdy
            > w pracy wyróżniają się. Ci co wracają do uczuć (emocji) bardzo czesto wpadają
            > w depresje. Ale jest to stan przejściowy, pracując nad sobą potrafią sobie z ni
            > mi
            > radzić.

            Ja widzę tylko to co "poza jaskinią". Żyję wg ideałów. Tak mam.
            Naturalnie, że przeżywam "uczucia". Tylko je sobie trochę "reguluję" zgodnie z ideałami.
            Aaaaa, dobra, nudy :)
            dajmy spokój


            > Napisałaś Larusse
            > > :) tak. ja o tym mówię, że jestem "pusta". żadna. codziennie się "nalewam
            > " od n
            > > owa. a "jestem" tylko wtedy gdy się rozgniewam. no, ale to nie o mnie wąt
            > ek
            > Tego nie powiedziałem ale to co napisałaś to obarczenie siebie winą. Poczucie
            > winy w depresji jest bardzo rozbudowane.

            Zupełnie nie ma tam nic z winy. Mówię zupełnie neutralnie. Ja tak mam, że "nie jestem". "Jestem" tylko wtedy gdy się rozgniewam. Jak dla mnie jest OK. I dosyć już o mnie :)
            • mskaiq Re: po co? 11.12.11, 21:46
              Szkoda że nie chcesz rozmawiać ale wiem że to trudne.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • larusse Re: po co? 12.12.11, 20:28
                nieee:) nie o to chodzi, że trudne. normalne. tylko nudy straszliwe. nie chce mi się o sobie, bo się już tym zanudziłam na śmierć.


                mskaiq napisał:

                > Szkoda że nie chcesz rozmawiać ale wiem że to trudne.
                > Serdeczne pozdrowienia.
                • mskaiq Re: po co? 12.12.11, 21:33
                  No masz racje tylko czy nie pojawia sie u Ciebie nuda czymkolwiek byś się nie
                  zajęła.
                  Bardzo doceniam to że próbujesz zrozumieć osoby depresyjne i depresje. Wiem
                  że trudno to zrozumieć kiedy nie zna się takich uczuc jak smutek, taki że aż lecą
                  łzy z niego albo pojawia się poczucie winy i to uczucie odczuwasz somatycznie.
                  Byc może poszedłem troche na skruty, bo może znasz ale jak odbierasz te uczucia ?
                  Serdeczne pozdrowienia.

                  • larusse Re: po co? 13.12.11, 18:49
                    mskaiq, czy Ty wierzysz w diabła?


                    mskaiq napisał:

                    > No masz racje tylko czy nie pojawia sie u Ciebie nuda czymkolwiek byś się nie
                    > zajęła.
                    > Bardzo doceniam to że próbujesz zrozumieć osoby depresyjne i depresje. Wiem
                    > że trudno to zrozumieć kiedy nie zna się takich uczuc jak smutek, taki że aż le
                    > cą
                    > łzy z niego albo pojawia się poczucie winy i to uczucie odczuwasz somatycznie.
                    > Byc może poszedłem troche na skruty, bo może znasz ale jak odbierasz te uczucia
                    > ?
                    > Serdeczne pozdrowienia.
                    >
                    >
                    • mskaiq Re: po co? 14.12.11, 15:32
                      Mam ochote odpowiedzieć troche jak Ty. Ani wierzę ani ani nie wierze, tak chyba
                      idealnie po środku.
                      Serdeczne pozdrowienia.
                      • larusse Re: po co? 14.12.11, 16:03
                        no, ja tez. a wczoraj bylam w 100% pewna, ze to on. a dzisiaj to juz sie z tego smieje i nic nie wiem. :)
                        ale nie powiem. wystraszylam sie.
                        ach, te przygody...

                        mskaiq napisał:

                        > Mam ochote odpowiedzieć troche jak Ty. Ani wierzę ani ani nie wierze, tak chyba
                        >
                        > idealnie po środku.
                        > Serdeczne pozdrowienia.
                        • mskaiq Re: po co? 14.12.11, 23:06
                          Czasem coś takiego potrafi się przytrafić i wtedy trudno w niego nie wierzyć.
                          Musiało to być bardzo silne uczucie. Czy się bałaś ?
                          Serdeczne pozdrowienia
                          • larusse Re: po co? 15.12.11, 09:57
                            Nie, nie balam sie. Wystraszylam sie tylko, a pozniej to sie wscieklam.
                            Jakbym sie bala (inaczej: jakbym sobie pozwolila na luksus "bania sie") to bym wyladowala w psychiatryku. Wiem, ze to kretynsko brzmi, ale mowie serio.
                            Wczoraj to myslalam, ze "ufff juz po", ze sobie wymyslilam. A tu zonk. Zbroil sie tylko. Wieczorem to w seklundzie poczulam sie taka slaba, ze szok, swiatlo zaczelo mi przeszkadzac i mdlic mnie zaczelo, pomyslalam ze jak nie zasne za chwile to po mnie. Szybko zapytalam czy mam cos jeszcze zrobic, bo z kolezanka pewna sprawe zalatwialam. I w sekundzie zasnelam. A dzisiaj rano slysze: ze mu energia tworcza rosnie. No rosnie, moim kosztem. dran. powiedzial, ze mi odda kiedys, wiec mu powiedzialam, zeby spadal.

