Dodaj do ulubionych

Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-((((

05.02.04, 11:58
Nasza kotka, którą mamy od lat czterech, będzie musiała ze względu na nasze
dzieci (w wieku 6 miesięcy) od nas odejść. Jest śliczna (wygląda mniej
więcej tak jak kotek z puszki "Felixa" - czarna z białymi łatkami), bardzo
schludna i mądra (oczywiście też wysterylizowana), ale MUSI OD NAS ODEJŚĆ.
Jestem 30-letnim mężczyzną, ale w tym momencie jestem tak bliski płaczu, jak
od nie pamiętam kiedy. Jestem z Warszawy i proszę wszystkie zainteresowane
wzięciem naszej koteczki osoby o kontakt na priva. Chcę oczywiście, aby
trafiła ona w najlepsze z możliwych rąk. Nawet nie chcę myśleć, co będzie ,
jeśli nikt taki się nie zgłosi. :-((((((((((((( Pozdrawiam. Jacek
Obserwuj wątek
    • mysiam1 Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( 05.02.04, 12:13
      Ale dlaczego MUSI od Was odejść?
    • Gość: miki Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.icenter.pl 05.02.04, 12:17
      też bym bardzo chciała się dowiedzieć dlaczego kotka musi odejść
      czy okazało się, że dzieci wykazują alergię na sierść czy co???
      • Gość: jjj123 Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: 217.153.142.* 05.02.04, 12:29
        Nasza dziewczynka zakrztusiła się (straciła oddech na parę sekund). Jej mama
        rzuciła się, aby ją ratować. Od strony kotki wyglądało to pewnie tak, jakby
        chciała jej zrobić krzywdę (sądzę że nawet niektórzy ludzie nie obeznani z
        tematem pierwszej pomocy mogliby tak pomyśleć), więc rzuciła się na żonę. Przy
        okazji dzieczynka TEŻ doznała kilku zadrapań :-(((((( Tragizm tej sytuacji
        polega na tym, że kotka zrobiła to z miłości do dziewczynki (ją zresztą
        preferuje jeśli chodzi o naszą dwójkę dzieci), a teraz przez to będzie musiała
        odejść :-((( . Nie możemy bowiem ryzykować powtórki. Oto powód.
        • neeki Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( 05.02.04, 12:35
          nienormalny jestes wiesz ? rzeczywiscie kilka zadrapan. kolejny wariat co sie
          bedzie trzasl nad dzieckiem. proponuje je zamknac i nie wypuszczac bo taka
          galaz moze tez zadrapac.
          swiat Ci sie zawalil ? smiechu wart ten Twoj powod, nie udawaj meczennika.
          • Gość: jjj123 Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: 217.153.142.* 05.02.04, 12:38
            Masz dziecko ?
            • neeki Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( 05.02.04, 12:48
              mam koty i nie wiem co by musialo sie stac zebym je oddala. a tu sytuacja byla
              wyjatkowa i kot wlasciwie nic nie zrobil. wiesz ile razy mnie koty podrapaly
              jak bylam mala? kiedys nawet mnie gesi dopadly i poturbowaly. i co ? takie
              rzeczy sie zdarzaja a kilka zadrapan nikomu jeszcze nie zaszkodzilo. ja
              wspolczuje kotu i wspolczuje Twojemu dziecku bo wychowacie je na kaleke co sie
              bedzie bala wlasnego cienia. nie moge juz patrzec na tych ludzi ktorym
              rodzicielstwo mozg przyslonilo...
              oddac kota za zadrapanie...
          • Gość: Dosia Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: 195.217.253.* 05.02.04, 12:45
            Troche ostro powiedziane, ale wydaje mi sie, ze w pelni uzasadnione.

            JJJ. Kilka zadrapan na dziecku to nie jest koniec swiata. Maly kotek czasem
            drapie i trzeba sie z tym liczyc. Ale dzieci od tego nie umieraja, na Boga! Nie
            przesadzajmy. Rozumiem troske rodzicow o bezpieczenstwo dzieci, ale bez
            przesady. Niektorzy rodzice dmuchaja na dziecko jakby byle dotyk mogl je zabic
            (np. moi znajomi podczas ostatniego wyjazdu samochodem zaslaniali reka takie
            male swiatelko w samochodzie, gdy trzeba bylo je na chwile zaswiecic, zeby
            sprawdzic cos na mapie - poniewaz ich dziecko spalo i bali sie, ze to swiatelko
            nie daj boze obudzi dziecko (taka straszna tragedia!)).

            Powiem szczerze, ze tez wkurzaja mnie tacy rodzice. Kotek drapnal, o Jezu -
            nasze dziecko ma zadrapanie, co to bedzie! Kot musi odejsc, kategorycznie! A
            jak sie dziecko samo zadrapie to co? Obetniecie mu raczki?
        • Gość: miki Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.icenter.pl 05.02.04, 12:40
          A nie możecie po prostu małej oddzielić od kotki tj. nie wpuszczać jej do
          pokoju? Przecież taka sytuacja nie musi się powtórzyć zresztą w ostateczności
          czy nie możecie poprosić rodziców czy przyjaciół o przechowanie kota przez dwa,
          trzy miesiące aż mała podrośnie? Wydaje mi się, że trochę za bardzo
          spanikowaliście z tym oddawaniem kota szczególnie, że jak sam zauważyłeś kotka
          jest bardzo z Wami związana i małą kocha. Na pewno nie zrobiłaby dziecku
          krzywdy.
          • Gość: jjj123 Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: 217.153.142.* 05.02.04, 12:47
            > A nie możecie po prostu małej oddzielić od kotki tj. nie wpuszczać jej do
            > pokoju?
            Niewykonalne. Podobnie jak oddanie rodzicom.

            Wydaje mi się, że trochę za bardzo
            > spanikowaliście z tym oddawaniem kota szczególnie, że jak sam zauważyłeś
            kotka
            > jest bardzo z Wami związana i małą kocha. Na pewno nie zrobiłaby dziecku
            > krzywdy.
            Chcialbym też tak myśleć. Sęk w tym, że zadrapania kotki nie znajdują się
            daleko np. od oka dziewczynki. Wiem, że to nie było zamiarem kotki, ale się
            niestety dla nas wszystkich stało.
            • neeki Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( 05.02.04, 12:50
              gdyby kot zaatakowal dziecko to jeszcze moglbys takie glupoty opowiadac. a jak
              Twoja zona przypadkiem zadrapie dziecko, albo wpadnie na nie i je przewroci (
              rany julek to juz grozi pewnie urazem mozgu) to ja tez oddasz ? zastanow sie
            • Gość: miki Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.icenter.pl 05.02.04, 12:57
              moja koteczka w zabawie drapnęła mnie tak, że dosłownie ranę miałam milimetr od
              oka ale wiem, że po pierwsze sama sobie byłam winna bo pozwoliłam jej się bawić
              włosami po drugie wiedziałam, że to się nie powtórzy bo będę bardziej uważać w
              zabawach z nią

              dlaczego zakładasz, że sytuacja się powtórzy??? a może dacie kotu szanse co?
              zapewniam Cię, że jak ją oddasz będziesz tego bardzo, bardzo żałował i będzie
              Ci jej brakowało więc nie pozwól na to

              domyślam się, że boicie się o dziecko ale naprawdę nie ma co panikować!! w
              końcu przez pół roku nic się nie stało i przy poprzednim dziecku też nic a
              teraz jeden incydent i już 'kotka musi odejść'

              dajcie sobie czas, nie podejmujcie decyzji pod wpływem emocji kotka naprawdę
              nie zrobi dziecku krzywdy
            • mysiam1 Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( 05.02.04, 13:03
              Gość portalu: jjj123 napisał(a):
              >
              > Wydaje mi się, że trochę za bardzo
              > > spanikowaliście z tym oddawaniem kota szczególnie, że jak sam zauważyłeś
              > kotka
              > > jest bardzo z Wami związana i małą kocha. Na pewno nie zrobiłaby dziecku
              > > krzywdy.
              > Chcialbym też tak myśleć. Sęk w tym, że zadrapania kotki nie znajdują się
              > daleko np. od oka dziewczynki. Wiem, że to nie było zamiarem kotki, ale się
              > niestety dla nas wszystkich stało.

              No dobrze, a gdyby to się nie wydarzyło, a za to za miesiąc-dwa, gdy Wasze
              dziecko zacznie się samo poruszać po mieszkaniu na czworakach, znalazłoby się
              za blisko kota - powiedzmy wprost - szarpnęłoby go za ogon czy inna część
              ciała, a kot zareagowałby nie-ucieczką, a atakiem - też myślelibyście o
              oddawaniu kota?
              Nie pytaj mnie, proszę, czy mam dzieci, bo mam i to sporo starsze niż Twoje,
              mogę więc mówić z pozycji osoby "bardziej doświadczonej". Jeśli podrapanie
              przez kota jest dla Was aż taką tragedią, to co będzie jak Wasza córka będzie
              uczyła się chodzić? Wiesz, jak wygląda dziecko, które co parę sekund się
              przewraca?
              • g.i.jane Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( 05.02.04, 13:07
                Proponuje oddac tez zone. Dopuscila do tego, ze dziecko sie zakrztusilo. To sie
                moze powtorzyc.
        • Gość: hanka Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.02.04, 12:42
          Bardzo głupi powód - oddać kogoś za oddanie i miłość . Moja dobermanka napadała
          na kazdego kto ruszał moje dzieci gdy się urodziły a potem dorastały . Tesciowa
          kiedy chciała zobaczyć dziecko wyjmując je z łózeczka już ją miała na plecach i
          złapana była za rękę . Wcale jej nie oddałam wręcz przeciwnie wiedziałam ze
          traktuje jak swoje i nie da zrobić krzywdy . Dziwię się Tobie ze taką
          podjeliście (bzdurną) decyzję . Nie dziwię się ze tak zareagowała jesli ktoś
          gwałtownie napada jej pupilkę . Trzeba dać jej czas aby się przekonała ze nie
          chcecie zrobić dziecku krzywdy. Będąc i obserwując ich wychowanie będzie w nim
          uczestniczyć widząc ze nic im nie grozi . Decyzja Wasza świadczy jedynie o
          nieodpowiedzialności , a nie o miłości ani do dzieci ani do kotki
          • Gość: a Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.mg.gov.pl / *.mg.gov.pl 05.02.04, 13:26
            Zgadzam sie w 100 % z Hanką!
            Jak można karać zwierze za własną nieodpowiedzialność???
            Chyba za bardzo jednak tej kotki nie kochacie skoro z taką łątwością chcecie
            się jej pozbyć... a może czekaliście na okazję?!
            To smutne :(
            • Gość: jjj123 Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: 217.153.142.* 05.02.04, 14:08
              Bzdura. Nie czekaliśmy na żadną okazję. Poza tym, jaka to z naszej strony była
              nieodpowiedzialność ??? Że mamy dzieci, czy że cztery lata przed ich
              narodzeniem przygarnęliśmy kotkę ?????? Łatwo się rzuca oskarżenia
              • Gość: a Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.mg.gov.pl / *.mg.gov.pl 05.02.04, 14:38
                Nie chodzi o oskarżenia - nikogo nie chcę oskarżać, ale wkurza mnie przyznam
                szczerze takie podejście do zwierząt.
                Jedni pozbywają się kotów, bo chcą się przeprowadzić - post na tym forum, inni,
                bo nagle ich oświeciło, że chcą mieć dziecko - przecież biorąc takiego kotka,
                który żyje naście lat trzeba zdawać sobie sprawę, że na przestrzeni tych lat
                rodzina może się powiększyć, itd. Rozumiem, że nie wszystko da się przewidzieć
                i zaplanować, ale ludzie czasami są tak beztroscy, że biorą zwierzatko dla
                własnego kaprysu :( a potem jak staje się 'niewygodne' pozbywają się go :(
                Może warto trochę odczekać - ochłonąć po tych niemiłych przeżyciach i jeszcze
                raz zastanowić się czy kicia naprawdę MUSI odejść.
                Życzę, żeby udało Wam się podjąć dobrą decyzję - zarówno dla Was(dzieci) jak i
                kotka.
                Pozdrawiam
                a
          • Gość: kika Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 13:44
            Z jednej strony rozumiem twoje obawy... z drugej... Zachowujesz się trochę tak
            jak ci przesądni ludzie co to słyszeli, jakoby koty dusiły dzieci przez sen....
            i takie tam dyrdymały.

            Ręczę ci, że dużą krzywdę wyrządzisz własnemy dziecku pozbawiając je możliwości
            wychowywania się ze zwierzęciem. Wiem co mówię. Kiedy moja mała miała 9
            miesięcy została zaatakowana przez naszą sukę (dalmatyńczyk) w taki sposób, że
            ledwo odratowaliśmy rączkę. Pies od dawna wykazywał agresję, miał naturę
            dominującą i rzeczywiście sprawa była poważna. Został oddany w dobre ręce,
            gdzie dożył szczęśliwie swoich dni.
            Nasz błąd polegał na tym, że od razu nie przełamaliśmy lęku naszego i naszego
            dziecka przed zwierzętami. Dopuściliśmy do tego, że dziecko wyrastało bez
            kontaktu z żywym stworzeniem, bez poczucia odpowiezialności za drugą istotę, w
            jakiś sposów smutne i wyalienowane, niepewne własnej wartości. Po latach
            próbujemy naprawić swój błąd. Niestety czasu już się nie cofnie.

            Proszę, przemyśl jeszcze raz swoją decyzję. Spóbuj spojrzeć na sprawę z
            pewnego dystansu. Życzę powodzenia całemu waszemu stadłu.
            • Gość: jjj123 Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: 217.153.142.* 05.02.04, 14:04
              Dziękuję i za ten głos. W naszym przypadku jednak są to bliźniaki (to a'propos
              alienacji). Faktycznie jesteśmy teraz dość przestraszeni wszyscy (dziecko ma w
              sumie coś koło 5 blizn na głowie).

