Dodaj do ulubionych

Ostatni wiking

20.06.05, 16:15
Według Sagi o Haraldzie Hardradzie, części spisanej około 1230 roku przez
Snorriego Sturlusona

Kroniki królów Norwegii, jej bohater, mając zaledwie piętnaście lat,
pierwszy raz ruszył do walki. W 1030 roku pod Stiklestad stanął u boku
przyrodniego brata króla Olafa II, który usiłował odzyskać norweską koronę.
Na troskliwą uwagę, że ma zbyt mało siły, by utrzymać w ręku miecz, młodzian
odpowiedział hardo, by przywiązano mu dłoń do rękojeści! Walczył mężnie,
został ranny i tylko pomocy towarzysza zawdzięczał ocalenie życia. Mniej
szczęścia miał król: padł na polu bitwy z ręki zbuntowanych poddanych.
Historia lubi jednak zaskakiwać: poległy z mieczem w ręku Olaf został świętym
i patronem Norwegii, uciekającemu Haraldowi przypadła zaś sława ostatniego
wikinga.


DARIUSZ PIWOWARCZYK 2005-06-17

kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1233876&KAT=1292

Olaf II był synem władcy Vestfoldu Haralda Grenske i Asty Gudbrandsdatter.
Po śmierci męża poślubiła ona Sigurda Syra, rządzącego w położonej w
południowo-wschodniej Norwegii Ringerike, i urodziła mu dwie córki oraz
trzech synów, z których najmłodszym był Harald. W Sadze o Świętym Olafie
Snorri opowiedział o próbach, jakim król poddawał małoletnich przyrodnich
braci. Kiedy, na przykład, sadzał ich na kolanach i groźnie spoglądał,
jedynie najmłodszy nie płakał i nie uciekał przed karcącym wzrokiem, a
głaskany po głowie odwzajemniał się ciągnięciem królewskich wąsów! Ulubioną
zabawą rezolutnego brata było puszczanie na wodzie kawałków drewna udających
długie łodzie wikingów. Rodzeństwo Haralda, zapytane, co najbardziej
chciałoby posiadać, mówiło o rozległych łanach zbóż i licznych stadach bydła,
on zaś marzył o tylu towarzyszących mu w wyprawach wojownikach, by byli w
stanie w ciągu jednego posiłku zjeść wszystkie krowy braci. Skald zatem już w
dzieciństwie chciał u swego bohatera widzieć cechy charakteru, które później
zyskały mu przydomek Hardrada (Srogi [władca]). Oprócz nich wyróżniał się
potężną posturą: miał ponad 2 m wzrostu i nawet w otoczeniu rosłych wikingów
łatwo było go dostrzec w bitewnym zamęcie.

Kariera najemnika

Uniknąwszy śmierci pod Stiklestad, Harald razem z ocalałymi stronnikami Olafa
II wiosną 1031 roku udał się na Ruś. Oddział zaprawionych w bojach zabijaków
ucieszył księcia Jarosława Mądrego, który wespół z cesarzem Konradem II
przygotowywał najazd na Polskę Mieszka II. Dowódcami części swych wojsk
uczynił Haralda i Eilifa, skandynawskiego woja od lat mieszkającego na Rusi.
Gdy skończył się najazd niemiecki – po krótkiej kampanii, trwającej od połowy
września do połowy października, cesarz zmusił polskiego władcę do zwrotu
Łużyc – Jarosław Mądry poprowadził główne uderzenie ze wschodu. Towarzyszyli
mu wygnani bracia Mieszka: przyrodni Bezprym i rodzony Otton. Skald Tjodolf
Arnorson tak opisał udział Normanów w tej wojnie: Dwaj wodzowie, gdzie Eilif,
tam Harald, razem stroili na kształt kła szyk bojowy. Wschodni Wenedowie
[Polacy] wzięci w kleszcze, nie było lekkie dla Lechitów prawo wojny (przeł.
Jacek Banaszkiewicz). Uderzając na dwóch kierunkach, wojska ruskie otoczyły i
rozbiły słabe odziały broniące wschodnich ziem Polski. Jak wiadomo, pokonany
Mieszko II oddał się w ręce czeskiego księcia Udalryka, władzę zaś objął
Bezprym, który oddał Grody Czerwieńskie Rusinom, a cesarzowi odesłał insygnia
koronacyjne brata. Norweski poeta słusznie zauważył, że warunki pokoju były
ciężkie dla pokonanej Polski!


Okryty sławą Harald zebrał grupę śmiałków, z którymi popłynął do
Konstantynopola, gdzie zaoferował swe usługi cesarskiej parze: Zoe i
Michałowi IV. Władcy Bizancjum chętnie kontraktowali morskich najeźdźców z
północy, tworzyli z nich przyboczną gwardię wareską (Waregami zwano na Rusi
wikingów, pochodzących najczęściej ze Szwecji) i wysyłali w różne regiony
imperium dla obrony zagrożonych granic albo tłumienia buntów. Pierwszym
zadaniem Norwega było rozprawienie się z piratami grasującymi wokół wysp
greckich.

Ze służbą dla cesarza wiążą się liczne legendy o sprycie i męstwie Haralda.
Przedstawiają go jako znakomitego żołnierza, a przede wszystkim wodza
niewahającego się przed żadnym podstępem i oszustwem. W ten sposób zakończył
spór ze swoim zwierzchnikiem, cesarskim wodzem Gyrgerem (Georgiosem
Maniakesem), dotyczący kolejności przybijania do lądu, wybierania miejsca na
obóz, stawania do walki itp. Miało to znaczenie prestiżowe oraz praktyczne,
gdyż uderzając jako pierwsi i zwyciężając, Normanowie nie musieli dzielić się
łupami. Sprawa zaczęła się od błahostki: Gyrger polecił Waregom, którzy już
wylądowali i rozbili namioty w najbardziej dogodnym miejscu, ustąpić miejsca
przybywającym dopiero jego oddziałom i przenieść obozowisko. Sytuacja
zaogniała się z każdą chwilą. Aby uniknąć bójki pomiędzy żołnierzami,
wodzowie zgodzili się złożyć rozstrzygnięcie sporu w ręce losu. Na kawałkach
drewna wycięli swoje znaki i wrzucili je do mieszka, a pierwszy wyciągnięty
los miał dawać pierwszeństwo w żegludze, obozowaniu i walce. Podczas
sporządzania losów Harald poprosił Gyrgera, by w celu uniknięcia pomyłki,
pokazał mu znak, jaki wycina. Ujrzawszy go, na swoim kawałku drewna wyrzezał
taki sam! Sięgnąwszy do mieszka, wyciągnął los i nie oglądając go, wyrzucił
do morza. Protesty Gyrgera skwitował radą, by sprawdził, czyje drewienko
pozostało w mieszku.

Opowieści o zwycięstwach Haralda niewiele mają wspólnego z rzetelną relacją
wydarzeń, budowane były bowiem w znacznej części z toposów literackich. Jeden
z nich zastosowano przy opisach walk na Sycylii: na rozkaz wodza oblegający
schwytali ptaki mające gniazda w twierdzy, a następnie wypuścili z
przywiązanymi płonącymi tasiemkami, od których zapaliły się domy obrońców.
Kolejne oblężenie Hardrada zakończył sukcesem dzięki dokonaniu podkopu;
podczas innego udawał ciężką chorobę i śmierć, a swój pozorowany pogrzeb
zamienił w decydujący szturm na miasto. Najsłynniejszym atrybutem Hardrady
jako wojownika nie był hełm z rogami (ten element stroju wikingów jest
wytworem wyobraźni dziewiętnastowiecznych badaczy), lecz chorągiew zwana
Landeydan (Niszczyciel Ziem).

Według skalda Tjodolfa Harald w czasie walk na Sycylii, w północnej Afryce i
Azji Mniejszej wygrał 18 bitew i zdobył 80 warowni. Natomiast Snorri – by
jeszcze powiększyć chwałę zwycięstw Hardrady – wymyślił opowieść, jak ten
zdobył Jerozolimę i poddał Palestynę władzy cesarza…

Kres bizantyńskiej kariery nadszedł, gdy cesarzowa Zoe ponownie wyszła za mąż
i uczyniła władcą Konstantyna IX Monomacha (1042–1055). Stosunki Haralda z
monarchą popsuły się (skaldowie twierdzili, że za sprawą romansu wikinga z
cesarzową) i cesarz kazał go uwięzić, lecz Harald zdołał zbiec i postanowił
wrócić na Ruś.

Sojusz i pół królestwa...

Do porzucenia lukratywnej służby skłoniły go też wydarzenia w Skandynawii,
gdzie po śmierci Kanuta Wielkiego rozpadło się jego państwo złożone z trzech
królestw. W Anglii rządził Harold Zajęcza Stopa, po którym władzę objął jego
władający Danią brat Hardeknut. Królem Norwegii został Magnus I Dobry, syn
Olafa II. Zgon Hardeknuta w 1042 roku otworzył nowy rozdział walk: Anglię
opanował Edward Wyznawca, zaś Dania przypadła Magnusowi. Harald, mający nie
mniejsze niż bratanek prawa do tronu (królem mógł zostać każdy męski potomek
władcy), zapragnął własnego królestwa. Umocnił sojusz z Jarosławem Mądrym,
poślubiając jego córkę Elżbietę, a w drodze do ojczyzny pozyskał kolejnego
sprzymierzeńca – Swena Estridsena, siostrzeńca Kanuta Wielkiego i pretendenta
do tronu Danii. Ich połączone siły dokonały niszczycielskiego najazdu na
Zelandię. Skald Walgard w poruszający sposób opisał dokonane tam
spustoszenia: opowiedział o ognistym desz
Obserwuj wątek
    • bolko_turan Ostatni wiking / ciąg dalszy 20.06.05, 16:18
      Sojusz i pół królestwa...

      Do porzucenia lukratywnej służby skłoniły go też wydarzenia w Skandynawii,
      gdzie po śmierci Kanuta Wielkiego rozpadło się jego państwo złożone z trzech
      królestw. W Anglii rządził Harold Zajęcza Stopa, po którym władzę objął jego
      władający Danią brat Hardeknut. Królem Norwegii został Magnus I Dobry, syn
      Olafa II. Zgon Hardeknuta w 1042 roku otworzył nowy rozdział walk: Anglię
      opanował Edward Wyznawca, zaś Dania przypadła Magnusowi. Harald, mający nie
      mniejsze niż bratanek prawa do tronu (królem mógł zostać każdy męski potomek
      władcy), zapragnął własnego królestwa. Umocnił sojusz z Jarosławem Mądrym,
      poślubiając jego córkę Elżbietę, a w drodze do ojczyzny pozyskał kolejnego
      sprzymierzeńca – Swena Estridsena, siostrzeńca Kanuta Wielkiego i pretendenta
      do tronu Danii. Ich połączone siły dokonały niszczycielskiego najazdu na
      Zelandię. Skald Walgard w poruszający sposób opisał dokonane tam spustoszenia:
      opowiedział o ognistym deszczu, jaki spadł na chaty zaskoczonych mieszkańców,
      którym pozostało jedynie szukać schronienia w lasach, skalę zniszczeń
      zilustrował wersami o wilkach przechadzających się za dnia wśród zgliszcz i
      ruin kwitnących dawniej osad, opiewał wojenny zgiełk będący dla pokonanych
      głosem nadchodzącej śmierci oraz uprowadzone piękne dziewice – nagrodę dla
      zwycięzców. Magnus nie zamierzał oddać władzy bez walki, lecz w szeregach jego
      oddziałów narastały obawy przed wydaniem walnej bitwy. Przedstawił więc
      kuzynowi iście królewską ofertę: sojusz, podział skarbca i królewską władzę w
      połowie Norwegii w zamian za zerwanie sojuszu ze Swenem Estridsenem. Harald nie
      mógł odrzucić tak korzystnych warunków.

      Magnus zachował pozycję „najwyższego” króla Norwegii. W jego obecności
      Hardradzie zawsze przypadało drugie miejsce i wkrótce ten układ przestał mu
      odpowiadać. Rozpoczął rywalizację z Magnusem o prestiż – wygrał więcej bitew,
      zgromadził bajeczne skarby, więc jego prawa do tronu były silniejsze. Snorri
      przekazał opowieść oddającą ducha tej rywalizacji. Podczas obdzielania dworzan
      brata kosztownościami Harald pokazał im wielką jak dłoń (przypomnę, że był
      olbrzymiej postury) sztabę złota i rzucił harde wyzwanie Magnusowi, pytając,
      czy ten posiada równie cenny przedmiot. Król zdjął z palca złoty pierścień, co
      Hardrada ze śmiechem skwitował stwierdzeniem, że mało coś w nim złota jak na
      władcę dwóch królestw. Ten odpowiedział, że gdyby nie był właścicielem tego
      pierścienia, nic by do niego nie należało, bowiem otrzymał go od ojca podczas
      ich ostatniego spotkania. Hardrada, do którego musiało należeć ostatnie słowo,
      potwierdził ten fakt, lecz przypomniał, że wcześniej Olaf II wyłudził ów
      klejnot od jego ojca Sigurda Syra.

      Kuzyni inaczej umacniali swój prestiż: Magnus pielgrzymował do Nidaros, gdzie
      znajdował się grób jego ojca Olafa II, i dawał do zrozumienia, że święty nie
      odwróci się od swego ludu, dopóki jego syn zasiada na tronie. Propaganda
      drugiego władcy nie odwoływała się do chrześcijańskich świętych. O tym, że Bóg
      sprzyja Hardradzie i darzy go szczególną łaską, świadczyć miały zwycięskie
      bitwy Haralda.

      Okazji do sprawdzenia, którego z królów Bóg szczodrzej obdarza łaską,
      dostarczył niestrudzony Swen Estridsen, który w 1046 roku nagłym uderzeniem
      zawładnął królewskim skarbcem Danii. Magnus i Harald wezwali poddanych do broni
      i wypłynęli, aby raz na zawsze rozprawić się z uzurpatorem. Podczas wspólnej
      wyprawy nieustannie dochodziło do zadrażnień. Gdy Magnus zauważył, że okręty
      Hardrady pierwsze przybiły do brzegu, a jego ludzie zajęli najdogodniejsze
      miejsce do rozłożenia obozu, pozostał na pokładzie i wydał rozkaz, by wszystkie
      jednostki przygotowały się do bitwy. Harald natychmiast ustąpił i całą sprawę
      próbował obrócić w żart, lecz w odpowiedzi usłyszał, że ważniejszy z dwóch
      królów Norwegii nie będzie tolerował nawet błahych wykroczeń przeciwko jego
      woli.

      Po zwycięskiej kampanii i kolejnym wygnaniu Swena Magnus Dobry zachorował i
      zmarł na Jutlandii. Przed śmiercią ponoć podzielił swoje władztwo: koronę
      norweską miał nosić Hardrada, zaś duńską Estridsen. Prawdopodobnie nie
      zadecydowała o tym wola króla, lecz części dostojników obawiających się
      Haralda. W konsekwencji Hardrada, by sprawnie przejąć norweską część spadku,
      opuścił Danię i dopiero po roku upomniał się o jej tron.

      Duńskie kampanie Hardrady przebiegały według utartego schematu zimowych
      przygotowań i letnich najazdów. Swen liczył na zniechęcenie przeciwnika,
      wyczerpanie jego zasobów i zawsze odzyskiwał utracone czasowo terytorium.
      Wzmacniał też obronę wybrzeża, więc Hardradzie coraz trudniej przychodziło
      bezpieczne wyokrętowanie wojów i powrót z łupami. Już w 1050 roku utracił część
      zdobyczy, zaskoczony przez duńską flotę. Nawet i to wydarzenie dało skaldom
      powód do opiewania przemyślności i determinacji Haralda, który – kiedy
      wyrzucenie za burtę zapasów żywności oraz jeńców nie odciążyło dostatecznie
      okrętów – spuścił na wodę kilka kłód drewna z przymocowanymi wojennymi łupami:
      szatami oraz klejnotami. Ścigający zaprzestali wówczas pogoni, by ratować choć
      część utraconych dóbr.

      Ostatnią wielką próbę zawładnięcia Danią Hardrada podjął w 1062 roku. Na czele
      150 okrętów starł się z liczniejszą armią Estridsena u ujścia rzeki Nisaa.
      Normanowie starali się upodabniać bitwy morskie do lądowych, dlatego
      przywiązywali do siebie burty okrętów, ustawiając drakkary w jedną bądź kilka
      linii, któreścierały się czołowo z nieprzyjacielem. Na dziobach trwała walka
      wręcz, wspierana z ruf ostrzałem łuczników. Rozpoczęta wieczorem

      bitwa w ograniczonym zakresie trwała przez noc i została wznowiona z udziałem
      całości sił następnego dnia. Przyniosła triumf Haraldowi, lecz nie oznaczała
      końca walk. Kres wojnie położył dopiero pokój zawarty pod Götaelf w 1064 roku.
      Nie przyniósł on zwycięstwa, zdobyczy terytorialnych, kontrybucji ani trybutów
      żadnej ze stron.

      Ostatnia wyprawa

      Siedemnaście lat wojen ze Swenem wyczerpało do cna skarbiec ostatniego wikinga,
      a bite przez niego monety (warto dodać, że był pierwszym władcą Norwegii
      dokonującym regularnych emisji pieniądza) zawierały coraz mniej srebra.
      Bezczynność i pokój pieczętujący klęskę ambitnych planów budziły frustrację
      króla, który jedynie w nowej wojnie widział sposobność do powetowania sobie
      niepowodzeń i napełnienia skarbca. Okazji dostarczyły mu wydarzenia w Anglii,
      gdzie na początku 1066 roku zmarł król Edward Wyznawca, który przed śmiercią
      przekazał tron anglosaskiemu możnowładcy Haroldowi II. Nowemu monarsze przyszło
      zmierzyć się z innym pretendentem, księciem Normandii Wilhelmem I Bastardem.
      Osobne zagrożenie stanowił earl (zarządca prowincji) Tostig, który po wygnaniu
      z kraju namówił Hardradę do wysunięcia pretensji do tronu.

      Tostig uderzył pierwszy na południowe i wschodnie wybrzeża Wielkiej Brytanii.
      Pokonany – pozostało mu jedynie 12 okrętów – pożeglował do Szkocji, gdzie
      czekał na przybycie Hardrady. Tymczasem król Norwegii zgromadził ogromną armię.
      Według Kroniki anglosaskiej jego flota składała się z 300 jednostek, co pozwala
      określić liczebność oddziałów Hardrady na ok. 9 tys. Ich trzon tworzyli
      wojownicy, z którymi wyruszył z ojczyzny, wsparci przez zebranych w drodze do
      Anglii mieszkańców Orkadów, Islandczyków i normańskich osadników z Irlandii.
      Pod wrażeniem tej potęgi także król Szkocji Malcolm III został sprzymierzeńcem
      Haralda.

      W połowie września najeźdźcy ujrzeli angielski brzeg. Pierwszą większą
      miejscowością, którą zniszczyli, było Scarborough: tym razem Harald posłużył
      się płonącymi balami spychanymi ze wzgórza na miasto, w którym natychmiast
      wybuchł pożar. Earlowie Mercji i Northumbrii powiadomili Harolda II
      oczekującego na południu Anglii na atak normandzkiego księcia, o
      niebezpieczeństwie nadciągającym z północy. Opanow
      • bolko_turan Re: Ostatni wiking / ciąg dalszy (3) 20.06.05, 16:22
        W połowie września najeźdźcy ujrzeli angielski brzeg. Pierwszą większą
        miejscowością, którą zniszczyli, było Scarborough: tym razem Harald posłużył
        się płonącymi balami spychanymi ze wzgórza na miasto, w którym natychmiast
        wybuchł pożar. Earlowie Mercji i Northumbrii powiadomili Harolda II
        oczekującego na południu Anglii na atak normandzkiego księcia, o
        niebezpieczeństwie nadciągającym z północy. Opanowanie Yorku dałoby królowi
        Norwegii dogodną bazę do dalszych ataków. Dlatego earlowie Edwin i Morcar
        zdecydowali się wydać bitwę, nie czekając na posiłki. Niewykluczone, że
        obecność w szeregach najeźdźców znienawidzonego Tostiga przyspieszyła podjęcie
        tej decyzji. Armie starły się 20 września 1066 roku nad brzegiem rzeki Ouse,
        zapewne pod Fulford, gdzie przebiegał trakt prowadzący do Yorku. Poddani króla
        Anglii wybrali dobrą pozycję obronną, której flanki ograniczały bagna,
        zmuszając agresorów do atakowania na wąskim froncie. Bitwa była zażarta i
        krwawa, a Anglosasi zadali Norwegom poważne straty. Ostatecznie jednak górę
        wzięło większe doświadczenie wojsk Hardrady. Zmuszeni do cofnięcia się
        żołnierze Edwina i Morcara rzucili się do ucieczki. Wielu zginęło od
        normańskich mieczów lub utonęło w rzece i bagnach.

        Mieszkańcy Yorku zrezygnowali z walki i otworzyli bramy przed Haraldem,
        dostarczyli zakładników i żywności. Uśpiło to czujność Hardrady, który opuścił
        miasto i udał się do Stamford Bridge, by dać odpocząć armii. Rankiem w
        poniedziałek, 25 września 1066 roku, wojska Harolda II dotarły do Stamford
        Bridge, gdzie zastały wrogów rozłożonych obozem na obu brzegach rzeki Derwent i
        zupełnie nieprzygotowanych do bitwy. Wojska króla Norwegii liczyły wówczas 4–5
        tys. żołnierzy. Jego przeciwnik dysponował silniejszą, lecz zmęczoną forsownym
        marszem armią. Dla losów starcia kluczowe okazały się zaskoczenie i
        rozczłonkowanie normańskich oddziałów.

        Uderzenie, które spadło na nieprzygotowanych do walki Norwegów, szybko
        przekształciło się w rzeź. Zasypywani gradem strzał i atakowani przez
        przeważających liczebnie nieprzyjaciół, wojowie Hardrady bronili się mężnie, by
        dać towarzyszom na drugim brzegu czas na uzbrojenie się i ustawienie w bitewnym
        szyku oraz wysłanie gońców po odsiecz do Ricall, gdzie stacjonowała flota. Wódz
        Normanów próbował jeszcze negocjować. Być może łudził się, że Harold II, nad
        którego wojami wykazał już wyższość pod Fulford, zgodzi się na zawarcie pokoju,
        by nie osłabiać armii przed starciem z księciem Normandii. Na żądanie Hardrady,
        by przyznać mu tereny na północnym wschodzie kraju, król Anglii odpowiedział
        jednak, że ofiaruje mu co najwyżej siedem stóp angielskiej ziemi, a może nawet
        nieco więcej, gdyż słyszał, że Harald jest wyższy od innych mężczyzn.
        Usłyszawszy tę odpowiedź, Hardrada wezwał wojowników do bohaterskich czynów,
        komponując stosowny poemat:

        Nie nam kryć się
        za tarczą w walce
        z lęku przed oręża
        szczękiem, rzekła
        Ta, co nosi naszyjnik,
        bym głowę niósł wysoko
        prosiła, w walce
        gdzie miecz spotyka czaszkę.
        (uwspółcześnił D. A. Seip, przeł. Franciszek Jaszuński).

        Król założył sięgającą kolan kolczugę, zwaną Emmą, ustawił żołnierzy w bitewnym
        szyku, polecił rozwinąć sztandar Landeydan i oczekiwał na atak. Nie wytrwał
        jednak długo w defensywie i poprowadził wojowników do przeciwnatarcia, podczas
        którego zginął, trafiony strzałą w tchawicę. Szyk Norwegów został wkrótce
        rozerwany, a izolowane grupki likwidowane jedna po drugiej. Gdy bitwa dogasała,
        na pole walki dotarły wysłane z Ricall posiłki. Ponoć Normanowie przebyli całą
        dwudziestokilometrową odległość, biegnąc w kolczugach i pełnym uzbrojeniu.
        Odsiecz natychmiast rzuciła się do ataku. Została jednak otoczona przez
        Anglosasów i wycięta w pień.

        Śmierć Haralda Hardrady stanowi symboliczny koniec okresu wielkich najazdów
        Normanów ze Skandynawii. I choć w tej części Europy rozbójników nie brakowało
        także później, przez potomnych został nazwany ostatnim wikingiem.
        • bolko_turan ADAM Z BREMY : O HARALDZIE / ciąg dalszy (4) 20.06.05, 16:23
          ADAM Z BREMY : O HARALDZIE HARDRADZIE
          Adam z Bremy (ok. 1040–1081) w Dziejach biskupów diecezji hamburskiej
          przedstawił krytyczną charakterystykę Haralda Hardrady. Kronikarz był surowy i
          stronniczy, gdyż wiele informacji zaczerpnął z rozmów ze Swenem Estridsenem.
          Jawna niechęć do wikinga nie zdołała jednak ukryć pełnego lęku i zazdrości
          podziwu dla jego dokonań: W owym czasie także w Skandynawii działy się ważne
          wydarzenia, w których król Harald okrucieństwem swoim przewyższył szaleństwa
          wszystkich tyranów. Wiele kościołów zostało zniszczonych przez jego ludzi,
          liczni chrześcijanie, za jego sprawą skazani na śmierć, zostali zgładzeni. Był
          mężem silnym i znanym ze zwycięstw, które dawniej odniósł w krajach Grecji i
          Scytii w licznych bitwach z barbarzyńcami. Później zaś przybył do ojczyzny,
          nigdy nie był łagodny podczas wojny, piorun północy, zgubne przekleństwo
          wszystkich wysp Duńczyków. Ów mąż splądrował całość nadmorskich ziem Słowian,
          poddał swojemu panowaniu wyspy Orkady, zbroczone krwią władztwo rozszerzył aż
          do Islandii. Przeto licznymi narodami władając, z powodu chciwości i
          okrucieństwa swego, przez wszystkie był znienawidzony. Nierozważny i godzien
          opłakiwania, parał się także czarami, które to szkaradzieństwa najświętszy brat
          jego, walcząc aż do krwi, wykorzenił z królestwa w celu objęcia go prawem
          chrześcijańskim. [...] Widziano jak tenże Harald, opuszczony przez Boga i nie
          okazujący skruchy, dary ofiarne i również skarby zgromadzone największą
          pobożnością wiernych przy grobie brata, chciwą ręką zagarnąwszy, rozdzielił
          pomiędzy rycerzy. Z tych powodów urażony, gorliwie oddany Bogu arcybiskup
          [hamburski] posłów swoich skierował do owego władcy, ganiąc w liście jego
          tyrańskie zuchwalstwa, szczególnie zaś upominając się o oblacje, których nie
          godzi się odstępować na użytek świeckich, a także o jego biskupów, których we
          Francji albo w Anglii wbrew prawu boskiemu i ze wzgardą dla arcybiskupa
          ośmielił się wyświęcić, a którzy w zgodzie z prawem powinni być wyświęceni
          przez niego samego [obdarzonego] autorytetem stolicy apostolskiej. Przez te
          polecenia tyran wpadł w gniew, polecił odejść wzgardzonym posłom kapłana,
          krzycząc, że nie zna żadnego oprócz Haralda arcybiskupa i władcy w Norwegii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka