samotna1981
18.07.08, 13:37
Witam wszystkich.
Piszę tutaj dlatego,że jest mi bardzo źle, czuje sie bardzo samotna i
zagubiona. Może jak sie podzielę z Wami moją smutną historią będzie mi trochę
lżej.
Mam 27 lat a czuje się że wali mi się życie. 2004 rok nieudane małżeństwo.
Zostałam sama, samotna matka z dzieckiem. Otrząsnęłam sie skończyłam studia,
pracuje.
Myślałam, brakuje mi jednak kogoś tak do przytulenia , porozmawiania. Poznałam
właśnie na tym forum wspaniałego faceta( tak mi się wtedy wydawało),
myślałam,wreszcie uśmiechnęło sie do mnie szczęście. Myślałam cudowny, ciepły
człowiek, od razu polubił moją córeczkę. Niestety mieszkał wtedy i pracował w
Irlandii, przylatywał jednak co miesiąc, zapewniał mnie o swojej miłością o
tym, że już wkrótce wróci będziemy razem, już na zawsze razem. Że jestem
miłością jego życia i nic , nikt tego nie zmieni. Nadeszły wakacje, kupił mi
bilet miałam do niego lecieć do Irlandii poznać przyjaciół, zobaczyć jak
mieszka. Jeszcze w ostatni dzień (tydzień przed niby moim odlotem)jak z nim
rozmawiałam zapewniał mnie o swojej miłości o tym jak bardzo tęskni i jak mu
bardzo mnie brakuje. A teraz od dwóch tygodni nie daje znaku życia, nie
odbiera telefonów, nie odpisuje na esemesy. Wiem, ze nic mu nie jest, że nie
miał żadnego wypadku nie mogę się pogodzić z tym dlaczego tak podle ze mną
postąpił. Dlaczego chociaż nie wyjaśnił, co było przyczyną jego decyzji,
dlaczego tak podle mnie oszukał. Jest mi bardzo przykro i źle. Ciężko mi się
po tych wszystkich upadkach pozbierać. Nie mam szczęścia w miłości i boję sie,
że to nigdy sie już nie zmieni. Załamana