Dodaj do ulubionych

A propos zdrady

20.06.09, 23:07
potrafilibyście wybaczyć zdradę partnerowi?
Obserwuj wątek
    • uny Re: A propos zdrady 20.06.09, 23:09
      jak kochasz to wybaczysz wszystko.
      • altea7 Re: A propos zdrady 20.06.09, 23:14
        Naprawdę?
        I pytam zupełnie serio-można tak bardzo kochać, że wybacza się zdradę?
        • uny Re: A propos zdrady 20.06.09, 23:16
          można
          tak myśle
          • altea7 Re: A propos zdrady 20.06.09, 23:20
            Myślę odwrotnie, ale ja to jasmile
            • uny Re: A propos zdrady 20.06.09, 23:21
              a widzisz. podobno to faceci nie wybaczają zdrady, kobiety są
              bardziej uległe w tym temacie (tak słyszałem). a to kurde wyjątki i
              to dwa na raz
              • altea7 Re: A propos zdrady 20.06.09, 23:26
                Wyjątki smile Nie wiem, jak Ty, ale lubię być wyjątkowa...
                • uny Re: A propos zdrady 20.06.09, 23:28
                  w sumie, ja też.
                  • gapuchna Re: A propos zdrady 20.06.09, 23:32
                    Wybacza się, wszystko można wybaczyć. Uny ma rację. Zależy jak bardzo się kocha.
                  • altea7 Re: A propos zdrady 20.06.09, 23:32
                    Chyba jak każdy smile Obawiam się, że nie jesteśmy wyjątkowi w tych pragnieniach.
          • eb13 Re: A propos zdrady 20.06.09, 23:32
            nie wiem - nigdy nie byłam zdradzona smile

            Myślę, że tak - ale zależałoby to od wielu czynników, jednak
            mówienie o nich teraz, byłoby czystym teoretyzowaniem.
            • altea7 Re: A propos zdrady 20.06.09, 23:36
              Chciałabym zrozumieć jak można żyć, po zdradzie. Nie, nie spotkało to mnie, ale
              kogoś mi bliskiego, a ja wiem, że nawet jeśli bardzo bym cierpiała to nie
              wybaczyłabym, nie umiałabym.
            • krolewna.jeczybula Re: A propos zdrady 20.06.09, 23:37
              nowa tu jestem ale się wypowiem (a co!) bo akurat ten temat mi bliski niestety!
              wybaczyć można próbować ale zapomnieć się nie da! więc upraszczając -> chyba się
              nie da
    • salsa13 Re: A propos zdrady 21.06.09, 00:03
      Nie!
      Nawet gdybym próbowała wybaczyć, nigdy nie zapomniałabym o tym, co się stało.
      Siedziałoby to we mnie do końca moich dni, udawać nie chcę i nie potrafię...
      • uny Re: A propos zdrady 21.06.09, 00:06
        no kurde i tu sie muszę zgodzić.
        nie zniosę tej świadomości, wybaczyć mogę.
        pieprze to!
        miłość to syf, jak już wspominałem.
        • altea7 Re: A propos zdrady 21.06.09, 00:11
          Weżcie mnie nie załamujcie. Myślałam, ze tylko ja mam tak czarno - biało.
          Uny, czy jest coś ważniejszego w życiu niż miłość? Co innego ma sens?
          • uny Re: A propos zdrady 21.06.09, 00:21
            można sie w życiu bardzo zawieść. to tyle.
            • salsa13 Re: A propos zdrady 21.06.09, 00:28
              Altea - życie bez miłości trudno nazwać życiem...
            • altea7 Re: A propos zdrady 21.06.09, 00:30
              Raz straconego zaufania nie da się odbudować. A może zwyczajnie nie umiem
              kochać? Bo oczekuję zbyt wiele....
              • uny Re: A propos zdrady 21.06.09, 00:34
                widzisz kochać to nie znaczy oczekiwać. kocha się mimo wszystko.
                to tyle. spać ide bom sie spił.
                • altea7 Re: A propos zdrady 21.06.09, 00:38
                  Uny, łsdnie napisane:kocha się mimo wszystko,ale życie to weryfikuje, niestety
                  sad dobrej nocy
                • 17lipiec1976 Re: A propos zdrady 21.06.09, 01:13
                  kocha sie mimo wszystko i sie dostaje po dupiesad
                  • uny Re: A propos zdrady 21.06.09, 11:30
                    ...i dalej sie kocha. a dupa nie szklanka.
                    • 17lipiec1976 Re: A propos zdrady 21.06.09, 13:54
                      przed chwila dzwonil...
                      caly czas mi pomaga w roznych rzeczach, chce to robic, wspiera mnie itd. jako
                      przyjaciel, kumpel. mam na to nadal pozwalac? czy sie calkowicie odciac? co robic?
                      • kawamija Re: A propos zdrady 21.06.09, 14:06

                        Lipiec...........

                        .........albo być razem......
                        .........albo odciąć się.........

                        Mój ex przychodzi do dziecka, czasem zostaje dłużej w moim domu,ale
                        żadnych rozmów poza tematami w stylu :gdzie jedziesz z Młodą i jak Ją
                        ubrać, kiedy wyjeżdzasz z Młodą na wakacje...........bo zakręcisz się w
                        tym wszystkim ......

                        Poza tym nadejdzie moment, gdy któreś z Was zacznie się z kimś
                        spotykać........będzie rozstania akt II.........i znów rany będą
                        rozdrapywane.......

                        -*-*-*-
                        ....żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi.......bo nie jesteś sam.....
                        • 17lipiec1976 Re: A propos zdrady 21.06.09, 14:11
                          moze i tak....
                          ale nasze rozmowy sa tego typu: pomoge Ci wybrac laptopa, kupie ci wiatrak do
                          komputera i nowy zasilacz i zamontuje, pocwicze z Toba parkowanie itd..... Nie
                          rozmawiamy o nas, o tym co bylo, rozmawiamy jak kolega z kolezanka. o rzeczach
                          praktycznych.
                          • kawamija Re: A propos zdrady 21.06.09, 14:33

                            Lipiec............moim zdaniem, przyjdzie moment że któreś z Was będzie
                            się chciało przytulić lub zada jakieś pytanie, które spowoduje ciszę, może
                            łzy........

                            Zycze Tobie/Wam/Jemu wszelkiej pomyślności..........nie chcę byś miała
                            wrażenie,że proponuje Ci nie odzywac się, zmienić numer telefonu i
                            adres....piszę do Ciebie, jak czuje.........ja potrzebowałam po rozstaniu
                            odcięcia się..........kończe temat...może to jest indywidualne sprawa smile

                            -*-*-*-
                            ....żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi.......bo nie jesteś sam.....
                            • 17lipiec1976 Re: A propos zdrady 21.06.09, 14:39
                              wiesz, kazdy mi mowi, zeby sie odciac, zeby nie spotykac sie, zapomniec. ale jak
                              zapomniec 10 lat? poza tym lubie jak mi pomaga, lubie z nim rozmawiac, wiem i
                              zdaje sobie sprawe, ze jak kogos pozna i bedzie z kims to juz tak nie bedzie,
                              wtedy ja sama przetne to, nie bede miala dosc sil, zeby patrzec na niego i jego
                              nowa milosc. ale naprawde zycze mu z calego serca zeby byl szczesliwy.
              • salsa13 Re: A propos zdrady 21.06.09, 00:35
                Każdy z nas potrafi kochać, problem w tym aby trafić na odpowiedniego człowieka
                • altea7 Re: A propos zdrady 21.06.09, 00:39
                  Salsa, o to najtrudniej, a tych odpowiednich często nie zauważamy.
                  • salsa13 Re: A propos zdrady 21.06.09, 00:42
                    Niestety też o tym coś wiem...
    • ozg-a46 Re: A propos zdrady 21.06.09, 06:16
      <<DUŻO PRZEBACZAĆ TO DUŻO KOCHAĆ.....>>
    • listopad02 Re: A propos zdrady 21.06.09, 09:24
      Uważam jak powyżej, że jak się kocha można wiele wybaczyć, czy wszystko, nie wiem.... ktoś może być tak głeboko tym zraniony że nie będzie w stanie wybaczyć i nie będzie w stanie już kochać.
      • evikon Re: A propos zdrady 21.06.09, 09:47
        Może wybaczyć można (to chyba zależy od wieku, co łączyło z partnerem i co
        łączy), ale zapomnieć nigdy, będzie się to wlekło zawsze.
    • ozg-a46 Re: A propos zdrady 21.06.09, 10:01
      wybaczyć to też zapomnieć eviconsmile
      • kawamija Re: A propos zdrady 21.06.09, 10:05
        ozg-a46 napisał:

        > wybaczyć to też zapomnieć eviconsmile

        Nie zgadzam się z tym zdaniem....

        -*-*-*-
        ....żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi.......bo nie jesteś sam.....
        • ozg-a46 Re: A propos zdrady 21.06.09, 10:08
          dlaczego???
          • salsa13 Re: A propos zdrady 21.06.09, 10:16
            Ja też nie zgadzam się z tym zdaniem.
            Wybaczyć można, sztukę wybaczania opanowałam do perfekcji,
            jednak to, że ktoś, kto był dla mnie wszystkim zadał tyle bólu i cierpienia - o
            tym mam zapomnieć? A niby jak? Skoro zraniony człowiek budzi się i zasypia z
            myślą: dlaczego ja, dlaczego mnie to spotkało? Tego się nie da zapomnieć. Z tym
            się żyje, to rysa na sercu, ona nigdy nie zniknie...
            I nie wierzę, że ktoś, kto tego doświadczył, ot tak po prostu potrafi o tym
            zapomnieć i nigdy choć tylko w myślach do tego nie powrócić.
          • evikon Re: A propos zdrady 21.06.09, 10:17
            Wybaczyć to nigdy nie wracać w mowie, geście do tego tematu, ale nie da się
            wymazać tego z pamięci
            • ozg-a46 Re: A propos zdrady 21.06.09, 10:20
              trudno,jeżeli chcecie być niwolnikami tych ludzi którzy Was zranili
              nic na to nie poradzęsad((
              ,,jeżeli wylejesz w powietrze czarną farbę,nigdy nie zabarwisz go na
              czarno"wink
              • salsa13 Re: A propos zdrady 21.06.09, 10:25
                Nie jestem niczyim niewolnikiem,
                jednak nie mieści się w mojej głowie, że potrafiłabym zapomnieć o zdradzie. W
                moim przypadku nie doszło do zdrady cielesnej, to był znacznie gorszy rodzaj
                zdrady...
                Z eksem żyjemy w zgodzie, przeszłość została w tyle, każdy z nas ma swoje życie
                i jedyne co nas łączy, to dziecko. Nie jestem typem kłótliwca, zazwyczaj dla
                świętego spokoju ustępuję.

                Jednak żyję zawsze tym, co tu i terazsmile To jest najważniejszewink
              • kawamija Re: A propos zdrady 21.06.09, 10:27
                ozg-a46 napisał:

                > trudno,jeżeli chcecie być niwolnikami tych ludzi którzy Was zranili
                > nic na to nie poradzęsad((

                Ozg moim zdaniem jest to zbyt ostre i nieuzasadnione stwierdzenie...
                A może stajemy się niewolnikami swojej bezradności wybaczając wciąż i
                wciąż........
          • kawamija Re: A propos zdrady 21.06.09, 10:23

            Dlatego że mogę wybaczyć, to znaczy: starać się zrozumieć,zaakceptować
            wyjaśnienie, znaleźć jakieś okoliczności łagodzące....
            Zapomieć to znaczy wymazać z pamięci, nie wracać do tej sytuacji......

            Nie widzę powodu by "sztucznie" segregować, o jakich wydarzeniech należy
            mówić a o jakich nie wspominamy, bo udajemy,że ich nie było.........jest
            jeszcze aspekt tej sprawy: otóż dlaczego mamy oczekiwać od osoby, która
            została oszukana, zdradzona, by właśnie ona "udawała" że się nie wydarzyło
            to, co się wydarzyło ?

            Zycie jest ciągiem zdarzeń, nie wierzę w grube kreski........oddzielające
            na stałe to, co było przed, od tego co potem........
            -*-*-*-
            ....żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi.......bo nie jesteś sam.....
            • evikon Re: A propos zdrady 21.06.09, 10:31
              Jeśli zrozumiesz, zaakceptujesz, znajdziesz okoliczności łagodzące zdrady (bo na
              tym polega wybaczanie)to powracanie ciągłe do tematu nie ma sensu i jest to
              tylko nakręcanie się. Nie chodzi o sztuczną segregację, to jeśli będziesz mimo
              wszystko wracała do tego tematu to znaczy że nie zaakceptowałaś faktu, że nie
              wybaczyłaś.
    • robert.83 Re: A propos zdrady 21.06.09, 11:57

      Nie. Dla dobra mojej własnej psyche musiałbym się zrewanżować... a dalej na
      pewno nie byłoby tak samo.

      Mówię serio. Rewanż to nie pretekst do pół-legalnego seksu na boku... Chodzi o
      równowagę.

      Z resztą... ciekawe. Co sądzą kobiety o mężczyznach wybaczających zdradę?
      Przemyśl to.
      • altea7 Re: A propos zdrady 21.06.09, 12:07
        robert.83 napisał:

        > Nie. Dla dobra mojej własnej psyche musiałbym się zrewanżować... a dalej na
        pewno nie byłoby tak samo.

        Kwestia rewanżu odpada,zresztą Salsa słusznie zauważyła, że nie chodzi tylko o
        zdradę fizyczną, a ta psychiczna często bardziej boli.

        > Z resztą... ciekawe. Co sądzą kobiety o mężczyznach wybaczających zdradę?
        Przemyśl to.
        Co myślą kobiety o takich mężczyznach to wiem. Wiem też, że bez względu na
        wszystko nie potrafiłabym wybaczyć zdrady. Żadnej. Bardziej mnie interesuje, co
        myśli mężczyzna, który został zdradzony? I z tego, co słyszałam, czy
        przeczytałam, to nasuwa mi się taki wniosek, że mężczyźni kochają bardziej, bo
        łatwiej wybaczają... A może po prostu kobietom jest trudniej wybaczyć.
        Choć Uny twierdził, że statystycznie jest odwrotnie.
        • evikon Re: A propos zdrady 21.06.09, 12:10
          Mam duże wątpliwości co do tego że mężczyźni łatwiej wybaczają. Oni nie
          wybaczają, urażone męskie ego???? fakt że co wolno im nie wolno kobiecie??? nie
          wiem. Wiem że nie wybaczają zdrady i szybciej rewanżują się podobnym czynem.
          • robert.83 Re: A propos zdrady 21.06.09, 12:28

            Zgadzam się. Tak - urażone męskie ego. To, że im wolno itp to niekoniecznie. To
            nie chodzi o posiadanie większych praw niż kobieta. Facet, który zdradza
            prawdopodobnie sam wybaczy zdradę.

            Sam już się w tym gubię, ale nadal jestem zdania, że kobiety lubią być
            postrzegane jako te o rozbudowanej tkance uczuciowej, mniej zwierzęce i mniej
            gruboskórne niż tępi i prości faceci. I zestaw to ze zdradą. Z całym jej
            egoizmem, zakłamaniem i ciężarem gatunkowym. Facet widzi, że cały ten wizerunek
            delikatnej i czułej muzy to jakaś bajka - ściema. W środku tej kruchej istotki
            siedzi drugi facet! Zimny drańsmile.

            Do tego kobiety same zapędzają się w kozi róg. Przecież u nich ważna jest sfera
            uczuć! Czyli to nie chodzi o zdradę - jednorazowe fikumiku, czystą fizykę.
            Kobieta zdradza głową.

            A dlaczego to jest urażone męskie ego? Bo w oczach kobiety RÓWNIEŻ, jej
            wykiszkowany/zdradzony mąż traci. Gdzieś tam pod skórą macie jeszcze zakodowane
            to, że samiec który do tego dopuści (który to wybaczy) jest słaby. Zwyczajnie słaby.

            I ja akceptuję takie myślenie.
            • evikon Re: A propos zdrady 21.06.09, 12:44
              że samiec który do tego dopuści (który to wybaczy) jest słaby. Zwyczajnie
              > słaby.

              Nie wiem czy facet który wybaczy jest słaby, tak tego nie postrzegam, ale dalszy
              związek na pewno jest słaby.
              • robert.83 Re: A propos zdrady 21.06.09, 12:57

                Wiesz... są takie luźne układy, gdzie oboje partnerzy mają bardzo tolerancyjne
                podejście do zdrady. Znam dużo kobiet, które nie robią ceregieli z powodu
                wyskoku męża/partnera. Ich związki są trwałe (bardzo)... ale specyficzne.
                • evikon Re: A propos zdrady 21.06.09, 13:09
                  Właśnie "specyficzne". Zależy kto jakiego związku pragnie. Nie chciałabym aby
                  mój związek był "specyficzny". Gdzie miejsce na zaufanie, prawdziwe
                  zaangażowanie ...nie ma.Prędzej czy później on się skończy, bo dla mnie to jest
                  dwoje obcych sobie osób, z własnymi potrzebami i brakiem poczucia więzi.
                  • robert.83 Re: A propos zdrady 21.06.09, 13:15
                    Nie mam innego wyjścia jak zgodzić się z Tobą.

                    Dodam jeszcze tylko... ja wiem, że jest kult wolności, wiem, że wszystko niby
                    wolno. Ale trzeba mieć jakiś kręgosłup, są jakieś zasady i tyle. Jestem sam:
                    mogę robić co chcę. Nie jestem sam: odpowiadam za szczęście drugiej osoby. End
                    of story.
                    • uny Re: A propos zdrady 21.06.09, 13:24
                      amen
                    • altea7 Re: A propos zdrady 21.06.09, 15:51
                      robert.83 mądrze to ująłeś. Szkoda, że tak mało ludzi, żyje tak uczciwie.
                      • robert.83 Re: A propos zdrady 21.06.09, 15:59

                        Niemało. Ale fakt, że zawsze łatwiej sobie obniżać poprzeczkę niż podnosić.
                  • uny Re: A propos zdrady 21.06.09, 13:23
                    wychodzi na to, że powiedzenie o "nie wchodzeniu do tej samej wody
                    po raz drugi" jest bardzo aktualne.
                    zastanawiam sie czy to słabość, że ktoś jest w stanie wybaczyć? czy
                    wybaczenie oznacza brak szacunku z drugiej strony?
                    no i właśnie dokonałem odkrycia. wiem jak nie mieć problemów ze
                    zdradą i jej następstwami. po prostu nie należy sie wiązać z innym
                    człowiekiem.
                    • kawamija Re: A propos zdrady 21.06.09, 13:47
                      uny napisał:

                      po prostu nie należy sie wiązać z innym
                      > człowiekiem.

                      Oj nie......wtedy nie zdradzisz Drugiego Człowieka ale można zdradzać
                      siebie.........i to wielokrotnie....

                      -*-*-*-
                      ....żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi.......bo nie jesteś sam.....
                      • uny Re: A propos zdrady 21.06.09, 13:52
                        z tym raczej nie miałbym potem problemów.
                      • altea7 Re: A propos zdrady 21.06.09, 15:16
                        Kawo, Siebie.... najprościej zranić.
                    • evikon Re: A propos zdrady 21.06.09, 15:37
                      zastanawiam sie czy to słabość, że ktoś jest w stanie wybaczyć? czy
                      > wybaczenie oznacza brak szacunku z drugiej strony?

                      Tak , jest to słabość w pewnym sensie, jest to strach przed jutrem, przed
                      samotnością, przed odejściem kogoś kogo darzy się mimo wszystko uczuciem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka