wislok1
04.09.04, 16:52
To nie był żaden szturm, to była akcja ratunkowa.
Tak twierdzi polski antyterrorysta, który szkolił komandosów z jednostki
alfa, jest z nimi w kontakcie telefonicznym i posiada od nich szczegółowe
informacje.
Powiedział, że działania prowadzone przez siły rosyjskie miały charakter
akcji ratunkowej, podjętej w sytuacji, gdy terroryści zaczęli likwidować
zakładników. Wówczas można albo przyglądać się, aż terroryści pozabijają
wszystkich albo ratuje się, co się da, bez względu na koszty. Tutaj miała
miejsce właśńie taka sytuacja. Zachowanie terrorystów wskazywało od początku
na zamiar zabicia zakładników, na co wskazuje brak bezpośredniego kontaktu z
mediatorem, zaminowanie budynku i sali z ludźmi, brak zgody na dostarczenie
wody i pożywienia. Strzały do dzieci miały miejsce zarówno na zewnątrze do
uciekającej grupki wystraszonej wybuchem, jak też na sali gimnastycznej,
gdzie zaczęto rozstrzeliwać dzieci.
Od początku rozwiązanie sytuacji powierzono władzom miejscowym. Jednostka
Alfa pozostała w Moskwie, bo spodziewano się właśnie tam kolejnego ataku
(samoloty, metro, szkoła, obiekt w Moskwie). Tylku kilkunastu komandosów z
Alfy przylecialo na miejsce, głównie po to, aby doradzać miejscowym władzom,
niedoświadczonym w takich sytuacjach (milicja, miejscowe siły
bezpieczeństwa). W momencie rozpoczęcia akcji ratunkowej wszyscy komandosi z
Alfy przystąpili do akcji. Trzech zginęło, dziesięciu umiera w szpitalu.
Może powtórzą ten wywiad w TVN24, chociaż wątpię, bo pan redaktor pytajacy
był tak ogłupiony rzeczowością i kontretnością wypowiedzi tego polskiego
szkoleniowca antyterrorystów, że próbując przepchnąć jako wiarygodne
dotychczas prezentowane informacje wypadł żałośnie.
~Szary, 2004-09-04 14:43
info.onet.pl/1,15,11,7491061,22393617,1178233,0,forum.html