                            ja wiem, ze to kretynsko brzmi, ale ja nie zwariowalam. serio. wdepnelam w cos, bo ciekawska jestem i zal mi bylo. no to mam za swoje. jakies tarapaty. teraz tylko sie zastanawiam jak tu wykombinowac, zeby mojego rocznego bratanka odwiedzic. bo czuje, ze mi pomoze.

                            cyrk :(
                            • mskaiq Re: po co? 15.12.11, 16:10
                              Nie brzmi kretyńsko. Dla Ciebie lęk to rzecz nie do pomyślenie, od razu budzi
                              panikę. Dlatego bronisz się przed lękiem jak tylko umiesz.
                              Nie jest to najlepsza obrona, tak bronią się przed lękiem dzieci - zasypiają bo
                              to odsuwa na jakiś czas lęk.
                              Co by było gdybyś nie mogła zasnąć albo obudziłabyś się a objawy byłyby takie
                              same jak przed zaśnieciem ?
                              Czy potrafiłabyś pozbyć sie lęku wtedy? Jesli nie to mogłabyś wylądować w
                              psychiatryku jak to napisałaś.
                              Ciekawe że się wściekłaś, czy zdarza Ci się to czasem, tzn złość nie wywołuje
                              tak drastycznych reakcji jak lęk ?
                              Serdeczne pozdrowienia.
                              • larusse Re: po co? 15.12.11, 16:27
                                no to ja sie nie boje, co najwyzej moge sie wystraszyc. zbyt ciekawska jestem zeby sie bac... i filmow nie ogladam. :)
                                a jak sie porzadnie wystrasze to po paru sekundach zaczynam "rozgniewywac sie" i jestem "rozgniewana". no bo jak ktos/cos smie mnie "straszyc"? :)
                                tak mam. i dobrze jest.
                                • larusse Re: po co? 15.12.11, 18:51
                                  dobra, to jeszcze tylko powiem jak to się skończyło (bo lubię jak wszystko spójne jest, od początku do końca).
                                  No więc tak:
                                  cudo.
                                  nie wiem co to było, ale cudo.
                                  dusza mi wróciła cała i zdrowa (a już myślałam, że jej wcale nie mam)
                                  nowiuteńka. :)
                                  a ile wrażeń przy tym. myślałam, że umieram. takie silne to było, a tu "wow". bomba. i tyyyle szczęścia. tyyyle. :)

                                  Szkoda tylko, że nikt mi nie powie o co chodzi. no bo kto? (mskaiq, rozumiesz cos?)?bo sama to nic nie wiem. to nawet dziwne, ze nic nie wiem. wszystko leży. trzeba tylko poskładać, a ja patrzę i nie wiem jak syntezę zrobić. a przecież logiczna jestem (w miarę). a tu nie wiem. niemoc taka, że ręce opadają.

                                  Dobra, idę trochę pożyć. :) Odespać

                                  The end.


                                  (jak ktoś coś rozumie to chętnie się dowiem).
                                  • mskaiq Re: po co? 15.12.11, 22:34
                                    Ulga bo żyjesz, to co przeżyłaś jest bardzo realistyczne, to się przeżywa jakby
                                    naprawdo się umierało chociaż jest to tylko złudzenie.
                                    Tak mi się zdarzało umierać parę razy, ale nie dlatego że chciałem się zabić,
                                    umiarałem ze strachu.
                                    I nic się nie stało.
                                    Wtedy nauczyłem się że diabeł jak go nazywasz wcale nie ma takiej wielkiej
                                    władzy.
                                    Serdeczne pozdrowienia.
                                    • larusse Re: po co? 16.12.11, 08:55
                                      aaaaa. czyli, ze to umieranie to ze strachu, ktorego ja sobie tak ludowo diablem nazwalam, tak?

                                      a ja myslalam, ze jestem kosmita. :) glupek ze mnie.
                                      • larusse Re: po co? 16.12.11, 09:29
                                        mskaiq, ale mnie sie nie chce tym zajmowac.
                                        nie mam czasu i nudy troche.
                                        wez mi powiedz co sie robi jak sie mysli, ze to nudy. :(
                                        • larusse Re: po co? 16.12.11, 10:00
                                          serio, nie chce mi sie. naprawde. nie moja wina. tak mam.
                                          co sie robi jak "sie nie chce" ( w sensie-nie chce mi sie, bo nudy)?
                                        • mskaiq Re: po co? 16.12.11, 10:50
                                          Nuda, a jak można się nie nudzić kiedy zatrzymuje się emocje.
                                          Emocje wynagradzają uśmiechem, smutkiem, radoscią,
                                          zainteresowaniami, sensem, itp.
                                          Bez nich panuje monotonia czyli nuda.
                                          Ale to juz Twoj wybór Larusse !!!
                                          Serdeczne pozdrowienia.

                                          • larusse Re: po co? 16.12.11, 11:47
                                            oj, emocje, emocje...
                                            nudy. same emocje to nudy. ja sie musze posilowac. dobra niewazne.

                                            mskaiq napisał:

                                            > Nuda, a jak można się nie nudzić kiedy zatrzymuje się emocje.
                                            > Emocje wynagradzają uśmiechem, smutkiem, radoscią,
                                            > zainteresowaniami, sensem, itp.
                                            > Bez nich panuje monotonia czyli nuda.
                                            > Ale to juz Twoj wybór Larusse !!!
                                            > Serdeczne pozdrowienia.
                                            >
                                            • mskaiq Re: po co? 16.12.11, 13:52
                                              No może nie takie nudy. Przeczytaj co sama o nich napisałaś:
                                              >nie wiem co to było, ale cudo.
                                              >dusza mi wróciła cała i zdrowa (a już myślałam, że jej wcale nie mam)
                                              >nowiuteńka. :)
                                              >a ile wrażeń przy tym. myślałam, że umieram. takie silne to było, a tu "wow". bomba. i >tyyyle szczęścia. tyyyle.
                                              Serdeczne pozdrowienia.
                                              • larusse Re: po co? 17.12.11, 10:25
                                                :)


                                                mskaiq napisał:

                                                > No może nie takie nudy. Przeczytaj co sama o nich napisałaś:
                                                > >nie wiem co to było, ale cudo.
                                                > >dusza mi wróciła cała i zdrowa (a już myślałam, że jej wcale nie mam)
                                                > >nowiuteńka. :)
                                                > >a ile wrażeń przy tym. myślałam, że umieram. takie silne to było, a tu "wo
                                                > w". bomba. i >tyyyle szczęścia. tyyyle.
                                                > Serdeczne pozdrowienia.
                                      • mskaiq Re: po co? 16.12.11, 10:30
                                        To umieranie ze strachu które tak ludowo nazwałaś diabłem, co zesztą
                                        mi się podobało jest czyms częstym niż myślisz. Np coś takiego pojawia
                                        się w lękach panicznych które czasem kończą się nawet śmiercią.
                                        Około 2,5% ludzi na świecie ma takie lęki, więc nie jestes znów takim
                                        kosmitą.
                                        Serdeczne pozdrowienia.


                                        • larusse Re: po co? 16.12.11, 11:19
                                          z tym, "koncza sie smiercia" to bylo "fajne" (no strasz mnie bardziej. dzieki).
                                          tym bardziej, ze dzisiaj tez "umieralam". a juz tak fajnie bylo wczoraj. ja nie wiem co to jest. ale powiedzialam, ze spisze u notariusza, ze jak wyladuje przez niego (czy ono) w psychiatryku to mi bedzie rente placil. wiec sie odwalil. (nie wiem czy takie cos mozna spisac, ale grunt ze sie odwalil) :)
                                          • larusse Re: po co? 16.12.11, 11:27
                                            dobrze, ze umiem sie otrzasnac (lata praktyki robia swoje). :)
                                            no to teraz ja sie wcale nie dziwie, ze ludzie w psychiatrykach laduja jak takie rzeczy sie na swiecie dzieja...
                                            • mskaiq Re: po co? 16.12.11, 14:35
                                              A co się takiego wydarzyło ? Czy tak jak pisałaś:
                                              >W seklundzie poczulam sie taka slaba, ze szok,
                                              >swiatlo zaczelo mi przeszkadzac i mdlic
                                              To są odczucia somatyczne wiekszość osób z
                                              depresją je dobrze zna.
                                              Jeśli znajdziesz w sobie trochę odwagi i nie bedziesz
                                              przed nimi uciekała to zobaczysz że troche pobędą
                                              i znikną tak jak za pierwszym razem bez żadnej szkody
                                              dla Ciebie.
                                              Serdeczne pozdrowienia.
                                              • larusse Re: po co? 17.12.11, 10:19
                                                ale ja nie mam depresji.
                                                mam tylko melancholię
                                                ale to wrodzone chyba. melancholię lubię.


