Dodaj do ulubionych

Poparzenie

15.02.10, 19:10
Ludzie drodzy, uratowałam dziś dziecko - lat 2,5 - przed poparzeniem
wrzącą herbatą. Ratunek przeprowadziłam jednak w sposób głupi,
mianowicie podetknęłam moją rękę między kubek a malca. No, i jestem
poparzona na przedramieniu. Ma ktoś pojęcie czy taka pianka na
poparzenia słoneczne pomoże?
Obserwuj wątek
        • thank_you Re: Poparzenie 15.02.10, 19:37
          Nie, jeszcze nie. Muszę pozałatwiać trochę spraw urzędowych i dopiero wtedy będę
          miała czas. Bo mi się trochę plany pozmieniały.

          I uwaga uwaga! Jak będzie ciepło to pójdę na kurs nurkowy! :D Już się nie boję.
          Poznałam super instruktora i on wytłumaczył mi, że człowiek bardzo szybko się
          topi. Wniosek jest jeden - zero stresu. :-) Tylko musi się ocieplić, bo w taką
          pogodę to ja po basenie od razu chora będę.

          Kurdę, aż chce się żyć. Myślałam, że jestem na dnie, a jest cudnie. :D
              • thank_you Re: Poparzenie 16.02.10, 03:12
                Zdziwiłabyś mnie, gdybyś nie poznała, skoro mieszkasz w Alpach i codziennie
                chodzisz na narty. :D

                A ten mój instruktor jest przy okazji instruktorem jazdy na snowboardzie,
                motocyklistą, masażystą (sprawdziłam jego możliwości z piątku na sobotę :D ),
                reżyserem dźwięku i czymś/kimś tam jeszcze. No człowiek renesansu po prostu. :D
            • thank_you Re: Wo-da 16.02.10, 03:20
              Ooo, fajne. :-)

              Podobno człowiek traci szybko świadomość i dopiero wtedy umiera. A ja myślałam,
              że to się walczy pod wodą o życie. Jedyne co mnie odstrasza od nurkowania w tym
              momencie, to te wszystkie podwodne stwory - nie cierpię ryb w wodzie, akceptuję
              je jedynie na talerzu. :-) No i moja zdolność do psucia wszystkiego, co ma
              jakikolwiek mechanizm. Dzisiaj np. zagotowałam płyn chłodniczy w samochodzie. :D
              Gdy podzieliłam się moim pomysłem z jedną osobą, to od razu usłyszałam, że
              komputer mi się zepsuje i się utopię.

              A Ty nurkujesz? Mnie interesują wraki statków (a co, wyhuśtam bratu gula) i
              jeziora. :-) Żadne tam rafy koralowe i inne podpierdółki. :-)
              • niski.oktan Re: Wo-da 16.02.10, 19:23
                "Szybko" to pojęcie względne; zależy, po której stronie drzwi WC akurat jesteś.
                :D Tak czy inaczej minuta albo i półtorej (bo przynajmniej tyle czasu upływa do
                pass out'u u nierozpływanego delikwenta) to nie są pojedyncze sekundy.
                Z walką o życie jest tak, że jeżeli masz przegrać, to lepiej za bardzo nie
                walczyć, bo większe będą później szanse na powrót do grona żywych. O ile, ma się
                rozumieć, zostaniesz wyciągnięta na powierzchnię w rozsądnym czasie i ktoś
                fachowo się tobą zajmie. Palenie też minimalnie pomaga - mózg palacza jest nieco
                bardziej odporny na hipoksję (niedotlenienie).
                A komputer wcale nie jest niezbędny do nurkowania. Jeżeli tylko nie połkniesz
                modułu II stopnia redukcji (solidny kawał stali nierdzewnej) albo nie
                przegryziesz prowadzącego do niego "węża" (co nie jest łatwe, bo "zdrowy" jest -
                podaje powietrze o ciśnieniu 10-15 atmosfer), to już da radę. :D

                Ja raczej nurkowałem, niż nurkuję. Wciąż jeszcze "trochę umiem", ale korzystam
                już tylko od okazji do okazji.
                Z wrakami statków będziesz miała problem - uwielbiają je ryby. Żywe, nie takie
                na talerzu. :D
                A w jeziorach (nizinnych, w naszej strefie klimatycznej) jest zimno, ciemno i
                nudno. W naprawdę nielicznych woda jest dość przejrzysta, żeby cokolwiek
                oglądać. A nawet w takich coś ciekawego jest do max. 5-6 metrów, czyli w
                praktyce na głębokościach "bezdechowych". Z kolei w górskich jest jaśniej, ale
                jeszcze zimniej i jeszcze puściej, poza tym z zasady nie wolno w nich nurkować.
                No a w ciepłych klimatach do zbiorników wody "słodkiej" lepiej w ogóle się nie
                zbliżać, z oczywistych względów.
                Prawda jest brutalna: morze. Jeżeli na względnym luzie, to wyłącznie ciepłe
                morze, czyli w praktyce - rafa.
                Gdzie indziej albo nie za bardzo jest po co się pchać, albo do każdego zejścia
                trzeba się przygotowywać jak do wyjścia w kosmos. Albo jedno i drugie.
                No i przy tej robocie to wypić też nie za zbytnio. :D

                Ale pokursować się warto.
                Choćby po to, żeby nauczyć się nurkować na bezdechu, co rzeczywiście przydaje
                się w życiu, np. w okolicznościach żeglarskich. No i dowiedzieć się czegoś o
                specyfice otwartej wody, co jest szczególnie wskazane dla tzw. pływaków
                basenowych. Takich, co bez trudu młócą kilometry od ściany do ściany, ale w
                przejrzystej i ciepłej wodzie o znanej głębokości. I z tej racji oczywiście
                uważają, że w wodzie nie ma na nich bata, i na tę okoliczność np. wpław oraz w
                poprzek atakują jezioro. I bywa, że kończy się to - mówiąc delikatnie - różnie.

                Co tu dużo gadać - napieraj, młoda, pókiś młoda. :)
                • thank_you Re: Wo-da 16.02.10, 19:41
                  Dzisiaj w nocy czytałam parę godzin (miałam taki katar, że spac nie mogłam) o utonięciach i jestem już w sumie spokojna. Wiem, że to nie są pojedyncze sekudny, ale ja zupełnie inaczej to sobie wyobrażałam.

                  No tak, tylko ze mnie taki palacz, że od czerwca czy tam lipca nie paliłam i dopiero teraz powoli wracam - ale cóż, do wakacji powinnam zacząc wyrabiac dawne normy. ;-)

                  Powiedz mi - po jakim czasie należy zaopatrzyc się we własny sprzęt?

                  Nie interesują mnie rafy koralowe, naprawdę. Ja rozumiem, że to piękne, feeria barw, ale nie mam ochoty na spotykanie ryb parę cm od maski. :D

                  Wiem, że jest zimno w jeziorach, ale od czego są suche skafandry? ;-) Są super wypady nurkowe do Austrii. :-)

                  Ja jestem właśnie takim pływakiem, o których piszesz. Niegdyś chodziłam na sekcję pływacką i śmiagałam przez godzinę x basenów. A jak wchodzę do jeziora to mam jedną myśl: wodorosty i topielce. :D Kiedyś widziałam zdechłą krowę, która beztrosko dryfowała sobie po wodzie. :D No i wyławianie topielca... Za to w basenie wyobrażam sobie pływającą ślinę i naskórek, która oblepia moje ciało. Dobrze, że nurkuje się w skafandrze - jeśli obetrę się o wodorosty, to przynajmniej nie zejdę na zawał. :D

                  A naprę, naprę, jak tylko się ociepli. Widzę, że moja kolej transsyberyjska i Iran coraz bardziej się oddalają. No ale cóż, może za rok się uda, jak będę miała więcej czasu. W tym roku plan jest taki: narty, nurkowanie i żagle na morzu. :-) Zima, lato, jesień. :-)
                  • thank_you Re: Wo-da 16.02.10, 19:50
                    Aha i zdaję sobie sprawę, że w sumie niewiele zobaczę w jeziorze. Kurs kończy się na Hańczy - będzie lato i jezioro zakwitnie. Ale chyba lepiej zanurkowac w gorszych warunkach i potem powoli przerzucac się na lepsze niż na odwrót, prawda? :-)

                    Aaaa i chwalę się, chwalę. Zjadłam dziś krewetki. Pierwszy raz w życiu sama sobie zamówiłam (a nie, że próbowałam od kogoś z talerza, wykrzywiałam minę i myślałam: co to za shit? ) i taaaaaaaaaaaaak mi posmakowały, że wcięłam prawie podwójną porcję. :D Zapiłam Franzischkanerem i tak jakby lepiej się czuję?

                    To dziwne, ale z wiekiem coraz mniej się brzydzę i mam odwagę do próbowania nowych potraw. Może nie aż tak, że jutro zjem golonkę, ale za rok? Kto wie? ;-)
                  • niski.oktan Re: Wo-da 16.02.10, 20:46
                    No, na pewno nie zasypia się grzecznie i bezstresowo jak w swoim łóżeczku. :D

                    A co to jest wg ciebie własny sprzęt?
                    "Abecaka" (płetwy, maskę, fajkę) wręcz należy mieć swojego, jeżeli w ogóle chce się nurkować.
                    Ale co do reszty - to zależy przede wszystkim od tego, czy zabawa ci się spodoba. Problem ogólnie jest taki, że te bety nie nadają się do czegokolwiek innego. A nawet gorzej - np. pianka, która da ci komfort w naszej strefie klimatycznej, na ciepłe morze będzie już zbyt ciepła. Poza tym jest pokaźna objętościowo i wagowo (samolot!).
                    Ogólnie w sprzęt należy inwestować, kiedy już będziesz wiedzieć, co jest dla ciebie, a co nie. Są wypady do Austrii, i do Norwegii też są, spróbować warto. Ale czy od razu, jeszcze przed debiutem kupować na tę okoliczność polarne szpeje?

                    A w naszych jeziorach jest nie tylko zimno, ale też - powtarzam - ciemno i pusto. A to, co można spotkać pod wodą, albo jest rybą (częściej rybką), albo wygląda na coś oślizłego, o ile nieruchomo siedzi na dnie. I jest oślizłe! :D
                    Poza tym - powtarzam - w stosunkowo mało przejrzystej wodzie oraz przy stosunkowo niewielkiej ilości światła pod wodą to, co jest ciekawe, jest łatwo osiągalne z powierzchni na bezdechu. A takie klasyczne wodorosty (moczarki, rogatki) są akurat fajne i robią gili gili, jak pływa się zaraz nad łączkami na golasa. Bez kitu, to jest naprawdę przyjemne. :)
                    No i topielców nikt nie będzie kazał ci szukać. Teraz to już jest sprofesjonalizowane, nie to, co za moich czasów. :D


                    Kolejność "najpierw kurs nurkowy, żagle na morzu później" jest jak najbardziej wskazana i nie należy jej zmieniać.
                    ABC oczywiście zabrać na łódkę. Zresztą zawsze zabiera się ABC nad wodę, jeżeli tylko okoliczności nie wykluczają kąpieli.
                    • thank_you Re: Wo-da 16.02.10, 21:38
                      Nie jestem przyzwyczajona do grzecznego zasypiania, choc ostatnio
                      sytuacja mnie do tego zmusza. :D

                      No wiem wiem, ABC zakupię przed kursem. :-) Pytam o piankę, bo jestem
                      święcie przekonana, że ludzie sikają w skafandry podczas nurkowania.
                      I to mnie odstręcza!! No cóż, będę zarabiała pieniądze, to powoli
                      dokupię wszystko co potrzebne. Na pewno mi się spodoba, bo ja
                      uwielbiam wodę, a jedyne co powodowało, że nie poszłam na kurs
                      nurkowy, to właśnie proces tonięcia. Teraz już się tego nie boję -
                      tak samo jak w górach. :-) W Norewgii popularne są Lofoty, tak? Ale
                      żeby zanurkowac na MS Hamburg muszę miec PADI AOWD - czyli drugi
                      stopień wtajemniczenia? No nic, będę się widziała z tym nurkiem w
                      weekend, to wytłumaczy mi jak ogarnąc te kursy. :-)

                      Wiem, że jest ciemno i pusto, widocznośc kiepska, ale od czego są
                      latarki? :D

                      Nie wierzę, że wodorosty są przyjemne. Pływałam na golasa i w morzu i
                      w jeziorach, ale wystarczy, że coś mnie dotknie i już sztywnieję ze
                      strachu. :D No chyba, że to nie jest wodorost. :D

                      A wracając do zimna - 3 lata temu chorowałam na zapalenie płuc około
                      miesiąca, bo jako jedyna nie bałam się lodowatej wody na Mazurach pod
                      koniec września. :D To nic, że wyszłam prawie sina z wody, ale
                      impomnąc chłopakom musiałam. :D W sierpniu zeszłego roku morze też
                      nie rozpieszczało i jako pierwsza pognałam do wody i mogłabym z niej
                      nie wychodzic. Ogólnie lubię pływac nocą, bo wtedy różnica temperatur
                      jest niższa. Ale do bezpiecznych zabaw to nie należy. :-)
                      • thank_you Re: Wo-da 16.02.10, 22:02
                        Kurdę, oktan, już dawno na nic się tak nie nakręciłam. :D Siedzę,
                        jednym okiem lukam na Sikorę, drugim czytam w necie wszystko po kolei.
                        :-) I umieram z niecierpliwości. :D
                      • niski.oktan Re: Wo-da 16.02.10, 23:49
                        Kobiety to nie wiem, jak robią, może i muszą wyjść na brzeg. Ale niekobiety... :D

                        Latarka? Jeżeli światło słoneczne nie przenika na pińć metrów, to znaczy, że latarka oświetli może 30 centymetrów.

                        Nad wodorostami będziesz musiała popracować, taka fobia to poważna sprawa. Nie musisz ich kochać, ale nie wolno się bać. W ogóle jeżeli czegoś pod wodą nie wolno, to ulegać panice.
                        A może się zdarzyć, że trzeba po tym twarzą jeździć, a sałata przesuwa się po szybie maski, zaczepia o automat, łaskocze w usta i policzki.
                        Ja bym ci na zaliczenia rzucał fanty do wyszukania na jakiejś podwodnej łączce, takiej odrośniętej od dna na 30-50 cm. A na koniec - twoją własną maskę: znaleźć, wyczyścić, przedmuchać. :D

                        I tą kąpielą to głośno się nie chwal. To nie Krasnaja Armia, tego rodzaju feat of endurance chwały nie przynosi.
                        Jeżeli się nie zapala czerwone światełko pod deklem, to lepiej próbować je naprawić. >:(
                        • thank_you Re: Wo-da 17.02.10, 00:09
                          Niekobieta to też kobieta, tylko inna. :D

                          To czemu niektórzy tak lubią jeziora? I przekładają lodowate wody nad
                          nurkowanie w Egipcie, Meksyku itp.? W Hańczy będę musiała zanurkowac
                          4 lub 5 razy, zależy jaki kurs wybiorę. A potem to już głównie morza
                          i wraki. :-)

                          Widzisz, ja w panikę nie wpadam. Coś się we mnie wtedy blokuje i
                          nawet nie pisnę, tylko sztywnieję cała a potem wszystko wraca do
                          normy. Np. gdy podczas jazdy samochodem (jako pasażer) miałam
                          wrażenie, że zaraz będzie wypadek, to nigdy nie krzyknęłam, bo wiem,
                          że mogę tym przestraszyc kierowcę i odwrócic jego uwagę. Jak te
                          cholerne wodorosty mnie dotykają, to oblewa mnie zimny pot ale płynę
                          dalej, bo co mam robic? :-)
                          Nie wiem czy włożyłabym rękę w zielsko. To niehumanitarne. :D

                          Źle mnie zrozumiałeś. Nie popisywałam się w wodzie - ja mam po prostu
                          większą tolerancję na zimno niż inni. :-) Znajomi już wiedzą, że
                          trzeba mnie siłą z wody wyciągnąc, bo inaczej będę chora. A chłopakom
                          chciałam tylko pokazac, że są cieniasami i że boją się zimnej wody.
                          ;-) I nie odpłynęłam daleko, aż taką wariatką nie jestem. :-)
                          • niski.oktan Re: Wo-da 17.02.10, 01:59
                            Jeziora? klik :D


                            Ja wcale nie próbuję cię zniechęcić, sam spędziłem naprawdę niemało czasu pod powierzchnią naszych jezior. Ale też nie warto liczyć na cuda pod wodą, bo można się rozczarować (szczególne jak kto łatwo nakręcalny :D). Jeziora są, jakie są, raczej średnie.
                            To po co się pchają różni? Bo wielu wystarczy samo przebywanie pod wodą, bo nawet na parę godzin można wyskoczyć, bo trzeba gdzieś trenować, żeby nie tracić nawyków, bo jest się u siebie, bo u nas nad jeziorem (chociaż niekoniecznie pod wodą) może się komuś bardziej podobać, niż gdzieś daleko na jakiejś rozprażonej patelni.
                            A akurat Hańcza słynie w kraju z przejrzystości. W ogóle te moje gadki o zaletach bezdechu odnoszą się do tych bardziej przejrzystych jezior. Inne są po prostu nienurkowe, dla przyjemności nikt się do nich nie ładuje.

                            Chodzi mi głównie o to, że założenie aparatu w polskim jeziorze nie przynosi istotnej wartości dodanej pod względem widokowym. Ponieważ to, co jest do obejrzenia, jest płytko i jest osiągalne na bezdechu. Rozpływany człowiek bez problemu osiąga bezdechy rzędu 90 sekund, a to daje naprawdę dużo czasu na buszowanie po dnie na niewielkiej głębokości. A gdzieś poniżej tych 6 metrów stoi termoklina, pod którą jest już tylko toń, pustka. I piździawica jak w zimie.

                            Co innego w ciepłym morzu - tam ciekawe rzeczy zaczynają się na ok. 20 m, warto posiedzieć na dnie dłużej niż minutę.
                            Chociaż nawet te dwie dychy to też jest głębokość osiągalna z powierzchni, i to wcale nie tylko dla cyborgów. Przejrzysta woda i widoczne dno czynią cuda - zupełnie przeciętni ludzie, którym w Polsce nie przyszłoby nawet do głowy pchać się tak głęboko na bezdechu, po tygodniu pływania w ciepłym morzu wizytowali z powierzchni grupy siedzące na dnie i nawet odmawiali powietrza z aparatów, którym byli częstowani.
                            Ale to tylko podróż w tę i z powrotem, bez aparatu zbyt wiele na dwudziestce się nie zwojuje.

                            Pod lodem też co innego - aparat wnosi jednak wartość dodaną. :D

                            Ale musisz umieć wkładać rękę w zielsko i musisz umieć z zalanymi oczami odplątywać zielsko z maski, która np. w tym zielsku w jakiś sposób oderwała ci się od twarzy. To jest poza dyskusją.

                            I to ty źle mnie zrozumiałaś - nie chodziło mi o brawurę skutkującą bezpośrednim zagrożeniem życia.
                            Ale jeżeli po kąpieli ląduje się w łóżku na miesiąc, naprawdę nie można mówić o jakiejś podwyższonej tolerancji na zimno. Jesteś już duża i powinnaś o tym pamiętać.
                            A tu nie zapala się pod sufitem czerwone światełko, i cześć. >:(
                            • thank_you Re: Wo-da 17.02.10, 15:21
                              Wolę to: www.youtube.com/watch?v=ic08p-UTBII :-)))

                              Ale ja nie nakręcam się na cuda w jeziorach, naprawdę. Wiem, że tam
                              jest ciemno, zimno i właściwie pusto. A w Hańczy chyba specjalnie
                              każą nurkowac, bo każde kolejne nurkowanie będzie już lepsze? :D
                              Jeśli złapię bakcyla to tylko wraki i ewentualnie jeziora. W ciepłych
                              morzach raczej nurkowac nie będę, bo i cele moich podróży do nich nie
                              wiodą. :-) Ale może kiedyś, kto wie?

                              Wczoraj zmierzyłam ile czasu potrafię nie oddychac - 1 minuta i 32
                              sekundy. I to w sumie tak na luzie, bez skurczów. Nie pamiętam ile
                              wytrzymywałam pod wodą na bezdechu, ale dośc sporo - tyle że na
                              basenie. :D A to jak już ustaliliśmy inna para kaloszy. :-)
                              Nie mieści mi się w głowie, jak można zejśc na 20 metrów na bezdechu.
                              Naprawdę. :-) Ale wierzę, że ludzie potrafią.
                              Pod lód nie zejdę. Do jaskini nie wpłynę. Wiem, czego chcę i tego
                              trzymac się będę. :-) Nienawidzę byc ograniczana, krępowana - wyjątek
                              robię, gdy dzieje się to dla mojego bezpieczeństwa. :-)

                              Oktan, gdy tak piszesz o tym zielsku, to aż mi się niedobrze robi,
                              naprawdę. W tych wodorostach może się czaic wszystko, widzę to oczami
                              wyobraźni. ;D No ale dobra, powiem instruktorowi o mojej fobii,
                              najwyżej będę pływała w zaroślach. :D

                              Z lampką miewałam problemy i to całkiem spore. Z wiekiem zaczyna
                              coraz sprawniej działac, mniej awarii. :D Ale w sumie to nie cieszy -
                              wiem co to oznacza! Starzenie się! :D
                              • niski.oktan Re: Wo-da 17.02.10, 23:25
                                Nie wiem, dlaczego tak boisz się Hańczy, przecież to jedno z najlepszych jezior w Polsce. Na większych głębokościach przejrzystość wody przekracza 10 metrów, to znakomity wynik. Dopiero w takiej wodzie jest sens nurkować z latarką. :cool:
                                A wraki to już dość poważna sprawa, nie zaczyna się od nich zabawy w nurkowanie. Ale trochę nietypowe jest to twoje parcie na wraki w połączeniu z obawą przed podlodówką i jaskinią. :)

                                Jeżeli chcesz być pewna czasu bezdechu, łap go zanurzając nos i usta w misce z wodą. Oczu nie musisz zanurzać, możesz podczas próby motywacyjnie gapić się na sekundnik. :D
                                Na dwie dychy w abecaku naprawdę się da, i ty też to potrafisz. Tylko jeszcze o tym nie wiesz. Ale jeżeli zamierzasz unikać ciepłego morza, możesz nie dowiedzieć się nigdy.

                                Odnośnie wodorostów - oczywiście powinnaś powiedzieć, ale dobry instruktor powinien też sam to zauważyć w trakcie kursu. Zadaniem instruktora jest przede wszystkim ustalenie, czy kursant się nadaje. A nadaje się nie ten, kto zdoła jakoś od biedy wypełnić wszystkie normy, ale ten, kto wypełnia je spokojnie (chciałoby się powiedzieć - ze śpiewem na ustach, ale akurat w środowisku wodnym to zbyt wysoko postawiona poprzeczka :D) Jeżeli nie ma pod wodą luzu (nie mylić z nonszalancją!!!), lepiej zająć się czymś innym.

                                Pogrzebałem też w szambie i znalazłem przepisy, pod rządami których robiłem kiedyś swoje papiery. W załączniku do zarządzenia są szczegółowo opisane normy egzaminacyjne na poszczególne stopnie. Jak chcesz, to ściągnij pdf-a i poczytaj. klik
                                Nawet nie wiem, jak te moje jaruzelskie kwity mają się do dzisiejszych certyfikatów wydawanych przez rozliczne organizacje działające w branży. Ale pewne jest, że ówczesny sposób organizowania kursów już se ne vrati.

                                A ty, jeśli nie chcesz się starzeć, masz tylko jedno wyjście - umrzeć młodo.
                                • thank_you Re: Wo-da 18.02.10, 20:47
                                  Nie boję się, tylko wiem jakie są jeziora - tak jak już pisaliśmy
                                  wyżej - zimne, ciemne i puste. :-) I po zanurkowaniu w Hańczy
                                  wszystko inne będzie już lepsze. A Hańcze lubię - niejeden raz się
                                  tam "zimowało". ;-)

                                  Wiem, że wraki to poważna sprawa. Po prostu kocham historię i staram
                                  się zwiedzac wszystko pod tym kątem. :-) Poza tym chcę zagrac bratu
                                  na nosie, że byłam i widziałam, a on nawet pływac nie umie. ;-) Poza
                                  tym wraki to sprawa docelowa, najpierw muszę nauczyc się po
                                  prostu
                                  nurkowac. :-)

                                  Sprobuję bezdechu w wannie. :-) A powiedz mi - ta minuta i 32 sekundy
                                  to niezły czas jak na lajkonika? I palacza? :D

                                  Przemyślałam dzisiaj sprawę i wierzę Ci, że da się zanurkowac na 20
                                  metrów na bezdechu. Skoro jest możliwe zanurkowanie na 130 m w 3 min
                                  (nawet jeśli cyborgi), to da się na 20. :-)

                                  Mam nadzieję, że trafię na dobrego i wymagającego instruktora.
                                  Takiego, który sprawi, że nurkowanie nie będzie stresem a
                                  przyjemnością. I że wykonywanie pewnych czynności będzie dla mnie
                                  naturalne.. :-)

                                  Powiedz mi oktan, jak to jest. Ogólnie rzecz biorąc jestem straszną
                                  gadułą. I jestem pewna, że gdy zobaczę coś ciekawego to będę chciała
                                  coś powiedziec. Co wtedy? :D

                                  Przeczytałam tego pdf-a. Wydaje mi się, że teraz jest łatwiej zrobic
                                  kurs? Ba, jestem tego pewna. W sumie szkoda - im trudniej, tym
                                  bezpieczniej.

                                  A jutro idę z kolegą na strzelnicę - mamy 400 sztuk amunicji do
                                  wystrzelania. ;-) Nie mogę się doczekac, tak dawno nie trzymałam
                                  broni. :-) Potem - cytując klasyka - "ochlaj i wyżerka". :-)

                                  No nic, oktanó, tak się zaraziłam tym nurkowaniem, że modlę się, aby
                                  mnie było na nie bezustannie stac. :DDD
                                  • niski.oktan Re: Wo-da 19.02.10, 16:02
                                    > I po zanurkowaniu w Hańczy wszystko inne będzie już lepsze.

                                    Ale dlaczego tak uważasz??? Dlaczego zakładasz, że zanurzenie w Hańczy ma być takie najgorsze z najgorszych? Jeżeli rzeczywiście nastawiasz się na jeziora strefy umiarkowanej, zapewniam cię - przeciętne warunki są zdecydowanie gorsze niż w Hańczy.


                                    > chcę zagrac bratu na nosie, że byłam i widziałam, a on nawet pływac nie umie.

                                    Akurat taką motywację można byłoby uznać za przeciwwskazanie psychologiczne. :D


                                    > A powiedz mi - ta minuta i 32 sekundy to niezły czas jak na lajkonika? I palacza?

                                    Bardzo niezły. :cool: :)


                                    > jestem pewna, że gdy zobaczę coś ciekawego to będę chciała coś powiedziec. Co wtedy?

                                    Jak to co? Możesz nawet arię Królowej Nocy pod wodą odśpiewać! :D Nauka przetrwania pod wodą z wyjętym ustnikiem to podstawa szkolenia. :) Musisz tylko pamiętać śpiewając, żeby wdechy brać z automatu, a nie z otoczenia. :D
                                    A do samego zwracania uwagi partnera i przekazywania mu prostych komunikatów służy system sygnałów, którego też nauczą cię na kursie. :)


                                    > Wydaje mi się, że teraz jest łatwiej zrobic kurs? Ba, jestem tego pewna.

                                    Teraz ja też jestem pewny - pogrzebałem w temacie i wychodzi na to, że można przyjść z ulicy jako fullajkonik i w pięć dni nad jeziorem zrobić podstawowy kurs. Kiedyś było to pół roku basenu plus wykłady z teorii, a wszystko zwieńczone jeszcze dwoma tygodniami obozu nad wodą.
                                    Ludzie potrafili więcej i z pewnością to nie przeszkadzało, ale też faktem jest, że do płytkiego zanurzenia w optymalnych warunkach i pod nadzorem wcale nie trzeba kończyć AWF-u.


                                    > Nie mogę się doczekac, tak dawno nie trzymałam broni. :)

                                    =O Akurat za tym nie tęskniłem nigdy. :|


                                    > Potem - cytując klasyka - "ochlaj i wyżerka". :)

                                    Za moich czasów Klasyk mawiał: jak zwykle - handel i kopulacja. :D


                                    > tak się zaraziłam tym nurkowaniem, że modlę się, aby mnie było na nie bezustannie stac. :D

                                    Najpierw spróbuj! Bo na razie zaraziłaś się nie nurkowaniem, ale wizją nurkowania. I tylko wydaje ci się, że to lubisz. :P
                                    A jeżeli nie chcesz modlić się jeszcze więcej, trzymaj się jak najdalej od sportowych/turystycznych samolotów!!! :D
                                    • thank_you Re: Wo-da 20.02.10, 13:44
                                      Nastawiam się głównie na morza, a jeziora przy okazji. :-) Wydawało
                                      mi się, że jeziora np. w takiej Austrii są ładniejsze niż u nas.
                                      Myliłam się? :-)

                                      Bez przesady z tym bratem, to tylko DODATKOWA motywacja. Mój brat ma
                                      w małym wiedzę o okrętach, statkach i wszystkim, co pływało jeszcze w
                                      zeszłym wieku. ;-) A biedny nie może tego zobaczyc, bo topił się
                                      mając 15 lat i od tamtej pory do wody wchodzi maksymalnie do pasa. :-
                                      )

                                      No, z tym czasem to sobie jeszcze pocwiczę. :D Nie, że się nie
                                      kąpałam od paru dni, ale nie miałam czasu na podwodne zabawy. :DDD


                                      Wiem, że są te sygnały, klepanie po udach, rękach, wymachiwanie
                                      łapkami, ale mi chodzi o gadanie. :D
                                      Aaa, i jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia. Często się krztuszę. Tak
                                      po prostu - bez powodu - ślina nagle wlatuje mi nie tam, gdzie
                                      trzeba. Nie wspominając o sytuacjach, gdy mój atak śmiechu przeradza
                                      się w atak krztuszenia. Na lądzie nie zwracam już na to uwagi, pod
                                      wodą będzie chyba trudniej to zignorowac? :D

                                      No właśnie - to wygląda tak - 5 dwugodzinnych zajęc na basenie, 5
                                      teorii po 1,5 h, następnie egzamin pisemny (test) i weekend nad
                                      Hańczą, gdzie trzeba 4 razy zanurkowac. Podejrzanie proste, nie
                                      rozumiem czemu. TO jest na OWD, do 18 m.

                                      Buu, z tą bronią to mi wczoraj kiepsko poszło. Im dalej w las, tym
                                      więcej drzew. Pierwsze pół h byłam lepsza od kolegi, trafiałam tylko
                                      w 8-9-10, a im dłużej trzymałam dłoń w rękach, to tym bardziej mi
                                      drżała, a na koniec zaczęłam zamykac oczy przy strzale. :DDD

                                      Nie było handlu, nie było kopulacji, bo jak to tak, panie? :D Było za
                                      dużo piw i drinków, dobre jedzenie i świetna zabawa. :-)

                                      Ale ja wiem, że to mi się spodoba! :D A od samolotów póki co będę
                                      trzymac się z daleka, na to zdecydowanie mnie nie stac. :D A co do
                                      sportowych - zdecydowanie stawiam na samochody, ostatnio zaczęło mi
                                      odbijac na ich punkcie. :-)
                                      • niski.oktan Re: Wo-da 21.02.10, 03:31
                                        > Wydawało mi się, że jeziora np. w takiej Austrii są ładniejsze niż u nas. Myliłam się? :-)

                                        Po pierwsze, to jest względne - dla każdego ładne jest to, co jemu się podoba.
                                        A po drugie, to zależy - i u nas są różne jeziora, i u nich też. Ale takich jak tam (górskich) rzeczywiście u nas nie ma, tzn. te nieliczne, które są, są niedostępne.


                                        > Aaa, i jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia. Często się krztuszę. Tak
                                        > po prostu - bez powodu - ślina nagle wlatuje mi nie tam, gdzie
                                        > trzeba. Nie wspominając o sytuacjach, gdy mój atak śmiechu przeradza
                                        > się w atak krztuszenia. Na lądzie nie zwracam już na to uwagi, pod
                                        > wodą będzie chyba trudniej to zignorowac? :D

                                        To też łatwo się wyjaśni - jak przeżyjesz pierwszy atak, będziesz żyć. :D
                                        Jako ciekawostke zawodowe dodam, że da radę puścić pawia pod wodą i przeżyć. Choć nie jest to najłatwiejsze, zasadniczo. :|


                                        > No właśnie - to wygląda tak - 5 dwugodzinnych zajęc na basenie, 5
                                        > teorii po 1,5 h, następnie egzamin pisemny (test) i weekend nad
                                        > Hańczą, gdzie trzeba 4 razy zanurkowac. Podejrzanie proste, nie
                                        > rozumiem czemu. TO jest na OWD, do 18 m.

                                        To jest śliski temat. Mnie też nie podobają się tylko cztery zanurzenia w otwartej wodzie. :/ Tyle, że ja mogę być nieobiektywny, bo sam szkoliłem się w dawnym systemie CMAS-owskim (za moich czasów w Polsce nie było wyboru) i nie żałuję tego. Ale z drugiej strony - nie mam przecież żadnego interesu w tym, żeby CMAS promować.

                                        Tak czy inaczej - nie zapominaj też o CMAS, jeżeli masz ochotę na porządne szkolenie. Porównanie stopni: klik
                                        To, że jedni różnią się od drugich, jest oczywiste (inaczej nie tworzyliby różnych organizacji); to, że każdy uważa swój system za lepszy - też.
                                        PADI reprezentuje pogląd, że ludzi warto wysyłać pod wodę jak najszybciej i podnosi kwestię, że wcale nie trzeba być komandosem, aby w Chorwacji zejść na 15 m (sarkastyczna ch-ka CMAS: klik).
                                        Za to CMAS-owcy odgryzają się, że oni są non-profit (to prawda) i ich misją jest szkolenie ludzi, podczas, gdy misją PADI - sprzedawanie kursów (Put Another Dollar In). I dlatego PADI to sklepik z certyfikatami, których trzeba zrobić kilka, żeby w ogóle cokolwiek umieć. I człowiek z niższymi stopniami PADI jakoś sobie radzi, dopóki jest dobrze. Ale kiedy zaczyna się pod górkę... :/ (Pierwszy z brzegu link ilustrujący opinię CMAS-u o PADI: klik)

                                        Radziłbym ci pogadać z instruktorami, którzy mają uprawnienia kilku różnych organizacji (a jest takich wielu). Dzwoń i mów, że masz czas i nie szukasz holiday quickie, ale zależy ci na naprawdę solidnym wyszkoleniu. Podziel się wątpliwościami odnośnie małej ilości zanurzeń w jeziorze na OWD. Czy naprawdę to dość doświadczenia, żeby wystarczyło do późniejszych samodzielnych nurkowań? I proś o radę, który system szkolenia wybrać.
                                        Sam jestem ciekaw, co będą mówić. :)

                                        Poza tym za 3 tygodnie (11-14.03) w Wawie są targi "Wiatr i Woda", będzie można i pogadać z ludźmi osobiście, i zapewne nabyć taniej jakieś szpeje (ABC, te sprawy). Szkolenia też mogą być do kupienia w jakichś promocyjnych cenach.


                                        > Było za dużo piw i drinków, dobre jedzenie i świetna zabawa. :)

                                        A jak było kiedyś z tymi sprawami w aspekcie nurkowania, sprawdź w tym moim "jaruzelskim" pdf-ie (link jest gdzieś wyżej w wątku) Załącznik Nr 4 Zasady bezpieczeństwa w płetwonurkowaniu, §12, pkt 11.
                                        Jak powiedziałby płk Kurtz: A horror! A horror!!! =O :(

                                        Definately unbearable hardship. Właśnie dlatego zarzuciłem regularne nurkowanie. :D


                                        > Ale ja wiem, że to mi się spodoba! :D

                                        A ja swoje: na razie podoba ci się nie prawdziwe nurkowanie, ale twoja pensjonarska wizja nurkowania. Gdyż jeszcze nie wiesz najgorszego! klik :D


                                        > A co do sportowych - zdecydowanie stawiam na samochody, ostatnio zaczęło mi odbijac na ich punkcie. :-)

                                        I wszystko jasne! Nic dziwnego, że faceci się oglądają - blachary ściągają na siebie zainteresowane pewnego typu mężczyzn. :D
                                        • thank_you Re: Wo-da 21.02.10, 15:53
                                          > Po pierwsze, to jest względne - dla każdego ładne jest to, co jemu >się
                                          podoba. A po drugie, to zależy - i u nas są różne jeziora, i u >nich też. Ale
                                          takich jak tam (górskich) rzeczywiście u nas nie ma, >tzn. te nieliczne, które
                                          są, są niedostępne.

                                          To jasne, de gustibus non est disputandum. :-) Widziałam zdjęcia promujące
                                          wyjazd do Austrii - z a c h w y c a j ą c e. :-)


                                          > To też łatwo się wyjaśni - jak przeżyjesz pierwszy atak, będziesz >żyć. :D
                                          Jako ciekawostke zawodowe dodam, że da radę puścić pawia >pod wodą i przeżyć.
                                          Choć nie jest to najłatwiejsze, zasadniczo. :|

                                          Jesteś coraz bardziej obrzydliwy. :D Pawia można puścić gdy zachłyśnie się wodą?
                                          Jak widać - woda nie jest mi do tego potrzebna, mój organizm jest
                                          samowystarczalny. :D Sama stanowię dla siebie zagrożenie. ;D

                                          > To jest śliski temat. Mnie też nie podobają się tylko cztery >zanurzenia w
                                          otwartej wodzie. :/ Tyle, że ja mogę być >nieobiektywny, bo sam szkoliłem się w
                                          dawnym systemie CMAS-owskim >(za moich czasów w Polsce nie było wyboru) i nie
                                          żałujętego. Ale z >drugiej strony - nie mam przecież żadnego interesu w tym,
                                          żeby CMAS >promować.

                                          Kurdę, siejesz zamęt. Ta szkoła, która najbardziej mi odpowiada, szkoli w
                                          systemie PADI. Ta od CMAS-u jest w Krakowie. Oczywiście są inne w Wawie od
                                          CMAS-u, ale niezbyt wiele o nich wiem. Doskonale zdaję sobie sprawę, że po
                                          CMAS-ie miałabym inne przygotowanie...


                                          >Radziłbym ci pogadać z instruktorami, którzy mają uprawnienia >kilku różnych
                                          organizacji
                                          (a jest takich wielu). Dzwoń i mów, >że masz czas i nie
                                          szukaszholiday quickie, ale zależy ci na >naprawdę solidnym wyszkoleniu.
                                          Podziel się wątpliwościami odnośnie >małej ilości zanurzeń w jeziorze na OWD.
                                          Czy naprawdę to dość >doświadczenia, żeby wystarczyło do późniejszych
                                          samodzielnych >nurkowań? I proś o radę, który system szkolenia wybrać.Sam jestem
                                          >ciekaw, co będą mówić. :)

                                          >Poza tym za 3 tygodnie (11-14.03) w Wawie są targi "Wiatr i Woda", >będzie
                                          można i pogadać z ludźmi osobiście, i zapewne nabyć taniej >jakieś szpeje (ABC,
                                          te sprawy). Szkolenia też mogą być do kupienia >w jakichś promocyjnych cenach.

                                          No i tak chyba będzie najlepiej - pójść na te targi i tam rozmawiać. No bo chyba
                                          instruktorzy powinni tam być? Zależy mi na tym, aby zajęcia basenowe odbywały
                                          się wtedy, gdy jest już w miarę ciepło - czyli kwiecień/maj, odbębnić OWD i jak
                                          najszybciej rozpocząć AOWD, żeby móc na żaglach nurkować na większych
                                          głębokościach. :-)

                                          > A jak było kiedyś z tymi sprawami w aspekcie nurkowania, sprawdź w >tym moim
                                          "jaruzelskim" pdf-ie (link jest gdzieś wyżej w >wątku)Załącznik Nr 4 Zasady
                                          bezpieczeństwa w płetwonurkowaniu, §12, >pkt 11.Jak powiedziałby płk Kurtz: A
                                          horror! A horror!!!
                                          >=O:(

                                          >Definately unbearable hardship. Właśnie dlatego >zarzuciłem
                                          regularne nurkowanie. :D

                                          Czytałam!!! :-)))) A powiedz mi - w jakich ciekawych miejscach nurkowałeś? :-)

                                          Poza tym - nawiązując do tych gili-gili - jesteś jeszcze bardziej
                                          obrzydliwy niż myślałam! :D Ale akurat to mam oswojone - one wypływają nawet
                                          podczas normalnego pływania. :-) A jeśli pojawiają się w jeziorze, to idzie
                                          wytrzymać - to w końcu większy akwen wodny niż basen. :-)

                                          > I wszystko jasne! Nic dziwnego, że faceci się oglądają - blachary >ściągają na
                                          siebie zainteresowane pewnego typu mężczyzn. :D

                                          O wypraszam sobie. Interesują mnie w sensie posiadania takowego za
                                          swoje własne pieniądze. :D Nie oglądam się za samochodami, no chyba że
                                          sama siedzę w samochodzie i zerknę na coś ciekawego, co przejechało koło mnie -
                                          ale taka sytuacja zdarza się raz na miesiąc. Poza tym jaka ze mnie blachara, jak
                                          jeszcze rok temu najbardziej ze wszystkich samochodów podobał mi się Focus? :D
                                          Potem miałam niestety okazję prowadzić coś, co właściwie płynęło, a nie jechało
                                          i od tego momentu czytam te pieprzone gazety, oglądam samochody w internecie i
                                          wyobrażam sobie, że idealnie pasuję do takich samochodów. A do Focusa pozostał
                                          tylko sentyment. :D
                                          • niski.oktan Re: Wo-da 21.02.10, 23:13
                                            > Jesteś coraz bardziej obrzydliwy. :D

                                            To nie ja, to fizyka. :D

                                            > Pawia można puścić gdy zachłyśnie się wodą?

                                            Też. Ale też, kiedy się nażresz bezpośrednio przed nurkowaniem, na ten przykład.
                                            Albo przy jakichś zaburzeniach orientacji przestrzennej... :)

                                            > Kurdę, siejesz zamęt.

                                            No z jednej strony jest oczywiste, że to ludzie szkolą. I tak naprawdę o efekcie
                                            decydują kompetencje i talenty instruktora.
                                            Ale z drugiej - ja naprawdę nie bardzo widzę, jak instruktor może zdiagnozować
                                            pacjenta na podstawie tych nieszczęsnych czterech zanurzeń. (No wcześniej jest
                                            więcej basenu, ale co do basenu już się zgodziliśmy.) I ile jest warte
                                            doświadczenie, które zgromadzisz w tak krótkim czasie.
                                            Tyle, że ja nie jestem instruktorem i właśnie dlatego radziłem dzwonić do ludzi.
                                            Zadzwoń do tego Strugalskiego z linka:
                                            klik. I zapytaj, dlaczego tak
                                            kiepsko ocenia umiejętności nie-CMAS-owców, nawet zdecydowanie poniżej tego
                                            porozumienia, które też wyżej linkowałem. I dlaczego ty powinnaś unikać PADI, bo
                                            jako lajkonik to się PADI nie boisz. :D
                                            To jest wielki pan instruktor, nawet książki pisze o bezpieczeństwie pod wodą.
                                            Niech się podzieli wiedzą, niech cię przekona.

                                            > jak najszybciej rozpocząć AOWD, żeby móc na żaglach nurkować na większych
                                            głębokościach. :-)

                                            A tu cię nie rozumiem, czyżbyś chciała na tych żaglach ze sprzętem nurkować? =O
                                            Czyli planować trasę pod kątem odwiedzania diving centres?
                                            Da się zrobić, ale trzeba mieć nurkującą ekipę. Bo dzień nurkowy jest stracony
                                            żeglarsko. I jeżeli na pokładzie przeważają nienurkowie, to raczej tylko przy
                                            okazji można gdzieś się zanurzyć przed śniadaniem/kolacją, i w abecaku.

                                            > Poza tym - nawiązując do tych gili-gili - jesteś jeszcze bardziej
                                            > obrzydliwy niż myślałam! :D
                                            > akurat to mam oswojone - one wypływają nawet podczas normalnego pływania. :-)
                                            > A jeśli pojawiają się w jeziorze, to idzie
                                            wytrzymać - to w końcu większy akwen wodny niż basen. :-)

                                            Rzeczywiście mogłoby się wydawać, że gile to gile. Ale wiesz, są gile, i gile...

                                            Poza tym wypraszam sobie - żaden obrzydliwy, ale ponad zwykłą miarę delikatny.
                                            Używałem określeń "malownicze", "obserwator wprawiony w osłupienie", ale w
                                            rzeczywistości chodzi o coś zupełnie innego! :D
                                            Zapewniam cię, te ponurkowe naprawdę nie są takie jak te z basenu.
                                            • thank_you Re: Wo-da 21.02.10, 23:40
                                              > To nie ja, to fizyka. :D

                                              Tak się tłumacz! :D

                                              > Albo przy jakichś zaburzeniach orientacji przestrzennej... :)

                                              Ke???

                                              > Niech się podzieli wiedzą, niech cię przekona.

                                              Tak zrobię. Tzn. najpierw pójdę na targi - w 4 oczy zdecydowanie lepiej mi się
                                              rozmawia. Wydrukuję sobie wszystko co mi potrzebne i każę wytłumaczyć sobie
                                              wszystko jak chłop krowie. Na rowie. :D


                                              > A tu cię nie rozumiem, czyżbyś chciała na tych żaglach ze sprzętem nurkować? =O

                                              Niekoniecznie na żaglach - ale w granicach tego wyjazdu. Po prostu nie będę
                                              miała w tym roku zbyt wiele czasu na wyprawy - muszę kuć żelazo póki gorące i
                                              korzystać z okazji.

                                              > Zapewniam cię, te ponurkowe naprawdę nie są takie jak te z basenu.

                                              Jesteś jedynym mężczyzną, przez którego moja wyobraźnia wspina się na wyżyny
                                              swoich możliwości. :DDD
                                              • niski.oktan Re: Wo-da 22.02.10, 01:29
                                                > Ke???

                                                Si.
                                                Ale zdeklaruj się może, w co wątpisz - czy w samą możliwość wystąpienia pod wodą zaburzeń orientacji, czy też w nudności (albo i wymioty) spowodowane tymiż?

                                                > Tak zrobię. Tzn. najpierw pójdę na targi - w 4 oczy zdecydowanie lepiej mi się
                                                > rozmawia. Wydrukuję sobie wszystko co mi potrzebne i każę wytłumaczyć sobie
                                                > wszystko jak chłop krowie. Na rowie. :D

                                                Ale weź i zadzwoń, co? Akurat do tego jednego gościa.
                                                I przedstaw się jako Antygona: z jednej strony Mr. Perfect, instruktor PADI, dzięki któremu w ogóle zapragnęłaś nurkować, z drugiej - znajomy płetwonurek starego CMAS-owskiego chowu (ale nie instruktor), który wątpi w wartość papierów PADI. I powiedz, że do kompletu brakuje ci opinii instruktora CMAS, i dlatego dzwonisz.
                                                Ile wg tego pana są warte kwity PADI w zimnych i mało przejrzystych wodach, na które chcesz się nastawiać w swojej przyszłej praktyce nurkowej? I dlaczego są wg niego tak mało warte? :D

                                                Bo na targach, jak zaliczysz 15 stoisk w ciągu 2 dni, zrobią ci w głowie taki mętlik, że upłyną kolejne 3 tygodnie, zanim w ogóle jakoś to ogarniesz. :/

                                                > Jesteś jedynym mężczyzną, przez którego moja wyobraźnia wspina się na wyżyny
                                                > swoich możliwości. :DDD

                                                Jeszcze ci nie wystarczy jedynych? Przynajmniej na jakiś czas? :D
                                                • thank_you Re: Wo-da 22.02.10, 01:37
                                                  >czy też w nudności (albo i wymioty) spowodowane tymiż?

                                                  O to to. No ni hu hu nie mogę tego pojąć.


                                                  > Ale weź i zadzwoń, co? Akurat do tego jednego gościa.

                                                  No dobra, jutro zadzwonię. A potem zdam relację z rozmowy i powiem, kiedy idę na
                                                  CMAS OWD. :DDD

                                                  > Jeszcze ci nie wystarczy jedynych? Przynajmniej na jakiś czas? :D

                                                  Wystarczy, wystarczy. Zapomniałam się. :-DDD
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 22.02.10, 02:18
                                                    > > O to to. No ni hu hu

                                                    A choroba lokomocyjna to skąd się bierze? Nie z niezgodności tego, co czujemy kamyczkowo, z tym, co widzimy?

                                                    > A potem zdam relację z rozmowy i powiem, kiedy idę na CMAS OWD. :DDD

                                                    W CMAS nazywa się to P1 (czyt. stopień podstawowy) lub * (czyt. jedna gwiazdka). :)


                                                    _____________________
                                                    * nie, tamta gwiazdka w głównym tekście nie jest odnośnikiem do żadnego przypisu :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 22.02.10, 02:30
                                                    > A choroba lokomocyjna to skąd się bierze? Nie z niezgodności tego, co czujemy
                                                    kamyczkowo, z tym, co widzimy

                                                    A nie wiem, nie znam się, zarobiona jestem. :D Nie miałam nigdy tej
                                                    przypadłości, więc nie zgłębiałam tematu. :-) Ale tak na logikę biorąc (ha, 4
                                                    +), to masz rację. :-)))

                                                    > * nie, tamta gwiazdka w głównym tekście nie jest odnośnikiem do żadnego
                                                    przypisu :D

                                                    No nie może być! :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 22.02.10, 08:43
                                                    Kurdę, zamiast zabrać się za pracę, to siedzę i czytam o tych kursach. Wychodzi
                                                    na to, że aby zdobyć P2 CMAS muszę odbyć po P1 20 nurkowań. Niby kiedy mam to
                                                    zrobić? ;/ Ile razy dziennie można nurkować?
                                                    Oktan, Ty mi tu pisz, pisz, a ja biegnę "robotać". :D
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 22.02.10, 14:10
                                                    > Wychodzi na to, że aby zdobyć P2 CMAS muszę odbyć po P1 20 nurkowań.

                                                    No musisz. Ale po co ten pośpiech? Do czego ci potrzebna od razu dwójka??? =O

                                                    > Niby kiedy mam to zrobić? ;/

                                                    Coś takiego znalazłem: klik Szybciej już naprawdę się nie da. No i w systemie opisanym w odpowiedzi na trzecie pytanie od dołu mogłabyś też wykazać się swoją legendarną odpornością na zimno. :D
                                                    Tylko jeszcze raz grzecznie się zapytam - qfa po co??? Dlaczego musi być tak szybko? =O

                                                    Nawiasem mówiąc, taki system też mnie zastanawia. :| Wprawdzie koncentracja na otwartej wodzie jest "ze wszech miar", ale wygląda na to, że w programie wcale nie ma basenu. A przecież na początku basen jest very gut! Ćwiczenia w ABC, pierwszy kontakt ze sprzętem, wyrobienie podstawowych nawyków, etc.
                                                    Prawdopodobnie oni w tym dzisiejszym CMAS-ie zakładają, że pacjent, który przychodzi na kurs, jest opływany i oswojony z ABC.
                                                    Najlepiej o to też zapytaj, jak będziesz dzwonić do Strugalskiego. Bo u niego też, zdaje się, bez basenu.

                                                    > Ile razy dziennie można nurkować?

                                                    Zależy, czym oddychasz pod wodą.
                                                    Jeżeli powietrzem, lepiej poprzestać na dwóch zanurzeniach dziennie. Szczególnie, jeżeli nurkuje się przez wiele dni po kolei.
                                                    Ale jeżeli nitroksem (w porównaniu do powietrza więcej tlenu, a mniej azotu), można i trzy, i cztery razy dziennie - odpadają problemy z saturacją tkanek azotem i ew. dekompresją. Ale zaczynają się nowe, choćby z organizacją dnia, posiłkami (patrz punkt o pawiu pod wodą gdzieś wyżej).
                                                    Tyle, że na nitrox trzeba mieć specjalne przeszkolenie. Mówiąc wprost - jeszcze jeden kurs. :D :D :D
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 22.02.10, 15:30
                                                    > Prawdopodobnie oni w tym dzisiejszym CMAS-ie zakładają, że pacjent, który przychodzi na kurs, jest opływany i oswojony z ABC.

                                                    Ale ja to mundry jednak jestem! :cool:
                                                    Widzisz, magicy z Batorego przyznają się, że właśnie tego od ciebie chcą: klik
                                                    A gdybyś była nieopływaną sirotką, oferują oddzielne wprowadzające szkolenie basenowe: klik I to jest dobre!
                                                    Ale za dodatkowe pieniądze. I to już jest takie sobie. :/

                                                    I tu uwidacznia się różnica w rozłożeniu akcentów - PADI prawdopodobnie zakłada, że dzięki rozbudowanemu blokowi wprowadzającemu czegoś tam nauczą każdego, kto tylko się zgłosi, a nie boi się wody i nie ma klaustrofobii. Za to CMAS wychodzi chyba z założenia: jeżeli się nadajesz, to doprowadzimy cię dalej niż inni. Ale o to, żebyś się nadawał, musisz zadbać sam.

                                                    Tak czy inaczej, u tych na Batorego becalujesz (wraz z basenem) 1600+ pelenów, i masz za to 6 nurkowań w jeziorze (w tym jedno nocne) do przodu w stosunku do PADI.

                                                    I te 5 dni nad jeziorem jednym ciągiem to IMO dodatkowa zaleta. To jest czas, który w całości poświęcasz na nurkowanie, i takie podejście sprzyja koncentracji na szkoleniu.
                                                    A weekendowy wyjazd - wiadomo: jeszcze w sobotę rano myśli się o tym, co działo się w mieście w piątek, za to w sobotę wieczorem już o tym, co będzie do zrobienia w poniedziałek.
                                                  • thank_you Re: Wo-da 22.02.10, 22:38
                                                    No i właśnie do tej szkoły się przymierzam. Kurdę, kumpel się załamie, jak mu powiem, że to nie jest takie hop - siup. I obstawiam, że na kursy PADI chodzi więcej ludzi. :-)

                                                    > Ale za dodatkowe pieniądze. I to już jest takie sobie. :/

                                                    No chcą, chcą. Ale to oddzielny kurs, nie? W sumie małym kosztem eliminują ewentualnych topielców, napaleńców itp. Celują chyba w ludzi, którzy mają coś więcej niż słomiany zapał. :-)

                                                    > I te 5 dni nad jeziorem jednym ciągiem to IMO dodatkowa zaleta.

                                                    No tak i to mi właśnie nie pasuje! Czemu ja nie wpadłam na to rok temu? Mogłabym i miesiąc nad jeziorem siedziec, a teraz...nie wiem jak wyrwę te 5 dni w wakacje. No chyba, że dużo się do tego czasu zmieni. JAk to u mnie. :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 22.02.10, 22:32
                                                    >Do czego ci potrzebna od razu dwójka??? =O

                                                    Do nurkowania na większych głębokościach?

                                                    >Dlaczego musi być tak szybko? =O

                                                    Bo ja oktanu nie wiem ile będę miała czasu wolnego. To wszystko zależy jak coś mi pójdzie.

                                                    > Nawiasem mówiąc, taki system też mnie zastanawia. :|

                                                    No właśnie. Najpierw będę musiała iśc na basen i sama się oswoic. Dopiero potem kurs, od razu w jeziorze. Trochę to przerażające, nie uważasz? Wrzucają od razu na głęboką wodę. Ale może w tym szaleństwie jest metoda?
                                                    Nie dzwoniłam do Strugalskiego, bo miałam dziś trochę rzeczy do zrobienia. Byłam nawet w omzy! :D Na całe 10 minut... ;/ Zadzwonię jutro, koniecznie.

                                                    > > Ile razy dziennie można nurkować?
                                                    >
                                                    > Zależy, czym oddychasz pod wodą.

                                                    Aha, tak właśnie myślałam. Czasochłonne to nurkowanie. :-)
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 23.02.10, 00:25
                                                    > No i właśnie do tej szkoły się przymierzam.

                                                    Do której szkoły, tej na Batorego?

                                                    > I obstawiam, że na kursy PADI chodzi więcej ludzi. :)

                                                    Z pewnością. Nie dość, że mają mniejsze wymagania, to jeszcze są sprawniejsi marketingowo. Ta organizacja była tworzona od samego początku z myślą o sprzedaży usług.

                                                    A ja w międzyczasie znalazłem kolejne porównania.
                                                    W jednym (aż się dziwię, że nie zauważyłem go wcześniej) są zestawione programy szkoleń na najniższy stopień: klik Tam w CMAS-ie ładnie wygląda odejście na wraki oraz archeo (ale na genetics nie! :D)
                                                    Drugie pochodzi z brytyjskiego BSAC. klik Ich system szkoleniowy uchodzi za wymagający i w świecie anglosaskim jest często traktowany jako benchmark. Na str.2 jest tabela poziomów kompetencji różnych systemów szkolenia w ocenie i odniesieniu do BSAC. Ale dla nas ciekawe są wynikające z tabeli wzajemne relacje stopni PADI/CMAS. To już można chyba uważać za bezstronne spojrzenie. :)

                                                    > a teraz...nie wiem jak wyrwę te 5 dni w wakacje.

                                                    Nie rób scen - wciąż są w Polsce tacy, którzy szkolą wg starych zasad! :D klik Zawiadomienie o trwającym teraz kursie (wraz z terminem jego rozpoczęcia) - komunikat nr 65; wyjaśnienie zasad - niżej, w komunikacie nr 63.

                                                    Poza tym Strugalski oferuje też tryb weekendowy - 3 wyjazdy. klik Ale ja oczywiście doradzałbym tygodniówkę.

                                                    > W sumie małym kosztem eliminują ewentualnych topielców, napaleńców itp. Celują chyba w ludzi, którzy mają coś więcej niż słomiany zapał. :)

                                                    Opis tego przygotowania basenowego bardzo mi się podoba. Szczerze polecam. Nawet, gdybyś decydowała się na system weekendowy w jakiejś innej szkole, to i tak warto pochodzić wcześniej na to wprowadzenie.

                                                    > Do nurkowania na większych głębokościach?

                                                    Bóg cię opuścił, łómen, czy jak? Czego tam od razu chcesz szukać na tych większych głębokościach? Jeszcze zdążysz. :>

                                                    > nie wiem ile będę miała czasu wolnego. To wszystko zależy jak coś mi pójdzie.

                                                    Ale to w niczym nie zmienia istoty nabywania doświadczenia - praktyka ma sens wtedy, kiedy odbywa się w zróżnicowanych środowiskach. Czyli wymaga czasu.
                                                    Bo np. ten ekspresowy program dla narwańców proponowany przez gdyńskiego Explorera to jest odbębnienie norm na chybcika. Robisz P1, potem dwadzieścia nurkowań dzień w dzień w tym samym jeziorze, potem w tym samym jeziorze robisz dwójkę. To co jest warta taka dwójka - ani mętnej wody w życiu nie widziałaś, ani się słoną wodą nie zakrztusiłaś, ani odrobiny prądu nie zaznałaś, ani kawałka fali - i myślisz, że umiałabyś dość, żeby schodzić na czterdziestkę w morzu? Lipa. To byłby przykład uprawnień nie za bardzo popartych kompetencjami. Zresztą pewien jestem, że na tym kursie też by ci to uświadomili.

                                                    > Nie dzwoniłam do Strugalskiego, bo miałam dziś trochę rzeczy do zrobienia. ... Zadzwonię jutro, koniecznie.

                                                    Aż tak strasznie jutro nie musisz, pojutrzu też możesz. Tylko se konspekt zrób, o co chcesz go pytać, żeby ci coś z głowy wyleciało, jak gościu będzie ci jakieś wcześniejsze kwestie tłumaczył. :)

                                                    > Czasochłonne to nurkowanie.

                                                    Dla mnie najgorsze było czekanie - ta zabawa w dużej mierze składa się z czekania. Prawdę mówiąc, ja chyba dlatego straciłem zapał.
                                                    Bo na żaglach, czy wieje, czy nie - to mieszkasz na łódce, cały czas w tym jesteś.
                                                    A nurkowanie jest jak zabiegi w sanatorium - godzinka dziennie pod wodą przed południem, później pół godzinki po południu, a resztę czasu czekasz. I ani sensownie zaplanować dnia, bo trzeba pilnować godzin posiłków - przecież za winklem czai się paw (śniadanie o 8 - pierwsze zejście będzie dopiero o 11; obiad o 13, to popołudniowe nurkowanie o 16), ani wypić za bardzo, i w ogóle. Na kurs taki układ jest cacy, dużo czasu na wykłady. Ale na niekurs... :|
                                                    Masz wracać do domu samolotem - też trzeba wcześniej ograniczyć nurkowania. I wtedy, dla odmiany, już tylko... czekasz! :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 23.02.10, 01:19
                                                    > Do której szkoły, tej na Batorego?

                                                    Dokładnie. Basen mają w Pekinie, więc miałabym blisko. No i to jedyna rozsądna szkoła tutej. ;/ Strugalski też jest nęcący, ale chciałabym raczej wyjechac nad jeziora z ludźmi z Warszawy. Łatwiej będzie później utrzymac z nimi kontakt i zbierac się na jakieś wypady nurkowe.

                                                    >Ta organizacja była tworzona od samego początku z myślą o sprzedaży usług.

                                                    No widzisz, a ja - niedoświadczony, młody człek dałam się na to złapac. Wszyscy znajomi mają PADI. Muszę spytac tego instruktora-nurka, gdzie robił kurs. Widziałam tabelkę i gdzieś w necie mignęło mi przed oczami jeszcze jedno porównanie - dośc szokujące. Ale jeśli chcę nurkowac na wrakach, to bezpieczeństwo ponad wszystko. :-) Prawda?

                                                    >Ale ja oczywiście doradzałbym tygodniówkę.

                                                    Też bym wybrała. Pytanie tylko - co z czasem. Nie wiem. Będę musiała się jakoś spiąc. :-)

                                                    > Opis tego przygotowania basenowego bardzo mi się podoba.

                                                    Mi też się podoba. Ale to tylko z jednej strony - faktycznie mnie przygotują do nurkowania. A ta druga strona - cholera, wytrzymałościówka? :D Muszę chyba rzucic palenie. :-)

                                                    >Czego tam od razu chcesz szukać na tych większych głębokościach?

                                                    Jak to czego? Skarbów! :D

                                                    > Ale to w niczym nie zmienia istoty nabywania doświadczenia - praktyka ma sens wtedy, kiedy odbywa się w zróżnicowanych środowiskach.

                                                    Masz rację, poddaję się. Zrobię wszystko w swoim czasie. Tak będzie najrozsądniej. :-) Po prostu nie zdaję sobie często sprawy z pewnych oczywistości. Ale mam dobrego doradcę i nie zginę. :D

                                                    > Aż tak strasznie jutro nie musisz, pojutrzu też możesz. Tylko se konspekt zrób, o co chcesz go pytać, żeby ci coś z głowy wyleciało, jak gościu będzie ci jakieś wcześniejsze kwestie tłumaczył. :)

                                                    Kurdę, dopiero zerknęłam, że do niego dzwoni się między 20 a 22. :D Jak można coś takiego przeoczyc? A konspekt jest, tyle że w głowie. I słusznie prawisz - przeleję to na papier. :-)

                                                    > Dla mnie najgorsze było czekanie - ta zabawa w dużej mierze składa się z czekania. Prawdę mówiąc, ja chyba dlatego straciłem zapał. Bo na żaglach, czy wieje, czy nie - to mieszkasz na łódce, cały czas w tym jesteś.

                                                    Czekanie to coś, czego najbardziej nie lubię. Jestem cholernie niecierpliwa - co zresztą widac. Jak się na coś napalę, to muszę miec to już-teraz-natychmiast. Ale z drugiej strony - jak się jest w grupie to na pewno jest wesoło. :-)
                                                    I mówisz, że naprawdę nie wolno nic pic? Jak to tak, na Mazurach, bez alkoholu? :D
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 23.02.10, 15:55
                                                    > No i to jedyna rozsądna szkoła tutej. ;/

                                                    Tego to ja już nie wiem. Strona internetowa to nie jest wystarczające kryterium
                                                    oceny, spróbuj jeszcze poszukać jakichś opinii.

                                                    > Strugalski też jest nęcący, ale chciałabym raczej wyjechac nad jeziora z
                                                    ludźmi z Warszawy. Łatwiej będzie później utrzymac z nimi kontakt i zbierac się
                                                    na jakieś wypady nurkowe
                                                    .

                                                    On też jest z Wawy. Tylko nie wiem, czy jego "klub" tworzy jakieś środowisko i
                                                    prowadzi w mieście jakąś działalność. Ale chyba nie, skoro nie chwali się na
                                                    stronie. To co to za klub w takim razie? - najwyraźniej właśnie taki w
                                                    cudzysłowie. :D
                                                    Dopisz do konspektu pytanie o działalność/jej brak w Wawie. A jeżeli Active (:D)
                                                    Divers nic nie robią w mieście, co pan instruktor by ci doradził jako trening
                                                    zapoznawczy z ABC/bezdechowy/kondycyjny przed kursem w jeziorze.
                                                    A jeżeli chciałabyś przygotować się do rozmowy, masz tu Strugalskiego w duuużej
                                                    dawce: klik Nie ukrywam, że mnie
                                                    się takie podejście do spraw podoba. To jest właśnie podejście CMAS-owskie. Coś
                                                    dla mnie. Ale niekoniecznie dla każdego.

                                                    > Widziałam tabelkę i gdzieś w necie mignęło mi przed oczami jeszcze jedno
                                                    porównanie - dośc szokujące. Ale jeśli chcę nurkowac na wrakach, to
                                                    bezpieczeństwo ponad wszystko. :-) Prawda?


                                                    Nie wiem, o jakim porównaniu mówisz. Ale też nie trzeba demonizować PADI, ich
                                                    misją nie jest produkcja topielców in spe. Faktem jest, że są mniej wymagający,
                                                    na zasadzie - jednokrotne poprawne wykonanie ćwiczenia oznacza jego zaliczenie.
                                                    I w typowych sytuacjach to wystarczy.
                                                    Znam ludzi, którzy każdy urlop spędzają pod żaglami, w Chorwacji. Ale uważają za
                                                    kompletnego pojeba i masochistę kogoś, kto płynie pod żaglami z Gdyni do
                                                    Sztokholmu. Bo na Bałtyku panują warunki, które są - dla nich - absolutnie nie
                                                    do przyjęcia. Analogicznie z nurkowaniem - ktoś, kto nurkuje tydzień rocznie na
                                                    rafie w ciepłym morzu, w zasadzie nie potrzebuje nic ponad AOWD PADI + nitrox.
                                                    Druga strona medalu jest jednak taka, że zawsze lepiej wiedzieć więcej niż mniej
                                                    o tym, co się robi. Szczególnie, jeśli związane jest z tym jakieś ryzyko. A
                                                    ryzyko jest nie tylko na wrakach - nurkując na idyllicznej łączce na niewielkiej
                                                    głębokości też można zrobić sobie krzywdę, szczególnie przy niekontrolowanym
                                                    wynurzeniu. Wyskoczenie jak korek z 10 metrów na powierzchnię jest dużo
                                                    groźniejsze niż nagła utrata 10 metrów na większych głębokościach (np z 40 na 30).

                                                    > cholera, wytrzymałościówka? :D Muszę chyba rzucic palenie. :-)

                                                    Bez przesady, w sprzęcie nurkowym nie pływa się na czas. :) Z prostego powodu -
                                                    nie da się, jest za ciężko. Jeżeli ktoś rzeczywiście chce robić kondycję, to
                                                    symulując w basenie opór stawiany przez cały sprzęt pływa na golasa w płetwach z
                                                    deską trzymaną w rękach na sztorc.
                                                    Liczy się głównie technika pływania w płetwach, żeby nie rozpraszać energii
                                                    "rowerowaniem". Ktoś powinien spojrzeć, jak wachlujesz, i skorygować ewentualne
                                                    błędy. No i nie całkiem zdechłe kondycyjnie nogi też się liczą, ale nad tym
                                                    można pracować choćby i rowerując (ale na rowerze! :D).
                                                    A samo pływanie w płetwach jest bardzo przyjemne - przy poprawnej technice
                                                    efektywność wręcz zachwyca, power masz taki, że czujesz się jak übermensch. Pińć
                                                    razy machniesz nogami w basenie i już musisz robić nawrót. :cool:

                                                    > mam dobrego doradcę i nie zginę. :D

                                                    Wiadomo, kto ma szczęście... :D

                                                    > I mówisz, że naprawdę nie wolno nic pic? Jak to tak, na Mazurach, bez
                                                    alkoholu?
                                                    :D

                                                    Sprawa jest śliska.
                                                    Tamte dawne przepisy, które ci linkowałem, były w oczywisty sposób nadmiernie
                                                    restrykcyjne, ale też dostosowane do naszego warcholstwa oraz czasów, w których
                                                    pijaństwo było normą towarzyską i piło się na flaszki.
                                                    Ale tamte przepisy już nie obowiązują, a jak od strony prawnej wygląda to
                                                    dzisiaj, to nawet dokładnie nie wiem. Zdrowy rozsądek powinien wystarczyć - nie
                                                    przyjmować wieczorem dawki, która rano zostawiłaby jakieś ślady. Wiadomo, że nie
                                                    zaszkodzi ci pięćdziesiątka w drinku, piwo, czy pół szklanicy wina. Ale już pół
                                                    butelki wina... No i na kursie - wiadomo: czyja odpowiedzialność, tego zasady
                                                    panują.
                                                  • thank_you Re: Wo-da 23.02.10, 19:39
                                                    > spróbuj jeszcze poszukać jakichś opinii.

                                                    Tak też zrobiłam. Pogadam jeszcze z tym Strugalskim, spytam, co o nich myśli.

                                                    >To jest właśnie podejście CMAS-owskie.

                                                    Zaopatrzyłam się dzisiaj w książkę ->
                                                    merlin.pl/Nurkowanie_Jerzy-Macke-Krzysztof-Kuszewski/browse/product/1,563138.html#fullinfo
                                                    Ona jest polecana przez CMAS. I tak czytam, czytam, mam mętlik w głowie, nie
                                                    rozumiem wielu tematów w niej poruszanych. Ale to chyba wina tego, że nie
                                                    nurkowałam. Chciałam być świadoma, a jestem przerażona..

                                                    >Ale też nie trzeba demonizować PADI

                                                    Nie demonizuję. Ale dla takich gap jak ja CMAS jest o wiele lepszy. Przecież
                                                    przez pierwsza kilka nurkowań człowiek jest totalnie zagubiony. A potem
                                                    następuje koniec kursu i dostaję plastik. Nie nie, to ja już wolę być przeorana
                                                    i czuć się bezpiecznie.

                                                    >A ryzyko jest nie tylko na wrakach

                                                    Nurkowanie Wrakowo-Morskie - dopiero po P2 CMAS. Czyli jeszcze tyyyle drogi
                                                    przede mną. Pociecha jest taka, że będę mogła dać nura w Bałtyku i tam obejrzeć
                                                    coś z bliska. :-)

                                                    >Jeżeli ktoś rzeczywiście chce robić kondycję, to symulując w basenie opór
                                                    stawiany przez cały sprzęt pływa na golasa w płetwach z deską trzymaną w rękach
                                                    na sztorc.

                                                    To chyba lepsze niż średniowieczne tortury. :D

                                                    > Liczy się głównie technika pływania w płetwach

                                                    Nigdy nie pływałam! Chyba pierwszy raz oddam się czemuś totalnie nieznanemu,
                                                    czemuś, czego będę musiała nauczyć się od podstaw. :-)))

                                                    > Wiadomo, kto ma szczęście... :D

                                                    Co to za komplementa? :D

                                                    > Sprawa jest śliska. Tamte dawne przepisy, które ci linkowałem, były w
                                                    oczywisty sposób nadmiernierestrykcyjne, ale też dostosowane do naszego
                                                    warcholstwa oraz czasów, w których pijaństwo było normą towarzyską i piło się na
                                                    flaszki.

                                                    Z tego co czytałam, to też nie można. Ale co innego teoria, co innego praktyka.
                                                    Tu masz rację: wiadomo: czyja odpowiedzialność, tego zasady panują

                                                    Rozmawiałam z tym znajomym instruktorem-nurkiem. Spytałam, czyimi certyfikatami
                                                    się posługuję. Usłyszałam, że PADI i CMAS. Spytałam, co lepsze. Usłyszałam:
                                                    "Nurkowanie. Papiery się nie liczą.
                                                    Ale to psychol. I na dodatek motocyklista. Życia nie szanuje. :-)
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 23.02.10, 21:32

                                                    > Pogadam jeszcze z tym Strugalskim, spytam, co o nich myśli.

                                                    Z kim??? =O
                                                    W tej akurat sprawie to ten Strugalski jest ich konkurentem, a nie bezstronnym arbitrem. Jak pójdziesz na kurs do Amy, to nie pójdziesz do Sorkwit.
                                                    Przeleć jeszcze raz wątek i przypomnij sobie, co sugerowałem, żebyś go pytała.


                                                    > Zaopatrzyłam się dzisiaj w książkę ... Chciałam być świadoma, a jestem przerażona..

                                                    Не пережывай! :D To jest działalność praktyczna, z samej książki się nie nauczysz.

                                                    > Nurkowanie Wrakowo-Morskie - dopiero po P2 CMAS. Czyli jeszcze tyyyle drogi przede mną.

                                                    WM1 możesz robić mając P1. Tyle, że nie będą cię brać na zejścia poniżej 20 m.
                                                    Poza tym jako kwalifikację na WM1 musisz też mieć ileś tam zalogowanych nurkowań już po uzyskaniu P1. I tu warto się zastanowić - skoro i tak trzeba tłuc staż, to czy nie lepiej zrobić wcześniej dwójkę, a dopiero później wraki już z głębszymi nurkowaniami.
                                                    I o to możesz pytać Strugalskiego - on szkoleń morskich nie organizuje.

                                                    > Nigdy nie pływałam! Chyba pierwszy raz oddam się czemuś totalnie nieznanemu, czemuś, czego będę musiała nauczyć się od podstaw. :-)))

                                                    Easy, młoda. :D Kraulowe albo delfinowe nogi, i wszystko.. :cool: Nogi w płetwach dają taki power, że praca rąk jest zbędna.
                                                    A delfinowe nogi to oczywiście do pływania na gola, bez sprzętu. Bo delfin to nie same nogi, ale całokształt - aparat posiniaczyłby ci plecy, a resztę betów byś pogubiła wyginając śmiało ciało. :D
                                                    Jest jeszcze frog kick, ale to później. I niekoniecznie. :)
                                                    klik
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 23.02.10, 23:18
                                                    Się mię jeszczę przypomniało tutej:

                                                    > Nigdy nie pływałam! Chyba pierwszy raz oddam się czemuś totalnie nieznanemu, czemuś, czego będę musiała nauczyć się od podstaw. :-)))

                                                    W tej sprawie (efektywność pływania pod wodą w płetwach, trening bezdechowy) możesz też zgłosić się do Tomka Nitki. klik Wprawdzie on uczy freedivingu jako freedivingu, a nie jako wstępu do nurkowania sprzętowego, ale to jest ta sama umiejętność, niezależnie od przeznaczenia.
                                                    Przeczytaj też jego bio na stronie - gościu dopiero po trzydziestce nauczył się jako tako pływać, a pomimo tego zdążył jeszcze osiągnąć wysoki poziom sportowy we freedivingu. =O
                                                  • thank_you Re: Wo-da 24.02.10, 00:55
                                                    Strugalski nie ma żadnej szkoły w Warszawie to może mi coś więcej powiedziec. Myślisz, że będzie namawiał na nurkowanie w swojej bazie?

                                                    Nie umiem pływac delfinem, mój były chłopak próbował mnie nauczyc(pływał doskonale), ale ja pozostałam wierna żabce i kraulowi. Mówisz, że powinnam się przejsc do tego Nitasa? Cholera jasna, dzień - robota, wieczór - w wodzie. A gdzie miejsce na normalne życie? :D
                                                    Moje narty coraz bardziej się oddalają, chociaż jest nadzieja, że po koncercie w poniedziałek uda mi się wyrwac.
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 24.02.10, 01:42
                                                    thank_you napisała:

                                                    > Aaaa, doczytałam. Wyobraź sobie, że Strugalski poleca szkołę na Batorego. :-)))

                                                    Ale w jakim charakterze poleca - do robienia przysposobienia abecakowego w basenie, czy do robienia całego P1 nad jeziorem?

                                                    Bo jeżeli to drugie, to gościu jest nawet większym altruistą, niż CMAS-owska norma przewiduje. :D
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 24.02.10, 01:39
                                                    A to:

                                                    https://www.nowa-ama.pl/img/rybaki_mapa.gif

                                                    to wg ciebie Warszawa? =O

                                                    Czymkolwiek by to było, właśnie tam mają bazę ci z Batorego. klik I robiąc u nich P1 właśnie tam musiałabyś przesiedzieć tydzień, bo oni się nie bawią w weekendówki.

                                                    > Myślisz, że będzie namawiał na nurkowanie w swojej bazie?

                                                    A ty myślisz, że jeśli chcesz robić P1, a gościu jest szefem wyszkolenia bazy prowadzącej kursy na P1, to będzie się od ciebie oganiał??? =O

                                                    Oj, chyba swiszczyt... :D


                                                    > Mówisz, że powinnam się przejsc do tego Nitasa?

                                                    Mówię, że na pewno warto. Sam chętnie bym zaliczył taki kurs, ale musiałbym ponad 2 tygodnie w Wawie spędzić. Nonsens. :D
                                                    A tobie polecam Nitasa nie zamiast Pałacu Młodzieży, ale dodatkowo. Jedno i drugie rób. :cool:

                                                    > A gdzie miejsce na normalne życie? :D

                                                    Czyli powstrzymanie się od alko choćby przez dwa dni w tygodniu (w przeddzień basenów) to już dla ciebie za dużo... :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 24.02.10, 02:01
                                                    > to wg ciebie Warszawa? =O

                                                    No nie. Ale idąc na P0 z Amą jest szansa na to, że ludzie, których poznam na
                                                    basenie będą dalej szkolić się z tą szkołą. A może nawet Ci instruktorzy będą w
                                                    Rybakach. Może. :-)))

                                                    > A ty myślisz, że jeśli chcesz robić P1, a gościu jest szefem wyszkolenia bazy
                                                    prowadzącej kursy na P1, to będzie się od ciebie oganiał??? =O

                                                    On jest podejrzanie szczery. :D

                                                    > A tobie polecam Nitasa nie zamiast Pałacu Młodzieży, ale dodatkowo. Jedno i
                                                    drugie rób. :cool:

                                                    No wiem, że jedno i drugie. Ale poza tym muszę pochodzić na basen żeby kondycji
                                                    trochę złapać. I w ten oto sposób rozwiązał się mój problem z fitness klubem. :D
                                                    Dobrze, że mam basen właściwie rzut beretem, na dodatek olimpijski. ;-)

                                                    > Czyli powstrzymanie się od alko choćby przez dwa dni w tygodniu (w przeddzień
                                                    basenów) to już dla ciebie za dużo... :D

                                                    Co Ty, ja nie piję. :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 24.02.10, 02:03
                                                    Poza tym nowy przyszły tryb życia i pewien piękny cel przybliżają mnie powoli do
                                                    podjęcia kolejnej próby rzucenia palenia. :D
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 24.02.10, 02:30
                                                    thank_you napisała:


                                                    > idąc na P0 z Amą jest szansa na to, że ludzie, których poznam na
                                                    > basenie będą dalej szkolić się z tą szkołą. A może nawet Ci instruktorzy będą w
                                                    > Rybakach. Może. :-)))

                                                    Instruktorzy pewnie tak. Ale to akurat niczego nie zmienia w twojej sytuacji.
                                                    A odnośnie współkursantów - na twoim miejscu liczyłbym raczej na znajomości z kursu już na P1. I nie martwiłbym się, że mogą nie być z Wawy, bo po pierwsze, prawdopodobnie będą - szkoły gromadzą chętnych przede wszystkim ze swoich lokalnych rynków, a po drugie - w Wawie se nie ponurkujecie, i tak trzeba tłuc się po kraju i dlatego nie ma wielkiej różnicy, skąd kto przyjeżdża.

                                                    > On jest podejrzanie szczery. :D

                                                    Znaczy się co, rozmawiane było już dzisiej? =O Proszę mię raport w punktach tutej na biegu, co zapodał.

                                                    > Co Ty, ja nie piję. :D

                                                    Weź, bo mam zajady! :D :D :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 24.02.10, 22:27
                                                    Kupiłam dzisiaj strój kąpielowy na basen (znowu spotkałam Nergala. :D ) i
                                                    załamałam się. Po pierwsze - straciłam biust, o ile gdzieś tam kiedykolwiek był.
                                                    Po drugie - w czepku kąpielowym wyglądam jak plemnik.

                                                    > Instruktorzy pewnie tak. Ale to akurat niczego nie zmienia w twojej sytuacji.

                                                    Tak Ci się tylko wydaje. Takie nurkowanie to będzie dla mnie olbrzymi stres i
                                                    chyba lepiej robić to z kimś, kogo już się poznało i wstępnie oceniło: ufać -
                                                    nie ufać, miły - niekoniecznie miły.

                                                    >w Wawie se nie ponurkujecie

                                                    No jak nie, a te 5m w Pekinie? :D

                                                    > Znaczy się co, rozmawiane było już dzisiej? =O

                                                    Niet, coś mi nie po drodze. Ale przyrzekam, że zadzwonię, bo jestem niesamowicie
                                                    ciekawa, co mi powie.

                                                    > Weź, bo mam zajady! :D :D :D

                                                    Pielęgnuj je! :D Naprawdę nie piję. Codziennie lampka wina lub piwo pszeniczne.
                                                    Straciłam zapał do alkoholu. Ale to pewnie minie. :-)
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 25.02.10, 00:28
                                                    > w czepku kąpielowym wyglądam jak plemnik.

                                                    Obetnij włosy? Nie będą wypychać czepka w górę. :cool:

                                                    > Takie nurkowanie to będzie dla mnie olbrzymi stres

                                                    Cooo??? =O To może to jednak nie dla ciebie... :|

                                                    > > Znaczy się co, rozmawiane było już dzisiej? =O
                                                    > Niet, coś mi nie po drodze.

                                                    To w jaki sposób polecał ci Amę? I skąd wiesz, że jest taki szczery?


                                                    I z tą fizyką nie histeryzuj - parę prostych zasad i tabliczka mnożenia. Równań
                                                    różniczkowych na pewno nie będziesz musiała rozwiązywać, program szkolenia na P1
                                                    jest dostosowany do możliwości intelektualnych czternastolatka.
                                                    A że czegoś teraz nie wiesz - po to będą zajęcia z teorii, żebyś się dowiedziała.
                                                  • thank_you Re: Wo-da 25.02.10, 00:40
                                                    Taaa, rok temu miałam obciąć. 2 tygodnie temu miałam obciąć. I nie mogę się
                                                    odważyć. Włosy (po kąpieli, czyli proste) mam do pasa. Gdzie ja znajdę faceta
                                                    mając krótkie włosy? :DDD

                                                    > Cooo??? =O

                                                    No chyba nie chcesz mi wmówić, że pierwsze nurkowanie w otwartych wodach i
                                                    ogarnięcie sprzętu jest bułką z masłem dla lajkonika? Nie boję się nurkowania,
                                                    tylko zanim pewne nawyki wejdą w krew to będzie z parę nurów, nie? :-)))

                                                    > To w jaki sposób polecał ci Amę? I skąd wiesz, że jest taki szczery?

                                                    Bo naczytałam się jego różnych wypowiedzi w internecie i w jednej z nich bardzo
                                                    pozytywnie wypowiadał się o Amie i należącej do nich bazie nurkowej. :-) Chyba
                                                    nawet na tym portalu - nurkomania.

                                                    >P1 jest dostosowany do możliwości intelektualnych czternastolatka.

                                                    Ale ja jestem kobietą!!! :DDD Żeby się nie zbłaźnić to nauczę się tych praw
                                                    przed kursem. :-)))
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 25.02.10, 01:05
                                                    > Włosy (po kąpieli, czyli proste) mam do pasa.

                                                    A jak będziesz je suszyć po basenie czy jeziorze?
                                                    Żarty żartami, ale nurkując musisz się wystrzegać przeziębień jak diaboł świncony wody. Bo tzw. (znów delikatnie mówiąc, ale chyba pamiętasz, o co biega :D) nieżyt górnych dróg oddechowych eliminuje cię z nurkowania, dopóki całkowicie nie zniknie.
                                                    W praktyce wygląda to tak, że katar, na który narzekałaś tydzień temu, prawdopodobnie jeszcze dzisiaj nie pozwoliłby ci nurkować.

                                                    > Gdzie ja znajdę faceta mając krótkie włosy? :DDD

                                                    Co, już się zregenerowałaś? =O Ech, młodość, młodość, panie dziejaszku... :D

                                                    > No chyba nie chcesz mi wmówić, że pierwsze nurkowanie w otwartych wodach i ogarnięcie sprzętu jest bułką z masłem dla lajkonika?

                                                    No właśnie to chcę powiedzieć - nie jest żadną traumą, o ile lajkonik jest zdatny do tej roboty. A jak lajkonik niezdatny, to i przy dziesiątym zejściu nie będzie swobodny.

                                                    > Poza tym wydaje mi się, że oprócz włosów problemem jest mój wielki łeb. :D

                                                    Jakim znowu problemem? Dużo praw się do niego zmieści! :D :D :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 25.02.10, 01:21
                                                    Ciągle mam katar. I kaszlę. Chciałabym nie chorować, a jak zauważyłeś - nie
                                                    wychodzi mi to w ogóle. To może być moja największa przeszkoda w nurkowaniu - z
                                                    partyzanta rozkłada mnie angina, katar itp. Cholera wie skąd to się bierze.

                                                    A włosów nigdy nie suszę. Unikam obróbki cieplnej, źle wpływa na strukturę
                                                    włosa. :-)

                                                    > Co, już się zregenerowałaś? =O Ech, młodość, młodość, panie dziejaszku... :D

                                                    Nie, po prostu myślę przyszłościowo. :D

                                                    > No właśnie to chcę powiedzieć - nie jest żadną traumą, o ile lajkonik jest
                                                    zdatny do tej roboty.

                                                    Chyba za dużo o tym myślę, zbyt wiele sobie wyobrażam. Powinnam po prostu
                                                    zanurkować i dopiero wtedy rozpatrywać to w kategoriach stresu czy traumy. :-)
                                                    Zauważyłam tylko, że im starsza jestem tym coraz częściej włącza mi się instynkt
                                                    samozachowawczy. Ostatnio ten motocyklista zaproponował mi przejażdżkę po
                                                    stolnicy, więc popukałam się w głowę i powiedziałam mu, że się chyba z kurą na
                                                    rozumy zamienił. A 3-4 lata temu z wielką ochotą bym wsiadła. :D

                                                    > Jakim znowu problemem? Dużo praw się do niego zmieści! :D :D :D

                                                    Zmierzyłam sobie obwód - razem z moimi piórami to 55 cm. Czyli ile cm3 praw się
                                                    zmieści? :D
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 25.02.10, 15:15
                                                    > Ciągle mam katar. I kaszlę.
                                                    ...
                                                    To może być moja największa przeszkoda w nurkowaniu -z partyzanta rozkłada mnie angina, katar itp. Cholera wie skąd to się bierze.


                                                    Co będzie, to się okaże w praniu, pani ładna. :cool:
                                                    Taki lekki katar (że nos nie jest zupełnie czysty, ale też nie jest zapchany, nie ma niedrożności) to ja mam przez całe życie. Też diabli wiedzą, dlaczego. Ale zatoki mam czyste i przy nurkowaniu nic złego się nie działo.
                                                    A silniejszy katar (taki towarzyszący przeziębieniu i pozostający po nim) po prostu uniemożliwia nurkowanie - o ile próbą Vasalvy daje się jakoś walczyć z uchem środkowym (chociaż też nie należy przesadzać), to na zatoki nie ma żadnego sposobu, przy zanurzaniu ból zatok staje się nieznośny. Jedyne lekarstwo to wrócić na powierzchnię.

                                                    Jak będziesz robiła badania przed kursem, poskarż się lekarzowi na nawracające infekcje. Z oczywistych powodów lekarze nurkowi są świadomi problemu i zwykle znają dobrych laryngologów.

                                                    > Chyba za dużo o tym myślę, zbyt wiele sobie wyobrażam.

                                                    Tak. Mniej nerwy, więcej rezerwy. :)

                                                    > Czyli ile cm3 praw się zmieści? :D

                                                    To zależy od ciśnienia otoczenia. Tego też cię nauczą na kursie. :cool: :D


                                                    I jeszcze przypomniało mię się - na nitrox rzeczywiście przyjdzie jeszcze czas, ale jeśli cię sparła ochota na jakąś książkę Strugalskiego - poszukaj raczej Wypadków... klik
                                                  • thank_you Re: Wo-da 25.02.10, 18:45
                                                    > Taki lekki katar (że nos nie jest zupełnie czysty, ale też nie jest zapchany,
                                                    nie ma niedrożności) to ja mam przez całe życie. Też diabli wiedzą, dlaczego.

                                                    Dziwne. :-) Nie znam nikogo, kto by tak miał.

                                                    Te moje "ciągle" dotyczyło tego, że średnio raz na miesiąc-dwa jestem
                                                    przeziębiona/chora/rozłożona na łopatki (niepotrzebne skreślić).

                                                    >o ile próbą Vasalvy daje się jakoś walczyć z uchem środkowym (chociaż też nie
                                                    należy przesadzać)

                                                    Ale czemu nie należy przesadzać? OCB?

                                                    > Jak będziesz robiła badania przed kursem, poskarż się lekarzowi na nawracające
                                                    infekcje. Z oczywistych powodów lekarze nurkowi są świadomi problemu i zwykle
                                                    znają dobrych laryngologów.

                                                    Tak zrobię. Chciałabym choć raz w życiu być cały rok zdrowa. :-) Dostawałam już
                                                    nawet zastrzyki wzmacniające odporność - mój organizm zdecydowanie je olał. :-)

                                                    > Tak. Mniej nerwy, więcej rezerwy. :)

                                                    Zgadza się. :-) Co będzie to będzie. Jutro lub w poniedziałek (bo w weekend to
                                                    wiadomo) pójdę na basen. I aż zżera mnie ciekawość ile basenów przepłynę. :DDD

                                                    > To zależy od ciśnienia otoczenia. Tego też cię nauczą na kursie. :cool: :D

                                                    Pod wodą czytać nie będę! :-))) Chociaż podobno pisać można? :-)

                                                    > ale jeśli cię sparła ochota na jakąś książkę Strugalskiego - poszukaj raczej
                                                    Wypadków...

                                                    No dziękuję bardzo! :D Wiem, że to lekcja mająca nauczyć jakich błędów należy
                                                    unikać, ale póki co wstrzymam się. :-) Może jak już dam nura to się skuszę.
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 26.02.10, 03:30
                                                    >> o ile próbą Vasalvy daje się jakoś walczyć z uchem środkowym (chociaż też nie
                                                    należy przesadzać
                                                    )
                                                    > Ale czemu nie należy przesadzać? OCB?

                                                    Zdrowemu i rozpływanemu człowiekowi do wyrównywania ciśnienia w uchu środkowym
                                                    wystarczy zazwyczaj przełykanie śliny, jedynie od czasu do czasu lekko dmucha
                                                    się w trąbkę. Ale jeżeli to nie pomaga, bo chwilowo jest się mniej zdrowym, nie
                                                    powinno się dmuchać ze wyszystkich sił. Bo może się zdarzyć, że jakaś ilość
                                                    gęstej (mówiąc delikatnie :D) wydzieliny blokującej wejście do trąbki
                                                    Eustachiusza zostanie przez nią wtłoczona do ucha środkowego. (Analogicznie z
                                                    zatokami, jeżeli jakiś magajwer uparłby się kontynuować zanurzanie pomimo
                                                    narastającego bólu.) I co wtedy? Ano po kłopocie - ciśnienie wyrównane, ból
                                                    minął. Ale...
                                                    Ale podczas późniejszego wynurzania ta wydzielina może zablokować przewody,
                                                    którymi dostała się do ucha/zatok, uniemożliwiając ujście rozprężającego się w
                                                    nich powietrza. Nazywa się to blokada wsteczna i z oczywistych względów jest
                                                    bardziej kłopotliwe od problemów przy zanurzaniu - zanurzanie można przerwać po
                                                    pojawieniu się pierwszych oznak bólu i powrócić grzecznie na powierzchnię. Ale
                                                    zrezygnować z wynurzenia jest zdecydowanie trudniej...
                                                    Boli, nie boli - do góry jechać trzeba. I wtedy można tylko się modlić, żeby
                                                    wydzielina pozwoliła się wepchnąć z powrotem do jamy nosowej i odblokowała
                                                    trąbkę, zanim powietrze rozprężające się w niedrożnym uchu środkowym wywoła
                                                    perforację błony bębenkowej. :/


                                                    > Dostawałam już nawet zastrzyki wzmacniające odporność - mój organizm
                                                    zdecydowanie je olał.
                                                    :)

                                                    Co olał, co olał?! Wykazał się odpornością! :D

                                                    > Pod wodą czytać nie będę! :)

                                                    Nawet sobie nie wyobrażasz, jakim błogosławieństwem byłaby możliwość czytania na
                                                    przystanku dekompresyjnym. :D

                                                    > Wiem, że to lekcja mająca nauczyć jakich błędów należy unikać, ale póki co
                                                    wstrzymam się.


                                                    Jak niemowl zakrywający sobie rączkami oczy - Nie ma mnie! :D
                                                    Przeważająca większość wypadków pod wodą to human error. Z czego wynika,
                                                    że przede wszystkim młodzi niedoświadczeni powinni to czytać, jak tylko posiądą
                                                    dość wiedzy, aby rozumieć, o co chodzi.


                                                    I jeszcze we wczorajszym temacie plemnika w czepku - a widziałaś kiedyś
                                                    człowieka w masce i z ustnikiem w pysku? W tym dopiero się wygląda!
                                                    Za sam wyraz twarzy (obrzęk, który kojarzy się z jednym) mogliby zamykać na
                                                    odwyku. :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 27.02.10, 15:02
                                                    > Zdrowemu i rozpływanemu człowiekowi do wyrównywania ciśnienia w uchu środkowym wystarczy zazwyczaj przełykanie śliny, jedynie od czasu do czasu lekko dmucha się w trąbkę. (...)

                                                    Aha, o to się rozchodzi. Oktan, zapomniałam jeszcze o jednej rzeczy. Moje uszy cały czas się zatykają. Nie potrzeba mi jazdy po górach, wystarczy, że jadę do ŁOmży i tam są leciutkie pagórki - no zatykają się jak nic. Nikt tak nie ma, a z różnymi osobami już jeździłam. ;/
                                                    A druga sprawa - ten katar to jakaś pieprzona neverending story. A ja od poniedziałku rozpoczynam basenowanie. Co robic???

                                                    > Wykazał się odpornością! :D

                                                    Szkoda, że nie na to, co trzeba! :-)

                                                    > Nawet sobie nie wyobrażasz, jakim błogosławieństwem byłaby możliwość czytania na przystanku dekompresyjnym. :D

                                                    To chyba zależy od głębokości z jakiej się wraca, co?

                                                    > Jak niemowl zakrywający sobie rączkami oczy - Nie ma mnie! :D

                                                    Jesteś mistrzem manipulacji! Dobrze! Kupię i przeczytam! :-) Po prostu bałam się wcześniej, nie chciałam się za bardzo wystraszyc. Ta książka to opis 120 wypadków, buu.

                                                    > a widziałaś kiedyś człowieka w masce i z ustnikiem w pysku?

                                                    Widziałam. :D Pewnie dlatego nie słyszy się o parach poznanych na obozach nurkowych. :DDDDDD

                                                    Oktan! Jest jeszcze jeden "malutki" problem. Przy okazji zakupu okularków do basenu - swoją drogą pierwszy raz w życiu udało mi się kupic tak cudowne - przymierzyłam sobie maski nurkowe. Pomijając mój wygląd (nie o to chodzi) uświadomiłam sobie, że mam -4 dioptrie. I teraz zagwozdka - jak wiadomo, każdy sprzęt należy wypróbowac. Nie wiem w jakiej masce będzie mi lepiej - dwuszybowej/jednoszybowej, przezroczystej/kolorowej o większej powierzchni/mniejszej (wiem wiem, przedmuchiwanie). I pytanie - pchac się od razu w maskę ze szkłami korekcyjnymi? Czy póki co pływac w kontaktach (noszę jednodniowe)? Na zajęciach jest takie cwiczenie, że upuszczamy maskę, dajemy za nią nura, wyławiamy, dmuchamy, nakładamy. Jeśli stracę maskę wraz z korekcją wady, to ni hu hu nie zauważę jej na dnie. :D A z drugiej strony jeśli wypłynie mi soczewka to też wiele nie zdziałam... :-)
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 27.02.10, 18:18
                                                    > Moje uszy cały czas się zatykają.

                                                    I co wtedy robisz na tych - z przeproszeniem - wzgórkach doomżańskich? W jaki sposób uszy się odtykają?
                                                    Tak czy inaczej, jesteś nierozpływana i/lub - najwyraźniej - średnio zdrowa. Ale jeżeli próba Valsalvy wychodzi i "pyka" ci w uszach, jak dmuchniesz, to luzik. Nie pękaj. :cool:

                                                    > A druga sprawa - ten katar to jakaś pieprzona neverending story. A ja od poniedziałku rozpoczynam basenowanie. Co robic???

                                                    Ale co katar - że musisz czyścić nos, bo "coś" (wciąż delikatnie! :D) tam jest, czy że zatkany na amen?
                                                    Jeżeli nos nie jest niedrożny i nie dolega ci nic innego - masz iść na basen. Okaże się w praniu, do czego jesteś zdatna. Najwyżej trzeba będzie poczekać do ustąpienia kataru. :)

                                                    > To chyba zależy od głębokości z jakiej się wraca, co?

                                                    Tak. Poza tym od czasu, jaki spędziłaś na tej głębokości, od tego, czym tam oddychałaś i od tego, co tam robiłaś.

                                                    > Kupię i przeczytam!

                                                    Ale później przeczytasz. Po kursie?
                                                    Tak jak napisałem wyżej - czytaj, kiedy załapiesz już trochę wiedzy i praktyki. Żebyś ogarniała, o czym tam jest rozmawiane.

                                                    > Nie wiem w jakiej masce będzie mi lepiej - dwuszybowej/jednoszybowej, przezroczystej/kolorowej o większej powierzchni/mniejszej (wiem wiem, przedmuchiwanie).

                                                    Nikt nie wie, w czym będzie ci lepiej. Na początek zdaj się np. na opinię instruktora. Wprawdzie może się okazać akwizytorem (AMA prowadzi też sklep), ale lipy nie powinien wciskać.
                                                    Ja osobiście wolę jednoszybowe, ale prawdę mówiąc - nie za bardzo wiem, dlaczego. Chyba dlatego, że się przyzwyczaiłem. Ale z drugiej strony - zaczynałem na czarnej gumie i później przerzuciłem się na przezroczyste. Kiedy spróbowałem przezroczystej, odczułem to jako powiększenie pola widzenia (chociaż to nieprawda - tylko doświetlenie się zwiększa). Ale nawet dzisiaj nie wszyscy używają przezroczystych.
                                                    No i przezroczysta za jakiś czas deczko podżółknie, chyba nie znaleźli jeszcze na to rady.

                                                    W sprawach okulistycznych nic ci nie doradzę. Nie mam żadnych doświadczeń, radzę sobie bez protez. Jeszcze.
                                                    Musisz być w stanie odczytać pod wodą wskazania przyrządów. Ale czy soczewki, czy maska z korekcją - pojęcia nie mam. (Właśnie teraz dowiedziałem się od ciebie, że w basenie soczewka może wypłynąć.) Też pytaj instruktorów - z pewnością wiedzą coś więcej.
                                                    A ubieranie się w ABC na dnie basenu - nawet i bez wady wzroku nie za bardzo widać, gdzie to wszystko leży. Dlatego zaleca się zaczynać od maski. :)
                                                  • thank_you Re: Wo-da 27.02.10, 19:29
                                                    > I co wtedy robisz na tych - z przeproszeniem - wzgórkach doomżańskich?

                                                    Zależy. Albo przełykam ślinę albo jadę z szeroko otwartymi ustami albo ściskam nos i dmucham. :-) W górach to już w ogóle katastrofa, tak mi się zatykają te uszy. :-)

                                                    > Ale co katar - że musisz czyścić nos, bo "coś" (wciąż delikatnie! :D) tam jest, czy że zatkany na amen?

                                                    Ogólnie cały dzień jest przytkany ale dmuchac muszę tylko kilka razy dziennie (wtedy idą 2-3 chusteczki). Dzisiaj o 7 się przebudziłam, bo nie mogłam oddychac, tak mi się przytkał. No i kaszlę kilka razy dziennie.

                                                    > Tak. Poza tym od czasu, jaki spędziłaś na tej głębokości, od tego, czym tam oddychałaś i od tego, co tam robiłaś.

                                                    No dobrze, ale mówimy póki co o rozsądnych głębokościach a nie o nurkowaniu na trimiksie. :D

                                                    > Ale później przeczytasz. Po kursie?

                                                    Przeczytam przed kursem i po kursie. Jedną książkę przeczytałam i mam zamiar regularnie podczytywac ją do kursu. I po kursie również z niej korzystac. :-) W sumie mądra jest. Choc nie tak jak Ty. :DDD

                                                    > Ja osobiście wolę jednoszybowe, ale prawdę mówiąc - nie za bardzo wiem, dlaczego. Chyba dlatego, że się przyzwyczaiłem. Ale z drugiej strony - zaczynałem na czarnej gumie i później przerzuciłem się na przezroczyste.

                                                    Też myślałam o przezroczystej, jednoszybowej. A później przyszło opamiętanie - gdzież z moją wadą wzroku? Podobno są jakieś soczewki które przykleja się do szkieł, ale muszę się bardziej rozeznac w tym temacie. :-) Soczewki nie zawsze wypływają, ale jest takie zagrożenie. A będąc pod wodą nie mogę sobie na to pozwolic. :-)

                                                    Wiesz co? Zdecydowałam się, że jednak pojadę nurkowac do Strugalskiego. Chrzanic tą Amę. :-) NAPRAWDĘ do niego zadzwonię. :DDD Tylko jakoś mi nie po drodze. :D
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 28.02.10, 00:29
                                                    > Albo przełykam ślinę albo jadę z szeroko otwartymi ustami albo ściskam nos
                                                    i dmucham.
                                                    :-)

                                                    No widzisz, działa. Drożne masz, co tam trzeba. :cool: :)

                                                    > No dobrze, ale mówimy póki co o rozsądnych głębokościach a nie o nurkowaniu
                                                    na trimiksie.
                                                    :D

                                                    W takim razie od czasu.
                                                    Tzn. głębokości, na które schodzi się w nurkowaniu rekreacyjnym, są jeszcze
                                                    bezdekompresyjne, o ile nie siedzi się tam długo.

                                                    I proszę, proszę - terminologia zaczyna latać na wysokości oczu... :D


                                                    > W sumie mądra jest. Choc nie tak jak Ty. :DDD

                                                    Zdaje się, że ustaliliśmy już wcześniej, kto ma szczęście... :D :D :D

                                                    > Też myślałam o przezroczystej, jednoszybowej ....

                                                    Jest jeszcze jedna sprawa, o której nie wspomniałem (gdyż to oczywista
                                                    oczywistość) - jak maska układa się na twarzy. Sprawdza się to przykładając
                                                    maskę do twarzy (pasek pozostaje w luźnych zwojach!) i wciągając powietrze
                                                    nosem. W dobrze leżącej masce wystarczy wytworzenie niewielkiego podciśnienia,
                                                    żeby przyssała się do twarzy. Jakie to jest niewielkie podciśnienie, przekonasz
                                                    się wypróbowując kilka różnych modeli. I taką wygodniejszą trzeba brać, jeżeli
                                                    jakieś inne względy jej nie dyskwalifikują.
                                                    Ale jak wystąpią te inne względy, to też nie tragedia - inne maski cię nie
                                                    pogryzą, to wszystko jest elastyczne. Kiedyś, jak maski były z gumy, kryza
                                                    trochę odkształcała się z czasem i maska dostosowywała się do twarzy użytkownika
                                                    (stąd wziął się zwyczaj nie pożyczania maski). Ale maska zrobiona z dobrego
                                                    silikonu (czytaj: firmowa i nie najtańszy model) nie powinna się tak "narowić".

                                                    Podobno są jakieś soczewki które przykleja się do szkieł, ale muszę się
                                                    bardziej rozeznac w tym temacie. :-) Soczewki nie zawsze wypływają, ale jest
                                                    takie zagrożenie. A będąc pod wodą nie mogę sobie na to pozwolic.
                                                    :-)

                                                    Jako ciekawostke zawodowe masz tutej artykuł, w którym Nitas omawia sprzęt
                                                    naoczny do freedivingu, w tym słynne Fluid Goggles - soczewki zbierające
                                                    200 dioptrii, dzięki którym widzi się ostro pod wodą bez maski (i 3 czy 4
                                                    dioptrie wady wzroku nie robią różnicy)
                                                    klik


                                                    > Wiesz co? Zdecydowałam się, że jednak pojadę nurkowac do Strugalskiego.
                                                    Chrzanic tą Amę.
                                                    :-)

                                                    Łojezusieżmaryjo, a cóż to się dziecku nagle porobiło? =O Cóż to za rewolucja? I
                                                    dlaczegóż tak od razu chrzanić, jeszcze przedwczoraj byli cacy... :D

                                                    Ale chociaż z P0 nie rezygnuj! :>
                                                  • thank_you Re: Wo-da 28.02.10, 16:49
                                                    >No widzisz, działa. Drożne masz, co tam trzeba. :cool: :)

                                                    Nawet nie wiesz jakie to jest irytujące. :-)
                                                    Dowiem się jeszcze co z tym katarem (jak się go pozbyc) i będzie git malina. :-)

                                                    >Tzn. głębokości, na które schodzi się w nurkowaniu rekreacyjnym, są jeszcze bezdekompresyjne, o ile nie siedzi się tam długo.

                                                    Zaczynam nawet pi razy oko kojarzyc, zerkam sobie codziennie na tabele dekompresyjne. :DD

                                                    >I proszę, proszę - terminologia zaczyna latać na wysokościoczu... :D

                                                    Tak jak głupota? :D

                                                    >Zdaje się, że ustaliliśmy już wcześniej, kto ma szczęście... :D :D :D

                                                    Nie w ten sposób na komplementa się odpowiada. :DDD

                                                    >Jest jeszcze jedna sprawa, o której nie wspomniałem (gdyż to oczywista oczywistość) - jak maska układa się na twarzy. Sprawdza się przykładając maskę do twarzy (pasek pozostaje w luźnych zwojach!) i wciągając powietrze nosem.

                                                    Wiem wiem, podobnie jest z okularami na basen, pomija się tylko punkt z nosem. :-) Nad rurką to chyba nie ma co się rozczulac?

                                                    >Ale maska zrobiona z dobrego silikonu (czytaj: firmowa i nie najtańszy model) nie powinna się tak "narowić".

                                                    I właśnie taką sobie wymarzyłam. :DDD

                                                    >w tym słynne Fluid Goggles

                                                    Wszystko ładnie pięknie, czytałam o nich kilka artykułów, ale czy Ty widziałeś ILE one kosztują??? Oktanie, ja młoda, na dorobku jestem. :D Zegarek sobie upatrzyłam, samochód. :DDD

                                                    >Łojezusieżmaryjo, a cóż to się dziecku nagle porobiło? =O Cóż to za rewolucja? I dlaczegóż tak od razu chrzanić, jeszcze przedwczoraj byli cacy... :D

                                                    Facet przekonał mnie tym nagraniem:

                                                    www.youtube.com/watch?v=K-Y3aaipPx0
                                                    Wręcz ujął moje serce i chcę nurkowac u niego. Ama nie jest zła, ale Strugal też organizuje P0 na basenie. :-))) No i zdecyduję się chyba na kurs w majówkę, wtedy będę mogła i nie ucierpi na tym moja "działalnośc zawodowa". :-))) A potem co weekend - Omza w sobotę i stamtąd myk na nura w niedzielę. :D W ten sposób będę mogła przysotrzyc zęby na P2 w bieżącym roku :-)))

                                                    >Ale chociaż z P0 nie rezygnuj! :>

                                                    Pozostanę im wierna, alternatywy żadnej ani widu ani słychu. :-)
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 01.03.10, 13:54
                                                    > Nad rurką to chyba nie ma co się rozczulac?

                                                    Kiedyś mówili na to fajka. A rurka to był jeden z jej elementów składowych.
                                                    Producenci próbują rzeźbić w gównie, żeby naszpikować patentami nawet tak prostą rzecz, ale na mój gust ten wyścig jest kompletnie bez sensu. Jedyny bajer do rozważenia przy zakupie fajki do nurkowania sprzętowego to elastyczne kolanko, które przechodząc na oddychanie z automatu można odgiąć w dół, żeby nie odstawało 10 cm w bok od głowy. (I nie zgarniało wodorostów! :D) Ale przy pływaniu w ABC ta elastyczność jest zbędna, bo i tak nie wyjmuje się fajki z ust.
                                                    I z daleka od karbowanych przewodów (zwiększają opory oddechowe). Zawory na szczycie ("powietrznym" końcu) też są zbędne, płetwonurek musi umieć sobie radzić z zalewaniem fajki przez falę.

                                                    > > w tym słynne Fluid Goggles
                                                    > widziałeś ILE one kosztują???

                                                    1. Przecież napisałem, że to ciekawostka zawodowa, a nie pozycja na liście zakupów.
                                                    2. Nawet gdybyś srała kasą, Fluidy i tak nie nadają się do nurkowania
                                                    sprzętowego - żeby w nich cokolwiek widzieć, oczy muszą być zalane wodą. Zalewać zwykłą maskę nurkową wodą? - nonsens. No i swój cenny chomikowy nos też miałabyś zalany. Zrezygnować z maski? - też co z nosem, klips? Wątpliwe, delikatnie mówiąc. :|

                                                    > Facet przekonał mnie tym nagraniem

                                                    Szczerze mówiąc, niewiele trzeba, żeby cię przekonać. :D
                                                    A poważnie, skąd ta zmiana?

                                                    I na filmie dobrze widać dodatkowy powód osłabnięcia mojego entuzjazmu - po prostu z czasem znudziły mi się te wszystkie szpeje. Żeby trochę posiedzieć pod wodą, człowiek musi być obwieszony fantami jak choinka u nowobogackich. I wszędzie trzeba wozić ze sobą te kwintale sprzętu, i targać, i pilnować. :/

                                                    A twój majowy termin czemu nie. Jeżeli oczywiście uda ci się wcześniej pochodzić na basen. Tyle, że woda zimna od sq-syna, do zakończenia wiosennej - z przeproszeniem - miksji jeszcze hoho. I z przejrzystością może być niewesoło.
                                                    System nurkowania w oparciu o Omżę też nie wygląda źle. Ale dobrze, żeby to nie było jedno jezioro przez cały sezon. I jakiś wstęp do Bałtyku by się przydał po drodze w któryś dłuższy weekend.
                                                    Jak najbardziej zróżnicowane warunki, tym bardziej, że omijania morza nie masz w dalszych planach. Przynajmniej na razie. :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 01.03.10, 16:21
                                                    > Kiedyś mówili na to fajka.

                                                    Oczywiście, że fajka. :D Za dużo TVNu oglądam i stąd te rurki. ;-)

                                                    >Jedyny bajer do rozważenia przy zakupie fajki do nurkowania sprzętowego to elastyczne kolanko, które przechodząc na oddychanie z automatu można odgiąć w dół, żeby nie odstawało 10 cm w bok od głowy. (I nie zgarniało wodorostów! :D

                                                    :D:D:D Jesteś jak wujek dobra rada. :D Dziękuję za ten cudowny pomysł, sama bym na to nie wpadła. :-) Oczywiście, że będzie elastyczne kolanko, nie mam ochoty na zbyt bliski kontakt z zielskiem.
                                                    Ale powiem Ci, że się oswajam powoli. Czytam sobie o roślinności w jeziorach i morzach i robię wizualizację. Póki co nie jestem już tak przerażona. Aktualnie boję się: wodopójki, ośliczki, topielnicy, płoszczycy, wioślarki, żyrytwy, kiełży i skąposzczetów. :D

                                                    > Fluidy i tak nie nadają się do nurkowania sprzętowego - żeby w nich cokolwiek widzieć, oczy muszą być zalane wodą.

                                                    Wieeem! :-))) Dlatego ich nie chcę nawet do zwykłego pływania.


                                                    > Szczerze mówiąc, niewiele trzeba, żeby cię przekonać. :D

                                                    A to już ustaliliśmy wcześniej. :D


                                                    > A poważnie, skąd ta zmiana?

                                                    Tak naprawdę to stąd, że zaczęłam grzebac w necie i czytac o różnych bazach i podejściu do sprzętu nurkowego. I u Strugala jest tak, że możesz przyjechac nawet bez maski czy płetw - oni mają wszystko na miejscu i postarają się odpowiednio dobrac. Nie trzeba się wcześniej zapisywac na żaden kurs, tylko po prostu przyjeżdżasz przed odprawą - a oni już tam są i przyjmują wszystkich chętnych. :-) Podoba mi się ta jego CMASowska filozofia. A Ama organizuje komercyjne wyprawy, ma sklep, zaleca to i tamto. Co z tego że Strugal ją poleca? Mnie kusiły właśnie te wyprawy w Amie - że będę mogła sobie jeździc z ludźmi, którymi poznałam na kursie. Ale co to za problem poznac ich na ewentualnej wyprawie? :-) Prawda?

                                                    > Żeby trochę posiedzieć pod wodą, człowiek musi być obwieszony fantami jak choinka u nowobogackich.

                                                    No tak, wygląda się jak Supermen. :-) A ile to mniej więcej może ważyc? Są takie specjalne wózki do przeprowadzek (wiem, bo widziałam :D ). :D

                                                    > A twój majowy termin czemu nie. Jeżeli oczywiście uda ci się wcześniej pochodzić na basen.

                                                    Tak, uda mi się, uda. Bo w marcu dbam o kondycję, a w kwietniu ten freediving u Nitasa i P0. Ale najpierw muszę się trochę sama rozpływac. :-)

                                                    No właśnie, te 4 stopnie wody ciut mnie przerażają. :-) Ale ja naprawdę nie wiem oktanu, czy później będę mogła sobie pozwolic na kurs. :-( I w ogóle doczytałam się - można robic jeden kurs na rok. :-) Więc już się nie spinam na P2.

                                                    Nie będę nurkowała w jednym jeziorze, choc nie ukrywam, że pierwsze kilka nurkowań wolałabym wykonac tam, gdzie się uczyłam. :-) Zdecyduję się na pewno na nurkowanie w morzu (gdyż jest to docelowe) i w Krakowie. :-)
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 02.03.10, 00:13
                                                    > Oczywiście, że będzie elastyczne kolanko, nie mam ochoty na zbyt bliski
                                                    kontakt z zielskiem.


                                                    Ale sztywna fajka (z przeproszeniem, ma się rozumieć :D) sama w sobie nie jest
                                                    magnesem dla zielska - jeżeli nie będziesz w nim buszować, nawet i w sztywną nie
                                                    nałapiesz. :)

                                                    > u Strugala jest tak, że możesz przyjechac nawet bez maski czy płetw - oni
                                                    mają wszystko na miejscu i postarają się odpowiednio dobrac.


                                                    Ale zanim pojedziesz do Sorkwit, będziesz potrzebowała ABC na basen, do P0. Nie
                                                    wspominając o Nitasie. który wręcz wymaga sprzętu.
                                                    klik


                                                    > Nie trzeba się wcześniej zapisywac na żaden kurs, tylko po prostu
                                                    przyjeżdżasz przed odprawą - a oni już tam są i przyjmują wszystkich chętnych.


                                                    Przyjeżdżasz po prostu, ale nie bez przygotowania - z kompletem kwitów, badań,
                                                    etc. :)

                                                    > Podoba mi się ta jego CMASowska filozofia.

                                                    Co mnie się tam podoba:
                                                    - autentyczne CMAS-owskie podejście (i to nie w wynurzeniach Strugalskiego w
                                                    Nurkomanii, ale w opisie szkoleń na stronie),
                                                    - chwalą się, że szkolą powyżej minimów programowych;
                                                    - no i dają kursantom w prezencie książkę "Wypadki..." :D

                                                    Co mnie się nie podoba:
                                                    - jeszcze nie wiedzą, gdzie będą urzędować w tym sezonie?
                                                    - ale może to nie tak źle, bo dotychczasowa baza wygląda na zdjęciach dość
                                                    "swojsko" (delikatnie mówiąc),
                                                    - ale nie wygląda też dobrze informacja, żeby dowiadywać się po 20 kwietnia,
                                                    gdzie się odbędzie kurs zaczynający się 1 maja; w żadnym wypadku nie sugeruję,
                                                    że jakiś przekręt się kroi, ale obawiam się niedociągnięć organizacyjnych,
                                                    chociaż z trzeciej strony - bazę da się rozwinąć w jeden dzień, zwinąć zresztą też
                                                    - na stronie brakuje oferty wyjazdów na sezon 2010, chociaż była (ba, wciąż
                                                    jest!) na sezon 2009 - chwieją się organizacyjnie/finansowo?...
                                                    Jeżeli to rzeczywiście klub, to gdzie jest jakaś działalność klubowa? :| Czy
                                                    polega tylko na tym, że w sezonie każdy może przyjechać do Sorkwit?

                                                    > A Ama organizuje komercyjne wyprawy, ma sklep, zaleca to i tamto. Mnie
                                                    kusiły właśnie te wyprawy w Amie - że będę mogła sobie jeździc z ludźmi, którymi
                                                    poznałam na kursie. Ale co to za problem poznac ich na ewentualnej wyprawie?


                                                    Nie wiem, jak to jest zorganizowane, czy integrują wokół siebie jakieś
                                                    środowisko, czy są tylko wyciskaczem do kasy - zapewniają szeroką gamę usług, i
                                                    za każde pierdnięcie każą każdemu tyle samo płacić, wszystko jedno, skąd
                                                    delikwent przychodzi.
                                                    Czy w ogóle istnieje u nich rozgraniczenie swój-obcy? Bo jeżeli nie, to
                                                    rzeczywiście lepiej poszukać jakiegoś układu, w którym jest się wśród swoich.

                                                    > A ile to mniej więcej może ważyc? Są takie specjalne wózki do
                                                    przeprowadzek


                                                    A bedzie tego ze 30 (słownie: trzydzieści) kila, letko licząc. Oczywiście czuje
                                                    się to, dopóki nie wejdzie się do wody.
                                                    Ale jest w zwyczaju, że się sobie wzajem pomaga, a już o dziewczyny dba się
                                                    szczególnie. To element CMAS-owskiego standardu. :cool: :)

                                                    > w kwietniu ten freediving u Nitasa

                                                    W kwietniu??? =O Początek 8 marca:
                                                    klik No i zabawa trwa dwa miesiące - 8
                                                    spotkań w interwałach tygodniowych.

                                                    > te 4 stopnie wody ciut mnie przerażają.

                                                    W piance "siódemce" jeszcze jakoś da radę (chociaż po wyjściu z wody na pewno
                                                    ciepło ci nie będzie). Ale już końcówki kończyn bez rękawic i butów - nie
                                                    bałdzo. :/
                                                    W swoje buty chyba warto zainwestować od razu, wprawdzie nikt nie sika w buty,
                                                    ale... No i jak buty, to do nich już płetwy paskowe, ale tych nie warto kupować
                                                    od razu, lepiej zdać się na organizatora kursu. Płetwy paskowe nie za bardzo
                                                    nadają się do pływania po powierzchni, a istnieje jakaś minimalna szansa, że
                                                    dojdziesz do wniosku, że to całe nurkowanie to jednak nie dla ciebie. A buty to
                                                    nie jest jeszcze straszna inwestycja, da się przeżyć.
                                                    Za to pieniądze wydane na ABC (z płetwami kaloszowymi) nawet w takiej sytuacji
                                                    nie będą wyrzucone w błoto. Bo w ABC przyjemnie jest się popluskać, zasadniczo.
                                                    :cool: W Dobskim, albo i w Mamrach, nie wspominając o Adriatyku. :)

                                                    W ogóle do zakupów czegokolwiek bardziej specjalistycznego (jak choćby butów)
                                                    powinnaś zabrać się dopiero po zrobieniu badań lekarskich. Średniawo by było
                                                    trochę, gdyby okazało się na koniec, że lekarz cię odrzucił.

                                                    > I w ogóle doczytałam się - można robic jeden kurs na rok. Więc już się nie
                                                    spinam na P2.


                                                    Dziecko, lepiej za dużo nie czytaj, bo ci się głowa zniszczy. :D A jeżeli już
                                                    musisz, to tam, gdzie trzeba.
                                                    Dla przypomnienia - oferta dla narwańców, o której już ci wspominałem, od 0 do
                                                    P2 w 22 dni:
                                                    klik
                                                    Myślisz, że nie straciliby akredytacji CMAS, gdyby oferowali ścieżkę niezgodną z
                                                    przepisami?
                                                    Ale wiem, że i tak bedziesz się stawiać. :D Dlatego masz tu też info z samego
                                                    źródła:
                                                    klik

                                                    A ograniczenie, o którym tu piszesz, istniało, ale dawno temu. I nawet mogło
                                                    mieć jakiś sens w czasach, kiedy wszyscy zarabiali po 20 USD miesięcznie ->
                                                    nurkowało się wyłącznie na kiepskim sprzęcie w polskich wodach -> sezon był
                                                    ograniczony praktycznie do czasu trwania stagnacji letniej w jeziorach.

                                                    I wciąż uważasz, że warto się tak spinać za wszelką cenę? Polimeryzowałbym... :>

                                                    > Zdecyduję się na pewno na nurkowanie w morzu (gdyż jest to docelowe) i w
                                                    Krakowie.


                                                    Właśnie tak trzeba - różnego chleba próbować. I jezioro ładne, i jezioro
                                                    brzydkie, i morze, i kamieniołom. Im więcej widziałaś (najlepiej będąc pod dobrą
                                                    opieką), tym mniej później cię zaskoczy, kiedy będziesz już walczyć sama. :cool: :)
                                                  • thank_you Re: Wo-da 02.03.10, 08:00
                                                    Ale sztywna fajka (z przeproszeniem, ma się rozumieć :D) sama w sobie nie jest magnesem dla zielska - jeżeli nie będziesz w nim buszować, nawet i w sztywną nie nałapiesz. :)

                                                    Dobra dobra, przezorny zawsze ubezpieczony. :D Będzie z kolankiem. :-)

                                                    będziesz potrzebowała ABC na basen, do P0.

                                                    No wiem, ABC będzie, a skafander kupię po P1.

                                                    Nie wspominając o Nitasie. który wręcz wymaga sprzętu.

                                                    O matko!!!!!! Tam trzeba miec piankę. I co ja mam zrobic? Głupia baba, nie doczytałam.

                                                    Przyjeżdżasz po prostu, ale nie bez przygotowania - z kompletem kwitów, badań, etc. :)

                                                    A przepraszam bardzo - jakich badań??? Myślałam, że oni "tak o" wystawiają zaświadczenia. Myślisz, że nie powinnam wychylac się z kamicą nerkową?

                                                    Co mnie się tam podoba:

                                                    Co Tobie się podoba to i mje się podoba. :D

                                                    Co mnie się nie podoba:

                                                    j.w. ;-)

                                                    Baza jak baza, mam 25 lat, mogę choc raz pobyc w spartańskim warunkach, życia się nauczę. :D

                                                    Nie zapominajmy, że mogą zmienic na jeszcze gorszą. Ale mi to wsjo rawno - najważniejsze, aby on tym wszystkim dowodził.

                                                    Przez ten brak działalności nurkowej chciałam nurkowac z Amą. Oni - jak sam zauważyłeś - mają sporo ofert wyjazdów.

                                                    Czy w ogóle istnieje u nich rozgraniczenie swój-obcy? Bo jeżeli nie, to rzeczywiście lepiej poszukać jakiegoś układu, w którym jest się wśród swoich.

                                                    Z tego co się orientuję (a wiesz jak to u mnie z tym bywa :D ), to większośc klubów przyjmuje ludzi jak leci. Zapisujesz się, płacisz - jedziesz.

                                                    A bedzie tego ze 30 (słownie: trzydzieści) kila, letko licząc.

                                                    A daleko do tej wody? :DDD

                                                    a już o dziewczyny dba się szczególnie. To element CMAS-owskiego standardu. :cool: :)

                                                    Yeah! :cool: :D

                                                    No i zabawa trwa dwa miesiące - 8 spotkań w interwałach tygodniowych.

                                                    Jeny, ale gapa ze mnie. Byłam przekonana, że to rozpoczyna się z początkiem każdego miesiąca (tak jak P0). I teraz sama się pogubiłam - inwestowac w krótką piankę czy nie?

                                                    W swoje buty chyba warto zainwestować od razu, wprawdzie nikt nie sika w buty, ale...

                                                    Aha, czyli jeszcze buty. Ale spoko, mam dostawac 30 zł dziennie za dzień niepalenia, więc jakoś wyrobię nie uszczuplając własnych dochodów. :D

                                                    Za to pieniądze wydane na ABC (z płetwami kaloszowymi) nawet w takiej sytuacji nie będą wyrzucone w błoto. Bo w ABC przyjemnie jest się popluskać, zasadniczo. :cool: W Dobskim, albo i w Mamrach, nie wspominając o Adriatyku. :)

                                                    Sie wie. :-)

                                                    Średniawo by było trochę, gdyby okazało się na koniec, że lekarz cię odrzucił.

                                                    No wiesz, taki okaz zdrowia? :-)))

                                                    Dziecko, lepiej za dużo nie czytaj, bo ci się głowa zniszczy. :D A jeżeli już musisz, to tam, gdzie trzeba.

                                                    Oktan, ale ta moja książka jest akredytowana przez CMAS i KDP PTTK i tam jest napisane, że jeden stopień w jednym roku kalendarzowym. No jak budu budu. :-)


                                                    I wciąż uważasz, że warto się tak spinać za wszelką cenę? Polimeryzowałbym... :>

                                                    Oczywiście, że nie trzeba. :-)

                                                    Właśnie tak trzeba - różnego chleba próbować. I jezioro ładne, i jezioro brzydkie, i morze, i kamieniołom. Im więcej widziałaś (najlepiej będąc pod dobrą opieką), tym mniej później cię zaskoczy, kiedy będziesz już walczyć sama. :cool: :)

                                                    Nie mogę się już doczekac. :-) I o dziwo - w tym roku jestem w stanie poświęcic góry. O innych moich wojażach nie wspominając, ale cóż, sytuacja się zmieniła - na szczęście na lepsze. Tylko czasu będzie mało. :-)

                                                    I niestety - mój kolega na propozycję robienia kursu w maju powiedział: "PierdOlę, chcę miec jeszcze dzieci." Wiadomo czego mu szkoda, cienias! :-)

                                                    Byłam wczoraj na świetnym konecercie. Matt Dusk śpiewa i tańczy w filharmonii. :-)
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 02.03.10, 16:23
                                                    > O matko!!!!!! Tam trzeba miec piankę. I co ja mam zrobic?
                                                    > Byłam przekonana, że to rozpoczyna się z początkiem każdego miesiąca (tak
                                                    jak P0). I teraz sama się pogubiłam - inwestowac w krótką piankę czy nie?


                                                    Ogłaszany jest wtedy, kiedy są chętni. I rozpoczyna się odpowiednio.
                                                    A pianka może nie tyle krótka, co - ewentualnie - cieńsza.

                                                    Dzwoń do Nitasa i przedstaw sytuację - że ekstremalny freediving w zimnych
                                                    wodach niekoniecznie jest twoim celem (bo jest nim scuba), ale chciałabyś
                                                    potrenować bezdech i dowiedzieć się czegoś więcej, żeby pewniej czuć się pod wodą.
                                                    I proś o radę, w kwestii sprzętu też.

                                                    > A przepraszam bardzo - jakich badań??? Myślałam, że oni "tak o" wystawiają
                                                    zaświadczenia. Myślisz, że nie powinnam wychylac się z kamicą nerkową?


                                                    Takich badań:
                                                    klik!!!
                                                    >:(
                                                    Jeżeli kamica jest ważna, to lekarz zapyta o nią w trakcie wywiadu.

