Dodaj do ulubionych

nie mam szczescia w miłosci

18.07.08, 13:37
Witam wszystkich.
Piszę tutaj dlatego,że jest mi bardzo źle, czuje sie bardzo samotna i
zagubiona. Może jak sie podzielę z Wami moją smutną historią będzie mi trochę
lżej.
Mam 27 lat a czuje się że wali mi się życie. 2004 rok nieudane małżeństwo.
Zostałam sama, samotna matka z dzieckiem. Otrząsnęłam sie skończyłam studia,
pracuje.
Myślałam, brakuje mi jednak kogoś tak do przytulenia , porozmawiania. Poznałam
właśnie na tym forum wspaniałego faceta( tak mi się wtedy wydawało),
myślałam,wreszcie uśmiechnęło sie do mnie szczęście. Myślałam cudowny, ciepły
człowiek, od razu polubił moją córeczkę. Niestety mieszkał wtedy i pracował w
Irlandii, przylatywał jednak co miesiąc, zapewniał mnie o swojej miłością o
tym, że już wkrótce wróci będziemy razem, już na zawsze razem. Że jestem
miłością jego życia i nic , nikt tego nie zmieni. Nadeszły wakacje, kupił mi
bilet miałam do niego lecieć do Irlandii poznać przyjaciół, zobaczyć jak
mieszka. Jeszcze w ostatni dzień (tydzień przed niby moim odlotem)jak z nim
rozmawiałam zapewniał mnie o swojej miłości o tym jak bardzo tęskni i jak mu
bardzo mnie brakuje. A teraz od dwóch tygodni nie daje znaku życia, nie
odbiera telefonów, nie odpisuje na esemesy. Wiem, ze nic mu nie jest, że nie
miał żadnego wypadku nie mogę się pogodzić z tym dlaczego tak podle ze mną
postąpił. Dlaczego chociaż nie wyjaśnił, co było przyczyną jego decyzji,
dlaczego tak podle mnie oszukał. Jest mi bardzo przykro i źle. Ciężko mi się
po tych wszystkich upadkach pozbierać. Nie mam szczęścia w miłości i boję sie,
że to nigdy sie już nie zmieni. Załamana
Obserwuj wątek
    • lobuz5 Re: nie mam szczescia w miłosci 18.07.08, 14:10
      Ja też uważam, że takie postępowanie to najgorsze swiństwo!!!
      Rozumiem, że mógł się rozmyślić ale powinien o tym uczciwie
      powiedzieć!!!
      • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 18.07.08, 15:02
        Dzięki za słowa wsparcia,
        Pozdrawiam serdecznie.
        • lobuz5 Re: nie mam szczescia w miłosci 18.07.08, 15:04
          Nie ma się kim przejmować, serio. Miałem kiedyś podobne przeżycie i
          choć na poczatku ciężko było potem się cieszyłem, że tak to się
          skończyłosmile)Nie to nie, to kogoś stratasmile)
          • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 18.07.08, 15:15
            Ale wiesz jak czasami jest ciężko samotnej kobiecie z dzieckiem.
            Potrzebuję przytulić się, porozmawiać. Mieć prawdziwą rodzinę.
            Zawsze tym marzyłam. Z zazdrością patrzę na szczęśliwe rodziny,że ja
            takiej nie mam. A on dał mi nadzieję, że wreszcie taką będę miała
            i strasznie się zawiodłam.
            Bardzo mi cięzko
            • lobuz5 Re: nie mam szczescia w miłosci 18.07.08, 15:23
              Wiem niestetysad( chyba nie ma radysad( Z drugiej strony pomyśl, że on
              mógł zrealizować Twoje nadzieje i odejść trochę później. Nie żałuj
              go, zycie się nie kończy. Pewnie, że będzie Ci ciężko ale za jakiś
              czas znowu się będziesz uśmiechać.
              • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 18.07.08, 16:40
                Muszę znaleźć siłę by żyć mam córkę,
                ona nie może cierpieć, bo ja cierpię.
                Nie ma ojca,matki nie może stracić.
                Muszę sie wziąć w garść i żyć dalej.

                Dziękuje za słowa otuchy.
    • ed-dantes Re: nie mam szczescia w miłosci 18.07.08, 14:42
      Nie rozpaczaj, bo nie warto. Rozczarowałaś się i zawiodłaś, a w
      życiu tak się czasem zdarza. Potrzeba odrobiny stoicyzmu, żeby to
      przetrwać. Jednak może jest cień szansy, że ON nie odpowiada, bo
      potrzebuje czasu, by wszystko przemyśleć- faceci tak mają, że im się
      czasem mózg zawiesza, zwłaszcza w relacjach emocjonalnych z bliskimi
      ludźmi. Zamykają się w sobie jakby cierpieli na autyzm.