                                                mskaiq napisał:

                                                > A co się takiego wydarzyło ? Czy tak jak pisałaś:
                                                > >W seklundzie poczulam sie taka slaba, ze szok,
                                                > >swiatlo zaczelo mi przeszkadzac i mdlic
                                                > To są odczucia somatyczne wiekszość osób z
                                                > depresją je dobrze zna.
                                                > Jeśli znajdziesz w sobie trochę odwagi i nie bedziesz
                                                > przed nimi uciekała to zobaczysz że troche pobędą
                                                > i znikną tak jak za pierwszym razem bez żadnej szkody
                                                > dla Ciebie.
                                                > Serdeczne pozdrowienia.
                                                • mskaiq Re: po co? 17.12.11, 14:28
                                                  Nie piszę że masz depresję. To co opisałaś
                                                  to odczucia somatyczne.
                                                  Czasem mogą przestraszyć.
                                                  Serdeczne pozdrowienia.
                                          • mskaiq Re: po co? 16.12.11, 14:21
                                            Nie chciałem Cie straszyć - przepraszam.
                                            Umierałaś dzisiaj również ? Jak sobie z tym poradziłaś
                                            tym razem ?
                                            Poprzednio zasnęłaś - sen jest częstym mechanizmem
                                            obronnym.
                                            Dlaczego myślisz że musisz wylądować w psychiatryku ?
                                            Serdeczne pozdrowienia.
                                            • larusse Re: po co? 17.12.11, 10:46
                                              mskaiq napisał:

                                              > Nie chciałem Cie straszyć - przepraszam.
                                              > Umierałaś dzisiaj również ? Jak sobie z tym poradziłaś
                                              > tym razem ?
                                              > Poprzednio zasnęłaś - sen jest częstym mechanizmem
                                              > obronnym.

                                              normalnie, powiedziałam sobie: larusse, otrzaśnij się. pstryk i już. zawsze działa. ale dzisiaj (tzn. wczoraj) krótkie i słabe było.

                                              > Dlaczego myślisz że musisz wylądować w psychiatryku ?

                                              A z tym psychiatrykiem to pewnie histeryzuję. :) żeby dramatyzmu dodać. i się zmobilizować.

                                              Mskaiq, ja nic nie wiem. Mój mąż coś zaczął bredzić o jakiś maszynach do czyszczenia liter, do których jakoby wpadły dwa słowa. o długopisach co to strzałki mają. i że z górą się łączył. ale nic więcej nie chciał mi powiedzieć. on zakręcony jest, no fakt (tak pozytywnie zakręcony), ale nie aż tak. nigdy tak nie gadał od rzeczy (to pewnie przez to, że mu o tych kosmitach nagadałam. nawet nie nagadałam bo tylko "dwa słowa")
                                              ja nie wiem czy to ja źle odbieram, czy to on bredzi...

                                              wykończę się tym wszystkim :(
                                              straszny tydzień, straszny...
                                              byle jeszcze dwa przeżyć. a później wylatuję. do normalności, I hope.
                                        • larusse Re: po co? 17.12.11, 11:17
                                          ale co? że ja mam lęki paniczne? o rany...
                                          wrzuciłam sobie w google "lęki paniczne" wchodzę na pierwszą lepszą stronę, a tam lista lęków: "przed dzikimi zwierzętami", "przed kotami", "choroba lesbijska" (hehe), "przed chodzeniem", "przed staniem", "przed małżeństwem", "przed popadnięciem w herezję", "przed rakiem" (no, kto się raka nie boi? prawie nikt), "przed zającami", "przed chorobą psychiczną" (o, to to pewnie ta moja :) ), "przed stomatologiem, "przed wężami i zmarszczkami", "przed pogrzebaniem żywcem" (o dzizas), "przed liczbami feralnymi np .13", "przed Bogiem-czyli lęk przed karą bożą i naukami o tym".

                                          Przecież to cyrk jest.

                                          więc co? ja mam lęk przed psychiatrykiem i drugi lęk przed lękiem? i mam się tym niby zajmować?? przezwyciężać? borykać się? :)
                                          o rany, jakbym nie miała nic lepszego do roboty...
                                          karierę robię. nie mam czasu się takimi głupotami-lękami zajmować.
                                          lęk przed lękiem.
                                          no porażka, larusse, porażka...
                                          już nic lepszego sobie nie mogłam wymyślić. no naprawdę...


                                          mskaiq napisał:

                                          > To umieranie ze strachu które tak ludowo nazwałaś diabłem, co zesztą
                                          > mi się podobało jest czyms częstym niż myślisz. Np coś takiego pojawia
                                          > się w lękach panicznych które czasem kończą się nawet śmiercią.
                                          > Około 2,5% ludzi na świecie ma takie lęki, więc nie jestes znów takim
                                          > kosmitą.
                                          > Serdeczne pozdrowienia.
                                          >
                                          >
                                          >
                                • mskaiq Re: po co? 15.12.11, 22:43
                                  A ja się bałem, ale przeżyłem lęk i nie musze się już go bać. Mogę go
                                  przeżywać za każdym razem ale jest już tylko stymulującą emocją
                                  którą mogę wykorzystywać.
                                  Lęk przez dlugi czas wywoływał u mnie depresję ale nie mogłem już
                                  go uniknąć, musiałem go przeżyć.
                                  A chciałem uciec, nawet nie wiesz jak bardzo.
                                  Serdeczne pozdrowienia.
                    • larusse zbawiony :) 19.12.11, 20:20
                      ja nie wiem czy ja sobie to wszystko wymyśliłam, ale przygody jak z Bułhakowa :)

