Dodaj do ulubionych

Muszę się wygadać :(

11.11.11, 19:38
Zacznę od tego, że bardzo rzadko mi się ktoś podoba, więc tym bardziej cierpię, jak mi nie wychodzi. Też mam prawie 30 lat na karku. Poznałam gościa na portalu randkowym, od razu jakoś wiedziałam, że mi się spodoba. Trochę pogadaliśmy na gg, w końcu się spotkaliśmy. Mnie piorun strzelił, bardzo mi się spodobał. Niestety, byłam głupia i przespałam się z nim. Potem zadzwonił i dwa dni później się spotkaliśmy, było super, ale żadnej rozmowy nt. następnego spotkania. Dzień później zadzwoniłam złożyć mu życzenia, były jego urodziny i usłyszałam na koniec, że zadzwoni później, bo jest zaganiany. Moje doświadczenie mówi mi, że to nie wprost powiedzenie - mam cię gdzieś. Nie odzywał się, pomijając kilka komentarzy na fb do tego, co dodawałam. Byłam zła, napisałam w statusie, że nie będę tracić czasu na osoby, które nie mają go dla mnie. Chyba zrozumiał, bo na gg mi napisał, że przeprasza za ciszę, ale odezwie się wkrótce. Zirytowało mnie to, więc napisałam powątpiewająco "taa?", na co napisał "już nie trzeba, tak?". Zapytałam, czy uważa, że warto czekać. Odpisał mi, że to głupie pytanie, na co odparłam, że wcale nie głupie i że jeśli człowiek chce, to zawsze znajdzie czas, a jeśli go nie znajduje, to mu najwyraźniej nie zależy. To było tydzień temu w sobotę, nie odpisał mi już. A w poniedziałek, bach, znowu komentarz na fb. Zapytałam go więc na tym fb wprost - czy chce się jeszcze spotkać. Zadzwonił do mnie, chciał się umówić, ale nie mogłam, więc stanęło na wtorku. We wtorek było super, dużo rozmawialiśmy (wcześniej też dużo było rozmów między nami, nie tylko seks), przytulaliśmy się, było ogromnie dużo czułości. Nie zostałam u niego na noc, pojechałam do domu. I od tamtej pory znowu cisza, pomijając jeden komentarz na fb. Dzisiaj od rana siedzę w łóżku i ryczę. Złamałam się i napisałam mu sms, że mam wolny weekend i czy chce się spotkać. Po 4 godzinach napisał mi, że w ten nie może, ale może w przyszły?

I tu już mnie zirytował kompletnie. Napisałam mu, że w przyszły weekend mam zajęcia (zaczęłam nowe studia) i że wygląda mi na to, że ze mną spotyka się, jak mu się zachce seksu, a w międzyczasie szuka sobie czegoś "lepszego" (patrzyłam, że się loguje na serwisie, na którym się poznaliśmy), że mnie taka relacja nie interesuje i że jeśli faktycznie tak jest, to nie ma co tracić wzajemnie czasu, że szkoda, bo myślałam, że poznałam wreszcie kogoś fajnego, ale trudno, tak bywa i że życzę szczęścia. Nie odpisał, czego się spodziewałam. Wywaliłam go z fb, skasowałam smsy, historię połączeń i całą resztę, żeby mnie nie dręczyła. A teraz siedzę i płaczę. Wiem, że źle zrobiłam, że poszłam z nim do łóżka, ale czułam się, jakbym spotkała ideał. Wcale nie był jakoś przystojny, ale miał identyczne poczucie humoru i spełniał moje najbardziej idiotyczne wymyślne wymagania względem faceta. I tak płaczę nad swoją głupotą i brakiem szczęścia w życiu. Nie udają mi się żadne związki, a tutaj miałam wrażenie, że spotkałam tego jedynego. Nigdy mi się to nie zdarzyło, a on mnie tak po prostu olał. Życie jest niesprawiedliwe.
Obserwuj wątek
    • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 19:43
      gdyby wypadało napisałabym...ciesz się, że że było parę fajnych chwil..i dobry seks.smile
      bo niestety na ideał trudno trafić....
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 19:49
        A zatrzymać to już w ogóle... Jak widać. Szczerze mówiąc, wolałabym go nie spotkać wcale, bo byłam zadowolona ze swojego singlowego żywota.
    • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:00
      Zaryzykowałaś, kotłując się z nim bez zbędnych ceregieli, ryzyko się ziściło i tyle. Jeśli brak ci odporności w takich sytuacjach, to może nie warto się w nie za szybko pakować ?

      Jeśli to był twój ideał, to dlaczego płaczesz teraz ?
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:07
        Normalnie w ogóle mi nie brakuje odporności, zwykle traktuję seks dość przedmiotowo, nie musi się wiązać z głębszymi uczuciami. I też nie o ten seks tu chodziło, tylko o osobę, z którą się kochałam. Wiem, zrobiłam błąd i czuję się z tego powodu beznadziejnie - jednak wcale nie jest powiedziane, że gdyby nie doszło do niczego, byłoby inaczej. Z paroma moim byłymi dochodziło do seksu bardzo szybko i jakoś tworzyły się związki na dłużej. Teraz złożyło się na to kilka elementów - atmosfera, mój odbiór jego osoby i przerwa w seksie na ponad rok.

        Teraz płaczę, bo już wiem, że nic z tego nie będzie. Wcześniej nie mogłam z siebie wycisnąć łez, czułam się jak skamieniała. Dopiero dzisiaj mnie puściło.
        • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:30
          Z tego co piszesz, wygląda, że było to raptem parę tygodni na krzyż. Żadnego kuku Ci nie zrobił, więc jak po babsku sobie przez weekend popłaczesz, od poniedziałku będziesz jak nowa wink Głowa do góry, znajdziesz fajniejszego smile
          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:40
            Jasne, na tyle wcześnie stwierdziłam, że nie będę tego ciągnąć, aby później bardziej nie bolało.

            Tylko gdzie ja teraz znajdę drugiego, który będzie pasował aż tak do ideału? Tu mnie boli najbardziej.
            • uny Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:43
              oto jestem!
              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:46
                smile))))))))))
              • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:46
                big_grin
                potwierdzam - oto IDEAŁ
                • uny Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:47
                  no tom parsknął śmiechem.
                  jak znam życie za jakiś czas ktoś by o mnie pisał per "kawał ch." big_grin
                  • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:49
                    ale nie ja wink
                    ja? o Tobie? nigdy w ten sposób!!! big_grin
                    • uny Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:53
                      ja to samo powtarzam.
                      powszechnie wiadomo żem pijak i ladaco. a i że po nocach obce kobiety odwożę
                      • stefcia41 Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:57
                        <> powszechnie wiadomo żem pijak i ladaco. a i że po nocach obce kobiety odwożę>
                        co do pijaka i ladaco się nie wypowiadam
                        ale odwożenie , szczególnie po nocy, to szlachetne jezd wink
                • stefcia41 Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:50
                  <> big_grin
                  > potwierdzam - oto IDEAŁ >
                  a tobie skąd o tym wiedzieć kochanieńka ? big_grin
                  • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:00
                    lata praktyki wink
                    • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:09
                      Lata praktyki ,zgadzam się.Ale która z nas w głębi nie chce tego jedynego, wiernego smile żeby nie szukał w portalach randkowych. Na szczęście mam psa.
                      • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:12
                        a ja 2 koty big_grin
                        • uny Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:14
                          a ja portalu randkowego na oczy nie widziałem big_grin
                        • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:19
                          Koty też mam dwa,jednego w głowie(marzenia) a drugiego czarnego,przybłęda.Szkoda że jakiś fajny facet z nim się nie przybłędał smile
    • silencjariusz Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:04
      To ja napiszę niepoprawnie politycznie.
      Po cholerę pchałaś mu się od razu do wyrka? Nie można było z tym trochę dłużej poczekać? Co z tego, że ten facet to ideał, skoro najwyraźniej Cię olał.
      Jeżeli nie chodzi Ci tylko o seks to najpierw dobrze poznaj osobę, z którą zamierzasz być, a dopiero potem z nią sypiaj.
      No i szkoda mi Ciebie. Bo ten facet to kawał ch.
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:12
        Masz rację, od razu wiedziałam, że źle zrobiłam, nie mogłam jednak cofnąć czasu. Poniosło mnie. W przeszłości miałam podobne sytuacje i wychodziły z tego związki. Mam niestety tak, że jeśli szybko po poznaniu się z facetem, nie będzie fizyczności, to on zostanie tylko moim kolegą. Ale nie oznacza to, że chodzę do łóżka z każdym - ostatnia przerwa trwała 1 rok i trzy miesiące, wcześniej chyba rok, a jeszcze poprzednio prawie dwa lata.
      • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:27
        Z czego wnosisz, że ten facet to kawał 'ch.' ?
        • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:29
          Jakby był w porządku, nie postąpiłby w ten sposób, tylko postawił sprawę jasno. Nie miał nawet na tyle charakteru, żeby mi odpowiedzieć. Jasne, że to kawał ch.
          • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:38
            Co masz na myśli pisząc postawiłby sprawę jasno ? A ty postawiłaś sprawę jasno ?
            Ktoś z was wyznawał drugiemu miłość czy snuł plany matrymonialne ? Jeśli tak, to nie wspomniałaś o tym w swoim poście
            • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:45
              Tak, jasno napisałam na swoim profilu, że nie interesują mnie związki bez zobowiązań i że szukam miłości - dlatego też przerywam wszystko, co nie rokuje na przyszłość, nie jest to pierwszy taki przypadek. Tylko na tym zależało mi wyjątkowo. Nie dałam mu poznać po sobie, że bardzo mi zależy, byłam zrównoważona i zachowywałam się normalnie, żadnych histerii. Po prostu ewidentnie było widać, że mu nie zależy, więc chciałam się finalnie upewnić, na czym stoję. Na brak czasu w weekend nie wierzę, więc nie ma co przedłużać i się zamartwiać.

              No, i tylko ideału żal. wink
              • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:57
                Daruj, ale nie licząc nastolatek, rzadko która z pań pisze w profilu, że interesują ją przede wszystkim figle w piernatkach. Z wielu przyczyn jesteście znacznie bardziej wstrzemięźliwe w wyrażaniu swoich intymnych potrzeb, więc nie argument o profilu jest na moje umiarkowanie przekonywujący.

                > Na brak czasu w weekend nie wierzę,

                A ja wierzę. Kiedyś trzeba znaleźć czas dla żony i 5-tki drobiazgu, albo 3-ech innych wielbicielek wink

                > więc nie ma co przedłużać i się zamartwiać. No, i tylko ideału żal. wink

                Ooo, teraz za to bardzo koszernie gadasz. Potraktuj to jako tanią lekcję życia, a w pon spiętrzaj puszapy i do boju ! wink
                • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:00
                  O 'nie' za dużo. Powinno być :

                  'Z wielu przyczyn jesteście znacznie bardziej wstrzemięźliwe w wyrażaniu swoich intymnych potrzeb, więc argument o profilu, jest na moje umiarkowanie przekonywujący. '
                • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:10
                  Nie każda też pisze wprost, że ewidentnie nie szuka romansów. U mnie jest to naprawdę wybitnie podkreślone. Mam dosyć dramatów, chciałabym już mieć spokojny związek, nie nudny, ale bez wiecznej tragedii i niepewności.

                  Dzieci i żony nie ma na pewno, ale podejrzewam, że w weekend spotyka się po prostu z kim innym i dlatego nie ma czasu. A ja nie będę czekać z wywieszonym jęzorem, aż się pan łaskawie odezwie. Najśmieszniejsze w tej wcale dla mnie nieśmiesznej sytuacji jest to, że w 95% przypadków to mi nie zależy, ja nie chcę i mam w nosie kolejnych facetów. Z tym, że ja mówię im to od razu, żeby sobie nie robili nadziei. Wydaje mi się to uczciwe.
            • uny Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:46
              tu wesprę gyubiego.
              tamten niczego nikomu nie obiecywał, coś mu pewnie nie podpasowało i się stlenił. albo co gorsza się przeraził -skoro tak szybko do wyrka to pewnie do ołtarza zaciągnie za miesiąc big_grin.
              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:59
                Jasne, tylko odwaga cywilna wymaga, aby to jasno powiedzieć, a nie się po prostu nie odzywać.

                Swoją drogą wiedział, że do ślubu mi akurat niespieszno, więc ryzyko zaciągania niewielkie.
                • uny Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:03
                  może wrażliwiec ci się trafił. taki wiesz co to jak kobietka konkretniejsza to ogonek pod siebie i sruuuuuuuu na portal randkowy
                • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:08
                  > Jasne, tylko odwaga cywilna wymaga, aby to jasno powiedzieć, a nie się po prostu nie odzywać.

                  Co wymaga ?? Kyrie eleison, żebyście Wy były w połowie tak prostolinijne (nie mylić z 'uczciwe') jak faceci. Na moje, nerwowo trochę podchodzisz. Facet po paru tygodniach ma się deklarować ? Na podstawie czego ? Paru fikołków i paru h rozmów ? Wtedy waliłoby od niego desperacją na kilometr.

