Dodaj do ulubionych

No, no.., moze Sasza bedzie Wielki?

03.01.07, 22:45

Sława!
biznes.onet.pl/0,1458717,wiadomosci.html
Rosja - Białoruś: cios za cios
(PAP, tm/03.01.2007, godz. 18:45)

Białoruś poinformowała w środę o wprowadzeniu opłaty celnej za rosyjską ropę
naftową eksportowaną na Zachód przez jej terytorium. Decyzja obowiązuje od 1
stycznia bieżącego roku.

Opłata celna wynosi 45 dolarów za tonę rosyjskiej ropy naftowej
transportowanej przez terytorium Białorusi do klientów w Unii Europejskiej -
oświadczył premier Białorusi Siarhiej Sidorski w komunikacie odczytanym
dziennikarzom.

Sidorski dodał, że białoruskie Ministerstwo Gospodarki i Urząd Celny mają
poinformować o tej decyzji rosyjskie Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego i
Handlu oraz rosyjską firmę Transnieft, operatora rurociągów naftowych w Rosji.

1 stycznia Rosja nałożyła na ropę przesyłaną na Białoruś cło eksportowe w
wysokości 180,7 dolara za tonę.

Łukaszenka straszy Moskwę

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka poinformował w środę o możliwości
podjęcia "adekwatnych działań" w związku z rosyjską polityką dostaw na
Białoruś nośników energii.

Łukaszenka nie wykluczył, że Białoruś "poruszy sprawę opłat za tranzyt przez
swe terytorium rosyjskiej ropy, opłat za ziemię pod rurociągami gazowymi i
naftowymi, a także sprawę rosyjskiej własności na terenie Białorusi".

"Jeśli oni (Rosja), dławiąc się petrodolarami i innymi wpływami walutowymi,
postanowili odegrać się na Białorusi (...), to poprosimy tak bogatą Rosję o
zapłatę za nasze usługi" - powiedział białoruski prezydent.

Jego zdaniem Rosja u progu nowego roku "dokonała w sferze stosunków handlowo-
gospodarczych szeregu skrajnie nieprzyjaznych posunięć".

Wyjaśnił, że chodzi m.in. o podniesienie prawie 2,5-krotnie ceny gazu. Rosja
obłożyła cłem eksportowym w wysokości 180,7 dolara od tony przesyłaną na
Białoruś ropę. Dotychczas Mińsk otrzymywał rosyjską ropę bez cła.

Rosyjski operator rurociągów naftowych Transnieft oświadczył natomiast, że
Białoruś nie ma prawa wprowadzać żadnych nowych ceł na rosyjską ropę
eksportowaną przez jej terytorium.

"Białoruś nie ma prawa nakładać żadnych ceł eksportowych czy dodatkowego cła
na tranzyt, ponieważ ta ropa należy do Rosji - powiedział agencji Reutera
wiceprezes Transnieftu Siergiej Girgoriew. - Co się zaś tyczy opłaty za
tranzyt, jest ona ustalana w międzyrządowych porozumieniach, nie może więc
być zmieniana bez zgody Rosji".

"Toteż nie martwimy się" - dodał.

Mińsk: Moskwa praktycznie wstrzymała import cukru z Białorusi

Rosja właściwie wstrzymała import cukru z Białorusi - poinformował w środę
przedstawiciel władz w Mińsku.

Rosyjskie władze "praktycznie przestały wydawać" od 1 stycznia dokumenty
niezbędne do sprowadzania białoruskiego cukru do Rosji - powiedział na
konferencji prasowej szef państwowego koncernu rolno-spożywczego
Biełgospiszczeprom Iwan Danczenko.

Wyjaśnił, że producenci cukru stracili ok. 2 mln dolarów (1,5 mln euro) i
mogą nie być w stanie wywiązać się z kontraktów zawartych na rok 2007 z
rosyjskimi producentami słodyczy.

"Nie mamy zamiaru tolerować tej sytuacji i apelujemy do rządu rosyjskiego o
podjęcie decyzji" - powiedział białoruski urzędnik.

Agencja AP pisze, że nie udało się jej uzyskać rosyjskiego komentarza do tych
doniesień. W Rosji trwa okres świąteczny, który zakończy się w przyszłym
tygodniu po prawosławnym Bożym Narodzeniu.

Oświadczenie Danczenki ujawnia kolejne w serii rosyjskich posunięć wobec
białoruskiej gospodarki. Tuż przed Nowym Rokiem Mińsk podpisał z rosyjskim
monopolistą gazowym Gazpromem nowy kontrakt, który podwaja na ten rok cenę
rosyjskiego gazu dla Białorusi.

