Dodaj do ulubionych

wyparta seksualność

05.07.14, 01:19
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,16166280,Polscy_seksuolodzy__ktorzy_nie_lubia_kobiet.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_wysokieobcasy
Obserwuj wątek
    • zyg_zyg_zyg Re: wyparta seksualność 05.07.14, 10:18
      Trochę histeryczne podejście. Starowicz faktycznie boi się kobiecej seksualności i widzi w niej zagrożenie dla męskiej, faktycznie mężczyzna i kobiet z równie bujną przeszłością seksualną odbierani są przez społeczeństwo z lekka niesymetrycznie ;-) ale to, co robi autorka tego tekstu, to lekka nadinterpretacja.

      "Nie chwal się partnerowi swoimi seksualnymi wyczynami z przeszłości" jest dla niej równoznaczne z "Odmawiaj sobie prawa do rozwoju seksualności, do wyrażania i zaspokajania swoich potrzeb". To bez sensu. Ja nie wiem, po co miałabym się dzielić z mężem szczegółowymi opowieściami, co robiłam w łóżku z jego poprzednikami, czemu miałoby to służyć. Nie wiem zresztą, po co on miałby robić to samo. Nie widzę plusów, natomiast widzę minusy takiej nieprzesianej, bezmyślnej powiedziałabym szczerości w związku. Ja też się czułam dosyć niepewnie, jak jeden z moich kochanków, taki " z dużym przebiegiem" wspominał o jakimś szczególe - że jedna mogła tylko ze złączonymi nogami, a z inna to mógł dwanaście razy. Chociaż byłam pewna, że jestem dla niego numerem jeden. No cóż, obecna kobieta nie jest najbardziej odpowiednim odbiorcą dla dykteryjek o poprzednich :-)

      Jeżeli mój partner chce znać liczbę moich partnerów wcześniejszych, to tym się mogę z nim podzielić. Ale szczegółami? Poprzednimi doświadczeniami?
      • hello-kitty2 Re: wyparta seksualność 05.07.14, 11:18
        Moje doswiadczenia nie potwierdzaja spostrzezen z tego artykulu, a moze w swojej niewrazliwosci i dazeniu do wlasnej przyjemnosci nie zauwazylam, ze cos jest na rzeczy ;-) Powiem przekornie: nie ma mozliwosci zeby specjalista w jakiejs dziedzinie nie byl ceniony w srodowisku ale obracjamy sie wsrod profesjonalistow ;)

        Skutek: masowe udawanie orgazmow. No wlasnie, a czy nie jest tak, ze kobiety udaja, bo chca wychodzic na lepsze kochanki niz faktycznie sa. To czyja potrzebe tak naprawde tym zaspokajaja? Meska? Jak dla mnie lechtaja tym swoje wlasne ego.
        • kutuzow Udawanie orgazmów 05.07.14, 21:02

          hello-kitty2 napisała:
          > Skutek: masowe udawanie orgazmow. No wlasnie, a czy nie jest tak, ze kobiety ud
          > aja, bo chca wychodzic na lepsze kochanki niz faktycznie sa. To czyja potrzebe
          > tak naprawde tym zaspokajaja? Meska? Jak dla mnie lechtaja tym swoje wlasne ego

          Ja bym to obstawiał jako element "wersji demo" jednak robiony pod faceta.
          Im bardziej zależy danej kobiecie na tym facecie jako partnerze długoterminowym (bo dobry materiał na ojca dzieci i dostarczyciela dóbr i bezpieczeństwa), tym bardziej stara się go zainteresować. Gdyby np. żona Sabata od razu zadeklarowała, że seks jej nie kręci i będzie się z nim kochała tak średnio raz na 2-3 miesiące, to pewnie dzieciaków (a nawet pewnie związku) by nie doczekali.

          Prezentowanie się jako super kochanki, takiej co lubi seks, co więcej ma z niego przyjemność usypia czujność. Niby czemu taka kobieta miałaby nagle się zmienić po ślubie?
          To jest jednak taka sama pułapka jak ta gdy facet ściemnia na pierwszej randce, ze zalezy mu na romantyzmie i wcale to a wcale nie na seksie. Potem z czasem głupio tak nagle przyznać się że się ściemniało. Tak samo jak lasce co udawała głupio nagle przestać. Skoro gości od lat robi dokładnie tak samo i wczesniej widział spazmy rozkoszy.
          • kag73 Re: Udawanie orgazmów 05.07.14, 22:44
            > hello-kitty2 napisała:
            > > Skutek: masowe udawanie orgazmow. No wlasnie, a czy nie jest tak, ze kobi
            > ety udaja, bo chca wychodzic na lepsze kochanki niz faktycznie sa. To czyja potrzebe
            > > tak naprawde tym zaspokajaja? Meska? Jak dla mnie lechtaja tym swoje wlasne ego.

            Kitty, naprawade trudno powiedziec dlaczego. Hmm, sluchajac facetow mowiacych o dobrych kochankach raczej uslyszysz o : lodzie, analu, otwartosci, wlasnej inicjatywie, nie lezeniu jak kloda, ochocie na seks i gotowosci, niekoniecznie zas o orgazmie kobiety.
            Wiele kobiet ma w glowie obrazek pary szczytujacej jednoczesnie podczas penetracji, tym sie koncy seks, w ksiazkach, na filmach itd. Jezeli u nich zas sie tak nie dzieje, mysla, ze z nimi cos nie tak a nie chca byc "dziwne", albo wybrakowane jakies. Nie chca tez rozczarowac faceta, owszem chca sie mu podobac i w tym wzgledzie i do tego chca potwierdzic, ze on jest dobrym kochankiem.

            kutuzow napisał:
            "Gdyby np. żona Sabata od razu zadeklarowała, że seks jej nie kręci i będzie się z nim kochała tak średnio raz na 2-3 miesiące, to pewnie dzieciaków (a nawet pewnie związku) by nie doczekali.
            Kutuzow, jest roznica czy ktos nie chce/nie garnie sie do seksu a tym czy ktos/kobieta udaje orgazmy.
            > To jest jednak taka sama pułapka jak ta gdy facet ściemnia na pierwszej randce,
            > ze zalezy mu na romantyzmie i wcale to a wcale nie na seksie. Potem z czasem g
            > łupio tak nagle przyznać się że się ściemniało.
            Bylam na wielu randkach ale nie zdarzylo mi sie, zeby ktos na pierwszej randce w punktach wyliczal co dla niego jest wazne romantycznosc czy seks. Serio. Ty mnie czasem zadziwiasz.
            Twoja wizja ziwazku/wyobrazenia a realia to dwie zupelnie rozne rzeczy.
            • kag73 Re: Udawanie orgazmów 05.07.14, 22:48
              kag73 napisała:
              > Wiele kobiet ma w glowie obrazek pary szczytujacej jednoczesnie podczas penetra
              > cji, tym sie koncy seks, w ksiazkach, na filmach itd."

              Nie tylko kobiety zreszta, mezczyni rowniez maja takie wyobrazenia(wielu). I dlatego kobieta wydaje sie potem "nienormalny", bo przeciez inne/wszystkie, w zyciu i w filmach maja:)

            • kutuzow Re: Udawanie orgazmów 05.07.14, 23:48
              kag73 napisała:
              > Bylam na wielu randkach ale nie zdarzylo mi sie, zeby ktos na pierwszej randce
              > w punktach wyliczal co dla niego jest wazne romantycznosc czy seks.

              OK, Napisałem nieprecyzyjnie.
              Czy jak zamienisz Pierwszą na "na początku znajomości" będzie OK?
              • kag73 Re: Udawanie orgazmów 06.07.14, 00:09
                kutuzow napisał:
                > Czy jak zamienisz Pierwszą na "na początku znajomości" będzie OK?

                Nie wiem jak maja/mieli inni, ale u mnie to sie kazdy facet na poczatku znajomosci do majtek probowal dobierac:) Co wydaje mi sie dosc normalne.
                Kto jest taki naiwny i wierzy, ze mezczyzna i kobieta biora sie do kupy, zeby sobie w oczy patrzec albo wieczorami gazety razem czytywac:))?
                • kutuzow Re: Udawanie orgazmów 06.07.14, 09:49
                  kag73 napisała:

                  > Kto jest taki naiwny i wierzy, ze mezczyzna i kobieta biora sie do kupy, zeby s
                  > obie w oczy patrzec albo wieczorami gazety razem czytywac:))?

                  Wiesz, są tacy co wierzą w to że jak facet zaprasza na wspólne gotowanie kolacji, to jemu chodzi o tą kolację i potem nawet bronią tego na forum ;-)
                  Dzielnie odrzucają wszystkie teorie o "friendzone" itp
                  • kag73 Re: Udawanie orgazmów 06.07.14, 22:52
                    kutuzow napisał:
                    > Wiesz, są tacy co wierzą w to że jak facet zaprasza na wspólne gotowanie kolacj
                    > i, to jemu chodzi o tą kolację i potem nawet bronią tego na forum ;-)
                    > Dzielnie odrzucają wszystkie teorie o "friendzone" itp
                    :))
                    Juz tlumaczylam. To nie tak, ze facet podkreca a ja udaje niedostepna dostepna, nic nie wiadomo itd. On sie odwazyl i zaproponowal i dostal kosza, po prostu, kategoryczne "nie". Przetrawil i po tygodniu czy dwoch zadzwonil mowiac, ze no nic to, ale kumplami nadal byc mozemy i powiedzial co bym przyszla na kolacje, bo wlasnie cos tam gotuje. Mieszkal w akademiku, kazdy mial swoj pokoj, kuchnia wspolna dla wielu!
                    W dodatku co mnie to obchodzi co on sobie chce albo mysli, ja swoje powiedzialam, jestem fair, zagralam w otwarte karty. Jego wybor czy sie chce zadowolic kumelstwem czy nadal ma nadzieje, nie moj problem. Nie bylam z nim w lozku, niczego mu nie obiecywalam, nie robilam nadzei. Tak trudnoto zrozumiec?
                    • kutuzow Kag -jedno pytanie 07.07.14, 09:35
                      kag73 napisała:
                      > Przetrawil i po tygodniu czy dwoch zadzwonil mowiac, ze no
                      > nic to, ale kumplami nadal byc mozemy i powiedzial co bym przyszla na kolacje,
                      > bo wlasnie cos tam gotuje.

                      Czy Ty zaprosiłaś go potem na kolację do siebie. Czy także coś dla niego ugotowałaś?
                      • kag73 Re: Kag -jedno pytanie 07.07.14, 10:15
                        kutuzow napisał:
                        > Czy Ty zaprosiłaś go potem na kolację do siebie. Czy także coś dla niego ugotow
                        > ałaś?
                        A co to ma do rzeczy, Kutuzow? Nigdy nie slynelam z tego, ze gotowalam dla facetow:) Ksiezniczka, he, he.... To nie moje hobby. Gdybym to ja zaprosila jego do siebie na kolacje to mialo by to juz inny wydzwiek, bo ja, w przeciwnienstwie do niego, mialam wlasny aneks kuchenny a nie wspolna z innymi kuchnie:)
                        Za to wyszlam z nim potanczyc jak mnie o to zapytal (on nie placil), sam isc nie chcial.
                        I zaproponowalam jemu z kolegami wspolny piknik w parku i mialam caly koszyk jedzenia.
                        To, ze nadzieja umiera ostatnia, to inna bajka i moze sie ludzil, ze jednak cos z tego bedzie a moze po prostu lubil moje towarzystwo. Postawilam sprawe jasno, on zaproponowal kumplestwo, czyli nie ma powodu sie nie widywac czy nie spotkac. Z drugiej strony mawia sie, ze przyjazn damsko meska nie istnieje, albo rzadko. Czyli jedna ze stron ma jednak nadzieje. Dodam, ze spotykalismy sie nadal jak juz bylam z moim facetem a on mial inna dziewczyne, w czworke, albo w wiekszym gronie.
                        • kutuzow Re: Kag -jedno pytanie 07.07.14, 11:10
                          kag73 napisała:
                          > A co to ma do rzeczy, Kutuzow?

                          Widzisz Kag, zasada Savoir-Vivre (nie wiem jak odmienić) zakładają rewanż. Wizytę i rewizytę.
                          Skoro byłaś na kolacji u gościa (nawet jesli byłby to kolega z pracy), do zasady dobrego wychowania nakazują zaproponowanie rewizyty na podobnych warunkach. Czyli tym razem wizyta u Ciebie i to Ty się starasz coś podać na stół.

                          > I zaproponowalam jemu z kolegami wspolny piknik w parku...

                          Widzisz to nie jest rewizyta. Na takiej samej zasadzie jeśli ja zostane zaproszony na kolację przez koleżankę z pracy, to rewizytą nie będzie zaproszenie całego działu na piwo do parku.
                          tutaj masz coś co robił tylko on specjalnie dla Ciebie. Ty zaś nie zrobiłaś nic specjalnie dla niego.

                          Podtrzymuje to co pisałem wcześniej. Skoro dobrze wiedziałaś jakie gość ma nadzieję bo cytuje: "Kto jest taki naiwny i wierzy, ze mezczyzna i kobieta biora sie do kupy, zeby sobie w oczy patrzec albo wieczorami gazety razem czytywac:))?"
                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151833415,151845501,Re_Udawanie_orgazmow.html
                          ,to po prostu wykorzystałaś jego naiwność i gościnność.

                          Co jest szczególnie śmieszne, bo sama kiedyś pełni oburzenia tonem pisałaś o tych facetach co to nie chcą płacić za randkę jako tych: "co zamoczyć chcą, ale zapłacić już nie". Pójście na kolację bez rewizyty jest analogicznie: "nażreć się chce, ale zrewanżować juz nie".



