Dodaj do ulubionych

DWÓKÓŁ MASAKRYCZNY Z DN. ...

26.06.04, 12:41
ueridweny - do dzieła!
Obserwuj wątek
    • mrum_mode Pfff... 27.06.04, 13:45
      Hmmm... Podsumujmy

      Chuan wizytatorem RU na MK był
      Uer nie zwykł protokołować wydarzeń ostatniopiątkowych na modłę RU
      Ergo - dlaczegoż Chuan nie miałby zaszprotokołować?


      uer
    • neochuan dwokól masakrycznycznie zdro żony z dhjn. 16 i 17 18.07.04, 04:19
      hehe. jestewm, narąbny u adasuia we wr09ocłwurer. jechałwn deo trzebnicy 2
      dnia. tewraz jestemn po 227 km jazdty pe4rzez : Lutomiersik, Szadej, Wartę,
      błaszki, \brzezoinu \9gdzie n9icoewałem w synpatryczny6m ośtrodku
      wypoxcxzytbnk0owyum\), a dziś \(a lądwiwie wczieraj),n jechalem przez Grsabóew
      nad Prposmą, mIKDSTAD, aNTONIN, mĘDZYBÓRZ, CÓS Na Wu, Bukowicę, Czeszów,
      (ekspedientka :), i Ligotę Trzebnicjką i do Trzebnicy. treraz jestem pon
      jimieninach i dlatego kończę. dzierżbór gąsiorek i dzierzba srokosz, jmakem
      nełochułłan
      ps,. a le była jazda@!!!!!B :)))
      • neochuan dwókół masakrycznie zdrożony z dni 18/21.07.2004 22.07.04, 17:39
        siedze sobie w kafei nad morzem. obok w sprzedaży ciągłej dorsze oraz lepsze
        ryby.
        a oto ciąg dalszy wyprawy rowerowej chułłana, zakończonej póki co rybą

        18.07. od adasia wyjechałem późnym popołedniem i gorąco w niedzielę było więc
        też i suszyło. z trzebnicy skierowałem swoją kierowniczą meridę ku żmigrodu i
        dalej przez wioski, gdzie nawet psi nie szczekają dobranoc, dojechałem do
        płaskiej wioski zwanej z dumna Miejską Górką, dalej była Krobia /na forum z
        nią/ i Gostyń, a spałem po 105km w lubiniu koło śremu. po drodze widziałem też
        wiele krów i wiele.
        19.07. tego dnia, a był to poniedziałek, przecinałem jak przecinakśrem Kórnik,
        kostrzyn i pobiedziska, gdzie widziałem lisa, na szczęście już rozjechanego. ja
        też się na tyle rozjechałem, że przez kiszkowo, gdzie akurat marszruty była
        większa połowa za mną, co w mi grało, doszlusowałem do wągrowca i to pod wiatr
        straszny, a i 138 km zrobiło z chułana obojętną na uroki tego w sumie dość
        niepięknego miasta warzywo. w dodatku nie było schroniska, więc wylądowałem w
        noclegowni dla bezdomnych /czysta przyjemność po taaaakiej jeżdzie/, co w sumie
        było i logiczne, zaś tam przegadałem ze stałymi bywalcami pół nocy, o czym
        można by drugie pół przegadać, więc już zmilczę, jakem miłośnik milki.
        20.07. wstałem z pierwszymi bezdomnymi i ruszyłem dalej przez Margonin,
        Szamocin, most na Noteci i białośliwie, a potem przez wysoką, co jest taka
        sobie, krajenkę złotów lędyczek i tako opuściłem wielkopolskę, a wjechałem w
        pomorze, gdzie było Czarne, a tam więzienie, a że wieczór nadjeżdżał wielkimi
        kołami, więc wolałem przenocować a jednak w lesiu. tamże śliczna z bali /takie
        balsa/ via ta, a o 3 minut 30 przyszła burza i lała przez szparydziury i w tem
        deszczu rusztyłem rano dalej...
        21.07. rankiem padało i w południe padało i potem się zlałem, gdyż duszno mi
        było przy tem, a wszystko mokre było, ale nic to, bo kier owalem się już ku
        celu, czyli słupsku i słoneczko wyszło, a potem znów i się skryło i jeszcze 6km
        przed słupskiem kolejna burza mnie zlała i dojechałem no wreszcie po 497km z
        wrocka nad morze i zmilczę ach moje odsiedziny. pozdrowienia od jelenia, jakem
        PKP MAM W D... I MAM 723km PODSTAW KU TAKIM PRZESŁANKOM.
        ch. ółan
      • neochuan dwókół zapiaszczony z dn. 10-12.08. brr. 14.08.04, 11:36
        a oto sięskrzy:pi
        asku z plaży:
        otóż chułłan rozleniony słoneczkiem i olejkiem do opalania łańcucha postanowil
        nie wracać rowerem do łodzi, a jeno pojechać plażą. z łeby do władysławowa. w
        tem to celu, w dn. 10 b.m. chułłan ów wystartował ze słupska, gdzie to żył już
        na koszt rodzinki trzeci tydzień. dosurrblował do łeby lądem, a potem się zlał,
        bo to niby z górki, jednak pod wiatry mu było. tam się udał dalej między
        noworodami, co wody nie pijają, a głębokim błękitem bełtyku w kier unku na
        ist/nordist. omijając użytkowników parawanów, a w krótce zapewne karawanów (ze
        względu na przyszłe skancerowanie) jechał. później było coraz milej, bo jechał
        przez dzikie plaże, na których nic nie zdechło i nawet 2 kormorany (o rany!) z-
        oczył z siodełka swojej mechanicznej chułłanity. minąwszy lubiatowo (piękny
        wylot kabla od światłowodu, wyglądający jako golden gejt donikąd) i białogórę,
        spał na plaży nudystów pod dębkami, ale było zimno, więc nic nie zobaczył, bo
        było cimno i piękny wzchwód słońca go zaskoczył między innymi. romantycznie
        poniekąd. dalej, a był to już dzień kolejny, przez gęstniejące tłumy dębek,
        karwii i jastrzębiej góry, dochułłanił na rozewie i zanurzył rower po pachy w
        tym to wysuniętym najbaardziej klifie na północ, a było południe. później
        jeszcze, ze względu na grząskie podłoże doprowadził rower do władysławowa, a
        jeszcze dojechał do pucka, wejcherowa, gdzie miało być schronisko, a nie było i
        nazad do rewy nad morzem, gdzie to zakończył dzień rybą i kwaterą. a rano do
        gdyni na pociąg do łodzi z rowerem, bo chułłan to a jednak jest bardzo lewniwy.
        a teraz jedzie w bieszczady i go nie będzie do wrześni.
        podbijajcie wymię świataka! - n.ch.
    • neochuan DWÓKÓŁ NIECO MASOCHISTYCZNIE ZMROŻONY Z DN. 16.12. 16.12.04, 16:27
      2004 roku.

      Trasa: Łódź-Łódź
      Czas trwania rowerowania: 3 h
      Km: 43,3
      Rowered by: zoczyć na własne oczy jak to się w Polsce autostrady przez Pola
      buduje i fotki

      w dn. dzisiejszym, o godz. 12:30 wyjechał chułłan na flaku przednim i skierował
      się ku kompresoru najpierw. po napompowaniu przedniego koła dopiero na stacji
      benzynowej na rogu strykowskiej i wycieczkowej (na wojska polskiego w orlenie i
      takoż na strykowskiej w jecie kompresory psiapsiute) skierował się był chułłan
      ku łagiewnikom, następnie smardzewu i glinniku. w smardzewu widział
      tabliczkę ‘ZNICZE „U MAR… …”’. Za glinnikiem, przez środek szczawina (polecam!)
      biegnie Rycie w poprzek wsi, przecinając ją między chałpami. pojechał tedy
      chułłan dalej wzdłuż Rycia szosą na swędów, przy przejeździe kolejowym zawrócił
      wzdłuż szyn na podole, ale musiał przeciąć Rycie tedy, a koparki miło chodziły,
      choć drogę zagrodziły i nie roz ryły. Następnie na wschód wzdłuż Rycia, bądź
      Niem Samym (całkiem wysokie nasypy Ryjąc nasypali, by przewinąć autostradę nad
      torami kolejowemi) pojechał ten chułłan ów nieustraszony, a ogromne wywrotki
      niemal go wywracały, gdy obok śmigały. Po wypstrykaniu resztki kliszy zawrócił
      chułłan na swej niespiesznej meridzie, ku zelgoszczy, stamtąd na dobrą kiełminę
      klęk skotniki, aby znów przez łagiewniki powrócić.
      Wrażenia: duże to
      Wnioski: to duże będzie
      Plany na przyszłość: niewykluczone.

      --
      rower power!
    • huann piosnka o dwukole 02.03.05, 10:51
      pt. Rower:

      Jadę na rowerze słuchaj do byle gdzie
      Rower mam posłuchaj w taki różowy jazz
      Może byś tak damian wpadł popedałować

      Ubierz się w obcisłe bo to warto mieć styl
      I depniemy sobie ode wsi dode wsi
      Może byś tak damian wpadł popedałować

      Flaga na maszt
      Irak jest nasz
      A rower jest wielce ok
      Rower to jest świat

      Dziki pies patoldy słuchaj nie gadaj że
      Też tam jest a potrafi się wściec
      Otóż rower nas ocala jak grom petroladę

      Zup terroru damian chyba mamy już dość
      Deser się należy bo od wojny masz szok
      Może byś tak damian wpadł popedałować

      Flaga na maszt
      Irak jest nasz
      A rower jest wielce ok
      Rower to jest świat

      Futu futu futu
      Futu futu

      Ja jestem spokokola-rz
      I mam na imię Trish
      A oto ludu wola
      Cool na maxa full i ekstra
      Z powodu karambola
      Obsunął mi się strój
      I nie wiem czemu wołam
      Cool na maxa full i extra
      Wołam

      Jadę na rowerze słuchaj do byle gdzie
      Rower mam posłuchaj w taki różowy jazz
      Może byś tak damian wpadł popedałować

      Ubierz się w obcisłe bo to warto mieć styl
      I depniemy sobie ode wsi dode wsi
      Może byś tak damian wpadł popedałować

      Flaga na maszt
      Rower jest nasz
      A rower jest wielce ok.
      Rower to jest świat

      /l.janerka/

    • huann DWÓKÓŁ MASAKóRYCZNY Z DN. 30.03. 30.03.05, 16:14
      2005 roku.

      Trasa: Łódź-Łódź
      Czas trwania rowerowania: 5 h
      Km: 59,7
      Rowered by: rozruszać wiosennie się i rowerzycę coffaną, znów zoczyć na własne
      oczy jak to się w Polsce autostrady przez Pola i zimę buduje i fotki porobić
      po-stepów i od-logów

      w dn. dzisiejszym, o godz. 10:37 wyjechał chułłan bez flaka przedniego i nie
      skierował się ku kompresoru najpierw. po niepompowaniu przedniego koła dopiero
      na stacji benzynowej na rogu strykowskiej i wycieczkowej (na wojska polskiego w
      orlenie i takoż na strykowskiej w jecie kompresory nie są psiapsiute) skierował
      się był chułłan ku arturówku, łagiewnikom, następnie smardzewu i glinniku. w
      smardzewu nie widział tabliczki ‘ZNICZE „U MAR… …”’. Za glinnikiem, przez środek
      szczawina (polecam!) wciąż biegnie Rycie w poprzek wsi, przecinając ją między
      chałpami. pojechał tedy chułłan dalej wzdłuż Rycia szosą na swędów, przy
      przejeździe kolejowym zawrócił wzdłuż szyn na podole, ale musiał przeciąć Rycie
      tedy, a koparki miło chodziły, choć drogę zagrodziły i nie roz ryły. tym razem
      Rycie zaszło juz tak głęboko, że nie dało rady przejechać. więc się wrócił do
      swędowa i przeciął rycie w pobliżu furmanki, a jak ową omijał słyszał rozmowy
      fragment między furmanem powożącym i furmanem zapasowym o "szkodach w
      środowisku, zwłaszcza przyrodzie i ziemi w ogóle" związanych z Ryciem.Następnie
      pojechał ten chułłan ów nieustraszony, a ogromne wywrotki
      niemal go nie wywracały, bo jakoś ich nie było tak zbytnio tym razem i obok nie
      śmigały. Po wypstrykaniu początku kliszy zawrócił chułłan na swej niespiesznej
      meridzie, ku zelgoszczy, stamtąd na dobrą, a potem to się tak rozjechał, że
      dotarł przez michałówek i dobieszków do skoszew, gdzie budowę mniejszą, za to
      rodzinną łypnął okiem (Wrażenia: nieduże to, Wnioski: kiedy to będzie, Plany na
      przyszłość: niewykluczone).

      i wrócił był poprzez kalonkę kopankę marmurową brzezińską, by to opisać
      wszystko, no bo po co??

      ps. widziałem wiele Kór, naprawdę!
      • uerbe [takgdzieyndziejpiszo] Ja zapodam z ramienia 31.03.05, 11:49
        "Odcinek XLII: Wielkopiątkowa Masa Krytyczna

        Występują: Rowerzyści, Tajemniczy Fotograf, Pan Funkcjonariusz

        Tym razem na serialowo-programotelewizyjną modłę...

        Prolog: Uporawszy się z wyzwaniami, jakie dzień powszedni stawia subiektowi w
        sklepie z artykułami sportowo-wszelakimi, niżej podpisany udaje się dwukołowo
        na pasaż Schillera, gdzie spotyka Cyberka, Cvira oraz grupę (na oko dwudziesto-
        trzydziestoosobową) bliżej nieznanych mu osobników na pojazdach rowerami
        zwanych. Wyżej wymienieni knują spisek mający na celu zablokowanie pewnych
        obszarów centrum. W międzyczasie pojawia się Tajemniczy Fotograf...

        Akt II: Rowerzyści sieją zamęt i postrach tu i ówdzie (włączając ulice:
        Piotrkowską, Wigury, Sienkiewicza, Narutowicza, Kilińskiego, Piłsudskiego,
        Kościuszki, Ogrodową, Nowomiejską). Przejazd Kościuszki przerwany
        zostaje „uroczym” akcentem interwencji „na krzyk” w wykonaniu Pana
        Funkcjonariusza.

        Epilog: Po tradycyjnych kółeczkach wokół pomnika Kościuszki, Rowerzyści kierują
        się z powrotem na pasaż... i to by było na tyle. Ciąg dalszy za miesiąc."
    • meteor2017 AAARRRGH!!! Czyli dwukół bardzo wiosenny 14.04.05, 23:28
      Tam na gorze zapalili niezla zarowke :) Mozna bylo zalozyc krotkie spodenki (to
      juz nie podwijane nogawki), jezdzic w krotkim rekawku, badz w koszuli z
      podwinietymi rekawami... wladowac sie w chaszcze wierzbowe podszyte lysymi
      jeszcze malinami.

      A potem pod prysznicem wydac taki odglos jak w tytule.

      Witaj sezonie posiniaczonych kolan
      Witaj sezonie otartych do krwi goleni
      Witaj sezonie zadrapan gdzie sie da
      Witaj sezonie lisci, galazek i owadow we wlosach
    • meteor2017 Ja pierdzielę!!! 15.04.05, 13:49
      50 kilosow POD WIATR!!! A jak bede wracal, to znow pewnie bedzie POD WIATR!!!
      Dodam, ze obecnie 50km to dla mnie niemalo na jeden raz... juz nog nie czuje

      glos z offu: To powachaj moje!

      ...o innych czesciach ciala nie wspominajac bo to nie ten watek.
        • meteor2017 Dzisiaj (znaczy wczoraj) byl moj pierwszy raz :) 17.04.05, 00:38
          Jazdy po W-wie... poznawalem folklor zwiazany z jazda sciezkami rowerowymi i nie
          tylko... A wiec slupki na sciezkach w roznych konfiguracjach, pomnik na sciezce,
          slupki miedzy sciezka, a miejscem do parkowania, wygiete przez samochody na
          sciezke, sciezka rowerowa ze schodami samochody parkujace na sciezce, rodziny z
          dziecmi uznajace ze ten znak z dwoma kolkami oznacza ze czerwona sciezka jest
          dla nich... moj brat zaatakowal najslabszy punkt, znaczy to male latwo
          przeciekajace w okolicach oczu. Bylismy swiadkami jak policja wodna sprawnym
          atakiem z zaskoczenia od Wisly legitymuje mlodziez pijaca alkohol w miejscu
          publicznym...

          A i tak najfajniejsza jest jazda miastem o polnocy... no nic, jutro wracam do
          siebie na wies, do puszczy.
    • h8red A ja wczoraj 18.04.05, 20:09
      to jeździłem dużo. I byłem w Parku koło Szproty i w tym dalej co potem na
      Warszawską można wyjechać. A wcześniej to się na fantastyczny strumyk/rzeczkę
      natkłem :))) Bym był tam nie trafił ale sztański podszept wpadł mi zadźwięczał :)))

      I mnie tyłek dziś boli jeszcze troszku :-/ Chyba sobie siodełko muszę nowe zsprawić.
    • huann MASAKROKÓŁ TRZYDNIOWY Z DN. 20, 21 i 22.05. br 22.05.05, 23:50
      pogoda z powyższych trzech dni:
      zachmurzenie: z rana 100% słonecznie, od zachodu postępujące popołudniowe
      przejściowe zachmurzenie typu cirrus z blokowanego przez wyż wschodnioeuropejski
      niżu znad niemiec z chłodnym frontem atmosferycznym.
      wiatr: E, słaby i umiarkowany, skręcający na umiarkowany SE.
      temperatury: 18-25 degradusów celcjusza, z tendencją wzrostową.
      opad: brak, opad przelotny: brak, zjawiska: brak.


      RELACJA:

      20.05. pętla północna, km 110,8

      trasa: Łódź-Łódź. wyjazd pomorska i wiączyńska, powrót - rąbieńska.

      w międzyczasie przejazd przez: wiączyń - eufeminów - jordanów - brzeziny -
      grzmiącą - janinów - sierżnię - cesarkę - stryków - anielin - kębliny - wolę
      branicką - białą - dzierżązną(!) - ciosny - kanią górę - sokolniki - helenów -
      ozorkrów - grotniki - aleksandrów - rąbień AB - antoniew.


      21.05. pętla południowa, km 95,0

      trasa: Łódź-Łódź. wyjazd pomorska i wiączyńska, powrót - rąbieńska.

      w międzyczasie przejazd przez:
      wiączyń - eufeminów - jordanów - bedoń - andrespol - stróże - wolę rakową -
      kalino - rzgów - gospodarz - wolę zaradzyńską - pabianice - szynkielew - górkę
      pabianicką - świątniki - porszewice - prusinowice - wrzącą - lutomiersk - babice
      - rąbień AB - antoniew.

      CELEM było zatoczenie dwóch pętli składających się w sumie na objechanie łodzi w
      kółka dwa tak, aby jechać zawsze po zewnętrznej granic administracyjnych miasta.
      stąd wspólna dla dwóch dni trasa wyjazdu i wjazdu z i do miasta.


      22.05. jednoosobowy patrol rowerowy po ścieżkach rowerowych łodzi, km 54,9

      trasa:
      ulicą źródłową do ścieżki rowerowej na strykowskiej. na strykowskiej przy banku
      2 samochody na ścieżce parkujące - jeden - bez kierowcy - został obklejony,
      drugi - z kierowcą - pouczony. stąd dalej cały czas ścieżkami rowerowymi wzdłuż:
      strykowskiej, wycieczkowej, warszawskiej. na warszawskiej jeszcze przed
      wiaduktem patrzę - leży wywalony rowerzysta krew mu ze łba strużkami płynie,
      świeżo po wypadku, właśnie przyjechało pogotowie. ponoć się sam wywalił. dalej
      do ścieżkami wzdłuż: łagiewnickiej, sikorskiego, zgierskiej do końca ścieżki tj.
      do helenówka, tam na jezdnię w okulickiego i znów kawałek zapomnianej ścieżki
      wzdłuż 11 listopada. na rogu okulickiego i 11 listopada płonący
      polonez i 2 jednostki wyjące i sygnalizujące. potem huann pojechał szosami:
      włókniarzy, tereski, brukową, aleksandrowska, traktorową, krakowską,
      krzemieniecką by dojechać do retkińskiej, bo tam kolejna ścieżka. wzłuż botanika
      pełno samochodów, ale grzecznych, bo przy jezdni zaparkowanych. dojechał lotny
      ch. ułan do mcdonalda, wypił colę i ruszył wyszyńskiego, popiełuszki, maratońską
      do goś, sanitariuszek, chocianowicką do pabianickiej. na pabianickiej znów
      kawałek ścieżki i znów nikogo do oblepiania. to chyba przez to, że niedziela, bo
      wszędzie puchy, a na przedmieściach wyraźna atmosfera odgrillowa. dojechał do
      ronda letników, skręcił w politechniki, dojechał do mickiewicza i dalej znów
      ścieżką i znów nic do vlepienia. na piłsudskiego ścieżka nadal rozkopana i
      trzeba się przeciskać naprzeciw galerii. potem skręcił w kopcińskiego, dalej
      znów strykowską, ale już nic nie stojało i zakończył przez wojska polskiego.
      i tyle.
      resume: 3 godzinki, lajt, sennie i za gorąco jak na miastowe jazdy, a wiatr dosć
      silny z SE dający się we znaki drogowe.

      CELEM było sprawdzenie, jak się miewają łódzkie ścieżki rowerowe i czy nie są
      zastawione samochodami.


      sygnaturka pasuje.
    • huann ZALEGŁY MASAKROKÓŁ ZNAD MORZA w dn. 2 - 15.05.br 23.05.05, 00:31
      w dn. 2.05., wbrew wcześniejszym planom, ze względu na niestabilną pogodę huann
      postanowił nie jechać nad morze (czyli do słupska) rowerem, a Z rowerem pekapem
      (ale tylko do gdańska). po drodze strzeliła mu wątroba albo coś, jeszcze przed
      bydgoszczą, ale niezrażony słynnemi haftoma kaszubskiemi (sztuk 7 :(... )wysiadł
      z dwukołem o godz. 14:30 z pociągu posp. rel. katowice-gdynia główna osobowa na
      dworcu gdańsk główny i ruszył w półtoradniową wyciekę po kaszubach z gdańska do
      słupska. z gdańska wyjechał bardzo pod górkę kaszubską ulicą, przeciął górą
      obwodnicę trójmiasta i jechał, a ruch był duży, a jezdnia wąska, dziurawa, pod
      górę nadal zazwyczaj, deszcz począł kropić pod żukowem i tako dowlókł do kartuz
      z chorą wątrobą albo żółteczkiem woreczkowym. za kartuzami stało się pięknie:
      wspaniały, dwukilometrowy zjazd - downhill bez pedałowania z szybkością do 50
      km/h do wsi chmielno, położonej nad trzema jeziorami naraz. tam, po 44 km w 3h
      20 min przenocował noc, a błyskało burzą.

      następnego dnia, w coraz bardziej sprzyjających okolicznościach synoptycznych
      (choć wietrze prosto w nos z NW-W i chorymi Jak - wyżej) dojechał z chmielna
      chułann przez sierakowice, czarną dąbrówkę i gąbino do słupska (km 85 - godzin
      aż 7,5, haft - sztuk 1).


      będąc nad morzem zrobił hułan 3 wycieczki rowerowe:

      1. ze słupska do ustki różnymi drogami: km 52

      2. pętlę: słupsk-smołdzino-kluki-czołpino-plażą do rowów-z powrotem szosą do
      słupska. podczas tej oto pętli zdobył z rowerem górę rowokół (115 m npm, około
      100 m wysokości względnej) - częściowo wprowadzając rower, a częściowo
      wjeżdżając nań, a następnie z owegóż rowokołu zdownhillował na powrót.
      łącznie: km 103

      3. pętlę: słupsk-jarosławiec-plażą do wicia-rozrytem nasypem na mierzei pomiędzy
      jeziorem kopań, a morzem do darłówka-do darłowa-do słupska. ze względu na
      przeciwne wiatry, piach plażowy, nasyp błotny, duże deniwelacje terenu, nadal
      podtrucie, podziębienie, zrobienie poprzedniego dnia pieszkom plażą trasy
      łeba-rowy - km 40 etc. i naderwane ścięgno przez to, wrócił h.ułłan do słupska
      baardzo znużony jak prawie nigdy dotąd jeśli chodzi o jazdę rowerową :(
      przejechawszy 113 km.

      suplement:
      ze względu na ogólny chorobliwie fizyczny formy brak i kontuzje, a zwłaszcza
      niestabilną pogodę nadal, huann postanowił powrócić do łodzi już całkowicie
      pociągiem. ponieważ miał 2,5 godziny w gdyni na przesiadkę, zrobił sobie
      dwukołową miniquasiwycieczkę krajoznawczą do portu i na promenadę (km 8,4). w
      porcie stał m. in. trimaran 'bonduelle' w kolorze kukurydzowym, a promenadą
      wiedzie wspaniała ścieżka rowerowa wzdłuż brzegu morza :)
      i to by było na tyle, gdybym nie polecał kebabu na dworcu w gdyni i na deptaku w
      ustce oraz mnóstwa !Rybek! z wędzarni!!! w rowach ;D

      sygnaturka pasikonik
    • meteor2017 DWÓKÓŁ MASAKRYTYCZNYCZNY Z DN. ... 28.05.05, 21:02
      25.V.2005 - środa
      Wieczorna, standardowa traska Żyrardów - Włochy (niestety tylko ta italia w
      Wwie, a nie na płw. Apenińskim). Ciut ponad 40km. Trasa leci tak:

      Żyrardów - Międzyborów (fajne wydmy) - Jaktorów (pomnik ostatniego tura 1627)) -
      Grodzisk Maz. - Milanówek (willa Jolancin w stylu okołozakopiańskim) - Brwinów
      (pomnik przyrody Aleja Kasztanowa i jedyny w okolicy b. PGR) - Pruszków ("Tędy
      przeszła Warszawa od 6.VIII do 10.X 1944r.) - Piastów -Wwa Ursus (traktory) -
      Wwa Włochy

      26.V.2005
      Traska po Warszawie, jakies 75 km. Min:
      Górka Szczęśliwicka, Pole Mokotowkie, zjazd Agrykolą, przejazd pod Starówką,
      mostem nad Wisłą, wał rzeciwpowodziowy, promem z powrotem przez Wisłę,
      Kampinoski Park Narodowy, Lasy Miejskie, Górka Śmieciowa...

      27.V.2005 - WawaMasa
      Diabli wiedza ile kilometrow
      Włochy - Plac Zamkowy - Masa Krytyczna na Ursynów (trasa tu:
      masa.waw.pl/2005/0527.htm ) - Plac Zamkowy - gdzies na połnoc jakimis
      uliczkami, bylo ciemno, kto inny prowadzil, kluczylismy... nie wiem dokladnie,
      głownie Stary Żoliborz - powrót do Słonecznej Italii ok 1-ej, tylne swiatelko
      ledwie zipialo.

      Czerwcowa Masa bedzie fajna - przejazd 4-ema mostami.

      28.V.2005
      jakies 40 km z haczykiem
      Włochy - Żyrardów (tak jak 25-ego, ale czytać od tyłu)
      • meteor2017 i dwie fotki 28.05.05, 21:33
        bo fajne znalazlem - pewien wiadukt, widok z gory:
        www.fotomasa.za.pl/20050527/images/PIC02231.JPG
        i z dołu:
        xthost.info/zdjecia/27.05.2005-MASA/masa%2027.05.05%20018.jpg
          • meteor2017 Eee tam... fajne i tyle :P 29.05.05, 21:59
            A kiedy jest okazja pojezdzic sobie estakadami (w czerwcu bedzie kilka), mostami
            (w czerwcu bedza 4), tunelami (w kwietniu byly ze dwa), z ktorych wiekszosc jest
            po prostu dla rowerzysty niedostepna (tu wyjatkiem sa 2 z tych mostow).

            No i jazda na czerwonym swietle, srodkiem ulicy i do tego pod prad ma swoj
            niewatpliwy urok...

            A poza tym to po prostu inna jazda dla urozmaicenia, dzis mialem kameralna
            prejazdzke po puszczach: Jaktorowskiej i Wiskickiej :)
    • huann PEDAŁO-KÓŁ SWIATECZNY SŁONECZNY Z DN.26.12.2005 r. 26.12.05, 15:47
      czyli: Ździś :)

      Trasa: Łódź-Łódź

      Czas trwania rowerowania: 3:31 h

      Km: zdecydowanie ponad 44,8*

      Powered by: 3 banany, kawa duża rozpuszczalna z 1,5 łyżeczką cukru, witaminy,
      cola na koniec niemal

      Rowered by:
      -magia liter (Swiąteczne odwiedziny miejscowości na literę „S” – w kolejności:
      Smardzew, Szczawin, Swędów, Smolice, Stryków, Sierżnia, Skoszewy);
      -magia liczb (uratowanie chyba ostatniej szansy na zrobienie 3k w ’05).

      w dn. dzisiejszym, o godz. 11:47 wyjechał chułłan na Meridzie Swej Błociatej i
      skierował się już tradycyjnie ku autostradzie, co będzie. Po zsięściu z roweru
      za Szczawinem, pospacerował ów hóan niepoprawny autostradą w te i nazad. a nic
      nie śmigało. następnie, w Smoll-Icach (w rzeczy samej małe, lodowe kałuże i
      takiż mały lód na lokalnym stawu dla kacząt) nadział się nieomal na
      Kolędników_i_Ich_Siostrę co to szli kolędować Małe MUU ):o
      w Strykowie kiciał nad zalewem na kicia, a potem to już przez Sierżnię po
      pagórkach Wzniesień Łódzkich i do domu.

      Spostrzeżenia: na północnych stokach Wzniesień wciąż jeszcze leży fur śniegu.
      Szansa: teoretycznie istnieje (jeszcze 31km)
      Swięta: święta i po wigilii.


      *tyle pokazał lolicznik, co mi dziś markierował jak talala**

      **ewentualnych zainteresowanych talalą odsyłam***

      ***bo Rosomak też kiedyś gwiazdki robił****

      ****i pisał, że to*****

      *****Grand-Hotel:)
      --
      Albowiem Dzierżbór Sierżnie za Dwóch_Pedałów przyczyną! :D
    • huann DWÓKÓŁ Rekordowy z dziś! 20.06.07, 23:41
      okazja jest ku odświeżeniu wątku rowerowegu:

      otóż





      Huann








      dZiSiAj!!!


      pojechał na przejażdżkę rowerową.
      ostatnio często to robi, ale jest leniwy i nic nikomu o tym dudu. dziś (aj)
      jednak właśnie sie zebrał w sobie, a wiec oto:

      <frututu!franfrarryrara!>

      :

      wsiadł o 11.40 na zacną meridę huann ów i ruszył sobie w kierunku na:
      Źródłowa-Pomorska-Mileszki-gruntówka-Wiączyń.

      pogoda od rana w pytę, lekki wmordęwind z E, ale do zniosu.

      po godzinie jakiejś był w Justynowie, a tam przejazd pkp już czynny.
      odbił w Gałków, las był.
      a droga coraz mniej uczęszczana i pięknie na Chrusty Stare.
      tam: kowal-dentysta (fotki dla zainteresowanych). merida pokazała zębatkę i
      powolnotrybiliśmy dalej do Nowych Chrustów i Mikołajowa, gdzie, o Aardzie! - Krowa.

      za M. skończył sie asfalt, więc dalej przebijali się huann z meridą całkiem
      papuśną drogą leśną wysypaną jagodziarzami i takoż czarną szlaką ku linii
      kolejowej łączącej Koluszki z Tomaszowem. po dojechaniu doń skręcono wzdłuż, a
      tam stacja Wykno, a tam Poziomki Moc i Zatrzęsienie!!!:D
      po dłuższym żrć ruszono poprzez tartak z jedną koparką jakby, ale bez łychy
      tylko nibyszczypczyki dalej wzdłuż kolei i niknącymi drożynami dojechano do
      Zaosia. tam skręcono na E w las, piaskownia duża, następnie na SE i pokrętnie a
      piaszczysto wyjechano na Małecz, a następnie Skrzynki, gdzie Koniki. dalej droga
      leśna z kamyczkami a fuj! biegła niby po rezerwatach ale tablic nie było to sie
      nie liczy na Cekanowa skraj. a stamtąd najbliższa do Lubochni była wyłącznie
      błotem, półmetrowymi koleinami zarośniętymi tzw. Chęchem, a wyżej znów piaseczek
      i biedny huann i błociata merida.
      w Lubochni byli jednak i to o 16.00 przejechawszy 68 km. nurk pod gierkówką
      (wcześniej ropierniczona Monika - restauracja! i drobna czarna kostka) i już
      śmigali ku Glinniku (gdzie wojsko więc myk na prawa-lewa) i lasem ściezkami ku
      niezwykłemu bezodpływowemu Ługowi Jeziorku, gdzie łyski, choć w rzęsie wodnej i
      napis antywędkarski na murku i cisza i spokój święty.
      dalej była Jabłoń Wieś i Luboszewy i już kominy tomaszowskie. tam jakieś
      pętelki, zjazd przy śmierdzeniu oczyszczalni nad Pilicę ku mostu kolejowemu i
      już (80 km jakos) ku Łodzi, ale pomylono drogi w T. i zwiedzono miasto natenczas.
      z Tomaszową wylotówką na Zawady i Bogusławice (100 km&ICHACHA!!!), Wolbórz i
      jakimiś dziurami na Baby.
      OSP było w Babach, a huann z meridą ku Będkowu, gdzie różne ogólnie warte
      polecenia dziwy.
      trochę cofnąwszy do Czarnocina, a po drodze chylący sie ku waleniom stacyjek
      śliczny i niedaleko tablica i krzyż Partyzantom (na koniec wycieczki w okolicach
      Rzgowa dalej była ulica Konspiracji!), woda mineralna w Czarnocinie, Tychów,
      Rzepki, staw, bolą, etam, jadziem, Łódź już blisko słońce nisko jest 20.00, Wola
      Kutowa (bez koparki!)-Modlica-Kalinko (foto prowokacyjne z nałęczowianką pod
      stacją uzdatniania wody z Sul. dla Łodzi)-Grodzisko-Górki i już Rzgowska przy
      CZMP pęka stary rekord (150,4km), jest 21.00, szybko szybko
      Rzgowska-Piotrkowska-Kościuszki-Zachodnia-Bałuty-dom i...


      TADAM!!!


      jest 21.40, 10 h, 161,6 km.

      tu jest miejsce na Wasze rekordy:
      • meteor2017 Re: DWÓKÓŁ Rekordowy z dziś! 20.06.07, 23:58
        > jest 21.40, 10 h, 161,6 km.
        >
        > tu jest miejsce na Wasze rekordy:

        Ja nie wiem... to chyba bylo w piatek 15-ego... Z Żyrardowa do Piątku to nie
        wiem ile - ale chyba dużo bo przez Sobotę, ale Huann wie ile z Piątku do Włocławka.
      • nakole Re: DWÓKÓŁ Rekordowy z dziś! 21.06.07, 16:52
        Mój ostatni rekord (zresztą nieco już zaśmiergły bo z 07/08 bm.) współdzielony
        z Yaroo to było bzzzzyknięcieeee do 3miasta. Miła sprawa. Wypite po drodze +/-
        6 litrów H2O i 2 małe siknięcia Włocławek&Grudziądz.
        Najpierw było gorącooo, gorącooo, potem chłodniej.
        Nad Wisłą we Włocławku piękna plaża, trochę ciał leżących, a za Wisłą pagórki.
        Zamek w Golubiu-Dobrzyniu tym razem bez szczęku mieczy i łomotu toporów.
        Cisza spokój.
        Zamek (byłem tam pierwszy raz) nie zrobił na mnie jakiegos extra wrażenia.
        Ot, taka większa rezydencja na weekendowe wypady zbudowana z cegły zrabowanej w
        pobliskim dworze.
        Przed zamkiem prężyła się batetria harmat, a nieco dalej replika kmicicowego
        pukadełka.
        Dobrzyń Chełmiński ma fajne ruiny zamczyska. W nocy lekko podświetlone, ale z
        powodu zbytniego rozpędzenia się i ciemności nie zatrzymalismy się w tym
        miejscu.
        Po Grudziądzu nocne włóczęgostwo, a przed świtem hop do 3miasta, ale tam to
        chyba każdy(prawie był)
        Trochę o tym na stronce.
        Pa !
          • nakole Re: DWÓKÓŁ Rekordowy z dziś! 22.06.07, 00:29
            ...trochę sie zgapiłem,przy moim napaleniu na szosówkę. Wybrałem rower z ramą
            bez możliwośći montażu bagażnika, a cosik takiego byłoby dobre choćby na małe
            sakwy. Musze to sobie rekompensować małym plecaczkiem i minimalnym bagażem.
            Możliwe, że w przyszłości, ale w niezbyt odległej zmienię rower ponownie
            pogrążając się w kieszeni banku.
            Kolega smiga na rowerku giant cypress sx. Fajna maszynka do szybkiej jazdy po
            szosie, koła 700c i ma punkty na mocowanie przod i tył bagaznika. Zakłada
            oponki o bardziej agresywnym biezniku i lekki teren też wypala.

            Fajna ta Twoja włóczęga po wybrzeżu B. Tam jest tyle dzikich okolic.

            W lipcu planujemy Pikusia na pola grunwaldzkie, w sierpniu do Białowieży ( byc
            może kilka dni), może dołączysz? Jakieś cienkie, łyse oponki i wioooo!
            • huann Re: DWÓKÓŁ Rekordowy z dziś! 22.06.07, 00:35
              nakole napisał:

              > Fajna ta Twoja włóczęga po wybrzeżu B. Tam jest tyle dzikich okolic.

              jeszcze to kiedyś powtórzę /rozwinę :)

              > W lipcu planujemy Pikusia na pola grunwaldzkie, w sierpniu do Białowieży ( byc
              > może kilka dni), może dołączysz? Jakieś cienkie, łyse oponki i wioooo!

              ech, a ja rzęch-rzęch-rzęch, skrzypu, kling-kling w pedale, ale nasmarowałem
              WuDą i przestało :)
              ot, takie tam moje rowerowanie...
              • mfprdkw Re: DWÓKÓŁ Rekordowy z dziś! 22.06.07, 10:18
                O, sakwy to zdecydowanie dobra rzecz... ja z Huannem do Słupska (a do Torunia to
                i z Aardem) rowerowaliśmy, to kilka dni wcześniej testowałem mój nowy system
                bagażowy - taką większą biodrówkę turystyczną, którą kiedyś od zaprzyjaźnionego
                koreańczyka dostałem (była mi niepotrzebna do tej pory) + stare sakwy
                supermarketowe, których kiedyś trochę używałem.

                Teraz wymieniłem sakwy, bo tamte już się rozleciały.

                Zdecydowanie dobra rzecz, ostatnio próbowałem z większym załadowaniem (znaczy
                namiotem):
                picasaweb.google.co.uk/meteor2017/Jura/photo#5071801606481290034
              • nakole Re: DWÓKÓŁ Rekordowy z dziś! 22.06.07, 19:38
                Łe, a co tam jak skrzypi to smarnij go czymś porządnym, albo pedał wymień na
                milczący i w drogę. Sprzęt to tylko część sukcesu w rowerowaniu, oczywiście nie
                moze się gdzieś tam rozkraczyć, ale przecież jździsz też długie trasy i chyba
                komplikacji nie było.
                Zapraszam na Pikusie. Namów Meteora. Może i inni chętni się znajdą. Jeśli
                dojdzie do noclegu to my zawsze wyszukujemy jakieś tanie agronoclegi, albo inne
                przechowalnie i to jest ten największy koszt skoku, pominąwszy ewentualny
                powrót nieocenioną PKP. Namiotów, śpiworów nie wozimy. Minimum załadunku.
                  • meteor2017 Normalnie Mały Pikuś ;-) 23.06.07, 17:57
                    345km w 21h... taaa, mały pikuś :-P

                    Skoro z Piątku ponad 90km, to sznurkiem na mapie wyszło mi do piatku jakieś 80-
                    90km. Czyli w sumie będzie 170-180 km

                    Te Pikusie to fajny pomysł, ale ja mam trochę inny styl jazdy. Zdecydowanie
                    wolę boczne drogi, nawet bardzo dziurawe, albo bezasfaltowe ;-) Główniejszych
                    unikam jak ognia.

                    Tak nam wyszła ostatnio klasyfikacja - najbardziej asfaltowy jest Aard (ma
                    bardzo niską tolerancję na gruntówki), najmniej zaś ja (ale Huann jest niewiele
                    mniej terenowy ode mnie). Aarda z(a)mordowaliśmy nieistniejącą autostradą i
                    wolał potem objechać 50-tką (której unikam kiedy i ajk się da), gdy my
                    jechaliśmy przybrukową ścieżką ;-)

                    Tak więc na Pikusia się raczej nie piszę. Ale może uda się kiedy jedno-
                    dwudniowo jakoś miejscowo wyskoczyć (rozumiem że skoro szosówka, to najlepszy
                    byłby kompromis - boczne drogi, ale jednak asfaltowe ;-)). A z Pikusi chętnie
                    pocztam relacje i pooglądam fotki.
                    • nakole Re: Normalnie Mały Pikuś ;-) 23.06.07, 23:52
                      meteor2017 napisał:

                      > 345km w 21h... taaa, mały pikuś :-P


                      ;-) ...na wstępie uścislę nieco 21h-3,5h na lekkie odprężenie na Statoil.

                      Drogi raczej boczne były lecz niezbyt oboczne.
                      Na 1-2 dniówki piszę się oczywiście. Czekam na sygnał :-)
    • nakole Re: DWÓKÓŁ MASAKRYCZNY Z DN. ... 24.06.07, 00:08
      Po długaśnym ociągactwie i gigantycznym sniadanku zdecydowałem się dzisiaj na
      rowerek bryknąć.
      Celem były Bratoszewice i inspekcja tamecznego pałacu Rzewuskich. Pałac dzięki
      Opatrzności Bożej stoi jeszcze, wdzięcznie zdewastowany i czeka na swój koniec.
      Ostatnio siatką stalową ogrodzony przed napaścią i ciekawskimi. Niestety był
      jeszcze dzień biały, a za plecami miasteczko socczworaków. Nie mogłem skoczyć
      jak Lechu przez płot. Szkoda, bo tam także pięknie zdewastowane patio kryte
      szkłem i samotne fortepiano.... Czarny kot tylko się przemknął cichcem, za
      borem zaś porykiwał pijany tubylec....
      Słonecznie było, ale ślizgałem się po obrzeżach deszczowej chmury.
      W powrotnej drodze zajrzałem co tam z dworem w Osse. Oj, piękna ruina, piękna.
      Mają się czym władze strykowskie szczycić. Po ostatnich ulewach osuneła się
      południowa ściana. Wkrótce nikt nie bedzie miał kłopotu z tym dworkiem :-(
      Im bliżej domu tym więcej kropli deszczu, aż wreszcie skąpało mnie za karę tuż
      pod moim domiszczem....to była moja masakra-ciężki pampers.
    • nakole Przyszłe i bardziej niż pewne. 24.06.07, 22:55
      Podaję wszem i obec do wiadomości. Obawy wszelkie pozostawcie w domu !

      PIKUŚ GRUNWALDZKI wg Ojca Wszystkich Pikusiów:


      " Drodzy koledzy i koleżanki,
      Jak wszyscy dobrze pamiętamy ze szkoły, bitwa pod Grunwaldem miała miejsce
      14 lipca. Od kilku lat organizowana jest na historycznym miejscu
      inscenizacja bitwy, w której co roku bierze udział coraz wiecej rycerzy
      z Polski i zagranicy. Więcej informacji na:
      grunwald.hanzeatycki.pl/
      Pomyslałem, że jest to najlepsza okazja aby w tym roku wziąć udział w
      bitwie, oczywiście po stronie wojsk polskich, które według pewnych
      przecieków znowu mają wygrać.
      Biwa ma odbyć się w sobotę 14.07 o godz. 14.00
      Aby dotrzeć na miejsce przed bitwą (oczywiście na stalowych
      rumakach)trzeba wg mnie wyjechać bardzo wcześnie np.: w okolicach godziny
      03.00. Pikusiowa trasa grunwaldzka wynosi ok. 230 km, a więc będzie
      wystarczająco dużo czasu, aby niespiesznie dotrzeć na miejsce przed
      roztrzygającym starciem z Zakonem.
      Trasa optymalna to wg mnie:
      Łódź-Zgierz-Płock-Bielsk-Bieżuń-Żuromin-Lidzbark-Dąbrówno-Grunwald.
      Po zwycięskiej bitwie proponuję udać się w kierunku południowym, a
      dokładniej mówiąc, znaleźć nocleg, ale bliżej domu (ok. kilkadziesiąt km od pól
      bitewnych. Miejsce do ustalenia później. Chodzi o to że: po pierwsze będzie
      blizej wracać do domu dnia następnego (czyli w niedzielę) a po drugie
      to możliwość znalezienia noclegu w bliskim sąsiedztwie Grunwaldu może
      być żadna ze względu na ilość ludzi, która tam przyjedzie (w zeszłym roku
      podobno ok. 70 tys.)
      Myślę, że wyjazd ten może być jedyną i niepowtarzalną możliwością
      ukazania znaczenia i możliwości wojsk zroweryzowanych na polach
      bitewnych wieków średnich.
      Oczywiście nie muszę chyba dodawać, że wskazane jest, aby nasza chorągiew
      była jak najbardziej liczna.
      pozdrowienia,
      Yaroo"

      I tyle mój kolega.