              Tak czy inaczej, kota nie oddaje się w ciągu jednego dnia. Zobaczymy więc ...
              • Gość: Flora oddaj żonę IP: 213.25.91.* 05.02.04, 14:08
                • Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-((((
                g.i.jane 05.02.2004 13:07 odpowiedz na list


                Proponuje oddac tez zone. Dopuscila do tego, ze dziecko sie zakrztusilo. To sie
                moze powtorzyc.


                popieram w 100%
                • Gość: jjj123 Re: oddaj żonę IP: 217.153.142.* 05.02.04, 14:11
                  Dzięki za radę :-/ Akurat to też nie jest jej wina. Zresztą tu nie ma problemu
                  winy, tylko skutku i przyszłych ewentualnych skutków.
              • Gość: hanka Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.02.04, 15:45
                Właśnie ja tez mam bliżniaki które wychowywała wraz ze mną wspomniana dobermanka
                Opisywałam wielokrotnie na forum o tym. Nie lubiła dzieci , bałam sie co będzie
                ordynator szpitala ( pani w starszym wieku)jak wracałam z dziecmi do domu i
                zwierzyłam się ze swoich obaw powiedziała " przyjdziesz do domu daj wylizać
                nóżki , rączki nie martw się o zadne choroby niech poczuje pies ze to równiez
                jego dzieci" Moja mama mało nie padła jak zobaczyła jak dobermanka wylizuje
                8 miesięczne bliżniaki . A ja na to zobacz kto to przyszedł do domu zobacz
                jakie fajne dzieciaki , opiekuj sie nimi . Nosem rozgarniała kocyki niuchała,
                lizała , wąchała skacząc raz na jednego raz na drugiego . Pomalutku bo zrobisz
                krzywdę Przyglądała mi się uważnie . Potem razem z nami wychowywała dzieci do 5
                lat ( tyle jeszcze zyła - była chora musieliśmy ją uśpić kiedy miała 9 lat )
                Razem karmiliśmy ,pierwsza robiła raban ze któres płacze . Pilnowała na dworzu
                ciągnęła sanki . Razem jedli jabłka - oni wyjadali jej niejednokrotnie z miski -
                stała wtedy ze spuszczoną głową poszczekując jakby chciała powiedzieć
                zostawcie coś dla mnie .Pomagała im wejść na wersalkę , fotel wpuchając łbem.
                Niejednokrotnie spali razem wszyscy na jej posłaniu w zabawie . I nic . Nie
                załuję ze posłuchałam pani doktór a nie niektórych opinii znajomych ze grożny
                pies nie lubi dzieci , zrobi im krzywdę a poza tym rózne choroby . BZDURA . Do
                końca swoich dni nie lubiła obcych dzieci - uwielbiała moje . Była grożna ale
                nie dla nich . Dlatego uważam ze powinniście dać szanse swojej kotce pokochać
                dzieci ( zresztą już to zrobiła ) , musi się przekonać ze nie chcecie im zrobić
                krzywdy , ze zadne niebezpieczeństwo im nie grozi . A nawet gdybyś Ty wpadł na
                scenę jak zona za nogi trzęsie dzieckiem - sam byś nie wiedział co się dzieje .
                A moim też suka nieraz nabiła guza jak wariowali cała trójką , uszczypała
                nieraz , jak byli za namolni albo ciapnęła jak miała dość zabaw- ale przeżyli
                to wszystko - kochają wszystkie zwierzęta są dorośli i obecnego naszego bulla
                wychowaliśmy również w miłości i poczuciu bezpieczeństwa . Przemyślcie jeszcze
                raz Waszą decyzję - zeby nie okazała sie za bardzo histeryczna - bo naprawdę
                nie warto . Wiadomo ze kazdemu z nas zalezy na bezpieczeństwie własnych bliskich
                ale czy nieraz nie popadamy w wielki popłoch niekoniecznie na wyrost
              • mysiam1 Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( 05.02.04, 16:31
                Gość portalu: jjj123 napisał(a):

                > Dziękuję i za ten głos. W naszym przypadku jednak są to bliźniaki (to
                a'propos
                > alienacji). Faktycznie jesteśmy teraz dość przestraszeni wszyscy (dziecko ma
                w
                > sumie coś koło 5 blizn na głowie).
                >
                > Tak czy inaczej, kota nie oddaje się w ciągu jednego dnia. Zobaczymy więc ...

                Nie mam teraz czasu czytać pozostałych odpowiedzi i może ktoś już o tym pisał
                ale czy wiesz, jak mogą wyglądać Twoje dzieci po "przyjacielskich"
                przytulankach z kotem za rok czy dwa? Wtedy też nie obędzie się bez udrapnięć i
                nikt Ci nie zagwarantuje, że będą to udrapnięcia jedynie w paluszek.
                Rozumiałabym Twoją desperację, gdyby kot był zazdrosny, agresywny wobec dzieci,
                ale tak naprawdę było wręcz przeciwnie, nie mówiąc o tym, że był to czysty
                przypadek, że kot oprócz Twojej żony podrapał również dziecko.
            • Gość: Lenka Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.chello.pl 05.02.04, 14:14
              Wynika z tego że ja chyba też powinnam oddać wszystkie swoje zwierzaki,nie
              raz zostałam pożądnie podrapana przez kota,ugryziona przez psa i kota, a
              ostatnio też i królik wziął się za gryzienie.
    • cattaraugus Człowieku, opamiętaj się i pomyśl chwilę... 05.02.04, 14:06
      ... bo przecież Twój dom jest w stanie histerii.

      Nie oczekuj od zwierzęcia logiki i interpreatcji zdarzeń na poziomie ludzkiego
      mózgu. Mój ukochany pies fatalnie rozszarpał mi kiedyś dłoń właśnie na skutek
      błędnej interpretacji prostych (dla nas ludzi) zdarzeń odrobinę podobnych do
      opisanych przez Ciebie. Winię za to wyłącznie siebie, bo jako miłośnik
      zoopsychologii powieniem przewidzieć, że może dojść do konfliktowej sytuacji i
      doszło - zgodnie z zasadami zoopsychologii, którą ja niby zgłębiam, a pies po
      prostu stosuje.

      I to ja w głównej mierze byłem winien zajściu i dlatego do głowy by mi nie
      przyszło oddanie psa, mimo że blizny po tej fatalnej wpadce będę już miał do
      końca życia. Mimo wszystko mój pies dożył swoich dni w moim domu, a nie gdzieś
      po oddaniu go.

      Podsuń proszę swojej żonie którąś z rozlicznych obecnie książek o
      zoopsychologii, albo skontaktuj ją z dr Joanną Iracką (najlepszym polskim
      zoopsychologiem, także "w wydaniu kocim"), bo ktoś, kto powyżej napisał, abyś
      oddał żonę, a nie kota, zaczyna niestety mieć rację.

      Bez urazy

      Pozdrawiam

      C.
      • Gość: jjj123 Pomyślałem IP: 217.153.142.* 05.02.04, 14:15
        Może i faktycznie jest w stanie LEKKIEJ histerii.

        Jedna uwaga - dużo osób pisze o SWOICH urazach fizycznych. To jednak nie
        dotyczy naszego problemu: jeśli mnie atakuje lub żonę - ok, ale problem jest z
        NIEMOWLĘTAMI
        Dzięki wszakże za wskazanie nazwiska p. dr.
        • neeki Re: Pomyślałem 05.02.04, 14:27
          nie takiej lekkiej, bo jak ktos pisze ze swiat mu sie zawalil bo kot podrabal
          dziecko to cos jest nie tak. ja pisalam o urazach swoich ale jak bylam malym
          dzieckiem
        • default Re: Pomyślałem 05.02.04, 14:40
          Gość portalu: jjj123 napisał(a):

          > jeśli mnie atakuje lub żonę - ok, ale problem jest z
          > NIEMOWLĘTAMI

          Miałam kiedyś wielkiego owczarka niemieckiego, bardzo broniącego i domu i nas.
          Zdarzyło się kiedyś, że przyszedł do domu ktoś obcy (nie pamiętam - listonosz?
          dozorca?) i zdenerwowany pies chcąc bronić dziecka wskoczył z impetem do
          łóżeczka. Pies przygniótł dziecko, dno łóżeczka się zarwało i razem wylądowali
          na podłodze. Dziecko (kilkumiesięczne) nabawiło się paru siniaków i zadrapań,
          no i przestraszyło się nieźle.
          Ani przez moment nie pomyślałam, żeby w związku z tym oddać psa, po prostu była
          to nasza wina, bo nie zwróciliśmy uwagi na to co robi pies, kiedy do domu
          wszedł ktoś obcy. Chciał dobrze, a że wyszło źle to tylko nasza wina. Nie
          rzucił się przecież na dziecko, żeby je zabić, podobnie jak twoja kotka - nigdy
          nie rzuciłaby się na dziecko w normalnej sytuacji. Podrapała je wyłącznie
          niechcący.
          No ale zrobisz jak będziesz chciał.
      • Gość: m.pw Jak sie skontaktować z dr Iracką IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 05.02.04, 17:54

        Mój kot - starzsy pan- kastrat zaczął lać wszystkie pozostałe domowe koty (też
        bezpłciowe). Dotad był spokój, a nawet miłośc. Któregos dnia ostry dźwięk
        miksera + donosny głos mojej córki, która chciała przekrzyczeć mikser wywołał
        atak agresji własnie tego kota na drugiego młodego, który do tej pory był jego
        ukochanym, przybranym syneczkiem. I tak trwa ta wojna od 2 tyg. Musze cały czas
        pilnować, zeby koty sie nie spotkałyszczególnie w czasie wzmozonej aktywności.
        spokój jest gdy jedza - prawie z jednej miski, lub śpią - nawet blisko siebie.
        Niedługo wszyscy w domu dostaną chyzia i tez sie beda gryźć. Jeśli możesz będe
        wdzieczna za namiary na dr Iracką < m.pw@wp.pl >
    • elaos Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( 05.02.04, 14:50
      Myślę, że jest to tylko pretekst (jakże częsty-dziecko) do oddania zwierzęcia,
      które już się poprostu znudziło. Pochwalić należy jednak, że biedak nie
      wylądował na ulicy a szukacie nowego domu dla niego.
      Znam bardzo wiele domów, w których gdy pojawiła się latorośl powstawały
      konflikty na styku zwierzę-dziecko, ale nikomu, ani nam, ani moim znajomym nie
      przyszłonawet do głowy pozbawiać się zwierzaka. Po prostu traktujemy zwierzaka
      jak domownika a nie jak przedmiot, który gdy nie potrzebny to fora ze dwora.
      A jak nie znajdziecie dla niego nowej rodziny to co? Schronisko czy piwnica?
    • cattaraugus Nie chcieliśmy robić z Twojej żony potwora... 05.02.04, 15:05
      ... ale wyszło, jak wyszło...

      Może wystarczy, abyś wydrukował głosy forumowiczów, przyniósł je do domu z
      dobrym wienm i kwiatami i przy miłej kolacji delikatnie pokazał, że po pierwsze
      to Ty nosisz portki w tym domu, po drugie, że ludzie względnie kulturalni z
      własnymi zwierzętami po prostu nie postępują tak, jak proponuje żona... chę?
    • Gość: zula Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.zapora / 217.96.25.* 05.02.04, 15:30
      JJJ panikujesz, jak moja mama, która za wszelką cenę chciała mi udowodnić, że
      jak się urodziło dziecko należy się pozbyć zwierzaka z domu, bo może zadrapać,
      ugryźć, skrzywdzić.
      Jak mój synek miał 3 DNI! i przyjechałam z nim do domu, moja suka (wielkość
      boksera, na pewno ponad 30 kg wagi)wykazała żywe zainteresowanie maleństwem,
      obwąchała, polizała nóżkę i wydawało mi się ok. Położyłam dziecko do łóżeczko i
      wyszłam do kuchni. Po jakiejś chwili moje maleństwo TRZYDNIOWE zapłakało. Ja, a
      przede mną suka, szłam do pokoju by sprawdzić co się z dzieckiem dzieje. Moja
      sunia widząc mój energiczny marsz i w jej ocenie, zapewne zagrożenie dziecka,
      odbiła się od podłogi i wskoczyła do jego łóżeczka biorąc całe jego malutkie
      ciałko między łapy. Nie muszę mówić, że zamarłam ze strachu, że mu zrobiła
      krzywdę. Tak się nie stało, tylko nie chciała mnie do niego dopuścić uznając,
      że szkrab jest jej. Odbyła się między mną a sunią szybka "dyskusja" czyje
      dziecko i na tym się mój strach zakończył. Jednak rzeczywiście nigdy nie
      dopuszczała do dziecka, szczególnie gdy leżał lub usnął, nikogo prócz mnie.
      Czasami go zadrapała, czasami przewróciła w zabawie, jak był starszy potrafiła
      egzekwować od niego swoje prawa do spokoju, ale nigdy nie zrobiła mu krzywdy i
      była z nami jeszcze 9 lat. I przenigdy nie wpadłabym na pomysł, że mogę psa
      oddać. Oczywiście, gdybym widziała agresję psa wobec dziecka - wówczas miałabym
      problem, ale skoro sam mówisz, ze kotka kocha dziecko - to chyba przesadzasz z
      reakcją. Jedyne co moze Ciebie usprawiedliwiać, a do czego nie chcesz się
      przyznać, to żądanie tego przez np. mamę dziecka, czy inne teściowe. Nie
      działaj pochopnie, poobserwuj. Pozdrawiam i życzę zmiany decyzji
      • Gość: jjj123 Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: 217.153.142.* 05.02.04, 15:57
        Jedyne co moze Ciebie usprawiedliwiać, a do czego nie chcesz się
        > przyznać, to żądanie tego przez np. mamę dziecka, czy inne teściowe. Nie
        > działaj pochopnie, poobserwuj. Pozdrawiam i życzę zmiany decyzji

        Nie, to nie to.Szczerze to boję się własnych wyrzutów sumienia, że mogłem
        czemuś zapobiec a nie zapobiegłem, mimo ze miałem sygnał ostrzegawczy.

        Nic to, godzinę temu postanowiliśmy, że będziemy na razie uważnie obserwować
        rozwój sytuacji. Dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Dla mnie na razie, EOT.
        • Gość: a Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.mg.gov.pl / *.mg.gov.pl 05.02.04, 16:13
          cieszę się, ze spróbujecie - trzymam kciuki, żeby się udało!!! :)
          Pozdrawiam
          a
    • Gość: at a ja rozumiem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.02.04, 18:19
      a ja tam rozumiem jjj123, tj. jego bycie wstrząśniętym. Jest pięknie i różowo,
      gdy kotki się pięknie bawią, nie drapią mebli, sikają tylko do kuwety, nie
      kradną, nie jedzą kwiatków. Ale gdy zdarzy się, że spowodują jakąś stratę (np.
      zrzucą i dzięki temu stłuką doniczkę, łamiąc przy okazji niezły okaz
      botaniczny), to jest mi bardzo przykro, a rozgoryczenie nie pozwala mi się do
      nich odezwać inaczej niż grubym słowem, bo przecież było tak fajnie, a
      one "wszystko" popsuły. Niezależnie od tego, że to przecież nie ich wina, że to
      nie umyślnie, że nie rozumieją - musi minąć trochę czasu, aż mi przejdzie. Co
      dopiero, gdy rzecz dotyczyłaby dzieciaka!! Rozgoryczenie swoją drogą,
      przerażenie pewnie ścięłoby mnie z nóg!! i reakcja byłaby natychmiastowa i
      stanowcza, ale _na pewno_ nie zaczęłabym rozważań na temat wyrzucenia kota!!
      Poza skrajnymi przypadkami, _nie ma takiej możliwości_. Skrajne przypadki nie
      obejmują _przypadkowego_ zahaczenia pazurami, musiałoby to chyba być odgryzanie
      kończyn.
      Z całym szacunkiem, jjj123, kotka podrapała Waszą dziewczynkę przypadkowo, to
      wszystko. powodzenia i dalej pocieszaj żonę, biedna ma za sobą duży stres, nie
      dość że zakrztuszenie córki, to jeszcze kocia napaść :)
      • neeki Re: a ja rozumiem 05.02.04, 18:57
        a ja nie rozumiem ;) ludzie czego Wy oczekujecie od zwierzecia ? ze bedzie
        elegancko jak dama sie zachowywal ? zwierze zawsze zwierzeciem pozostanie.
        dlatego powinno sie karcic dziecko jak lezie glaskac obcego psa, lub zaczepia
        koty. bo zwierz zareaguje naturalni czyli najczesciej ugryzie lub podrapie i
        potem jest problem. zawsze mnie do szlu doprowadzaly mamuski z rozpuszczonymi
        dzieciakami, ktore zaczepialy moja suczke a mamusia jeszcze : o idz zobacz jaki
        sliczny piesek. nie raz mialam z takimi paniusiami scysje. nie ma slicznych
        pieskow bo jeden nie zrobi nic z drugi wrecz przeciwnie. dlaczego ja mam sie
        bac zostawic psa przed sklepem bo moze przybiec jakis dzieciak i narobic
        klopotu ?
        rodzice zamiast bycia wstrzasnietym pomyslcie jak wychowujecie swoje pociechy...
    • Gość: kaja1 Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.02.04, 00:25
      Mój kot ma już 7 lat i jest traktowany jak domownik-a może nawet lepiej-myślę,
      ze gdybym się dowiedziała np że mam na niego alergię to prędzej ja bym się
      wyprowadziła niż bym go oddała ;-) przecież to rodzina-zaakceptowaliście ją,
      przyjeliście pod dach i ona jest wasza-nie możecie jej oddać. jak dziecko zrobi
      coś złego to się go nie oddaje-ja kota traktuje prawie na równych prawach.
      Życzę powodzenia i przemyślanych decyzji na przyszłość. Może kupicie jeszcze
      psa-będzie gonił kota od dzieci ;-)
    • jul-kot Re: Właśnie świat mi się zawalił ?????? 06.02.04, 14:06
      Witam!
      Przeczytałem wszystko, co do tej pory napisaliście i ze wszystkimi się zgadzam!
      Też uważam, że zwierzę to nie zabawka i jeśli ktoś podejmuje decyzję o wzięciu
      do domu zwierzaka, nie powinien tego robić pod wpływem impulsu, na przykład
      pięknego zdjęcia kotka na opakowaniu feliksa, ale swoją decyzję przemyśleć i
      uzgodnić ze wszystkimi domownikami. Kot to nie pluszowa zabawka, rośnie, je,
      wydala, choruje, rozrabia i żyje czasem nawet ponad dwadzieścia lat.

      Mam koty i mam dzieci, teraz już dorosłe. Moje koty są dobrze traktowane i są
      bardzo łagodne, mogą bawić się z nimi dzieci, nie drapią, nie gryzą, nie
      atakują. To wcale nie znaczy, że nie mogą podrapać, gdy coś je przestraszy i
      np. gwałtownie zeskoczą z kolan. Jeśli zrobi to mój główny kot Pluskot, który
      waży ponad osiem kilo, zostają mi po jego pazurach głębokie szramy na nogach na
      dłuższy czas.
      I co mam zrobić? Wyrzucić go z domu? Karać? On to zrobił niechcący, to tylko
      zwierzę. Ja to wiem.

      Jak widać, są ludzie, którzy tego nie rozumieją. To są ludzie dorośli, trudno
      takie osoby wychowywać. Niedawno pewna miła uczestniczka forum opisała, jak jej
      Tatuś walczył z kotem, który go nie lubił i rzucił się na niego pewnego razu.
      Walkę wygrał Tatuś, kot jej nie przeżył. Ja wstydziłbym się o tym pisać,
      chociaż to nie ja byłbym tym Bohaterem. Czy łatwo jest wygrać z kotem? Myślę,
      że łatwo, wystarczy wziąć do ręki solidny kij, zamknąć kota w małym
      pomieszczeniu albo do worka i łoić, aż z połamanymi łapami, żebrami i
      kręgosłupem przestanie się ruszać, a potem dla pewności jeszcze zmiażdżyć łeb.
      A jego zęby i pazury? Kot to nie pies obronny, nie potrafi nawet ugryźć
      większego kawałka mięsa, może wystarczyłoby mu dać lekkiego klapsa?

      Czy kot, który żyje z Wami pod jednym dachem może się stać Waszym wrogiem?
      Jak widać może i wtedy trzeba go zniszczyć, zetrzeć w proch, żeby już nigdy nie
      podniósł znienawidzonego łba.

      Pora na wnioski. Ja uważam, że jeśli ktoś nie może sobie dać rady z własnym,
      domowym zwierzęciem, dobrym i mądrym, bezgranicznie ufającym i przywiązanym,
      powinien oddać go jak najszybciej komukolwiek albo po prostu wystawić za próg.
      To i tak będzie lepsze, niż to co może to biedne zwierzę spotkać w przyszłości
      (" ... nawet nie chcę myśleć, co będzie, jeśli nikt taki się nie zgłosi.").
      To nieważne, czy to prawdziwa rozpacz, czy histeria, od oceny tego są
      odpowiedni lekarze. Ważne jest to, że ten ktoś, osoba DOROSŁA, nie potrafi dać
      sobie rady SAM ZE SOBĄ.
      To na razie tyle, mam w mieszkaniu osiem kotów i co najmniej drugie tyle równie
      potrzebujących opieki w najbliższym otoczeniu, których już do siebie wziąć nie
      mogę. Nie piszę alarmujących postów, bo to jest MÓJ problem.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • jul-kot Re: p.s. ...do Marii 06.02.04, 14:13
        Mario, dr Iracka przyjmuje bodajże w przychodni MULTI-WET na Gagarina, tam
        gdzie pracuje dr Pietroń, odpowiadający na forum "weterynaria". Kilkakrotnie
        podawał numer telefonu do niej.
        Pozdrawiam, Juliusz.
        • jul-kot Re: p.s. p.s. ...do Marii 06.02.04, 15:05
          Dr Joanna Iracka
          841-44-40
          841-40-22
          0-501-140-649
          .... to z forum, mam nadzieję, że telefony są dobre.
          Pozdrawiam, Juliusz.
          • Gość: paniusia Re: p.s. p.s. ...do Marii IP: 80.51.233.* 06.02.04, 15:57
            Ja rozumiem jjj w 100 % i jego żonę !
            Kto jest ważniejszy w domu dziecko czy kot ? Jeżeli istnmieje chociaż minimalne
            prawdopodobieństwo tego, że dziecku może coś grozić ze strony zwierzęcia to nie
            można tak tego zostawić. Bluzgacie na jjj a on chciał przecież znaleźć ciepły
            dom dla swojego kota a nie wyrzucić go na ulicę ! Czy Wy nie widzicie różnicy
            między człowiekiem a zwierzęciem ? Ja po 9 latach musiałam oddać mojego psa bo
            stał się niebezpieczny dla moich dzieci, rozpaczałam strasznie, wyrzuty
            sumienia mam non stop i myślę o nim cały czas ale dzieci są najważniejsze.
            • Gość: Lenka Re: p.s. p.s. ...do Marii IP: *.chello.pl 06.02.04, 16:36
              To najlepiej zamknąć dziecko w złotej klatce i nigdy nie wypuszczać,wtedy
              napewno nic mu sie nie stanie.
              Dla mnie pytanie :kto jest ważniejszy dziecko czy pies nie istnieje(to tak
              jakby zapytać kogo kochasz bardziej:mamę czy tatę?)
              Może dlatego że moje zwierzaki sa członkami mojej rodziny.
              A że pies staje się groźny dla dziecka czy innego domownika to przeważnie
              niestety wina człowieka i tego jak takiego psa wychował(rzadko może być to
              efektem choroby,np.zmian w mózgu)

              • Gość: kika Re: p.s. p.s. ...do Marii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 18:47
                Prawdopodobnie jesteś bezdzietną siedemnastolatką, lub nigdy nie spotkałaś się
                z organiczną agresją u domowego zwierzęcia. Ja już zabrałam głos w tej sprawie
                i też odrobinę mi się dostało. Też byłam zmuszona oddać bardzo agresywnego,
                zadrosnego psa po 9 latach. Oddałam po tym jak pogryzł mi dziecko. Dodam, że
                przez 9 lat pogryzł wielokrotnie wszystkich domowników i większość znajomych.
                Mimo to znosiliśmy wszyscy jego agresję próbując go leczyć. Rzeczywiście
                agresja taka rzadko jest wynikiem zmian w mózgu, ale zdarza się. Tak było w
                naszym przypadku. Kochaliśmy tego psa. Bardzo cierpieliśmy po rozstaniu z
                nim. Był przeze mnie wychowywany od 5 dnia życia. To prawie jak wykarmienie
                własną piersią (nieprzespane noce itd.) Bardzo więc proszę nie wydawaj
                pochopnych sądów. Przyjmij do wiadomości, że istnieją sytuacje trudne, z
                których nie ma dobrego wyjścia.
                Pragnę podkreślić raz jeszcze, że w naszym przypadku był to duży, agresywny,
                zazdrosny pies (dalmatyńczyk), a nie zestresowany kot. Dodam jeszcze, że po
                jakmś czasie spotkałam właściciela innego dalmatyńczyka, który zachował się
                identycznie jak mój z tą różnicą, że poszarpał dziecku nie rękę a twarz.
                • Gość: Lenka Re: p.s. p.s. ...do Marii IP: *.chello.pl 06.02.04, 19:40
                  Kika dodaj jeszcze do tego ile mi dałaś 10 lat i wszystko się będzie zgadzać.

                  Jesli agresja jest z powodu choroby to faktycznie przyznaje niewiele można
                  zrobić i jeśli ktos w takim przypadku posunie się do eutanazji nawet-nie winię
                  go.Ale takie sytuacje są naprawdę sporadyczne i ja raczej nie biorę ich pod
                  uwagę.
                  W większość przypadków to poprostu błędy w wychowaniu! Niestety ale tak jest.
            • astrit Re: p.s. p.s. ...do Marii 06.02.04, 17:06
              Ten wypadek, to przede wszystkim wina rodziców - jak zwykle w takich
              przypadkach. Wystarczy mieć odrobinę wyobraźni, żeby przewidzieć, że kot -
              nawet po prostu wskakując do łóżeczka żeby obwąchać dziecko - może je
              PRZYPADKOWO zadrapać. Wystarczy zachować minimum ostrożnosci, chociażby
              przytrzymac kota - a nic by się nie stało. Po prostu trochę wyobraźni i
              przewidywania rzeczy oczywistych. Czy dopiero jak dziecko ściagnie sobie na
              głowę garnek z wrzątkiem zabezpieczą kuchnię?
              • jul-kot Re: do Szanownej Paniusi ... 06.02.04, 17:34
                Witam Szanowną Panią!
                Ja na nikogo nie bluzgam! Nie oceniam postępowania Pana JJJJJ ani jego
                małżonki. Są dorośli i robią, co chcą. Mogą rozpaczać i histeryzować na forum.
                Ale to jest FORUM, każdy też może napisać, co chce, jeśli nikogo nie obraża.
                Ja nie obrażam nikogo, odwrotnie, napisałem, że problemem histerii powinni się
                zajmować specjaliści. Nie zauważyłem też, żeby ktoś inny obrażał tego Pana.
                Żarty na temat pozbycia się żony, to przecież tylko niewinne żarty. Żona to
                skarb największy, dzieci można mieć dużo, a Żonę tylko jedną. No, może nie
                zawsze ...
                Napisałem, że jeśli ktoś nie potrafi dać sobie rady ze zwierzęciem, nie
                powinien go mieć. Czy ma Szanowna Pani do tego jakieś zastrzeżenia? Sama Pani
                oddała swoje, więc chyba nie?
                Owszem, przytoczyłem też przykład bardziej drastyczny, ale to jest ten sam
                problem i to była prawda, tak było.
                Ja piszę do ludzi, a nie prywatnie do Pana JJJJ.

                Ludzie nie po to biorą sobie do domu zwierzę, żeby z nim walczyć. Również chyba
                nie po to, żeby trochę się nim pobawić i wyrzucić. To nie jest pluszowa
                zabawka. Dorosły człowiek, w przeciwieństwie do dziecka, powinien zastanowić
                się, czy chce mieć zwierzę w domu, ZANIM go weźmie, zastanowić się, co będzie
                za pięć, dziesięć, piętnaście, a nawet dwadzieścia lat. Ludzie zwykle pobierają
                się między innymi po to, żeby mieć dzieci. Ma być w rodzinie kot, chyba jasne,
                że będzie i przy dzieciach. Jeśli komuś to nie odpowiada, nie musi kota brać.
                Nie musi....
                Małe dziecko jest delikatne i nieporadne. Wtedy jest pod opieką rodziców. Nie
                muszą dawać go kotu na pożarcie, powinni przewidywać zagrożenia. Rosnące
                dziecko nie potrafi postępować ze zwierzętami, trzeba je tego nauczyć, może im
                robić krzywdę i prowokować agresję. Czy kot, który ma wbijane palce w oczy,
                jest podnoszony za brzuch, za ogon, nadeptywany czy kopany nie ma prawa się
                bronić?
                Oczywiście, ważniejsze jest dziecko, niż jakiś tam kot. To tylko zwierzę, ale
                to zwierzę też potrafi cierpieć, też ma uczucia. Dzieci obserwują nasze
                zachowanie, również w stosunku do zwierząt. To też jest wychowanie.
                Ja wychowuję swoje koty, swoje dzieci i siebie. Nie mam tego typu problemów.
                Jeśli ktoś tego nie potrafi, nie musi.
                Pozdrawiam, Juliusz.
                • astrit Re: do Szanownej Paniusi ... 06.02.04, 19:21
                  Jejku, Panie Jul-Kot, to było do mnie...?
                  • jul-kot Re: do Szanownej Paniusi ... 06.02.04, 19:31
                    Witam!
                    Astrit to nie gość paniusia, gość paniusia to nie Astrit. Oczywiście nie do
                    Ciebie, Ty mi nic nie zarzucałaś. Tylko z rozpędu zapisało mi się pod Tobą,
                    przepraszam za to nieporozumienie.
                    Pozdrawiam, Juliusz.
                    • astrit Re: do Szanownej Paniusi ... 06.02.04, 19:49
                      Niema sprawy, ale mnie nastraszyłeś... Z rozpędu przeczytałam tylko Twój post
                      ;-)

                      A przy okazji - znalazlam domy dla mojej parkingowej kociarni!
                      Pozdrowienia - i łagodnej zimy

                      --------
                      Jeśli zamykają drzwi
                      na pewno pozostaje jakieś otwarte okno
                      • Gość: paniusia Re: do Szanownej Paniusi ... IP: 80.51.233.* 06.02.04, 22:09
                        Czy Wy jesteście tak zapatrzeni w te zwierzaki, że nie widzicie żadnej różnicy
                        między człowiekiem a zwierzęciem?
                        Nie będę się tłumaczyc dlaczego oddałam swojego psa, była taka konieczność i
                        trudno.Przeżyliśmy to strasznie i on na pewno też ale dzieci są najważniejsze i
                        ich bezpieczeństwo. Bardzo fajnie się teoretyzuje jak się albo nie ma dzieci
                        albo zwierzę w doimu nie stwarza zagrożenia.
                        Dlaczego można oddać zwierzę, które robi krzywdę dziecku a nie oddaje się
                        dziecka, które np bije swoją siostrę ( też przecież robi krzywdę) ? Bo to jest
                        właśnie ta różnica.
                        • neeki Re: do Szanownej Paniusi ... 06.02.04, 22:20
                          nie ma roznicy, nie ma roznicy. a jak ja widzisz to nigdy nie powinnas miec
                          zwierzat. zreszta i tak ich nie umiesz wychowac, pewnie z dziecmi tak samo
                          • Gość: paniusia Re: do Szanownej Paniusi ... IP: 80.51.233.* 06.02.04, 22:28
                            No jasne to jak się decydujesz na zwierzaka w domu to mimo tego jaki on jest,
                            jaki bedzie za 10 lat trzeba zmienic wszystko, cała rodzinę i dostosowac się ,
                            żeby tylko " biednemu" zwierzakowi było jak najlepiej.
                            Nie martw sie o wychowanie moich dzieci ani o mojego obecnego psa, zajmij sie
                            swoimi problemami.
                            ChciałaM zauważyćpoza tym , że Jacek zwrócił się z prośbą o znalezienie domu
                            dla swojego kota a nie o to, żebyście go oceniali...
                            • Gość: jjj123 Re: do Szanownej Paniusi ... IP: 217.153.142.* 06.02.04, 23:31
                              Dzięki za zrozumienie dla mojego problemu (chyba jako jedyna osoba z tego
                              forum - btw. ciekawe jakie by były proporcje wypowiedzi na forum "Niemowlę")
                              To nie jest tak, jakby chcieli to niektorzy widzieć, że świat jest czarno-
                              bialy, a Ci ktorzy chcą pożegnać się ze zwierzęciem to ci Źli.

                              Teraz, już na chlodno powtórzę fakty (a i dodam też informacje):
                              1. Dziecko się zakrztusiło i zaczęło sinieć. Mama wzięła je za nogi, aby
                              przywrócić oddech.
                              2. Kotka wpadła w trans (wiem, bo ją widuję co dzień od 4 lat i tylko dwa razy
                              widziałem ją w podobnym stanie - sierść, pyszczek, ogon, dźwięki ).
                              3. Żona została zaatakowana w nogi (ale to drobiazg - ten drugi raz o ktorym
                              wyżej mowa był podobny a wtedy NIE wpadaliśmy w histerię)
                              4. Kotka nie widziała kogo atakuje, bo jak już ją odciągnęliśmy, dziewczynka
                              miała rany na głowie i ręku (w tym dość głęboką ok. 1-2 cm od oka)
                              5. Kotka nie jest agresywna i nigdy nie była. Wiemy, że opacznie zrozumiała
                              sytuację (jako atak na dziecko). 3 min po zdarzeniu już się o żonę ocierała.
                              6. Nie szukam/łem żadnych pretekstów. Mój smutek z 1-go postu był autentyczny,
                              bo kocham i kotkę i dziecko (żonę też - wbrew tym co ironizują na temat jej
                              pozbycia się z domu).
                              Proszę nie manipulować moimi wypowiedziami (Julianie - nie przygarnęliśmy
                              kotki praktycznie z podwórka "bo przypominała kota z puszki "Feliksa"" !). Nie
                              chodzi też o przypadkowe "parę zadraśnieć", ale o sytuację która mimo że
                              wyjątkowa to mogła skończyć się utratą oka dziecka. Kot nie
                              wskoczył "przypadkowo na łóżko" tylko zaatakował dziecko będące na rękach u
                              mamy.

                              Mam nadzieję, że sytuacja się nie powtórzy. Jeśli tak, to nikt nie zdejmie ze
                              mnie odpowiedzialności za decyzję.

                              ps. Dla przypomnienia ze szkoły - mój pierwszy post - słowo "tragizm" (dot.
                              tragedii greckiej) oznacza nierozwiązywalny konflikt dwóch równoważnych racji,
                              z ktorych żadna nie może wygrać, dlatego też przedstawiana historia kończy się
                              źle. Z rozmysłem użyłem słowa w tym właśnie znaczeniu. Nikt tego nie załapał.
                              Chyba wszyscy uważają, że racja kotki ma większe znaczenie niż 6 mies.
                              niemowlaka.
                            • Gość: Lenka Re: do Szanownej Paniusi ... IP: *.chello.pl 06.02.04, 23:36
                              Wiesz Paniusiu jest jeszcze jedna możliwość-można w ogóle nie brać do domu
                              zwierzaka.I tobie chyba bym to poleciła.
                              Wkurza mnie że ludzie z taka beztroską biorą do domu psy i koty,a potem się
                              ich pozbywaja z błachych powodów.Jak by pewnych spraw nie można było
                              przewidzieć.
                              Jesteś pierwszy raz na tym forum? Jeśli tak to sobie go dokładnie
                              przejrzyj,zobacz ile jest apeli o wzięcie psa lub kota,którego ktoś
                              wcześniej "oddał".Ich właściciele działali prawdopodobnie wg zasady-szybko
                              kupić, jeszcze szybciej się pozbyć.
                              W ogóle zauważyłam że brak odpowiedzialności to chyba ostatnio jakiś "trend" w
                              naszym kraju i dotyczy nie tylko zwierząt.
                              Pozdrawiam :)
            • neeki Re: p.s. p.s. ...do Marii 06.02.04, 20:24
              a ja popieram to co napisala Lenka. mam dosc juz czytania postow w stylu : kot
              mi drapnal dziecko. Kika tez ma racje, tyle ze Twoj przypadek byl inny. Tyle
              ze jedno mi sie nasuwa... z wyjatkiem jakis patologii to duzo jednak zalezy od
              wychowania psa. Paniusiu jezeli nie potrafilas wychowac psa , tak zeby
              wiedzial gdzie jego miejsce i pozwolilas mu wejsc na glowe to co sie dziwisz ?
              skrzywdzilas zwierze podwojnie. teraz najwazniejsze sa dzieci, pewnie
              hierarhia jest taka sama jak w przypadku psa.
              I nie uzywajcie tu argumentow w stylu : nie masz dziecko bo sa guzik warte i
              szczerze mowiac to nie sa na poziomie. zwierze bierze sie na cale zycie. tak
              samo jak z dzieckiem. tak jak nie wyrzuca sie niegrzecznego dziecka nie
              powinno sie wyrzucac niegrzecznego zwierzecia. a jezeli zwierze jest agresywne
              to sorry, ale same jestescie sobie winne moje panie. moj pies nienawidzil
              kotow, jak mial 13 lat przynieslismy jednego do domu. powiedzialo mu sie ze
              kot zostaje i nawet go nie dotknal. bo hierarhia w rodzinie byla zachowana.
              moje koty sa wychowane tak ze nie udrapaly jeszcze nikogo. NIKOGO. nie wiem
              jak wychowujecie te zwierzeta
              Paniusiu dobrze ze masz wyrzuty sumienia.
    • Gość: kika Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 01:06
      Właśnie przeczytałam ten wątek jeszcze raz. I strasznie smutno mi się zrobiło.

      Uratowałam w swoim życiu sporo zwierzaków. Odkąd sięgam pamięcią w domu zawsze
      była menażeria, nie mówiąc o tych dla których znalazłam nowe domy. Myślę o
      zwierzakach zawsze jako o "naszych braciach mniejszych" i niech mnie ręka boska
      broni od wyrządzania im krzywdy. Pewnie w jakimś sensie nawet bardziej je
      kocham od niektórych ludzi, bo nie ma w nich zła, są bezbronne i od nas
      zależne. I myślałam, że dobrzy są ludzie, którzy kochają zwierzęta. Że są
      szlachetni i że miłość do zwierząt niejako determinuje miłość do ludzi.

      No to się pomyliłam.

      Wiadra pomyj wylane na człowieka, który miał odwagę podzielić się z wami swoimi
      rozterkami, który z dziecięcą wręcz ufnością powierzył wam kawałek swojego
      życia z prośbą o radę świadczy o tym aż zanadto dobitnie.

      Czy naprawdę tak łatwo jest na podstawie własnej interpretacji kilku raptem
      zdań wydać wyrok na człowieka, który jak sam mówi jest w sytuacji tragicznej?
      Szczególnie, że ta interpretacja pączkuje i z postu na post ewoluuje w kierunku
      przepraszam za wyrażenie: faszystowskim. Kimże wy jesteście, żeby decydować
      miej zwierzęta/ nie miej zwierząt, powinieneś mieć dzieci/nie powinieneś? A
      jeśli żona na prawdę postawi ultimatum ona albo kot, to już nie w żartach, ale
      na poważnie powiecie: rzuć żonę?

      I czego się spodziewacie? Że zmusicie człowieka do pozostawienia zwierzaka w
      domu? I tak zrobi co mu serce i rozum podyktują. Zrobi to sam, bez pytania
      kogokolwiek o radę. Tylko od dzisiaj jego opinia o obrońcach zwierząt może
      ulec radykalnej zmianie i na długo może pozostać głuchy na wasze rozpaczliwe
      apele o pomoc dla zwierząt.

      Napracowaliście się. Odwaliliście kawał dobrej kreciej roboty.

      Powiecie może, że bez łaski, że jeśli nie umie wychować zwierzaka to niech
      lepiej wogóle go nie bierze? Tacy jesteście nieomylni? Zawsze robicie tylko
      to na czym na pewno się znacie?

      A kochać umiecie?
    • Gość: . No pięknie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 01:15
      ... Tomaszuxxx - wzywam Cię do dyskusji, bo jeszcze tylko Ciebie tu brakuje.

      Faszysta
    • gazeg do kiki 07.02.04, 02:03
      w poprzednim watku napisalas jakies bzdury typu ze "cala wies patrzy jak psa
      sie torturuje w wymyslny sposob"

      Teraz tez przesadzasz, wyolbrzymiasz i wcale nie pomagasz sprawie, tak jak
      staraja sie to zrobic inni.

      Radze jeszcze raz przeczytac pierwszy post autora, w ktorym POSZUKUJE domu dla
      swojej kotki. NIE pisze ze szuka rady.
      Opanuj sie kobieto.
    • gazeg do kiki 07.02.04, 02:03
      w poprzednim watku napisalas jakies bzdury typu ze "cala wies patrzy jak psa
      sie torturuje w wymyslny sposob"

      Teraz tez przesadzasz, wyolbrzymiasz i wcale nie pomagasz sprawie, tak jak
      staraja sie to zrobic inni.

      Radze jeszcze raz przeczytac pierwszy post autora, w ktorym POSZUKUJE domu dla
      swojej kotki. NIE pisze ze szuka rady.
      Opanuj sie kobieto.
    • gazeg do kiki 07.02.04, 02:03
      w poprzednim watku napisalas jakies bzdury typu ze "cala wies patrzy jak psa
      sie torturuje w wymyslny sposob"

      Teraz tez przesadzasz, wyolbrzymiasz i wcale nie pomagasz sprawie, tak jak
      staraja sie to zrobic inni.

      Radze jeszcze raz przeczytac pierwszy post autora, w ktorym POSZUKUJE domu dla
      swojej kotki. NIE pisze ze szuka rady.
      Opanuj sie kobieto.
      • Gość: paniusia do Lenki i innych ... IP: 80.51.233.* 07.02.04, 10:32
        Czy myślicie, że jesteście tacy nieomylni w swoich sądach ? Czy myślicie , że
        jeżeli ktoś mieszka ze zwierzakiem kilka lat to jest proste to dla niego oddać
        go ? Nie robiliście tego w życiu i nie wiecie jaki to koszmar, jakie obciążenie
        psychiczne. Ja to przeżyłam raz i teraz zrobię wszystko, żeby to się nie
        powtórzyło.Nie ma dnia, żebym nie myślała o poprzednim psie, jak się czuje czy
        jest mu dobrze mimo krzywdy jaką wyrządził naszej rodzinie.
        a myślicie, że było mu u nas lepiej i tak miało zostać do końca jego życia ?
        Musiał być zamknięty i przywiązany cały czas bo rzucał się na wszystkich tak,
        że nawet baliśmy się dawać mu jedzenie, zagryzł inne nasze zwierzęta i czy
        mieliśmy spokojnie czekać aż spotka to nasze dzieci?
        Tak łatwo Wam oceniać innych...
        Pan Jacek nie jest przecież zlym człowiekiem, on troszczy się o swoją kotkę,
        chce dla niej jak najlepiej ( nie widzieliście słowa "tragizm" w jego poście?)
        Jeżeli nie macie ochoty mu pomóc to popiszcie gdzieś indziej.
        A co do forum , to czytam juz od kilku miesięcy i znam waszą taktykę.
        Wyweiacie presję na człowieka, żeby mimo wszystko nie oddawał zwierzęcia
        chociaż nie znacie sytuacji. Jeżeli ktoś zdobywa się na to, żeby na tym forum
        prosic o pomoc w znalezieniu nowego domu dla swojego zwierza to akutar dobrze o
        nim świadczy. Zainteresujcie się bardziej tymi, którzy wyrzucaja swoje psy,
        koty w lesie, przy drodze itp.
        • brytan Re: do Lenki i innych ... 07.02.04, 12:04
          to oddalas tego psiaka komus innemu? Wy sobie nie poradziliscie a nastepny
          wlasciciel sobie poradzil? Czyli wszystko bylo w Waszych rekach. Moze powinnas
          byla sprobowac cos z tego psa zrobic, zanim sie go pozbylas.
      • Gość: kika Re: do kiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 12:30
        Przeczytaj to proszę uważnie, bo nie mam zamiaru się powtarzać:

        -JESTEM opanowana.
        -Ani w tym, ani w poprzednim wątku nie posłużyłam się nieprawdą, nie próbowałam
        fałszować faktów, ani nikim manipulować za pomocą niesprawdzonych informacji.
        -To, że w coś nie wierzysz, nie upoważnia cię jeszcze do tego, żeby nazywać to
        bzdurą.
        -Nie są mi znane przypadki, żeby kiedykolwiek sądy kapturowe pomogły
        jakiejkolwiek sprawie.
        -Jacek pisze: "Pomóżcie, świat mi się zawalił:((((". Rzeczywiście nie pisze,że
        SZUKA RADY, ale jest otwarty i wdzięczny za okazane mu pozytywne
        zainteresowanie, czemu niejednokrotnie daje wyraz.
        -Qui asinum non potest, stratum caedit.
    • jul-kot Re: Witam serdecznie! 07.02.04, 12:13
      Witam serdecznie!
      Nazywam się Juliusz, a nie Julian. To jest pewna różnica, a ten błąd świadczy
      tylko o jednym, tak samo jak i inne wypowiedzi. Widać nikt nie czyta uważnie
      tego, co piszę, nawet podpisu. JA NIKOGO NIE OCENIAM! Piszę, że jeśli ktoś nie
      potrafi poradzić sobie ze zwierzęciem, powinien go oddać, bo konflikt będzie
      narastał. Czy to jest coś złego? Kogo to obraża?
      Mogę też wyrazić swoje zdanie. To jest FORUM, mam do tego prawo. To moje zdanie
      brzmi: CZŁOWIEK DOROSŁY, ZANIM WEŹMIE DO DOMU ZWIERZĘ, POWINIEN TO PRZEMYŚLEĆ.
      Co innego dziecko, ale dziecku nie oddaje się zwierzęcia, ja przynajmniej nie
      oddaję.
      Pozdrawiam, Juliusz.
    • Gość: Maryla Do Jacka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 18:34
      Kot nie lubi gwałtownych ruchów, szybkich gestów, głośnych krzyków. Jesli masz
      kota kod 4 lat - poowinieneś był to zauważyć.
      KOt zareagował instynktownie na szybki, gwałtowny ruch Twojej żony - sam
      piszesz, że nie atakował z rozmysłem. Zresztą dziecko nie było chyba "na
      rękach" u matki, skoro matka - jak piszesz - trzymała je za nogi ;-). To był
      wypadek, wypadki sie zdarzają.
      NIe trzeba oddawac ani kotki, ani zony ;-), zapewniam cię, tylko zachowywać
      się spokojnie. natomiast w przypadku, gdy nie można spokojnie, bo istnieje
      potrzeba gwałtownej reakcji, trzeba się, neistety liczyć z konsekwencjami.

      A na marginesie Twojej historii: mam kotkę (obecnie 11 lat) i mam dziecko
      (obecnie 22 lata). Jakieś 10 lat temu syn bawił się z kolegą w przepychanki,
      wyglądało to, jakby się bili. W pewnym momencie kolega popchnął syna tak, że
      ten upadł na wznak na łóżko. Kotka, która siedziała akurat pod łóżkiem,
      wyskoczyła tak nieszczęśliwie, że wylądowała na twarzy syna. Pogotowie, 3 szwy
      na głowie lekarz stwierdził, że KĄCIKA OKA zszywał nie będzie, bo rozcięcie
      jest tak niewielkie, że mniejsza blizna będzie, gdy zrośnie się samo. I że syn
      miał szczęście, że nie stracił oka. Wiesz, byliśmy wszyscy przerażeni, ale ani
      mnie, ani męzowi, ani synowi, nie przyszło wtedy do głowy, że moglibyśmy oddać
      gdzieś jednego z czlonków naszej rodziny, tzn. kotkę. To był wypadek, wypadki
      sie zdarzają.

      Dwa miesiące temu ta sama kotka miała operację. Musiała nie jeść kilkanaście
      godzin przed. Gdzieś około 2 w nocy zrobił się ruch, chodzenie do toalety,
      rzucanie się pod kołdrą, etc., w każdym razie zdenerwowama kotka skoczyła na
      głowę mężowi, miał piękne ślady trzech pazurów od czoła po policzek i równie
      piekne dziurki na glowie. To był wypadek, wypadki sie zdarzają.

      Teraz kotka lezy tu przy mnie i śpi. Wszyscy bylismy wiele razy podrapani, ale
      tak bywa, gdy sie ma kota ;-)

      Zgadzam się z tymi forumowiczami, którzy pisza, że zwierzę jest członkiem
      rodziny. Masz dwoje dzieci, jesli jedno ppobije i podrapiue drugie, to czy
      powiesz, że to pierwsze musi odejśc? Dlatego twierdzę, że problemjest źle
      nazwany. Kot was kocha, jest czlonkiem stada, zachowuje się tak, jak nakazuje
      mu instynkt. To Waszą, ludzką, rzeczą jest zrozumieć ten instynkt i tak się
      zachowywać, żeby kot nie miał okazji do gwałtownych reakcji. A jesli czasem
      zdarzy się wypadek - trudno. Cieszmy się, że tak naprawde nic się nikomu nie
      stało, bo te pare zadrapań to przecież nic.

      Pozdrawiam, życzę szczęścia całej Twojej rodzinie.
    • Gość: Maryla Do Paniusi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 18:55
      Odpowiadam na pytanie, czy nie widze różnicy między ludźmi i zwierzętami.
      Owszem, widzę.
      Zwierzęta sa lepsze od ludzi. Nie kłamią, nie oszukują, nie udaja, nie sa
      okrutne. Zabijają z potrzeby zaspokojenia głodu a nie dla przyjemności. BNie
      dorabiaja sobie ideologii do własnych czynów, często nieetycznych. Nie ma
      wśród zwierząt pojęcia etyki, bo nie jest im ono ptrzebne.

      Ludzie natomiast stanowią zagrożenie dla całego środowiska na tej planecie, w
      tym dla samych siebie. Niszczą wszystko, co napotkaja na swj drodze. W imie
      źle pojętego tzw. postępu karczują hektary lasów wyjaławiająć glebę i
      pozbawiając bezpowrotnie życia tysiące endemicznych gatunków zwietrząt i
      roślin, zalewają hektolitrami asfaltu żyzną ziemię, rzbunkowo ryją w tejże
      poszukując wszystkiego, co daloby się wykorzystać, sprzedać, przetworzyć. A
      gdy pojawi sie jakikolwiek problem - rozwiązanie jest zwykle jedno - silowe.

      Boimy sie choroby Kreutzfielda-Jacoba? Trzeba wymordować tysiące stad krów i
      owiec. Boimy się ptasiej grypy? - mordujemy (bestialsko! np. zakopując
      żywcem!) całe fermy, gdzie ptaki te wegetowały (bo trudno tu mówić o życiu). W
      imię wyższości rasy ludzkiej pozwalamy sobie na decyzje niegodne człowieka.
      Niegodne. Pies mi się znudził? - wyrzucić. Pies się rzucił i ugryzł ojca w
      rękę? -uśpić. (Psa, nie ojca - sytuacja autentyczna.) Kot mnie podrapał? -
      oddać. Reakcje dyktowane strachem nie sa najlepszymi reakcjami.

      Paniusiu, zgadam się z tymi, którzy twierdzą, że prawie zawsze to czlowiek
      jest winien nieprawidlowej reakcji zwierzęcia. Znałam czlowieka, który nauczył
      swego konia gryźć i kopać, bo chciał miec "groźnego" wierzchowca; znałam wielu
      ludzi, którzy "układali" groźne psy. W imię czego?

      Jakim prawem czyjesz sie lepsza niż twój pies? Bo masz siłę i władzę. Bo
      możesz go zbić, upokorzyć. Bo możesz go pozbawić życia nazywająć to eutanazją.

      Mam i dziecko i kota. Nigdy nie zadałabym, pytania "kto jest ważniejszy?"
      Bardzo źle jest to pytanie postawione. A jak masz dwoje dzieci, to kto jest
      ważniejszy, synek czy córeczka? Głupie pytanie? Twoje jest podobnie mądre.

      Zgadzam się całkowicie z Juliuszem - jeśli decydujesz się dać dom zwierzęciu,
      to do końca jego życia. Wliczając w to sytuacje ewentualnych konfliktów z
      ludzkimi czlonkami twojej rodziny.

      Nie bierz do swego antropocentrycznego domu więcej zwierząt, Paniusiu.
      • Gość: Paniusia Re: Do Maryli IP: 80.51.233.* 07.02.04, 21:04
        Pewnie bardzo sie zmartwisz ale mam w domu jeszcze dwa psy...
        Dlatego też widzę róznicę pomiędzy normalnym zachowaniem psa a agresywnym.
        Skoro dla ciebie zwierzę jest równe a nawet lepsze od człowieka to nie marnuj
        czasu na dyskusje ze mną, jestem tylko człowiekiem.
        Owszem czuję się lepsza od psa, bo rozumiem wiele rzeczy, bo można mi coś
        wytłumaczyć itd. bo nie rzucam się na ludzi i nie gryzę, bo nie zabiłabym
        żadnej istoty a mój poprzedni pies to zrobił.
        A Marylo droga czyż nie zamyka sie ludzi w więzieniach za pobicie, zabójstwo,
        za wyrządzoną krzywdę drugiemu ? A pies ma mimo wszystko pozostac w moim domu,
        a wręcz to my mamy się zmienić, żeby mu było dobrze ?
        Absurd jakis i tyle...
        • Gość: Maryla Re: Do Maryli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 21:45
          Ja nie dyskutuję, przedstawiam tylko swoje poglądy.
          To że masz w domu dwa psy oznacza dla ciebie, że mieszkasz z dwoma istotami
          niższymi, podporządkowanymi tobie. Z pewnością będzie dla nich lepiej
          podporządkować się regułom społeczności, w jakiej zmuszone są żyć; bo wszak
          nie jest to naturalne środowisko dla nich. Ja mam czteroosobową RODZINĘ: męża,
          syna i kotkę. Mieszkamy razem, jesteśmy społecznością i staramy się wzajemnie
          siebie szanować. Tak, kotka też!

          Jeśli chodzi o więzienia: wymyślili je ludzie, po to, żeby innych ludzi
          odizolować, bo ci inni wystąpili przeciwko jakimś ogólnie przyjętym w ludzkiej
          społeczności normom. Zwierzęta nie wymyśliły więzień, bo ich nie potrzebują,
          dla wspólnego dobra przestrzegają tych samych norm. I zwierzęce społeczności
          funkcjonują lepiej niż ludzkie, pod warunkiem, że czlowiek nie zaklóci tego
          funkcjonowania. Ergo, zwierzęta są lepsze niż ludzie.

          Paniusiu, nie zrozumiałaś mnie. Ja cię nie oceniam, twierdzę tylko, że nie
          sposób przykładać naszej , ludzkiej miarki do zachowań zwierząt, szczególnie,
          jeśli zwierzęta te są zmuszone do funkcjonowania w kompletenie obcym im
          środowisku tj., współczesnym ludzkim społeczeństwie. Ich zachowania i
          instynkty ewoluowały miliony lat, kiedy miały się przystosować do życia wśród
          samochodów i TV, w wiecznym ludzkim pośpiechu za czymś niezrozumiałym?
          Powinniśmy być im wdzięczni, że nam towarzyszą i pomagają.

          A jeśli chodzi o twojego psa - nie napisałaś dokładnie więc nie wiem dlaczego
          był tak bardzo agresywny. Ale pomyśl: oddałaś go komuś. Gdyby nie dało się
          jego agresji w żaden sposób uśmierzyć, to pewno lepiej by było zdecydować się
          na eutanazję. Ty tego nie zrobiłaś. Czy to oznacza, że w swoim nowym
          środowisku pies przestał być agresywny? Jeśli tak - dlaczego był agresywny u
          ciebie? Jeśli nie - to znaczy, że pozbyłaś sie problemu przerzucając go na
          kogos innego?

          Tak źle i tak niedobrze, nie widzisz tego?
          Jednak pozdrawiam. Twoje psy również.
          • Gość: kika Marylu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 01:26
            Jako zwolenniczka poglądów Paniusi i Jacka na temat wzajemnych relacji między
            zwierzętami a ludźmi chcę ci podziękować za tak obfity głos w dyskusji.

            Cieszy mnie zarówno twoje harmonijnie układające się życie rodzinne, jak i to,
            że tak barwnie nam o nim opowiadasz.
            Wcale nie mniej cieszy tak esencjonalne przedstawienie problemów z zakresu
            ekologii i zwięzły wykład porównawczy na temat etyki i więziennictwa.

            Niech mi będzie jednak wolno zauważyć kilka nieścisłości, które jak mniemam
            przez przypadek wdarły się do twojej wypowiedzi. Jeśli źle interpretuję, nie
            wątpię, że mnie poprawisz.

            1. Jak się ma nieetyczność zachowań zwierzęcych do nieobecności pojęcia etyki w
            ich świecie?
            2. Jak się ma teza, że są lepsze od ludzi, jeśli są etycznie obojętne ?
            3. W jaki sposób zwierzę może jednocześnie stać w hierarchii wyżej, niżej i na
            równi z człowiekiem?
            4. Jaki jest ostatecznie twój stosunek do eutanazji?

            Poza tym zechciej mi wyjaśnić co sprawiło, że tak błyskotliwa osoba jak ty
            sprawia wrażenie, jakoby niezauważyła, że:

            1. Poziom intelektualny Paniusi, jakim się wykazała dotychczas wskazuje na to
            iż orientuje się w problemach przytoczonych przez ciebie jako przykłady
            dominacji człowieka na naszej planecie.
            2. Poziom reprezentowany przez Jacka wskazuje na to samo i prawdopodobnie
            opisywane zdarzenie ma on na tyle głęboko w pamięci, że twoja relacja nie
            dostarczy mu nowych faktów.
            3. To, że dziurki na głowie twojego męża były dla ciebie piękne to nie znaczy,
            że
            -a- dziurki na głowie podobają się również Jackowi i jego żonie,
            -b- dziurki na głowie niemowląt budzą entuzjazm większości (jako matka miałaś z
            pewnością 22 lata temu do czynienia z tzw.ciemiączkiem u niemowlęcia, jak i
            resztą jego głowki)
            4. Paniusia zapewne zdaje sobie sprawę, że ma siłę i władzę, ale ani jedno jej
            słowo, nie świadczy o tym, że pragnęłaby jej użyć w celu upokorzenia istoty
            słabszej od siebie.
            5. Nie istnieje w tym wątku rozbieżność stanowisk co do tego, że wzięcie do
            domu zwierzęcia determinuje odpowiedzialność, za całe jego dalsze istnienie.
            6. To, że przywołujesz liczne przykłady ludzkiego okrucieństwa nie znaczy, że:
            -a- żadne z nas nie mogłoby przedstawić równie licznych, wszak żyjemy pod
            wspólnym niebem, a zakładam, że nasza percepcja nie jest upośledzona.
            -b- wyklucza to istnienie ludzkiego altruizmu, zacności, mądrości i dobra.
            Pragnę ci przypomnieć, że oprócz Hitlera, Stalina i Nerona, ludzkość wydała na
            świat chociażby Michała Anioła, Dalajlamę i Chrystusa.

            I pozwolę sobie zadać jeszcze jedno, końcowe pytanie, jak dotąd bowiem,
            wydawało mi się, że pomimo wielu prób na przestrzeni dziejów, ta kwestia
            pozostaje nierostrzygnięta:
            Czy potrafiłabyś na podstawie konkretnych przesłanek przeprowadzić dowód na to,
            że zwierzęta są lepsze od ludzi?

            Jeśli to uczynisz, będę zobowiązana. Pozdrawiam twojego kota i resztę rodziny.




            • Gość: Maryla Re: Kiko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 12:59
              Odpowiadam
              > 1. Jak się ma nieetyczność zachowań zwierzęcych do nieobecności pojęcia
              etyki w
              >
              > ich świecie?
              Nijak. Zachowania zwierząt nie sa ani etyczne ani nieetyczne. Nigdzie nie
              napisalam, że jakieś zwierzę zachowało się nieetycznie, prosze mi tego nie
              wmawiać. To Paniusia przywołała przykład więzienia dla ludzkich zabójców, jako
              adekwatny do sytuacji w której jej pies kogoś zabił. Jeśli już mielibyśmy
              szukać odpowiedników, to - moim zdaniem - stosowniejszy byłby przykład
              odwiedzania w więzieniu czlowieka-członka rodziny przez jego krewnych,
              akceptacja jednostki, bez akceptacji czynu, który uznajemy za nieetyczny. Ale
              nijak sie to ma do psa.

              > 2. Jak się ma teza, że są lepsze od ludzi, jeśli są etycznie obojętne ?
              3. W jaki sposób zwierzę może jednocześnie stać w hierarchii wyżej, niżej i
              na
              > równi z człowiekiem?

              Gdzieś się chyba pogubiłaś. Ludzie są też gatunkiem zwierząt, biologicznie
              należą do królestwa zwierząt. Tyle, że bardziej rozwinięta kora mózgowa
              sprawiła, że skłonni są wierzyć w swoją wyższość nad resztą stworzenia. Z
              wiarą, jak wiadomo się nie dyskutuje.
              Ale samo słowo "zwierzę - ang. animal - pochodzi z łaciny, oznacza po prostu
              żywe stworzenie, ściślej "wszystko co żyje; "animalis" - oznacza mający oddech
              życia, "anima" -powietrze, odech, życie. Być może w przyszłości będziemy
              dziwić się, że antropocentryczny pogląd na świat w ogóle mógł zaistnieć,
              podobnie jak teraz zdumiewamy się, że dyskryminacja rasowa na podstawie koloru
              skóry była tak szeroko akceptowana bez żadnych zastrzeżeń.

              4. Jaki jest ostatecznie twój stosunek do eutanazji?
              Nie wiem po co ci ta wiadomość, nie wchodzi to, zdaje się w problem co zrobić
              z kotem, który mnie podrapał, ale proszę bardzo. Kiko. Pozytywny. Ale jako
              rozwiazanie ostateczne, np. w stanmach terminalnych, a nie jako swietne
              dotraźne rozwiązie wszelkich problemów.

              O ciemiączkach i ich funkcji nie chce mi sie pisac.POięknio dziurek w głowie
              jest kompatybilne z pięknem twoich, Kiko, wywodów. Jak ktoś nie rozumie ironii
              ani sarkazmu, to jest jego problem nie mój.

              Jesli chodzi o Paniusię, fakltem pozostaje to, co wiemy, tzn. że trudny pies
              zostal oddany komuś innemu. Ergo:
              !) albo nie był aż tak trudny do opanowania, skoro ten ktoś inny sobie z nim
              radzi,
              2) albo był trudny i Paniusia przerzuciła problem na kogos innego, pozbywając
              się psa i problemu za jednym zamachem.
              Ale to też jej sprawa. Niech sobie ona o tym myśli.

              > Czy potrafiłabyś na podstawie konkretnych przesłanek przeprowadzić dowód na
              to,
              >
              > że zwierzęta są lepsze od ludzi?
              >

              Ale po co, Kiko? Po co? Żeby cię zadowolić? AZ tak mi na tym nie zależy. Z
              tym, że potrafiłabym, owszem. Nie wiem, co prawda, jakie
              przesłanki "konkretne" masz na myśli.

              . Nie istnieje w tym wątku rozbieżność stanowisk co do tego, że wzięcie do
              > domu zwierzęcia determinuje odpowiedzialność, za całe jego dalsze istnienie.

              Cieszę się, że chociaż w niektórych sprawach rozbieżnośći nas nie dzielą.
              Spiesze również donieść, że nie mam nic przeciwko dokonaniom Michała Anioła,
              Dalajlamy, Chrystusa oraz innych przedstawicieli gatunku homo sapiens, jakich
              tylko zechcialabyś wybrać z listy poostaci mających znaczący wpływ na dzieje
              ludzkości.

              Cieszę się również twoim dobrym samopoczuciem i dobrym, jak sądzę mniemaniem o
              sobie. Choć, z drugiej strony, skąd tyle jadu?

              Dziękuję za pozdrowienia. Wszyscy czlonkowie mojej rodziny mająn się dobrze.
              Pozdrawiam również.
              • Gość: kika Re: Marylu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 13:31
                SARKAZM, SARKASTYCZNY - gorzki, zjadliwy, szyderczy, drwiący, natrząsający się,
                pełen SARKAZMU, jadowitej kpiny, złośliwej ironii, urągliwej przymówki.(patrz
                też cynizm)

                CYNIZM - postawa życiowa charakteryzująca się nieuznawaniem wartości poważanych
                w danej grupie i deprecjonowaniem szanowanych przez nią instytucji, sposobów
                postępowania i autorytetów, albo negacją i lekceważeniem wszelkich zasad i
                wartości; doktryna CYNIKÓW, zwolenników gr. - rz. szkoły filoz. (V w. p.n.e. -
                IV w. n.e.)lekceważących przyjęte normy i zwyczaje, ograniczających swe
                potrzeby do minimum, uważających życie psa za symbol życia zgodnego z naturą.

                Jak widać więcej nas łączy (sic!)

                • Gość: Maryla Re: Marylu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 15:59
                  Pewnie wiecej nas łączy niż sądzimy. ale:

                  1) nie to jest tematem tego wątku. Ja, pisząć o swoich doświadczeniach z
                  drapiacym (czasem) kotem chciałam pokazać Jackowi, że da się przeżyć to, co on
                  przeżył i nie oznacza to końca świata. Mogło się to podobać lub nie, ale było
                  na temat.
                  Do Paniusi też bylo na temat, który poruszyła w związku (bo ją poruszył).
                  Ty piszesz nie na temat.

                  2) Ja, gdybym się czuła taka sfrustrowana jaką ty wydajesz się czuć
                  wykonałabym pewnie jakąś pracę organiczną: wysprzątałabym jedną szafkę,
                  zrobiła pranie ręczne, albo, w ostateczności poszła na dłuuuugi spacer. Lub:
                  10 pompek i 50 przysiadów. To pomaga na rozładowanie napięcia.
                  Ty wolisz wylewać żółć na innych, opowiadać o tym, że wiele już widziałaś w
                  życiu i wielu zwierzętom pomogłaś, ale i tak jest ci smutno. I cytować
                  definicje z encyklopedii.

                  Kiko, nie napisałaś nic konstruktywnego. I nic na temat poruszony przez autora
                  wątku.
                  Sorki, ja wysiadam z twojego przedziału. mimo wszystkiego, co nas łączy, nie
                  jest mi jednak po drodze.
                  Przespij się i wróć jak się lepiej poczujesz.
    • Gość: ANITA Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 00:05
      Nie rozumiem tych wszystkich atakow na jjj123, mam wrazenie, ze na tym forum sa
      sami nawiedzeni maniacy. Mozna lubic zwierzeta, mozna je kochac, ale prawda
      jest taka, ze czasami po prostu trzeba oddac najbardziej ukochanego
      przyjaciela - nikt, kto decyduje sie na wziecie psa czy kota nie moze miec
      pewnosci, ze kiedys nie stanie przed taka decyzja. W zyciu bywa roznie. Lepiej
      skupic sie na szukaniu dla niego dobrego domu (o pomoc w tym chyba prosil
      jjj123)niz siasc i rozpaczac - na to jeszcze przyjdzie czas. Tesknota za
      zwierzakiem jest rownie silna jak za czlowiekiem.
      • Gość: kika Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 01:45
        Anito, nie wszyscy, acz walka jest nierówna. Gorgony atakują;). Dzięki za
        odsiecz.
      • obces Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( 09.02.04, 09:31
        Gość portalu: ANITA napisał(a):

        > Mozna lubic zwierzeta, mozna je kochac, ale prawda
        > jest taka, ze czasami po prostu trzeba oddac najbardziej ukochanego
        > przyjaciela - nikt, kto decyduje sie na wziecie psa czy kota nie moze miec
        > pewnosci, ze kiedys nie stanie przed taka decyzja. W zyciu bywa roznie.

        NIGDY, PRZENIGDY NIE ODDAŁBYM MOJEGO KOCHANEGO PSA.
    • myszka.xww Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( 08.02.04, 00:06
      JJJ spokojnie, świat się jeszcze nie zawalił. Przeżyłam to, i wierz mi, na
      początku można zejść ze strachu z tego, jakże uroczego świata. ;) Sprawę da się
      rozwiązać - na początek proponuję systematyczne skracanie pazurów kotki. Tępe
      pazurki nie drapią ;) a z tego co piszesz, kicia nie wykazuje agresji względem
      malucha. To bardzo ważne. Na początek poproś weta, niech pokaże w którym
      miejscu przyciąć. Nie ma potrzeby natychmiastowego pozbywania się kici, tym
      bardziej, że koty potrafią być doskonałymi niańkami dla maluchów - mruczenie
      działa cuda przy ząbkującym maluchu :] A i późniejszy rozwój maluszka przy
      zwierzaku przebiega sprawniej.

      W razie kolejnego zwątpienia zapraszam na www.forum.rokcafe.pl Tam jest więcej
      kocio - niemowlęcych teamów. Myślę, że poradzą w każdej sytuacji - bo z
      niejedną się już spotkały. Zapraszam do grupy wsparcia dla młodych rodziców z
      kocim dorobkiem :))

      Całsusy dla maluchów i głaski dla kociastej. Będzie dobrze :)))
      • Gość: jjj123 Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: 217.153.142.* 08.02.04, 00:23
        Dzięki. Przyznam, że pomysł z pazurami też nam przemknął wczoraj przez głowy.
        • myszka.xww Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( 08.02.04, 00:31
          Gość portalu: jjj123 napisał(a):

          > Dzięki. Przyznam, że pomysł z pazurami też nam przemknął wczoraj przez głowy.

          Gorąco polecam. U mnie się sposób sprawdził. Chociaż młodszy i tak nosi uroczą
          dziurkę w czole po kocim pazurku. Kić przegonił z jego śpiącej głowy muchę :)))
          Tylko trochę spudłował :-/ Potem już nic się nie działo. Koty towarzyszą nam do
          dzis. A najważniejsze - don't panic.

          Aha - kuwetkę, jeśli jeszcze na to nie wpadliście, radzę kupić krytą, bądź
          ustawić bezpiecznie poza zasięgiem uczącego się chodzić dzieciątka - maluchy
          raczkujące bywają niemożliwie ciekawskie :)))

          I kotę odrobaczać nieco częściej :P
          • Gość: zula Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.02.04, 13:59
            Myszko, dzięki za głos w dyskusji))) Trudno tu mówić o atakach na Jacka,
            raczej większość proponowała mu szukać innego roziwązania i nie ulegać panice.
            Rozumiem jego dylematy i obawę przed tym, co ewentualnie może się zdarzyć w
            przyszłości. Jacku, spróbujcie z tymi pazurkami, obserwujcie kicię i życzę Wam
            i maluszkom byście nadal mogli być z kochaną przez Was kicią, która przez
            chwilę wywołała u Was przerażenie)))

            Aha, nie zgodzę się z opinią wyrażaną wcześniej, że każdy kto bierze zwierzę
            musi się liczyć z tym, że kiedyś być może będzie musiał je oddać. Nigdy w
            takiej sytuacji nie brałabym zwierzęcia!! Jak się decydujemy na dodatkowego
            członka rodziny to na dobre i złe. Wybierzmy jednak psa, którego temperament i
            charakter będziemy umieli zrozumieć i go odpowiedno wychować.

            Jacku jeszcze raz powodzenia i trzymam za Was kciuki))))
            • Gość: Ya Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.04, 17:35
              Przeczytałam prawie wszystkie posty.
              Temat zupełnie zboczył na boczny tor, jjj szukał opiekuna, a znalazł posty
              karcące go.

              Wiem na pewno, że jjj będziesz żałował swojej decyzji. 4 lata z kotkiem to
              szmat czasu, przywiązaliście się przecież do niego, a on do was. Będziesz
              cierpiał straszliwie po oddaniu kotki. Ja też niedawno oddałam kiciunię po
              roku i nie mogę dojść do siebie. Kot to domownik, członek rodziny. Czasami
              denerwuje, ale jak już go nie ma, wtedy człowiek widzi, co stracił.

              Opowiadacie tu o swoich przypadkach to i ja wspomnę. Moja kicia drapała w
              zabawie moje kilkuletnie dziecko, nie robiła tego specjalnie, rany szybko się
              goiły. Teraz gdy kici nie ma bardzo bardzo cierpimy i żałujemy swojej decyzji,
              że ją oddaliśmy. Czasami człowiek pochopnie w emocjach podejmuje decyzje, a
              potem jest już za późno by odwrócić bieg zdarzeń. Pamiętaj o tym.
    • mjot1 Ciekawa dysputa... 08.02.04, 19:14
      Choć mniemam, że już po boju... Bo oto okopaliście się na swych pozycjach i
      jedynie razicie słowami nic już nie wnoszącymi, bo i nic już wnieść się nie da.
      Życie nie jest ideałem. Każdy, kto wsadził paluch tam gdzie nie trzeba wie
      przecie o tym do końca swych dni (przynajmniej powinien o tym pamiętać).
      Są takie sytuacje, z których nie da się wyjść bez szwanku. Sytuacja, w której
      znalazł się Pan Jacek jest właśnie takową. Co by nie uczynił efektem jego
      uczynku będzie wyrządzenie komuś zła. Większego czy mniejszego zawszeć jednak
      zła.

      Ważne jest by zdać sobie sprawę z tego, że wszystko, co żyje ma do tego życia
      niezbywalne prawo.
      „Nie zabijaj!” jest krótkie i treściwe i nie ma nigdzie wykładni, że dotyczy
      jedynie ludzi a już np. kota to możemy torturować na wszelakie sposoby z
      psychicznymi włącznie. A przecie to „nie zabijaj” jakby samoistnie rozbudowuje
      się o „nie krzywdź”.
      Cóż my do licha wiemy o odczuciach i uczuciach zwierząt? Toż sami ze sobą nie
      możemy dać sobie rady.
      Mamy szare komory i wolną wolę (w darze), czego ponoć istoty niższe są
      pozbawione i zadowolić muszą się instynktem jedynie.

      Czyż ta nasza wyższość nie zobowiązuje nas do czegoś?
      Reguła powinna być prostą jak drut.
      W sytuacji konfliktu na styku człowiek zwierzak winny jest tylko i wyłącznie
      człowiek! Jak to jest w rzeczywistości? Rozejrzyjcie się wokół.

      A Wy miłośnicy zwierząt domowych, którzy dla swych milusińskich gotowi
      jesteście na wszystko jak tę zasadę stosujecie na codzień? Czy spoza swej
      miłości dostrzegacie cokolwiek jeszcze?
      Czy godzien jest ktoś miana istoty rozumnej, kto z ukochanym psiakiem wyrusza
      do lasu i tam puszcza go wolno?
      On przecie taki posłuszny, tu nie ma ludzi, wybiega się biedactwo, on tak lubi
      pobuszować itd. itd.
      Kto z Was ma świadomość, że to dom wielu istot żyjących?
      Kto z Was pamięta, że włazi oto z buciorami do czyjegoś domu?
      Komu z Was przemknie choćby mgiełką myśl, że ten nasz pupil to śmiertelne
      zagrożenie dla domowników, potworny stres związany z hałasem i przerażającym
      zapachem pozostawionym na długi długi czas...

      Ale dość tych wywodów, bo i cóż tu po nich...
      Bawcie się dobrze i radźcie, doradzajcie innym to takie ludzkie i łatwe.

      Najniższe ukłony!
      Dostrzegający życie nawet w szerszeniu M.J.
      • Gość: GOSIA obciąć pazurki!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 00:17
        najprostsza metoda aby kotek nie drapał to systematycznie obcinanie pazurków
        zwierzakowi a nie jego oddawanie
        myślę, że radę można zamknąć w tym jednym zdaniu

        ta miłośc do zwierząt dziwnie się u niektórych objawia wylewaniem żółci sobie
        nawzajem, dokopywaniem, złośliwościami i prawie chamstwem
        przecież swoim właśnym zachowaniem właśnie wystawiacie świadectwo homo sapiens
        i pytania i rozstrząsania o tym jak sie ma człowiek do zwierzaka i które z nich
        jest niejako lepsze są zbędne!!! gdyż odpowiedź nasuwa się sama
        to tak jak z osobami które idąc i wychodząc z kościoła po odprawieniu
        wszystkich modłów przejdą po umierającym potrzebującym pomocy i nawet go nie
        zauważą - żenada
        koniec tematu
      • Gość: . Ciekawa dysputa - czy aby na pewno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 00:47
        mjot1 napisał (chyba bez opamiętania):

        > Czy godzien jest ktoś miana istoty rozumnej, kto z ukochanym psiakiem wyrusza
        > do lasu i tam puszcza go wolno?
        > On przecie taki posłuszny, tu nie ma ludzi, wybiega się biedactwo, on tak
        lubi
        > pobuszować itd. itd.
        > Kto z Was ma świadomość, że to dom wielu istot żyjących?
        > Kto z Was pamięta, że włazi oto z buciorami do czyjegoś domu?
        > Komu z Was przemknie choćby mgiełką myśl, że ten nasz pupil to śmiertelne
        > zagrożenie dla domowników, potworny stres związany z hałasem i przerażającym
        > zapachem pozostawionym na długi długi czas...
        --------------------------------------------------------------------------------

        Piękna oracja, zaiste fascynująca, a jaka swada!

        W takim razie gdzie szanowny "mjot1" doradza wyprowadzić psa dla minimalnego
        choćby ruchu?

        Pytam, bo psów w Polsce hodować nie wolno - tak głosi krajowe prawo. W myśl
        różnej rangi zapisów prawnych - od ustaw, poprzez regulacje władz
        samorządowych, aż po regulaminy porządku spółdzielni mieszkaniowych i terenów
        zielonych - nigdzie nie wolno spuścić psa ze smyczy ani zdjąć mu kagańca.

        Kto nie wierzy, niech przeczyta ustawy: o ochronie przyrody; o lasach; kodeks
        wykroczeń i najczęściej kilka przenikających się pod tym względem samorządowych
        regulacji prawnych z miejsca zamieszkania. W myśl tych zapisów tylko obywatele,
        których życie częściowo przenika się z Ustawą o Ochronie Gruntów Rolnych i
        Leśnych, mają prawo do utrzymywania psa. Jeszcze tylko ten akt prawny (przez
        niedopatrzenie?) milczy na temat sankcji za pobyt w terenie psa luzem i za
        możliwość dalekiego, bez kagańca, wysunięcia języka z pyska, co dla psa jest
        aktem fizjologicznym. Ale nawet ten akt prawny tylko częściowo milczy na temat
        psów, bowiem tam, gdzie mowa jest o gruntach leśnych odsyła do Ustawy o Lasach.

        Uciekającego zbrodniarza (w zależności od tego kim jest i w jakim kierunku
        ucieka) ma prawo ścigać w Polsce od jednej do trzech służb państwowych.
        Właściciel psa w terenie może stać się obiektem interwencji aż dziewięciu
        różnych stróżów prawa.

        Czy to tę logikę reprezentuje sobą szanowny "mjot1"?
        • mjot1 Właśnie tak. 09.02.04, 08:45
          Właśnie tę logikę tu snuję.
          Mieszkam w krzakach od kilkunastu lat i widzę, co się dzieje. Uprzedzając
          ewentualny atak nadmieniam jednocześnie, że myśliwym nie jestem
          Jak napisałem zawsze stanę po stronie zwierzaka. Bo za człowiekiem stoi i
          prawo i możliwości obrony.
          Jeśli zaś następuje konflikt na styku nasz pupil a zwierz dziki stroną słabszą
          jest zwierzak dziki. Dla mnie jest to oczywiste.
          Oczywiście uważam też, że jeśli ktoś nie ma warunków ku temu by posiadać
          zwierzaka to po prostu posiadać go nie powinien! Przecie do licha
          sama „miłość” nie wystarczy.

          Najniższe ukłony!
          Odkrywający Wam prawdę oczywistą, że pies nie jest zwierzęciem leśnym
          M.J.
          • Gość: . Nie dostrzegam odpowiedzi na główne pytanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 11:18
            ... które brzmi prosto i klarownie: GDZIE WYPROWADZIĆ PSA, ABY DAĆ MU MINIMUM
            RUCHU NA ŚWIEŻYM POWIETRZU?

            I jeszcze taki detal. Gdy czytam u szanownego, że: "Jeśli zaś następuje
            konflikt na styku nasz pupil a zwierz dziki stroną słabszą jest zwierzak
            dziki." - to mam już tylko jedno wrażenie. Albośmy z różnych planet, albo nie
            do tych samych lasów i nie w tym samym kraju chadzamy, a ja też mam z lasem coś
            wspólnego i jestem w nim częściej, niż zapewne mówi średnia krajowa na głowę
            turysty/spacerowicza.

            A może to tylko niestrawność po niedzielnym obiedzie przyćmiła nieco zacną
            głowę, która chciała dobrze, ale wyszło tak jakoś...

            Chę?

            Z całym szacunkiem i bez urazy
            • mjot1 ? 09.02.04, 14:30
              Bądź Waść łaskaw przeczytać raz jeszcze com nagryzmolił powyżej.
              A dolegliwości gastryczne pozostaw na inne forum.

              Najniższe ukłony!
              Zastanawiający się czy te same teksta mamy na monitorach M.J.
    • neeki Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( 09.02.04, 10:25
      drodzy panstwo. tu nie chodzi o zadne ataki tylko o zwierze ktoremu ktos chce
      wyrzadzic krzywde. i nie bede przyklaskiwac i zalowac osoby ktora chce oddac
      kota bo drapie. kazdy kot drapie.
      osoby takie jak paniusia nie powinny miec nigdy zwierzat. bo zwierze powinno
      byc z ludzmi ktorzy traktuja go jak rownego.przez ludzi takich jak Ty
      uznajacych prymat czlowieka nad przyroda niszczy sie swiat. przez ludzi takich
      jak Ty wycina sie puszcze amazonska, zatruwa Pantanal. Ciekawe kiedy ludzie sie
      obudza i zobacza co zrobili. a wszystko z tego, ze ktos sobie kiedys pomyslal
      ze jest lepszy od zwierzecia, ze ma do tego swiata wieksze prawo. cale zlo sie
      pojawilo tutaj z czlowiekiem.
      i Ty Kiko powinnas o tym wiedziec, tak mi sie przynajmniej wydawalo czytajac
      poprzednie Twoje posty. zgadzam sie z glosem Maryli, na ktora Ty, oskarzajaca
      innych o napasc, wlasnie napadasz.
      • Gość: paniusia Do neeki IP: 80.51.233.* 09.02.04, 10:56
        Pozwól droga neeki, że o tym czy mogę mieć zwierza w domu nie będziesz Ty
        decydować. Nie wiesz o mnie nic poza tym, że miałam odwagę przyznać się na
        forum dla zakochanych w zierzakach, że oddałam mojego psa . Nie będę traktować
        nigdy psa jak równego sobie, przykro mi.
        A czy Ty, droga neeki zabierasz swoje zwierze do restauracji, kościoła, na
        imprezy ? Nie, przecież jest Tobie równy !!!
        Przykro mi, że nie dostrzegazs różnicy między ludźmi a zwierzętami. Współczuję
        Twoim dzieciom ( obecnym lub przyszłym) jeżeli będziesz kota traktować na równi
        z nimi. I w przeciwuieństwie do Ciebie nie wysnuwam teraz wniosku, że nie
        powinnaś dzieci mieć nigdy :)
        Z tego powodu, że nie czułam się " panem i władcą" swojego psa nie uśpiłam go,
        starałam się zapewnić mu lepsze warunki niż miał u nas. Myślę, że wybrałam
        mniejsze zło i tyle.
        • neeki Re: Do neeki 09.02.04, 12:23
          no szkoda, ze to nie ja bede decydowac :p chocby dla dobra tych zwierzat.
          nie martw sie moja droga o moje dzieci, bo beda wychowane w szacunku dla
          zwierzat i przyrody. Na pewno nie bede im wpajac ze sa lepsze od zwierzat i ze
          cale zycie trzeba im podporzadkowac. dobrze wychowane dzieci to takie ktore
          wiedza ze nie sa pepkiem swiata. niestety niektorzy rodzice o tym zapominaja.
          z tego co piszesz posiadasz zwierzeta w domu tylko i wylacznie dla Twojej
          przyjemnosci czy zabawy. szczerze wspolczuje. bo zwierze nie jest zabawka
          czlowieka. tak jak nigdy nie oddalabym swojego dziecka tak nie oddalabym kota
          czy psa.
          • Gość: paniusia Re: Do neeki IP: 80.51.233.* 09.02.04, 13:31
            No właśnie i o to chodzi !!! Nie masz jeszcze dzieci, w związku z tym bladego
            pojęcia nie mazs jak byś się zachowała gdyby 40kg wilczur szczerząc zęby rzucił
            się na Twoje malutkie dziecko !
            Nie uważam , że nie ma żadnej mojej winy w tym, że tak się zachowywał. I to nie
            jest też tak, że to zrobił i zaraz go spakowaliśmy. to trwało prawie trzy lata,
            robiliśmy bardzo wiele aby go zmienić, ale na pewno wg Ciebie za mało.
            Ja nie chcę się tłumaczyć, to sprawa mojego sumienia chociaż nie ja podjęłam tą
            decyzję.
            • neeki Re: Do neeki 09.02.04, 14:02
              a kto? pies ?
              i nie uzywaj wobec mnie argumentu : nie masz dzieci, nie rozumiesz, bo jest to
              argument tylez niemadry co niskich lotow.
              a przy okazji bo takie wykazujesz zrozumienie dla dylematow tworcy tego tematu.
              nie widzisz roznicy miedzy atakujacym psem a kotem ktory podrapal dziecko ?
              • Gość: paniusia Re: Do neeki IP: 80.51.233.* 09.02.04, 14:23
                Ja wcześniej kiedy nie miałam dzieci miałam zupełnie inne poglądy na życie niż
                teraz. Życie się zmienia , kiedy pojawia się w nim dziecko i teraz tego nie
                zrozumiesz jak bardzo. Nie do pojęcia jest dla mnie kochać tak samo dziecko jak
                zwierzę a i wybór w ekstremalnej sytuacji jest dla mnie oczywisty.
                Rozumiem żal Jacka, jego strach o dzieci. A Ty moja droga nie wiesz jak
                zachowuje się kilkumiesięczny dzieciak ( a co dopiero dwóch), który wszystkiego
                jest ciekawy i zaczepia zwierzę, ciągnie za ogon, wkłada ręce do oka do ucha
                itd. Nie wiem czy można byc pewnym tego, że kot to wytrzyma spokojnie.A
                izolowanie dzieci od kota to też nie jest wyjście bo w końcu po co go trzymać w
                domu ?
                • neeki Re: Do neeki 09.02.04, 15:22
                  nie oceniaj wszystkich wg wlasnej miary to po pierwsze. gleboko wierze ze nie
                  dolacze do grona sfiksowanych mamus ,ktore nie widza swiata poza swoja
                  pociecha. inne mam na szczescie wzorce z domu i inaczej mnie wychowano. we
                  wszystkim trzeba miec umiar.
                  dziecko powinno wiedziec ze jak sie pociagnie kota za ogon to kot drapnie.
                  zaden normalnie wychowany kicio nie rzuci sie na dziecko za male tarmoszenie.
                  takie wypadki koncza sie najczesciej szybko, kot pacnie dziecko i kazde leci w
                  swoja strone. i wiem co mowie bo tak sie konczyly moje starcia z kotami
                  podworkowymi. natomiast moje bardzo dobrze ulozone koty po prostu uciekaly
                  przed moim malym kuzynem.
                  nie mow mi ze kazdy musi zmienic sie po dzieciach jak Ty. Bo w tej dyskusji
                  zabralo glos wiele osob dzieciatych i z doswiadczeniem na tym polu. i nie
                  insynuuj ze oni ( czy tez moja juz wspomniana mama ) kochaja swoje dzieci
                  mniej.kochaja je madrze. to jest sztuka za ktora bede zawsze podziwiala moja
                  rodzicielke. i mam nadzieje ze mi klapy "mamuski" nie opadna na oczy, bo chce
                  wychowac dzieci na ludzi a nie na kaleki.
      • Gość: kika Re:Kika do neeki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 12:35
        Neeki, jeśli nie masz nic przeciwko temu, chętnie jeszcze z tobą podrążę ten
        temat za jakiś czas. Obecnie niestety jestem bardzo zajęta sprzątaniem
        kolejnej szuflady, do czego w/g Maryli jestem bardziej predestynowana niż do
        wypowiadania się na powyższe tematy.

        - stay tune -

        Pozdrawiam
    • orvokki Re: Właśnie świat mi się zawalił !!!!!! :-(((( 09.02.04, 10:51
      jjj123, cieszę się, że daliście kotu szansę. Rozumiem Wasze początkowe
      zdenerwowanie, ale myślę, że wszystko jeszcze może się ułożyć (przycięcie
      pazurków tudzież proletariacka czujność).

      Tak w ogóle to wydaje mi się, że prawie niemożliwe jest, aby kot uczynił
      prawdziwą krzywdę człowiekowi (nawet z tym wydrapaniem oka - wszyscy się boją,
      że tak się może zdarzyć, ale czy naprawdę ktoś o czymś takim słyszał?
      podrapanie okolic oka owszem się zdarza, ale jednak człowiek odruchowo oko
      zamyka jak coś na niego leci...).
      O ile jednak niebezpieczeństwo kota bywa często wyolbrzymiane, o tyle agresywny
      pies może nawet zabić - więc nie osądzałabym tak pochopnie ludzi, którzy chcąc
      chronić dzieci oddali psa (abstrahując chwilowo od tego, co też takiego się
      stało, że pies stał się agresywny - błędy tychże ludzi czy problemy
      neurologiczne). Nie neguję wcale tego, że dorosły człowiek powinien różne
      sytuacje związane z wprowadzeniem zwierzęcia przewidzieć i zawsze próbować
      opcji chroniącej bezbronnego czyli zwierzę - ale tak czy siak może się zdarzyć
      sytuacja, w której staniemy przed wyborem tragicznym...
    • jul-kot Re: świat się tak łatwo nie wali ... 09.02.04, 11:35
      Witam!
      Pragnę zakończyć swój udział w dyskusji, co miałem napisać, już napisałem.
      Tylko takie podsumowanie.
      Każdy przytomny człowiek zdaje sobie sprawę, że każdy kot może podrapać a pies
      pogryźć, że każde zwierzę wzięte do domu to dodatkowy kłopot i dodatkowy
      obowiązek. To, czy nasze zwierzęta będą wobec nas agresywne, zależy w dużym
      stopniu od nas samych. Nie można jednak wykluczyć wypadków losowych.

      Ja nigdzie nie pisałem, że komuś NIE WOLNO brać zwierzęcia, pisałem tylko, że
      jeśli nie chce, albo nie czuje się na siłach, to NIE MUSI brać. Nie mogę nikomu
      zabronić.
      Pisałem też, że właśnie w wypadku, kiedy ktoś NIE POTRAFI dać sobie rady ze
      zwierzęciem, powinien je oddać! Inna sprawa, komu ... Może pies Paniusi
      wylądował na łańcuchu i w ten sposób rozwiązał się problem jego agresji?
      No ale to już nie moja sprawa.

      Przeprowadzam adopcje kotów. Często chcą brać kota ludzie z małymi dziećmi.
      Informujemy o zagrożeniach, uprzedzamy, często staramy się odradzić. Ludzie nie
      widzą w tym problemu, często chcą nową zabawkę dla dziecka bez względu na
      wszystko. Obrażają się czasem na nas, co mi do tego, przecież to będzie ICH
      DZIECKO I ICH KOT. To prawda.
      Oddałem kiedyś pięknego, dużego kocura, miłego i łagodnego babci, zresztą o
      znanym nazwisku, trudno by było posądzać ją o brak inteligencji, dla wnuczki.
      Po miesiącu kota zwrócono, bo ich pogryzł i podrapał. Warczał i wył, rzucał się
      na ślepo na ludzi i zwierzęta, na dzieńdobry skoczył i głęboko ugryzł w ramię
      moją żonę. Dwa miesiące zajęło mi doprowadzenie go do stanu w miarę normalnego.
      Nie wiem, co go tak rozjuszyło, nie pytałem. Znalazłem mu nowy dom.
      Pozdrawiam Wszystkich serdecznie, Juliusz.
    • Gość: Maryla Świat może zawalić się temu kotu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 14:24
      Świat człowieka-autora pierwszego postu - Jacka - zbudowanyjestna wielu
      fiklarach: żona, dzieci, praca, kot, dalsza rodzina, koledzy i przyjaciele,
      może jakieś hobby. Świat jego kotki - to tylko dom w którym żyje od 4 klat. To
      jej świat może się zawAlić, jeśli się ją gdzieś odda. Dobrze, że Jacek i jego
      żona wstrzymali się z ta decyzją.

      Jeśli chodzi o forumowiczów - w większości przypadków dominuje agresja. I to
      źle ukierunkowana. Forum zdaje się ma, w założeni, gromadzić miłośników
      zwierząt. Tymczasem zdaje się gromadzić fustratów, którzy tylko patrzą komu by
      tu dokopać. Odreagowując swoje kompleksy, zaniedbania (Paniusia), brak
      zrozumienia u innych (kika, mjot1). Giną w tych swarach głosy rozsądne (np.
      juliusz, neeki, choć nie tylko).
      Nie da się dyskutować z kimś, kto tylko napada. Gdy przytoczysz jakiś
      argument - wysmieją cię, nie przeczytawszy go nawet edo końca, włożą ci w usta
      coś czegio nie powiedziałeś, choć przecież wszystko tu jest napisane i można
      sprawdzić.

      JAKIEŻ TO LUDZKIE.

      Do mjota: ja tez widzę życie w szerszeniu. Ale widzę je też w drzewie, w
      krzaku, w trawie bezmyślnie deptanej. Pod ziemią i w powietrzu.
      Staram się je szanować we wszystkich jego przejawach.
      Na tym forum też nikomu nie ubliżałam, a parę osób na mnie napadło. Żadne
      zwierzę by się tak nie zachowało.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka