Gość: alcia
IP: *.mifam.com.pl
04.10.11, 16:16
witam,
hm nie wiedziałam jak nazwać ten problem...mam taki jakby niepokój:
od 1,5 mies. chodzę z córką na zaj.z intergracji sensorycznej (huśtawki, gimnastyka, ćwiczenia) do pani, która jest terapeutką integracji sensorycznej. Córka mam 8 lat i kłopoty szkolne (skrzyżowana . lateralizacja, tendencje dyslektyczne, kłopoty z pamięcią) wobec czego pedagog zaleciła nam spróbowanie pobudzenia jej od tej strony. to tak na marginesie. Córka b. lubi te zajęcia. na pierwszym spotkaniu miałam też 20 min. rozmowę z p. psycholog ( zajmuje się terapią denisona i jest"psychoanalitykiem " w tej przychodni.
I tu właśnie moje wątpliwości. Z panią psych miałam 1 spotkanie 20 min dot. kłopotów szkolnych i wywiadu, potem córka miała z nią (pani od ter.sensorycznej była na urlopie) 2 zajęcia metoda denisona . Dziś na rozmowie po zajęciach z poważną miną pani od ter. sensorycznej zakomunikowała mi, że bardzo zaniepokojone sa z p. psycholog rysunkami córki (grobowa twarz i ton) i że oczywiście to wymaga dłuższej rozmowy, ale może warto o tym porozmawiać....i takie tam. Ogólnie dostałam komunikat, że córka na rysunkach ewidentnie czuje się inna od nas (reszty rodziny) bo jako jedyna ma opuszczone ręce i zamiast stać skacze do góry, a pingwiny które narysowała (scena z filmu na którym była w kinie) są "ciemne i nie wiadomo co można rozumieć przez to, że jeden skacze do wody".
Ogólnie miałam styczność z psychologia i trochę wyszłam zmieszana z tych zajęć, bo oprócz tego, że córka rzeczywiście przeżywa swoje trudności, to na prawdę ma sie dobrze...! ja natomiast czuję sie po dzisiejszych info fatalnie i trochę powiem szczerze nadużyta - bo chodzi nam o integracje sensoryczna a nie psychoanalizę -nawet w takim wydaniu).
Zwracam się do Pani ekspert: czy takie diagnozowanie , informowanie o różnych rzeczach dotyczących funkcjonowania rodziny, dziecka na podstawie w zasadzie tylko rysunku jest ok?