                                                    Ale badania to bezwzględnie pierwsza rzecz, którą powinnaś się teraz
                                                    zająć. Właściwie to nikt nie powinien wpuszczać cię do wody (a już na pewno
                                                    pozwalać na ćwiczenia bezdechowe), dopóki nie pomachasz kwitem.
                                                    No i celowość inwestowania w sprzęt...

                                                    > Baza jak baza, mam 25 lat, mogę choc raz pobyc w spartańskim warunkach,
                                                    życia się nauczę.


                                                    ... łaskawie zgodziła się księżniczka. :D
                                                    Mnie nie chodziło o zaplecze hotelowe, ale magazyn, warsztat - stamtąd taki
                                                    swojski smrodek wyziera.

                                                    > Przez ten brak działalności nurkowej chciałam nurkowac z Amą. Oni - jak sam
                                                    zauważyłeś - mają sporo ofert wyjazdów.


                                                    Bo ta firma to - między innymi - po prostu biuro turystyczne. Tyle, że
                                                    specjalizujące się w turystyce "kwalifikowanej".

                                                    > Z tego co się orientuję, to większośc klubów przyjmuje ludzi jak leci.
                                                    Zapisujesz się, płacisz - jedziesz.


                                                    Ja wcale nie tęsknię do barier wejścia, żeby nie dostał się nikt z zewnątrz.
                                                    Ale "klub" tym różni się od "centrum nurkowego", że nie tylko sprzedaje usługi,
                                                    ale istnieją wokół niego jakieś układy towarzyskie. Środowisko, które jakoś tam
                                                    trzyma się razem. I jak jest wyjazd, to wiadomo, że się płaci, ale jest szansa,
                                                    że będą w składzie jacyś "swoi". A instruktorzy nie będą tylko opłaconymi
                                                    pilotami wycieczki.
                                                    To samo, na czym tobie zależy (podtrzymanie kontaktów z ludźmi z kursu), z tą
                                                    tylko różnicą, żeby w załodze byli też jacyś mądrzejsi i bardziej doświadczeni,
                                                    którzy w razie czego przypilnują młodych i głupich.

                                                    > Aha, czyli jeszcze buty.

                                                    Nie, wcale nie musisz mieć własnych butów.
                                                    Ale na stronie Active Divers czytamy:
                                                    W podaną cenę wliczono wyłącznie: szkolenie, użytkowanie sprzętu (butle,
                                                    automat oddechowy, skafander, rękawiczki, kamizelka ratowniczo - wypornościowa,
                                                    łodzie, sprężarki itd.) i egzamin.

                                                    Jeżeli wyszczególniają rękawiczki, ale butów nie, to znaczy, że albo zapomnieli
                                                    napisać o butach, albo ich nie dają (tak samo jak nie dają w cenie kursu
                                                    zakwaterowania, wyżywienia, plastiku i logbooka).
                                                    Jeżeli zapomnieli dopisać buty do listy zapewnianego sprzętu, to kwestią jest
                                                    tylko, czy ty masz ochotę (w świetle własnych rozważań o zasikanych
                                                    piankach) na używanie butów - delikatnie mówiąc - "z historią". :D No i wtedy do
                                                    tych "swoich" butów muszą dorzucać płetwy paskowe.
                                                    Ale jeżeli nie zapomnieli - w coś musisz się zaopatrzyć. Nurkowania na
                                                    początku maja niewiele różnią się od zimowych, szczególnie w tym sezonie - lód
                                                    zapewne zejdzie późno. Ja naprawdę nie widzę tego w płetwach kaloszowych i
                                                    skarpetkach frotte. Można próbować jakichś neoprenowych skarpet (o ile zmieszczą
                                                    się do kalosza), ale ważne jest też, żeby nadmierny ucisk nie utrudniał krążenia.
                                                    Pytanie o buty (a właściwie o skuteczne zabezpieczenie przed zimnem) jest
                                                    kolejnym, które powinnaś zadać Strugalskiemu.

                                                    > I niestety - mój kolega na propozycję robienia kursu w maju powiedział:
                                                    "PierdOlę, chcę miec jeszcze dzieci." Wiadomo czego mu szkoda, cienias!


                                                    Rzeczywiście jakiś lewus, zero motywacji. Do niczego w życiu nie dojdzie.
                                                    Przecież do 1 maja może jeszcze tyle dzieci nastukać, że do końca życia mógłby
                                                    zapomnieć nie tylko o nurkowaniu, ale o czymkolwiek oprócz Biedronki i
                                                    lumpeksów. :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 02.03.10, 17:04
                                                    Nie działa mi przycisk i nie mogę kopiowac i wklejac. Fak.

                                                    No to tak: zadzwonię do niego, ale już po zrobieniu badań. Wytłumaczę mu co i jak (tak jak napisałeś).

                                                    Zrobię jutro te badania i pójdę do tych lekarzy polecanych przez KDP PTTK. Kurdę, w tych badaniach jest napisane: urazy klatki piersiowej - czy można zaliczyc do tego połamanie żeber? Mnie już nic nie boli. To było 9 miesięcy temu... No i badanie moczu przy stanie moich nerek może zakończyc moją przygodę z nurkowaniem, zanim się jeszcze rozpoczęła. Który lekarz wpuści do wody człowieka, któremu w każdej chwili grozi atak? ;/

                                                    O, zdziwiłeś mnie. Myślałam, że bazy nurkowe tak właśnie wyglądają. :-) Ale przecież nie o to chodzi, lecz o nurkowanie.

                                                    No widzisz - tego trzymania się razem u Strugala nie ma. Bo i niby jak? Znowu mam mętlik w głowie - on czy Ama? Wolałabym u niego...

                                                    Nie pamiętam już - czy na stronie jego klubu czy gdzieś indziej w internecie Strugal twierdził, że można korzystac ze wszystkiego. Łącznie z maską, płetwami itp. Więc chyba buty są bardziej oczywiste? Ale to nieważne - nie włożę stóp w buty używane nie wiadomo przez kogo. Do Strugala też zadzwonię - naprawdę. Ale jak już zrobię jutro te badania i pewnie w czwartek wyląduję u lekarza. Podpytam go również o co chodzi z tą bazą.

                                                    A kolega młody, życia nie zna. :D Nie wie, że jego kobieta powinna dawac każdemu. Wedle Twoich rad. :D
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 02.03.10, 23:14
                                                    Nie warto zamartwiać się zdrowiem. Jest jak jest i nie możesz tego zmienić.
                                                    I nie rób żadnych numerów z zatajaniem problemów, o które będziesz pytana -
                                                    lepiej pożyć trochę dłużej. Nawet, jeżeli miałoby to być życie tylko na
                                                    powierzchni.

                                                    > No widzisz - tego trzymania się razem u Strugala nie ma. Bo i niby jak?
                                                    Znowu mam mętlik w głowie - on czy Ama? Wolałabym u niego...


                                                    I idź do niego, na razie masz się szkolić.
                                                    Tego trzymania się razem nie ma u niego na stronie internetowej, a jak jest w
                                                    rzeczywistości, zobaczysz na własne oczy. Na stronie Amy też nie widać trzymania
                                                    się razem, a tylko chęć i możliwość komercyjnego zagospodarowania szkolonych ludzi.
                                                    Poza tym wejdziesz w środowisko i rozejrzysz się od środka. Jeżeli później
                                                    namierzysz jakąś ciekawą ekipę, to przecież nie pogonią cię za to, że zrobiłaś
                                                    papiery gdzie indziej.

                                                    > nie włożę stóp w buty używane nie wiadomo przez kogo.

                                                    Coś musisz mieć, bo z gołymi stopami nie wyrobisz. Już nawet nie chodzi o
                                                    twoje skłonności do przeziębień, ale w tak zimnej wodzie po prostu nie da rady
                                                    na gola.
                                                    W lecie jest inna rozmowa, głębiej schodzi się na chwilę, a przeważająca część
                                                    szkolenia odbywa się nad termokliną, w wodzie 15-20 stopni. Chociaż nawet w
                                                    takich warunkach skarpety z neoprenu 2 mm to żadna przesada.
                                                    A w warunkach zimowych minimum to 5-6 mm (czyli tyle samo, co buty). I gdyby to
                                                    wchodziło do kalosza bez uciskania stopy, to bosa stopa powinna z niego wypadać.
                                                    Czyli albo grube skarpety i kalosz większy o dwa numery (chociaż to sięganie
                                                    prawą ręką do lewego ucha), albo jednak buty i płetwy paskowe.

                                                    > zrobię jutro te badania i pewnie w czwartek wyląduję u lekarza.

                                                    Badania czyli analizy?... A jakiegoś skierowania od lekarza to laboratoria nie
                                                    wymagają?

                                                    > Wedle Twoich rad. :D

                                                    Nie żadnych moich, a uczonych ludzi z University of Exeter, bardzo solidnego
                                                    zresztą. :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 02.03.10, 23:48
                                                    > I nie rób żadnych numerów z zatajaniem problemów, o które będziesz pytana - lepiej pożyć trochę dłużej.

                                                    Błogie było życie w nieświadomości. Naprawdę myślałam, że oni tylko pytają o jakieś pierdoły i wystawiają praktycznie każdemu zaświadczenie o zdolności do nurkowania. A tu zonk. I to jaki.

                                                    > I idź do niego, na razie masz się szkolić.

                                                    Ok. Ale jak ta zima nie puści, to ciekawe czy odbędzie się kurs na początku maja. Myślisz, że odważą się wpuścic nuworyszy do tak zimnej wody? Może nie miec nawet 4 stopni. ;/ Niby od kwietnia się ociepla, ale ta zima jest wyjątkowo mroźna.

                                                    > Coś musisz mieć, bo z gołymi stopami nie wyrobisz. Już nawet nie chodzi o twoje skłonności do przeziębień, ale w tak zimnej wodzie po prostu nie da rady na gola.

                                                    No i dlatego napisałam, że kupię te buty. Ale to po 20 kwietnia, jak już będzie wiadomo co z bazą i czy ten kurs majowy się odbędzie. Od tego uzależnię ich grubośc.

                                                    > Badania czyli analizy?... A jakiegoś skierowania od lekarza to laboratoria nie wymagają?

                                                    Tak, morfologię, badanie ogólne moczu no i RTG płuc. Leczę się prywatnie w CMD i oni nie wymagają żadnych skierowań. Najgorsze jest pobieranie krwi, ostatnio prawie zemdlałam. :D

                                                    Ale ale, właśnie mi się przypomniało, że przy okazji połamania żeber miałam robiony rentgen. Myślisz, że powinnam pokazac temu lekarzowi?

                                                    A ten lekarz, na którego stronie był opis badań - widziałeś jaki rozrywkowy? Pilot, nurek, lekarz... :-) Człowiek renesansu. :-) Zadzwonię jutro i umówię się na czwartek, pójdę już z badaniami. :-)
                                                    No i on robił kurs z Amą.
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 03.03.10, 15:26
                                                    > Myślisz, że odważą się wpuścic nuworyszy do tak zimnej wody?

                                                    Jak mówi stare norweskie przysłowie: Gdyby wszyscy byli bogaci, nikt nie chciałby wiosłować.
                                                    I kto jak kto, ale nuworysz to na pewno nie da się wepchnąć do zimnej wody. W końcu nie po to się wzbogacił! :D
                                                    Popatrz se na obrazek: klik Wybitnie motywujący! :D

                                                    > Niby od kwietnia się ociepla, ale ta zima jest wyjątkowo mroźna.

                                                    Dla temperatury wody w jeziorze jest obojętne, czy w styczniu na powietrzu było -5, czy -20. O szybkości ogrzewania się wody decyduje moment zejścia lodu i późniejsze średnie temperatury dobowe. A gruby lód po ostrej zimie może zejść wcześniej, jeżeli marzec będzie bardzo ciepły, niż lód cieńszy w roku z łagodną zimą i chłodniejszym przedwiośniem.

                                                    > morfologię, badanie ogólne moczu no i RTG płuc.

                                                    I nie narzekać mie tutej - kiedyś trzeba było jeszcze audiometrię robić. :P

                                                    > A ten lekarz, na którego stronie był opis badań - widziałeś jaki rozrywkowy?

                                                    Zawodowo też się nie nudził - doktorat, dwie specjalizacje (w tym jedna II st), MBA, kariera w biznesie równolegle z praktyką lekarską.
                                                    Najwyraźniej gościu z tych, co natychmiast odcisków na dupie dostają, jak tylko na chwilę przysiądą. Dlatego nie mają wyboru - muszą napierać do przodu. :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 03.03.10, 23:58
                                                    > [i]Jak mówi stare norweskie przysłowie: Gdyby wszyscy byli bogaci, nikt nie
                                                    chciałby wiosłować.


                                                    Podoba mi się. :D


                                                    > I kto jak kto, ale nuworysz to na pewno nie da się wepchnąć do zimnej wody.

                                                    Czyli wizja mojego nurkowania na początku maja oddala się?

                                                    > Popatrz se na obrazek:
                                                    klik
                                                    Wybitnie motywujący! :D


                                                    Nosz kurka wodna, cudowny! :D :D :D

                                                    > O szybkości ogrzewania się wody decyduje moment zejścia lodu i późniejsze
                                                    średnie temperatury dobowe.


                                                    No tak, ale z tego co się orientuję, to zima nie ma zamiaru odpuścić. Dzisiaj
                                                    była mała zamieć śnieżna na Mokotowie. :-)

                                                    > I nie narzekać mie tutej - kiedyś trzeba było jeszcze audiometrię robić. :P


                                                    Ale audiometria nie boli, a pobieranie krwi TAK!!! Szczególnie, gdy
                                                    pielęgniarka musi kilka razy wbić się na ślepo zanim trafi przez przypadek w
                                                    żyłę. ;/ Wstyd straszny, bo łzy mi lecą przed, w trakcie i po. Kiedyś nawet
                                                    drgawek dostałam, gdy zemdlałam. :D

                                                    > Najwyraźniej gościu z tych, co natychmiast odcisków na dupie dostają, jak
                                                    tylko na chwilę przysiądą. Dlatego nie mają wyboru - muszą napierać do
                                                    przodu. :D


                                                    Ekstra! :-) Tacy ludzie niesamowicie mi imponują. Ciekawe, czy ma żonę? ;D
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 04.03.10, 02:00
                                                    > Czyli wizja mojego nurkowania na początku maja oddala się?

                                                    Czy twojego, to nie wiem - wygląda na to, że aby mieć pieniądze, musisz nie mieć czasu. To co z ciebie za nuworysz? :D

                                                    > Nosz kurka wodna, cudowny! :D :D :D

                                                    Ale żebyśmy się dobrze rozumieli - motywująco ma działać nie postać na pierwszym planie, ale widok grupy topiącej się w tym urzekającym pejzażu i niebywale zachęcających okolicznościach przyrody... :D

                                                    > No tak, ale z tego co się orientuję, to zima nie ma zamiaru odpuścić. Dzisiaj była mała zamieć śnieżna na Mokotowie. :-)

                                                    To o niczym nie świadczy. Cała druga i trzecia dekada marca może być wręcz gorąca. (Co zresztą mogłoby się skończyć katastrofą.)
                                                    Sytuacja w atmosferze jest teraz tak dynamiczna, że próby prognozowania na tydzień do przodu to wróżenie z fusów.

                                                    > Tacy ludzie niesamowicie mi imponują.

                                                    Mnie też. Ale z daleka, dopóki nie robią zbyt wiele szumu gdzieś blisko mnie. :D

                                                    > Ciekawe, czy ma żonę?

                                                    A ta już swoje: I want his child! Jak to dziewczyna... :D

                                                    Nie, nie wiem, czy on ma żonę. A jeżeli nie ma, to nie wiem, dlaczego. (If you know what I mean. :D :D :D)
                                                  • thank_you Re: Wo-da 04.03.10, 02:14
                                                    Ale wtopa z tymi nuworyszami. :D Zwalam to na dręczącą mnie ostatnio bezsenność!


                                                    > Ale żebyśmy się dobrze rozumieli

                                                    Bardzo dobrze się rozumiemy. :-)))


                                                    > Sytuacja w atmosferze jest teraz tak dynamiczna, że próby prognozowania na
                                                    tydień do przodu to wróżenie z fusów.


                                                    Masz rację. Zasugerowałam się postem stedo i innymi prognozami pogody. Ale
                                                    przyznaj, że ta zima (w porównaniu do ostatnich) jest wyjątkowa.

                                                    > A ta już swoje: I want his child! Jak to dziewczyna... :D

                                                    To zwykła ciekawość. Jak to u dziewczyny. :D

                                                    > Nie, nie wiem, czy on ma żonę

                                                    Ma. :-) Bardzo ładną. Jakoś mnie to nie dziwi. :D
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 05.03.10, 02:37
                                                    > przyznaj, że ta zima (w porównaniu do ostatnich) jest wyjątkowa.

                                                    Pewien pan prof. od meteo, powszechnie szanowany zresztą, zwykł był mawiać, że żyjemy w klimacie umiarkowanym o nieumiarkowanych wahaniach. :)

                                                    > Ma. :-) Bardzo ładną.

                                                    No dobra, skoro najważniejsze rzeczy zostały już ustalone, możemy teraz pogadać o kompletnie nieważnych bzdetach: co tam z badaniami? :D

                                                    Masz już analizy? Umówiłaś się z jakimś lekarzem? Na kiedy?
                                                  • thank_you Re: Wo-da 05.03.10, 15:11
                                                    Analizy będą dopiero jutro, bo wczoraj nie chcieli mi zrobic. Dzisiaj odebrałam RTG. Zaraz je sobie obejrzę, bo zdjęcie jest na płycie, a w opisie wspomnieli tylko o stanie płuc itp., nic o koścu.
                                                    Umówiłam się do tego Ajewskiego, ale najbliższy termin był dopiero na wtorek.

                                                    I nie pójdę teraz na kurs u Nitasa. Po pierwsze nie jestem jeszcze rozpływana, po drugie - nie mam ABC. Najpierw muszę załatwic okulistę - również dopiero w przyszłym tygodniu i dopiero wtedy kupię maskę z odpowiednimi szkłami - na to też czeka się parę dni.
                                                    Piankę również trzeba miec. Są wypożyczalnie...ale...
                                                    No i zaświadczenie. Cholera wie, czy dostanę. :-(((
                                                    Za późno się za to wszystko zabrałam. :-( Ale kolejne szkolenie w maju, więc wtedy pójdę.
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 08.03.10, 01:33
                                                    > I nie pójdę teraz na kurs u Nitasa.

                                                    Ale rozmawiałaś z nim, czy tylko tak sama z siebie czujesz, że nie jesteś "gotowa"? Jak to dziewczyna, ma się rozumieć. :D

                                                    > kupię maskę z odpowiednimi szkłami - na to też czeka się parę dni.

                                                    Gdzieś mi mignęło kiedyś przed oczami, żeby razem z maską kupować też zapasowe szkła korekcyjne, albo i kilka par (bo jak potem będą potrzebne, to często trzeba długo czekać na nowe, bo mogą drogo kosztować, bo model maski może wyjść z produkcji).

                                                    > No i zaświadczenie. Cholera wie, czy dostanę. :-(((

                                                    Nie rób scen, już pojutrzó będzie po bólu. :)


                                                    A propos klika z klipem - dziwacznie wyglądają te łowieckie pianki.
                                                    Jakby goście zgarnęli pod wodą jeszcze trochę sałaty, wyglądaliby jak snajperzy z hollywoodzkiego filmu. :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 09.03.10, 19:54
                                                    >Ale rozmawiałaś z nim, czy tylko tak sama z siebie czujesz, że nie jesteś "gotowa"

                                                    Rozmawiałam. I przy okazji sama nie czuję się rozpływana.

                                                    >Gdzieś mi mignęło kiedyś przed oczami, żeby razem z maską kupować też zapasowe szkła korekcyjne,

                                                    Słuszna uwaga, nie pomyślałam o tym. :-)

                                                    > Nie rób scen, już pojutrzó będzie po bólu. :)

                                                    No widzisz, słusznie robiłam sceny. Zaświadczenia ni ma. ;/

                                                    Muszę przebadac nerki (to akurat mi się przyda, wiadomo...), dno oka, rozpocząc leczenie nadciśnienia(dr Ajewski tym pokieruje) i dopiero będziemy myślec nad zaświadczeniem.

                                                    Tak swoją drogą - przesympatyczny lekarz. I jak widac - byle kogo do wody nie wpuści.

                                                    Nawet nie wiesz jak mi przykro. :-((( Chciałam szukac wraków, a wrak jest bliżej niż myślałam. :D
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 10.03.10, 17:26
                                                    > Rozmawiałam.

                                                    Ejże, i nic się nie chwalisz, co było mówione/słyszane? :( Rozumiem, że osłabiło cię niemanie kwitu, ale szok to był wczorej. Ale dzisiej bezkwicie to już tylko element rzeczywistości, jeden z wielu.
                                                    Zapodawać mie tutej, co on tam nawijał (odwijał? - nie wiem, w którą stronę się snuła ta nitka :D)

                                                    > Zaświadczenia ni ma. ;/

                                                    Rzeczywiście nie było tego w planie. :(

                                                    > Muszę przebadac nerki (to akurat mi się przyda, wiadomo...), dno oka, rozpocząc leczenie nadciśnienia(dr Ajewski tym pokieruje) i dopiero będziemy myślec nad zaświadczeniem.

                                                    Dno oka w aspekcie okulistycznym, czy nadciśnieniowym?

                                                    I jakie jest rokowanie w aspekcie całokształtu? I horyzont czasowy, w którym sprawy mają szansę się wyklarować?

                                                    > Nawet nie wiesz jak mi przykro. :-(((

                                                    Rzeczywiście nie wiem. Ale próbuję sobie wyobrazić.
                                                    No i się powtórzę - lepiej pożyć dłużej, nawet jeżeli miałoby to być życie tylko na powierzchni. :)
                                                  • thank_you Re: Wo-da 10.03.10, 22:22
                                                    Primo - bez kwitu nie ma zajęc. Secundo - bez pianki nie ma zajęc, bo będę chora. Ale że to świetny pomysł, abym zrobiła kurs freedivingu, bla bla bla.

                                                    > Dno oka w aspekcie okulistycznym, czy nadciśnieniowym?

                                                    Nadciśnieniowym. Nosz kurdę, oktan, nadciśnienie w moim wieku? No wiem, że miałam podwyższone, ale żeby takie stadium kwalifikujące się do leczenia? Pocieszył mnie, że ludzie, którzy nie leczą nadciśnienia żyją 8 lat krócej, a ci, którzy leczą - 4 lata dłużej. Od tych zdrowych, of kors. :-)

                                                    > I jakie jest rokowanie w aspekcie całokształtu? I horyzont czasowy, w którym sprawy mają szansę się wyklarować?

                                                    Powiedział mi, że zdecyduje o wydaniu zaświadczenia, gdy zobaczy, jak mój organizm reaguje na lekarstwa. I gdy badania nerek będą w porządku. A kiedy to będzie to cholera wie. ;/

                                                    > Rzeczywiście nie wiem. Ale próbuję sobie wyobrazić.
                                                    No i się powtórzę - lepiej pożyć dłużej, nawet jeżeli miałoby to być życie tylko na powierzchni. :)


                                                    Wiem wiem, ja to wszystko wiem. Ale nie masz pojęcia (chyba) jak to jest byc ograniczanym przez zdrowie. Ja już to przeżyłam z nogą i szlag mnie trafia, bo znalazłam sobie mało kontuzyjny sport, a okazuje się, że natrafiam jednak na kolejne przeszkody.

                                                    Jest jednak nadzieja - pojadę na te narty. :D Tylko chłodnica się naprawi. :-)

                                                    A tak w ogóle to poznałam świetnego chłopaka. Dowiedziałam się, że był w Himalajach. I padło pytanie - kiedy byłeś tam ostatni raz. I on tak zerkając na mnie znad skrzydełek kurczaka odrzekł: ostatni raz? To dla niego był taki wypad jak na Mazury. :D Cóż, zżarła mnie zazdrośc. :-)))
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 11.03.10, 00:45
                                                    > Ale że to świetny pomysł, abym zrobiła kurs freedivingu, bla bla bla.

                                                    No tak, bla bla bla. Ale przynajmniej wiadomo, że nie ma wontów do płetwonurków
                                                    sprzętowych. :)

                                                    > Nosz kurdę, oktan, nadciśnienie w moim wieku?

                                                    Kto pije i pali... Ten czegoś wprawdzie nie ma, ale coś innego ma. :D
                                                    A poważnie, to rzeczywiście chyba niezbyt typowe. I to jeszcze panie u
                                                    dziewczyny. Co innego 75/40 po wstaniu z łóżka - to rozumiem, to jest
                                                    dziewczyna. Ale żeby takie cóś?... =O

                                                    > Powiedział mi, że zdecyduje o wydaniu zaświadczenia, gdy zobaczy, jak mój
                                                    organizm reaguje na lekarstwa.


                                                    Akurat tego się spodziewałem, skoro napisałaś o "rozpoczęciu" walki z
                                                    nadciśnieniem jako jednym z warunków.

                                                    > I gdy badania nerek będą w porządku.

                                                    Czyli nery mogą wyeliminować. :( Ale co to znaczy, że mają być w porządku -
                                                    kamica ma się cofnąć?

                                                    > A kiedy to będzie to cholera wie. ;/

                                                    A to co znaczy - że kiedy porobisz dodatkowe badania? Czy kiedy będzie wiadomo,
                                                    jaka jest odpowiedź na kurację? Czy kiedy nerki się wyprostują? Czy jak? :/
                                                    Jest jakaś szansa, że w tym sezonie będziesz mogła zacząć?

                                                    > Ale nie masz pojęcia (chyba) jak to jest byc ograniczanym przez zdrowie.

                                                    Rzeczywiście jeszcze nie mam.

                                                    > szlag mnie trafia, bo znalazłam sobie mało kontuzyjny sport, a okazuje się,
                                                    że natrafiam jednak na kolejne przeszkody.


                                                    Kontuzjogenność i wymagania zdrowotne dla kandydatów to są dwie różne rzeczy.
                                                    Nawet pilot myśliwski nie rujnuje sobie zdrowia latając (o ile nie przytrafi mu
                                                    się niezupełnie kontrolowane lądowanie). Co nie znaczy jednak, że każdego
                                                    wpuszczą do kokpitu.

                                                    A odnośnie specyfiki nurkowania - nie da się ukryć, że nie zostaliśmy stworzeni
                                                    do funkcjonowania w przerażająco wydajnej lodówce (a właśnie tym jest środowisko
                                                    wodne) w warunkach gwałtownych zmian ciśnienia (a te, których doświadczamy
                                                    nurkując są największe z dostępnych nam w naturalnych warunkach). I można sobie
                                                    zrobić krzywdę, nawet pomimo tego, że się człowiek przy tym nie zmęczy.
                                                    Dlatego nie jest to zabawa dla zdechlaków.

                                                    > pojadę na te narty. :D

                                                    Ja też, zasadniczo. Pojutrze. :cool: :)


                                                    A facetów nie komentuję. Gdyż wygląda na to, że sytuacja mieści się w granicach
                                                    twojej normy - oni przychodzą, oni odchodzą... :D
                                                  • thank_you Re: Wo-da 11.03.10, 01:20
                                                    > No tak, bla bla bla. Ale przynajmniej wiadomo, że nie ma wontów do płetwonurków sprzętowych. :)

                                                    No nie ma. Miły człowiek. :-) Ten freediving to chyba całkiem trudny jest?

                                                    > Co innego 75/40 po wstaniu z łóżka - to rozumiem, to jest dziewczyna. Ale żeby takie cóś?... =O

                                                    Nie chcę nawet myślec jakie mam ciśnienie po wyjściu z łóżka. :D

                                                    > Czyli nery mogą wyeliminować. :( Ale co to znaczy, że mają być w porządku - kamica ma się cofnąć?

                                                    Kamica nerkowa to podobno choroba układu moczowego.
                                                    A ja miałam kiepskie wyniki moczu - więc nerki. I trzeba je przebadac. Nawet nie wiem co to za badania - pewnie rozłożą mój mocz na czynniki pierwsze.
                                                    Jeśli dostanę w końcu zaświadczenie, to postanowiłam, że będę regularnie kontrolowac nerki - USG co 3-4 miesiące. Będę obserwowała czy nie tworzą mi się kamienie - jeśli tak, to rozbiję. Nie chcę ryzykowac ataku pod wodą. :-)


                                                    > A to co znaczy - że kiedy porobisz dodatkowe badania? Czy kiedy będzie wiadomo, jaka jest odpowiedź na kurację? Czy kiedy nerki się wyprostują? Czy jak? :/ Jest jakaś szansa, że w tym sezonie będziesz mogła zacząć?

                                                    To będzie wypadkowa tych wszystkich składników. :-) Jeśli nerki będą ok, to leczymy tylko ciśnienie. Ustabilizuje się po lekach - dostaję zaświadczenie. Nie ustabilizuje - wiadomo. Jeśli nerki będą trefne to nie mam pojęcia co ze mną będzie. :-)
                                                    A szansa? Taka jak wydymac szympansa. :D

                                                    > Rzeczywiście jeszcze nie mam.

                                                    Tak trzymaj. :-) Niby dwa razy starszy, a dwa razy zdrowszy. :D Wot, technika. :D

                                                    > Kontuzjogenność i wymagania zdrowotne dla kandydatów to są dwie różne rzeczy.

                                                    Zdaję sobie z tego sprawę. Ale to jest tak - nie mogę jeździc konno, na nartach też nie, góry to również nienajlepszy pomysł. Czemu? Bo grożą upadkiem, obiciem kości itp. A nie powinnam tym ryzykowac. Nurkowanie nie niesie za sobą tego ryzyka, więc jest odpowiednie. Ale tutaj pojawiają się schody, o których pisaliśmy wyżej. I to mnie, delikatnie ujmując, wk... .

                                                    > Dlatego nie jest to zabawa dla zdechlaków.

                                                    Pijesz do mnie? :D

                                                    > Pojutrze. :cool: :)

                                                    Na jak długo?

                                                    > A facetów nie komentuję.

                                                    Słusznie, nie ma co się rozczulac. :D
                                                  • niski.oktan Re: Wo-da 11.03.10, 13:56
                                                    > Ten freediving to chyba całkiem trudny jest?

                                                    A dzie tam trudny - jak najmniej się ruszać i wprowadzać się w stan podobny do anabiozy. No i nie zasnąć...
                                                    Ale co, nastraszył cię Guru? Przecież pytałem, co na(-od-)wijał. :>

                                                    > Nie chcę nawet myślec jakie mam ciśnienie po wyjściu z łóżka. :D

                                                    Ja raczej myślałem o tych, co rano z najwyższym trudem czołgają się do kuchni po kawę. Takie chyba występują w przyrodzie nieco częściej.
                                                    Ale co prawda, to prawda - każden ma swoje problemy. :D

                                                    > A szansa? Taka jak wydymac szympansa. :D

                                                    Ale co, nie zarysował ci żadnej perspektywy? Że po rozpoczęciu walki z nadciśnieniem np. po 3 miesiącach powinno być wiadomo, czy coś z tego wychodzi?
                                                    Czy byłaś tak przytłoczona złymi nowinami, że nie próbowałaś pytać o takie rzeczy? Od razu chciałaś się chlastać? :D

                                                    > Niby dwa razy starszy, a dwa razy zdrowszy. :D

                                                    A ile razy mądrzejszy! Boże, Boże... :D

                                                    > Wot, technika. :D

                                                    Первый мичуринский сорт! :D

                                                    > Ale to jest tak - nie mogę jeździc konno, na nartach też nie, góry to również nienajlepszy pomysł. Czemu? Bo grożą upadkiem, obiciem kości itp. A nie powinnam tym ryzykowac.

                                                    Przecież już ci tłumaczyłem jak chłop qniowi na miedzy - biegówki, siroto jedna! Ani kości nie narażasz, ani stawów. I to wcale nie jest nuda w monotonnej białej pustyni. W górach trasy biegowe są w tak pięknych terenach, że można się popłakać z zachwytu.
                                                    A ty wyjeżdżasz, że strój nie taki? Najpierw se popatrz na Nordic apparel choćby na tych stronach, z których linkowałaś must-have białe kurtki alpejskie.

                                                    Wiosłowanie jest nieudarowe i angażuje wszystkie grupy mięśniowe. Pływanie po powierzchni.
                                                    No i rower też nie gryzie. W pozycji pionowej, ma się rozumieć, póki się solidnie nie wypierdolisz. :D Ale nie musisz od razu skakać po kamolach.

                                                    > Nurkowanie nie niesie za sobą tego ryzyka, więc jest odpowiednie.

                                                    Ale niesie inne ryzyka. Jak widać, całkiem niemałe.
                                                    A poza tym nurkowanie to żaden sport - chodzi nie o to, żeby coś se rozwinąć czy poprawić, ale tylko o to, żeby przetrwać pod wodą.

                                                    > > Pojutrze. :cool: :)
                                                    > Na jak długo?

                                                    Jakoś na święta będzie musowo powrócić, trudna rada. :|
                                                  • thank_you Re: Wo-da 12.03.10, 12:39
                                                    > A dzie tam trudny - jak najmniej się ruszać i wprowadzać się w stan podobny do anabiozy. No i nie zasnąć...

                                                    To taki "malutki problemik" dla mnie. Niestety, ja nawet jak siedzę to muszę się ruszac. Chocby nogą. Albo ręką.


                                                    > Ale co, nastraszył cię Guru? Przecież pytałem, co na(od-)wijał. :>

                                                    Nie nastraszył, tylko poczytałam trochę o freedivingu i wydaje mi się, że to truniejsze od SD. Ale jak wiadomo, ja się nie znam. :D
                                                    Dzwoniłam do niego w sprawie pianki i zaświadczenia. :-) O nic więcej nie pytałam.


                                                    > Ja raczej myślałem o tych, co rano z najwyższym trudem czołgają się do kuchni po kawę. Takie chyba występują w przyrodzie nieco częściej.

                                                    To chyba nawet gorsze od nadciśnienia. Do mojej siostry rano to bez kija lepiej nie podchodzic. :D


                                                    > Ale co, nie zarysował ci żadnej perspektywy? Że po rozpoczęciu walki z nadciśnieniem np. po 3 miesiącach powinno być wiadomo, czy coś z tego wychodzi?

                                                    Nie, nic nie powiedział. Mam przynieśc badania i dopiero wtedy będziemy o tym rozmawiac. Zapewne te badanie oka jest wiążące.


                                                    > Czy byłaś tak przytłoczona złymi nowinami, że nie próbowałaś pytać o takie rzeczy? Od razu chciałaś się chlastać? :D

                                                    Nie pytałam. Myślałam, że się rozpłaczę z żalu. :D


                                                    > A ile razy mądrzejszy! Boże, Boże... :D

                                                    No tak, potrafisz policzyc do nieskończoności. Dwa razy. :D


                                                    > Первый мичуринский сорт! :D

                                                    Nie śmiałabym wątpic. :D No nie umiem pisac cyrylicą. ;/ A ten gośc to TEN szalony biolog?


                                                    > Przecież już ci tłumaczyłem jak chłop qniowi na miedzy - biegówki, siroto jedna !

                                                    Chłopie! Po pierwszym kilometrze wykopyrtnę. :D Tego chcesz? :D


                                                    > W górach trasy biegowe są w tak pięknych terenach, że można się popłakać z zachwytu.

                                                    Że niby w PL też?

                                                    A kurtkę już znalazłam. :-) Trzeba ino iśc i zabecalowac. :-)


                                                    > Wiosłowanie jest nieudarowe i angażuje wszystkie grupy mięśniowe.

                                                    A gdzie tu jest jakiś dreszczyk emocji? :D


                                                    > No i rower też nie gryzie. W pozycji pionowej, ma się rozumieć, póki się solidnie nie wypierdolisz. :D

                                                    Rower jest ok. Myślałam nawet nad dojeżdżaniem na nim do pracy, jak już będzie ciepło, ale obawiam się, że na myśleniu się skończy. :D
                                                    Moje stare rowery trochę przeżyły - atak płotu, wysokich krawężników, góry, która okazała się zbyt stroma. Cóż. :D Nawet koleina bywa niebezpieczna i skutkuje zdarciem skóry. :-)


                                                    > A poza tym nurkowanie to żaden sport - chodzi nie o to, żeby coś se rozwinąć czy poprawić, ale tylko o to, żeby przetrwać pod wodą.

                                                    Wiem, to nie jest sport, w nurkowaniu się nie rywalizuje.
                                                    Dla moich kości jest jednak bezpieczny i daje adrenalinę. A to lubię. :-)


                                                    > Jakoś na święta będzie musowo powrócić, trudna rada. :|

                                                    A gdzie zmykasz? Dzięki Tobie wiem, kiedy są święta. :D
                                                  • roksana.wichrowska16 poparzenie 30.03.14, 10:23
                                                    [img]webcame-toy-foto1hej ja dzisiaj się obudziłam o godzinę 9:00 mnie zabolało brzuch to poszłam do łazienki chciałam otworzyć drzwi że wyjść z łazienki no i się poparzyłam na ramieniu mi skórę ot chodzi od poparzenia to jest mój 3 ras bardzo jest czerwone i mnie boli co mam NATO zalorzyc wodę mleko czy krem mam 16 lat jestem polko i mieszkam wy United kingdom Luton
                                  • niski.oktan Re: Wo-da 20.02.10, 01:41
                                    A wracając do tych 20 metrów na bezdechu - opcja, którą opisywałem gdzieś wyżej (możliwość zaczerpnięcia powietrza z aparatu kogoś, kto siedzi na dole) tylko częściowo rozwiązuje problem. Po takim sztachu już nie zabraknie powietrza, ale za to trzeba się ostrożnie i powoli (około minuty) wynurzać.
                                    Przy szybszym tempie i/lub zatrzymywaniu powietrza w płucach podczas wynurzania grozi zmora nurków - barotrauma.
                                    • thank_you Re: Wo-da 20.02.10, 01:46
                                      Oktan, ja to wszystko przeczytam jutro, uważnie. Dzisiaj brzmi mi jedno
                                      w uszach: nie ma faceta, który by się za tobą nie obejrzał. I to prawda
                                      :D
                                    • thank_you Re: Wo-da 20.02.10, 13:45
                                      Tak, czytałam już o tym. :-) Ale dziękuję za wszystkie informacje,
                                      którymi dzielisz się ze mną! Nawet nie wiesz jak jest to cenne.

                                      Aaaa! I namówiłam kolegę na ten kurs. :-) We dwoje raźniej,
                                      przynajmniej na początku. :-)
                                      • niski.oktan Re: Wo-da 20.02.10, 19:12
                                        Ważne jest nie tylko, aby było raźniej na początku - bawiąc się w te klocki trzeba mieć jakichś kumpli. Nurkuje się przynajmniej parami, a przy ambitniejszych zejściach powinno się też mieć asystę/asekurację na powierzchni (na łódce/pontonie).
                                        Ale takie rzeczy to później, jak już będziesz experienced. No i będziesz mieć własny sprzęt. :)

                                        A do tego czasu, jeżeli będziesz zadowolona ze swojego szkolenia, możesz zostać pod skrzydłami tej firmy; na pewno zajmują się też organizacją nurkowań rekreacyjnych, bez szkolenia. Poza tym możesz - ba, powinnaś! - szkolić się dalej. :>
                                        A jeżeli nie podejdą ci ci (powtórzenie zamierzone! :D), u których zrobisz OWD, najlepiej poszukaj jakiegoś klubu. Czegoś, co działa nie tylko w oparciu o zasady komercyjne (bo klub nie klub, ale musi się jakoś bilansować), ale też towarzyskie. I prawdę mówiąc, dopiero taki układ - klub, w którym towarzysko też byś się dobrze czuła - byłby optymalny i trwały, jeżeli chciałabyś głębiej wchodzić w temat. :cool:
                                        • thank_you Re: Wo-da 20.02.10, 20:18
                                          Kolega się obawia, że zacznę oglądac się za innymi nurkami. :D Oczywiście upieram się, że tak nie będzie i że będę nurkowała TYLKO z nim. :-)))

                                          Z tego co się orientuję, to Ci nurkowie, których poznałam do tej pory, trzymają się razem. Czyli - rozpoczynasz kurs i już zostajesz z tą bandą - o ile są tam fajni ludzie. :-) Pamiętam jak chodziłam na tańce i inne takietam, to wszędzie grasowaliśmy razem. :-) Zacieśniały się "przyjaźnie"...które niestety nie przetrwały próby czasu. Rozjechaliśmy się, buu. :-)
                  • niski.oktan Najgorsza rzecz ze wszystkich rzeczy, jakie są! 21.02.10, 02:07
                    Elegancko i wytwornie se garujesz na asyście w pontonie na środku jeziora, nie znasz pary, która siedzi pod wodą. Wynurzają się obok burty, zadowoleni z życia, i zsuwają maski na czoła. Mówisz: Spłucz twarz. I jeden grzecznie pochyla głowę do przodu, zanurzając twarz w wodzie, za to drugi pyta: A po co?
                    I właściwie to ten drugi ma rację - przecież przez pół godziny był całkowicie zanurzony i wciąż siedzi w wodzie po szyję. Praktycznie nie można już być bardziej mokrym, niż on jest teraz. To po kiego miałby jeszcze bardziej się moczyć?

                    Ale ty, w oparciu o tę jedną różnice w zachowaniu, natychmiast wiesz jedno - ten dociekliwy młody jest. I życia nie zna. Jeszcze nie pamięta, że niezbywalną, nieusuwalną, immanentną oraz konstytutywną cechą nurkowania są

                    Gluty! Gile! Kozy z nosa!

                    Malowniczo objawiające się w takiej ilości i takich rozmiarach, że nienawykłego obserwatora wprawiają w osłupienie. Zmiany ciśnienia, głównie przy wynurzaniu (rozprężanie się powietrza i szybka ucieczka dużych jego ilości) z niebywałą wręcz sprawnością czyszczą drogi oddechowe. I pomimo tego, że z katarem się nie nurkuje, zasadniczo (zatyka zatoki!), proces wynurzania wydobywa na zewnątrz ciała niesamowite ilości niesłychanie malowniczych glutów.

                    Dlatego ten "grzeczny" gościu bez szemrania robi, co trzeba. Najwyraźniej już tyle razy widział twarze różnych ludzi w chwilę po wynurzeniu, że po prostu wie. :cool:


                    Wszystko to zapodaje się w imię dostępu do informacji publicznej oraz w trosce o wyobraźnię, żeby się nie nudziła. :D
                    W nawiązaniu do tego, że

                    thank_you napisała:

                    > Za to w basenie wyobrażam sobie pływającą ślinę i naskórek, która oblepia moje ciało.
      • liisa.valo Re: Poparzenie 15.02.10, 19:28
        Wiesz, nie wygląda w sumie teraz tak źle. Miałam czerwone całe
        przedramię, teraz większośc zlazła, tak 1/3 przedramienia jest
        czerwona i skóra się na tym zmarszczyła. Ale nawet bardzo nie boli
        już. Ale siedziałam 2 godziny z lodem na ręce.