      A jeśli to nie ten przypadek, jeśli naprawdę "dał ciała", to tym
      bardziej nie warto się zadręczać (chociaż wiem, że łatwo jest to
      mówić jak się nie ma właśnie krwawiącego serca). Po prostu olej
      drania. Twoje szczęście, że skończyło się to teraz, a nie za 5, 10
      lat.
      • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 18.07.08, 14:51
        Dziękuję za słowa wsparcia. Bardzo miłe, że napisałeś, jeśli kiedyś będziesz
        chciał jeszcze porozmawiać to mój nr gg 13638152.
        Pozdrawiam
        • vidmo76 Re: nie mam szczescia w miłosci 18.07.08, 20:41
          Rzeczywiście twoja chistorja,mroczna lecz prawdziwa.
          Niewiem jak nazwać faceta ale żadne słowa niczego nieoodadzą.
          Zachował się jak typowy guwniarz.Sądzę że cię rozumiem poniewarz
          dawno temu znalazłem się w podobnej sytłacji,samotny ojciec z
          curką.Ale ciebię podziwiam,nieudane małrzeństwo a pomimo to
          skończone studia.Masz wsobie olbrzymie pokłady samozaparcia,
          tylko tak dalej,jakoś się ułorzy.Tylko zabardzo ludziom
          nieuaj,masz curkę niedaj jej skrzywdzić przez obietnice
          obcych ludzi.Dzieci strasznie mocno wierzą w to co się im
          obieca,wiem co muwię bo do swojej małej zmuszam się do
          dawania pokrętnych obietnic.
          gorąco pozdrawiam.
          • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 07:00
            Jak będziesz chciał porozmawiać to moj nr gg 13638152
            • vidmo76 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 07:29
              Za jakiś czas na pewno się odezwę
              tylko ja mam spore problemy ze stroną GG.
              Nie potrafię z niej korzystać ,potrafię komputer
              złożyć i rozłożyć a tu z jakimś GG mam problemy.
              Pozdrawiam mocno trzymaj się .
              • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 07:31
                a masz skype?
                • vidmo76 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 08:47
                  Mam to ja prawie wszystkie programy.
                  Ale przede wszystkim posiadam słabego neta
                  radiowego a ten do komunikacji głosowej zabardzo
                  nie nadaje się.Na początek dam ci swój adres.
                  vidmo76@gmail.com
    • gapuchna Re: nie mam szczescia w miłosci 18.07.08, 21:25
      A ja myślę, że jeszcze ci się ułoży. Przede wszystkim już ułożyło ci się z
      dziewczynką - nigdy nie zaznasz smaku prawdziwej samotności! To już jest wielki
      plus od życiasmile. Mężczyźni - podobno jest ich tyle samo co i kobiet, więc może
      się trafić. Chociaż rzeczywiście, jakoś tych dobrych dziwnie ubyło.....
      Nie zrozumiałam - byłaś u niego? czy nie poleciałaś?

      I pamiętaj - jesteś młodziutką dziewczyną! W zasadzie to dopiero zaczęłaś życie...smile
      • wiona11 Re: nie mam szczescia w miłosci 18.07.08, 23:30
        Rzeczywiście. Samotna, jesteś jeszcze bardzo młoda. Jest tu sporo
        dużo starszych osób, które mnóstwo lat przeżyły w parze. Życie było
        ustawione, wspólni znajomi, majątek, dom... Wszystko runęło.
        Z tego, co widzę, twoje małżeństwo było pomyłką. Masz córcię. Dla
        niej musisz swojego kolejnego partnera wybrać bardzo rozsądnie. Co
        by było, gdyby mała przyzwyczaiła się do nowego "tatusia" czy wujka,
        a ten zostawiłby ją (tak, ją!) po raz kolejny.
        Dobrze, że facet zniknął teraz, a nie jak razem zamieszkalibyście.
        To byłby większy cios.
        I pamiętaj - nigdy, ale to nigdy nie myśl o sobie, że nie masz
        szczęścia w miłości! Nie bój się. Jeszcze wszystko się ułoży. W
        twoim wieku...smile Pozdrawiam ciepło.
        • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 06:57
          Dziękuję za słowa wsparcia.
          Pozdrawiam
      • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 06:54
        Kupił mi bilet dwa tygodnie przed odlotem, a tydzień przed tym jak miałam
        lecieć, przestał dzwonić. Tak jakby zapadł sie pod ziemię.
        Cały czas słyszę jego ostatnie słowa. Pamiętaj ,ze cię kocham jesteś dla mnie
        najważniejsza i nigdy to się nie zmieni , jak wiem, czego chcę w życiu, chcę
        być z tobą.
        Nie mogę tego wszystkiego pojąć, jak można być tak okrutnym i wyrachowanym.
        Dlaczego on tak podle postąpił?
        Pozdrawiam i dziękuję za słowa otuchy.
        • gapuchna Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 11:02
          Uwierz mi - można! Mozna być do granic: podłym albo głupim. Nie rozgryzłam tego.
          Ale wiem, że mozna. A dziś w dodatku słowem "kocham" szafuje się na prawo i
          lewo....bez ograniczeń!
          • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 11:38
            odezwał sie powiedział,z emusiał wszystko przemyslec i juz podjął decyzje nie
            chce sie wiązać on ma przyjaciół wypaday nie chce rodziny i takiego zycia.
            • gapuchna Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 11:46
              Czyli i głupi i podły.

              Szkoda, ze to nie ty go rzuciłaś - wtedy, kiedy on zabiegał.
              • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 12:22
                chyba za bardzo dałam mu odczuc, ze mi na nim zalezy.
                To był moj błąd.
                Juz nigdy nie zaufam zadnemu mezczyznie.
                Nie warto
                • elssa11 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 13:09
                  samotna, ufać czasami można, choć z ograniczeniem, czyli nie do końca.
                  Facet o którym piszesz to jakiś padalec straszny, nikomu źle nie życzę, ale jak
                  czytam o takich ludziach to się zastanawiam czy czasem tej zasady nie złamać.
                  A przede wszystkim - pamiętaj nie jesteś samasmile
                  • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 14:12
                    dziekuje za słowa otuchy i pozdrawiam
                • gapuchna Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 13:34
                  Wejdź na @ - smile
                  • elssa11 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 14:25
                    gapuchna, a co ten znaczek znaczy?
                    Żółtodziób w znaczkach jestemsmile
                    • gapuchna Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 18:06
                      Elssa - poczta mailowa...smile)) Czasem lepiej jest coś napisać indywidualnie,
                      chociaż to w sumie żadna pomoc. Bardzo mi żal Samotnej, bardzo....
    • betinka_wawa Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 15:08
      Kochana,
      ja dokładnie wiem co czujesz, bo przeżywam właśnie to samo- piękne
      słowa, wspaniałe chwile razem,plany na przyszłość...aż tu nagle
      facet znika: od 2 tyg. zero wiadomości od niego, nie odbiera moich
      telefonów...odchodziłam od zmysłów, bo myślalam że cos mu się stało,
      prosiłam w smsie aby napisał tylko,że żyje...Nic...a skurczybyk jest
      cały i zdrowy bo siedzi na skypie.I udaje, że mnie nie widzi...

      Bardzo boli, wiem.
      Rycze od 3 dni, choc wiem ,że on nie jest wart ani jednej łzy...Ty
      pewnie też płaczesz- płacz, kochana... wypłacz z siebie cały żal i
      ból...
      Ale powiem Ci jedno, ten facet, choć okazał się niedojrzałym
      gówniarzem, przynajmniej w końcu zadzwonił i wyjaśnił Ci
      sytuację.Miał na tyle uczciwości i sumienia żeby powiedzięć
      Ci "Zegnaj" .
      Nie mysl ,że go bronię- a w życiu!-jak najdalej jestem od tego, ale
      to że zadzwonił i porozmawiała z Tobą świadczy o tym,że byłas dla
      niego kimś ważnym,że Cie szanował, może naprawdę Cię
      kochał...niestety nie dorósł do pełenienia roli głowy rodziny ,
      przestraszył się i uciekł.A może ktos mu w tym pomógł...?
      A u mnie? Nic- zero, rozumiesz,zero... byłam tak mało warta dla
      niego że nie zasługuję nawet na zwykłe " Sorrki, żegnaj"
      ...to tak bardzo upokarza, dołuje,że człowiek traci wiarę w swoja
      wartość- patrzy na swoją gębe w lustrze i śmieję się szydercczo sam
      z siebie "a dobrze ci tak, głupi tłuku, trzeba było myśleć głową, a
      nie...."

      Nie myśl,że już nigdy nie zaufasz...nie zamykaj sie w sobie, nie
      buduj muru, bo zaszkodzisz tylko sama sobie.
      Ja mimo wszystko mam nadzieję,że będę jeszcze szczęśliwa w życiu i
      nie zamierzam już rozpaczać;postanowiłam,że od jutra chwytam życie
      za rogi,podnoszę się i idę dalej.
      Czego i Tobie z całego serca życzę smile
      • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 18:01
        on nie zadzwonił nie miał odwagi on przysłał mi maila, ze to ja jestem
        wszystkiemu winna bo za bardzo go kocham.
        a on potrzebuje wolnosci przyjaciól przyjaciółek i rozrywki a nie mnie.
        pozdrawiam
        • wiona11 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 23:29
          Maila? No maila przysłał? Dupek, normalny niedojrzały dupek. Nie
          poznałaś się na nim, nie twoja wina, tylko jego! I już teraz
          gratuluj sobie, że nic więcej z dupkiem Cię nie łączy. Z takim i tak
          nie miałabyś życia.
      • vidmo76 Re: nie mam szczescia w miłosci 20.07.08, 01:18
        To poco gówniarz komuś coś obiecał.
        Jestem facetem ale czasami nawet ja nie rozumiem
        ich postawy .
    • mysterious.girl Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 15:29
      Samotna piszę do Ciebie, bo chciałam Ci dodać słów otuchy, widzisz życie jest
      jakie jest, jednego dnia wydaje się Nam, że mamy wszystko, a drugiego okazuje
      się, że nie mamy nic. Jesteś jeszcze młodą kobietą, Moim zdaniem nie powinnaś
      tak się tym zamartwiać. W dzisiejszym świecie ciężko jest trafić na porządnego
      człowieka, a nawet jeśli to się Nam uda, to potem Ten ktoś zdejmuje maskę.
      Uwierz Mi jednak, że są jeszcze ludzie, którzy umieją kochać i umieją docenić
      istotę " Miłości ". Dbaj o siebie, często się uśmiechaj i zacznij < chociaż
      wiem, że to jest trudne > cieszyć się życiem. Zrób coś dla siebie. A Tamten
      człowiek, który obiecał Ci wspólną przyszłość i piękne wspólne życie a także i
      zapewniał o swojej miłości... cóż... rzeczywiście trudno jest uwierzyć, że nie
      odzywał się przez dwa tygodnie, bo coś mu wypadło... trzeba być realistką,
      chociaż powiem szczerze, że sama nie umiem Nią być :\. Samotna nie myśl o Nim,
      po prostu spróbuj sobie to przemyśleć... skoro tak postąpił, to nie jest Ciebie
      wart. Tak się odpowiedzialny człowiek nie zachowuje. Jestem pewna, że prędzej
      czy później odnajdziesz człowieka < albo On cię odnajdzie smile >, który będzie
      zasługiwał na Ciebie i Twoją miłość. A teraz głowa do góry, masz dziecko, które
      Cię kocha całym Swoim serduszkiem i które będzie Ci wdzięczne do końca życia, że
      o Nie dbałaś, kochałaś i wychowałaś na porządnego człowieka. Bóg Ci to
      wynagrodzi. Jeżeli będziesz miała ochotę to napisz do Mnie od czasu do czasu na
      Mojego e-maila < mysterious.girl@gazeta.pl >, a Ja postaram Ci się pomóc smile.

      Pozdrawiam

      Beata
      • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 19.07.08, 18:04
        Bardzo Ci dziekuje za słowa otuchy, dzisiaj jestem bardzo smutna i mi zle, ale
        na pewno sie odezwę .
        Pozdrawiam
    • samotna1981 Re: nie mam szczescia w miłosci 20.07.08, 06:40
      w tym mailu napisał mi tyle podłych słow. Tak mi stresznie przykro, tak mu
      zaufałam, otworzyłam przed nim serce, dusze, a on potraktował mnie strasznie.
      Nie potrafie sobie z tym wszystkim poradzic. Nie wiem kiedy mi przejdzie.
      Strasznie mnie skrzywdził, mnie i moje dziecko.
      • mysterious.girl Re: nie mam szczescia w miłosci 21.07.08, 00:26
        Samotna, skoro On powypisywał Ci takie brzydkie rzeczy na e-mail, to przepraszam
        że to napiszę, ale wydaje Mi się, że On po prostu nie czuje Swojej wartości,
        albo Jej nie zna... Ja oczywiście nie chcę tutaj nikogo obrażać, ani poniżać, bo
        nie po to tutaj na tym forum się znajduję, ale dlaczego wypisuje Ci takie złe
        rzeczy ? Rzeczywiście jest to podłe, bo mówił, że Cię kocha, że chce ułożyć
        sobie z Tobą życie a zrobił zupełnie odwrotnie... człowiek potrzebuje dużo
        czasu, żeby się nawrócić.. chociaż czasem zadaję sobie pytanie, dlaczego to
        nawrócenie musi opierać się tak często na cierpieniu i bólu innych istnień ?
        Dlaczego człowiek sprawia takie sytuacje, dlaczego tak bardzo dla Niego podnietą
        jest zrobić komuś tak źle, jak tylko to możliwe... ? Zadręcza Mnie to czasem.
        Samotna, Moim zdaniem nie powinnaś odpisywać na Jego posty ani się przejmować,
        bo nie ma sensu Go chyba dalej prowokować... nie rozumiem tylko dlaczego Cię tak
        potraktował... ciężko Mi to zrozumieć. Może spróbuj z Nim już się nie
        kontaktować, zmienić e-maila, żeby nie trafiały do Ciebie Te posty, albo
        zablokuj Go. Samotna jesteś napewno piękną i wrażliwą kobietą ( a wrażliwość u
        kobiety jest ogromnym darem od Boga ), dlatego apeluję do Ciebie.. walcz. Na
        pewno jesteś silna i potrafisz, nie daj się. Teraz są wakacje, wyjedź z córeczką
        gdzieś na wczasy, może tam kogoś poznasz, albo tutaj na forum... uwierz Mi, jest
        tyle miejsc, gdzie można kogoś poznać, kogoś naprawdę wartościowego. Nie bój się
        samotności, niech Cię Ona tak nie przeraża... nie powinnaś się martwić tym
        człowiekiem, On po prostu chce sobie inaczej ułożyć życie, i tak prędzej czy
        później mogłoby wam się nie ułożyć... wszystko jest przed Tobą, wierzę, że w
        końcu odnajdzie Cię Ten jedyny i będziecie naprawdę szczęśliwe ze swoją
        córeczką. Pamiętaj, że trzeba żyć nadzieją i wiarą, bo to właśnie one są Tą
        siłą, siłą którą ciężko jest z dnia na dzień pokonać....

        Pozdrawiam i trzymam kciuki smilesmile
        • ktoj-akto Re: nie mam szczescia w miłosci 21.07.08, 12:49
          No i kolejny kandydat do wykastrowania! Niestety widzę, że solidarność jajników bywa ciepła ale bezmyślna. Współczuję opuszczonej kobiecie. Szczerze. Pocieszycielki już znalazła, więc ja sobie daruję dalsze. Chcę tylko delikatnie zwrócić uwagę, że ani mężczyźni ani kobiety nie są skalnymi monolitami. I zmienność upodobań jest cechą normalną. I mężczyźni i kobiety potrafią zmieniać
          front i ich partnerzy/ki muszą się wtedy borykać z przeciwnościami losu. Takie jest życie. W tym przypadku fakt, że facet się wycofał
          nie dopuszczając do rozwoju beznadziejnego związku - tylko dobrze o nim świadczy. Bo kontynuacja mogłaby doprowadzić do większych powikłań, może nawet do prawdziwej tragedii. Co nie zmniejsza traumy
          samotnej...
          • medy-2008 Re: nie mam szczescia w miłosci 22.07.08, 16:21
            Znam kogoś, do niej narzeczony poprostu nie przyjechał na ślub!!!
            Panna w białej sukni, gości weselni, a on nie przyjechał!!! To
            dopieru szok. Nie odpowiadał na jej listy, więc napisała do jego
            siostry. Dowiedziała się, że facet miał drugą kobietę, bo narzeczona
            była dziewicą, a musiał gdzieś wybzykać się.No więc przed samym
            ślubem ta druga oznajmiła, że jest w ciąży. Spotkali się po 25
            latach na miejskim rynku. On miał 2-ch synów, ona 2 córki. I
            bezczelnie mówił, że nadal kocha. A ona podniosła wysoko głowę i
            powiedziała, że o nim przypomina jej tylko takie same nazwisko
            małżonka, że nie ma czasu iść do kawiarni na kawę,nie spotka się z
            nim i td Była dość chłodna, ale bardzo przeżyła.
            Więc kiedy jest Tobie żle, pomyśł, że niektórzy mają gorzej, oraz
            trzymaj fason!!!
    • makite78 Re: nie mam szczescia w miłosci 22.07.08, 22:36
      Witamsmile Samotna trzymaj sie! wiem ze to nie jest latwe ale masz dla kogo! masz
      ciorcie i ona Cie potrzbuje-szczesliwa! nie szukaj goraczkowo niech on Cie
      znajdzie! Wiem co przezywasz-sama mam na koncie podobne doswiadczenia-rozypane
      malzenstwo, potem obietnice, slowa i co i jestem samasadna szczescie mam
      synka-TO JEST WIELKIE SZCZESCIE-cieszmy sie tym! a reszta przyjdzie sama smile
      trzymaj sie cieplutkosmile
      • lisbeth1212 Re: nie mam szczescia w miłosci 24.07.08, 12:41
        Hej Samotna

        Chciałabym powiedzieć, że przeszłam bardzo podobną historię.
        Najpierw duże zaangażowanie ze strony mężczyzny, liczne telefony,
        smysy, ciepłe słowa, a po 2 miesiącach coraz rzadszy kontakt,
        praktycznie brak zainteresowania, brak chęci podtrzymania związku.
        Pytałam sama siebie, co się wydarzyło? W prawdzie to ja pierwsza
        nerwowo zareagowałam na jego długie milczenie i brak zainteresowania
        i napisałam dość ostrego w słowach smsa. Ale jeśli człowiekowi na
        mnie zależało, to chyba powinien jakoś walczyć. A on się poddał i
        całkiem zamilkł. Tak jakby czekał, żebym to ja go wyręczyła i
        powiedziała pierwsza, że ta znajomość nie ma sensu. Też mam za sobą
        nieudane małżeństwo i 5 letnią córcię (mój prawdziwy skarb, która
        daje mi wiary i siły). Zgadzam się, że z którąś z dziewczyn, że nie
        warto szukać partnera na siłę, bo tak możemy wpędzić się w
        frustrację. Z drugiej strony czekanie, że ktoś wyjątkowy sam
        przyjdzie też potrafi być męczące. Na pewno warto być otwartym na
        ludzi, na nowe znajomości, które nas spotykają, być pogodną, bo
        pogodni przyciągają do siebie ludzi, nie użalać się nad sobą, chyba
        że chce się znaleźć wyłącznie pocieszyciela a nie partnera-
        przyjaciela. Trzeba najpierw polubić siebie, szanować takką jaką
        jesteś, docenić siebie, swoją samotność. Jeśli przestaniesz bać się
        samotności, to nie będziesz w przyszłości samotna. Tylko ludzie,
        którzy uważają się za w pełni wartościowych mogą stworzyć dobry i
        trwały związek. Najgorzej jeśli wiążesz się z kimś, bo się boisz być
        sama. Ten ktoś nigdy nie wypełni Ci Twojej pustki, jeśli sama jej
        najpierw nie wypełnisz. To tyle. Trochę się rozgadałam. Pozdrawiam
        • ktoj-akto Re: nie mam szczescia w miłosci 24.07.08, 14:37
          Jestem pod miłym wrażeniem postu lisbeth. I jej bogatego intelektu, na który składają się - jak zapewne wszyscy wiedzą - inteligencja, wiedza i doświadczenie. Najbardziej uderzył mnie Jej wers o potrzebie
          polubienia SIEBIE. Teza nadzwyczaj trafna, a tak rzadko podkreślana.
          Pozdrawiam Cię lisbeth. Pisz więcej!
          • ssst ................................. .......... 27.07.08, 22:35
            Przeczytałem wszystkie posty i śmiać mi się chce z samotnej, że tak zaufała i cierpi. Widocznie dziewczyna nie zna jeszcze prawdziwego,brutalnego życia. Parę lat temu też się zawiodłem na dziewczynie z którą chciałem ułożyć sobie życie..... Jednak podniosłem się i zapomniałem szybko o jakiejś tam miłości, o związkach opartych na szacunku, wierności etc. Trochę czasu już minęło od tamtej pory......rzuciłem się w wir pracy-skończyłem kilka kierunków studiów, znam całkiem nieźle kilka języków, a co najważniejsze nie odczuwam już potrzeby założenia żadnego związku. Cieszę się, że nie muszę marnować czasu na jakieś związki, a potem cierpieć.......
            • gapuchna Re: ................................. .......... 28.07.08, 11:19
              Bzdury, bzdury i raz jeszcze bzdury prawisz! Czemu się dziwisz? Że dziewczyna
              się zawiodła? Że sobie z tym rady dać nie może? Az takie to nie do zrozumienia?
              Po jaką cholerę ten facet mówił o miłości, o związku, o wierności. Jaki błąd
              zrobiła? - że zaufała? Więc jak żyć bez ufności w drugiego człowieka. Czepiasz
              się Samotnej, dlaczego nie wygarniesz o tamtym, ze okazał się dupkiem? Chciał
              się bez konsekwencji podopieszczać - mógł to powiedzieć wprost. Nie byłoby
              czyjegoś bólu.

              Ty się zawiodłeś i podniosłeś, pokończyłeś kilka fakultetów. Masz satysfakcje.
              Sorry - będę szczera - guzik, a nie satysfakcja. Gorycz bije z każdej literki,
              jaka tu napisałeś. Nie widzisz tego? Ja też podgoniłam swoją prace naukową - bo
              mam czas, bo go już nie ma w moim życiu - ale nie udaję twardej, bo nie jestem.
              I wolałabym być do tyłu z moim pisaniem, ale mieć go przy sobie.
              Cieszysz się...ok, masz prawo. Dziś. Zaczekaj z dziesięć lat - ciekawe co wtedy
              powiesz i jakim będziesz człowiekiem.

              Więc nie wyśmiewaj się z nikogo, kto cierpi. Należy współczuć i pocieszyć. Ona
              ma dziecko - nie powinna zgorzknieć, jak nie przymierzając ty.
              • ktoj-akto Do szerszenia 28.07.08, 12:53
                Zmień nick, gapuchno. Po takim dictum przychodzi mi do głowy tylko jeden, jak w nagłówku. Mimo ostrego żądlenia, ciągle Cię lubię i z tego powodu powstrzymam się od polemiki.
                • gapuchna Re: Do szerszenia 28.07.08, 13:05
                  Przyganiał kocioł garnkowi......