                      BOMBA :)

                      mskaiq, ktoś się chciał zabić czy co?
                      skąd się takie coś bierze?
                      • larusse Re: zbawiony :) 19.12.11, 20:30
                        jak zapytałam to powiedział, że chciał ożywić swoje życie. człowiekiem sukcesu się stać. egoistycznym i bezwzględnym. ostatni uczciwy człowiek.

                        i aż cały świat powstał przeciwko temu?
                        nawet mój mąż bredzić zaczął...

                        ale fajowe przygody:)


                        larusse napisała:

                        > ja nie wiem czy ja sobie to wszystko wymyśliłam, ale przygody jak z Bułhakowa :
                        > )
                        >
                        > BOMBA :)
                        >
                        > mskaiq, ktoś się chciał zabić czy co?
                        > skąd się takie coś bierze?
                        >
                        >
    • lucyna_n Re: po co? 11.12.11, 19:01
      hmm tak może napisać tylko ktoś kto nie zdaje sobei sprawy z dojmujących objawów.
      • larusse Re: po co? 11.12.11, 20:15
        nie wiem co to znaczy "zdawać sobie sprawę z dojmujących objawów".

        lucyna_n napisała:

        > hmm tak może napisać tylko ktoś kto nie zdaje sobei sprawy z dojmujących objawó
        > w.
        • dorcia1974 Re: po co? 12.12.11, 00:13
          larusse napisała:

          > nie wiem co to znaczy "zdawać sobie sprawę z dojmujących objawów".

          to znaczy nie wiedziec co chory tak na prawde przezywa. Co wiecej ignorowac to o czym mowi (tu:choroba); nie "trudzic" sie by pojac.
          • larusse Re: po co? 12.12.11, 20:36
            dorcia1974 napisała:

            > to znaczy nie wiedziec co chory tak na prawde przezywa.

            no, ale tego to nikt nie wie. tylko chory. nikt mu w głowie (czy duszy) przecież nie siedzi.

            > Co wiecej ignorowac to
            > o czym mowi (tu:choroba); nie "trudzic" sie by pojac.

            Właśnie ja się "trudzę". Patrzę z jednej i z drugiej strony i jakieś "dziwaczne" to wszystko. Dziwaki z Was trochę. ("dziwaki" tak pozytywnie, ale ze zdumieniem plus zaciekawieniem (wiem, to "zaciekawienie" to moja ułomność-biję się w piersi)
    • babetschka Re: po co? 12.12.11, 09:36
      głupia pipa nabazgrze coś w celu czystej prowokacji, potem położy się na puszystej wygodnej piance którą ubiją dla niej mniej lub bardziej wk........depresyjni, dotknięci do żywego jej brakiem empatii ....(intuicja podpowiada mi ze pozorowanym)...i będzie tak pławiła się w tym swoim "luksusie" dopóki pianka nie opadnie. co chciałaś osiągnąć? założę się ze jeszcze nie wiesz dokładnie....podejdźmy przez chwile z humorem do swojej depresji ? tu ewentualnie widzę malutki procencik sensu........ale tak malutki ze schyliłam się aż do podłogi by go dojrzeć.....bo typowo humorystycznego charakteru to twoja wypowiedz nie miała .......ja odczulam coś w stylu prostackiego rechotania z kolesia który ma jedną nogę
      • lucyna_n Re: po co? 12.12.11, 10:10
        eee zaraz tam pipa, ona jest przecież taka oryginalna i nietuzinkowa, jestem zauroczona jak niesztampowo podeszła do tematu, normalnie przewartościowały mi się wartości.
        hyhy:)
        zwykłe narcystyczne egzaltowane dziewczę, nic ciekawego.
        • al_bundy123 Re: po co? 12.12.11, 11:39
          drogie Panie nie wiem czym Wy się tak przejmujecie ...
          Pozdrawiam
          • lucyna_n Re: po co? 12.12.11, 12:22
            ale kto się przejmuje?
            • al_bundy123 Re: po co? 12.12.11, 13:04
              takie odniosłem wrażenie być może niesłuszne zapewne jestem przewrażliwiony ;)
              Pozdrawiam
        • larusse Re: po co? 12.12.11, 20:52
          właśnie nie wiem o co chodzi z tym "egzaltowaniem". już któryś raz słyszę, że "egzaltowana" jestem. no dobra, ok. może jestem. skąd mam w sumie wiedzieć . ale co to znaczy? że "łatwo wpadam w zachwyt, w stan egzaltacji" i że "przesadnie wyrażam uczucia"? (mskaiq mówi, że nie mam uczuć... to może nie mam bo je "przesadnie wyrażam"?)

