default
12.03.04, 08:40
Po prostu nóż mi się w kieszeni otwiera, jak widzę te biedne psiaki uwiązane,
albo luzem snujące się, zdezorientowane przed sklepem. Jakim trzeba być
kompletnym durniem, żeby wpaść na pomysł zabrania psa na zakupy! Mogę jeszcze
zrozumieć sytuację, że ktoś będąc na spacerze przypomina sobie, że nie ma
chleba czy papierosów i wchodzi na 2 minuty do sklepu, zadbawszy uprzednio,
że pies nie zrobi głupstwa w tym czasie. Sama tak czasem robię, zwłaszcza, że
do małego sklepiku w mojej wsi mogę nawet z psem wejść i nikt nie protestuje.
Ale przerażony, zmarznięty pies pod supermarketem, czekający aż debil będący
jego panem najeździ się wózkiem wśród kilometrów półek - to zgroza i
rozpacz. Kiedyś poczekałam sobie razem z pieskiem na jego panią - chamowata
kretynka jakby w ogóle nie łapała o co mi chodzi. Kurcze, gdyby np. straż
miejska mogła za coś takiego wlepiać mandaty, jak za nieprawidłowe
parkowanie....