Muzyka

18.06.05, 01:04
Chcialbym rozpoczac nowy watek, bo intryguje mnie od dawna. Wsrod wielu
Japonczykow, jednym z motywow do nauki j. polskiego, jest milosc albo
zafascynowanie muzyka Chopina + Szymanowskiego. Sa tez przyklady, ze
fascynacja muzyka Mozarta lub Bethowena skutkuje u
Japonczykow "koniecznoscia" nauki niemieckiego. Im sie wydaje, ze jak beda
znac niemiecki to beda lepiej rozumiec muzyke Bethowena. Muzyka to nie slowa,
ani nie slowniczek. Czy , wedlug Was, takie myslenie jest racjonalne...czy
jest mysleniem inaczej?
    • chiara76 Re: Muzyka 18.06.05, 17:28
      nihonto napisał:

      > Chcialbym rozpoczac nowy watek, bo intryguje mnie od dawna. Wsrod wielu
      > Japonczykow, jednym z motywow do nauki j. polskiego, jest milosc albo
      > zafascynowanie muzyka Chopina + Szymanowskiego.


      No więc (wiem, wiem, że nie zaczyna się zdania od no więcwink spotkałam się już
      na tym forum z opinią, że w Japonii muzyki Chopina się wcale aż tak nie lubi,
      jak ja przypuszczałam. Nie wiem, jak jest w rzeczywistości, bo zwyczajnie, nie
      miałam okazji porozmawiać z nimi, pisałam jedynie emaile i wszystkie moje
      znajome Japonki Chopina znały, jedna go grywała, ale nie wiem, czy z sympatii,
      czy tak jej na lekcjach muzyki kazali.


      Sa tez przyklady, ze
      > fascynacja muzyka Mozarta lub Bethowena skutkuje u
      > Japonczykow "koniecznoscia" nauki niemieckiego. Im sie wydaje, ze jak beda
      > znac niemiecki to beda lepiej rozumiec muzyke Bethowena. Muzyka to nie slowa,
      > ani nie slowniczek. Czy , wedlug Was, takie myslenie jest racjonalne...czy
      > jest mysleniem inaczej?

      Hmm, zastanowiło mnie, to co Napisałeś. Bo tak , przyznam się, że po pobycie w
      Portugalii i wysłuchaniu przepięknego koncery muzyki Fado na żywo, i w ogóle po
      pobycie tam, zapragnęłam nauczyć się choćby trochę tego języka. Ale okazał się
      dla mnie za trudny. Poza tym, stwierdziłam, że nie muszę rozumieć tego języka,
      aby odczytać tą muzykę. I teraz słucham sobie Fado i...sama "dośpiewuję"
      sobie , o czym tam do mnie śpiewają. Ale, zauważyłam, że Japończycy mają takie
      podejście, nieco bardziej racjonalne, nie wiem, może im to do szczęścia
      potrzebne???
Pełna wersja