                  Może warto Kamyczku zmierzyć się z brutalną prawdą, że to Ty daleko bardziej zaangażowałaś się w tą relację niż na to zasługiwała i teraz zdumiona jesteś, że podobnego skoku na główkę z zamkniętymi oczami nie wykonał romeo ?
                  • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:22
                    Tak, wymaga powiedzenia, że się nie jest zainteresowanym dalszą znajomością, aby ta druga osoba nie robiła sobie nadziei.

                    Tak, zaangażowałam się bardziej, trudno, bywa, ale chciałabym być traktowana po ludzku, bez bawienia się moimi uczuciami. Nie byłam w stosunku do niego namolna, nie molestowałam go telefonami i wiadomościami, nie wymagałam deklaracji spędzenia razem życia, tylko zwyczajnej uczciwości - sorry, nie jestem zainteresowany kontynuowaniem znajomości. Ja tak robię, dlaczego mam nie oczekiwać szczerości z drugiej strony? Podchodzę nerwowo, bo widać, że mu nie zależy. Nie ma czasu, nie pisze, nie dzwoni. Prosta sprawa - ma mnie gdzieś. Ja akurat jestem bardzo zdecydowaną i prostolinijną osobą, nie prowadzę gierek, nudzi mnie to i męczy. Tak naprawdę głównie dzięki temu zdecydowaniu jestem w stanie przerywać takie prowadzące donikąd relacje, trudno, boli, ale teraz boli mniej niż by bolało później, więc wolę sobie zafundować to teraz niż za x czasu. Nie wiem, ile czasu zajmie mi otrząśnięcie się, bo nie pamiętam, ile to trwało w przeszłości, ale pewnie za maksymalnie miesiąc powinno być ok.
                    • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:29
                      Kochana pozbierasz się szybciej niż w miesiąc.O ile on nie zadzwoni za tydzień,bo wtedy nadzieja odżyje.
                      Trzymaj się,utopiłaś smutki w czekoladzie?
                      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:39
                        W 5 chusteczkach higienicznych. Ale to wspaniały pomysł z czekoladą. smile

                        Mam nadzieję graniczącą z pewnością, że nie zadzwoni. Ja bym nie zadzwoniła...
                    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:31
                      no, jeśli tak piszesz to jest już jakieś światełko w tunelu wink
                      nie łam się, Kamyczku
                      jeszcze BĘDZIE dobrze
                      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:40
                        Będzie dobrze, a ja nie będę się angażować w żadne głębsze relacje z facetami. Wtedy jest mi najlepiej.
          • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:45
            a ja nadal mam wrażenie, że przesadzasz z reakcjami

            bo jeśli on coś Ci proponuje, a Tobie nie pasuje termin spotkania, to uważasz, że jesteś w porządku
            a kiedy facet pisze i mówi Ci nie raz, że po prostu teraz nie ma czasu - to jest kawał ch...

            jeśli tak bardzo Ci zależy na nim, i to długofalowo, to po prostu poczekaj
            • uny Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:49
              pancerna wiesz co ci powiem.
              jakby mi kobieta wpadła w oko to nie było by zmiłuj. sama by zwiewała.
              jak ktoś "kombinuje", że dzisiaj to nie a może za tydzień to sora -coś jest nie tak.
              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:56
                Dokładnie, zawsze tak jest. Ściemnia i tyle.
            • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:54
              Nie wierzę w ten brak czasu - nawet nie na spotkanie, tylko na inne formy kontaktu. Jeśli by chciał się ze mną spotykać, pisałby i dzwonił. Byłoby też wiadomo, kiedy to następne spotkanie miałoby mieć miejsce - ja powiedziałam, że w poniedziałek nie mogę, ale we wtorek już ok. Wiadomo było, na czym stoi. A z jego strony enigmatyczne "następnym razem" i cisza grobowa.

              Teraz zapytałam go wprost, czego chce, czego nie - nie odpisał w ogóle. Chrzanię takie zachowanie, nie jestem w podstawówce. Przecież nie wymagam deklaracji na całe życie, jednak jeśli wie, że nie jest zainteresowany czymś więcej niż seks, niech to po prostu powie wprost. I to podobno kobiety są niezdecydowane i kręcą, bo same nie wiedzą, czego chcą.

              Aha - on jeszcze kilka razy wspominał, że z niego to jest taki "niegrzeczny" facet i że kobiety tego naprawdę chcą. A ja lubię niezależność i siłę charakteru, jednak niepewność mnie męczy zwyczajnie. Nie chcę gierek, chcę wreszcie normalnego związku, żeby obojgu zależało. Prosta sprawa - chcesz lub nie, ja to zwykle wiem od samego początku.
        • silencjariusz Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:33
          A Ty tak przedmiotowo traktujesz kobiety?
          • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:36
            A co nazywasz przedmiotowym traktowaniem ? Zacytuj coś, proszę
            • silencjariusz Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:57
              „Dzień później zadzwoniłam złożyć mu życzenia, były jego urodziny i usłyszałam na koniec, że zadzwoni później, bo jest zaganiany.„

              Nie odzywał się, pomijając kilka komentarzy na fb”

              „Zapytałam, czy uważa, że warto czekać. Odpisał mi, że to głupie pytanie, na co odparłam, że wcale nie głupie i że jeśli człowiek chce, to zawsze znajdzie czas, a jeśli go nie znajduje, to mu najwyraźniej nie zależy. To było tydzień temu w sobotę, nie odpisał mi już. A w poniedziałek, bach, znowu komentarz na fb.”

              „We wtorek było super, dużo rozmawialiśmy (wcześniej też dużo było rozmów między nami, nie tylko seks), przytulaliśmy się, było ogromnie dużo czułości. Nie zostałam u niego na noc, pojechałam do domu. I od tamtej pory znowu cisza, pomijając jeden komentarz na fb.”

              „Złamałam się i napisałam mu sms, że mam wolny weekend i czy chce się spotkać. Po 4 godzinach napisał mi, że w ten nie może, ale może w przyszły?”

              Masz rację. To nie jest kawał ch. Może utrzymywanie kontaktu poprzez komentarze na fb to teraz norma we wzajemnych stosunkach? Może faktycznie po tym sms o wolnym weekendzie ideał znajdzie czas dla autorki wątku. Przepraszam. Pośpieszyłem się z oceną idealnego mężczyzny.
              • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:32
                Podsumujmy zbrodnie inkryminowanego :
                1) mówi, że jest zaganiany
                2) nie odpisuje
                3) znów nie odpisuje
                4) odpisuje, że 'w ten nie może, ale może w przyszły'

                > Przepraszam. Pośpieszyłem się z oceną idealnego mężczyzny.

                Nie przepraszaj, bo nic a nic się nie pośpieszyłeś. A to 'ch.' jeden. 'W d.j.' - aż ciśnie się na klawiaturę
                • silencjariusz Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 22:00
                  Ok. Nie widzisz w zachowaniu tego pana niczego niewłaściwego. Przyjąłem do wiadomości.
                  • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 22:09
                    Ten mój pan ideał pewnie też nie widzi nic niewłaściwego w swoim zachowaniu. Dobrze, że są tacy, którzy widzą...
                    • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 22:32
                      Nie tak szybko. Uważasz, że postawiłaś sprawę jasno ? Moim zdaniem nie ('... czy warto czekać'). Wyegzekwowałaś odpowiedź ? Też nie ('Odpisał mi, że to głupie pytanie'). A mimo to brnęłaś w to dalej, idąc z nim w piernatki, co sprawia że cierpisz bardziej, niż gdybyś zerwała wcześniej.

                      I nie widzisz w tym żadnej swojej winy ? Nawet naiwności ? Nie przeceniaj facetów. Brak jednoznacznej odpowiedzi z ich strony, nie zwalnia nikogo z myślenia. Przyznałaś, że paliłaś się do niego bardzo ('ideał'), a z 2-giej strony przywykłaś, że to ty dajesz kosza.

                      Teraz trafiła kosa na kamień i jest 'no jak to ?' No tak to. Spójrz na to z takiej perspektywy, choć pewnie jest trudniejsza do zaakceptowania : mógł ci zmarnować o wiele więcej czasu i zamiast niedomówień, zwyczajnie łgać. Po mojemu - tania lekcja
                      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:15
                        Nie miałam jak wyegzekwować odpowiedzi, bo mi nie odpisał.

                        Jasne, że widzę swoją "winę", a naiwność przede wszystkim. Zaryzykowałam i przegrałam.

                        On nie zachował się jak ja. Ja komunikuję wprost - nic z tego nie będzie, on się migał, nie odzywał się, nie odpowiadał. Moim zdaniem to strasznie gówniarskie zachowanie, dziwię się, że tyle osób nie widzi w tym nic złego. Nie dziwne, że ciężko spotkać kogoś szczerego, skoro takie lawirowanie ma poparcie społeczne.
                        • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:33
                          Hmmm, przyznaję, że mnie zaskoczyłaś. Po tym jak zgodziłaś się, że z gościa jest kawał wuja, byłem pewien, że przypiszesz sobie max pół promila winy.

                          > Moim zdaniem to strasznie gówniarskie zachowanie, dziwię się, że tyle osób nie widzi w tym nic złego

                          Zgodziłbym się z powyższym tylko gdyby przyjąć, że faktycznie amant obraca coś na boku, co jest dość prawdopodobne, jednak pewności nie ma.

                          Gdyby jednak pozostać przy wersji bez 2-go dna, to sprawa nie jest taka prosta. To my czy Wy częściej płaczemy, przyjmując kosza ? Myślisz więc, że normalny facet pali się do tego by zafundować sobie taki wyrzut sumienia ? Znacznie łatwiej jest mu nie podlewać wątłej paprotki tej relacji, licząc że sama uschnie, niż zaciukać ją tasakiem.

                          Fajnie, że Ty masz takie dojrzałe i odważne podejście do tematu, ale mam wrażenie, że wiele kobiet ma mniej sprecyzowane, a amant za mało Cię chyba znał, by mieć pewność.

                          W każdym razie, trzymam kciuki, że następnym razem Ci się uda, bo umiesz zmierzyć się z odmiennymi do Twoich poglądami i nie upierasz przy swoim za wszelką cenę
                          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:45
                            Ja używam tasaka, bo wiem jak boli usychanie paprotki i jaki niesmak po tym pozostaje. Wyznaję zasadę jednego cięcia. Dawałam mu zresztą znaki, że tak jest - dwa razy ustawiłam go, aby powiedział wprost, ale nie skorzystał. Ba, zachował się jak pipa i nawet nie odpisał. Dlatego uważam, że z niego kawał ch. Przyznam, że o ile teraz pozwoliłam sobie na wylanie żalu, to osobowość mam bardzo silną i gardzę takimi zagrywkami. Dla mnie stanowią one dowód na KBJ (kompletny brak jaj). Ludzie są tchórzami i boją się mówić niefajne rzeczy prosto z mostu, ale już nieodpisanie na sms, gdzie konfrontacja jest właściwie zerowa, to po prostu śmiechu warte. Poryczałam, popisałam z Wami, czuję się lepiej. Było mi to bardzo potrzebne. Jestem zadowolona, że to już za mną, że nie będę się jak idiotka wpatrywać w telefon. Teraz jestem wolna, a przynajmniej niedługo znowu będę.
                            • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 00:26
                              No i git. Ale jeśli filon się odezwie - a coś mi mówi, że tak - to daj znać jak poszło, dobra ? Za ścieżkę dźwiękową na tubie, nikt z nasz też by się nie pogniewał wink
                              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 00:38
                                Niech się nie odzywa. Już za późno na to.

                                Mam dla Was piosenkę: zawsze ze mną jest w takich chwilach. To taki mój hymn na sercowe bóle. wink Dobranoc.
                  • fuks0 Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 22:37
                    Ja także nic strasznego w jego zachowaniu nie widzę. Widzę jednocześnie zbyt emocjonalne reakcje ze strony autorki tematu.
                    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 22:45
                      nooo... no jest emocjonalne
                      my, kobity, tak niestety mamy, choćbyśmy nie wiem jak udawały, że jesteśmy wyluzowane, wyzwolone i otwarte na nowe propozycje
                      serio uważam, że zbrodni żadnej opisany pan nie popełnił
                    • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:22
                      Emocjonalnie było nawet bardzo, ale on 90% tego nie widział. Swoim pytaniem "czy warto czekać" dałam mu znać, że nie podoba mi się takie zachowanie, dałam mu drugą szansę i spotkaliśmy się ponownie. Trzeciej szansy nie daję z zasady.

                      Gwarantuję każdemu, kto by spotkał osobę, która łączy w sobie bardzo wiele wydumanych cech tworzących niedościgniony ideał, że będzie reagować emocjonalnie. Nikt nie jest z kamienia i codziennie nie spotyka się osoby, co do której ma się przeczucie, że to właśnie TA/TEN. Można wtedy stracić głowę.

                      Nie udało się, trudno. Znając życie dopiero za jakieś półtora roku znowu spotkam kogoś, z kim mogłabym ewentualnie chcieć cokolwiek, a w międzyczasie będę poznawać zupełnie nieinteresujące osoby i ciągle się zniechęcać. Na razie mam dosyć na dłuuuuuugo.
                      • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:40
                        Rozumiem Cię, wiem, jak to bywa - u mnie na przykład zwykle trzeba było jakichś 2-3 lat, żeby dojść do siebie po nieudanym i spróbować czegoś nowego.
                        I do tej pory angażowałam się bardzo, mocno emocjonalnie, intensywnie i po wariacku. Natychmiast.
                        A teraz... teraz jest zupełnie inaczej, teraz jest taki zupełny spokój i luz...
                        Może dlatego, że stwierdziłam, że ideałów nie ma, są tylko ludzie porządni, którzy mają zbliżone do naszych przekonania, cele, poglądy, że oprócz chcenia jest działanie, no i jest coś na kształt tej "chemii".
                        Może to rzeczywiście lata praktyki... Okaże się.
                        • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:50
                          Dla mnie taka sytuacja jest absolutnie wyjątkowa. Należę do osób z "zimną" głową i proces zakochiwania się zwykle trwa długie miesiące. Tym bardziej jest dla mnie zaskakujące to, co się stało. Za bardzo chciałam i zdaję sobie z tego sprawę. Jakbym się zachowywała jak zawsze, to by teraz on się do mnie łasił. Ech.
                      • fuks0 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 00:25
                        > Emocjonalnie było nawet bardzo, ale on 90% tego nie widział.

                        Status na fb, fochy na gg, wiadomość na fb, sms... trochę tego było. Prawdę mówiąc nieco by mnie to wszystko zniechęciło.

                        > Gwarantuję każdemu, kto by spotkał osobę, która łączy w sobie bardzo wiele wydu
                        > manych cech tworzących niedościgniony ideał, że będzie reagować emocjonalnie. N
                        > ikt nie jest z kamienia i codziennie nie spotyka się osoby, co do której ma się
                        > przeczucie, że to właśnie TA/TEN. Można wtedy stracić głowę.

                        Ja zareagowałem zbyt emocjonalnie jedynie po swoim pierwszym spotkaniu z osobą poznaną przez neta. Skutek łatwy do przewidzenia. Ty zdajesz się być osobą o zdecydowanie większym doświadczeniu w relacjach towarzyskich i raczej powinnaś zdawać sobie już sprawę, ze emocje są złym doradcą.
                        • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 00:33
                          Jakby mu zależało na kontakcie ze mną, to by się odzywał, napisał sms, zadzwonił choć na chwilę. Nie wierzę w brak czasu, bo na logowanie się na portalu jakoś był. Po prostu miał mnie w d i tyle. Co tu dorabiać ideologię.

                          Zdaję sobie doskonale sprawę, że emocje są złym doradcą. Wiem też, że kiedy już dojdą do głodu, ciężko je opanować. sad
                          • fuks0 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 00:44
                            Może miał, może nie miał, nie mam pojęcia, Ty też 100% pewności mieć nie możesz. Być może należy do osób nie posiadających potrzeby częstego kontaktu?
                            • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 01:01
                              A do czego Jej 100% pewności ? Może Jej wystarcza 20, 10 albo 5 ? To Jej życie, więc ma prawo kierować się dowolnymi kryteriami, bo to Ona płaci potem rachunki

                              A na marginesie, też uważam, że filonowi nie zależy w połowie tak jak Jej, choć fajnie mu się z Kamyczkówną figlowało
                              • fuks0 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 02:20
                                > A do czego Jej 100% pewności ?

                                Do tego by móc kogoś obwiniać za coś/osądzać?

                                > A do czego Jej 100% pewności ? Może Jej wystarcza 20, 10 albo 5 ? To Jej życie,
                                > więc ma prawo kierować się dowolnymi kryteriami, bo to Ona płaci potem rachunk
                                > i

                                Ależ oczywiście, że ma prawo i ja jej tego prawa nie mam zamiaru odbierać. Chodzi mi jedynie o przekonanie, że on z całą pewnością nie był zainteresowany dalszą znajomością/czy też, że potrzebna była ona mu jedynie do łóżka.

                                > A na marginesie, też uważam, że filonowi nie zależy w połowie tak jak Jej, choć
                                > fajnie mu się z Kamyczkówną figlowało

                                Całkiem prawdopodobne.
                          • puch_atek Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 01:32
                            jak komus zalezy to znajdzie czas.
                            tez nie wierze w brak czasu.
                            • fuks0 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 02:30
                              > jak komus zalezy to znajdzie czas.
                              > tez nie wierze w brak czasu.

                              Widocznie miałeś go zawsze pod dostatkiem. Ja np. nie miałem.
                              Niektórzy potrzebują ciągłego kontaktu jak autorka wątku, czy zapewne również Ty, ja z kolei nie potrzebuję, istnieje prawdopobieństwo, iż ów absztyfikant ma podobnie do mnie, a nie do Was.

                              Oczywiście różnica w potrzebach może być powodem do niekontynuowania znajomości.
                              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 10:33
                                Miał czas. Siedział na fb, na gg, logował się na portalu. Trzeba by być bardzo naiwnym, aby twierdzić, że brakowało mu czasu. On ma taką pracę, że o 17.00 zamyka i jedzie do domu, gdzie jest ok. 18.00.

                                Widziałam kilka razy, jak ktoś do niego dzwonił i widziałam, że gdybym nie była obok, trwałoby to całkiem długo, nie sądzę więc, że ma awersję do telefonowania. Ja nie jestem z tych, które ciągle wiszą na telefonie, ale dla mnie sygnały są jasne - do tej pory wszyscy, którzy chcieli się ze mną spotykać, próbowali się ze mną skontaktować, porozmawiać choćby minutę przez telefon. Ta jego aktywność facebookowa i ciągłe wiszenie na gg wskazuje na to, że i on by tak robił, gdyby... Ale nie było gdyby.
                                • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 11:40
                                  Nie ma co, szukać kwadratowych jajec. Zależy mu - dzwoni, nie zależy - nie dzwoni. Krótki kaszel. Tłumaczenie, że nie ma się czasu wykonać jednego, 2-minutowego dzwonka na dobę (choćby przy okazji picia herbaty, czy wyjścia do kibla), to kit dla frajerów. Facet któremu zależy, spod kroplówki zadzwoni. Amen
                                  • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 11:52
                                    Dokładnie, jakby chciał, to by się kontaktował ze mną. Nie ma co ideologii dorabiać.
                                  • fuks0 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 12:14
                                    Syty nigdy nie zrozumie głodnego smile
                                    • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 12:29
                                      Podobnie jak marzyciel nie rozumie realisty i vis a vis wink
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:11
      i usłyszałam na koni
      > ec, że zadzwoni później, bo jest zaganiany.
      a gg mi
      > napisał, że przeprasza za ciszę, ale odezwie się wkrótce. Zirytowało mnie to,
      > więc napisałam powątpiewająco "taa?", na co napisał "już nie trzeba, tak?".
      Zadzwonił do mnie
      > , chciał się umówić, ale nie mogłam,
      mam wolny weekend i czy chce się spotkać. Po 4 godzinach napisał mi, że w
      > ten nie może, ale może w przyszły?

      wiesz co? takie to są, te "miłości z fejzbóka"
      za szybko, za łatwo, zbyt naiwnie, zbyt egoistycznie z obu stron, za bardzo konsumuje się, zamiast przeżywać - i potem płacz, i zgrzytanie zębów, i sucha bułka... (do poderżnięcia żył, ovkors)
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:16
        Ech, bo tak się długo z nikim nie spotykałam, mimo umawiania się na randki-niewypały, a jak poznałam jego to było niczym ucieleśnienie marzeń, głównie tych o sferze psychicznej, bo wizualnie to z niego nie jest nic specjalnego. Jak się okazuje jednak, dobrym charakterem to on nie grzeszy również. Ja, jeśli nie chcę się z kimś spotykać, mówię to wprost, bo wiem, jak się człowiek męczy niepewnością. No, ale tu jestem wyjątkiem...

        Głupia byłam i tyle.

        BTW moja siostra poznała swojego faceta na jednym z portali. Jest z nim już chyba 4 czy 5 lat, w lutym przyjdzie na świat dziecko.
        • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:33
          ale wiesz... ja nie piszę tego ot tak...
          też niejeden egzemplarz poznałam, nie tylko samych kretynów i cwaniaków
          czasem byli to zupełnie zwyczajni, normalni ludzie, tylko ciut zagubieni, niepewni siebie...
          czasem jest tak, że ta druga strona czuje po prostu, że się przeliczyła ze swoimi oczekiwaniami i z tym, co ma i co jest w stanie nam zaoferować...
          to też jest zwykłe, ludzkie i zdarza się

          a czasem ten Ktoś ma wrażenie bycia osaczanym - tak też było, takich też poznałam wink

          w każdym razie - wolniej, nie spieszyć się z niczym, nie rzucać od razu na głęboką wodę
          to jest moim zdaniem najwłaściwsze
          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:57
            Masz rację i zazwyczaj tego się trzymam. Odbiło mi tym razem. sad
    • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:22
      Współczuję .Ale ,gdybyś nie poszła z nim od razu do łózka,nie wiele zmieniłoby to.Facet pewnie dalej logowałby się w serwisie randkowym.
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:27
        Pewnie tak... Najbardziej jestem zła na siebie, że ja, mająca sporo doświadczeń w tematach damsko-męskich i przeważnie nieangażująca się przez długi czas, dałam się zrobić jak małolata. A na niego jestem zła, że jest palantem, który nawet nie umie napisać (już nawet nie wymagam ani osobiście, ani przez telefon), że nic z tego nie będzie. Ja nie kryłam, że szukam stałej relacji i nic innego mnie nie interesuje. Myślał chyba, że dam się mu dłużej wodzić za nos.
        • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:17
          a ja Cię doskonale rozumiem skamieniała...
          wspomniałaś o nieszczęsnym seksie i teraz każdy Cię tutaj przez pryzmat łóżka ocenia...
          a niektórzy jak stetryczali staruszkowie....ech...

          też chciałam tworzyć dłuższe relacje...tez jasno komunikowałam, że nie zależy mi na krótkotrwałych znajomościach...
          ale niestety większość panów uwielbia sprawdzać...testować...i uciekać, gdy zdobędzie to czego szuka...albo, gdy za długo musi czekać...
          i nie umie powiedzieć wprost...mała chciałem się tylko zabawić....bo:...i tu znalazłaby się cała lista wymówek....zona to tylko nieliczna, choć częsta...

          choć są pojedyncze egzemplarze...a szczerość u ludzi bardzo cenię...


          spotkać ideał...to sztuka...przekonuję się ciągle....
          ale zauroczyć się, gdy odnajduje się cząstkę siebie w nim...podobne poczucie humoru, wspólne tematy, podobne plany na przyszłość niestety nam kobietom przychodzi bardzo łatwo...

          a potem przychodzi żal...

          twardej skóry życzę, bo pewnie jeszcze nie raz będziesz cierpieć....
          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:29
            Już tyle razy cierpiałam, że mam dosyć. Zanim go spotkałam, byłam sama ponad rok. Byłam szczęśliwa będąc sama. Ten kolejny przypadek tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że moim przeznaczeniem jest samotność, bo ja się zwyczajnie nie nadaję do tej zabawy. Unikam zawierania głębszych relacji. Brakowało mi tylko seksu i niestety, brakować znowu będzie, a ja jestem osobą z ogromnymi potrzebami w tej kwestii. Z doświadczenia jednak wiem, że minie miesiąc i jakoś i to się uklepie, a po roku to już w ogóle zapomina się właściwie jak to było...
            • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 22:00
              Parę tygodni chcesz opłakiwać przez rok ?? To pomyśl, że życia by ci nie starczyło na opłakiwanie, jakby cię kołował przez np rok i od razu lżej ci się zrobi wink
              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 22:09
                Pisałam o braku seksu...
                • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 22:45
                  Ok, zagalopowałem się. Wyrażam żal (.ru) wink
              • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 22:14
                Gubi...czytaj Ty dokładnie....
    • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:24
      Nie jesteś głupia.Szukasz,masz prawo,każdy ma.
    • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 22:17
      a od kiedy to idziemy do lozka na pierwszym spotaniu??? i dziwisz sie, że facet potrzebuje cieb tylo kiedy chce mu sie bzykać.
      • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 22:25
        a ona mówiła, że na pierwszym?
        • fuks0 Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 22:32
          Tak wynika z kontekstu.
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:12
        Nie ma reguły, to po pierwsze. Byłam 3,5 roku w związku, który rozpoczął się takim właśnie wyskokiem. Po drugie - może to trudno sobie wyobrazić, ale kobiety też mają potrzeby seksualne.
        • hellish_monster Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:27
          skamienialam napisała:

          > Po drugie - może to trudno sobie wyobrazić, ale kobiety też mają potrzeby seksualne.

          kochana, ja Ci powiem jedno z własnego doświadczenia - tutaj się nie mówi dosłownie o swoich potrzebach, wiesz? bo ja jakiś czas temu przeczytałam, że powinnam się przekwalifikować, żeby łączyć przyjemne z pożytecznym. tak więc uważaj na to co piszesz, bo możesz kilka BARDZO przykrych słów o sobie przeczytać...
          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:32
            E, ja mam to w nosie, a niech sobie piszą, co chcą. Pomyśleć, że jesteśmy w XXI wieku, a ludzie dalej stosują podwójną moralność dla kobiet i mężczyzn, a choćby wspomnienie o tym, że i kobieta może mieć potrzeby seksualne (i to jeszcze, o zgrozo, naprawdę duże!), wywołuje niemalże gromy z niebios rzucane przez grono wielce oburzonych obrońców "moralności". Żenujące to...
            • hellish_monster Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:35
              żenujące, to fakt. ale ja jakoś zawsze się przejmowałam za bardzo... zazdroszczę Ci, że umiesz mieć w nosie. ja nie. ale może kiedyś się nauczę... wink
              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:51
                Ja mam wysoką odporność na opinie innych ludzi, tym bardziej absolutnie mi obcych... Życzę powodzenia w nauce. wink
            • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:41

              w XXI wieku nadal jest tak, że jeśli kobieta pragnie długiego, poważnego związku za żadne skarby nie może pchać się do łózka na pierwszej randce...
              no na 3 może się zastanawiać ale i opierać....

              facet może zawsze ...bez konsekwencji, i złych komentarzy...
              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:48
                Dziwne, moje doświadczenie tego jednak nie potwierdza, innymi słowy - rzecz nie leży w tym, na której randce będzie seks, tylko jak bardzo zainteresowani są oboje.

                A podwójną moralnością się brzydzę. Proponuję lekko zrewidować poglądy, to nie wiktoriańska Anglia.
                • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:57
                  ja mam zrewidować poglądy??suspicious

                  Kamyku...toć ja po Twojej stronie...
                  na dobranoc www.youtube.com/watch?v=rz5VYCkIXZo&feature=related
                  • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 00:34
                    Niech je rewiduje każdy, kto wciąż tkwi w mrokach średniowiecza. wink
            • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 11:44
              mow mi - obronco moralności!! smile))))
              niunia, ale jezeli chcesz sie pieprzyc i tylo tego potrzebjesz, to na tych (wylacznie) potrzebach zwiazku nie zbudujesz. a faceci widza czego ci potrzeba i nie dziw sie, ze to wyorzystuja jezeli potrzebna im tylo dupa do bzykania.
              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 11:54
                Szczerze ci współczuję takiego zaściankowego myślenia i ograniczenia intelektualnego. Świat nie jest czarno-biały, choć dla ludzi o bardzo małym rozumku łatwiej jest takim go przyjmować. EOT.
                • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:30
                  niunia, ale to nie ja daje dupy facetowi na pierwszym spotkaniu a poźniej placze, ze mnie olal i szuka lepszej, mlodszej, z wiekszym libido, czy bardziej aktywnej w lozku dupy, a ciebie traktuje jako zapchajdziure w momencie kiedy nie ma czego bzyknac.
                  wiec sama widzisz panna komu tu nalezy wspolczuc.
                  ja nie placze po nocach, ze mnie facet olal po pierwszym, drugim badź trzecim bzyknieciu. tongue_out
                  • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:35
                    Już nie pamiętasz, jak w zeszłym roku żaliłaś się tu i na Nieśmiałkach, że cię odstawił amant od motóra ? Wybiórczą masz pamięć
                    • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:37
                      ale on mnie zostawil po prawie trzech latach zwiazku i wrocil do bylej zony i dziecka, to cos innego niz plakanie kiedy gosc rzuca po drugim wypieprzeniu panny -przyznaj sam.
                      • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:43
                        Nie ma 2 takich samych sytuacji. A to, że ty byłaś w takiej a nie innej, daje ci jakiś tytuł, do obraźliwych komentarzy wobec innej dziewczyny ?
                        • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:52
                          a gdzie ja ja obarzam??? gdzie?
                          napisalam jej tylo ze powinna wiedziec jak sie ma sytuacja po byzkaniu na pierwszym spotkaniu, tyle.
                          • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:09
                            Nie wiesz gdzie ? Np tu :

                            1) 'niunia, ale jezeli chcesz sie pieprzyc ..'

                            2) i tu : 'niunia, ale to nie ja daje dupy facetowi na pierwszym spotkaniu a poźniej placze, ze mnie olal'

                            3) i tu : 'niuniu, ty sie ze swoja namietnoscia tu nie rozpisuj, bo jeszcze tory zechce wyprobowac i okaze sie ze ty taka namietna jak ze mnie oziebla kloda, ha ha ha'

                            4) i tu : 'ja dziecinko zapokajam swoje potrzeby i nie rycze ze facet napisal tamto czy sramto'

                            5) i tu : 'dorosnij maleńka -seks to seks'

                            Myślisz, że te żenujące swym prymitywizmem popisy protekcjonalności na kimś tu zrobią wrażenie inne od tego które dotąd zwykłaś wywierać ? Jeśli tak, to brnij dalej
                            • uny Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:02
                              hmmmm. bronię temperufeczki.
                              • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:12
                                Przed czym ? wink
                                • uny Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:15
                                  przed tobą tongue_out
                                  • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:22
                                    a ja się mimo wszystko dziwię i zaczyna mnie to irytować z lekka...

                                    jest jak mała rozkapryszona dzieweczka, która bluźni, obraża innych , jak się jej ktoś lub jego sposób życia nie spodoba....
                                    i wiele się jej wybacza w przeciwieństwie do innych......
                                    ma swój urok...nie przeczę....

                                    ale dzieckiem nie jest........
                                    • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:28
                                      W moich kręgach takie osoby zwykło się nazywać wprost - zakompleksiona idiotka. A żeby mieć słabość do takich? Cóż, w życiu mnie jeszcze wiele zdziwi. smile
                                      • uny Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:35
                                        nie znasz jej. kompleksów to ona nie ma -raczej.
                                        uważam że mówi wprost i nie owijając w bawełnę to co wielu tutaj myśli.
                                        mogła by sobie darować "niunie".
                                        • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:44
                                          Ktoś, kto się w ten sposób wypowiada, jest zwykłym prostakiem, dowartościowującym się na forum. Nie trzeba być psychoanalitykiem, aby widzieć, że ma kompleksy. Gdyby ich nie miała, inaczej by się zachowywała. To, że ktoś zachowuje się agresywnie i atakuje to taktyka, na którą mnie się nie nabierze. Szczerze jej współczuję, ale naprawdę ostatnie, co bym chciała, to ją poznać. Brzydzę się chamstwem, dziwi mnie, jeśli inni się nie brzydzą, ale każdy uważa wg siebie. Dobra, z mojej strony to koniec o tej plującej jadem istocie kobietopodobnej.
                                          • uny Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:49
                                            nie no nie przesadzajmy. od razu jadem.
                                            koniec tego gadania.
                                        • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:47
                                          Myślisz to co ona ? To dlaczego nie bluzgałeś nigdy razem z nią ? Bałeś się czegoś ?

                                          Uny, wznieś się raz ponad szpony afektu i nie żeń nam proszę głodnych kawałków, że większość z nas, jest lubiącymi robić dym i bluzgać - prymitywami.

                                          Fakty są takie, że Tempi ma mentalność primadonny i jeśli pojawia się jakaś dziewczyna którą odbierze jako zagrożenie dla swojej pozycji, obraża ją. Tak było w przypadku Karoliny, potem Fibi a teraz Kamyczkówny.

                                          Nie chcesz spojrzeć prawdzie w oczy - Twoja sprawa, ale proszę nie mydl oczu innym
                                          • uny Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:54
                                            gubi o czym ty piszesz?
                                            jakiej pozycji może zagrozić pani skamieniała?
                                            jaką pozycję wg ciebie ma tutaj temperufka?

                                            gubi przeczytaj jeszcze raz to co napisałem. bo coś nad interpretujesz z tą naszą lubością (lub nie) do dymu i bluzgów.
                                            • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 23:03
                                              Uny, jaśniej już nie umiem. Pamiętasz wszystkie jej wyczyny tak samo jak wielu z nas, jeśli mimo to sam nie rozumiesz, to moje tłumaczenia nie rozświetlą tego mroku

                                              Nie mam w sobie pasji detektywa, ale nie pamiętasz już swoich do niej publicznych tu umizgów ?
                                              • uny Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 23:11
                                                tu się nie zgodzę co do twojej pasji detektywa.
                                                swoją drogą zrób mi tą grzeczność i przypomnij mi te "umizgi" do tej panny. wiem że potrafisz odszukać te wpisy a ja z chęcią sobie przypomnę.

                                                i jeszcze proszę o informację -jaką to pozycję ma tutaj "za.pozno"?
                                                • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 23:24
                                                  > swoją drogą zrób mi tą grzeczność i przypomnij mi te "umizgi" do tej panny.

                                                  Naprawdę tego chcesz ?

                                                  > i jeszcze proszę o informację -jaką to pozycję ma tutaj "za.pozno"?

                                                  Pozuje na primabalerinę, której z racji swej (prawdziwej bądź urojonej) krasy wszystko wolno. A pozycję tą zawdzięcza grupce swych wielbicieli.

                                                  Coś jeszcze mogę wyjaśnić ?
                                                  • uny Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 23:31
                                                    lepiej nie wyjaśniaj. skrajnie różnie patrzymy na to samo.
                                                    skończmy ten temat. bo żenująco się robi.
                                                  • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 23:31
                                                    panowie...mam prośbę....
                                                    dajcie spokój...
                                                    to już było przerabiane kiedyś.i nic nie wniosło...

                                                    zauroczeni patrzą przez krzywe zwierciadłowink
                                          • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 12:56
                                            ale ja skamienialej panny nie obrazilam!!!!! pokusialam sie o przeczytanie wszystkich wpisaow w temacie i zauwazylam, ze nie tylo ja napisalam jej, ze na pierwszym spotkaniu dupy facetowi sie nie daje, bo wiadomo co z takiej relacji wyjsc moze. nie ozdobilam jej osoby zadnym obrazliwym okresleniem, ona natomiast od razu na mnie naskoczyla i zwyzywala. mendoza, masz problem z czytaniem ze zrozumieniem, to wiem od dawna, za cale zlo oskarazasz mnie, to tez wiem, biedne panny po dupie tluke, tez to wiem.
                                            odnosnie mentalnosci primadonny, powiedz mi tylko dlaczego heliszki nie traktuje jako zagrozenie i nie obrazam jak reszte, które niby maja "zagrozic mojej pozycji", chuj wie jakiej zresztą (mialam nie klnąc, bo u spowiedzi byłam, ale inavczej sie nie da!!!), widze konkretna babke, ktora nie robi z siebie mimozy i nie wzdycha, że dala dupy temu komu nie powinna, ona wali prosto z mostu kiedy ja boli i nie pierniczy, ze placze przez kwiatuszki, ktore nie zakwitły. talkie kobiety lubie, reszta mnie wkurwia, szczegolnie te pieprzace sie na pierwszym spotkaniu i ryczace ze facet ich nie chce. no do jasnej cholery, ja tez nie chcialabym wiazac sie z gosciem, ktorego przelecialam na pierwszym spotkaniu!!!
                                            i poczytaj sam siebie mendoza, nieladnie skamienialej pannie pojechales, nieladnie!! twoj wizerunek obroncy niewiast legl w gruzach!
                                            • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 14:39
                                              Słuchaj, korespondencja z tobą to lekki surrealizm. Mnie się od tych wywodów wywracać będą kichy, a ty z nich i tak nic nie zrozumiesz.

                                              Miłej niedzieli i do następnego razu wink
                                              • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 15:31
                                                coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze ty cholernie głupi jesteś. zapatrzony w siebie i traktujacy wlasne osobe jako wyrocznię. z toba pewnie nie da sie rozmawiac, napic byc moze,jednak nie rozmawiac. bzyknac -tez watpliwe, bo male pewnie i odstraszajace brakiem urody i ciepla w spojrzeniu.
                                                i wiesz co? nie dziwię się, ze kazda kolejna babka od ciebie ucieka, i nawet dziecko z toba nie jest zadnej w stanie zatrzymac przy tobie. chcesz uchodzic za faceta z klasa, stajac w obronie przeslasownych niewiast na przyklad, ale nawet to ci nie wychodzi.
                                                • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 16:19
                                                  > coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze ty cholernie głupi jesteś.

                                                  Nie dźwignę tego wyroku. Stoczę się. Najdalej w czwartek po uszatku

                                                  > z toba pewnie nie da sie rozmawiac,

                                                  Ale w chapankę niezły jestem

                                                  > napic byc moze

                                                  Też nie

                                                  > jednak nie rozmawiac.

                                                  Ale w chapankę

                                                  > bzyknac -tez watpliwe

                                                  W CHA-PAN-KĘ. Jąkam się czy seplenię ?

                                                  > bo male pewnie i odstraszajace brakiem urody i ciepla w spojrzeniu.

                                                  Abuuuuuuuu. Lecę się wysmarkać. Może trochę potrwać, bo uczuciowy jestem

                                                  > i wiesz co?

                                                  No ?

                                                  > nie dziwię się, ze kazda kolejna babka od ciebie ucieka

                                                  Ja przestałem się dziwić już po 6-tej odsiadce za gwałt z pobiciem

                                                  > i nawet dziecko z toba nie jest zadnej w stanie zatrzymac przy tobie.

                                                  No i sztanga soft & easy poszła jak sen jakiś złoty. Nawet Mniszkówna tak mnie nie umie rozczulić

                                                  > chcesz uchodzic za faceta z klasa,

                                                  No dla siebie w łańcuch na klacie i pilotkę, bym się przecież nie stroił

                                                  > stajac w obronie przeslasownych niewiast na przyklad,

                                                  Działalność uboczna do dmuchania żabek i karmienia sikorek

                                                  > ale nawet to ci nie wychodzi.

                                                  Zostaje mi tylko zimna stal, czy lepiej bym wcześniej przegryzł sobie tchawicę ?
                                                  • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 17:13
                                                    zapatrzony w siebie i traktujacy wlasne osobe jako wyrocznię.
                                                    wspolczuje ludziom, ktorzy zmuszeni sa do obcowania z toba, panie starszy. sadzilam, iz z wiekiem niektórym przybywa madrosci (zwlaszcza mezczyznom), ale niektorzy nigdy nie dojrzeja na tyle, aby mezczyznami moc ich nazwac.
                                                  • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 17:55
                                                    Dobra, też im wszystkim współczuję. A najbardziej swemu alter ego. Biorę też na klatkę tą zapatrzoną wyrocznię, to że niektórym nie dojrzewa i całą resztę gorzkich żali.

                                                    To jak, jabol pokoju ? Tylko raz-raz, bo za chwilę Hankę Mostowiakową wrzucają do piachu
                                    • uny Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:40
                                      onyksie nie wszystko się jej wybacza, bez przesady.

                                      i co to za żółte coś siejące serduchami?
                                      • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 23:17
                                        Ty widzisz to z jednej strony, a j z drugiejtongue_out

                                        to żółte to mój nastrój dziśbig_grin
                                        nie widać podobieństwa?big_grin
                                        • uny Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 23:21
                                          no właśnie! ja to widzę tak, ty tak,a temperufka tak. co nie zmienia faktu, że czasem się te punkty widzenia rożnych ludzi potrafią zazębić.

                                          a nastrój masz iście szampański -widzę.
                                    • flirting.shadow Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:51
                                      czarny.onyks napisała:
                                      > jest jak mała rozkapryszona dzieweczka, która bluźni, obraża innych , jak się j
                                      > ej ktoś lub jego sposób życia nie spodoba....

                                      Ma też lepsze twarze od tych forumowych (chociaż gorsze też wink ). Szkoda, że tak rzadko je tutaj pokazuje.
                                  • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:22
                                    O kyrie eleison. Przecież mnie znasz i wiesz, że jestem niewinny jak łza sieroty i każdemu z ręki jem
                                    • uny Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:30
                                      tiaaa.
                                      pobełkotam sobie.
                  • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:36
                    Jak ktoś wcześniej napisał - syty głodnego nie zrozumie, tak i oziębła baba nie zrozumie tej namiętnej. Z dwojga złego wolę być tą drugą, a twoim ewentualnym partnerom współczuję, bo kto by chciał mieć w łóżku kłodę. smile

                    Pozwolę sobie więcej nie odpisywać na twoje posty, gdyż staram się unikać zakutych łbów.
                    • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:43
                      niuniu, ty sie ze swoja namietnoscia tu nie rozpisuj, bo jeszcze tory zechce wyprobowac i okaze sie ze ty taka namietna jak ze mnie oziebla kloda, ha ha ha. big_grin
                      a poza tym, kiedy ja chcialam z kims bzykac nie wchodzac w zwiazek to sie bzykalam i nie plakalam, ze głupio zrobiłam. ja dziecinko zapokajam swoje potrzeby i nie rycze ze facet napisal tamto czy sramto. dorosnij maleńka -seks to seks, a uczucie milosc i zwiazek to zupelnie co innego, naucz sie to odrozniac.
                      • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:48
                        Mam ci przypomnieć jakie cyrki odstawiałaś na Nieśmiałkach i tu ? Histeryzowałaś na przemian z bluzgami i obrażaniem każdego, kto ci się nawinął. Nie chojrakuj więc teraz wobec dziewczyny która zaufała nam zwierzając się ze swego problemu, bo wszyscy dobrze pamiętamy, jak było z tobą naprawdę.
                        • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:55
                          jaki to ma zwiazek z tematem przewodnim?? nie ma zadnego.
                          coś cie ugryzlo maleństwo, ze na kobiety zaczales najezdzać? panna dupy nie dala, czy o podwyzszenie alimentow wystapila? big_grin po jedziesz rowno po tej skamienialej pannicy.
                          • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:15
                            > coś cie ugryzlo maleństwo, ze na kobiety zaczales najezdzać?

                            Ja ci tylko subtelnie i nieśmiało zwracam uwagę na pewną niestosowność twoich komentarzy. A jeśli chcesz ich uniknąć, to zacznij się zachowywać jak kobieta, jeśli wiesz co mam na myśli
                      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:52
                        Kochanie, ja nie jestem twoją niunią, więc przestań mnie tak nazywać. Wódki z tobą nie piłam i robić tego nie zamierzam. Jesteś śmieszna w swoich opiniach, wychodzisz na osobę zgorzkniałą i zakompleksioną, która musi sobie poprawiać humor dowalając innym w necie i pokazując, jak to jesteś dobra, a inni są "be". Współczuję ci, myślę, że swoje problemy powinnaś rozwiązywać u psychologa, a nie wyżywając się na forum.
                        • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:57
                          alez malenstwo, dlaczego mnie atakujesz? kazdy ci tu napisal (a jezeli nie napisal to i tak mysli doladnie tak samo) ze jak sie pieprzy z facetem na pierwszym spotkaniu to poźniej nie ryczy sie, ze nie chce on budowac wspolnej przyszlosci. big_grin
                          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:08
                            To jest mój ostatni post skierowany w twoją stronę.

                            Szczerze ci współczuję bycia wredną, złośliwą babą niemającą szacunku do rozmówcy. Nie lubisz samej siebie, więc usiłujesz wyżywać się na innych, aby sobie poprawić humor. Agresja prowadzi donikąd, naucz się tego wreszcie, sfrustrowana kobieto. Na forum nie uleczysz swoich kompleksów. Poważnie polecam psychoterapię, przyda się.
                            • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 17:12
                              panna, to ty jestes sfrustrowana i zakompleksiona jezeli dajesz dupy facetowi na pierwszym spotkaniu i płaczesz na forum, ze cie olał. big_grin
                              ja nie mam problemów ani z bzykaniem ani z plakaniem po, a siebie kocham i mam mocno zawyzone poczucie wlasnej wartosci, mimo wszystko (a sporo tego wszystkiego) nadal jest ono zawyzone.
                              ty masz problem panienko bo wysmarwalas tu taki post jak dwunastoletnia dziewczynka, te statusy na fejsbuku i cala reszta sa niesamowicie zabawne, tak sie bawia dorosli ludzie? bzykac sie potrafia ale rozmawiac nie? i ty sie dziwisz, ze facet cie nie chciał? he he. big_grin
          • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:43
            Ździebko chyba krzywdzące uogólnienie pojedyńczego - jak sądzę - incydentu. Nie neguję tego co piszesz Hela, bo to nie mnie sprawiono przykrość, ale chyba nieporównanie więcej razy znalazłaś tu zrozumienie i miłe słowa ?
            • hellish_monster Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:47
              gyubal_wahazar napisał:

              > Ździebko chyba krzywdzące uogólnienie pojedyńczego - jak sądzę - incydentu.
              > Nie neguję tego co piszesz Hela, bo to nie mnie sprawiono przykrość,

              no, to nie Tobie proponowano byś został k..ą wink

              > ale chyba nie porównanie więcej razy znalazłaś tu zrozumienie i miłe słowa ?

              ale i owszem! a wiesz czemu? bo nauczyłam się tu pisać wink pewne jest jedno - nie można się za bardzo uzewnętrzniać. trzeba pisać tak... hmmmm... bezpiecznie.... wink
              i nie ZA BARDZO szczerze
              słuchaj Gubi, gdyby mi TU było źle, to by mnie tu nie było codziennie wink ale tylko wiem i ostrzegam, że trzeba uważać na to co się pisze wink
              • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 00:09
                > no, to nie Tobie proponowano byś został k..ą wink

                Ale jak kiedyś komuś proponowano, to proponujący dostał to na co zasłużył, jeśli mnie pamięć nie myli wink

                > ale i owszem! a wiesz czemu? bo nauczyłam się tu pisać wink

                No to hare-hare, bo już mi się zdawało, że dlatego, że miły naród zamiięszkuję tĘ spelunę wink
    • hellish_monster poboli, poboli... 11.11.11, 22:21
      i przestanie. każdy popełnia błędy, wyciągnij ze swoich wnioski...

      a tak w ogóle, to - jak mawia mój ukochany instruktor - "co ma być, to będzie". jak masz spotkać swojego ideała, to go spotkasz. a ten widocznie nim nie był. popłacz sobie, olej gościa ciepłym moczem i idź dalej.
    • waganiemama Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:34
      A w czym się przejawia dla Ciebie „idealność” rzeczonego pana, że tak zapytam?

      Odpowiedni wzrost, zarost i idealny kształt nosa?? To, że ma podobne poczucie humoru, czyta książki, lub uprawia sporty, które Ty lubisz? Bo nie powiesz, że idealny charakter przecież – po tym, jak opisujesz jego zachowanie…

      Dla mnie ideałem będzie ktoś, kto będzie mnie odpowiednio traktować, z szacunkiem, licząc się z moimi potrzebami. Kto nie będzie nalegał, ani nawet dążył do szybkiej konsumpcji (nawet jeśli ma na to ochotę i nawet jeśli JA mam na to ochotę), wiedząc że potem może boleć, jeśli nie wyjdzie. Bo liczy się z moimi potrzebami.

      Jak liczył się z nimi Twój „ideał”? Wiedząc, że deklarujesz stanowczo brak ochoty na przelotne romanse (inna sprawa, że DEKLARACJE w profilu, gdzie chce się zrobić jak najlepsze wrażenie, a CZYNY, tj. szybki seks, to dwie różne rzeczy… i niestety czyny liczą się bardziej), bez skrupułów Cię bzyknął przy pierwszym (!) spotkaniu, ogłaszając do tego, że jest „niegrzeczny” i kobiety to naprawdę lubią! (swoją drogą tylko utwierdziłaś go w tym przekonaniu). Czy to nie czytelny sygnał, że o samo bzyknięcie mu chodziło? Co jeszcze ma Ci wprost powiedzieć, bo nie rozumiem?
      I czy jesteś pewna, że jest po kim płakać?
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:49
        Pisząc "ideał" miałam na myśli osobę, która wpasowuje się w ramy dość wymyślnych wymagań, których realizacji w jednej istocie bym się nie spodziewała. Jakie to wymagania - napiszę tylko, że dziwne i zawsze traktowałam je żartobliwie. Nie chodzi o wygląd, bo z wyglądu był mocno taki sobie (poniżej moich oczekiwań tak właściwie). Łączył w sobie parę cech, które na mnie działają i tyle.

        Nie, jestem zdania, że nie ma po kim płakać, ale to nie zmienia tego, że mi smutno. Kwestia wyjdzie-nie wyjdzie nie jest zależna od tego, na którym spotkaniu wyląduje się w łóżku. Pan ideał pewnie myślał, że będzie mnie tak wodził za nos i będę na jego zawołanie, ale się pomylił. Mam nadzieję, że chociaż trochę utarłam mu nosa mówiąc, że tak się bawić nie będziemy - czyli jednak kobiety tego finalnie nie lubią. Ja rozumiem, być niezależnym, mieć własne zdanie i silny charakter (sama tak mam), ale zachowywać się jak gówniarz? Nieeee...

        Swoją drogą ja mam profil mocno zniechęcający, po to, aby pisało do mnie mało osób, które "się nie boją". Absolutnie nie jest to jeden z tych, które starają się wywrzeć dobre wrażenie.
        • waganiemama Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:13
          wymyślne wymagania... wink ok, nie wnikam, nie nasza (tutaj) sprawa

          po prostu tak sobie myślę o różnych pojęciach "idealności" (temat się tu przewijał wiele razy)
          no i ktoś, kogo MY uważamy za idealnego dla nas, niekoniecznie musi NAS uznawać za równie idealnych
          hm, nie wiem, czy nie zdefiniować własnego ideału jako kogoś, dla kogo JA będę idealna smilesmilesmile
          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:17
            Nie mogę napisać co, bo to jest tak specyficzne, że bardzo łatwo będzie po tym rozpoznać i mnie i jego. I jasne, to, że on się wpisywał w moje pojęcie ideału, nie oznacza, że ja się wpisuję automatycznie w jego wyobrażenie.

            Niestety, taka definicja (mój ideał to ten, dla którego ja jestem ideałem) raczej się nie sprawdza w życiu. sad
        • waganiemama Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:14
          aaa, no i chciałam napisać, że... po prostu uważaj na siebie smile
    • lolcia-olcia Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:34
      na pierwszej randce du*y się nie daje - kardynalna zasada
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:47
        Widzę, że elokwencja to cecha zanikająca...

        Powtórzę więc po raz chyba już piąty - z moim byłym przespałam się od razu, właściwie randką tego nie można było nawet nazwać i 3,5 roku byliśmy razem, a łączyła nas ogromna miłość. Nie jestem jedynym przypadkiem takiego obrotu spraw. Także te teorie można sobie o kant d potłuc - zależy obojgu, albo nie zależy, seks na pierwszej, trzeciej, siódmej czy trzysetnej randce nic nie zmienia. Po prostu tym razem nie zatrybiło z jego strony i tyle.
        • lolcia-olcia Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:52
          To Ty żalisz się, pomyśl i więcej nie popełniaj takich głupstw. Chemia na spotkaniu nie zwalnia z myślenia.

          To, że z kimś po seksie byłaś świadczy jedynie o tym, że mieliście podobne podejście do seksu.
          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:57
            Chemia, alkohol, moja dłuższa przerwa... Czasu niestety nie cofnę. Za to to, że z kimś byłam po seksie, świadczy o tym, że Twoja teoria jest dziurawa, że się nie sprawdza po prostu, bo życie pisze różne scenariusze. Tym razem napisało taki, kiedy indziej inny. A co przyniesie przyszłość, nikt nie wie.
        • fallus25cm Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:59
          Na pierwszej randce dupy się nie daje. Łatwa zdobycz nic nie warta jest.
          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 16:04
            Zdanie kogoś o takim nicku też jest niewiele warte. A krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje smile

            Generalnie ja nie łączę seksu z miłością i moje zaangażowanie nie było powiązane bezpośrednio z łóżkiem (nie było to powiązanie przyczynowo-skutkowe: łóżko-zauroczenie). Innymi słowy - mogę się z kimś przespać i nic do niego nie czuć, a wręcz bywało, że ja byłam w takiej sytuacji obojętna, a to za mną latali - sytuacja była bardzo zbliżona do obecnej. Tym razem on po prostu mi się spodobał jako osoba, przynajmniej tak na dzień dobry, bo przecież nie miałam szansy poznać go lepiej.
            • fallus25cm Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 16:13
              Spokojnie, nie musisz mnie obrażać - i tak wiem z kim mam do czynienia.

              Albo się walisz na pierwszej randce i liczysz na cud - coś więcej i beczysz na forum. Albo się walisz i nie liczysz na nic więcej. Proste jak drut.
            • lolcia-olcia Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 16:34
              Księżniczko nikt nie kazał Ci tu pisać, wypociłaś długi elaborat i teraz fukasz się jak ktoś prawdę napisze.
              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 16:38
                Taaaa, bo to prawda z gatunku gówno-prawd. Jasne, upieraj się przy swoim, mam to gdzieś. Moje doświadczenie jasno pokazuje, że takie myślenie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, ale wielu ludzi musi się posługiwać uproszczeniami, bo inaczej nie umieją funkcjonować. Ich procesy myślowe nie obejmują innych rozwiązań niż standardowe. EOT
                • lolcia-olcia Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 16:41
                  aha skoro wszystko wiesz to nie widzę sensu byś się dalej wypowiadała. Ile osób tyle opinii, ale Ty PANI WSZYSTKO-WIEM wiesz lepiej.
                  • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 16:50
                    A kim ty niby jesteś, że będziesz mi mówiła, czy mam się wypowiadać, czy nie? Udowadniam ci podając przykłady, że opowiadasz farmazony, a ty idziesz w zaparte. Trudno, nie moja wina, że ciężko ci pojąć, że świat nie jest czarno-biały. W tej kwestii jest to moja ostatnia wypowiedź w twoim kierunku. Ręce opadają, jak się niektóre wypowiedzi czyta.
                    • lolcia-olcia Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 17:04
                      nie spinaj sie tak bo sobie krzywde zrobisz!
        • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 16:08
          Ok, ale jesteś pewna, że tak samo by bolało, gdybyś się z nim nie przespała ? U facetów to z reguły nie ma znaczenia, ale z tego co otarłem się o kobiecą psychikę - ma dość zasadnicze.

          Co prawda piszesz, że nie zwykłaś wiązać seksu z głębszymi uczuciami, ale może dlatego, że dotąd nikt Cię tak nie potraktował ?
          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 16:16
            Zła jestem, że z nim się przespałam wiedząc, że tak mi się spodobał. Jak idę do łóżka, żeby sprawić tylko i wyłącznie sobie przyjemność, to w ogóle nie mam tego typu rozterek, a tym razem już jakieś uczucia wstępne były i z tego powodu pluję sobie w brodę, bo sama to na siebie ściągnęłam. Od razu miałam przeczucie, że to się tak skończy, tak samo, jak wiedziałam, że on mi się spodoba, kiedy się spotkamy.

            A mi się tak bardzo rzadko ktoś podoba. sad Ostatnim razem właśnie ponad rok temu. Też szybko poszliśmy do łóżka, ale facet dzwonił codziennie, widywaliśmy się ciągle, przyjeżdżał do mnie, itd. Musiałam jednak to skończyć, bo tak było rozsądnie. No, nic, może znowu za rok czy półtora spotkam kogoś interesującego, to wtedy już na pewno nie pójdę z nim do łóżka na pierwszej randce. wink
            • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 16:33
              Jesteś młodą babeczką,poznasz kogoś i będzie i miłość i sex .
              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 16:40
                Straciłam już chyba na to nadzieję. Dobrze mi było jako singielce, bez motania się, zastanawiania, itd. Tylko ja i cała reszta świata. Wrócę do tego jak najszybciej i nie będę więcej nadstawiać głowy.
                • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 16:47
                  Ja mam 38 lat,mi może być dobrze jako singielce,mam swoje przyzwyczajenia,nikt mnie nie ogranicza.Ale Ty,jesteś za młoda na singielkę smile, teraz przyda Ci się trochę spokoju,ale potem porozglądaj się.To bzdury że singlom jest tak wspaniale,owszem jest,ale nie wieczorami. smile
                  • fallus25cm Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 17:33
                    Singiel to stan ducha a nie określenie osoby samotnej - proszę nie nadużywać.
            • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 16:49
              No właśnie. Słowem lekko przeinwestowałaś i teraz ciężko ci tą inwestycję spisać w koszty.
              Jeśli mogę coś nieśmiało zasugerować - nie przeceniaj roli swojej wizytówki.

              Myślisz, że jak jakiemuś dobiegaczowi wpadniesz w oko, to będzie się przejmował zawartymi tam Twoimi pobożnymi życzeniami ? Nie mówię, by je z niej wyciąć, ale nie warto chyba wyciągać z jej istnienia zbyt daleko idących wniosków.

              I nie ma mientkiej gry. Trzeba niuchać i analizować rozwój sytuacji (wybacz ten banał)

              A z tym rokiem czy półtora, to chyba sama zdajesz sobie sprawę, że to żadna reguła, więc nie warto się przejmować. Znajdź jakieś wciągające zajęcie, albo szarpnij trochę nadgodzin w robocie i za tydzień-dwa nie będziesz pamiętać, że typ w ogóle istniał smile
              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 16:56
                Tak, przeinwestowałam. Nie jest to absolutnie dla mnie żadna norma, sama się dziwię, że tak się potoczyło, ale to kwestia tego zbliżenia się do absurdalnego ideału.

                Myślę, że masz rację, zobaczył zdjęcie, przeczytał po łebkach, ale zanim się spotkaliśmy była wymiana zdań na temat mojego profilu i wyraźnie powiedział, że go dokładnie przeczytał i potem nawet do niego nawiązywał. Bardzo podkreślałam to, co jest w nim zawarte. Tym niemniej nastąpił taki, nie inny obrót sprawy.

                Niestety, w tej robocie nie ma opcji nadgodzin. Dobrze mi płacą, ale mało mam roboty, więc siedzę i myślę... Do kitu, jestem w trakcie szukania nowej i przekwalifikowywania się. Obstawiam sobie dwa tygodnie na zapomnienie, niestety nie pamiętam, ile to zajmowało wcześniej. W pewnym momencie po prostu już tego nie było.
                • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 17:12
                  Taki więcej niepozorny, mówisz ? A brunet ? To może ten : ?

                  www.youtube.com/watch?v=eeJjsceoKbY
                  I tak miałaś farta, że 500 baksów za kieckę ślubną nie poszło w błoto wink
                  • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 17:21
                    Z nas dwojga to ja jestem brunetką, a on miał włosie nieokreślono-szare, więc to nie my na filmiku. wink

                    Mnie tam się do ślubu nie spieszy, a do tego jestem ateistką, więc beza ślubna odpada. Wesela też nie chcę, takie ze mnie dziwadło. Najchętniej cywilna uroczystość w wąskim gronie i obiad z trzech dań, a potem do domu. Nie lubię wyrzucać kasy w błoto. wink
                  • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 17:22
                    Ale podpis tam poniżej, o autorach dolnych kciuków : '136 osob wyniosło sie i zyje ze swoja zdzirą' smile
                    • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 17:25
                      Super te koty smile
                      • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 17:34
                        Ano. Też mi się bardzo rok temu podobały smile
                        • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 17:52
                          Wychodzicie gdzieś wieczorem?
                          • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 17:58
                            Wychodzicie wieczorem,zagadałam,Kamyk dalej analizuje sytuację.Zrób sobie ciepłą kąpiel,balsam,paznokcie na czerwono... lampka wina,albo martini z lodem
                          • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 18:08
                            Siedzę kamieniem i kuję, a jak Srebrzanka ? A w ogóle, te 55 to jakaś ulubiona pozycja czy odstraszacz potencjalnych dobiegaczy ? Bo wiek przecież prawie 2 dychy niższy wink
                            • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 18:39
                              55 to moja ulubiona liczba ,od dawna,po prostu podobają mi się dwie piątki.A jeżeli chodzi o pozycję to lubię dominującąsmile
                              Zjadłam przed chwilką śledzia z cebulką ,robiłam.
                              A co Ty wkuwasz?
                              • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 19:06
                                TSQL'a (komputry)
                          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 18:53
                            Ja siedzę w domu. Klinuję, więc pogadałam sobie z nowymi ofiarami w necie, jedna się wydaje fajna. Nie, nie pójdę z nim do łóżka na pierwszej randce (o ile do niej w ogóle dojdzie, bo to przecież wcale nie jest powiedziane). ;P
                            • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 19:10
                              Piłaś - nie jedz wink
                              • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 19:15
                                To był tylko śledziksmile z cebulką
                                • izak28 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 21:14
                                  Kamyku- rozumiem cię doskonale, przypominasz mi siebie sprzed dwóch lat big_grin Więc powtórzę spostrzeżenia mądrzejszych kolegów i koleżanek- lata praktyki utwardzą ci dupsko smile
                                  Acha- jeszcze jedno, klin w tym przypadku nie jest najlepszym rozwiązaniem. Weź sobie na wstrzymanie wink Ja na przykład byłam dziś w pracy, żeby nie myśleć za dużo...
                                  • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 21:26
                                    Możesz mi wierzyć lub nie, ale mój piękny tyłek jest bardzo mocno utwardzony. Gdyby nie był, dalej bym wpatrywała się mętnym wzrokiem w wyświetlacz milczącego uparcie telefonu i z pieśnią na ustach pojechałabym za tydzień do królewicza. A tak już pozamiatane. smile

                                    Spoko, nie zamierzam się w nic pakować, traktuję to jako rozrywkę dla zabicia czasu. Znając życie pewnie zaraz mi coś nie podpasuje, zniechęcę się kompletnie i machnę na to ręką. Minie parę miesięcy, pomyślę, że może spróbuję, znów nic ciekawego się nie znajdzie, i tak w kółko.

                                    "Tym razem będzie inaczej - powiedziałam z przekonaniem wpatrując się uważnie w lustro, z którego zerkały na mnie kłamliwe oczka. Wiedziałam, że ona coś knuje za moimi plecami. Zdradliwe babsko, na które wiecznie trzeba uważać."
    • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:03
      ależ się rozkręcił seksualny wąteczek...wink

      a po drodze zaginęło parę innych rzeczy...
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:12
        Pewnie dlatego, że niektóre osoby, jak tylko zobaczą słowo "seks", już nie widzą nic innego, za to włącza im się moralizowanie. A przecież nie o ten seks tu chodziło, to był tylko taki dodatek. Bardzo miły, nie powiem. wink I teraz tylko koni żal. tongue_out

        Jak na dzisiaj wygląda, że powinno mi w miarę szybko przejść. Już się wystarczająco namartwiłam wcześniej i wczoraj wypłakałam. Po prostu muszę myśleć o wszystkim, tylko nie o nim. A mogło być tak pięknie...
        • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:20
          Dobrze Ci szło do ostatniego zdania. Nie mięknij w ostatniej chwili, bo całe Twoje pozytywne nastawienie pójdzie przysłowiowemu psu. Trzymaj fason i za chwilę będzie git, zobaczysz


          PS Jak tam, wyrwałaś co ? Daj jakiegoś niusa z frontu, bo od kiedy Plebanię skasowali nudą wieje
          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:33
            Nie zamierzam mięknąć, po prostu tak po ludzku mi przykro. Jak mówiłam - rzadko inwestuję w kogoś uczucia, to mnie bardziej boli, jak już to zrobię. I tak dzisiaj czuję się po prostu o niebo lepiej. Jestem bardzo zadowolona, że napisałam sms, czy chce się spotkać, teraz sytuacja jest jasna, a ja mogę "iść dalej".

            Jasne, że dam znać, jak coś wyrwę. Będziecie mieli pożywkę. wink Z tym poznawaniem ludzi przez net jest tak, że trzeba się spotkać, aby się przekonać i za wiele do siebie nie pisać przed spotkaniem, bo ma się tendencje do "nakręcania filmów". Lepsza czysta karta.
            • anirat Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:42
              Nie chciałam się wypowiadac, bo nasrój mój jest do niczego, ale napisze Ci, ze naprawdę ludzie potrafia duzo bardziej krzywdzic, niz tylko nie odezwac się, albo nie miec czasu po wspólnym seksie, wiec uwazam, ze nie jest tak zle. Z mojego wieloletniego doswiadczenia napisze Ci, ze ludzie randkujacy jacys dziwni sa i zamiast dac sobie czas, oczekują strzały amora z nieba, a amor.... kicha, strzały zapomiał smile
              Trudno, jak pan nie zainteresowany, nikogo nie zmusisz, a bedzie na pewno wielu innych.... albo i nie big_grin Bo przeciez nigdzie nie jest napisane, ze wszyscy zyja w parach smile
              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:46
                On się tak odzywał-nie odzywał. Trzymał mnie w zapasie. Kij mu w oko. wink
                • flirting.shadow Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:58
                  Ogólnie z tego co widzę, to wszyscy strasznie się uczepili tego bzykania na pierwszej randce. Prawda jest taka, że jeśli facet chce tylko bzyknąć, to do 3 randki też spokojnie wytrzyma, bzyknie i wtedy oleje. Jak ma poważne zamiary, to przecież nie zostawi kobietki tylko dlatego, że wcześnie poszła z nim się pokotłować. Będzie się cieszył, że ją kręci. Dajcie już spokój z tym "on bierze, ona daje".
                  • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 23:07
                    Dokładnie, ale weź tu tłumacz, oni mają klapki na oczach i pochodnię jedynej słusznej prawdy. Ech, szkoda gadać. smile
                  • anirat Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 23:10

                    napisanie czegokolwiek nie jest tutaj czepianiem się, tylko wyrazeniem jakiegoś swojego spojrzenia na te sprawy. Nie wdając się w szczegoły, bo kazdy szczegół inny.
                  • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 23:14
                    dokładnie tak...
                    też to powtarzam

                    ale wszyscy widzą tylko skok do łóżka....
                    jakby łózko przekreślało od razu człowieka....
                    są dorośli ....

                    jak mu panna zakręciła w głowie to i łóżko tego nie przekreśli, i czas facet znajdzie dla niej...
                    no chyba, że chciał tylko zaliczyć bazę....
    • fatalny_kasztan Eee to chyba nie jest taki straszny problem 12.11.11, 22:40
      To jest prawdziwe życie, emocje, krew nie woda.
      Jakby tak spojrzec z dystansu to wolałbys zeby sie to nie zdazyło?
      Wolałabys np. ślęczec przed kompem w tym czasie?
      Oczywiście na przyszłośc lepiej sie nieco bardziej kontrolowac bo jak juz
      spotkasz tego wymarzonego i on sie dowie ze licznik Twoich byłych kochanków
      jest np dwucyfrowy to tez go moze piorun strzelic ale raczej nie o takim piorunie
      się marzy tongue_out.
      • skamienialam Re: Eee to chyba nie jest taki straszny problem 12.11.11, 22:51
        Lubię ślęczeć przed komputerem, jest tyle gier, w które nie zagrałam. tongue_out W chwili obecnej mogę powiedzieć, że żałuję, ale może za jakiś czas już nie będę żałowała.

        Mój "licznik" jest dwucyfrowy już od dawna, ale jeszcze dwudziestki nie przekroczył. Rzecz jasna, nie jest to sprawa, o której opowiadam nowopoznanym panom. Podobno trzeba dzielić przez trzy liczbę kobiet, z którymi spał facet i mnożyć trzy razy liczbę mężczyzn, o której mówi kobieta. Może i ja zacznę stosować tę metodę? wink

        Swoją drogą miałam koleżankę, która "nabiła" 50 tylko w trakcie dwumiesięcznych wakacji w Grecji. Jej chyba nawet dzielenie przez trzy nie pomoże, bo chyba już jest grubo po 100. wink
        • anirat Re: Eee to chyba nie jest taki straszny problem 12.11.11, 22:58
          Myslę, ze to nie jest temat do dysput, kazdy robi jak uwaza. Może tak byc, ze kogoś tą metodą zyskasz, ale może i stracisz, ile ludzi, tyle pogladów.
        • fatalny_kasztan Re: Eee to chyba nie jest taki straszny problem 12.11.11, 22:59
          > Lubię ślęczeć przed komputerem, jest tyle gier, w które nie zagrałam. tongue_out W chwi
          > li obecnej mogę powiedzieć, że żałuję, ale może za jakiś czas już nie będę żało
          > wała.

          A gdyby poza komputerem nie było praktycznie innego życia.

          > Mój "licznik" jest dwucyfrowy już od dawna, ale jeszcze dwudziestki nie przekro
          > czył. Rzecz jasna, nie jest to sprawa, o której opowiadam nowopoznanym panom. P
          > odobno trzeba dzielić przez trzy liczbę kobiet, z którymi spał facet i mnożyć t
          > rzy razy liczbę mężczyzn, o której mówi kobieta. Może i ja zacznę stosować tę m
          > etodę? wink

          Nie chciałem w żaden sposób moralizowac itd. Daleko mi do tego.
          To było takie spojrzenie z zupełnie innej strony.

          > Swoją drogą miałam koleżankę, która "nabiła" 50 tylko w trakcie dwumiesięcznych
          > wakacji w Grecji. Jej chyba nawet dzielenie przez trzy nie pomoże, bo chyba ju
          > ż jest grubo po 100. wink

          Wychodzi 5/6 faceta na dzień wink
          To legendarna caryca Katarzyna to przy niej małe miki wink
          • anirat Re: Eee to chyba nie jest taki straszny problem 12.11.11, 23:05
            albo dziewczyna ma po prostu fantazje i tyle, na pewno współczuje jej sluzówce, a florę ma na pewno najbogatszą smilesmilesmile
            • fatalny_kasztan Re: Eee to chyba nie jest taki straszny problem 12.11.11, 23:13
              może jej się mnożenie z dzieleniem pomyliło.
              • skamienialam Re: Eee to chyba nie jest taki straszny problem 12.11.11, 23:16
                Akurat mówiła prawdę. smile Biorąc pod uwagę, że było to dawno, a zwykle spała z facetami właściwie jak leci, to podejrzewam, że setkę przekroczyła. Tylko taka kwestia, że ja jej nie oceniam pod tym względem, co innego, że robi to, aby znaleźć akceptację i przekonać się, że naprawdę jest atrakcyjna dla mężczyzn. Nie kontroluje tego i daje się wykorzystywać raz za razem.
          • skamienialam Re: Eee to chyba nie jest taki straszny problem 12.11.11, 23:05
            Wychodzi niecały jeden dziennie. wink Laska była barmanką.

            A ja tam lubię komputery, jestem informatykiem, więc (sexy)nerdowatość mam w genach. wink
            • gyubal_wahazar Re: Eee to chyba nie jest taki straszny problem 12.11.11, 23:10
              A w czym rzeźbisz ?
              • flirting.shadow Re: Eee to chyba nie jest taki straszny problem 12.11.11, 23:15
                A Ty co, kolejnej działki szukasz? Chcesz zmonopolizować rynek? Zostaw trochę innym wink
              • skamienialam Re: Eee to chyba nie jest taki straszny problem 12.11.11, 23:19
                A nie pracuję teraz w zawodzie, chociaż bardzo do tego dążę. Interesuje mnie analiza biznesowa, więc wszystkie UMLe, BTMLe, SAPy i takie tam. Tyle że kryzys jest na rynku i ciężko o robotę dla ludzi bez doświadczenia.
                • gyubal_wahazar Re: Eee to chyba nie jest taki straszny problem 12.11.11, 23:34
                  Na sapowców chyba od zawsze było ssanie, ale fakt, że jak nie masz doświadczenia, to może być trudniej. Myślałaś o zrobieniu jakichś papierów ? Nie wiem jak z oraclem, ale mcitp ms sql - ścieżka BI daje się zrobić we w miarę rozsądnym czasie, bo to raptem 2 egzaminy.

                  Po 3 stówy sztuka, więc to też nie problem, a siwucha zaczyna jakoś wyglądać
                  • skamienialam Re: Eee to chyba nie jest taki straszny problem 12.11.11, 23:55
                    Gud ajdija, tak zrobię. Chwilowo czekam na certyfikat z Prince2, dopiero co zrobiłam kurs i zdałam egzamin. Zrobiłam też kurs z modelowania biznesowego i zaczęłam nowe studia z tego właśnie zakresu. Przyznam szczerze, że aż przebieram nóżkami, żeby zacząć w tym robić.
    • baenzai Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 01:54
      Co? Znasz kolesia jeden dzień i od razu dodajesz go od znajomych na fejsie? Pewnie wziął cię za pokemona, który chce mieć jak najwięcej znajomych i dodaje każdego jak leci.

      Ach te kobiety, niedługo już na pierwszym spotkaniu będą połykać. wink
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 02:02
        Fantastyczna dedukcja, tym bardziej, że mam w sumie 7 znajomych na fb, mój profil jest na wymyślone nazwisko i jest praktycznie nie do odnalezienia, wszystko zablokowane, nawet możliwość zapraszania mnie. Sam chciał, żebym go zaprosiła, już go usunęłam. Matko, ależ wy wymyślacie teorie, nie tylko ręce opadają, ale cycki i cała reszta też.
    • foie_gras Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 13:23
      NIE, NIE i JESZCZE RAZ NIE! To, że poszłas z nim do łózka na pierwszej randce nie ma wg mnie ABSOLUTNIE żadnego znaczenia. Ja byłam w bardzo podobnej sytuacji (gość mi najpierw zaproponował spotkanie, potem mnie totalnie olewał, a jak mu zwróciłam uwagę, to przepraszał i obiecywał, że się odezwie potem, itp., itd.), a nie poszłam z nim do łóżka ani na pierwszej, a ni na drugiej rance (a trzeciej już nie było wink). Zresztą niespecjalnie próbował mnie do niego zaciągnąć. Więc - to do wszystkich wielce oburzonych moralnym prowadzenie się Autorki - sorry, ale to nie jest żaden argument. Myślę sobie, że facet (i ten twój i mój) ma jakieś problemy sam ze sobą (szczególnie, że w moim przypadku - znajomośc trwa kilka lat, więc większość mankamentów mojej urody i charakteru zdążył już poznać - nie chodziło więc raczej o rozczarowanie). Jeśli ktoś ma jakieś inne wytłumaczenie, chętnie posłucham / poczytam, bo cały czas nie potrafię tej sytuacji zrozumieć.
      P.S. Przeraża mnie ile osób tu nie widzi nic złego w zachowania kolesia z historii Autorki wątku
      P.P.S. Droga Autorko, nie chcę Cię martwić, ale obawiam się, że Twoje cierpienie może jednak potrwać trochę dłużej niż weekend... I też zgadzam się, że klin nie jest tu najlepszym lekarstwem. Owszem, znalezienie sobie jakiegoś zajęcia (np. zapisane się na jakiś kurs lub najlepiej kilka, żeby nie mieć czasu o tym myśleć), jest dobrym pomysłem, ale znalezienie sobie innego faceta - nie. Sadzę, że będziesz się czuła jeszcze gorzej...
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 13:33
        Oczywiście, że nie ma to żadnego znaczenia. Po prostu mu nie podeszłam, ale nie miał jaj, żeby mi to zakomunikować.

        Nie chcę nikogo poznawać do związku, po prostu sobie piszę z ludźmi. Akurat teraz rozmawiam z gościem, który właśnie zerwał z dziewczyną i tak sobie jęczymy nawzajem. wink Traktuję to jako zabicie czasu.

        A kiedy mi przejdzie, nie wiem. Na razie na pewno jeszcze to się nie stało, nadal mi przykro. Biorąc jednak pod uwagę długość tego niby-to-romansu obstawiam, że po maksymalnie miesiącu już mi nie będzie żal, co nie znaczy, że zapomnę, bo tak samo nie zapomniałam o tym z zeszłego roku i czasem to rozpamiętuję.

        Już jutro praca, a w weekend studia. W ramach odreagowania pójdę do fryzjera, to zawsze pomaga. smile
      • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 14:37
        Życia by mi nie starczyło, gdybym się chciał rozczulać nad każdą panną która mnie olała.
        A nazwyając 'ch.' gościa który nie oddzwania, na prawdziwych 'ch.' zabrakło by mi skali. Chyba nieźle jest czasem zachowywać jakieś proporcje
      • fallus25cm Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 17:02
        Nie chodzi o moralność. Jestem ostatnią osobą, która może kogoś moralizować.

        Chodzi o statystykę i rachunek prawdopodobieństwa. Mając na uwadze męski sposób widzenia rzeczy i zasady tej subtelnej gry. Trzeba grać, żeby wygrać. Ale po co machać ogonem widząc pokera na ręku.
    • tygrysgreen Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 18:57
      ufff
      przeczytałam
      hmm, tego typu relacje to wysłuchiwałam od przyjaciółek jakoś tak na przełomie podstawówki i liceum (no, zamiast seksu było macanko, ale reszta mniej więcej pasuje)
      • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 19:00
        Etam, o macanku to słuchałem od kolegów w średniakach
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 19:07
        Będąc w podstawówce miałam nadzieję, że w liceum wszystko się zmieni. Będąc w liceum myślałam, że dorośli ludzie zachowują się zupełnie inaczej i że kiedyś nadejdzie ten cudowny czas przekształcenia. Największym rozczarowaniem mojego życia okazało się to, że nic się od tej pory nie zmieniło... Tyle, że teraz się już z tym pogodziłam. Okazuje się, że uczucia są identyczne, co za czasów bardzo wczesnej młodości, że zagrywki te same i podobnie podkładane świnie. Teraz po prostu łatwiej mi nad tym wszystkim zapanować i zamiast wyczekiwać na królewicza, po prostu go żegnam. Wiele znajomych mi osób nadal nie umie tego zrobić i czekają, marzą, płaczą, a zegar tyka.
        • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 19:14
          Łap coś na poprawę humoru. Jak to nie da rady, to pozostanie już tylko dynia wink

          www.youtube.com/watch?v=FwR2JKjdIOc
          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 19:25
            Koty lepsze były tongue_out

            Ale w akcie zemsty też zapodam coś śmiesznego: Rocko part 1 i part 2 (teoretycznie powinno samo wskoczyć po 1 części).
            • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 19:45
              Hehe, niezłe smile Nie puszczę tego płazem - kolejne wcielenie eklipsiaka. Ty razem wyszło tak dobrze, że sony zbanowało oryginalną przeróbkę rok temu, ale dzieciaki po chwili wrzuciły i tak :

              www.youtube.com/watch?v=ovEDhFfgdOo
              'Get out of my way i gotta pee. Never mind i just went on the floor' - wydrukuję sobie na koszulce
              • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 19:55
                Bonny Taylor byłaby zachwycona wink
                • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 20:11
                  Chyba nie powinna się żalić, bo dziewczyna podkładająca jej głos, zaśpiewała to nie gorzej od niej smile
              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 20:01
                Skąd Ty to wynajdujesz? wink To pewnie widziałeś: Ala

                Ja tej piosenki już inaczej nie słyszę. big_grin
                • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 20:12
                  Klasyka smile Kaszankę pewnie kojarzysz ? A Japończyków ?

                  www.youtube.com/watch?v=kEh1txuZaj8&feature=related
                  • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 20:18
                    Kaszankę kojarzę, ale Japończyków pierwszy raz widzę. smile

                    A to? Czad smile
                    • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 21:40
                      Daje radę, choć z niejasnych przyczyn, nie jest mi łatwo wzruszyć się losem czyjegoś grzechotnika. Porusza mnie za to niedola quasiomodo, któremu seans w TV zakłócają mało że głośne, to jeszcze podrabiane lesbianki wink

                      www.youtube.com/watch?v=BdKz3_tcW1E
    • robert.83 Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 21:58

      Witaj. Skoro życzysz sobie o tym pogadać - proszę bardzo.

      Nie znam tego gościa ani Ciebie ale wiem jedno - facebook to nie miejsce załatwiania takich spraw. Kiedy czytam, że komunikujesz się z tym gościem w formie opisów na gg czy naszej klasie czy fb... czuję się staro, naprawdę staro smile.

      No ale wracając... poznałaś kolesia i przespałaś się z nim. Ok - chciałaś tego, zrobiłaś... gdzie tu błąd? Bo jeśli w tym, że oczekiwałaś czegoś... czegokolwiek więcej niż seks to trochę się chyba pospieszyłaś. Nie ma nic złego w tym, że to pierwsze spotkanie itp... nie ma!... Pod warunkiem, że nic więcej nie oczekujesz. Bo czego można oczekiwać po paru... godzinach? Tam był godziny?

      Dam Ci taką radę - jako facet: mężczyźni nie lubią rozmawiać przez opisy w gg i temu podobne.
      Druga rada: mężczyźni lubią jasne stawianie sprawy i jasne sytuacje. Lubią też, kiedy w tych sytuacjach kobieta nie domawia sobie więcej niż trzeba i kiedy nie wymusza zainteresowania. Jeśli chcesz czegoś więcej niż seks - daj znać PRZED seksem. Jeśli mówisz, że na razie nie masz planów matrymonialnych - niech w tym będzie choć 50% prawdy wink.

      A wracając do tego Twojego kolesia. Mów mu czego chcesz i nie proś się o to. Jeśli będzie chciał Ci to dać i będzie mógł to Ci to da. Jeśli będzie chciał, ale będzie mu wiecznie "nie po drodze" to daj sobie spokój. Wielu takich niedorobionych romeów chodzi po świecie, co to chcieliby życie za Ciebie oddać ale im zdrówko nie pozwala. Będą wymówki, Twoje domysły, Twoje myśli błądzące w gąszczu półprawd i niedomówień i koniec końców - wielka klapa. Tego chcesz?
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 14.11.11, 08:38
        Z moim sprawa już zakończona. Przypomniało mi się też wczoraj, że ja mu powiedziałam wprost, że nie szukam sobie seks-partnera bez zobowiązań. Przed seksem. Sprawa była postawiona jasno.

        To on się ze mną porozumiewał przez gg i fb, co miałam więc robić? Przecież nie będę do niego wydzwaniać, żeby nie okazać się namolna.

        Na koniec powiedziałam mu jeszcze raz, czego chcę, dałam możliwość wyjścia z klasą niskim kosztem. Nie odpisał. I tyle, rozdział zamknięty.
        • fallus25cm Re: Muszę się wygadać :( 14.11.11, 08:50
          Mądry facet, wyczuł pismo nosem. No ale nie martw się już - przecież znajdzie się inny.
          • sreberko55 Re: Muszę się wygadać :( 14.11.11, 09:01
            Daj już sobie z nim spokój.Przestań rozpamiętywać,ubierz się super,uśmiech na twarz,idż do fryzjera !!!!!
    • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 15.11.11, 20:50
      Miałam napisać, jeśli będzie ciąg dalszy tej wielce zajmującej historii. Otóż wstałam sobie rano, humor wyśmienity, na palanta machnęłam ręką i przestałam histeryzować. Siedzę sobie więc w robocie, już prawie trzeba wychodzić, a tu telefon dzwoni. No, tak, mój marnotrawny Romeo! Odbieram więc, a ten do mnie, że, pomimo bycia takim niedobrym, ma dla mnie propozycję, bo ma na piątek zaproszenia na kabaret, ale on nie chce iść, więc jeśli chcę, to żebym je wzięła od niego i poszła z kimś.

      Zatkało mnie na tak jawną bezczelność, oczywiście zaproszeń nie wzięłam, ale mówię mu - człowieku, czego ty ode mnie chcesz, nie odpisujesz mi na smsy, nie raczyłeś odpowiedzieć na gadu, o co ci właściwie jeszcze chodzi? A on mi na to, że to ja walnęłam focha! JA! A on nie lubi takich rzeczy załatwiać przez smsy i że powinniśmy o tym porozmawiać na żywo, i że jeszcze zadzwoni.

      Ocipiał chyba doszczętnie. Przyznam, że zdążyło mi odpuścić, więc zamiast się wkurzyć czy napalić na spotkanie, to mnie to niesamowicie rozbawiło. Natomiast chłop powinien się cieszyć, że był na odległość fali, bo inaczej by dostał patelnią. Doprawdy, można mnie jeszcze zadziwić mimo stażu na tym padole.
      • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 15.11.11, 20:58
        Że zadzwoni, czyste było, jak łza sieroty. Chce Cię trzymać na sztywnym holu, cwaniaczek. A ten kit z biletami wykombinował, bo wiedział, że przegiął. Chyba nie wierzysz w tą jego bajeczkę ?

        Ustaw mu jakąś inną melodyjkę na komórze i gaś bez odbierania, bo jaki jest sens gadania z typem ?
        • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 15.11.11, 21:10
          No, co Ty, pewnie, że nie wierzę. big_grin Zabił mnie tym telefonem, doprawdy, tupet to on ma... Jednak pomylił się co do osoby, widocznie za miła byłam i za dobra, więc mu się wydaje, że będzie mnie tak ustawiał, ale co jak co, charakterek to ja mam, a takich palantów, którzy kombinowali, spławiałam wiele razy. Często byłam pierwszą, która ośmieliła się kopnąć zakochanego w sobie królewicza w dupę. A ego wtedy boli, oj, boli.

          Pamiętam któregoś razu wysadziłam takiego gościa z samochodu i odjechałam. W lusterku widziałam jego opadniętą szczękę i ten niemy grymas "jak to???". Po dziś dzień mnie bawi to wspomnienie.
          • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 15.11.11, 21:31
            Jakby miał tupet, to by się objawił, jak gdyby nigdy nic i jeszcze dziwił, że Ty się dziwisz. Włożył w tą przebłagalną bajeczkę nieco inwencji trzeba przyznać, co nie zmienia faktu, że też bez zmrużenia powieki, bym gościa odsiał.

            Opracuj może sobie lepszą niż jego scenkę, na okoliczność kolejnego dzwonka. Np coś w guście - odbierasz za 7-mym sygnałem i szepczesz 'cześć', po czym przykrywasz (ale niezbyt szczelnie dłonią słuchawkę i drzesz się)

            - To mama, misiu. Odkręcaj prysznic, już biegnę !
            • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 15.11.11, 21:39
              Ale zauważ, że on nie chciał iść ze mną - on chciał mi dać te zaproszenia, żebym poszła z kimś innym. Jak dla mnie - propozycja wzięta kompletnie z kosmosu, zwyczajnie bezczelna. Głupia po prostu.

              Bajeczka mi się podoba. smile)) Z drugiej strony mam też ochotę zagrać w to jeszcze raz - spotkać się i zaprezentować się ze swojej zwykłej strony, zwanej także księżniczkowaniem. Spotkać się w miejscu publicznym, niech on płaci, zero dotykania się, znudzona mina, pisanie smsa co chwila. Wiem, że byłabym w stanie to zrobić, a jeszcze bym miała z tego świetny ubaw. Nie wiem jednak, czy mi się chce, choć mam ogromną ochotę przytrzeć mu nosa.
              • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 15.11.11, 22:12
                > Ale zauważ, że on nie chciał iść ze mną - on chciał mi dać te zaproszenia, żebym poszła z kimś innym.

                Litości. Przecież to była po pierwsze tania martyrologia, a po 2-gie wyniuchanie, czy masz z kim pójść. I ponieważ najprawdopodobniej nie, a nikt nie lubi jak 2-gi bilet się marnuje, to prawie otwartym tekstem podpucha 'no doceń moje poświęcenie, przestań się dąsać i weź mnie, tym bardziej, że masz tani pretekst : 'by się bilet nie zmarnował'

                > Wiem, że byłabym w stanie to zrobić, a jeszcze bym miała z tego świetny ubaw. Nie wiem jednak, czy mi się chce, choć mam ogromną ochotę przytrzeć mu nosa.

                Hehehe smile Prawie uwierzyłem, że Ci się nie chce. Jasne, że Ci się chce, a finał będzie taki, że Cię filon owinie wokół palca. Kaman, jak po raptem 2 tygodniach doprowadził Cię do płaczu przez cały weekend, to będzie miał na Ciebie jeszcze długo tęgiego haka, tym bardziej, że tkwisz po uszy w tym swoim przeświadczeniu, że następny najwcześniej za rok.

                Jakbyś nie zrobiła, to dawaj znać, ładnie proszę, jak się nowela kręci wink
                • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 15.11.11, 22:31
                  E, nie, nie. On powiedział mi wprost, że tego kabaretu nie cierpi, a za pójście na niego trzeba by mu dopłacić. (Swoją drogą bez problemu bym znalazła towarzystwo na ten wieczór.) To nie była podpucha typu - weź mnie, weź mnie. Wiesz, niektórzy są tak odporni na świat, że nie widzą w podobnych zachowaniach niczego złego, więc pomijając, że było to wymówką, aby się do mnie odezwać, on mógł rzeczywiście myśleć, że mi robi wielki prezent proponując te zaproszenia. Tymczasem mnie zwyczajnie obraził.

                  Nie znasz mnie. Może mi zależeć, ale szansę daję tylko raz. Jeśli sobie kogoś odpuszczam, to odpuszczam. Do tego zawsze byłam szczęśliwa jako singiel, nikt mi wtedy tyłka nie truje, a ja się nie martwię o pierdoły, więc ten teoretyczny rok czekania mnie nie przeraża w sensie bycia samej. Bardziej męczy mnie brak seksu, ale i to się da ogarnąć, po drugim miesiącu bez jakoś to leci. wink
                  • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 15.11.11, 23:03
                    Żeby była jasność : nie twierdzę, że w zachowaniu filona wszystko było ok. Jasne, że nie było, ale moim skromnym do wzmiankowanego 'ch.' to mu jeszcze daleko.

                    Tak go określając, brakuje skali dla prawdziwych 'ch.' np damskich bokserów, alkoholików, narkomanów, kryminalistów albo kominacji ww. Chodziło mi tylko o zachowanie właściwych proporcji.

                    No nic, obstawiam, że czw/pt zadzwoni, bo przecież wolnego weekendu nie planuje spędzać z damami z redtuby wink
                    • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 15.11.11, 23:27
                      Wie, że w weekend mam zjazd na studiach. Oczywiście, gdybym CHCIAŁA, i tak by się czas bez problemu znalazł. Ale jakoś się nie znajdzie. Głowę trzeba umyć, w końcu sobota. tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka