czuję, że znikam.
Wśród ludzi, wśród myśli, w necie.
Sama myśl, że znikam, albo raczej zniknę, powoduje, że znikam. Ale to inny temat. Niewiary.
Mam wiele myśli, mogłabym wiele powiedzieć/a raczej napisać. Ale jakoś nie idzie. Bo po cholerę.
Wiele wiem, ale właśnie to mi pokazuje ile nie wiem. Paranoja.
A ja nie żyje 400 lat.
Czyli jak dobrze pójdzie, pozostaje, robota, net, muzyka/film/myśli.
Co za luksus