                          "Moze jestem naiwna, albo Ty jestes naiwny ale ja np. poznam, ze randka to randka, czy facet zaplaci czy nie. Moze dlatego, ze juz dawno sie przekonalam, ze facet chcacy pojsc/zrobic cos z kobieta ma jeden cel, inaczej wyszedlby z kumplem. I powiem pragmatycznie dla mnie oznacza to tylko: zamoczyc chce, ale zaplacic nie. Nie szkodzi, bo ja nie zubozeje ale fakt jest faktem."
                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,150792773,151084581,Re_Nowoczesne_rownouprawnienie_.html
                          • kag73 Re: Kag -jedno pytanie 07.07.14, 12:36
                            Kutuzow, caly czas staram Ci sie pokazac roznice. On zaproponowal sprobowanie razem ja odpowiedzialam, ze nic z tego. On zaproponowal kumpelstwo. A zatem co mialam zrobic?Powiedziec: "nie, bo Ty na mnie lecisz i chesz jednego"? A on by wtedy odpowiedzial: "dziewcze, nie wlewaj sobie, zaproponowalem, odmowilas, nie ty pierwsza nie ostatnia, sa na swiecie jeszcze inne chetne kobiety."
                            Nie rob sie powazny, my bylismy mlodymi biednymi studentami w akademikach w obcym kraju a nie ludzmi pracy po 30 tce i z rewanzami jak sie nalezy. Poza tym ja przynioslam ze soba wino a ludzi to sie w tej kuchni przewinelo kilku i tez przy okazji zjadlo co bylo. Nie bylo bialego obrusu, swiec, romantycznej muzyki i przyciemnionego swiatla. Co nie zmiena faktu, ze ja rowniez zakupilam i przygotowalam wszystko na piknik, wbrew pozorm tez mnie to kosztowalo troche pieniedzy i czasu. A zatem?
                            "Kto jest taki naiwny i wierzy, ze mezczyzna i kobieta biora si
                            > e do kupy, zeby sobie w oczy patrzec albo wieczorami gazety razem czytywac:))?"

                            Tutaj chodzi o sytuacje gdy ludzie sa na poczatku zwiazku, bo o tym pisales, najpierw o pierszej randce a potem o poczatku zwiazku.
                            Ja sie nie bralam z nim do kupy: On wiedzial na czym stoi, bo uslyszal "nie" i w dodatku sam zaproponowal, ze po kumplesku mozemy sie spotykac. Tu nie bylo zadnego poczatku zwiazku i nie bylo randki. Po prostu po kumpelsku spotkalo sie dwoch ludzi.
          • kag73 Re: Udawanie orgazmów 06.07.14, 00:06
            To udawanie orgazmu jest nieco bardziej skomlikowane niz by sie moglo wydawac. Na niemieckiej stronie "ginekolodzy w necie" wyczytalam miedzy innymi, ze:
            Presja i wyobrazenia o tym jaki ma byc orgazm powoduja, ze kobiety udaja orgazm. Szczerosc moglaby byc zagrozniem dla zwiazku i zranic poczucie wlasnej wartosci partnera.
            (Tutaj, widzisz kutuzow, by sie zgadzalo...jak ide z kims tylko do lozka, bo tak, tylko dla seksu, a byc z nim nie chce, to mi wisza jego uczucia i cala reszta, bo z nim zycia dzielic nie chce i w dodatku go nie kocham/nie zywie glebszych uczuc.)
            Dalej: czasem kobiety udawaja orgazm, zeby zakonczyc nieprzyjemny dla nich/niezbyt udany stosunek. Kobiety, ktore nie przyzywaja orgazmow, czuja sie czesto niekobiece i niewystarczajace, udajac orgazm straja sie to uczucie ukryc przed partnerem, bo zwlaszcza jezeli chodzi o seksualnosc ludzie sa bardzo wrazliwi/latwo ich zranic.
            Oczywiscie to udawanie prowadzi do tego, ze mezczyzna robi swoje tak jak zawsze, podczas gdy dla kobiety stosunek seksualny staje sie rozczarowujacy i niesatysfakcjonujacy.

            Wiadomo, bledna kolo. Wydawaloby sie, ze wyjscie jest takie proste, ale czy kazda ma pewnosc i odwage ryzykowac? Czy kazdemu wystarczyloby checi i cierpliwosci, zeby razem cos zmienic. Czy kazdy zaakceptowalby partnerke, ktora ma nie tak jak on to chcial i jak maja inne? Trudny temat.

            • kutuzow Re: Udawanie orgazmów 06.07.14, 10:10
              kag73 napisała:

              > Presja i wyobrazenia o tym jaki ma byc orgazm powoduja, ze kobiety udaja orgazm
              > . Szczerosc moglaby byc zagrozniem dla zwiazku i zranic poczucie wlasnej wartos
              > ci partnera.

              Co do reszty punktów z posta w pełni się zgadzam, tutaj jednak będę bronił swej teorii iż jest to kuszenie w wersji "DEMO". Wystarczy cofnąć się 100 lat do tyłu żeby zobaczyć że wtedy orgazmem kobiety nikt się nie przejmował. Facecji mieli to w nosie -robili swoje. Kobiety zaś nie udawały, bo ich rolą miało być "dawanie" mężowi, a nie "odgrywanie scenek" w łóżku.
              Zobacz że jeszcze w latach 70-tych i 80-tych w Polsce seks oralny był czymś rzadkim i niezwykłym. "Porządne" kobiety bały się utraty reputacji jeśli na to pozwolą. Teraz orgazm kobiety jest kolejnym nowym elementem w sypialni o którym się mówi (jak oral, anal albo zabawy z kajdankami). Istnieje swoisty "wyścig zbrojeń" w tej kwestii.

              Wyobraź sobie w dzisiejszych czasach kobietę która nie lubi "lodów" i jest zdania że seks to raczej klasycznie bez "udziwnień". Zobacz, że ona automatycznie przegra ten wysicig o atrakcyjnego partnera na rzecz kobiet które takich oporów nie mają. Zostanie z "najlepszym z dostepnych" a nie z tym którego faktycznie by chciała.

              W cytowanym przeze mnie art o tym że seks jest coraz tańszy, widać jak szybko postępuje ta walka. Kiedyś seks był (w większości) po ślubie, potem po kilku miesiącach bycia razem, teraz często jest na 2-3 randce. Tam gdzie zaś konkurencja wśród kobiet jest największa (jak np. na amerykańskich uniwerkach gdzie na niektórych jest już spora przewaga kobiet i niedobór mężczyzn), to często i na pierwszej randce. Orgazm (ten udawany) ma polepszyć "ofertę", pokazać partnerowi że pasują do siebie, dać obietnicę fajnego seksu w przyszłości.

              Te kobiety które mają długą ławkę rezerwowych zainteresowanych nimi gości nie muszą udawać. Mogą pozwolić sobie na szczerość i wybór faktycznie takiego który się sprawdza, ew delikatnie nakierowywać obecnego na to co dana kobieta lubi, zeby ten prawdziwy orgazm zaczeli osiagać oboje. Te zaś Panie które nie mogą przebierać jak w ulęgałkach, wybierają strategię udawania, co by nie odstraszyć wartościowego kandydata na męża i ojca dzieci.
              Gdyby chodziło tylko o samo pompowanie ego facetów, to tak samo odbywałoby się to w przypadków ONS-ów i innych "jednorazowych" spotkań na seks. Sama Kag zaznaczyła że tutaj to nie działa....bo nie musi. Nie ma po co kusić gościa obietnicą super seksu w związku, skoro tego zwiazku nie będzie. Jest tu i teraz.
              • kag73 Re: Udawanie orgazmów 06.07.14, 23:17
                kutuzow napisał:
                > Co do reszty punktów z posta w pełni się zgadzam, tutaj jednak będę bronił swej
                > teorii iż jest to kuszenie w wersji "DEMO". Wystarczy cofnąć się 100 lat do ty
                > łu żeby zobaczyć że wtedy orgazmem kobiety nikt się nie przejmował. Facecji mie
                > li to w nosie -robili swoje. Kobiety zaś nie udawały, bo ich rolą miało być "d
                > awanie" mężowi, a nie "odgrywanie scenek" w łóżku.

                Czyli, czasy sie zmienily. Mezczyzn zaczal obchodzic kobiecy orgazm? Po co daleko szukac: czy dla Ciebie wazne jest zaspokojenie czy satysfakcja parnerki?

                > Zobacz że jeszcze w latach 70-tych i 80-tych w Polsce seks oralny był czymś rza
                > dkim i niezwykłym. "Porządne" kobiety bały się utraty reputacji jeśli na to pozwolą.

                Tutaj pojawia sie pytanie czy sami mezczyzni mieli potrzebe/widzieli koniecznosc robienia kobiecie minety? Czy chodzi Ci znow o tego slawetnego loda? Bo wiesz w seksie to bierze udzial dwoje. Byly te "porzadne" kobiety, to sie z czegos bralo, bo moze i mezczyzni od swojej "porzadnej" zony w zadnym wypadku nie oczekiwaliby pewnych praktyk i w dodatku sami niewiele wiedzieli o jej potrzebach. Duzo rzeczy sie nie mowilo, seks to temat tabu byl, zwlaszcza w poprzednim pokoleniu.

                > Wyobraź sobie w dzisiejszych czasach kobietę która nie lubi "lodów" i jest zdan
                > ia że seks to raczej klasycznie bez "udziwnień". Zobacz, że ona automatycznie przegra ten wysicig o atrakcyjnego partnera na rzecz kobiet które takich oporów nie mają. Zostanie z "najlepszym z dostepnych" a nie z tym którego faktycznie by chciała.

                No nie wiem. Atrakcyjosc fizyczna ma niesamowite przebicie, jest, moim zdaniem, afrodyzjakiem numer jeden dla panow. Piekna/atrakcyjna kobieta ma i tak lepsze karty niz mniej atrakcyjna ale gowotowa na "udziwnienia" w seksie, przynajmniej do czasu. Bo facetowi, w dodatku zakochanemu, do frajdy wystarcza piekne cialo kobiety i amen. Jak ona go bedzie krecic to on sie jej nie pozbedzie tak latwo, bo gdzie i kiedy znajdzie taka druga sliczna. Owszem znalezc to moze, ale czy ona zechce akurat jego?
                Natomiast jezeli laska bedzie chetna i seksiara, ale nie w jego typie, to ja bedzie bzykal ale nie tak czesto i nie tak chetnie.
                Jedyny problem z ta piekna ale niezbyt "rozrywkowa" moze byc taki, ze jakby z seksu miala niewiele to sie bedzie migac i on bedzie mial go za malo.

                > Te kobiety które mają długą ławkę rezerwowych zainteresowanych nimi gości nie m
                > uszą udawać. Mogą pozwolić sobie na szczerość i wybór faktycznie takiego który
                > się sprawdza, ew delikatnie nakierowywać obecnego na to co dana kobieta lubi, z
                > eby ten prawdziwy orgazm zaczeli osiagać oboje. Te zaś Panie które nie mogą prz
                > ebierać jak w ulęgałkach, wybierają strategię udawania, co by nie odstraszyć wa
                > rtościowego kandydata na męża i ojca dzieci.

                Mnie sie wydaje, ze to zalezy od doswiadczen, przeszlosci, pewnosci siebie, rowniez od nastawienia/postawy partnera i nie wiem czego jeszcze, moze oceny sytuacji, zaangazowania uczuciowgo. Trudno tak do konca rozgrysc te motywy.

                > Gdyby chodziło tylko o samo pompowanie ego facetów, to tak samo odbywałoby się
                > to w przypadków ONS-ów i innych "jednorazowych" spotkań na seks. Sama Kag zazna
                > czyła że tutaj to nie działa....bo nie musi. Nie ma po co kusić gościa obietnic
                > ą super seksu w związku, skoro tego zwiazku nie będzie. Jest tu i teraz.

                Ja nigdzie nie mowilam o "pompowaniu ego facetow", pisalam o ranieniu ich poczucia wlasnej wartosci a to roznica. I zapominasz o jednym jak Ty mi zwisasz to mi zwisa co sie z Toba/w Tobie dzieje, po prostu mnie to nie obchodzi, moze Cie juz jutro nie zobacze. Ale jak jestem z Toba w zwiazku to mi chyba na Tobie zalezy/ jestem emocjonalnie zaangazowana stad to cale zakrecenie. Wiadomo, ze nie chce stracic sie kogos w kim sie zakochalo. W dodatku to, ze ja, kobieta, nie mam orgazmu wcale nie musi oznaczac, ze facet nie mial/nie ma super seksu, to tak nawiasem:)
            • druginudziarz Re: Udawanie orgazmów 06.07.14, 15:54
              kag73 napisała:
              > Oczywiscie to udawanie prowadzi do tego, ze mezczyzna robi swoje tak jak zawsze
              > , podczas gdy dla kobiety stosunek seksualny staje sie rozczarowujacy i niesaty
              > sfakcjonujacy.
              > Wiadomo, bledna kolo.

              I to jest cała prawda o 'rewolucji seksualnej'.
      • urquhart Re: wyparta seksualność 05.07.14, 11:20
        zyg_zyg_zyg napisała:
        > Jeżeli mój partner chce znać liczbę moich partnerów wcześniejszych, to tym się
        > mogę z nim podzielić. Ale szczegółami? Poprzednimi doświadczeniami?

        To że kobieta nie powinna ujawniać przygód to chyba wszyscy specjaliści sie zgadzają, po za takimi chorymi wyznawczyniami równania płci .
        Jeżeli z jakiś powodów będzie czuł się niepewnie, to tylko znajdzie sobie powód do zracjonalizowania sobie tego.
        Męska pewność siebie to przecież podstawowy afrodyzjak pożądania, a mężczyźni przecież wszędzie podkreślają czyją się coraz mniej pewni siebie, swoich ról, coraz bardziej odcięci w wychowaniu od źródeł męskiej siły.

        W kontekście wakacji wszyscy piszą że kobieta lepiej wychodzi romans za granicą bo tam są odcięte od tego bagażu "silnej kobiety" dominującej i mężczyźni nie mają oporów startować.
        • rekreativa Re: wyparta seksualność 05.07.14, 11:36
          "To że kobieta nie powinna ujawniać przygód "

          Ale dlaczego kobieta?
          Nikt nie powinien zbyt wiele chlapać ozorem o swoich erotycznych doświadczeniach - kobiety też nie lubią słuchać, co tam ich partner wyczyniał z jakąs Zośką, albo Kaśką.
          • urquhart niesymetryczność i paradoks 05.07.14, 11:44
            Jest tu niesymetryczność i paradoks przecież. Panie, daleko nie szukając licznie broniące poglądów Bogini tu oczekują od mężczyzny doświadczenia dobrego kochanka i otwierania ich seksualnie.
            Zatem to nie wprost ale taki image to zaleta dla mężczyzny w tym przypadku.
            • loppe Re: niesymetryczność i paradoks 05.07.14, 16:51
              Partnerka mnie wykochała dzisiaj pięknie przed wyjściem do miasta.
              Tam mówię jej: M. jestem ci wielce rad.
              Partnerka: Dlaczego?
              Ja: M. twój zasięg pamięci nie sięga już nawet pół godziny!:))
              Partnerka: :)

              Oboje normalnie osuwamy się w sklerozę:)
          • hello-kitty2 Re: wyparta seksualność 05.07.14, 12:44
            rekreativa napisała:

            > - kobiety też nie lubią słuchać, co tam ich partner wyczyniał z jakąs Zośką,
            > albo Kaśką.

            Ja lubie, mnie to strasznie kreci, dlatego lubie porno ale ja wtedy wchodze w role meska i jade te cipy razem z nim ;)
            • loppe Re: wyparta seksualność 05.07.14, 16:04
              hello-kitty2 napisała:

              > Ja lubie, mnie to strasznie kreci, dlatego lubie porno ale ja wtedy wchodze w r
              > ole meska i jade te cipy razem z nim ;)

              Ale z Ciebie ziółko Kitty. Wypełniasz cipy razem z nim.
              • urquhart dziewczyna żywcem z męskich fantazji? 05.07.14, 18:51
                loppe napisał:

                > hello-kitty2 napisała:
                > > Ja lubie, mnie to strasznie kreci, dlatego lubie porno ale ja wtedy wchod
                > ze w r
                > > ole meska i jade te cipy razem z nim ;)
                >
                > Ale z Ciebie ziółko Kitty. Wypełniasz cipy razem z nim.

                I Czy kity to nie dziewczyna żywcem z męskich fantazji?
                Może jeszcze kręci ja sadomacho?
                Jeszcze parę takich tekstów i Może uwierzę wkrótce że to zakamuflowany facet projektuje fantazje jak przekonuje nas jesod która ma się za PRaWdziWą kobietę... :) :) :)
                • loppe Re: dziewczyna żywcem z męskich fantazji? 05.07.14, 20:16
                  Kitty imho jest - oczywiście nie jest z męskich fantazji przynajmniej tak jak ja je pojmuję, ale mam zdanie dość odrębne, osobne jak to jest modne ostatnio pisać ("X autor osobny") - więc Kitty jest imho bardzo oryginalnym przypadkiem kobiecym, a to dlatego że jest zarazem bardzo jakaś taka cyniczna i jednocześnie w porządku. Ha ha
          • prosty_facet Re: wyparta seksualność 06.07.14, 16:59
            rekreativa napisała:

            > Nikt nie powinien zbyt wiele chlapać ozorem o swoich erotycznych doświadczeniach.

            Ja tam bardzo lubię słuchać i oglądać i brać udział - im nas więcej w łóżku tym lepiej ;-)
        • kag73 Re: wyparta seksualność 05.07.14, 21:49
          urquhart napisał:
          > W kontekście wakacji wszyscy piszą że kobieta lepiej wychodzi romans za granicą
          > bo tam są odcięte od tego bagażu "silnej kobiety" dominującej i mężczyźni nie
          > mają oporów startować.

          No nie bylabym taka pewna. Naistotniejsza jest gotowosc i chec. Na wakacjach daleko od domu nikt nie da stempla "latwa" i "puszczalska", luzik jest a nawet gdyby kogo to obchodzi, sa wakacje, a przygoda na chwile. "Odciete sa od bagazu" podwojnej moralnosci i oceny spolecznej a nie "silnej kobiety". Do tego egzotyka kreci.

      • rekreativa Re: wyparta seksualność 05.07.14, 11:41
        " Starowicz faktycznie boi się kobiecej seksualnośc
        > i i widzi w niej zagrożenie "

        Wydaje mi się, że bardzo negatywna ocena Starowicza wynika z tego, iż przypisuje się mu emocje i odczucia jego pacjentów.
        Wielokrotnie widziałam nadinterpretację jego wypowiedzi, kiedy zwykłe relacjonowanie stanu rzeczy usiłowało się przedstawić jako osobiste poglądy Starowicza.
        A stan rzeczy jest własnie taki, jak Starowicz opisuje - duża część mężczyzn woli myśleć, że ma w domu niewinną dziewicę i z wiedzą o przeszłości seksualnej partnerki (szczególnie bujnej przeszłości) sobie nie radzi.
        • zyg_zyg_zyg Re: wyparta seksualność 05.07.14, 12:01
          > Wydaje mi się, że bardzo negatywna ocena Starowicza wynika z tego, iż przypisuj
          > e się mu emocje i odczucia jego pacjentów.
          > Wielokrotnie widziałam nadinterpretację jego wypowiedzi, kiedy zwykłe relacjono
          > wanie stanu rzeczy usiłowało się przedstawić jako osobiste poglądy Starowicza.

          W zalinkowanym przez Zawle artykule Starowicz akurat nie wyskakuje z niczym, co uzasadniałoby moje zdanie o nim. To zdanie wyrobiłam sobie na podstawie innych jego wypowiedzi - konkretnie ich teraz nie wskażę.

          Ja rozumiem to nieradzenie sobie z wiedzą o poprzednich partnerach. A nie rozumiem, jak ta wiedza miałaby pomagać w rozwijaniu wspólnej seksualności - co zdaje się sugerować autorka artukułu. Jeśli sprawdziłam kiedyś, że rajcuje mnie wiązanie, to wystarczy jak w odpowiedniej chwili rzucę swojemu mężczyźnie "Zwiąż mnie", zamiast "Zwiąż mnie - bo miałam kiedyś fantastycznego kochanka Zenona, co mi pokazał, że to jest świetna rzecz. Jak Zenon mnie wiązał, to miałam sześć orgazmów w ciągu nocy".
          • rekreativa Re: wyparta seksualność 05.07.14, 12:23
            No właśnie to jest kwestia raczej tego, w jaki sposób mówić o swoim doświadczeniu, a nie tego, żeby się doświadczenia wypierać czy ukrywać.
            No nie będę udawać dziewicy, jeśli uprawiałam wczesniej seks z facetami, bo w jakim celu?
            Natomiast nie musze opowiadac o każdym z osobna, jaki był, ile cm miał i w jakiej pozycji dawał mi orgazmy... Taka wiedza jest nikomu do niczego niepotrzebna.
            • hello-kitty2 Re: wyparta seksualność 05.07.14, 12:57
              No dobra ale kto by to musial byc, jaki facet co by sobie nie radzil z przeszloscia kobiety? Jakis ML czy Josef, bo przeciez nie Urqu, Yoric czy Kutuzow, czy naciagam? Przeciez jezeli ktos nie radzi sobie z moja przeszloscia to do mnie nie pasuje, bo moja przeszlosc to ja. Nie radzi sobie z moja przeszloscia = nie radzi sobie ze mna. Czy ktos z Was spotkal taka osobe? Czy sobie nie radziliscie panowie? ;-)
              • rekreativa Re: wyparta seksualność 05.07.14, 13:06
                A czy partnerki wymienionych miały 3-5 eksiów, czy może 100?
                Sądzę, że jaki by otwarty i tolerancyjny pan nie był, to zawsze istnieje taka liczba przygód pani, przy której poczuje wątpliwości co do kontynuowania z tą panią relacji.
                • hello-kitty2 Re: wyparta seksualność 05.07.14, 14:50
                  rekreativa napisała:

                  > A czy partnerki wymienionych miały 3-5 eksiów, czy może 100?
                  > Sądzę, że jaki by otwarty i tolerancyjny pan nie był, to zawsze istnieje taka l
                  > iczba przygód pani, przy której poczuje wątpliwości co do kontynuowania z tą pa
                  > nią relacji.

                  Wydaje mi sie, ze przy ilosciu 100 partnerow sie juz nie liczy i nie podaje liczby, po prostu to jest nie do zliczenia, trzeba by bylo sobie zapisywac albo pamietac wynik i tylko dodawac +1 ;-) Dla mnie nie tyle znaczenie ma sama liczba, co podejscie. Sadze rowniez, ze panie z wiekszym przebiegiem wiaza sie z panami z wiekszym przebiegiem, na zasadzie ciagnie swoj do swego. A jak sie lacza panowie to nie wiem.


                  • loppe Re: wyparta seksualność 05.07.14, 16:02
                    Ad. Sadze rowniez, ze panie z wiekszym przebiegiem wiaza sie z panami z wiekszym przebiegiem, na zasadzie ciagnie swoj do swego. A jak sie lacza panowie to nie wiem.

                    Chyba rzeczywiście panie doświadczone postrzegałyby, na ogół, mizerię doświadczeń partnera jako feler. Natomiast panowie na ogół nie mieliby tak wiele przeciw relatywnej cnotliwości, świeżości seksualnej partnerki...
              • bcde Re: wyparta seksualność 05.07.14, 13:12
                >Czy sobie nie radziliscie panowie? ;-)

                Zazdrość jest oznaką słabości. Zazdrość o przeszłość tym bardziej.
                Nigdy nie byłem zazdrosny o przeszłość partnerek i nie rusza mnie, co wyczyniały wcześniej i z kim. Chciałbym to wiedzieć tylko z ciekawości, bo chcę wiedzieć jak najwięcej o kobiecie, z którą jestem, a poza tym wiedza ta może się przydać w seksie. Jedyne, czego żałowałem, to tego, że nie poznaliśmy się wcześniej, gdy kobieta była młodsza, a nie tego, że wtedy posuwał ją ktoś inny.
                Ale przeciwko dziewicom i mało doświadczonym nic nie mam :)
                • hello-kitty2 Re: wyparta seksualność 05.07.14, 14:36
                  bcde napisał:

                  Jedyne, czego żałowałem, to tego, że nie poznaliśmy się wcześniej,
                  > gdy kobieta była młodsza

                  Tez kiedys mialam raz takie poczucie gdy wiazalam sie ze starszym mezczyzna. To byl zly znak, ktory zbagatelizowalam ale wtedy wydawalo mi sie, ze skoro tak mysle to cos ze mna nie tak wiec lepiej sie nie przyznawac nawet przed soba.

                  bcde ile Ty masz lat? Ile jestes po rozwodzie?
                  • kag73 Re: wyparta seksualność 05.07.14, 22:13
                    > bcde napisał:
                    > Jedyne, czego żałowałem, to tego, że nie poznaliśmy się wcześniej, gdy kobieta była młodsza.

                    Moj maz ma/mial podobnie, zalowal, ze nie poznalismy sie duzo wczesniej kiedy oboje bylismy bardzo mlodzi. Ja na to zawsze odpowiadam, ze zapewne nie bylibysmy juz razem, bo pierwsze zwiazki sie rozlatuja, nie mielismy zadnego doswiadczenia, moze jakies dziwne/ nie do splenienia oczekiwania.
                    • hello-kitty2 Re: wyparta seksualność 07.07.14, 02:00
                      bcde napisał:

                      > Jestem po czterdziestce, kilka dobrych lat po rozwodzie.

                      I te lata po rozwodzie to te najlepsze lata? Myslisz zeby sie jeszcze zwiazac z kutasem na wylacznosc? Masz dobre zycie? Przypominam Ci zone, co? ;)
                      • bcde Re: wyparta seksualność 07.07.14, 23:46
                        hello-kitty2 napisała:

                        > I te lata po rozwodzie to te najlepsze lata?

                        Lepsze niż te tuż przed rozwodem.

                        > Myslisz zeby sie jeszcze zwiazac z kutasem na wylacznosc?

                        Z moim kutasem jestem dość związany. A co do wyłączności względem jednej kobiety, to rozważam to i niezbyt mi to pasuje.

                        >Przypominam Ci zone, co? ;)

                        Wcale. Niby czemu?
                    • mojemail3 Re: wyparta seksualność 09.07.14, 09:43
                      bcde napisał:

                      > > bcde ile Ty masz lat? Ile jestes po rozwodzie?
                      >
                      > Jestem po czterdziestce, kilka dobrych lat po rozwodzie.

                      No już Cię bcde Kitty wzięła na spytki ;-)
                      No tak, to juz teraz tylko podryw na "misia":

                      www.youtube.com/watch?v=EUgiITPA0WU&feature=kp
                      A tak poważnie, nowa sztuka z odzysku na rynku towarzysko-matrymonialnym...
                      • hello-kitty2 Re: wyparta seksualność 09.07.14, 14:48
                        mojemail3 napisała:

                        > bcde napisał:
                        >
                        > > > bcde ile Ty masz lat? Ile jestes po rozwodzie?
                        > >
                        > > Jestem po czterdziestce, kilka dobrych lat po rozwodzie.
                        >
                        > No już Cię bcde Kitty wzięła na spytki ;-)
                        > No tak, to juz teraz tylko podryw na "misia":
                        >
                        > www.youtube.com/watch?v=EUgiITPA0WU&feature=kp
                        > A tak poważnie, nowa sztuka z odzysku na rynku towarzysko-matrymonialnym...

                        Mojemail moderator moralny ;-) Ty chyba nie znasz alfabetycznego, on tu kiedys byl autorem slynnego watku cos a la ''Czy tak trudno jest dac dupy?''. No wiec: tak, mnie trudno :) Wiec jak widzisz: nie nadaje sie. Nie wiem tez czy alfabetyczny ma dzieci ale zakladam, ze kazdy kto byl w malzenstwie do tego wieku ma, a ja nigdy nie zwiazalabym sie z facetem z dzieckiem, nawet wolnym. Malzenstwo to nie problem ale dziecko to dyskwalifikacja niestety. Poza tym on sie nie chce wiazac (zaden biedny mis), bo ma sie dobrze i zalicza po dwie naraz.

                        Ale do pukniecia sie nadaje, nie? ;-)

                        A na powaznie, pytalam z innych wzgledow, bo w sumie niewielu tu wolnych facetow po czterdziestce, a mnie interesuje jak oni rozumuja w kwestiach zwiazkowych, czy to sie jeszcze im oplaca, czy w nie jeszcze wierza i czy im sie w ogole jeszcze chce? Czy jest sens wychodzic jeszcze za maz?
                        • mojemail3 Re: wyparta seksualność 09.07.14, 14:53
                          hello-kitty2 napisała:

                          "(...)Ale do pukniecia sie nadaje, nie? ;-)"

                          Pewnie tak, ale po co???

                          "(...)A na powaznie, pytalam z innych wzgledow, bo w sumie niewielu tu wolnych facetow po czterdziestce, a mnie interesuje jak oni rozumuja w kwestiach zwiazkowych, czy to sie jeszcze im oplaca, czy w nie jeszcze wierza i czy im sie w ogole jeszcze chce? Czy jest sens wychodzic jeszcze za maz(...)"

                          Nie no Kitty, nie chodzi o morale, tylko podziwiam jak Ty to potrafisz, powinnaś być oficerem śledczym ;-)
                          Czy jest sens wychodzic za mąż za faceta po 40 tce? No chyba tylko za wdowca, oni nie są tak wypaleni i zepsuci...
                          • hello-kitty2 Re: wyparta seksualność 09.07.14, 15:03
                            mojemail3 napisała:

                            > Nie no Kitty, nie chodzi o morale, tylko podziwiam jak Ty to potrafisz, powinna
                            > ś być oficerem śledczym ;-)

                            A wiesz co, ze nawet to kiedys sprawdzalam czy by nie wstapic do Policji, nawet sobie testy sprawnosciowe porobilam i takie do strazy granicznej jakies, chyba bym sie nadawala ALE wiesz co mnie przyblokowalo? Obywatelstwo trzeba miec, a ja sie nigdy o nie nie staralam, bo mi sie wydawalo niepotrzebne.

                            > Czy jest sens wychodzic za mąż za faceta po 40 tce? No chyba tylko za wdowca, o
                            > ni nie są tak wypaleni i zepsuci...

                            A cos Ty w dzisiejszych czasach to chyba wdowcy nie istnieja, raz ze ludzie zyja po 80 lat, a dwa mezczyzni umieraja wczesniej. Tez mi wychodzi z obserwacji, ze z facetami po rozwodzie nie ma co sie wiazac. A co mialas na mysli przez zepsucie?
                            • mojemail3 Re: wyparta seksualność 09.07.14, 15:09
                              hello-kitty2 napisała:

                              "(...)A cos Ty w dzisiejszych czasach to chyba wdowcy nie istnieja, raz ze ludzie zyja po 80 lat, a dwa mezczyzni umieraja wczesniej. Tez mi wychodzi z obserwacji, ze z facetami po rozwodzie nie ma co sie wiazac. A co mialas na mysli przez zepsucie?(...)"

                              Istnieją wdowcy, ja mam taki przykład z sąsiedztwa, ojciec znajomej, miał po 50 tce jak zmarła zona. Po paru latach ożenił się ponownie...z rówieśniczką.Ale gdybys widziała, jakie to było ŁADNE,on ją nazywał "piękną panią" ona zaakceptowała jego niepełnosprawną drugą córkę ( którą musiał się zajmować) To małżeństwo trwa już długie lata i ma się doskonale.
                              Ale to wyjątek. Poza tym mężczyżni w tym wieku reagują żywo na ŻYWĄ KOBIETĘ, rzadko na obrazki, nie są tak zmanipulowani przez chore wzorce.
                              Co rozumiem przez zepsucie? Zmanierowanie, zawyżone wymagania, brak chęci dzielenia życia z kobietą, nastawienie na przyjemność, komfort, wygodę.
                            • urquhart Re: wyparta seksualność 09.07.14, 15:15
                              Wdowiec tym bardziej ma dzieci i choćby pełnoletnie to jak facet okaże babce że dzieci są dużo ważniejsze niż miłość do niej i ona nie jest dla niego najważniejsza na świecie to związek się pruje jak zaobserwowalem i tu kitty czuje pismo nosem :)
                              • hello-kitty2 Re: wyparta seksualność 09.07.14, 15:49
                                urquhart napisał:

                                > Wdowiec tym bardziej ma dzieci i choćby pełnoletnie to jak facet okaże babce że
                                > dzieci są dużo ważniejsze niż miłość do niej i ona nie jest dla niego najważni
                                > ejsza na świecie to związek się pruje jak zaobserwowalem i tu kitty czuje pismo
                                > nosem :)

                                Tu nie chodzi kto jest najwazniejszy (nigdy nie robie takich rozroznien) tylko ja sie za bardzo nie nadaje na matke. Ledwo odchowalam wlasne dziecko, jedna sztuke, a co dopiero podejmowac sie supportu dla innych dzieci. Nie stac mnie emocjonalnie na to. Jestem przekonana, ze gdyby nie milosc do dziecka to czlowiek nie bylby w stanie zniesc przypalow jakie przynosi dziecko. Milosc fajnie hamuje Cie przed wypieprzeniem go przez okno jak ryje w lozeczku i pozniej az sie sama sobie dziwie ile jestem w stanie zniesc, kocham gowniarza po prostu. Ale czy mozna pokochac cudze dziecko? Ja bym sie wolala nie porywac, zeby krzywdy nie narobic.
                              • mojemail3 Re: wyparta seksualność 09.07.14, 17:46
                                urquhart napisał:

                                > Wdowiec tym bardziej ma dzieci i choćby pełnoletnie to jak facet okaże babce że
                                > dzieci są dużo ważniejsze niż miłość do niej i ona nie jest dla niego najważni
                                > ejsza na świecie to związek się pruje jak zaobserwowalem i tu kitty czuje pismo
                                > nosem :)

                                Dzieci nigdy nie mogą być wazniejsze w małżeństwie od współmałżonka, to chyba jasne( no chyba,że małżonek uzależniony, stosujący przemoc-to tylko miłość buddyjska;-)
                                Tak mówi Pismo Święte, nie? No to...Raz Dwa Trzy:
                                termometr.wrzuta.pl/audio/5NIvm73xY7B/raz_dwa_trzy_-_tak_mowi_pismo
                                • sabat.77 Re: wyparta seksualność 09.07.14, 18:06
                                  mojemail3 napisała:

                                  > Dzieci nigdy nie mogą być wazniejsze w małżeństwie od współmałżonka, to chyba j
                                  > asne( no chyba,że małżonek uzależniony, stosujący przemoc-to tylko miłość buddy
                                  > jska;-)

                                  A to już zupełnie zaskakujące podejście jak na kobietę. Dolary przeciw orzechom, że w głębi duszy więcej niż 9 na 10 kobiet odpowiedziałoby, że dzieci są znacznie ważniejsze niż mąż.
                                    • mojemail3 Re: wyparta seksualność 09.07.14, 20:37
                                      urquhart napisał:

                                      > Do tego lubi seks. Jesod je wszystkie na tym forum dawno rozszyfrowała że tak n
                                      > aprawdę to jacyś faceci muszą podszywac się , takich kobiet przecież nie ma :-)

                                      Jeśli o mnie chodzi, to ja mam nawet badania genetyczne, które stwierdzają prawidłowe żeńskie chromosomy...Anatomicznie też jakoś nie odbiegam od normy;-)
                                • urquhart Re: wyparta seksualność 09.07.14, 18:14
                                  mojemail3 napisała:
                                  > Dzieci nigdy nie mogą być wazniejsze w małżeństwie od współmałżonka, to chyba j
                                  > asne( no chyba,że małżonek uzależniony, stosujący przemoc-to tylko miłość buddy
                                  > jska;-)
                                  > Tak mówi Pismo Święte, nie? No to...Raz Dwa Trzy:
                                  > rel="nofollow">termometr.wrzuta.pl/audio/5NIvm73xY7B/raz_dwa_trzy_-_tak_mowi_pismo

                                  Nic dziwnego że ta zacofana ostoja patriarchatu to pierwsza przeszkoda do wymazania na postępowej drodze nowego gender świata :)
                            • wont Re: wyparta seksualność 09.07.14, 15:44
                              Kitty, popraw mnie jesli sie myle, ale z Twoich wczesniejszych wpisow na forum wywnioskowalem, ze sama masz dziecko, tak?

                              No i trudno mi zrozumiec, ze sama posiadajac dziecko skreslasz mezczyzne tylko z takiego powodu, ze on sam tez ma dziecko. Troche to takie... rozczeniowe jest. Z rozwodnikami tez nie chcesz sie wiazac... Kurcze, to kto ma u Ciebie szanse? Niebieskie ptaki? Piotrusie Pany? Niedojrzale maminsynki? Starzy kawalerowie? :))

                              Po sobie i swoim otoczeniu widze, ze wszyscy wartosciowi mezczyzni po czterdziestce to juz albo sa zonaci i dzieciaci albo sa dzieciatymi rozwodnikami :)) Sensownych mezczyzn, spelniajacych Twoje wymagania, niestety nie dostrzegam.

                              • hello-kitty2 Re: wyparta seksualność 09.07.14, 15:58
                                wont napisał:

                                > No i trudno mi zrozumiec, ze sama posiadajac dziecko skreslasz mezczyzne tylko
                                > z takiego powodu, ze on sam tez ma dziecko. Troche to takie... rozczeniowe jest
                                > .

                                Mnie akurat na to stac, bo pokrywam to innymi zaletami ;-) Masz atrakcyjne aktywa, to Cie stac, wszyscy nadajemy sie do podsumowania w tabelce aktywa pasywa i kazdy w zyciu jest ksiegowym, w koncu jakos trzeba zaplanowac budzet na caly rok ;)
                                  • kag73 Re: wyparta seksualność 09.07.14, 19:26
                                    sabat.77 napisał:
                                    > Jak patrze powazniej na kobiety, to patrze nie tylko na jej aktywa, ale i na ic
                                    > h rozlozenie w czasie. Bo wiesz, uroda z czasem przemija, wypada ja czyms zreko
                                    > mpensowac.
                                    Uroda, uroda, sabat, ale Kitty do tego jest seksiara a to wiele warte :)
                                  • hello-kitty2 Re: Uroda 11.07.14, 10:23
                                    sabat.77 napisał:

                                    > Jak patrze powazniej na kobiety, to patrze nie tylko na jej aktywa, ale i na ic
                                    > h rozlozenie w czasie. Bo wiesz, uroda z czasem przemija, wypada ja czyms zreko
                                    > mpensowac.

                                    Zrekompensowac co?
                                    A Ty czym zrekompensujesz swoj brak kasy? Poczuciem humoru? ;-)
                                    Uroda to kolejny bacik panow z forum na kobiety. Wystarczy popatrzyc na rocznik i juz mozna sie dowolnie do kobiety przypierdolic ;) Jak to powiedzial jeden z panow 'zeby sie rowno starzec trzeba zwiazac sie z kobieta o dekade mlodsza' (!). Tylko, ze ja widzialam wiele pan z forum i rowniez wielu z panow i jakby sie zebrac na podsumowania to powiem krotko: panowie nie dorastacie nam paniom urodowo do piet. A najlepszym patetem na ciecie wszelkich roszczen urodowych jest zwiazanie sie z 'brzydalem' (poprawnie politycznie: z mniej atrakcyjnym od siebie), ktory juz do konca zycia bedzie chwalil, ze chciala go najpiekniejsza dziewczyna we wsi ;) Oto recepta na udany zwiazek.

                                    • mojemail3 Re: Uroda 11.07.14, 10:43
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      "(...) A najlepszym patetem na ciecie wszelkich roszczen urodowych jest zwiazanie sie z 'brzydalem' (poprawnie politycznie: z mniej atrakcyjnym od siebie), ktory juz do konca zycia bedzie chwalil, ze chciala go najpiekniejsza dziewczyna we wsi ;) Oto recepta na udany zwiazek (...)"

                                      A też o tym ostatnio myślałam,choć podobno najbardziej trwałe związki są kiedy partnerzy są zbliżeni w swet atrakcyjności.

                                      Za wikipedią:
                                      "(...)Atrakcyjność fizyczna a miłość i relacje długotrwałe:
                                      Jeśli istnieje możliwość wyboru dowolnie atrakcyjnego partnera ze świadomością, że może on się zgodzić bądź odmówić, to zwykle dobiera się osobę podobną pod względem atrakcyjności Bardziej dopasowane pod względem atrakcyjności są pary małżeńskie niż pary zakochanych.
                                      Satysfakcjonujące i trwałe związki łatwiej tworzą partnerzy dobrani pod względem wzajemnej atrakcyjności. Dotyczy to zarówno par ładnych, jak i brzydkich. Pary niedobrane pod względem wyglądu rozpadają się znacznie częściej. Okazuje się także, że zarówno mniej jak i bardziej atrakcyjna osoba w takim "ukośnym" związku jest z niego niezadowolona.
                                      Istnieją oczywiście szczęśliwe pary ludzi niepodobnych do siebie, ale zwykle jest tak, że partner wyglądający mniej korzystnie posiada inne przymioty, które kompensują jego gorszą aparycję. Na przykład młoda piękna kobieta poślubia starszego mężczyznę o wysokim statusie społecznym(...)"

                                      A ale może być jak u Marka, piękna i bestia;-)
                                      Mam też przykłady w znajomych małżeństwach,że ten efekt zdobycia księżniczki dość długo się utrzymuje, nawet jak księżniczka nadgryziona zębem czasu, a te mniej atrakcyjne w młodości własnie w okolicach 30-40 stają się bardziej interesujące w młodości, to jednak etykietka "najpiękniejszej w klasie" zostaje na długo.
                                      • zawle Re: Uroda 11.07.14, 11:27
                                        mojemail3 napisała: > Mam też przykłady w znajomych małżeństwach,że ten efekt zdobycia księżniczki d
                                        > ość długo się utrzymuje, nawet jak księżniczka nadgryziona zębem czasu, a te mn
                                        > iej atrakcyjne w młodości własnie w okolicach 30-40 stają się bardziej interesu
                                        > jące w młodości, to jednak etykietka "najpiękniejszej w klasie" zostaje na dłu
                                        > go.

                                        Wiesz że to prawda? Doświadczam tego dość często. Szkoda że ten urok działa tylko na panów którzy znali mnie w młodości:))) Tak więc zostali mi tylko Ci oraz młodzi-potrzebujący;) Ale do 50 mam jeszcze parę lat, to se poużywam;))
                                        • bgz0702 Re: Uroda 16.07.14, 22:10
                                          zawle napisała:

                                          > Wiesz że to prawda? Doświadczam tego dość często. Szkoda że ten urok działa tyl
                                          > ko na panów którzy znali mnie w młodości:))) Tak więc zostali mi tylko Ci oraz
                                          > młodzi-potrzebujący;) Ale do 50 mam jeszcze parę lat, to se poużywam;))

                                          młodych i potrzebujących ciągle wielu;) zaszalejesz sobie jeszcze nie raz;))

                                      • hello-kitty2 Re: Uroda 11.07.14, 12:59
                                        mojemail3 napisała:

                                        a te mn
                                        > iej atrakcyjne w młodości własnie w okolicach 30-40 stają się bardziej interesu
                                        > jące w młodości,

                                        Tak, tez o tym slyszalam z bezposredniej meskiej relacji :) Rozne chopaczary staja sie np wyjatkowo kobiece, czy tam cycate po dziecku czy sie zaokraglaja czy traca mlodzienczy tluszczyk czy nabieraja pewnosci siebie czy nagle maja kurwiki w oczach.
                                    • kag73 Re: Uroda 11.07.14, 11:00
                                      A to wszystko od ludzi zalezy. Przyzwoity czlowiek nie bedzie opowiadal takich bzdur, bo wie, ze dla nikogo sie czas nie zatrzymal. Co nie zmiena faktu, ze uroda przemija a wnetrze zostaje:)
                                      Nie wiem tez skad oczekiwania sabata, ze ktos (kobieta) musi/powinna cos rekompensowac. Jezeli juz to niech rekompensuja oboje.
                                      • mojemail3 Re: Uroda 11.07.14, 11:12
                                        kag73 napisała:

                                        > A to wszystko od ludzi zalezy. Przyzwoity czlowiek nie bedzie opowiadal takich
                                        > bzdur, bo wie, ze dla nikogo sie czas nie zatrzymal. Co nie zmiena faktu, ze ur
                                        > oda przemija a wnetrze zostaje:)

                                        O jakich bzdurach mówisz? Bo nie wiem, do czego się odnosisz.

                                        > Nie wiem tez skad oczekiwania sabata, ze ktos (kobieta) musi/powinna cos rekomp
                                        > ensowac. Jezeli juz to niech rekompensuja oboje.

                                        Nio.No ja nie wiem, dlaczego mężczyzni częściej tracą kontakt z rzeczywistością, w kwestii swej często rzekomej atrakcyjności;-)
                                        A rzeczywiście, niech rekompensują, dojrzałością, intelektem,charakterem, samodyscypliną a nie przechwałkami...
                                      • hello-kitty2 Re: Uroda 11.07.14, 13:49
                                        kag73 napisała:

                                        > A to wszystko od ludzi zalezy. Przyzwoity czlowiek nie bedzie opowiadal takich
                                        > bzdur, bo wie, ze dla nikogo sie czas nie zatrzymal. Co nie zmiena faktu, ze ur
                                        > oda przemija a wnetrze zostaje:)

                                        Jejciu Kag gdzie Ty znalazlas takiego meza? Zazdroszcze Ci. Nie ma brata? ;)
                                        • kag73 Re: Uroda 11.07.14, 15:17
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > Jejciu Kag gdzie Ty znalazlas takiego meza? Zazdroszcze Ci. Nie ma brata? ;)

                                          A czy ja cos o mezu pisalam;)?
                                          Braci ma nawet dwoch, ale...sa nieco inni. Jeden wlasnie niedawno sie ozenil po latach szukania kandydatki do zwiazku/na zone. Drugi jakos slabo szuka, chyba juz zrezygnowal, ale, moim zdaniem, wcale sie nie nadaje na meza. Nie moge go polecic;)
                                      • sabat.77 Re: Uroda 11.07.14, 16:21
                                        kag73 napisała:

                                        > A to wszystko od ludzi zalezy. Przyzwoity czlowiek nie bedzie opowiadal takich
                                        > bzdur, bo wie, ze dla nikogo sie czas nie zatrzymal. Co nie zmiena faktu, ze ur
                                        > oda przemija a wnetrze zostaje:)
                                        > Nie wiem tez skad oczekiwania sabata, ze ktos (kobieta) musi/powinna cos rekomp
                                        > ensowac. Jezeli juz to niech rekompensuja oboje.

                                        Szkoda że kompletnie wypaczasz sens tego co napisałem. Mówiłem o atrakcyjności bezwzględnej, a nie w małżeństwie. Kobieta powinna zrekompensować swoją utratę atrakcyjności fizycznej z racji starzenia się o ile chce pozostać bezwzględnie na tym samym poziomie atrakcyjności co wcześniej.
                                        W związkach można mówić o pewnej relatywnej atrakcyjności. Zazwyczaj to mężczyzna szybciej traci atrakcyjność z biegiem czasu, o ile nie posiada odpowiedniej pozycji i zasobów, i staje się oczywiste, że nie będzie ich posiadał potem. Taki mężczyzna w miarę możliwości jest w jakimś punkcie osi czasu wymieniany na inny model, albo zwyczajnie odtrącany, jako popapraniec i nieudacznik.
                                        Natomiast jeśli mężczyzna odniesie sukces majątkowy i społeczny, to jego atrakcyjność względem małżonki szybko wzrośnie na tyle, że to on ją wymienia na bardziej atrakcyjną partnerkę.
                                        Takie zjawiska obserwujemy powszechnie.
                                        • kag73 Re: Uroda 11.07.14, 19:52
                                          sabat.77 napisał:
                                          > Szkoda że kompletnie wypaczasz sens tego co napisałem. Mówiłem o atrakcyjności
                                          > bezwzględnej, a nie w małżeństwie. Kobieta powinna zrekompensować swoją utratę
                                          > atrakcyjności fizycznej z racji starzenia się o ile chce pozostać bezwzględnie
                                          > na tym samym poziomie atrakcyjności co wcześniej.

                                          Dobrze, sabat, mam 41 lat, nie jestem w malzenstwie. Jak ma zrekompensowac "swoja utrate atrakcyjnosci fizycznej?" Bo jak dla mnie jest oczywiste, ze jako 40 stolatka z 20 stkami konkurowac nie musze. Chce czuc sie dobrze w swojej skorze, dobrze wygladac na swoj wiek, przede wszystkim dla siebie. I co to znaczy "pozostac bezwzglednie na tym samym poziomie atrakcynosci co wczesniej". To sa jakies frazy zapewne. Jezeli w kregu mojego zainteresowania sa panowie w moim wieku a oni zaintersuja sie mna to mnie po co wygladac jak 20 stka i niby jak? Oni w koncu tez nie wygladaja juz jak 20 sto latkowie, jezeli maja 40 i ja wcale tego od nich nie oczekuje i nie wymagam.
                                          • sabat.77 Re: Uroda 11.07.14, 20:03
                                            kag73 napisała:

                                            >Oni
                                            > w koncu tez nie wygladaja juz jak 20 sto latkowie, jezeli maja 40 i ja wcale te
                                            > go od nich nie oczekuje i nie wymagam.

                                            O! I to też jakaś forma zrekompensowania sobie braku, bo mając świadomość zmniejszania się swojej atrakcyjności obniżyłaś nieco wymagania.
                                    • sabat.77 Re: Uroda 11.07.14, 16:05
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Zrekompensowac co?

                                      Nieuchronną utratę urody wraz z wiekiem, przecież napisałem wyraźnie.

                                      > A Ty czym zrekompensujesz swoj brak kasy? Poczuciem humoru? ;-)

                                      Dlaczego poczuciem humoru? Poczucie humoru nigdy nie było dostatecznie w cenie by coś rekompensować. Poza tym, wydaje mi się, że napisałem oczywistość - należę osobiście do tej licznej grupy mężczyzn, która nie posiada żadnej wartości w sensie obiektu posiadającego płeć. Braku kasy w moim wieku nie da się już niczym zrekompensować. Jak byłem dużo młodszy, to teoretycznie można było stawiać na wygląd, siłownie itd. chociaż warunki zawsze ku temu miałem dość skromne. Obecnie jest po sprawie, więc zupełnie nie rozumiem czemu się mnie czepiasz. Uważasz że przeciętna czterdziestolatka jest tak samo atrakcyjna jak wtedy gdy miała 20 lat? Przecież to nonsens. Ale z tego co wcześniej napisałem, że kobiety tutaj po raz tysiąc pięćset sześćdziesiąty ósmy znowu mają lepiej, bo mimo że uroda jest ich głównym atutem, to jej znaczenie w ich wypadku mija wolniej.
                                      Źwięźle i na temat: bogaty facet jest na szczycie piramidy. Zawsze. Wielka kasa to triumf społeczny i najwyższy poziom hierarchii... Tutaj uroda nie ma aż takiego znaczenia. Za to biedny facet znaczy coś tylko wtedy gdy jest młody i atrakcyjny (o ile jest). Natomiast biedny i stary facet nie znaczy nic. To jest truteń, eunuch, zużyte i nikomu niepotrzebne opakowanie jednorazowe. Krótko mówiąc - do śmietnika.

                                      > Uroda to kolejny bacik panow z forum na kobiety. Wystarczy popatrzyc na rocznik
                                      > i juz mozna sie dowolnie do kobiety przypierdolic ;) Jak to powiedzial jeden z
                                      > panow 'zeby sie rowno starzec trzeba zwiazac sie z kobieta o dekade mlodsza' (
                                      > !). Tylko, ze ja widzialam wiele pan z forum i rowniez wielu z panow i jakby si
                                      > e zebrac na podsumowania to powiem krotko: panowie nie dorastacie nam paniom ur
                                      > odowo do piet.

                                      To zależy od tego kto ocenia urodę. Pewnie geje byliby odmiennego zdania :)
                                      Ponadto zauważ, że w przyrodzie to samiec z reguły jest bardziej imponujący wizualnie. Umiemy to ocenić, bo znika kontekst seksualny i społeczny wobec zwierzęcia. Natomiast nam jako ludziom brakuje dystansu, by obiektywnie ocenić swój własny gatunek. Osobiście uważam, że mało jest zwierząt równie szkaradnych jak człowiek, ale do tego by to zobaczyć potrzeba odrobinę obiektywizmu... Bezwłosa, obślizgła, różowa małpa... FUJ!
                                      • kag73 Re: Uroda 11.07.14, 19:44
                                        Sabat:
                                        "Źwięźle i na temat: bogaty facet jest na szczycie piramidy. Zawsze. Wielka kasa to triumf społeczny i najwyższy poziom hierarchii... Tutaj uroda nie ma aż takiego znaczenia."

                                        I co to ma oznaczac w stosunkach damsko meskich? Bo jezeli uwazasz, ze ma on najwieksze szanse u wszystkich kobiet to ja sie z tym nie zgadzam. Wiekszosc mlodych kobiet sie nim nie zainteresuje, jezeli bedzie bogaty ale duuuzo starszy i bez wygladu. A nawet wiele nieco starszych kobiet nie bedzie go chcialo jak nie bedzie wygladal. No chyba, ze bedzie mial 90 tke to juz co niektore tak, z wiadomego powodu:)
                                        • sabat.77 Re: Uroda 11.07.14, 19:49
                                          Jak wygladaja zony celebrytow, bogatych biznesmenow, politykow? Niektorzy z nich sa mniej przystojni niz moj pies (bez urazy dla caloksztaltu, bo pewnie wielu to ciekawi i intrygujacy ludzie), a ich zony i kochanki maja urode lalki Barbie. Zatem - mijasz sie z prawda.
                                          • kag73 Re: Uroda 11.07.14, 19:57
                                            sabat.77 napisał:
                                            > Jak wygladaja zony celebrytow, bogatych biznesmenow, politykow? Niektorzy z nic
                                            > h sa mniej przystojni niz moj pies (bez urazy dla caloksztaltu, bo pewnie wielu
                                            > to ciekawi i intrygujacy ludzie), a ich zony i kochanki maja urode lalki Barbi
                                            > e. Zatem - mijasz sie z prawda.
                                            To jest mala grupa ludzi, mala grupa kobiet. Nie kazda kobieta by na to poszla.
                                            I jak widzisz moze chodzi o to "ciekawy, intygujacy, charyzmatyczny, wiele osiagnal", ale dla wielu kobiet nie przechodzi jak nie ma wygladu albo jest za stary.
                                            • sabat.77 Re: Uroda 11.07.14, 20:05
                                              Jakimś dziwnym trafem - mała grupa tych najpiękniejszych kobiet... Operują na własnym poziomie atrakcyjności i czują się z tym dobrze.
                                              • kag73 Re: Uroda 11.07.14, 20:13
                                                sabat.77 napisał:
                                                > Jakimś dziwnym trafem - mała grupa tych najpiękniejszych kobiet... Operują na w
                                                > łasnym poziomie atrakcyjności i czują się z tym dobrze.

                                                No to wychodzi na to, ze tych bogatych nie starcza niestety dla wszystkich kobiet. Szanse maja tylko te najpiekniejsze:(
                                                • sabat.77 Re: Uroda 11.07.14, 20:15
                                                  kag73 napisała:

                                                  > No to wychodzi na to, ze tych bogatych nie starcza niestety dla wszystkich kobi
                                                  > et. Szanse maja tylko te najpiekniejsze:(

                                                  Owszem. Na pocieszenie powiem, że mężowie tych mniej pięknych, dla których nie starczyło, też szybko zaczynają chodzić sfrustrowani ;)
                                                  • kag73 Re: Uroda 11.07.14, 20:33
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Owszem. Na pocieszenie powiem, że mężowie tych mniej pięknych, dla których nie
                                                    > starczyło, też szybko zaczynają chodzić sfrustrowani ;)

                                                    I to ma mnie pocieszyc? A co mnie obchodza obce a nawet swoje dziady jak ja sobie nie moge pojezdzic porsche!
                                              • zawle Re: Uroda 11.07.14, 23:06
                                                sabat.77 napisał:

                                                > Jakimś dziwnym trafem - mała grupa tych najpiękniejszych kobiet... Operują na w
                                                > łasnym poziomie atrakcyjności i czują się z tym dobrze.

                                                Ale co ty kurczę ciągle z tymi najbogatszymi i najładniejszymi. Nie Twoja liga, nie masz co się oglądać.
                                                • sabat.77 Re: Uroda 12.07.14, 09:15
                                                  zawle napisała:

                                                  > Ale co ty kurczę ciągle z tymi najbogatszymi i najładniejszymi. Nie Twoja liga,
                                                  > nie masz co się oglądać.

                                                  Mnie nigdy nie interesowały najładniejsze dziewczyny. Więcej - nawet ładne mnie nie interesowały, bo zawsze wiedziałem, że za krótkie moje nogi na tak wysokie progi.
                                                  Ale dla potrzeb wyłapania zależności dobrze jest przyglądać się skrajnym przykładom, bo tam właśnie te zależności, które drzemią w ludzkich masach manifestują się najmocniej. Przywołuje to środowisko, żeby pokazać pewne związki przyczynowo-skutkowe dobitniej. Nie ma w tym mojego osobistego zainteresowania sferą.
                • kutuzow Re: wyparta seksualność 05.07.14, 20:46
                  bcde napisał:
                  > Zazdrość jest oznaką słabości. Zazdrość o przeszłość tym bardziej.

                  Spotkałem się z takim ciekawym stwierdzniem, że facecji są zazdrośni o poprzednich partnerów swojej dziewczyny, a kobiety są bardziej zazdrosne o ew kolejne partnerki swego (ex)partnera. Przy założeniu że to gośc zerwał.
                  Na zasadzie gościu bardziej wkurza się o Zenona który był wcześniej przed nim z tą dziewczyną (może był lepszy). Laska, bardziej o Zośkę, która jest obecnie z jej Ex-em (może ona jest lepsza -skoro jest z nią a nie ze mną).
              • kutuzow Re: wyparta seksualność 05.07.14, 20:41
                hello-kitty2 napisała:
                > No dobra ale kto by to musial byc, jaki facet co by sobie nie radzil z przeszlo
                > scia kobiety? Jakis ML czy Josef, bo przeciez nie Urqu, Yoric czy Kutuzow, czy
                > naciagam? Przeciez jezeli ktos nie radzi sobie z moja przeszloscia to do mnie n
                > ie pasuje, bo moja przeszlosc to ja.

                Moim zdaniem z ta przeszłością, to identycznie jak z zazdrością. Jest to przejaw kompleksów i braku pewności siebie. Jedyna różnica że w jednym przypadku chodzi o przeszłość, w drugim o teraźniejszość.

                • loppe Re: wyparta seksualność 05.07.14, 20:45
                  kutuzow napisał:

                  > Moim zdaniem z ta przeszłością, to identycznie jak z zazdrością. Jest to przeja
                  > w kompleksów i braku pewności siebie. Jedyna różnica że w jednym przypadku chod
                  > zi o przeszłość, w drugim o teraźniejszość.

                  Tak, z tym że nie chodzi o to żeby tak rozumowo napisać, lecz o to żeby uczuciowo być wolnym od zazdrości. A ty Kutuzov - imho - masz poważne problemy uczuciowe ze sobą...
        • prosty_facet Re: wyparta seksualność 06.07.14, 17:07
          rekreativa napisała:

          > A stan rzeczy jest własnie taki, jak Starowicz opisuje - duża część mężczyzn wo
          > li myśleć, że ma w domu niewinną dziewicę i z wiedzą o przeszłości seksualnej p
          > artnerki (szczególnie bujnej przeszłości) sobie nie radzi.

          Ale o kim ty piszesz? o jakich facetech? Może o chłopkach roztropkach z Koziej Wólki,
          ze złotymi łańcuchami na szyi, jeżdżącymi starą BM-ką, których wykształcenie skończyło się
          w porywach na technikum i którzy co niedzielę latają do kościółka, bynajmniej nie po to by
          się modlić, tylko dlatego, że "co by ludzie powiedzieli".
          Maluczcy faceci, którym fiutek się kurczy jak im ktoś nadepnie na ego - przykro na takich patrzeć.

          Ja staram się walczyć z takim "facecikiem" w sobie i na tym trzeba się skupić a nie na usprawiedliwianiu psychicznej impotencji. Nie wydaje mi się, żeby kobiety aktywne sexualnie miały się czego wstydzić i z czym kryć, żeby biedaczkowi czasem się siusiaczek nie zamienił w fistaszka.
          • rekreativa Re: wyparta seksualność 06.07.14, 17:13
            "Ale o kim ty piszesz? o jakich facetech? Może o chłopkach roztropkach z Koziej
            > Wólki,"

            Może i z Wólki, albo z Popierdółki.
            Zapytaj Starowicza, skąd jego pacjenci się wywodzą, ale najwyraźniej jest ich sporo, skoro seksuolodzy mówią to, co mówią.
            • prosty_facet Re: wyparta seksualność 06.07.14, 19:50
              rekreativa napisała:

              > Zapytaj Starowicza, skąd jego pacjenci się wywodzą, ale najwyraźniej jest ich s
              > poro, skoro seksuolodzy mówią to, co mówią.

              Ale mam pytanie. Czy to jest problem kobiety, że facetowi nie staje? Moim zdaniem to jest problem faceta. Jak sobie nie radzi z konkurencją to niech idzie na psychoterapię. A Starowicz
              próbuje wmówić kobietom, że to przez nie facetom nie staje. Bo wiedzą czego chcą i mają doświadczenia erotyczne z różnymi partnerami i się tego nie wstydzą. No bez jaj.
          • sabat.77 Re: wyparta seksualność 06.07.14, 17:16
            prosty_facet napisał:

            > żeby biedaczkowi czasem się siusiaczek nie zamienił w fistaszka.

            Ustalmy kwestię nazewnictwa. Siusiaka mają chłopcy do okresu późnej podstawówki. Prosty robotnik ma chuja, intelektualista - penisa, a wyborny kochanek jest posiadaczem twardego kutasa. Chyba wszystko jasne :)
            • jesod Ustalmy kwestię nazewnictwa 06.07.14, 17:49
              sabat.77 napisał:
              > Ustalmy kwestię nazewnictwa. Siusiaka mają chłopcy do okresu późnej podstawówki
              > . Prosty robotnik ma chuja, intelektualista - penisa, a wyborny kochanek jest p
              > osiadaczem twardego kutasa. Chyba wszystko jasne :)

              Nie-e... A kto jest właścicielem cipcilindorka, węża, pisiora(ka) trąby(ki), dyszla, fujarki, puszka-okruszka, ślimaczka...?
            • kag73 Re: wyparta seksualność 06.07.14, 21:56
              sabat.77 napisał:
              > Ustalmy kwestię nazewnictwa. Siusiaka mają chłopcy do okresu późnej podstawówki
              > . Prosty robotnik ma chuja, intelektualista - penisa, a wyborny kochanek jest p
              > osiadaczem twardego kutasa. Chyba wszystko jasne :)

              Calkiem dobra klasyfikacje. Ale troche sie komplikuje, bo co jezeli wyborny kochanek jest robotnikiem albo intelektualista? Co wtedy maja chuja kutasa i penisa kutasa, czy po prostu zarzucaja "chuja" i "panisa" i maja "twardego kutasa"? :))
      • zawle Re: wyparta seksualność 05.07.14, 17:32
        zyg_zyg_zyg napisała: > "Nie chwal się partnerowi swoimi seksualnymi wyczynami z przeszłości" jest dla
        > niej równoznaczne z "Odmawiaj sobie prawa do rozwoju seksualności, do wyrażania
        > i zaspokajania swoich potrzeb".

        Ja to odebrałam inaczej. Nigdy nie stawiaj faceta w takiej sytuacji, żeby mógł pomyśleć że gdzieś, kiedyś z kimś Ci było dobrze. I znajduję to w wypowiedziach naszych panów. Jestem słaby i strachliwy. Zadbaj o moje samopoczucie.

        I w mojej ocenie nie chodzi o opowiadanie szczegółów swoich seksualnych związków, ale w ogóle o przyznawanie się że one były.
        • urquhart Re: wyparta seksualność 05.07.14, 19:10
          > Ja to odebrałam inaczej. Nigdy nie stawiaj faceta w takiej sytuacji, żeby mógł
          > pomyśleć że gdzieś, kiedyś z kimś Ci było dobrze. I znajduję to w wypowiedziach
          > naszych panów. Jestem słaby i strachliwy. Zadbaj o moje samopoczucie.
          > I w mojej ocenie nie chodzi o opowiadanie szczegółów swoich seksualnych związkó
          > w, ale w ogóle o przyznawanie się że one były.

          Jak poznawałem moją ślubną wiedziałem że miała bogatą przeszłość ja żadną.
          bylem dumny że wybrała mnie i przekonany że nie przypadkiem i jestem tego wart :)
          • sabat.77 Re: wyparta seksualność 06.07.14, 00:10
            urquhart napisał:

            > Jak poznawałem moją ślubną wiedziałem że miała bogatą przeszłość ja żadną.
            > bylem dumny że wybrała mnie i przekonany że nie przypadkiem i jestem tego wart
            > :)

            Tym samym odpowiedziałeś w końcu na pytanie ile cipek bez rozszerzenia *.jpg widziałeś w życiu. Trochę Ci to zajęło urqu. Dwa lata? BTW - witaj w klubie, sam wiesz jakim :)
            • kag73 Re: wyparta seksualność 06.07.14, 00:13
              sabat.77 napisał:
              > Tym samym odpowiedziałeś w końcu na pytanie ile cipek bez rozszerzenia *.jpg wi
              > działeś w życiu. Trochę Ci to zajęło urqu. Dwa lata? BTW - witaj w klubie, sam
              > wiesz jakim :)
              Nie zgadza sie, sabat, on juz to kiedys napisal, pewnie z rok temu, albo dalej, nie pamietam dokladnie.
              • sabat.77 Re: wyparta seksualność 06.07.14, 00:31
                kag73 napisała:

                > Nie zgadza sie, sabat, on juz to kiedys napisal, pewnie z rok temu, albo dalej,
                > nie pamietam dokladnie.

                Mayhap, o Queen, pewnie byłem zbyt zajęty byciem kimś kim nie jestem i nie zauważyłem. Albo akurat lizałem rany po kolejnej rejteradzie z forum :)
              • jesod A ja myślałam 06.07.14, 11:59
                rekreativa napisała:
                > A ja myslałam, że urqu to wielce doświadczony chłopak, skoro taki z niego znawc
                > a kobiet, związków i wszystkiego.

                No, widzisz.... jak to pozory mylą.
                A to tylko Wyznawca -Teoretyk, ale.... za to PRRRRawDziwy MĘCZYzna. :)

              • urquhart co trzyma aktywistów i tki na tym forum? 06.07.14, 13:41
                rekreativa napisała:

                > A ja myslałam, że urqu to wielce doświadczony chłopak, skoro taki z niego znawc
                > a kobiet, związków i wszystkiego.

                Eee, przecież wystarczy ci inteligencji żeby logicznie połączyć jedno z drugim :)
                Czekam z ciekawością na analizę zawle co do rzekomego strachu mężczyzn tutaj. A może w ogóle jej spojrzenia powodów bycia tutaj (no poza okazją dla niektórych do kąsania po kostkach przy każdej okazji). Po za tym że łaczy nas tzw. seks na tapecie , że jest kluczową częścią życia i to nie przez moment.
                Już nie raz wspominałem co ja widzę wyraźnie jako wspólny mianownik męskich aktywistów yorick, avide, kutuzow, urqu, czy nawet sabat zaczynali tu od pisania dużo o problemach w związku i relacji i szukania skutecznego klucza do zmiany. Zmiany siebie i wewnętrznej wiary i kulturowego kodu tzw. "miły facet" czyli podporządkowania się babskim oczekiwaniom i oczekiwania wzajemności (na próżno). Yorick i kutuzow przecież zmienili siebie i partnerki na inne z którymi po PRZEKODOWANIU nie mają problemów z BSwM, ja jestem w tym samym związku ale moja partnerka też bardzo się zmieniła po tym jak ja się zmieniłem. Gomory czy kiedyś songo pisali w podobnym duchu ale mniej poważnie i bez szczegółów.
                Pobyt na tym forum to poniekąd ćwiczenie żeby przekodować się wewnętrznie, utrwalić, przełamać wieloletnie wychowanie, presję i wiarę w imperatyw bycia miłym facetem" i i wyjść ze ślepej uliczki do jakiej to prowadzi. Bo wiedzieć to a skutecznie przekodować się to dwie różne rzeczy jak widać na przykład po Sabacie.

                A Co trzyma tu babki? Zaryzykuje szybką analizę. Wspólny mianownik poza długoterminowym seksem na tapecie to że są w większości z krańców świata, jakiejś oddali, dalekich krajów. Do tego mają w większości problemy z relacją z ojcem (DDD,DDA) które przekładają się książkowo na brak satysfakcji w DŁUGOTERMINOWEJ relacji z mężczyznami. Są rozczarowane rzeczywistymi mężczyznami głęboko i w podświadomości, budują utopijne nierealne idealizacje rzekomej męskości.
                A do przeważnie tego ten serdeczny palec dłuższy od wskazującego i cała masa wynikających konsekwencji działania testosteronu na formowanie mózgu płodu nazywanym męską psychiką poza stałym wysokim libido... :)
                • jesod A co trzyma tu babki? 06.07.14, 13:53
                  urquhart napisał:
                  > A Co trzyma tu babki? Zaryzykuje szybką analizę. Wspólny mianownik poza długote
                  > rminowym seksem na tapecie to że są w większości z krańców świata, jakiejś odd
                  > ali, dalekich krajów. Do tego mają w większości problemy z relacją z ojcem (DDD
                  > ,DDA) które przekładają się książkowo na brak satysfakcji w DŁUGOTERMINOWEJ rel
                  > acji z mężczyznami. Są rozczarowane rzeczywistymi mężczyznami głęboko i w podśw
                  > iadomości, budują utopijne nierealne idealizacje rzekomej męskości.
                  > A do przeważnie tego ten serdeczny palec dłuższy od wskazującego i cała masa wy
                  > nikających konsekwencji działania testosteronu na formowanie mózgu płodu nazywa
                  > nym męską psychiką poza stałym wysokim libido... :)

                  Boooszsze... Co za bełkot. :)
                  • potwor_z_piccadilly Re: Pogadajcie troszkę dzieweczyny. 06.07.14, 16:03
                    jesod napisała:

                    > Boooszsze... Co za bełkot. :)

                    Zamiast oceniać, to Ty odpisz mu by tańcząc (przykładowo przed Tobą) obserwował czy w rezultacie tego tańca coraz bardziej w jego oczach apetyczną się stajesz, czy apetyczność tracisz. Jeśli tracisz, to niech sobie odpuści bo energię i czas marnuje. Jeśli jednak Ty jego ślinienie się sposobami tylko Wam znanymi wzmagasz, to niech tańczy dalej przymioty swe demonstrując.
                    Enigmatycznie napisałem to, co w/g mojej wiedzy i obserwacji jest metodą budowania relacji w których nawet prawie pękająca, zgrabna dupka niewieścia, zamiast bólu, rozkosz tej niewieście jedynie przynosi.
                    • jesod Zamiast oceniać 06.07.14, 17:08
                      potwor_z_piccadilly napisał:

                      > jesod napisała:
                      >
                      > > Boooszsze... Co za bełkot. :)
                      >
                      > Zamiast oceniać,

                      No, ja bardzo przepraszam, ale jesteś Pan nieobiektywny.... Dlaczego Miszcz Urqu może wszystkich i wszystko oceniać, a mnie wg niego i jego kumpli nie wolno? Albo uważają, że nie powinnam... :(

                      potwor_z_piccadilly napisał:
                      > to Ty odpisz mu by tańcząc (przykładowo przed Tobą) obserwował
                      > czy w rezultacie tego tańca coraz bardziej w jego oczach apetyczną się stajesz
                      > , czy apetyczność tracisz.

                      Nie bardzo rozumiem... Czyżby Miszcz Urqu miał zamiar i wielką chęć jakiś taniec godowy nam tu odstawić? :)

                      potwor_z_piccadilly napisał:
                      > Enigmatycznie napisałem to

                      Z tym się zgadzam. :) Bardzo pokrętnie i wieloznacznie można ten wykład odebrać, a to... niestety, nie wróży nic dobrego.
                      • potwor_z_piccadilly Re: Zamiast oceniać 06.07.14, 22:45
                        jesod napisała:
                        > No, ja bardzo przepraszam, ale jesteś Pan nieobiektywny....

                        Obiektywizm nie ma tu nic do rzeczy.

                        Dlaczego Miszcz Ur
                        > qu może wszystkich i wszystko oceniać, a mnie wg niego i jego kumpli nie wolno?

                        Wolno, ale ograniczenie się do nazwania czyjejś wypowiedzi bełkotem jedynie irytuje, a logiczny argument choć też irytuje, to na dodatek w kozi róg zapędza i gęby zatyka. Ponadto na okoliczność niedotarcia argumentu do adwersarza, z czystym sumieniem możesz wygłosić, operacja się udała, pacjent zmarł.

                        > Nie bardzo rozumiem... Czyżby Miszcz Urqu miał zamiar i wielką chęć jakiś tanie
                        > c godowy nam tu odstawić? :)

                        Myślę, że przed Tobą i jeszcze paroma paniami przeciwwskazań by nie widział.

                        > Bardzo pokrętnie i wieloznacznie można ten wykład odebra
                        > ć, a to... niestety, nie wróży nic dobrego.

                        Nie wierzę, że bezwiednie dajesz znak = miedzy terminami enigmatyczny i pokrętny.

                        • jesod Re: Zamiast oceniać 06.07.14, 23:30
                          potwor_z_piccadilly napisał:

                          > jesod napisała:
                          > > No, ja bardzo przepraszam, ale jesteś Pan nieobiektywny....
                          >
                          > Obiektywizm nie ma tu nic do rzeczy.

                          To co jest tu do rzeczy, by nie było od rzeczy...?

                          potwor_z_piccadilly napisał:
                          > Wolno, ale ograniczenie się do nazwania czyjejś wypowiedzi bełkotem jedynie iry
                          > tuje, a logiczny argument choć też irytuje, to na dodatek w kozi róg zapędza i
                          > gęby zatyka.

                          Masz rację i dobrze to ująłeś :) , ale... wydaje się, że nie zrozumiałeś, dlaczego ograniczyłam się jedynie do takiej wypowiedzi. A odpowiedź jest bardzo prosta: Urgu mnie irytuje - interesuje go tylko własny punkt widzenia i na siłę chce go wcisnąć innym, by też uznali go za własny. A pod tym wszystkim kryje się tylko własny cel i jego osiągnięcie. Nie ma zgody na inne warianty.
                          Z tego też powodu nie chce mi się nic tłumaczyć z polskiego na nasz, a tym bardziej uzasadniać - szkoda mi na to czasu. Dlatego jedynie daję znać, że mi się coś nie podoba i mam inne zdanie. A co Wielce Szanowny Urqu z tym zrobi? To już jego sprawa. Jeśli będzie chciał się na tym pozastanawiać i dochodzić dlaczego - to już jest nieźle i jest jakaś nadzieja.
                          Jednak nie moją rolą jest przemiana mentalna Urqu... On ma swoje zdanie, a ja mam swoje. Każdy za nas patrzy na życie inaczej, ale wynika to z tego, że każdy z nas ma inną perspektywę i inne preferencje. Nikt nigdzie nie powiedział, że ludzie muszą być identyczni - tak samo myśleć, tak samo czuć, mieć te same potrzeby, ten sam system wartości i tego samego pragnąć itd, itp.
                          Jesteśmy różni - ale to nie oznacza, że Urgu ma rację w moich oczach, ani też, że ja mam rację - w jego oczach. Każdy z nas potrzebuje czegoś innego.

                          potwor_z_piccadilly napisał:
                          > Myślę, że przed Tobą i jeszcze paroma paniami przeciwwskazań by nie widział.

                          O! Widzę, że bardzo dobrze znasz Urqu. :)

                          potwor_z_piccadilly napisał:
                          > > Bardzo pokrętnie i wieloznacznie można ten wykład odebra
                          > > ć, a to... niestety, nie wróży nic dobrego.
                          >
                          > Nie wierzę, że bezwiednie dajesz znak = miedzy terminami enigmatyczny i pokrętny

                          A nie przyszło Ci do głowy, że może nie do końca ten wykład zrozumiałam? Może odebrałam jego mroczną stronę, co bardziej jest bliskie czemuś pokrętnemu niż temu co jest niewinnie enigmatyczne?
                          • potwor_z_piccadilly Re: Zamiast oceniać 07.07.14, 21:50
                            jesod napisała:

                            > potwor_z_piccadilly napisał:
                            >
                            > > jesod napisała:

                            > > Obiektywizm nie ma tu nic do rzeczy.
                            >
                            > To co jest tu do rzeczy, by nie było od rzeczy...?

                            Nie wiadomo.
                            To forum, stało się kociokwikiem.
                            Tu się nie konstruuje. Tu większość forumowiczów przeróżniste tezy wysnuwa i nie zważając na kontrargumenty zaciekle je broni.

                            > wydaje się, że nie zrozumiałeś, dlacz
                            > ego ograniczyłam się jedynie do takiej wypowiedzi.

                            Zrozumiałem i nadal uważam, że popełniłaś błąd.
                            Dodam, że to mały błąd. Mały bo łatwo odwracalny, a rozsądny człowiek w żaden sposób nie powinien się czuć obrażony, bo sam odwróci.
                            W Twoim przypadku taka odwrotka jest bardzo prawdopodobna, bo jeśli na publicznym forum potrafisz zwrócić się do kogoś "Mareczku", to w realu potrafisz też wyartykułować z serca swojego, kochany.
                            Tak sadzę.

                            Nikt nigdzie nie powiedział, że l
                            > udzie muszą być identyczni - tak samo myśleć, tak samo czuć, mieć te same potrz
                            > eby, ten sam system wartości i tego samego pragnąć itd, itp.

                            Oj chyba powiedział.
                            Widzisz, budowanie związku miedzy dwojgiem ludzi, to jak przeprowadzka do nowego mieszkania.
                            Dwoje ludzi siada i zgodnie analizują, co z dorobku obojga do nowego będzie pasować i należy to zabrać, a co na śmietnik. Jeśli się dogadają, to już pierwszy pozytywny krok wykonali. Jeśli nie, jeśli każde przy swoich klamotach zostanie, bo inaczej myślą, inaczej czują, mają inne potrzeby, inny system wartości, to nowe mieszkanie zagracą i po serii potknięć - a to jednej, a to drugiej strony, o obce, przyjdzie moment gdy jedno rumor usłyszy, a po nim, KURWA MAĆ, DOSYĆ.
                            Dlaczego Ci to napisałem?
                            Odpowiem tak.
                            Bo chyba wiem do kogo to piszę.




                            > potwor_z_piccadilly napisał:
                            > > Myślę, że przed Tobą i jeszcze paroma paniami przeciwwskazań by nie widzi
                            > ał.
                            >
                            > O! Widzę, że bardzo dobrze znasz Urqu. :)
                            >
                            > potwor_z_piccadilly napisał:
                            > > > Bardzo pokrętnie i wieloznacznie można ten wykład odebra
                            > > > ć, a to... niestety, nie wróży nic dobrego.
                            > >
                            > > Nie wierzę, że bezwiednie dajesz znak = miedzy terminami enigmatyczny i p
                            > okrętny
                            >
                            > A nie przyszło Ci do głowy, że może nie do końca ten wykład zrozumiałam? Może o
                            > debrałam jego mroczną stronę, co bardziej jest bliskie czemuś pokrętnemu niż te
                            > mu co jest niewinnie enigmatyczne?
                • rekreativa Re: co trzyma aktywistów i tki na tym forum? 06.07.14, 14:13
                  "A Co trzyma tu babki? Zaryzykuje szybką analizę. Wspólny mianownik poza długote
                  > rminowym seksem na tapecie to że są w większości z krańców świata, jakiejś odd
                  > ali, dalekich krajów. Do tego mają w większości problemy z relacją z ojcem (DDD
                  > ,DDA) które przekładają się książkowo na brak satysfakcji w DŁUGOTERMINOWEJ rel
                  > acji z mężczyznami. Są rozczarowane rzeczywistymi mężczyznami głęboko i w podśw
                  > iadomości, budują utopijne nierealne idealizacje rzekomej męskości. "

                  Do kogo to ma się niby odnosić? Bo z "dalekich krajów" to akurat ja i kag - obie w długoletnim związku z regularnym seksem i nie pamiętam, by któraś z nas wyrażała rozczarowanie czy to mężem, czy facetami jako takimi.

                  A co do DDA i innych takich, to skąd ta maniera przypisywania owych syndromów wyłacznie damskiej części forum? Czy wy, panowie, wszyscy jesteście z idealnych rodzin? Żadnych problemów z mamusiami, tatusiami, żadnego alkoholu, żadnej przemocy, żadnego rozczarowania płcią przeciwną, żadnego hodowania w głowie nierealnych, wyidealizowanych obrazów kobiety, którym żadna nie dorasta?
                  Wszyscyście tutaj przyszli poznawać siebie głęboko i dokonywac przemiany?
                • zyg_zyg_zyg Re: co trzyma aktywistów i tki na tym forum? 06.07.14, 14:19
                  Wspólny mianownik poza długote
                  > rminowym seksem na tapecie to że są w większości z krańców świata, jakiejś odd
                  > ali, dalekich krajów. Do tego mają w większości problemy z relacją z ojcem (DDD
                  > ,DDA) które przekładają się książkowo na brak satysfakcji w DŁUGOTERMINOWEJ rel
                  > acji z mężczyznami. Są rozczarowane rzeczywistymi mężczyznami głęboko i w podśw
                  > iadomości, budują utopijne nierealne idealizacje rzekomej męskości.
                  > A do przeważnie tego ten serdeczny palec dłuższy od wskazującego i cała masa wy
                  > nikających konsekwencji działania testosteronu na formowanie mózgu płodu nazywa
                  > nym męską psychiką poza stałym wysokim libido...

                  Żadnego trafienia, Urqu... :-P
                  • druginudziarz Re: co trzyma aktywistów i tki na tym forum? 06.07.14, 15:50
                    zyg_zyg_zyg napisała:

                    > Wspólny mianownik poza długote
                    > > rminowym seksem na tapecie to że są w większości z krańców świata, jakie
                    > jś odd
                    > > ali, dalekich krajów. Do tego mają w większości problemy z relacją z ojc
                    > em (DDD
                    > > ,DDA) które przekładają się książkowo na brak satysfakcji w DŁUGOTERMINO
                    > WEJ rel
                    > > acji z mężczyznami. Są rozczarowane rzeczywistymi mężczyznami głęboko i
                    > w podśw
                    > > iadomości, budują utopijne nierealne idealizacje rzekomej męskości.
                    > > A do przeważnie tego ten serdeczny palec dłuższy od wskazującego i cała
                    > masa wy
                    > > nikających konsekwencji działania testosteronu na formowanie mózgu płodu
                    > nazywa
                    > > nym męską psychiką poza stałym wysokim libido...
                    >
                    > Żadnego trafienia, Urqu... :-P

                    A fotkę dłoni można prosić? ;)
                • sabat.77 Re: co trzyma aktywistów i tki na tym forum? 06.07.14, 17:04
                  E tam...
                  Ja to jestem prosty chłop i myślę, że facetów tu trzyma podświadoma lub świadoma chęć zamoczenia ogóra a baby, to tu są, żeby pośmiać się z głupich facetów i ich za nos powodzić oraz potarmosić :D
                  Bo w odróżnieniu od baby, chłopa co mu własna żona nie daje, żadna inna poważnie traktować nie może. Tak już ten świat skonstruowali ;)
          • zawle Re: wyparta seksualność 05.07.14, 22:02
            kutuzow napisał:
            > Czy poza Markiem i ML jeszcze kogoś masz na myśli?

            wszystkich was...każdego z innego powodu. Żeby złagodzić powiem że pewnie w realu okaże się że ta forumowa działalność to tylko mały element.
            • kutuzow Re: wyparta seksualność 05.07.14, 23:53
              zawle napisała:
              > wszystkich was...każdego z innego powodu

              To jak "wszystkich", to napisz proszę czemu wg Ciebie ja jestem "słaby i strachliwy". O innych nie pytam -niech sami pytają jak są ciekawi. Skoncentrujmy się na moim przypadku. Konkrety poproszę.
              • zawle Re: wyparta seksualność 06.07.14, 00:00
                kutuzow napisał:
                > To jak "wszystkich", to napisz proszę czemu wg Ciebie ja jestem "słaby i strach
                > liwy". O innych nie pytam -niech sami pytają jak są ciekawi. Skoncentrujmy się
                > na moim przypadku. Konkrety poproszę.

                Jutro....
                • druginudziarz Re: wyparta seksualność 06.07.14, 15:41
                  zawle napisała:

                  > kutuzow napisał:
                  > > To jak "wszystkich", to napisz proszę czemu wg Ciebie ja jestem "słaby i
                  > strach
                  > > liwy". O innych nie pytam -niech sami pytają jak są ciekawi. Skoncentrujm
                  > y się
                  > > na moim przypadku. Konkrety poproszę.
                  >
                  > Jutro....

                  Jutro, muszę przesłuchać taśmy, bo nie pamiętam co mam na Ciebie :D
                  • druginudziarz Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 11:45
                    kutuzow napisał:

                    > zawle napisała:
                    >
                    > > Jutro....
                    >
                    > Mamy już pojutrze.
                    > Masz już info dla mnie czemu wg Ciebie jestem "słaby i strachliwy"?

                    Kutuzow, ile Ty masz lat że nie wiesz, ze u kobiety "jutro" znaczy "nie wiem kiedy ale na pewno nie teraz" ;)
                    • zawle Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 11:59
                      druginudziarz napisał: > Kutuzow, ile Ty masz lat że nie wiesz, ze u kobiety "jutro" znaczy "nie wiem ki
                      > edy ale na pewno nie teraz" ;)

                      Lubię to!!


                      Zresztą, zrezygnowałam z pisania bo zaraz się rozpęta dyskusja z Tobą, czego chcę uniknąć. Jeśli jednak Cię to ciekawi, dam na priva. Oki?
                      • kutuzow Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 12:17
                        zawle napisała:
                        > Zresztą, zrezygnowałam z pisania bo zaraz się rozpęta dyskusja z Tobą, czego ch
                        > cę uniknąć. Jeśli jednak Cię to ciekawi, dam na priva. Oki?

                        Nie Zawle.
                        Nie wstydziłaś się publicznie stwierdzić, że wg Ciebie jestem "słaby i strachliwy", to miej teraz odwagę napisać czemu. Nie kryj się za privem. Miej odwagę głosić swoje poglądy z otwartą przyłbicą.

                        Inaczej sprowadzamy dyskusję na forum do wersji: "Kowalski jest głupi, wiem dlaczego, ale nie powiem".
                        • zawle Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 13:05
                          kutuzow napisał: > Nie wstydziłaś się publicznie stwierdzić, że wg Ciebie jestem "słaby i strachli
                          > wy", to miej teraz odwagę napisać czemu. Nie kryj się za privem. Miej odwagę gł
                          > osić swoje poglądy z otwartą przyłbicą.

                          Kutuzow, ja nic nie muszę. Nawet mieć tu dobrej opinii. Nie zmanipulujesz mnie tekstami o odwadze i sądzę że nie zdyskredytujesz. Dlatego właśnie unikam rozmów z Tobą. Publicznie tu powiem że jesteś w mojej ocenie manipulantem. Szkoda na Ciebie mojego czasu. Mam nadzieję że masz teraz wrażenie otwartej przyłbicy?
                          • kutuzow Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 13:57
                            zawle napisała:
                            > Kutuzow, ja nic nie muszę.

                            Zawle, oczywiście, że nic nie musisz. Rzucając tylko takie teksty i kwitując je "wiem ale nie powiem" przesuwasz się powoli na pozycje które na tym forum zajmuje Jesod i ML. Sama widzisz że mało kto bierze ich na poważnie.

                            > Dlatego właśnie unikam rozmó
                            > w z Tobą. Publicznie tu powiem że jesteś w mojej ocenie manipulantem.

                            Wg Ciebie mogę być manipulantem. Uważam, że zawsze na tym forum wrzucam cytaty wypowiedzi do których się odnosze -więc cięzko tutaj o jakies manipulacje. Mam świadomość, że pokazanie innego punktu widzenia tej samej sytuacji może być wkurzające.

                            • jesod Na poważnie 07.07.14, 15:29
                              kutuzow napisał:
                              > Rzucając tylko takie teksty i kwitując je
                              > "wiem ale nie powiem" przesuwasz się powoli na pozycje które na tym forum zajm
                              > uje Jesod i ML. Sama widzisz że mało kto bierze ich na poważnie.

                              Łobuzow, ależ Ty jesteś Mendzio...
                              Myślisz, że traktuję to poważnie, jeśli Ty piszesz, że mało kto bierze mnie na poważnie?
                              Jestem jednak mądrzejsza od Ciebie, bo wiem, że takie opinie nie mają w moim życiu żadnego znaczenia, przynajmniej dla mnie...
                              Ja dzisiaj jestem, ale... jutro już mnie może nie być. Oto jest cała nasza moc.
                              Więc czym tu się tak naprawdę przejmować, kiedy słońce wciąż tak pięknie wschodzi i zachodzi? Jakimś Łobuzowem, który usiłuje być przykry?
                              Jeśli facet tak sobie poprawia samopoczucie to w mojej punktacji zdecydowanie duży minus dla niego.
                              No, ale moja punktacja dla Ciebie nie ma z pewnością żadnego znaczenia.... A nawet gdyby, to... przecież do tego sam nigdy się nie przyznasz.
                            • zawle Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 15:35
                              kutuzow napisał: Uważam, że zawsze na tym forum wrzucam cytaty
                              > wypowiedzi do których się odnosze -więc cięzko tutaj o jakies manipulacje.
                              >

                              To że się do czegokolwiek odnosisz, nie świadczy ad hoc o tym, że nie manipulujesz. Manipulujesz w następujący sposób:
                              Mam
                              > świadomość, że pokazanie innego punktu widzenia tej samej sytuacji może być wku
                              > rzające.

                              W tym przypadku przypisałeś mi emocję, która ma zdyskredytować moją wiarygodność jako rozmówcy ( kieruje się złością, nie logiką).
                              • kutuzow Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 16:26
                                zawle napisała:

                                > W tym przypadku przypisałeś mi emocję, która ma zdyskredytować moją wiarygodnoś
                                > ć jako rozmówcy ( kieruje się złością, nie logiką).

                                Wiarygodność jako rozmówcy budujesz sama. Doborem argumentów na poparcie własnych tez. To że Ty np. nazwałaś mnie manipulatorem mnie nie rusza, bo każdy tutaj może wyciągnąć własne wnioski.
                                Zresztą nie Ty pierwsza zarzucasz mi jakąś cechę, gdy moje argumenty wkurzą adwersarza.
                                masz tutaj przykład sprzed kilku miesięcy:
                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,149665398,149665398,kutuzow.html
                                Tak jak w tamtym wątku każdy miał okazję wyciągnąć własne wnioski tak i tutaj każdy może ocenić czy jestem manipulatorem czy nie.

                                Co do emocji o których wspomniałem chodziło mi konkretnie o przywołanie Twego Exmęża i jego prawa to identycznej oceny związku jaką Ty się kierujesz, czyli bilansu "tu i teraz" a nie patrzenia na dłuższy okres np. co mu zawdzięczam na przestrzeni tych kilku lat. Obstawiam że za to jesteś na mnie zła i teraz "kąsasz" acz dość niecelnie (via nasza dyskusja na privie o tym czemu wg Ciebie jestem słaby i bojaźliwy).

                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151557408,151777741,Re_Seks_za_zwiazek.html
                                • zawle Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 17:25
                                  kutuzow napisał: > Zresztą nie Ty pierwsza zarzucasz mi jakąś cechę, gdy moje argumenty wkurzą adw
                                  > ersarza.
                                  > masz tutaj przykład sprzed kilku miesięcy:
                                  > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,149665398,149665398,kutuzow.html
                                  > Tak jak w tamtym wątku każdy miał okazję wyciągnąć własne wnioski tak i tutaj k
                                  > ażdy może ocenić czy jestem manipulatorem czy nie.
                                  >
                                  > Co do emocji o których wspomniałem chodziło mi konkretnie o przywołanie Twego E
                                  > xmęża i jego prawa to identycznej oceny związku jaką Ty się kierujesz, czyli bi
                                  > lansu "tu i teraz" a nie patrzenia na dłuższy okres np. co mu zawdzięczam na pr
                                  > zestrzeni tych kilku lat. Obstawiam że za to jesteś na mnie zła i teraz "kąsasz
                                  > " acz dość niecelnie (via nasza dyskusja na privie o tym czemu wg Ciebie jestem
                                  > słaby i bojaźliwy).

                                  Widzisz, ja nie mam czasu ani chęci na przeczesywanie wątków i potwierdzanie różnicy zdań pomiędzy Tobą a innymi rozmówcami. Dobrze jednak że zauważyłeś że WIELE osób podobne rzeczy Ci zarzuca. I nie wtedy gdy masz jakieś argumenty, tylko wtedy gdy usiłujesz cudzymi manipulować. Na privie nie było między nami żadnej rozmowy. Ja Ci napisałam to co obiecałam i koniec. Gdzie tu rozmowa?
                                    • loppe Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 17:32
                                      loppe napisał:

                                      > Kutuzow napisał że mieliście Zawle dyskusję na privie
                                      >
                                      > "nasza dyskusja na privie"
                                      >
                                      > Jeśli nie mieliście dyskusji na privie...

                                      Słuchajcie wszyscy, Kutozow twierdzi że miał dyskusję z Zawle na privie. Więc jeśli jej nie miał, to jakie wnioski kolektyw?
                                      • zawle Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 17:41
                                        loppe napisał:
                                        > Słuchajcie wszyscy, Kutozow twierdzi że miał dyskusję z Zawle na privie. Więc j
                                        > eśli jej nie miał, to jakie wnioski kolektyw?

                                        Loppe..to nie jest jakiś kurwa konkurs piękności i nie rób mi tu scen. Duża dziewczyna jestem i sama sobie dam radę.
                                            • kutuzow Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 18:24
                                              zawle napisała:

                                              > Nie ma o czym rozmawiać. Napisałam to co obiecałam i nie dostałam odpowiedzi.

                                              Zawle, ponieważ wymiana zdań była na privie, to nie podaje szczegółów.
                                              Jesli jednak dasz mi pozwolenie to moge tutaj wrzucić Twoją informację i moją odpowiedź na nią.
                                              Zacytuje żeby nie było że coś zmieniłem.

                                              ...to tak żeby nie było że "nie dostałam odpowiedzi"
                                              • kutuzow screen jako dowód 07.07.14, 18:34
                                                zawle napisała:

                                                > > Nie ma o czym rozmawiać. Napisałam to co obiecałam i nie dostałam odpowie
                                                > dzi.

                                                Zawle, zeby nie było że "manipuluje" jak tu sugerowałaś wrzucam screena. Zaciemniłem treść wiadomości. Masz swoją wiadomość z 12.01 i dwie moje odpowiedzi z 12.29 i 14.00
                                                Czyli widzisz, że odpowiedzi jednak były.

                                                oi61.tinypic.com/2ni3785.jpg
                                              • potwor_z_piccadilly Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 18:51
                                                kutuzow napisał:

                                                > Zawle, ponieważ wymiana zdań była na privie, to nie podaje szczegółów.
                                                > Jesli jednak dasz mi pozwolenie to moge tutaj wrzucić Twoją informację i moją o
                                                > dpowiedź na nią.
                                                > Zacytuje żeby nie było że coś zmieniłem.
                                                >
                                                > ...to tak żeby nie było że "nie dostałam odpowiedzi"

                                                Przedmiot sporu pominę, bo to kwadratura koła, ale dwa punkciki korci mnie wrzucić.
                                                1 - Chłopie, ja też od niej chamów dostałem i to za co, za prostą jazdę samochodem i za dobre moje serce.
                                                2 - Ta babka nigdy nie zdobędzie się na szczerość, przykładowo, taką www.youtube.com/watch?v=jnLWrH8u8C8
                                                No cóż, kobieta i pewnie wszystko by grało, gdyby nie te kolce nad którymi - chyba z nerwów, straciła kontrolę.
                                                • kag73 Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 19:00
                                                  potwor_z_piccadilly napisał:
                                                  > No cóż, kobieta i pewnie wszystko by grało, gdyby nie te kolce nad którymi - ch
                                                  > yba z nerwów, straciła kontrolę.

                                                  A to co to jest w ogole za wypowiedz? Coz oznaczac ma "no coz, kobieta..."?
                                                  A Ty, potwor, to zawsze mily jestes i nigdy nikomu nic nieuprzejmego nie napisales? Swietoszek bez skazy:))
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 20:13
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Coz oznaczac ma "no coz, kobieta..."?

                                                    Wstydzisz się cech nadanych Wam przez naturę.
                                                    A może twierdzisz, że kłamliwa jest pieśń ta

                                                    Kobieta zmienną jest
                                                    Jak piórka na wietrze
                                                    Zmienia akcent
                                                    i zdanie

                                                    Zawsze kochana
                                                    Czarująca twarz
                                                    W płaczu, w śmiechu
                                                    kłamliwa

                                                    Kobieta zmienną jest
                                                    Jak piórka na wietrze
                                                    Zmienia akcent
                                                    i zdanie
                                                    i zdanie
                                                    i zdanie

                                                    Zawsze biedny
                                                    Kto jej się powierzy
                                                    Kto jej zaufa
                                                    Nieprzezorne serce
                                                    www.youtube.com/watch?v=9U0cRJNwDOQ
                                                    > A Ty, potwor, to zawsze mily jestes i nigdy nikomu nic nieuprzejmego nie napisa
                                                    > les? Swietoszek bez skazy:))

                                                    Bo zważywszy na powyższe (nie tylko), potworem się stać musiałem.
                                                    Aha.
                                                    Przekomarzanie się, to też kobieca cecha.

                                  • kutuzow Re: Zawle -tylko się przypominam 07.07.14, 18:22
                                    zawle napisała:
                                    > Dobrze jednak że zauważyłeś że WIELE osób podobne rzeczy Ci zarzuca.

                                    Wiesz, TwojaBogini i Loppe to nie wiele, to raptem dwie osoby :-)

                                    > Na privie nie było między nami żadne
                                    > j rozmowy. Ja Ci napisałam to co obiecałam i koniec. Gdzie tu rozmowa?
                                    a ja Ci odpisałe