Gość: monikaM
IP: 212.180.154.*
21.02.04, 09:07
Nie pomyślałabym, że JA będę pisać w takiej sprawie! Postaram się opisać dość
dokładnie wszystkie okoliczności, które być może miały wpływ na to co się
dzieje.
Otóż mam od niedawna problem z kotem (właściwie - kotką). Kotka przybyła do
naszego domu pierwsza, parę miesięcy później pies. Stosunki między nimi były
powiedzmy względne do czasu (tak mi się wydaje) pierwszej rui kotki.
Wcześniej pies z kotem omijali się, co najwyżej kotka odganiała się od psa
jak od natrętnej muchy, pacając go łapką. W czasie rui ( miała ją 2 razy)
kotka obrała sobie za potencjalnego partnera seksualnego psa. Pies
młodziutki, ale całkiem sporych rozmiarów na niego się nie nadawał i nie
chciał się nadawać. Owszem, chętnie potarmosił ją po uszkach. Wściekła kotka
gryzła psa po łapkach.
Kotka w rui nie dawała nam spać, przywołując samców, i zachowywała się
nieznośnie jak każda kotka w rui. Przekonani o słuszności decyzji podjęliśmy
z mężem decyzję o sterylizacji kotki. No i zdaje się że od czasu zabiegu mamy
z nią poważne problemy. Kotka asystuje mi wszędzie, kroku bez niej zrobić się
nie da. Jest przesadnie czuła - my ją naprawdę dużo i często pieścimy. Gdy z
psem idę rano na spacer, on rozpacza pod drzwiami wejściowymi. Nie mogę się
niczym zająć, bo ona domaga się pieszczot, płacze (na koci sposób - wiadomo),
ale najbardziej martwią nas napady agresji. Dotyczy to takich sytuacji, gdy
oda leży mi na brzuchu lub gdziekolwiek koło mnie. Przykładowo słychać że
ktoś idzie korytarzem. Kotka się zrywa i warczy jak pies. Ale robi jeszcze
coś gorszego! Rzuca się na psa! Wczoraj pies podszedł na metr do kanapy na
której leżałam i czytałam gazetę a kotka rzuciłą się na niego i go pogryzła -
bo ona nie drapie a gryzie. Nie mogłam jej złapać! Nie odzywam się teraz do
niej - ale wogóle to nie wiem co dalej robić. :((( Bardzo proszę o pomoc -
oddalenie kota wykluczone.