          narcystyczna też raczej nie jestem, bo nudzę się sobą piekielnie.


          lucyna_n napisała:

          > zwykłe narcystyczne egzaltowane dziewczę, nic ciekawego.
      • larusse Re: po co? 12.12.11, 20:45
        ach, ta empatia...
        mój sąsiad ma jedną nogę. chodzimy razem na fajki. i tak codziennie prostacko zauważam, że w sumie niepotrzebna mu była ta druga noga (ta ucięta)... ale się nie obraża. no bo w sumie po co? w ogóle nie wiem o co chodzi. (brak mi ogłady, wiem)


        babetschka napisała:

        > głupia pipa nabazgrze coś w celu czystej prowokacji, potem położy się na puszy
        > stej wygodnej piance którą ubiją dla niej mniej lub bardziej wk........depresyj
        > ni, dotknięci do żywego jej brakiem empatii ....(intuicja podpowiada mi ze pozo
        > rowanym)...i będzie tak pławiła się w tym swoim "luksusie" dopóki pianka nie op
        > adnie. co chciałaś osiągnąć? założę się ze jeszcze nie wiesz dokładnie....podej
        > dźmy przez chwile z humorem do swojej depresji ? tu ewentualnie widzę malutki p
        > rocencik sensu........ale tak malutki ze schyliłam się aż do podłogi by go dojr
        > zeć.....bo typowo humorystycznego charakteru to twoja wypowiedz nie miała .....
        > ..ja odczulam coś w stylu prostackiego rechotania z kolesia który ma jedną nogę
        • babetschka Re: po co? 12.12.11, 21:03
          oczadziały od fajek trol
          • larusse Re: po co? 12.12.11, 21:06
            nie palę. serio. taka upośledzona jestem. nie moja wina.
            rentę powinni za to dawać.

            babetschka napisała:

            > oczadziały od fajek trol
            • larusse Re: po co? 12.12.11, 21:13
              tzn. palę tylko papierosy (w sumie to jednego, góra dwa dziennie). ale od fajek to się humor nie poprawia. czy jakieś nowe wymyślili?
              • babetschka Re: po co? 12.12.11, 22:32
                forum.gazeta.pl/forum/f,45398,Rzuc_palenie.html
                • lucyna_n Re: po co? 13.12.11, 13:12
                  z tym rzucaniem palenia że to niby takie trudne to jakaś ściema jest, nie zrobiłam w życiu niczego co przyszłoby mi z większą łatwością, mój mąż też, moja matka po 30 latach palenia też, wszyscy byliśmy zdziwieni że nic strasznego sie nie działo. Lepiej powiedz jak odstawić czekoladę.
      • canoine Re: po co? 12.12.11, 23:54
        babetschka napisała:

        > głupia pipa nabazgrze coś w celu czystej prowokacji, potem położy się na puszy
        > stej wygodnej piance którą ubiją dla niej mniej lub bardziej wk........depresyj
        > ni, dotknięci do żywego jej brakiem empatii ....

        no popatrz, a mnie to szczerze ubawiło o poranku i nie widzę w tym powodu do tak prostackiego -nomen omen - rzucania w autorkę inwektywami tak niskiego lotu. musiałaś przy tej podłodze spędzić chyba zbyt wiele czasu schylona.

        > co chciałaś osiągnąć? założę się ze jeszcze nie wiesz dokładnie....podej
        > dźmy przez chwile z humorem do swojej depresji ? tu ewentualnie widzę malutki p
        > rocencik sensu........ale tak malutki ze schyliłam się aż do podłogi by go dojr
        > zeć.....

        ale czy to jej wina, że niedowidzisz? ;)

        > ..ja odczulam coś w stylu prostackiego rechotania z kolesia który ma jedną nogę