Mińsk liczy też na zniesienie przez Moskwę nałożonego od 1 stycznia nowego
cła na ropę dla Białorusi.

Białoruski cukier wysyłany do Rosji nie podlega cleniu. Jego białoruscy
producenci zaczęli odczuwać jednak problemy eksportowe pod koniec ubiegłego
roku, gdy w Rosji pojawiły się podejrzenia, że białoruskie firmy przysyłają
do Rosji południowoamerykański cukier trzcinowy.

Białoruska gospodarka w wielkim stopniu opiera się na tanich rosyjskich
nośnikach energii. Ostatnie spory cenowe odzwierciedlają napięcia w
stosunkach między Rosją a Białorusią, a właściwie próbę sił między
prezydentami Władimirem Putinem i Alaksandrem Łukaszenką - pisze Associat


Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek
    • witomir Białoruś ma farta, że Rosja to nie USA... 10.01.07, 08:07
      Saddam nawet w 1/10 tak USA nie podskakiwał, jak Łukaszenko Rosji, a mu kraj
      zrównano z ziemią, zabrano złoża ropy i łeb ukręcono w dziki, średniowieczny
      sposób przy rechocie różnego ciemniactwa...
      • ignorant11 Re: Białoruś ma farta, że Rosja to nie USA... 10.01.07, 10:13
        witomir napisał:

        > Saddam nawet w 1/10 tak USA nie podskakiwał, jak Łukaszenko Rosji, a mu kraj
        > zrównano z ziemią, zabrano złoża ropy i łeb ukręcono w dziki, średniowieczny
        > sposób przy rechocie różnego ciemniactwa...


        Sława!

        Ja uwazam i głosze,że swiat jest lepszy bez Saddama.

        A co bedzie z Łukaszenka zobaczymy.

        Na razie bardzo cieszy otry konflikt z Rosja.

        Bo to blokuje aneksje Białorusi przez Rosje, na co jeszcze niedawno sie
        zanosiło.

        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
      • lacietis Re: Białoruś ma farta, że Rosja to nie USA... 18.01.07, 11:57
        witomir napisał:

        > Saddam nawet w 1/10 tak USA nie podskakiwał, jak Łukaszenko Rosji, a mu kraj
        > zrównano z ziemią, zabrano złoża ropy i łeb ukręcono
        ++Nie oddamy białoruskich złóż ropy!!! Nawet Pucinowi... ((((((-:
    • odarpi Re: No, no.., moze Sasza bedzie Wielki? 11.01.07, 16:35
      Chyba, że chodzi ci o wielkiego fiuta, wtedy zgoda!
      • odarpi Re: No, no.., moze Sasza bedzie Wielki? 15.01.07, 15:49
        odarpi napisał:

        > Chyba, że chodzi ci o wielkiego fiuta, wtedy zgoda!


        A tu uzasadnienie tego stwierdzenia:

        gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33182,3849367.html
        Rosja bierze Białoruś po kawałku
        Andrzej Kublik, AFP, Biełta, Biełorusskije Novosti2007-01-15, ostatnia
        aktualizacja 2007-01-14 20:16
        Dwa tygodnie po podpisaniu niekorzystnej umowy gazowej z Rosją, Białoruś
        zgodziła się w piątek na równie niekorzystną umowę o dostawach i tranzycie
        rosyjskiej ropy naftowej. Aby utrzymać się u władzy, Łukaszenko będzie musiał
        teraz oddawać Putinowi strategiczne białoruskie firmy.

        Rosja próbuje przejąć Białoruś - grzmiał w niedzielę Aleksander Łukaszenko,
        deklarując jednocześnie, że "nie pogrzebie niezależności i suwerenności"
        Białorusi.

        Być może te gromkie deklaracje mają zagłuszyć krytykę umowy o dostawach i
        tranzycie rosyjskiej ropy naftowej, którą w piątek w Moskwie podpisali
        premierzy Rosji i Białorusi. Kończy to konflikt, podczas którego Moskwa
        zakręciła na trzy dni kurek rurociągu Przyjaźń, przez który płynie przez
        Białoruś rosyjska ropa do Polski, Niemiec, Czech, na Słowację i Węgry.

        Moskwa domagała się zniesienia 45 dolarów opłaty za tranzyt tony rosyjskiego
        surowca. Mińsk wprowadził opłaty w odwecie za nałożenie przez Moskwę cła na
        ropę dla białoruskich rafinerii. Dotąd kupowały one surowiec o połowę drożej
        niż zakłady w Rosji, ale nie płaciły cła wynoszącego teraz 181 dolarów. Po
        doliczeniu tego narzutu białoruskie rafinerie płaciłby za rosyjski surowiec
        drożej niż Polska i Niemcy i nie byłyby w stanie eksportować na Zachód paliw w
        konkurencyjnej cenie, a na paliwa przypada aż 40 proc. białoruskiego eksportu.

        Dlaczego Rosja przydusiła Białoruś cłami? Putin zapowiedział taki krok w
        grudniu, jeśli Białoruś nie zacznie oddawać do budżetu Rosji 85 proc. wpływów z
        ceł od eksportu paliw i nie podwoi tych ceł do takiej wysokości, jak w Rosji.
        Łukaszenko proponował "braterski" kompromis - podział ceł z paliw pół na pół.

        Moskwa postawiła jednak na swoim. Umowa, którą podpisano w piątek po akceptacji
        Łukaszenki i Putina, przewiduje, że Białoruś: • nie będzie pobierać opłat
        tranzytowych, co kosztowałoby rosyjskie koncerny 3 mld dol. rocznie; • będzie
        płacić coraz wyższe cło za rosyjski surowiec (w tym roku będzie to 0,293 stawki
        cła na ropę dla zachodnich rafinerii, a do 2009 r. wzrośnie do 0,356. Teraz do
        tony surowca dla Białorusi rosyjski fiskus doliczy 53 dol.); • wprowadzi
        rosyjskie stawki cła na eksport paliw (także autogazu) i większość celnych
        dochodów odda Rosji; w tym roku 70 proc., w przyszłym roku - 80 proc., a w
        2009 - 85 proc.

        Moskwa zabezpieczyła się przed buntem Białorusinów. Jeżeli Mińsk nie wypełni
        zobowiązań, to Moskwa obłoży ropę dla Białorusi pełną stawką cła - przewiduje
        dokument podpisany w piątek.

        Już w tym roku, dzięki porozumieniu, do budżetu Rosji wpłynie co najmniej 1,6
        mld - ocenił minister finansów Rosji Aleksiej Kudrin. Mińsk robi dobrą minę do
        złej gry i twierdzi, że Białoruś zapewniła sobie warunki handlu ropą i paliwami
        korzystniejsze niż dotąd i korzystniejsze niż w umowie gazowej. W ostatnim dniu
        zeszłego roku Mińsk zgodził się oddać Gazpromowi połowę swojej branży gazowej
        za 2,5 mld dol. płatne przez cztery lata. Jednocześnie już w tym roku za 1000 m
        sześc. rosyjskiego gazu Białoruś zapłaci 100 dol., czyli dwa razy więcej niż
        dotąd. Potem co rok cena gazu dla Białorusi będzie rosła i od 2011 r.
        osiągnie "europejski poziom", czyli prawdopodobnie 200 dol. za 1000 m sześc.

        Obie umowy wpędzają w wielkie tarapaty białoruską gospodarkę, która przypomina
        skansen realnego socjalizmu, napędzany zyskami z przerobu tanich surowców
        dostarczanych z Rosji na podstawie umów o utworzeniu wspólnego państwa.
        Podwyżka cen rosyjskiego gazu będzie w tym roku kosztować Białoruś dodatkowo 1
        mld dol. i wzrostu wydatków nie pokryje w pełni zapłatą za gazociągi. Nowa
        umowa o ropie stawia zaś Mińsk pod ścianą. Blisko jedną szóstą wydatków budżetu
        Białorusi pokrywały zyski z eksportu paliw. Oddając Moskwie lwią część tych
        zysków, Mińsk będzie musiał znaleźć co najmniej 1 mld dol. na zaplanowane już
        wydatki. Nie starczy na to rezerw Białorusi, które w sumie wynoszą ok. 2 mld
        dol. Rosyjscy analitycy nie mają wątpliwości: aby pokryć dziurę w budżecie,
        Mińsk będzie musiał prywatyzować banki i najcenniejsze firmy albo zadłużać się -
        zapewne w Rosji. W kolejnych latach z powodu rosnących cen surowców z Rosji
        budżet Białorusi będzie jeszcze bardziej napięty. Jeśli Łukaszenko ma szansę
        utrzymać się do końca kadencji w 2011 r., to zapewne za cenę stopniowego, jak
        odcinanie kawałków salami, przejmowania przez Rosję kolejnych branż gospodarki.
      • lacietis ma wielkie... 18.01.07, 11:59
        odarpi napisał:

        > Chyba, że chodzi ci o wielkiego fiuta, wtedy zgoda!

        ++Aleksander Ryhorewicz wszystko ma wielkie!!! (((-: -To co napisałeś też! (((-;
    • ignorant11 Nowe fronty handlowej wojny między Białorusią i Ro 14.01.07, 11:09
      Sława!

      Nowe fronty handlowej wojny między Białorusią i Rosją
      Szef Federalnej Służby Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Siergiej
      Dankwiert poinformował 11 stycznia, że Rosja planuje wprowadzenie w stosunku do
      Białorusi takich samych zasad importu mięsa, mleka i ryb, jak wobec innych
      państw. Prawo eksportu tych artykułów do Rosji będą miały tylko te białoruskie
      firmy, które przejdą kontrolę rosyjskich inspektorów i otrzymają atesty.
      (Dankwiert zapewnił, że planowane nowe regulacje nie mają nic wspólnego ze
      sporem naftowym między obu państwami).
      Tymczasem białoruska rządowa gazeta "Respublika" w wydaniu z 12 stycznia
      ostrzegła, że po nieprzyjaznych krokach ze strony Kremla Białoruś ma prawo
      zażądać wycofania rosyjskich obiektów wojskowych ze swego terytorium.
      Przypominając, że wiele krajów postradzieckich, które do niedawna były dla
      Rosji pasem bezpieczeństwa, przekształca się teraz w przyczółki skierowane
      przeciwko niej, dziennik przestrzega przed uleganiem złudzeniu, że integracja
      Białorusi z NATO jest niemożliwa. Samoloty NATO z lotniska wojskowego pod
      Witebskiem będą mogły dolecieć do Smoleńska w ciągu 5 minut -
      grozi "Respublika". Uspokaja jednak, że białoruski naród i prezydent do tego
      nie dopuszczą.
      2007.01.12, Interfax, PAP, www.respublika.info, www.gazeta.ru


      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • witomir Re: Nowe fronty handlowej wojny między Białorusią 14.01.07, 14:22
        Polskie wielkie spece od polityki wschodniej znów wylądowały z ręką w nocniku
        na oczach rozbawionej Europy. Długo truto robiąc mądre miny na salonach EU, że
        Łukaszenko i Putin to jedno, że Polska Wschód zna i wie, jak potoczą się
        wypadki - specjaliści wiedzą, że Putin i Łukaszenko planują połączenie smile
        A tu masz wydarzenia poszły dokładnie odwrotnie 100% pomyłka, na złość chyba tym
        geniuszom i na pośmiewisko.
        No i teraz pupa blada, nie wiadomo, jak się zachować. Tak na prawdę w PL nie ma
        prawdziwych znawców Rosji i Białorusi i stąd takie zabawne sytuacje z
        pogranicza kabaretu. Zapewne to jeszcze nie koniec przedstawienia...
        • ignorant11 Re: Nowe fronty handlowej wojny między Białorusią 14.01.07, 19:21
          witomir napisał:

          > Polskie wielkie spece od polityki wschodniej znów wylądowały z ręką w nocniku
          > na oczach rozbawionej Europy. Długo truto robiąc mądre miny na salonach EU, że
          > Łukaszenko i Putin to jedno, że Polska Wschód zna i wie, jak potoczą się
          > wypadki - specjaliści wiedzą, że Putin i Łukaszenko planują połączenie smile
          > A tu masz wydarzenia poszły dokładnie odwrotnie 100% pomyłka, na złość chyba
          ty
          > m
          > geniuszom i na pośmiewisko.
          > No i teraz pupa blada, nie wiadomo, jak się zachować. Tak na prawdę w PL nie
          ma
          > prawdziwych znawców Rosji i Białorusi i stąd takie zabawne sytuacje z
          > pogranicza kabaretu. Zapewne to jeszcze nie koniec przedstawienia...


          Sława!

          Przeciwnie to jest zwyciestwo naszej polityki, postulatów, naszych priorytetów.
          Bo demokratyzacja i ucywilizowanie Białorusi to dalszy etap.
          Natomiast zwyciestwem jest,że oddalona została aneksja Białorusi.

          Po takim skandalu i fiasku polityki prorosyjskiej traci Rosja i traci
          Łukaszenko.

          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
          • lacietis Cud w trzcinach 18.01.07, 12:03
            Chciałem kupic sobie na spróbowanie cukru z trzciny cukrowej. Pól kilo kosztuje
            około 7zł - podczas gdy kilogram buraczanego ponad 3. Więc wychodzi, że ten z
            trzciny, jest 4 razy droższy!
            A RTR-płanieta, oskarżyła, ze Białoruś: kupuje cukier trzcinowy, miesza z
            buraczanym - sprzedaje biednej Rosji - i jeszcze zarabia na tem procederze!!!
            Czy to nie cud??? Gospodarczy - albo ateistyczno-prawosławny [jak Sasza].
            • pawelboch Re: Cud w trzcinach 21.01.07, 20:10
              lacietis napisał:

              > Chciałem kupic sobie na spróbowanie cukru z trzciny cukrowej. Pól kilo kosztuje
              >
              > około 7zł - podczas gdy kilogram buraczanego ponad 3. Więc wychodzi, że ten z
              > trzciny, jest 4 razy droższy!
              > A RTR-płanieta, oskarżyła, ze Białoruś: kupuje cukier trzcinowy, miesza z
              > buraczanym - sprzedaje biednej Rosji - i jeszcze zarabia na tem procederze!!!
              > Czy to nie cud??? Gospodarczy - albo ateistyczno-prawosławny [jak Sasza].

              Nie to nie cud. Porównujesz ceny detaliczne i to loco polski sklep, a to ma się
              nijak do cen na giełdach towarowych. A już nie wspomnę o tym że cena cukru
              buraczanego nie jest "rynkowa", gdyż jest mocna regulowana, jak wiekszość
              produktów rolnych w UE.
              pzdr., PB
      • odarpi Re: Nowe fronty handlowej wojny między Białorusią 15.01.07, 15:53
        odarpi napisał:

        > Chyba, że chodzi ci o wielkiego fiuta, wtedy zgoda!

        To tu miało być!

        A tu uzasadnienie tego stwierdzenia:

        gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33182,3849367.html
        Rosja bierze Białoruś po kawałku
        Andrzej Kublik, AFP, Biełta, Biełorusskije Novosti2007-01-15, ostatnia
        aktualizacja 2007-01-14 20:16
        Dwa tygodnie po podpisaniu niekorzystnej umowy gazowej z Rosją, Białoruś
        zgodziła się w piątek na równie niekorzystną umowę o dostawach i tranzycie
        rosyjskiej ropy naftowej. Aby utrzymać się u władzy, Łukaszenko będzie musiał
        teraz oddawać Putinowi strategiczne białoruskie firmy.

        Rosja próbuje przejąć Białoruś - grzmiał w niedzielę Aleksander Łukaszenko,
        deklarując jednocześnie, że "nie pogrzebie niezależności i suwerenności"
        Białorusi.

        Być może te gromkie deklaracje mają zagłuszyć krytykę umowy o dostawach i
        tranzycie rosyjskiej ropy naftowej, którą w piątek w Moskwie podpisali
        premierzy Rosji i Białorusi. Kończy to konflikt, podczas którego Moskwa
        zakręciła na trzy dni kurek rurociągu Przyjaźń, przez który płynie przez
        Białoruś rosyjska ropa do Polski, Niemiec, Czech, na Słowację i Węgry.

        Moskwa domagała się zniesienia 45 dolarów opłaty za tranzyt tony rosyjskiego
        surowca. Mińsk wprowadził opłaty w odwecie za nałożenie przez Moskwę cła na
        ropę dla białoruskich rafinerii. Dotąd kupowały one surowiec o połowę drożej
        niż zakłady w Rosji, ale nie płaciły cła wynoszącego teraz 181 dolarów. Po
        doliczeniu tego narzutu białoruskie rafinerie płaciłby za rosyjski surowiec
        drożej niż Polska i Niemcy i nie byłyby w stanie eksportować na Zachód paliw w
        konkurencyjnej cenie, a na paliwa przypada aż 40 proc. białoruskiego eksportu.

        Dlaczego Rosja przydusiła Białoruś cłami? Putin zapowiedział taki krok w
        grudniu, jeśli Białoruś nie zacznie oddawać do budżetu Rosji 85 proc. wpływów z
        ceł od eksportu paliw i nie podwoi tych ceł do takiej wysokości, jak w Rosji.
        Łukaszenko proponował "braterski" kompromis - podział ceł z paliw pół na pół.

        Moskwa postawiła jednak na swoim. Umowa, którą podpisano w piątek po akceptacji
        Łukaszenki i Putina, przewiduje, że Białoruś: • nie będzie pobierać opłat
        tranzytowych, co kosztowałoby rosyjskie koncerny 3 mld dol. rocznie; • będzie
        płacić coraz wyższe cło za rosyjski surowiec (w tym roku będzie to 0,293 stawki
        cła na ropę dla zachodnich rafinerii, a do 2009 r. wzrośnie do 0,356. Teraz do
        tony surowca dla Białorusi rosyjski fiskus doliczy 53 dol.); • wprowadzi
        rosyjskie stawki cła na eksport paliw (także autogazu) i większość celnych
        dochodów odda Rosji; w tym roku 70 proc., w przyszłym roku - 80 proc., a w
        2009 - 85 proc.

        Moskwa zabezpieczyła się przed buntem Białorusinów. Jeżeli Mińsk nie wypełni
        zobowiązań, to Moskwa obłoży ropę dla Białorusi pełną stawką cła - przewiduje
        dokument podpisany w piątek.

        Już w tym roku, dzięki porozumieniu, do budżetu Rosji wpłynie co najmniej 1,6
        mld - ocenił minister finansów Rosji Aleksiej Kudrin. Mińsk robi dobrą minę do
        złej gry i twierdzi, że Białoruś zapewniła sobie warunki handlu ropą i paliwami
        korzystniejsze niż dotąd i korzystniejsze niż w umowie gazowej. W ostatnim dniu
        zeszłego roku Mińsk zgodził się oddać Gazpromowi połowę swojej branży gazowej
        za 2,5 mld dol. płatne przez cztery lata. Jednocześnie już w tym roku za 1000 m
        sześc. rosyjskiego gazu Białoruś zapłaci 100 dol., czyli dwa razy więcej niż
        dotąd. Potem co rok cena gazu dla Białorusi będzie rosła i od 2011 r.
        osiągnie "europejski poziom", czyli prawdopodobnie 200 dol. za 1000 m sześc.

        Obie umowy wpędzają w wielkie tarapaty białoruską gospodarkę, która przypomina
        skansen realnego socjalizmu, napędzany zyskami z przerobu tanich surowców
        dostarczanych z Rosji na podstawie umów o utworzeniu wspólnego państwa.
        Podwyżka cen rosyjskiego gazu będzie w tym roku kosztować Białoruś dodatkowo 1
        mld dol. i wzrostu wydatków nie pokryje w pełni zapłatą za gazociągi. Nowa
        umowa o ropie stawia zaś Mińsk pod ścianą. Blisko jedną szóstą wydatków budżetu
        Białorusi pokrywały zyski z eksportu paliw. Oddając Moskwie lwią część tych
        zysków, Mińsk będzie musiał znaleźć co najmniej 1 mld dol. na zaplanowane już
        wydatki. Nie starczy na to rezerw Białorusi, które w sumie wynoszą ok. 2 mld
        dol. Rosyjscy analitycy nie mają wątpliwości: aby pokryć dziurę w budżecie,
        Mińsk będzie musiał prywatyzować banki i najcenniejsze firmy albo zadłużać się -
        zapewne w Rosji. W kolejnych latach z powodu rosnących cen surowców z Rosji
        budżet Białorusi będzie jeszcze bardziej napięty. Jeśli Łukaszenko ma szansę
        utrzymać się do końca kadencji w 2011 r., to zapewne za cenę stopniowego, jak
        odcinanie kawałków salami, przejmowania przez Rosję kolejnych branż gospodarki.
        • ignorant11 Mimo wszystko... 16.01.07, 13:29
          Sława!

          Przejscie Białorusi na normalne ceny jest korzystne w perspektywie wprowadzenia
          Białorusi do gospodarki rynkowej, wspólpracy z Zachodem, przeciez nikt nie
          zastosuje wobec Biaorusi takich cen jak do tej pory.

          Ale w zamian Zachód moze dac znacznie wiecej: otwarcie znacznie bogatszego
          rynku niz rosyjski, subsydia znacznie wieksze niz Rosja, niezaleznosc
          energetyczna.., dostep do technologii, inwestycje zagraniczne, wreszcie samemu
          Saszy miekkie ladowanie wraz ze sporym majatkiem w neutralnym kraju.


          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
    • lacietis Pij ropę! - Bedziesz Wielki... 18.01.07, 11:55
      Jak wyżej...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka