marrie38
03.04.10, 14:46
Odwieczna walka dobra ze złem…
Dopadła i mnie.
Zastanawiam się czy sama walczę ze sobą? Czy coś/ktoś z zewnątrz
walczy o moją duszę? Symbolicznie czy faktycznie?
Ten sam wątek który pojawiał się u Was ostatnio.
Mam w sobie coraz więcej złości, frustracji…po raz pierwszy w życiu
mam w sobie dylemat…Chcę stać się złym człowiekiem? Mścić się? Być
nieczuła? Oszukiwać? Iść na całość nie bacząc na innych? Nie liczyć
się już z innymi? Załatwiać tylko swoje sprawy bez względu na
wszystko? Zostawiać za sobą zgliszcza i nic więcej.
Wielka Sobota a mnie przepełnia złość i żal.
Okrucieństwo rodzi okrucieństwo…
Jak się przed tym obronić?
Czy się bronić?
Czy obronić w sobie to co ktoś może przyjść i zniszczyć-bez
najmniejszej refleksji?
Zawsze wiedziałam, że warto być dobrym człowiekiem. A teraz?