silencjariusz 27.06.21, 01:46 człek samotny=niekompletny człek. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
witrood Re: Chyba jednak... 27.06.21, 06:30 Nawet miałem smętliwy wieczór w związku bardziej z bezdzietnością (i kontaktem z bobasem) niż bezbabnością. I tak miałem ponure refleksje do momentu "A ch.. z tym". I już jest OK. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Chyba jednak... 27.06.21, 07:34 No ale bezdzietność to wynik bezbabności. Odpowiedz Link
witrood Re: Chyba jednak... 27.06.21, 08:05 No tak, ale napisałem, co mnie bardziej bolało. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Chyba jednak... 27.06.21, 10:43 Teraz kobiety fajnie się ubierają (ach, te letnie sukieneczki). Nie trać czasu Witoldzie. Działaj. Odpowiedz Link
anirat Re: Chyba jednak... 27.06.21, 19:14 Właśnie....priorytety. Miłość to jednak coś ponad wakacyjny wypoczynek. Myślałam, przynajmniej takie są stereotypy, że mężczyznom na dzietności nie zależy. A to taka niespodzianka Z mojego doświadczenia, aby stworzyć związek, zakochać się, kochać, być kochanym, to obie strony muszą poświecić bardzo wiele, czasu, zaangażowania, wcześniejszych znajomości, kontaktów rodzinnych. Co by nie powiedzieć, w dzisiejszych czasach, kiedy brak czasu na wszystko, trzeba zrezygnować z czegoś, żeby stworzyć coś nowego, trwałego. Odpowiedz Link
witrood Re: Chyba jednak... 27.06.21, 19:38 To nie o to chodzi. Jakbym kogoś fajnego poznał jutro i to by rokowało, to bym poświęcił czas. Ale szkoda mi lata na siedzenie w internetach (w ogóle zakładam, że z randek internetowych nie zamierzam już korzystać). Jako że głównie siedzę w tygodniu w domu, inne możliwości są znacznie ograniczone. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Chyba jednak... 27.06.21, 20:47 "Jakbym kogoś fajnego poznał jutro i to by rokowało, to bym poświęcił czas." Dokładnie. Odpowiedz Link
baenzai Re: Chyba jednak... 27.06.21, 21:15 anirat napisała: > Z mojego doświadczenia, aby stworzyć związek, zakochać się, kochać, być kochany > m, to obie strony muszą poświecić bardzo wiele, czasu, zaangażowania, wcześniej > szych znajomości, kontaktów rodzinnych. Dla mnie gorsze jest to, że wraz z partnerem/partnerką otrzymuje się w pakiecie również jego/jej rodzinkę i znajomych (a nie zawsze są to fajni i życzliwi ludzie). Jak sobie pomyślę, że musiałbym poświęcić weekend na jakieś drętwe spotkanie z ,,teściami'' albo pójść na polskie wesele to aż mnie mdli. Odpowiedz Link
tzn.aga Re: Chyba jednak... 27.06.21, 21:56 baenzai napisał: > Dla mnie gorsze jest to, że wraz z partnerem/partnerką otrzymuje się w pakiecie > również jego/jej rodzinkę i znajomych (a nie zawsze są to fajni i życzliwi lud > zie). Jak sobie pomyślę, że musiałbym poświęcić weekend na jakieś drętwe spotka > nie z ,,teściami'' albo pójść na polskie wesele to aż mnie mdli. Eee to już chyba nie. Takie coś to za młodu było ale w wieku słusznym to już raczej w rodzinę się nie wchodzi. Ewentualnie w znajomych. No chyba że w tej kwestii znowu inną jestem 🤔 Odpowiedz Link
baenzai Re: Chyba jednak... 28.06.21, 00:30 tzn.aga napisała: > Eee to już chyba nie. > Takie coś to za młodu było ale w wieku słusznym to już raczej w rodzinę się nie > wchodzi. Ewentualnie w znajomych. > No chyba że w tej kwestii znowu inną jestem 🤔 Jeżeli rodzice partnera mieszkają w tym samym mieście (województwie) to spotkania z nimi co jakiś czas są jednak nieuniknione. Chociaż dla mnie najgorsze i tak są polskie wesela. Zawsze czułem się na nich bardzo niekomfortowo i po pewnym czasie po prostu przestałem na nie chodzić. Zdaję sobie jednak sprawę, że gdyby moja hipotetyczna partnerka dostała zaproszenie na takową imprezę to ciężko byłoby się z niej wykręcić. Odpowiedz Link
obrotowy dla mnie - przeciwnie. 28.06.21, 06:06 baenzai napisał: > Chociaż dla mnie najgorsze i tak są polskie wesela. dla mnie - przeciwnie. zawsze mozna bylo tam cos "wyrwac" gdy bylem sam, a potem i gdy bylem zonaty Odpowiedz Link
tzn.aga Re: Chyba jednak... 28.06.21, 10:48 baenzai napisał: > Jeżeli rodzice partnera mieszkają w tym samym mieście (województwie) to spotkan > ia z nimi co jakiś czas są jednak nieuniknione. Nie zamierzam. Żadne niedzielne obiadki czy kawusie nie wchodzą w grę. Może, może, jakby to rokowało to zapoznałabym z córką. > Chociaż dla mnie najgorsze i tak są polskie wesela. Zawsze czułem się na nich b > ardzo niekomfortowo i po pewnym czasie po prostu przestałem na nie chodzić. Zda > ję sobie jednak sprawę, że gdyby moja hipotetyczna partnerka dostała zaproszeni > e na takową imprezę to ciężko byłoby się z niej wykręcić. Również nie zamierzam. Wystarczająco się namęczyłam za młodu jak nie umiałam odmówić. Dziś nie ma takiej opcji. Odpowiedz Link
obrotowy Uwielbiam kobiety... 29.06.21, 08:08 tzn.aga napisała: > Wystarczająco się namęczyłam za młodu jak nie umiałam odmówić. Uwielbiam kobiety, ktore nie potrafia odmawiac... Odpowiedz Link
akasha02 Re: Chyba jednak... 28.06.21, 21:30 Podrzucę Ci swoje, odechce Ci się bobasów😉 Odpowiedz Link
baenzai Re: Chyba jednak... 27.06.21, 14:12 Może i tak, ale co zrobisz... Rynek matrymonialny w Polsce jest bardziej spierdolony niż rynek nieruchomości. Odpowiedz Link
obrotowy bzdety... 29.06.21, 07:59 silencjariusz napisał: > człek samotny=niekompletny człek. tylko ten - kto potrafi zyc i byc samemu - we dwoje potrafi stworzyc partnerstwo - a nie "wisiec" na drugim czlowieku. Odpowiedz Link
witrood Re: Chyba jednak... 29.06.21, 08:44 Jakoś od zarania dziejów ludzie dawali radę poza zmęczonymi bogatymi, którym dzieci chowały niańki. Mam czasem takie odruchy, bo wbrew panującej politycznej poprawności mną bardziej rządzi biologia niż humanizm oświeceniowy. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Chyba jednak... 29.06.21, 09:24 No i jednak dzieciaka się kocha. A jak się kocha to wiele niedogodności i trudów się zniesie. Chyba. Odpowiedz Link
tzn.aga Re: Chyba jednak... 29.06.21, 09:55 Oj panowie. Owszem dzieciaka się kocha, niestety generuje to wiele problemów i konfliktów. Bo przecież nie da się obgadać wszystkich kwestii wcześniej. Dzieciaka często kocha się bardziej niż partnera/męża/żonę. To widać i rodzi kolejne problemy. Dziecko ma się około 20 lat a partnera/męża/żonę powinno się mieć dłużej. Obecnie jest za duża nagonka, presja na posiadanie dzieci i gloryfikowanie ich. Masz człowieku poświęcić wszystko dla dziecka. A to nie o to chodzi bo szczęśliwy rodzic=szczęśliwe dziecko a droga usłana wyrzeczeniami unieszczęśliwia. Takie smęty was biorą bo baby nie macie. Jakbyście mieli to docenilibyście tą wolność, możliwość robienia tego co chcecie i jak chcecie. Witoldzie - nie pojeździłbyś sobie już tak, nie pozwiedzał tu i tam. Silu - zanudziłbyś to dziecko pod wiśnią, za mało bodźców. Aaa i najważniejsze a zarazem najgorsze - mając dziecko, już NIGDY nie zaznasz spokoju, cały czas (nie, że 24 na dobę ale ogólnie cały czas) myślisz, zastanawiasz się, czy jest mu dobrze, czy jest szczęśliwe, czy nie cierpi, nie dzieje mu się krzywda, i to wszystko jeszcze raz a propos przyszłości dziecka. Choć jak tak patrzę na co niektórych rodziców to nie wszyscy tak mają. Mam nadzieję, że moja wypowiedź - mimo, iż nieco chaotyczna - jest zrozumiała. Na ten temat mogę długo bo mam wkurw, że większość zakłamuje szarą rodzicielską rzeczywistość i ukazuje ją jako cukierkową idyllę. Mam wrażenie, że o dziecku tak jak o zmarłym, nie można mówić źle. Obie rzeczy uważam za bezsens. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Chyba jednak... 29.06.21, 10:17 "Takie smęty was biorą bo baby nie macie. Jakbyście mieli to docenilibyście tą wolność, możliwość robienia tego co chcecie i jak chcecie." Znaczy... Baba to kłopotliwy balast? Czyli nie bez powodu ewolucja zakodowała w móżdżku chłopa, że spółkować z babami trzeba ile wlezie, ale pod żadnym pozorem z nimi się nie wiązać... Odpowiedz Link
tzn.aga Re: Chyba jednak... 29.06.21, 10:24 silencjariusz napisał: > "Takie smęty was biorą bo baby nie macie. Jakbyście mieli to docenilibyście tą > wolność, możliwość robienia tego co chcecie i jak chcecie." > > Znaczy... Baba to kłopotliwy balast? Czyli nie bez powodu ewolucja zakodowała > w móżdżku chłopa, że spółkować z babami trzeba ile wlezie, ale pod żadnym pozo > rem z nimi się nie wiązać... Nie, chodziło mi o to, że jakbyście mieli z kim spędzać czas to docenilibyście, że możecie ten czas sobie razem spędzać swobodnie bez ograniczaczy i komplikaczy (czyt. dziecko). Zresztą w tej biologii też coś jest - wiele razy miałam myśli: kto k* wymyślił, że samiec ma uczestniczyć w wychowaniu potomstwa. Odpowiedz Link
obrotowy wymyslono to juz dawno. 30.06.21, 02:26 tzn.aga napisała: kto k* wymyślił, że samiec ma uczestniczyć w wychowaniu potomstwa. ? wymyslono to juz dawno - bo w starozytnosci. mezczyzna uczestniczy wychowaniu narybku - ale TYLKO meskiego. matka przekazuje ojcu syna na wychowanie - gdy ten skonczyl 7 lat. Odpowiedz Link
tzn.aga Re: wymyslono to juz dawno. 30.06.21, 10:54 obrotowy napisał: > wymyslono to juz dawno - bo w starozytnosci. > > mezczyzna uczestniczy wychowaniu narybku - ale TYLKO meskiego. > > matka przekazuje ojcu syna na wychowanie - gdy ten skonczyl 7 lat. No właśnie - męskiego od 7 r ż. I to ma sens. Zresztą jak patrzę na chłopców wychowywanych tylko przez matki to myślami wracam do dawnego modelu. Odpowiedz Link
obrotowy naturalnie, ze tak... 30.06.21, 16:24 tzn.aga napisała: > No właśnie - męskiego od 7 r ż. > I to ma sens. vidze, ze "w "kolejnym temacie" mamy podobne zdanie Odpowiedz Link
akasha02 Re: Chyba jednak... 29.06.21, 14:26 A weźmiesz tacierzyńskie? Będziesz z dzieckiem przez przynajmniej pół roku 24 h na dobe? Ja się kiedyś rozstałam z kimś, kto nie chciał mieć wiecej dzieci... A już na pewno nie ze mną. Byłam przekonana, że chce małżeństwa i dziecka, jak niczego innego na świecie. A teraz jak już moje marzenia się spełniły, to... To nie ma to nic wspólnego z moimi wyobrażeniami na temat posiadania własnej rodziny. Wiesz, byłam kozak, jak ciotka pytała, jak dam radę sama przez większość czasu, to odpowiadałam, że jakoś dam... I serio tak myślałam, że przecież miliony ludzi sobie radzi, to czemu ja nie.... Ale inni też radzą sobie w wielu dziedzinach życia, w których ja nie potrafię zupełnie nic... 10 lat temu napisałabym, że to super, świetnie, że coraz mniej mężczyzn myślących o potomstwie... I nie, nie odradzam. Widzę, że mąż świata poza córką nie widzi. Ale jak jeden dzień ma dziecko przewijać, a za trzecim razem już wola, że to moja kolej i się kłóci, że nic nie ustalaliśmy, to mnie krew zalewa. I nic mnie tak nie wkurza, jak lamenty męża, bo dziecko kichnelo, kaszlnelo, a jak nie mogło się wykupkac, to by od razu pół apteki w nie włożył. Taki wkurw mnie wtedy bierze... Pożycia między nami nie ma. Od 15 miesięcy. Śpimy osobno. Więc dziecko nas nie zbliżyło. Ten post piszę od pół godziny z płaczącym dzieckiem na ręku. Co próbuje je odłożyć, to ryk. I nie wiem, o co chodzi.. Najedzone, wyspane, siku było. Może dziś być tak już przez cały dzień, że będzie wyć, co chwila. Kocham ją, gdy śpi. Wtedy jest taka ładna i fajna😉 Dzieci to temat rzeka. Na wiele tematów kilka lat temu miałam zupełnie inne zdanie,a teraz mam inne. I nie neguje tego, że ktoś jest w takim momencie życia, że dzieci chciałby mieć. Sama przecież tego bardzo chciałam. Mam duże poczucie obowiązku i pomimo tego, co pisze.. Wiem, że w waszych oczach wychodzę na wyrodna matkę... Czasami mam okazję zobaczyć jak wniebowzięte macierzyństwem matki, takie co poznają faceta, zaraz muszą z nim mieć dziecko, nawet nie obetrą dzieciakowi buzi ze smarków. Odpowiedz Link
witrood Re: Chyba jednak... 29.06.21, 15:06 Ja bym chyba nie miał z tym problemu. Podcieranie tyłka dzieciakowi też nie trwa wiecznie tylki jakieś dwa lata. Tak samo wiem, że za jakieś dziesięć lat może przyjść konieczność zajęcia się rodzicami. Mój brat ręki do tego nie przyłoży. Bratowa tym bardziej, bo ją to nic nie będzie obchodzić (ogólnie jest raczej nietowarzyska). Odpowiedz Link
tzn.aga Re: Chyba jednak... 29.06.21, 15:30 witrood napisał: > Tak samo wiem, że za jakieś dziesięć lat może > przyjść konieczność zajęcia się rodzicami. Kolejny temat z którym tkwimy w głębokim, zabobonnym, zadupiu. Opieka nad rodzicami czy dziadkami. I to koniecznie własnoręcznie. Od tego są domy opieki i opłata za fachową opiekę i dobre warunki. Należy odwiedzać, sprawdzać jakość opieki, zaprosić na święta czy weekend. Znam rodziny, które się rozpadły właśnie z powodu długotrwałej nieobecności jednego z rodziców spowodowanej opieką nad swoim rodzicem. A ileż jest konfliktów po przyjęciu do domu takiej osoby do opieki. To jest właśnie ta presja społeczna i powód, że trzeba mieć dzieci - "żeby miał kto na starość szklankę wody podać". Wrrr Takżeten, ja nie tylko wyrodna matka ale i córka Odpowiedz Link
witrood Re: Chyba jednak... 29.06.21, 15:42 Idź do kina na film "Ojciec". Jeszcze powinni grać. Nie musi zmienić podejścia, ale jest na temat. Odpowiedz Link
tzn.aga Re: Chyba jednak... 29.06.21, 16:13 No ale to jest cały czas element tego naszego myślenia: dam sobie radę, nie opuszczę swojego domu, nie potrzebuję pomocy. Gdyby społeczeństwo jako takie zaakceptowało fakt, że w pewnym wieku traci się już sprawność fizyczną (i psychiczną) i potrzebna jest pomoc to również stało by się normą korzystanie z domów opieki. Niestety jawią się one jako mroczne zuo i porzucenie rodziców. Czyli rozumiem zamierzasz się przenieść do rodziców lub wziąć ich do siebie. Zrezygnować z wyjazdów, z aktywności, może nawet z pracy. Gotować im, karmić, kąpać i niestety - może również - przewijać. A to niekoniecznie będą dwa lata jak z bobasem i na pewno nie takie "słodkie" jak z bobasem. 20 lat temu opiekowałam się babcią - nie zapomnę tego wkurwu na jej twarzy, że wnuczka ją przewija i karmi papkami. Odpowiedz Link
witrood Re: Chyba jednak... 29.06.21, 16:29 Nie wiem, co zamierzam. Zakładam, że to dalsza perspektywa. Wiem tylko, że spadnie to, jakkolwiek by nie wyglądało, wyłącznie na mnie. Odpowiedz Link
akasha02 Re: Chyba jednak... 29.06.21, 15:49 Mąż ogólnie też nie ma problemu z przewijaniem kup. Z zabawami z dzieckiem, z przypilnowaniem i wszystkim innym też nie - tylko pod warunkiem, że nie zajmuje mu to całego dnia. A mnie dzień odpoczynku od robienia codziennie tego samego, pomógłby zresetować mózg. No ale nie mogę, bo przecież moja kolej. Tylko, że przez 5 dni w tygodniu jest zawsze moja kolej... Odpowiedz Link
akasha02 Re: Chyba jednak... 29.06.21, 20:33 Tam się wkradł błąd. Mialo być, że coraz więcej mężczyzn myślących o potomstwie. Albo po prostu, kiedy był mój czas, to trafiałam na takich, co nie chcą. Wtedy byłam jeszcze młoda i nie wyobrażałam sobie poświęcać życia tylko na swoje potrzeby i partnera. No jak to tak? Odpowiedz Link
kevinjohnmalcolm Re: Chyba jednak... 29.06.21, 20:41 akasha02 napisał(a): > coraz więcej mężczyzn myślących o potomstwie > kiedy był mój czas, to trafiałam na takich, co nie chcą Trafiałaś po prostu na młodszych, więc nie chcieli. Z młodszymi jest różnie, starsi za to przeważnie chcą. W sumie wiele kobiet ma podobnie - w wieku dwudziestu paru lat zaklinają się na wszelkie świętości że nigdy nie będą miały dzieci, a w wieku 35-40 lat mają już trójkę. Odpowiedz Link
akasha02 Re: Chyba jednak... 29.06.21, 21:10 Nie, odwrotnie. Trafiałam na takich po trzydziestce, ktorzy po prostu mieli już dzieci albo wiedzieli, że ich nie chcą. I z kobietami też bywa odwrotnie. Kwestia indywidualnego doświadczenia. Odpowiedz Link
kevinjohnmalcolm Re: Chyba jednak... 29.06.21, 21:17 akasha02 napisał(a): > Trafiałam na takich po trzydziestce Czyli zgadza się pisałem o młodszych. Nie wiem jak gdzie indziej, ale w moim otoczeniu zazwyczaj tacy po czterdziestce lub pięćdziesiątce chcą mieć dzieci, nawet jak już mają kilkoro z poprzedniego małżeństwa. Ogólnie pewnie nie ma reguły. Odpowiedz Link
akasha02 Re: Chyba jednak... 29.06.21, 21:23 A to dobre. Trzydziestka to młody? Mając lat 25 miałam chłopaka w wieku lat 34 i uważam, że już był dojrzały, ukształtowany, a nie młody, głupiutki i zmieni kiedyś zdanie. Mając lat 33, poznałam męża, który miał lat 34 i dla nas obojga to był ostatni dzwonek... Urodziłam mając lat 35. Po ponad roku jestem wrakiem człowieka. Dziękuję za bąbelki po czterdziestce... Panowie po pięćdziesiątce to o wnukach niech myślą, a nie potomstwie. Odpowiedz Link
kevinjohnmalcolm Re: Chyba jednak... 29.06.21, 22:17 akasha02 napisał(a): > A to dobre. Trzydziestka to młody? Skoro panowie po pięćdziesiątce biorą się za "robienie dzieci", to trzydziestoparolatkowie są młodzi. Znam nawet pana po sześćdziesiątce, któremu na stare lata zamarzyło się mieć dziecko i je teraz ma. Odpowiedz Link
akasha02 Re: Chyba jednak... 29.06.21, 23:58 Z córką swojego równolatka? No bo z panią w swoim wieku to już raczej nie. Odpowiedz Link
kevinjohnmalcolm Re: Chyba jednak... 30.06.21, 00:38 akasha02 napisał(a): > Z córką swojego równolatka? No bo z panią w swoim wieku to już raczej nie. No tak ze 25 lat młodszą. A w czym problem? Odpowiedz Link
tzn.aga Re: Chyba jednak... 30.06.21, 10:58 kevinjohnmalcolm napisał: > No tak ze 25 lat młodszą. A w czym problem? W tym, że taki tatuś to bardziej dziadek. Nawet jak teraz chwilowo jest dobrze to niedługo będą bardzo niekompatybilni. Nie wspominając, że te plemniki to marnej jakości już są. Nie wspominając 2: dla większości kobiet, mężczyzna 25 lat starszy jest ble. Odpowiedz Link
witrood Re: Chyba jednak... 30.06.21, 12:42 A co komu do tego? Niech nad tym się głowią osoby zainteresowane. Ja np. nie rozmyślam nad Macronową, że 24 lata starsza od Macrona, bo nic mi do tego. Odpowiedz Link
tzn.aga Re: Chyba jednak... 30.06.21, 14:00 Wiem, że nic nikomu do tego. Akcentuję tylko Kevinowi - który jest przekonany, że to takie powszechne, że 25 lat młodsza kobieta chce być w związku z dziadem. Wiem, że czasem tak się zdarza; wiem, że wy nie jesteście jeszcze dziadami ALE porzućcie już marzenia o młodej i jędrnej dwudziestce Odpowiedz Link
witrood Re: Chyba jednak... 30.06.21, 14:07 Nie marzę o osiemnastce czy dwudziestcejedynce, bo raczej nie miałbym z nią o czym gadać. Ale np. ze smęcącą, steraną już życiem i wiecznie niezadowoloną trzydziestkąpiątką też bym nie miał i mógłbym tylko powiedzieć "sio! . Nie wybieram z półki w supermarkecie i nie ładuję do koszyka. Tak to nie działa. Odpowiedz Link
tzn.aga Re: Chyba jednak... 30.06.21, 14:25 witrood napisał: > Nie marzę o osiemnastce czy dwudziestcejedynce, bo raczej nie miałbym z nią o c > zym gadać. Ale np. ze smęcącą, steraną już życiem i wiecznie niezadowoloną trzy > dziestkąpiątką też bym nie miał i mógłbym tylko powiedzieć "sio! . Wiadomo, kwestie indywidualne. Smęcąca, sterana życiem i wiecznie niezadowolona trzydziestkapiątka to raczej nie twój target bo ona jest taka z powodu rodziny na głowie. Nie wybie > ram z półki w supermarkecie i nie ładuję do koszyka. Tak to nie działa. Szkoda, nie? Idziesz, szukasz, czytasz atrybuty na opakowaniu, wybierasz, kupujesz i git 2 tygodnie na zwrot Odpowiedz Link
tzn.aga Re: Chyba jednak... 30.06.21, 15:26 witrood napisał: > Nie szkoda. Wiem to od dwudziestu lat. A co, 20 lat temu "kupiłeś" i nie dało się zwrócić? Ja też. Tylko, że chciałam zwrócić po kilku latach a to już termin gwarancji minął. Musiałam po prostu wyrzucić Ale nie ma tego złego... Odpowiedz Link
witrood Re: Chyba jednak... 30.06.21, 15:32 Wtedy też szybko się psuło albo miało ukryte wady. Odpowiedz Link
tzn.aga Re: Chyba jednak... 30.06.21, 15:42 witrood napisał: > Wtedy też szybko się psuło albo miało ukryte wady. Właśnie! Ukryte wady - piękne 😄 Odpowiedz Link
akasha02 Re: Chyba jednak... 30.06.21, 17:09 witrood napisał: > Nie marzę o osiemnastce czy dwudziestcejedynce, bo raczej nie miałbym z nią o c > zym gadać. Ale np. ze smęcącą, steraną już życiem i wiecznie niezadowoloną trzy > dziestkąpiątką też bym nie miał i mógłbym tylko powiedzieć "sio! . Nie wybie > ram z półki w supermarkecie i nie ładuję do koszyka. Tak to nie działa. > Sam smęcisz😉 Odpowiedz Link
akasha02 Re: Chyba jednak... 09.07.21, 03:43 witrood napisał: > Na temat? Konkretnie. > Sorrki, pomyliłam z innym użytkownikiem forum😉 Odpowiedz Link
kevinjohnmalcolm Re: Chyba jednak... 30.06.21, 20:15 tzn.aga napisała: > Akcentuję tylko Kevinowi - który jest przekonany, że to takie powszechne, że 25 > lat młodsza kobieta chce być w związku z dziadem. Może nie jest to powszechne, ale tyle takich związków w życiu widziałem, że nie uważam je za dziwne. Jedna jest cecha charakterystyczna związków z różnicą wieku powyżej 20 lat - facet musi być znanym aktorem, lub inną gwiazdą rocka. Akurat ten facet o którym pisałem był gwiazdą rocka, więc mógł przebierać w kobietach o 25 lat młodszych. > porzućcie już marzenia o młodej i jędrnej dwudziestce A kto ma takie marzenia? Odpowiedz Link
kevinjohnmalcolm Re: Chyba jednak... 30.06.21, 20:42 silencjariusz napisał: > No ja. Marzyć każdy może Trochę lepiej lub trochę gorzej Ale nie o to chodzi Jak co komu wychodzi Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Chyba jednak... 30.06.21, 20:46 Spodziewałem się takiego wpisu raczej od kobiet. Odpowiedz Link
kevinjohnmalcolm Re: Chyba jednak... 30.06.21, 21:52 silencjariusz napisał: > Spodziewałem się takiego wpisu raczej od kobiet. Takie czasy, trzeba być gender fluid Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Chyba jednak... 30.06.21, 23:25 Czyli mówisz, że nie dla mnie młoda, ładna, piersiasta blondyna z warkoczem? Odpowiedz Link
kevinjohnmalcolm Re: Chyba jednak... 01.07.21, 02:38 silencjariusz napisał: > Czyli mówisz, że nie dla mnie młoda, ładna, piersiasta blondyna z warkoczem? A jesteś gwiazdą rocka? Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Chyba jednak... 01.07.21, 07:56 No nie. Ale jestem samoobsługowy, zrównoważony, uczciwy, miły, sympatyczny, inteligentny, wrażliwy, kulturalny, jako tako wykształcony, czysty, wesoły, szanuję ludzi, nie zalegam z browcem przed tv, nie marudzę, do roboty chodzę, itd. To nie jest wystarczające dla kobiet? Nie jestem dla nich wystarczająco dobry? Odpowiedz Link
tzn.aga Re: Chyba jednak... 01.07.21, 09:42 silencjariusz napisał: > No nie. Ale jestem samoobsługowy, zrównoważony, uczciwy, miły, sympatyczny, int > eligentny, wrażliwy, kulturalny, jako tako wykształcony, czysty, wesoły, szanuj > ę ludzi, nie zalegam z browcem przed tv, nie marudzę, do roboty chodzę, itd. To > nie jest wystarczające dla kobiet? Nie jestem dla nich wystarczająco dobry? Jest Silu. Twoim problemem jest miejsce zamieszkania - przecież wiesz. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Chyba jednak... 01.07.21, 22:11 No właśnie zapomniałem dodać żem skromny. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Chyba jednak... 01.07.21, 22:28 Raczej odpowiednio wypchany portfel. Odpowiedz Link
obrotowy oj nie, moja Droga, 30.06.21, 16:32 tzn.aga napisała: > Nie wspominając, że te plemniki to marnej jakości już są. oj nie, moja Droga synowie starszych ojcow sa inteligentniejsi. przebadane: . parenting.pl/dzieci-starszych-ojcow-lepiej-radza-sobie-w-szkole Odpowiedz Link
witrood Re: Chyba jednak... 29.06.21, 09:50 Nie wydaje mi się. Ludzie mają dzieci, bo chcą (a nie bo teściowa albo sąsiadka albo PiS chce). Kto nie chce, to nie ma. Część nie może. Tak z tej presji społecznej na in vitro się rzucają? Odpowiedz Link
tzn.aga Re: Chyba jednak... 29.06.21, 10:11 witrood napisał: > Nie wydaje mi się. Ludzie mają dzieci, bo chcą (a nie bo teściowa albo sąsiadka > albo PiS chce). Kto nie chce, to nie ma. Część nie może. Tak z tej presji s > połecznej na in vitro się rzucają? To jest bardzo głęboko zakorzenione przeświadczenie, że dzieci się po prostu ma, należy mieć, taka jest kolej rzeczy. Większość nie myśli nawet o tym czy chce tylko traktują to na zasadzie oczywistości, następnego etapu w życiu. Odpowiedz Link
akasha02 Re: Chyba jednak... 09.07.21, 03:44 Muszę się zaopatrzyć się w jakiej specyfiki, bo już jestem na skraju załamania i wyczerpania. Odpowiedz Link