        ach, i to, że Ci się tak odczuło ma stanowić powód do jej obrażania? któż tu prostacko charczy zostawiam już do indywidualnej refleksji :)
        • mskaiq Re: po co? 13.12.11, 07:06
          To są te widoczne zmiany u Ciebie Canoine. Znajdujesz w Sobie uśmiech a nie
          złość.
          Trzeba znaleść tolerancje dla siebie aby móc ją znaleść dla innych. Trzeba pozwolić
          sobie na słabość aby móc na nią pozwolić innym.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • lucyna_n Re: po co? 13.12.11, 14:22
            ale czy nie jest to tylko uśmiech ironii?
            • canoine Re: po co? 13.12.11, 18:10
              oj tam zaraz ironia ;) nie burz Maskowi jego pięknego świata :) i tak nie dasz rady ;>
              • lucyna_n Re: po co? 13.12.11, 20:28
                już nawet nie chcę, uważam że na ten kwiatek trzeba chuchać i dmuchać, niech sobie tak kwitnie, nie chcialabym żeby kiedykolwiek nadeszło przebudzenie.
              • mskaiq Re: po co? 14.12.11, 16:00
                Obecnie psychiatria psychodynamiczna spostrzega przywiązuje dużą wagę
                do struktur wewnetznopsychicznych i relacji z obiektami wewnetrznymi.
                Obecność tego pięknego wewnętrznego świata jest czymś koniecznym aby
                czuć sie dobrze, aby nie było depresji.
                Obecnie nie ma żadnych wątpliwości że to jedyny sposób pozbywania się
                zaburzeń psychicznych.
                To prawda że bez mojego pieknego świata nie byłbym sie w stanie obronić
                przed depresją. Ten mój świat nie jest wcale jakims nierzeczywistym czy
                wyidealizowanym światem. Spotykam się z bardzo tudnymi ludźmi, pracuję
                z takimi którym wiele się udało, którzy są źli, często zdesperowani. Ten
                kawałek dobrego świata, radości które są we mnie dają nadzieje że życie
                może mieć inny sens, że może warto spróbowac inaczej.
                Serdeczne pozdrowienie.



          • canoine Re: po co? 13.12.11, 18:11
            chwilami jesteś po prostu rozbrajający, Mskaiq :)
            • mskaiq Re: po co? 13.12.11, 21:46
              Myślę że lepiej być rozbrajającym niż wrogim, nietolerującym, lub nienawidzącym,
              lub nietolerancyjnym.
              W tym rozbrajającym swiecie czuję się o wiele lepiej.
              Serdeczne pozdrowienia.

              • dala.tata Re: po co? 13.12.11, 22:36
                na dodatek bardzo skromnym i trzezwo na siebie patrzacym. gratuluje!

                mskaiq napisał:

                > Myślę że lepiej być rozbrajającym niż wrogim, nietolerującym, lub nienawidzącym
                > ,
                > lub nietolerancyjnym.
                > W tym rozbrajającym swiecie czuję się o wiele lepiej.
                > Serdeczne pozdrowienia.
                >
        • babetschka Re: po co? 14.12.11, 22:39
          canoine ochłonęłaś już? to możesz mnie teraz przeprosić
          i zaznaczyć tylko chciałam ze.......masz do tego pełne prawo !
          • canoine Re: po co? 15.12.11, 10:10
            1. z czego niby miałabym ochłonąć?
            2. za co miałabym Cię przepraszać?

            bo może i mogę, ale na szczęście nie muszę. zwłaszcza, gdy nie widzę ku temu powodów.
            • babetschka Re: po co? 15.12.11, 21:23
              wyzywasz od prostaków charczących osobę chorą, przewrażliwioną na swoim punkcie,gnębisz człowieka który nie jest w stanie tego udźwignąć i obronić się, w depresyjnej otchłani zatopiona nie mam szans na kontratak odpowiednio dopasowaną skuteczną ripostą
              teraz jest mi źle i nie umiem pozbierać się
              jak przeprosisz to pomożesz mi dźwignąć się odrobinę



              canoine napisała:

              • lucyna_n Re: po co? 15.12.11, 21:31
                no już nie przesadzaj z tą studnią
                i z tym że jakaś nieznana Ci obca osobą musi Cię przeprosić za swoją opinię na forum, nie od niej zależy Twoje samopoczucie, i nie ona ma cię podnosić. Zmień nastawienie to się sama podniesiesz, a nawet zaryzykuję że nie potkniesz o takie błachostki nigdy więcej.
              • canoine Re: po co? 16.12.11, 19:00
                pierwsze primo - nie używam inwektyw ad personam, z reguły krytykuję zachowanie/postawę w danej sytuacji, nie osobę. osobę nie mi oceniać, nie uważam, bym znała tak dobrze.
                przy swoim zdaniu zatem zostaję.
                cóż, najwyżej będę Cię miała na sumieniu.
    • voxave Re: po co? 13.12.11, 03:05
      Bo jest bardzo bolesna----nieprzyjemna.
      • zoliborski_goral Re: po co? 13.12.11, 09:09
        Wsadź sobie kij w dupę i doznasz olśnienia. Nagle znikną wszystkie "po co" :-D
        • zoliborski_goral Re: po co? 13.12.11, 09:10
          Ta rada to oczywiście do encyklopedysty laroussa :)
        • larusse Re: po co? 13.12.11, 09:42
          ze co? ze nudow-pudow?
          • zoliborski_goral Re: po co? 13.12.11, 11:42
            Wsadź, byle głęboko, odczekaj pół godziny i napisz o czym marzysz...Dla pewności możesz nim ostro zakręcić.
            • lucyna_n Re: po co? 13.12.11, 13:09
              darowalbyś sobie takie grubiaństwo i prostactwo.
              • zoliborski_goral Re: po co? 13.12.11, 13:28
                humani nihil a nos alienum puto!
                • lucyna_n Re: po co? 13.12.11, 14:21
                  no dla mnie jednak jest, razisz mój wysublimowany zmysł estetyki tymi prostackimi tekstami, lepiej idź se pomedytuj, albo doszlifuj trochę łacinę żeby ci się nie myliło której masz używać.
                  • zoliborski_goral Re: po co? 13.12.11, 15:34
                    No to już tylko podziwiam że se tak wysublimowałaś te estetykie...:-D
                    • lucyna_n Re: po co? 13.12.11, 17:10
                      a ja nie mogę się nadziwić że ty tak nisko upadleś przez jedną małą prowokatywną.
                      • dala.tata Re: po co? 13.12.11, 17:33
                        a moze ona nie taka mala? tylko kawal wielkiej baby? kto wie?

                        ja tam uwazam, ze goral slusznie powiedzial. bo czasem, zeby dotarlo, trzeba powiedziec 'prostacko'. bo na prostackie bzdury, trzeba krotko i po zolniersku :-)

                        lucyna_n napisała:

                        > a ja nie mogę się nadziwić że ty tak nisko upadleś przez jedną małą prowokatywn
                        > ą.
                        • lucyna_n Re: po co? 13.12.11, 18:06
                          powiedz mi jeszcze że gabaryty piszącego mają tu cokolwiek do rzeczy, no naprawdę
                          czy was tu wszystkich do reszty?
                          • canoine Re: po co? 13.12.11, 18:14
                            obawiam się, że może bez reszty nawet.
                          • dala.tata Re: po co? 13.12.11, 22:33
                            no ale to ty wprowadzilas kwestie gabarytow larusse :-) ja tylko mowie, ze moze nie byc taka mala :-)

                            lucyna_n napisała:

                            > powiedz mi jeszcze że gabaryty piszącego mają tu cokolwiek do rzeczy, no napraw
                            > dę
                            > czy was tu wszystkich do reszty?
                            • lucyna_n Re: po co? 13.12.11, 23:53
                              napisałam o małej prowokatywnej, w sensie terapii,
                              nie w sensie wielkości fizycznej, bo co niby ta miałaby mieć do rzeczy.
                              • dala.tata Re: po co? 14.12.11, 00:31
                                dobra dobra.

                                a co ma rozmiar larusse to rzeczy, nie mam pojecia.

                                lucyna_n napisała:

                                > napisałam o małej prowokatywnej, w sensie terapii,
                                > nie w sensie wielkości fizycznej, bo co niby ta miałaby mieć do rzeczy.
                                • lucyna_n Re: po co? 14.12.11, 10:34
                                  no tośmy się dogadali jak gęś z prosięciem:))
                                  • dala.tata Re: po co? 14.12.11, 14:38
                                    ale juz nie ustalajmy kto gaska a kto ten prosiaczek, bo ja se wypraszam :-)

                                    lucyna_n napisała:

                                    > no tośmy się dogadali jak gęś z prosięciem:))
                      • justine83-only Re: po co? 13.12.11, 17:58
                        Weszłam i znowu widzę twoją żółć, lucyna. Nie tylko jesteś agresywna, czego nie widzisz ale może dlatego że tępa. Prowokacja larussa zupełnie nie na miejscu na tym forum i stąd zwrotna prowokacja żoliborskiego, to jasne. Każdy nie tępak to chyba widzi tylko nie ty. Powinien cię zdrowo opieprzyć za to twoje dziadostwo ale chyba go to bawi.
                        • lucyna_n Re: po co? 13.12.11, 18:05
                          jesteś chora z nienawiści
                          • justine83-only Re: po co? 13.12.11, 19:23
                            Masz słaby wgląd w innych ale przede wszystkim w siebie.
                            • lucyna_n Re: po co? 14.12.11, 00:04
                              zaczęłaś mówić do siebie.
                              zły znak...
                        • canoine Re: po co? 13.12.11, 18:13
                          a Ty to się z której choinki tutaj urwałaś, Urocza Istoto? :]
            • larusse Re: po co? 13.12.11, 18:52
              bleee ohyda.
              więc co? dlatego, że ohyda?

              zoliborski_goral napisał:

              > Wsadź, byle głęboko, odczekaj pół godziny i napisz o czym marzysz...Dla pewnośc
              > i możesz nim ostro zakręcić.
    • zoliborski_goral Re: po co? 13.12.11, 17:41
      Zapewniam że utrzymuję swój stały, niewysublimowany poziom więc nie mam gdzie upadać...Współczuję Ci następnego rozczarowania w życiu...To musiał być cios. :-D
      • lucyna_n Re: po co? 13.12.11, 18:06
        ktoś ci chyba nika zhakował
        albo długo się przytajałeś
        • blackglass Re: po co? 14.12.11, 15:13
          larusse bawi Cie to?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka