cieszyć się szczęściem innych. Martwi mnie to. Najgorsze, że tak do końca nie wiem z czego to wynika? Nie z zazdrości, na pewno nie...
Moja siostra po trzech tygodniach znajomości z chłopakiem zaręczyła się, w przyszłym roku ślub. Próbowałam z nią na ten temat porozmawiać, żeby się nie spieszyła, a usłyszałam, że ona nie zamierza popełniać moich błędów [bo ja na zaręczyny 6 lat czekałam

] i kilka innych równie miłych słów, które w sumie bardzo zabolały.
Moja przyjaciółka zaręczyła się z chłopakiem w Wigilię, po pięciu miesiącach znajomości. Gratuluję im wszystkim oczywiście i niby się uśmiecham, ale... martwi mnie to... bo zastanawiam się - czy to ze mną jest coś nie tak? Bo oni wszyscy tak wszystko szybko, w trybie natychmiastowym wręcz... a ja bym potrzebowała na takie decyzje zdecydowanie więcej czasu. Chociaż... dzisiaj na forum było napisane: "jak się kocha, to się wie". Heh, to pewnie ja jeszcze nigdy nie kochałam, skoro zawsze za dużo czasu potrzebowałam...