                  Polemika? Tak, ale to wymaga akceptacji, przynajmniej minimalnej, dla
                  przeciwległych sądów. A jak ktoś pragnie tylko rozgrzeszenia ze swojego alter
                  ego - Piotruś Pan - to o jakiej polemice mówimy?
                  • ktoj-akto Re: Do szerszenia 28.07.08, 13:22
                    Dobrze więc: zmienię swój na Piotruś_Pan. Właśnie wtedy zacznie się
                    polemika. Choć szerszeni się boję - mam alergię nawet na małą osę!
                    A u Ciebie znajdę szczyptę akceptacji?...
                    • gapuchna Re: Do szerszenia 28.07.08, 13:29
                      Jako Piotruś? - nie! Dość mam tego "bywszego" Piotrusia Pana. Jako szerszeń -
                      tak, fajnie puchnę po ugryzieniu....smile)))
                      • ktoj-akto Re: Do szerszenia 28.07.08, 13:34
                        Niepoprawna! Znów odbija piłeczkę. Opowiedz, co Ci puchnie! Fajnie.
                        • gapuchna Re: Do szerszenia 28.07.08, 13:44
                          Co? Na przykład powieka - oko chowa się w puchlinie, gęba się krzywi bo słabo
                          widzi, czerwień wpełza policzki, asymetria totalna. Wtedy jestem naprawdę
                          interesująca.

                          Nie uda się Ktojaczku, oj nie uda.......smile))) hi hi
                          • ktoj-akto Re: Do szerszenia 28.07.08, 13:47
                            Nie - uda! A niżej np. łydki, albo wyżej...
                            • ktoj-akto SAMOTNA !!! 28.07.08, 13:58
                              Gdzieżeś Ty? My tu NA TWOJĄ CZEŚĆ I DOBRY HUMOR odbywamy taniec godowy, a Ty zniknęłaś!!! Bleee...
                            • gapuchna Re: Do szerszenia 28.07.08, 14:03
                              Nie no, azymut był już ustalony! Stopy proszę Pana, stopy....smile))
                              • ktoj-akto Re: Do szerszenia 28.07.08, 14:12
                                Monotonią zalatuje ten Twój azymut. I borowiną - wszak taplasz się w błotku. Znów chcesz mnie zniechęcić? A ja miałem nadzieję na wykorzystanie absencji Twojego idola... Jak Szybki Bill.
                                • ktoj-akto Re: Do szerszenia 28.07.08, 14:27
                                  Kiedy Szybki Bill odwiedził Powolnego Gonzalesa, ten był z narzeczoną
                                  i na wszelki wypadek trzymał rękę na jej... sednie. Klepnął komara i
                                  jego ręka w drodze powrotnej spoczęła na pośladkach Billa.

                                  Za to Powolny Gonzales, kiedy wszedł z dziewczyną do pokoju, zaczął się rozbierać i wyrzucać przez okno części garderoby. - Co ty robisz?
                                  - Kiedy skończymy, to już będzie niemodne!

                                  Jaki model preferujesz?
                                • gapuchna Re: Do szerszenia 28.07.08, 14:27
                                  Ha ha...to jak z ryczącą krową (przepraszam za mało eleganckie porównanie, ale
                                  ono mnie tyczy, więc sobie pozwoliłam). Szybki Bill ....trzeba uważać, coby nie
                                  skończył, jak nie przymierzając Kill Bill!
                                  Juz mówiłam: net, a zwłaszcza nicki sa naprawdę mylące.
                                  • ktoj-akto Re: Do szerszenia 28.07.08, 14:35
                                    Nie pozostaje mi nic innego jak zajęcie się moim porto z kostkami lodu. Czego i Tobie życzę, choć chłód od Ciebie bije większy niż od
                                    lodu. Ale cóż ja mogę, biedny piotruś. Chyba czarny...
                                    • gapuchna Re: Do szerszenia 28.07.08, 14:48
                                      Az taka jestem zołza....no cóż, smutno mi.
                                      • ktoj-akto Re: Do szerszenia 28.07.08, 16:02
                                        Nie jesteś zołzą. Jesteś taką jak chcesz być. Czy w tej gonitwie można Cię doścignąc? Nie wiem.

                                        Jasia nie lubił nauczyciel geografii. Pyta, męczy, Jasio odpowiada.
                                        - postawię ci piątkę Jasiu, jeśli odpowiesz na jeszcze jedno pytanie.
                                        Ile jest wszystkich miast na świecie? - 74.568.349! - Jasiu, a skąd ty to wiesz? - To już jest drugie pytanie, panie profesorze!
                                        • gapuchna Re: Do szerszenia 28.07.08, 16:15
                                          Jasio wiedział, ze będzie pytany na przyrodzie. Zaczął się nawet uczyć, ale
                                          dotrwał tylko do robaków obłych, po czym zasnął. Na drugi dzień - przyroda -
                                          pani bierze Jasia do odpowiedzi. Jasiu, uczyłeś się? Ależ oczywiście!
                                          - dobrze, to co wiesz Jasiu o słoniach?
                                          - o słoniach - powtórzył przestraszony Jaś, który nic o słoniach nie wiedział.
                                          Chwilkę zastanowił się jednak i zaczął....słonie, proszę pani, to takie
                                          zwierzęta, które mają trąbę, a ta trąba - proszę pani, przypomina robaki obłe, a
                                          robaki obłe, to..... i poleciał ciurkiem
                                          • ktoj-akto Re: Do szerszenia 28.07.08, 16:45
                                            Jasio w parku. - Proszę pani! O, wiewiór! - jasiu to jest wiewiórka.
                                            - Ale pani to ma wzrok!!!

                                            P. S. Z tym drugim pytaniem, to była "cienka aluzja".
                                            • ktoj-akto Re: Do szerszenia 28.07.08, 17:06
                                              Naszła mnie taka refleksja ogólna. Dlaczego (najczęsciej) tak się "ścieśniacie" w swoich wynurzeniach? Przecież w necie nawet rozchylenie ud nie grozi niepożądaną ciążą. Jest to wyjątkowa okazja do PEŁNEGO otwarcia się. Nawet spotykając się z napastliwością
                                              można zawsze powiedzieć "pocałuj mnie w ... nos". Można, a nawet trzeba prowokować. Bo to jest szansa na rozszyfrowanie agregata. Myślenie przy tym jest wskazane - oczywiście.
                                              • gapuchna Re: Do szerszenia 28.07.08, 17:10
                                                Moje zdanie znasz. A tak abstrahując od czysto subiektywnej opinii - powiedz mi
                                                - jaki wy w tym widzicie sens?
                                              • sauber1 Re: Do szerszenia 28.07.08, 20:39
                                                ktoj-akto napisał:

                                                > Naszła mnie taka refleksja ogólna. Dlaczego (najczęsciej) tak się "ścieśniacie"
                                                > w swoich wynurzeniach? Przecież w necie nawet rozchylenie ud nie grozi niepożą
                                                > daną ciążą. Jest to wyjątkowa okazja do PEŁNEGO otwarcia się. Nawet spotykając
                                                > się z napastliwością
                                                > można zawsze powiedzieć "pocałuj mnie w ... nos". Można, a nawet trzeba prowoko
                                                > wać. Bo to jest szansa na rozszyfrowanie agregata. Myślenie przy tym jest wskaz
                                                > ane - oczywiście.

                                                ooo i to mi się podoba, lubię ten pełen luzik, nic to nie kosztuje a o ile
                                                łatwiej?smile
              • ssst Re: ................................. .......... 28.07.08, 18:35
                Dziwię się, że samotna zaufała i nie potrafi się pogodzić z tym co ją spotkało. Mam nadzieję, że już zrozumiała to co ja już dawno zrozumiałem........ Można żyć tak, uważając na drugiego człowieka. Wtedy jest najmniejsze prawdopodobieństwo, że się zawiedzie.
                Tak mam małą satysfakcję, bo za mało jeszcze mam fakultetów skończonych. Tak z każdej literki, którą napisałem bije smutek, że jeszcze nie mam wymarzonych studiów za sobą. A teraz będę do przodu z moim pisaniem i napiszę, że jeżeli mój wysiłek zaprocentuje to nawet za 100 lat będę uważał tak samo jak teraz....Poza tym myślę, że złym człowiekiem nie jestem.
    • sauber1 Re: nie mam szczescia w miłosci 28.07.08, 20:29
      A co myślisz, że to moja wina? Trza było się óczyć smile))
    • wojtekp70 Re: nie mam szczescia w miłosci 30.07.08, 00:26
      Wspolczuje CI...
      Ale nie oceniaj wszystkich tak jak tych ktorych spotkalas...
      Jesli chodzi o zycie mam inaczej. Po 14 latach malzenstwa okazalo
      sie ze to byla fikcja... Zostalem sam z corka i szukam kogos do
      przytulenia... A to niestety nie jest latwe...
      Nie chce oceniac co jest latwiejsze - dowiedziec sie na poczatku czy
      po 14 latach...
      Proponuje rozmowe jesli masz ochote.
      Moze przynajmniej uda nam sie porozmawiac...
      wojtek.prywatnie@vp.pl
      • dor-ti Re: nie mam szczescia w miłosci 30.07.08, 17:18
        wojtekp70 napisał:

        > Wspolczuje CI...
        > Ale nie oceniaj wszystkich tak jak tych ktorych spotkalas...
        > Jesli chodzi o zycie mam inaczej. Po 14 latach malzenstwa okazalo
        > sie ze to byla fikcja... Zostalem sam z corka i szukam kogos do
        > przytulenia... A to niestety nie jest latwe...
        > Nie chce oceniac co jest latwiejsze - dowiedziec sie na poczatku czy
        > po 14 latach...
        > Proponuje rozmowe jesli masz ochote.
        > Moze przynajmniej uda nam sie porozmawiac...
        > wojtek.prywatnie@vp.pl

        Ani dowiedzieć sie na początku ani po 10, czy 14, czy 20 latach, ze to tylko
        fikcja... zawsze boli jednakowo...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka