Dodaj do ulubionych

Muszę się wygadać :(

11.11.11, 19:38
Zacznę od tego, że bardzo rzadko mi się ktoś podoba, więc tym bardziej cierpię, jak mi nie wychodzi. Też mam prawie 30 lat na karku. Poznałam gościa na portalu randkowym, od razu jakoś wiedziałam, że mi się spodoba. Trochę pogadaliśmy na gg, w końcu się spotkaliśmy. Mnie piorun strzelił, bardzo mi się spodobał. Niestety, byłam głupia i przespałam się z nim. Potem zadzwonił i dwa dni później się spotkaliśmy, było super, ale żadnej rozmowy nt. następnego spotkania. Dzień później zadzwoniłam złożyć mu życzenia, były jego urodziny i usłyszałam na koniec, że zadzwoni później, bo jest zaganiany. Moje doświadczenie mówi mi, że to nie wprost powiedzenie - mam cię gdzieś. Nie odzywał się, pomijając kilka komentarzy na fb do tego, co dodawałam. Byłam zła, napisałam w statusie, że nie będę tracić czasu na osoby, które nie mają go dla mnie. Chyba zrozumiał, bo na gg mi napisał, że przeprasza za ciszę, ale odezwie się wkrótce. Zirytowało mnie to, więc napisałam powątpiewająco "taa?", na co napisał "już nie trzeba, tak?". Zapytałam, czy uważa, że warto czekać. Odpisał mi, że to głupie pytanie, na co odparłam, że wcale nie głupie i że jeśli człowiek chce, to zawsze znajdzie czas, a jeśli go nie znajduje, to mu najwyraźniej nie zależy. To było tydzień temu w sobotę, nie odpisał mi już. A w poniedziałek, bach, znowu komentarz na fb. Zapytałam go więc na tym fb wprost - czy chce się jeszcze spotkać. Zadzwonił do mnie, chciał się umówić, ale nie mogłam, więc stanęło na wtorku. We wtorek było super, dużo rozmawialiśmy (wcześniej też dużo było rozmów między nami, nie tylko seks), przytulaliśmy się, było ogromnie dużo czułości. Nie zostałam u niego na noc, pojechałam do domu. I od tamtej pory znowu cisza, pomijając jeden komentarz na fb. Dzisiaj od rana siedzę w łóżku i ryczę. Złamałam się i napisałam mu sms, że mam wolny weekend i czy chce się spotkać. Po 4 godzinach napisał mi, że w ten nie może, ale może w przyszły?

I tu już mnie zirytował kompletnie. Napisałam mu, że w przyszły weekend mam zajęcia (zaczęłam nowe studia) i że wygląda mi na to, że ze mną spotyka się, jak mu się zachce seksu, a w międzyczasie szuka sobie czegoś "lepszego" (patrzyłam, że się loguje na serwisie, na którym się poznaliśmy), że mnie taka relacja nie interesuje i że jeśli faktycznie tak jest, to nie ma co tracić wzajemnie czasu, że szkoda, bo myślałam, że poznałam wreszcie kogoś fajnego, ale trudno, tak bywa i że życzę szczęścia. Nie odpisał, czego się spodziewałam. Wywaliłam go z fb, skasowałam smsy, historię połączeń i całą resztę, żeby mnie nie dręczyła. A teraz siedzę i płaczę. Wiem, że źle zrobiłam, że poszłam z nim do łóżka, ale czułam się, jakbym spotkała ideał. Wcale nie był jakoś przystojny, ale miał identyczne poczucie humoru i spełniał moje najbardziej idiotyczne wymyślne wymagania względem faceta. I tak płaczę nad swoją głupotą i brakiem szczęścia w życiu. Nie udają mi się żadne związki, a tutaj miałam wrażenie, że spotkałam tego jedynego. Nigdy mi się to nie zdarzyło, a on mnie tak po prostu olał. Życie jest niesprawiedliwe.
Obserwuj wątek
    • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:00
      Zaryzykowałaś, kotłując się z nim bez zbędnych ceregieli, ryzyko się ziściło i tyle. Jeśli brak ci odporności w takich sytuacjach, to może nie warto się w nie za szybko pakować ?

      Jeśli to był twój ideał, to dlaczego płaczesz teraz ?
    • silencjariusz Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:04
      To ja napiszę niepoprawnie politycznie.
      Po cholerę pchałaś mu się od razu do wyrka? Nie można było z tym trochę dłużej poczekać? Co z tego, że ten facet to ideał, skoro najwyraźniej Cię olał.
      Jeżeli nie chodzi Ci tylko o seks to najpierw dobrze poznaj osobę, z którą zamierzasz być, a dopiero potem z nią sypiaj.
      No i szkoda mi Ciebie. Bo ten facet to kawał ch.
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:12
        Masz rację, od razu wiedziałam, że źle zrobiłam, nie mogłam jednak cofnąć czasu. Poniosło mnie. W przeszłości miałam podobne sytuacje i wychodziły z tego związki. Mam niestety tak, że jeśli szybko po poznaniu się z facetem, nie będzie fizyczności, to on zostanie tylko moim kolegą. Ale nie oznacza to, że chodzę do łóżka z każdym - ostatnia przerwa trwała 1 rok i trzy miesiące, wcześniej chyba rok, a jeszcze poprzednio prawie dwa lata.
            • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:45
              Tak, jasno napisałam na swoim profilu, że nie interesują mnie związki bez zobowiązań i że szukam miłości - dlatego też przerywam wszystko, co nie rokuje na przyszłość, nie jest to pierwszy taki przypadek. Tylko na tym zależało mi wyjątkowo. Nie dałam mu poznać po sobie, że bardzo mi zależy, byłam zrównoważona i zachowywałam się normalnie, żadnych histerii. Po prostu ewidentnie było widać, że mu nie zależy, więc chciałam się finalnie upewnić, na czym stoję. Na brak czasu w weekend nie wierzę, więc nie ma co przedłużać i się zamartwiać.

              No, i tylko ideału żal. wink
              • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:57
                Daruj, ale nie licząc nastolatek, rzadko która z pań pisze w profilu, że interesują ją przede wszystkim figle w piernatkach. Z wielu przyczyn jesteście znacznie bardziej wstrzemięźliwe w wyrażaniu swoich intymnych potrzeb, więc nie argument o profilu jest na moje umiarkowanie przekonywujący.

                > Na brak czasu w weekend nie wierzę,

                A ja wierzę. Kiedyś trzeba znaleźć czas dla żony i 5-tki drobiazgu, albo 3-ech innych wielbicielek wink

                > więc nie ma co przedłużać i się zamartwiać. No, i tylko ideału żal. wink

                Ooo, teraz za to bardzo koszernie gadasz. Potraktuj to jako tanią lekcję życia, a w pon spiętrzaj puszapy i do boju ! wink
                • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:10
                  Nie każda też pisze wprost, że ewidentnie nie szuka romansów. U mnie jest to naprawdę wybitnie podkreślone. Mam dosyć dramatów, chciałabym już mieć spokojny związek, nie nudny, ale bez wiecznej tragedii i niepewności.

                  Dzieci i żony nie ma na pewno, ale podejrzewam, że w weekend spotyka się po prostu z kim innym i dlatego nie ma czasu. A ja nie będę czekać z wywieszonym jęzorem, aż się pan łaskawie odezwie. Najśmieszniejsze w tej wcale dla mnie nieśmiesznej sytuacji jest to, że w 95% przypadków to mi nie zależy, ja nie chcę i mam w nosie kolejnych facetów. Z tym, że ja mówię im to od razu, żeby sobie nie robili nadziei. Wydaje mi się to uczciwe.
            • uny Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:46
              tu wesprę gyubiego.
              tamten niczego nikomu nie obiecywał, coś mu pewnie nie podpasowało i się stlenił. albo co gorsza się przeraził -skoro tak szybko do wyrka to pewnie do ołtarza zaciągnie za miesiąc big_grin.
                • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:08
                  > Jasne, tylko odwaga cywilna wymaga, aby to jasno powiedzieć, a nie się po prostu nie odzywać.

                  Co wymaga ?? Kyrie eleison, żebyście Wy były w połowie tak prostolinijne (nie mylić z 'uczciwe') jak faceci. Na moje, nerwowo trochę podchodzisz. Facet po paru tygodniach ma się deklarować ? Na podstawie czego ? Paru fikołków i paru h rozmów ? Wtedy waliłoby od niego desperacją na kilometr.

                  Może warto Kamyczku zmierzyć się z brutalną prawdą, że to Ty daleko bardziej zaangażowałaś się w tą relację niż na to zasługiwała i teraz zdumiona jesteś, że podobnego skoku na główkę z zamkniętymi oczami nie wykonał romeo ?
                  • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:22
                    Tak, wymaga powiedzenia, że się nie jest zainteresowanym dalszą znajomością, aby ta druga osoba nie robiła sobie nadziei.

                    Tak, zaangażowałam się bardziej, trudno, bywa, ale chciałabym być traktowana po ludzku, bez bawienia się moimi uczuciami. Nie byłam w stosunku do niego namolna, nie molestowałam go telefonami i wiadomościami, nie wymagałam deklaracji spędzenia razem życia, tylko zwyczajnej uczciwości - sorry, nie jestem zainteresowany kontynuowaniem znajomości. Ja tak robię, dlaczego mam nie oczekiwać szczerości z drugiej strony? Podchodzę nerwowo, bo widać, że mu nie zależy. Nie ma czasu, nie pisze, nie dzwoni. Prosta sprawa - ma mnie gdzieś. Ja akurat jestem bardzo zdecydowaną i prostolinijną osobą, nie prowadzę gierek, nudzi mnie to i męczy. Tak naprawdę głównie dzięki temu zdecydowaniu jestem w stanie przerywać takie prowadzące donikąd relacje, trudno, boli, ale teraz boli mniej niż by bolało później, więc wolę sobie zafundować to teraz niż za x czasu. Nie wiem, ile czasu zajmie mi otrząśnięcie się, bo nie pamiętam, ile to trwało w przeszłości, ale pewnie za maksymalnie miesiąc powinno być ok.
          • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:45
            a ja nadal mam wrażenie, że przesadzasz z reakcjami

            bo jeśli on coś Ci proponuje, a Tobie nie pasuje termin spotkania, to uważasz, że jesteś w porządku
            a kiedy facet pisze i mówi Ci nie raz, że po prostu teraz nie ma czasu - to jest kawał ch...

            jeśli tak bardzo Ci zależy na nim, i to długofalowo, to po prostu poczekaj
            • uny Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:49
              pancerna wiesz co ci powiem.
              jakby mi kobieta wpadła w oko to nie było by zmiłuj. sama by zwiewała.
              jak ktoś "kombinuje", że dzisiaj to nie a może za tydzień to sora -coś jest nie tak.
            • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:54
              Nie wierzę w ten brak czasu - nawet nie na spotkanie, tylko na inne formy kontaktu. Jeśli by chciał się ze mną spotykać, pisałby i dzwonił. Byłoby też wiadomo, kiedy to następne spotkanie miałoby mieć miejsce - ja powiedziałam, że w poniedziałek nie mogę, ale we wtorek już ok. Wiadomo było, na czym stoi. A z jego strony enigmatyczne "następnym razem" i cisza grobowa.

              Teraz zapytałam go wprost, czego chce, czego nie - nie odpisał w ogóle. Chrzanię takie zachowanie, nie jestem w podstawówce. Przecież nie wymagam deklaracji na całe życie, jednak jeśli wie, że nie jest zainteresowany czymś więcej niż seks, niech to po prostu powie wprost. I to podobno kobiety są niezdecydowane i kręcą, bo same nie wiedzą, czego chcą.

              Aha - on jeszcze kilka razy wspominał, że z niego to jest taki "niegrzeczny" facet i że kobiety tego naprawdę chcą. A ja lubię niezależność i siłę charakteru, jednak niepewność mnie męczy zwyczajnie. Nie chcę gierek, chcę wreszcie normalnego związku, żeby obojgu zależało. Prosta sprawa - chcesz lub nie, ja to zwykle wiem od samego początku.
            • silencjariusz Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:57
              „Dzień później zadzwoniłam złożyć mu życzenia, były jego urodziny i usłyszałam na koniec, że zadzwoni później, bo jest zaganiany.„

              Nie odzywał się, pomijając kilka komentarzy na fb”

              „Zapytałam, czy uważa, że warto czekać. Odpisał mi, że to głupie pytanie, na co odparłam, że wcale nie głupie i że jeśli człowiek chce, to zawsze znajdzie czas, a jeśli go nie znajduje, to mu najwyraźniej nie zależy. To było tydzień temu w sobotę, nie odpisał mi już. A w poniedziałek, bach, znowu komentarz na fb.”

              „We wtorek było super, dużo rozmawialiśmy (wcześniej też dużo było rozmów między nami, nie tylko seks), przytulaliśmy się, było ogromnie dużo czułości. Nie zostałam u niego na noc, pojechałam do domu. I od tamtej pory znowu cisza, pomijając jeden komentarz na fb.”

              „Złamałam się i napisałam mu sms, że mam wolny weekend i czy chce się spotkać. Po 4 godzinach napisał mi, że w ten nie może, ale może w przyszły?”

              Masz rację. To nie jest kawał ch. Może utrzymywanie kontaktu poprzez komentarze na fb to teraz norma we wzajemnych stosunkach? Może faktycznie po tym sms o wolnym weekendzie ideał znajdzie czas dla autorki wątku. Przepraszam. Pośpieszyłem się z oceną idealnego mężczyzny.
              • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:32
                Podsumujmy zbrodnie inkryminowanego :
                1) mówi, że jest zaganiany
                2) nie odpisuje
                3) znów nie odpisuje
                4) odpisuje, że 'w ten nie może, ale może w przyszły'

                > Przepraszam. Pośpieszyłem się z oceną idealnego mężczyzny.

                Nie przepraszaj, bo nic a nic się nie pośpieszyłeś. A to 'ch.' jeden. 'W d.j.' - aż ciśnie się na klawiaturę
                    • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 22:32
                      Nie tak szybko. Uważasz, że postawiłaś sprawę jasno ? Moim zdaniem nie ('... czy warto czekać'). Wyegzekwowałaś odpowiedź ? Też nie ('Odpisał mi, że to głupie pytanie'). A mimo to brnęłaś w to dalej, idąc z nim w piernatki, co sprawia że cierpisz bardziej, niż gdybyś zerwała wcześniej.

                      I nie widzisz w tym żadnej swojej winy ? Nawet naiwności ? Nie przeceniaj facetów. Brak jednoznacznej odpowiedzi z ich strony, nie zwalnia nikogo z myślenia. Przyznałaś, że paliłaś się do niego bardzo ('ideał'), a z 2-giej strony przywykłaś, że to ty dajesz kosza.

                      Teraz trafiła kosa na kamień i jest 'no jak to ?' No tak to. Spójrz na to z takiej perspektywy, choć pewnie jest trudniejsza do zaakceptowania : mógł ci zmarnować o wiele więcej czasu i zamiast niedomówień, zwyczajnie łgać. Po mojemu - tania lekcja
                      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:15
                        Nie miałam jak wyegzekwować odpowiedzi, bo mi nie odpisał.

                        Jasne, że widzę swoją "winę", a naiwność przede wszystkim. Zaryzykowałam i przegrałam.

                        On nie zachował się jak ja. Ja komunikuję wprost - nic z tego nie będzie, on się migał, nie odzywał się, nie odpowiadał. Moim zdaniem to strasznie gówniarskie zachowanie, dziwię się, że tyle osób nie widzi w tym nic złego. Nie dziwne, że ciężko spotkać kogoś szczerego, skoro takie lawirowanie ma poparcie społeczne.
                        • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:33
                          Hmmm, przyznaję, że mnie zaskoczyłaś. Po tym jak zgodziłaś się, że z gościa jest kawał wuja, byłem pewien, że przypiszesz sobie max pół promila winy.

                          > Moim zdaniem to strasznie gówniarskie zachowanie, dziwię się, że tyle osób nie widzi w tym nic złego

                          Zgodziłbym się z powyższym tylko gdyby przyjąć, że faktycznie amant obraca coś na boku, co jest dość prawdopodobne, jednak pewności nie ma.

                          Gdyby jednak pozostać przy wersji bez 2-go dna, to sprawa nie jest taka prosta. To my czy Wy częściej płaczemy, przyjmując kosza ? Myślisz więc, że normalny facet pali się do tego by zafundować sobie taki wyrzut sumienia ? Znacznie łatwiej jest mu nie podlewać wątłej paprotki tej relacji, licząc że sama uschnie, niż zaciukać ją tasakiem.

                          Fajnie, że Ty masz takie dojrzałe i odważne podejście do tematu, ale mam wrażenie, że wiele kobiet ma mniej sprecyzowane, a amant za mało Cię chyba znał, by mieć pewność.

                          W każdym razie, trzymam kciuki, że następnym razem Ci się uda, bo umiesz zmierzyć się z odmiennymi do Twoich poglądami i nie upierasz przy swoim za wszelką cenę
                          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:45
                            Ja używam tasaka, bo wiem jak boli usychanie paprotki i jaki niesmak po tym pozostaje. Wyznaję zasadę jednego cięcia. Dawałam mu zresztą znaki, że tak jest - dwa razy ustawiłam go, aby powiedział wprost, ale nie skorzystał. Ba, zachował się jak pipa i nawet nie odpisał. Dlatego uważam, że z niego kawał ch. Przyznam, że o ile teraz pozwoliłam sobie na wylanie żalu, to osobowość mam bardzo silną i gardzę takimi zagrywkami. Dla mnie stanowią one dowód na KBJ (kompletny brak jaj). Ludzie są tchórzami i boją się mówić niefajne rzeczy prosto z mostu, ale już nieodpisanie na sms, gdzie konfrontacja jest właściwie zerowa, to po prostu śmiechu warte. Poryczałam, popisałam z Wami, czuję się lepiej. Było mi to bardzo potrzebne. Jestem zadowolona, że to już za mną, że nie będę się jak idiotka wpatrywać w telefon. Teraz jestem wolna, a przynajmniej niedługo znowu będę.
                    • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:22
                      Emocjonalnie było nawet bardzo, ale on 90% tego nie widział. Swoim pytaniem "czy warto czekać" dałam mu znać, że nie podoba mi się takie zachowanie, dałam mu drugą szansę i spotkaliśmy się ponownie. Trzeciej szansy nie daję z zasady.

                      Gwarantuję każdemu, kto by spotkał osobę, która łączy w sobie bardzo wiele wydumanych cech tworzących niedościgniony ideał, że będzie reagować emocjonalnie. Nikt nie jest z kamienia i codziennie nie spotyka się osoby, co do której ma się przeczucie, że to właśnie TA/TEN. Można wtedy stracić głowę.

                      Nie udało się, trudno. Znając życie dopiero za jakieś półtora roku znowu spotkam kogoś, z kim mogłabym ewentualnie chcieć cokolwiek, a w międzyczasie będę poznawać zupełnie nieinteresujące osoby i ciągle się zniechęcać. Na razie mam dosyć na dłuuuuuugo.
                      • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:40
                        Rozumiem Cię, wiem, jak to bywa - u mnie na przykład zwykle trzeba było jakichś 2-3 lat, żeby dojść do siebie po nieudanym i spróbować czegoś nowego.
                        I do tej pory angażowałam się bardzo, mocno emocjonalnie, intensywnie i po wariacku. Natychmiast.
                        A teraz... teraz jest zupełnie inaczej, teraz jest taki zupełny spokój i luz...
                        Może dlatego, że stwierdziłam, że ideałów nie ma, są tylko ludzie porządni, którzy mają zbliżone do naszych przekonania, cele, poglądy, że oprócz chcenia jest działanie, no i jest coś na kształt tej "chemii".
                        Może to rzeczywiście lata praktyki... Okaże się.
                        • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:50
                          Dla mnie taka sytuacja jest absolutnie wyjątkowa. Należę do osób z "zimną" głową i proces zakochiwania się zwykle trwa długie miesiące. Tym bardziej jest dla mnie zaskakujące to, co się stało. Za bardzo chciałam i zdaję sobie z tego sprawę. Jakbym się zachowywała jak zawsze, to by teraz on się do mnie łasił. Ech.
                      • fuks0 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 00:25
                        > Emocjonalnie było nawet bardzo, ale on 90% tego nie widział.

                        Status na fb, fochy na gg, wiadomość na fb, sms... trochę tego było. Prawdę mówiąc nieco by mnie to wszystko zniechęciło.

                        > Gwarantuję każdemu, kto by spotkał osobę, która łączy w sobie bardzo wiele wydu
                        > manych cech tworzących niedościgniony ideał, że będzie reagować emocjonalnie. N
                        > ikt nie jest z kamienia i codziennie nie spotyka się osoby, co do której ma się
                        > przeczucie, że to właśnie TA/TEN. Można wtedy stracić głowę.

                        Ja zareagowałem zbyt emocjonalnie jedynie po swoim pierwszym spotkaniu z osobą poznaną przez neta. Skutek łatwy do przewidzenia. Ty zdajesz się być osobą o zdecydowanie większym doświadczeniu w relacjach towarzyskich i raczej powinnaś zdawać sobie już sprawę, ze emocje są złym doradcą.
                        • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 00:33
                          Jakby mu zależało na kontakcie ze mną, to by się odzywał, napisał sms, zadzwonił choć na chwilę. Nie wierzę w brak czasu, bo na logowanie się na portalu jakoś był. Po prostu miał mnie w d i tyle. Co tu dorabiać ideologię.

                          Zdaję sobie doskonale sprawę, że emocje są złym doradcą. Wiem też, że kiedy już dojdą do głodu, ciężko je opanować. sad
                            • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 01:01
                              A do czego Jej 100% pewności ? Może Jej wystarcza 20, 10 albo 5 ? To Jej życie, więc ma prawo kierować się dowolnymi kryteriami, bo to Ona płaci potem rachunki

                              A na marginesie, też uważam, że filonowi nie zależy w połowie tak jak Jej, choć fajnie mu się z Kamyczkówną figlowało
                              • fuks0 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 02:20
                                > A do czego Jej 100% pewności ?

                                Do tego by móc kogoś obwiniać za coś/osądzać?

                                > A do czego Jej 100% pewności ? Może Jej wystarcza 20, 10 albo 5 ? To Jej życie,
                                > więc ma prawo kierować się dowolnymi kryteriami, bo to Ona płaci potem rachunk
                                > i

                                Ależ oczywiście, że ma prawo i ja jej tego prawa nie mam zamiaru odbierać. Chodzi mi jedynie o przekonanie, że on z całą pewnością nie był zainteresowany dalszą znajomością/czy też, że potrzebna była ona mu jedynie do łóżka.

                                > A na marginesie, też uważam, że filonowi nie zależy w połowie tak jak Jej, choć
                                > fajnie mu się z Kamyczkówną figlowało

                                Całkiem prawdopodobne.
                            • fuks0 Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 02:30
                              > jak komus zalezy to znajdzie czas.
                              > tez nie wierze w brak czasu.

                              Widocznie miałeś go zawsze pod dostatkiem. Ja np. nie miałem.
                              Niektórzy potrzebują ciągłego kontaktu jak autorka wątku, czy zapewne również Ty, ja z kolei nie potrzebuję, istnieje prawdopobieństwo, iż ów absztyfikant ma podobnie do mnie, a nie do Was.

                              Oczywiście różnica w potrzebach może być powodem do niekontynuowania znajomości.
                              • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 10:33
                                Miał czas. Siedział na fb, na gg, logował się na portalu. Trzeba by być bardzo naiwnym, aby twierdzić, że brakowało mu czasu. On ma taką pracę, że o 17.00 zamyka i jedzie do domu, gdzie jest ok. 18.00.

                                Widziałam kilka razy, jak ktoś do niego dzwonił i widziałam, że gdybym nie była obok, trwałoby to całkiem długo, nie sądzę więc, że ma awersję do telefonowania. Ja nie jestem z tych, które ciągle wiszą na telefonie, ale dla mnie sygnały są jasne - do tej pory wszyscy, którzy chcieli się ze mną spotykać, próbowali się ze mną skontaktować, porozmawiać choćby minutę przez telefon. Ta jego aktywność facebookowa i ciągłe wiszenie na gg wskazuje na to, że i on by tak robił, gdyby... Ale nie było gdyby.
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:11
      i usłyszałam na koni
      > ec, że zadzwoni później, bo jest zaganiany.
      a gg mi
      > napisał, że przeprasza za ciszę, ale odezwie się wkrótce. Zirytowało mnie to,
      > więc napisałam powątpiewająco "taa?", na co napisał "już nie trzeba, tak?".
      Zadzwonił do mnie
      > , chciał się umówić, ale nie mogłam,
      mam wolny weekend i czy chce się spotkać. Po 4 godzinach napisał mi, że w
      > ten nie może, ale może w przyszły?

      wiesz co? takie to są, te "miłości z fejzbóka"
      za szybko, za łatwo, zbyt naiwnie, zbyt egoistycznie z obu stron, za bardzo konsumuje się, zamiast przeżywać - i potem płacz, i zgrzytanie zębów, i sucha bułka... (do poderżnięcia żył, ovkors)
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:16
        Ech, bo tak się długo z nikim nie spotykałam, mimo umawiania się na randki-niewypały, a jak poznałam jego to było niczym ucieleśnienie marzeń, głównie tych o sferze psychicznej, bo wizualnie to z niego nie jest nic specjalnego. Jak się okazuje jednak, dobrym charakterem to on nie grzeszy również. Ja, jeśli nie chcę się z kimś spotykać, mówię to wprost, bo wiem, jak się człowiek męczy niepewnością. No, ale tu jestem wyjątkiem...

        Głupia byłam i tyle.

        BTW moja siostra poznała swojego faceta na jednym z portali. Jest z nim już chyba 4 czy 5 lat, w lutym przyjdzie na świat dziecko.
        • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:33
          ale wiesz... ja nie piszę tego ot tak...
          też niejeden egzemplarz poznałam, nie tylko samych kretynów i cwaniaków
          czasem byli to zupełnie zwyczajni, normalni ludzie, tylko ciut zagubieni, niepewni siebie...
          czasem jest tak, że ta druga strona czuje po prostu, że się przeliczyła ze swoimi oczekiwaniami i z tym, co ma i co jest w stanie nam zaoferować...
          to też jest zwykłe, ludzkie i zdarza się

          a czasem ten Ktoś ma wrażenie bycia osaczanym - tak też było, takich też poznałam wink

          w każdym razie - wolniej, nie spieszyć się z niczym, nie rzucać od razu na głęboką wodę
          to jest moim zdaniem najwłaściwsze
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 20:27
        Pewnie tak... Najbardziej jestem zła na siebie, że ja, mająca sporo doświadczeń w tematach damsko-męskich i przeważnie nieangażująca się przez długi czas, dałam się zrobić jak małolata. A na niego jestem zła, że jest palantem, który nawet nie umie napisać (już nawet nie wymagam ani osobiście, ani przez telefon), że nic z tego nie będzie. Ja nie kryłam, że szukam stałej relacji i nic innego mnie nie interesuje. Myślał chyba, że dam się mu dłużej wodzić za nos.
        • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 21:17
          a ja Cię doskonale rozumiem skamieniała...
          wspomniałaś o nieszczęsnym seksie i teraz każdy Cię tutaj przez pryzmat łóżka ocenia...
          a niektórzy jak stetryczali staruszkowie....ech...

          też chciałam tworzyć dłuższe relacje...tez jasno komunikowałam, że nie zależy mi na krótkotrwałych znajomościach...
          ale niestety większość panów uwielbia sprawdzać...testować...i uciekać, gdy zdobędzie to czego szuka...albo, gdy za długo musi czekać...
          i nie umie powiedzieć wprost...mała chciałem się tylko zabawić....bo:...i tu znalazłaby się cała lista wymówek....zona to tylko nieliczna, choć częsta...

          choć są pojedyncze egzemplarze...a szczerość u ludzi bardzo cenię...


          spotkać ideał...to sztuka...przekonuję się ciągle....
          ale zauroczyć się, gdy odnajduje się cząstkę siebie w nim...podobne poczucie humoru, wspólne tematy, podobne plany na przyszłość niestety nam kobietom przychodzi bardzo łatwo...

          a potem przychodzi żal...

          twardej skóry życzę, bo pewnie jeszcze nie raz będziesz cierpieć....
        • hellish_monster Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:27
          skamienialam napisała:

          > Po drugie - może to trudno sobie wyobrazić, ale kobiety też mają potrzeby seksualne.

          kochana, ja Ci powiem jedno z własnego doświadczenia - tutaj się nie mówi dosłownie o swoich potrzebach, wiesz? bo ja jakiś czas temu przeczytałam, że powinnam się przekwalifikować, żeby łączyć przyjemne z pożytecznym. tak więc uważaj na to co piszesz, bo możesz kilka BARDZO przykrych słów o sobie przeczytać...
          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:32
            E, ja mam to w nosie, a niech sobie piszą, co chcą. Pomyśleć, że jesteśmy w XXI wieku, a ludzie dalej stosują podwójną moralność dla kobiet i mężczyzn, a choćby wspomnienie o tym, że i kobieta może mieć potrzeby seksualne (i to jeszcze, o zgrozo, naprawdę duże!), wywołuje niemalże gromy z niebios rzucane przez grono wielce oburzonych obrońców "moralności". Żenujące to...
            • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:41

              w XXI wieku nadal jest tak, że jeśli kobieta pragnie długiego, poważnego związku za żadne skarby nie może pchać się do łózka na pierwszej randce...
              no na 3 może się zastanawiać ale i opierać....

              facet może zawsze ...bez konsekwencji, i złych komentarzy...
            • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 11:44
              mow mi - obronco moralności!! smile))))
              niunia, ale jezeli chcesz sie pieprzyc i tylo tego potrzebjesz, to na tych (wylacznie) potrzebach zwiazku nie zbudujesz. a faceci widza czego ci potrzeba i nie dziw sie, ze to wyorzystuja jezeli potrzebna im tylo dupa do bzykania.
                • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:30
                  niunia, ale to nie ja daje dupy facetowi na pierwszym spotkaniu a poźniej placze, ze mnie olal i szuka lepszej, mlodszej, z wiekszym libido, czy bardziej aktywnej w lozku dupy, a ciebie traktuje jako zapchajdziure w momencie kiedy nie ma czego bzyknac.
                  wiec sama widzisz panna komu tu nalezy wspolczuc.
                  ja nie placze po nocach, ze mnie facet olal po pierwszym, drugim badź trzecim bzyknieciu. tongue_out
                          • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:09
                            Nie wiesz gdzie ? Np tu :

                            1) 'niunia, ale jezeli chcesz sie pieprzyc ..'

                            2) i tu : 'niunia, ale to nie ja daje dupy facetowi na pierwszym spotkaniu a poźniej placze, ze mnie olal'

                            3) i tu : 'niuniu, ty sie ze swoja namietnoscia tu nie rozpisuj, bo jeszcze tory zechce wyprobowac i okaze sie ze ty taka namietna jak ze mnie oziebla kloda, ha ha ha'

                            4) i tu : 'ja dziecinko zapokajam swoje potrzeby i nie rycze ze facet napisal tamto czy sramto'

                            5) i tu : 'dorosnij maleńka -seks to seks'

                            Myślisz, że te żenujące swym prymitywizmem popisy protekcjonalności na kimś tu zrobią wrażenie inne od tego które dotąd zwykłaś wywierać ? Jeśli tak, to brnij dalej
                                  • czarny.onyks Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:22
                                    a ja się mimo wszystko dziwię i zaczyna mnie to irytować z lekka...

                                    jest jak mała rozkapryszona dzieweczka, która bluźni, obraża innych , jak się jej ktoś lub jego sposób życia nie spodoba....
                                    i wiele się jej wybacza w przeciwieństwie do innych......
                                    ma swój urok...nie przeczę....

                                    ale dzieckiem nie jest........
                                        • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:44
                                          Ktoś, kto się w ten sposób wypowiada, jest zwykłym prostakiem, dowartościowującym się na forum. Nie trzeba być psychoanalitykiem, aby widzieć, że ma kompleksy. Gdyby ich nie miała, inaczej by się zachowywała. To, że ktoś zachowuje się agresywnie i atakuje to taktyka, na którą mnie się nie nabierze. Szczerze jej współczuję, ale naprawdę ostatnie, co bym chciała, to ją poznać. Brzydzę się chamstwem, dziwi mnie, jeśli inni się nie brzydzą, ale każdy uważa wg siebie. Dobra, z mojej strony to koniec o tej plującej jadem istocie kobietopodobnej.
                                        • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:47
                                          Myślisz to co ona ? To dlaczego nie bluzgałeś nigdy razem z nią ? Bałeś się czegoś ?

                                          Uny, wznieś się raz ponad szpony afektu i nie żeń nam proszę głodnych kawałków, że większość z nas, jest lubiącymi robić dym i bluzgać - prymitywami.

                                          Fakty są takie, że Tempi ma mentalność primadonny i jeśli pojawia się jakaś dziewczyna którą odbierze jako zagrożenie dla swojej pozycji, obraża ją. Tak było w przypadku Karoliny, potem Fibi a teraz Kamyczkówny.

                                          Nie chcesz spojrzeć prawdzie w oczy - Twoja sprawa, ale proszę nie mydl oczu innym
                                          • uny Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:54
                                            gubi o czym ty piszesz?
                                            jakiej pozycji może zagrozić pani skamieniała?
                                            jaką pozycję wg ciebie ma tutaj temperufka?

                                            gubi przeczytaj jeszcze raz to co napisałem. bo coś nad interpretujesz z tą naszą lubością (lub nie) do dymu i bluzgów.
                                            • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 23:03
                                              Uny, jaśniej już nie umiem. Pamiętasz wszystkie jej wyczyny tak samo jak wielu z nas, jeśli mimo to sam nie rozumiesz, to moje tłumaczenia nie rozświetlą tego mroku

                                              Nie mam w sobie pasji detektywa, ale nie pamiętasz już swoich do niej publicznych tu umizgów ?
                                              • uny Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 23:11
                                                tu się nie zgodzę co do twojej pasji detektywa.
                                                swoją drogą zrób mi tą grzeczność i przypomnij mi te "umizgi" do tej panny. wiem że potrafisz odszukać te wpisy a ja z chęcią sobie przypomnę.

                                                i jeszcze proszę o informację -jaką to pozycję ma tutaj "za.pozno"?
                                          • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 12:56
                                            ale ja skamienialej panny nie obrazilam!!!!! pokusialam sie o przeczytanie wszystkich wpisaow w temacie i zauwazylam, ze nie tylo ja napisalam jej, ze na pierwszym spotkaniu dupy facetowi sie nie daje, bo wiadomo co z takiej relacji wyjsc moze. nie ozdobilam jej osoby zadnym obrazliwym okresleniem, ona natomiast od razu na mnie naskoczyla i zwyzywala. mendoza, masz problem z czytaniem ze zrozumieniem, to wiem od dawna, za cale zlo oskarazasz mnie, to tez wiem, biedne panny po dupie tluke, tez to wiem.
                                            odnosnie mentalnosci primadonny, powiedz mi tylko dlaczego heliszki nie traktuje jako zagrozenie i nie obrazam jak reszte, które niby maja "zagrozic mojej pozycji", chuj wie jakiej zresztą (mialam nie klnąc, bo u spowiedzi byłam, ale inavczej sie nie da!!!), widze konkretna babke, ktora nie robi z siebie mimozy i nie wzdycha, że dala dupy temu komu nie powinna, ona wali prosto z mostu kiedy ja boli i nie pierniczy, ze placze przez kwiatuszki, ktore nie zakwitły. talkie kobiety lubie, reszta mnie wkurwia, szczegolnie te pieprzace sie na pierwszym spotkaniu i ryczace ze facet ich nie chce. no do jasnej cholery, ja tez nie chcialabym wiazac sie z gosciem, ktorego przelecialam na pierwszym spotkaniu!!!
                                            i poczytaj sam siebie mendoza, nieladnie skamienialej pannie pojechales, nieladnie!! twoj wizerunek obroncy niewiast legl w gruzach!
                                              • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 15:31
                                                coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze ty cholernie głupi jesteś. zapatrzony w siebie i traktujacy wlasne osobe jako wyrocznię. z toba pewnie nie da sie rozmawiac, napic byc moze,jednak nie rozmawiac. bzyknac -tez watpliwe, bo male pewnie i odstraszajace brakiem urody i ciepla w spojrzeniu.
                                                i wiesz co? nie dziwię się, ze kazda kolejna babka od ciebie ucieka, i nawet dziecko z toba nie jest zadnej w stanie zatrzymac przy tobie. chcesz uchodzic za faceta z klasa, stajac w obronie przeslasownych niewiast na przyklad, ale nawet to ci nie wychodzi.
                                                • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 16:19
                                                  > coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze ty cholernie głupi jesteś.

                                                  Nie dźwignę tego wyroku. Stoczę się. Najdalej w czwartek po uszatku

                                                  > z toba pewnie nie da sie rozmawiac,

                                                  Ale w chapankę niezły jestem

                                                  > napic byc moze

                                                  Też nie

                                                  > jednak nie rozmawiac.

                                                  Ale w chapankę

                                                  > bzyknac -tez watpliwe

                                                  W CHA-PAN-KĘ. Jąkam się czy seplenię ?

                                                  > bo male pewnie i odstraszajace brakiem urody i ciepla w spojrzeniu.

                                                  Abuuuuuuuu. Lecę się wysmarkać. Może trochę potrwać, bo uczuciowy jestem

                                                  > i wiesz co?

                                                  No ?

                                                  > nie dziwię się, ze kazda kolejna babka od ciebie ucieka

                                                  Ja przestałem się dziwić już po 6-tej odsiadce za gwałt z pobiciem

                                                  > i nawet dziecko z toba nie jest zadnej w stanie zatrzymac przy tobie.

                                                  No i sztanga soft & easy poszła jak sen jakiś złoty. Nawet Mniszkówna tak mnie nie umie rozczulić

                                                  > chcesz uchodzic za faceta z klasa,

                                                  No dla siebie w łańcuch na klacie i pilotkę, bym się przecież nie stroił

                                                  > stajac w obronie przeslasownych niewiast na przyklad,

                                                  Działalność uboczna do dmuchania żabek i karmienia sikorek

                                                  > ale nawet to ci nie wychodzi.

                                                  Zostaje mi tylko zimna stal, czy lepiej bym wcześniej przegryzł sobie tchawicę ?
                                                  • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 17:13
                                                    zapatrzony w siebie i traktujacy wlasne osobe jako wyrocznię.
                                                    wspolczuje ludziom, ktorzy zmuszeni sa do obcowania z toba, panie starszy. sadzilam, iz z wiekiem niektórym przybywa madrosci (zwlaszcza mezczyznom), ale niektorzy nigdy nie dojrzeja na tyle, aby mezczyznami moc ich nazwac.
                                                  • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 13.11.11, 17:55
                                                    Dobra, też im wszystkim współczuję. A najbardziej swemu alter ego. Biorę też na klatkę tą zapatrzoną wyrocznię, to że niektórym nie dojrzewa i całą resztę gorzkich żali.

                                                    To jak, jabol pokoju ? Tylko raz-raz, bo za chwilę Hankę Mostowiakową wrzucają do piachu
                                    • flirting.shadow Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 22:51
                                      czarny.onyks napisała:
                                      > jest jak mała rozkapryszona dzieweczka, która bluźni, obraża innych , jak się j
                                      > ej ktoś lub jego sposób życia nie spodoba....

                                      Ma też lepsze twarze od tych forumowych (chociaż gorsze też wink ). Szkoda, że tak rzadko je tutaj pokazuje.
                  • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:36
                    Jak ktoś wcześniej napisał - syty głodnego nie zrozumie, tak i oziębła baba nie zrozumie tej namiętnej. Z dwojga złego wolę być tą drugą, a twoim ewentualnym partnerom współczuję, bo kto by chciał mieć w łóżku kłodę. smile

                    Pozwolę sobie więcej nie odpisywać na twoje posty, gdyż staram się unikać zakutych łbów.
                    • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:43
                      niuniu, ty sie ze swoja namietnoscia tu nie rozpisuj, bo jeszcze tory zechce wyprobowac i okaze sie ze ty taka namietna jak ze mnie oziebla kloda, ha ha ha. big_grin
                      a poza tym, kiedy ja chcialam z kims bzykac nie wchodzac w zwiazek to sie bzykalam i nie plakalam, ze głupio zrobiłam. ja dziecinko zapokajam swoje potrzeby i nie rycze ze facet napisal tamto czy sramto. dorosnij maleńka -seks to seks, a uczucie milosc i zwiazek to zupelnie co innego, naucz sie to odrozniac.
                      • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:48
                        Mam ci przypomnieć jakie cyrki odstawiałaś na Nieśmiałkach i tu ? Histeryzowałaś na przemian z bluzgami i obrażaniem każdego, kto ci się nawinął. Nie chojrakuj więc teraz wobec dziewczyny która zaufała nam zwierzając się ze swego problemu, bo wszyscy dobrze pamiętamy, jak było z tobą naprawdę.
                        • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:55
                          jaki to ma zwiazek z tematem przewodnim?? nie ma zadnego.
                          coś cie ugryzlo maleństwo, ze na kobiety zaczales najezdzać? panna dupy nie dala, czy o podwyzszenie alimentow wystapila? big_grin po jedziesz rowno po tej skamienialej pannicy.
                          • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:15
                            > coś cie ugryzlo maleństwo, ze na kobiety zaczales najezdzać?

                            Ja ci tylko subtelnie i nieśmiało zwracam uwagę na pewną niestosowność twoich komentarzy. A jeśli chcesz ich uniknąć, to zacznij się zachowywać jak kobieta, jeśli wiesz co mam na myśli
                      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:52
                        Kochanie, ja nie jestem twoją niunią, więc przestań mnie tak nazywać. Wódki z tobą nie piłam i robić tego nie zamierzam. Jesteś śmieszna w swoich opiniach, wychodzisz na osobę zgorzkniałą i zakompleksioną, która musi sobie poprawiać humor dowalając innym w necie i pokazując, jak to jesteś dobra, a inni są "be". Współczuję ci, myślę, że swoje problemy powinnaś rozwiązywać u psychologa, a nie wyżywając się na forum.
                        • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:57
                          alez malenstwo, dlaczego mnie atakujesz? kazdy ci tu napisal (a jezeli nie napisal to i tak mysli doladnie tak samo) ze jak sie pieprzy z facetem na pierwszym spotkaniu to poźniej nie ryczy sie, ze nie chce on budowac wspolnej przyszlosci. big_grin
                          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:08
                            To jest mój ostatni post skierowany w twoją stronę.

                            Szczerze ci współczuję bycia wredną, złośliwą babą niemającą szacunku do rozmówcy. Nie lubisz samej siebie, więc usiłujesz wyżywać się na innych, aby sobie poprawić humor. Agresja prowadzi donikąd, naucz się tego wreszcie, sfrustrowana kobieto. Na forum nie uleczysz swoich kompleksów. Poważnie polecam psychoterapię, przyda się.
                            • za.pozno Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 17:12
                              panna, to ty jestes sfrustrowana i zakompleksiona jezeli dajesz dupy facetowi na pierwszym spotkaniu i płaczesz na forum, ze cie olał. big_grin
                              ja nie mam problemów ani z bzykaniem ani z plakaniem po, a siebie kocham i mam mocno zawyzone poczucie wlasnej wartosci, mimo wszystko (a sporo tego wszystkiego) nadal jest ono zawyzone.
                              ty masz problem panienko bo wysmarwalas tu taki post jak dwunastoletnia dziewczynka, te statusy na fejsbuku i cala reszta sa niesamowicie zabawne, tak sie bawia dorosli ludzie? bzykac sie potrafia ale rozmawiac nie? i ty sie dziwisz, ze facet cie nie chciał? he he. big_grin
          • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:43
            Ździebko chyba krzywdzące uogólnienie pojedyńczego - jak sądzę - incydentu. Nie neguję tego co piszesz Hela, bo to nie mnie sprawiono przykrość, ale chyba nieporównanie więcej razy znalazłaś tu zrozumienie i miłe słowa ?
            • hellish_monster Re: Muszę się wygadać :( 11.11.11, 23:47
              gyubal_wahazar napisał:

              > Ździebko chyba krzywdzące uogólnienie pojedyńczego - jak sądzę - incydentu.
              > Nie neguję tego co piszesz Hela, bo to nie mnie sprawiono przykrość,

              no, to nie Tobie proponowano byś został k..ą wink

              > ale chyba nie porównanie więcej razy znalazłaś tu zrozumienie i miłe słowa ?

              ale i owszem! a wiesz czemu? bo nauczyłam się tu pisać wink pewne jest jedno - nie można się za bardzo uzewnętrzniać. trzeba pisać tak... hmmmm... bezpiecznie.... wink
              i nie ZA BARDZO szczerze
              słuchaj Gubi, gdyby mi TU było źle, to by mnie tu nie było codziennie wink ale tylko wiem i ostrzegam, że trzeba uważać na to co się pisze wink
              • gyubal_wahazar Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 00:09
                > no, to nie Tobie proponowano byś został k..ą wink

                Ale jak kiedyś komuś proponowano, to proponujący dostał to na co zasłużył, jeśli mnie pamięć nie myli wink

                > ale i owszem! a wiesz czemu? bo nauczyłam się tu pisać wink

                No to hare-hare, bo już mi się zdawało, że dlatego, że miły naród zamiięszkuję tĘ spelunę wink
    • hellish_monster poboli, poboli... 11.11.11, 22:21
      i przestanie. każdy popełnia błędy, wyciągnij ze swoich wnioski...

      a tak w ogóle, to - jak mawia mój ukochany instruktor - "co ma być, to będzie". jak masz spotkać swojego ideała, to go spotkasz. a ten widocznie nim nie był. popłacz sobie, olej gościa ciepłym moczem i idź dalej.
    • waganiemama Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:34
      A w czym się przejawia dla Ciebie „idealność” rzeczonego pana, że tak zapytam?

      Odpowiedni wzrost, zarost i idealny kształt nosa?? To, że ma podobne poczucie humoru, czyta książki, lub uprawia sporty, które Ty lubisz? Bo nie powiesz, że idealny charakter przecież – po tym, jak opisujesz jego zachowanie…

      Dla mnie ideałem będzie ktoś, kto będzie mnie odpowiednio traktować, z szacunkiem, licząc się z moimi potrzebami. Kto nie będzie nalegał, ani nawet dążył do szybkiej konsumpcji (nawet jeśli ma na to ochotę i nawet jeśli JA mam na to ochotę), wiedząc że potem może boleć, jeśli nie wyjdzie. Bo liczy się z moimi potrzebami.

      Jak liczył się z nimi Twój „ideał”? Wiedząc, że deklarujesz stanowczo brak ochoty na przelotne romanse (inna sprawa, że DEKLARACJE w profilu, gdzie chce się zrobić jak najlepsze wrażenie, a CZYNY, tj. szybki seks, to dwie różne rzeczy… i niestety czyny liczą się bardziej), bez skrupułów Cię bzyknął przy pierwszym (!) spotkaniu, ogłaszając do tego, że jest „niegrzeczny” i kobiety to naprawdę lubią! (swoją drogą tylko utwierdziłaś go w tym przekonaniu). Czy to nie czytelny sygnał, że o samo bzyknięcie mu chodziło? Co jeszcze ma Ci wprost powiedzieć, bo nie rozumiem?
      I czy jesteś pewna, że jest po kim płakać?
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 14:49
        Pisząc "ideał" miałam na myśli osobę, która wpasowuje się w ramy dość wymyślnych wymagań, których realizacji w jednej istocie bym się nie spodziewała. Jakie to wymagania - napiszę tylko, że dziwne i zawsze traktowałam je żartobliwie. Nie chodzi o wygląd, bo z wyglądu był mocno taki sobie (poniżej moich oczekiwań tak właściwie). Łączył w sobie parę cech, które na mnie działają i tyle.

        Nie, jestem zdania, że nie ma po kim płakać, ale to nie zmienia tego, że mi smutno. Kwestia wyjdzie-nie wyjdzie nie jest zależna od tego, na którym spotkaniu wyląduje się w łóżku. Pan ideał pewnie myślał, że będzie mnie tak wodził za nos i będę na jego zawołanie, ale się pomylił. Mam nadzieję, że chociaż trochę utarłam mu nosa mówiąc, że tak się bawić nie będziemy - czyli jednak kobiety tego finalnie nie lubią. Ja rozumiem, być niezależnym, mieć własne zdanie i silny charakter (sama tak mam), ale zachowywać się jak gówniarz? Nieeee...

        Swoją drogą ja mam profil mocno zniechęcający, po to, aby pisało do mnie mało osób, które "się nie boją". Absolutnie nie jest to jeden z tych, które starają się wywrzeć dobre wrażenie.
        • waganiemama Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:13
          wymyślne wymagania... wink ok, nie wnikam, nie nasza (tutaj) sprawa

          po prostu tak sobie myślę o różnych pojęciach "idealności" (temat się tu przewijał wiele razy)
          no i ktoś, kogo MY uważamy za idealnego dla nas, niekoniecznie musi NAS uznawać za równie idealnych
          hm, nie wiem, czy nie zdefiniować własnego ideału jako kogoś, dla kogo JA będę idealna smilesmilesmile
          • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:17
            Nie mogę napisać co, bo to jest tak specyficzne, że bardzo łatwo będzie po tym rozpoznać i mnie i jego. I jasne, to, że on się wpisywał w moje pojęcie ideału, nie oznacza, że ja się wpisuję automatycznie w jego wyobrażenie.

            Niestety, taka definicja (mój ideał to ten, dla którego ja jestem ideałem) raczej się nie sprawdza w życiu. sad
      • skamienialam Re: Muszę się wygadać :( 12.11.11, 15:47
        Widzę, że elokwencja to cecha zanikająca...

        Powtórzę więc po raz chyba już piąty - z moim byłym przespałam się od razu, właściwie randką tego nie można było nawet nazwać i 3,5 roku byliśmy razem, a łączyła nas ogromna miłość. Nie jestem jedynym przypadkiem takiego obrotu spraw. Także te teorie można sobie o kant d potłuc - zależy obojgu, albo nie zależy, seks na pierwszej, trzeciej, siódmej czy trzysetnej randce nic nie zmienia. Po prostu tym razem nie zatrybiło z jego strony i tyle.