Dodaj do ulubionych

Zastanawiam się nad kupnem kota

IP: 80.72.38.* 06.04.04, 14:22
Zawsze miałam tylko psa lub jakiegoś gryzonia. Teraz jednak nie za bardzo
mogę sobie pozwolic na psa i zastanawim się nad kociakiem :) Tylko nie mam
zielonego pojęcia na co muszę się przygotować ;)) Co muszę mieć w domu, gdzie
taki kociak śpi, jak to jest z jedzeniem itp. Jednym słowem szukam wiedzy w
pigułce ;) No i też nie wiem czy rasowego ( ale nie zbyt drogiego) czy bialo-
rudego dachowca ;)) Ale to już chyba do mnie należy wybór.
Obserwuj wątek
    • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Zielone pojecie 06.04.04, 15:40
      Jak mozna nie miec zielonego pojecia o kotach? Nie ogladasz filmow?! No, chyba
      ogladasz jednak:)
      • Gość: kara Re: Zielone pojecie IP: 80.72.38.* 06.04.04, 16:32
        wielkie dzieki za takie rady. filmy a rzeczywistość to jednak czasami się różni
        i nie zawsze jest tak różowo
        • gaz.gaz.gaz.na.ulicach A kto mowi o rozowosci? 06.04.04, 18:21
          Mowie o zrywaniu zaslon, chodzeniu wsrod talerzy z posilkami itd. No i wobec
          Twojej rzekomej niewiedzy o zachowaniach kotow odnioslam sie do filmow:) Jest
          tego sporo i zazwyczaj koty pokazywane sa w nich prawdziwie, bo to jest
          widowiskowe.
    • Gość: Lena Re: Zastanawiam się nad kupnem kota IP: 81.219.117.* 06.04.04, 16:34
      Super pomysł.Mam trochę doświadczenia, ponieważ jestem mamą kocurka i
      kotki.Więc co musisz przygotować:
      -miseczka na jedzenie
      -miseczka na wodę (chociaż moje kociaki wolą wodę z brudnych naczyń albo z
      toalety),
      -do jedzenia suchy pokarm chyba może być, choć wiem, że nie wszyscy mają o nim
      dobre zdanie, ale moje kociaki jedzą whiskaś (bogie, nie bijcie),
      -kuwętę (to taka toaletka dla kotków),
      -żwirek do kuwety,
      -jeśli chodzi o spanie, to nic innego jak twoje łóżko :-).

      Reszta to miłość, zrozumienie, odpowiedzialność za kotka (!!!), znalezienie
      wspólnego języka i tak dalej i tak dalej.

      Życzę powodzenia
      • Gość: gosia Re: Zastanawiam się nad kupnem kota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 19:09
        każdy kot ma inny charakter ale nie jest tak że biega pomiedzy talerzami czy
        wiesza sie na firankach
        oczywiscie w przypadku kota o bardziej duzym temperamencie jest to mozliwe ale
        jasno uswiadomienie mu ze tego nie wolno powinno zalatwic sprawe
        mam dwa i zaden nie biega po talerzach, nie wiesza sie na zyrandolach ani nie
        tlucze naczyn

        z rzeczy koniecznych - miska na jedzenie, miska na wode, (niektore koty lubia
        mleko i dobrze je znoszą - inne maja po mleku biegunke) ale tak czy inaczej
        dostep do wody powinien miec caly czas - moje tez wola pic prosto z kranu w
        zlewie w kuchni niz z miski i lubia i pija mleko ktore im nie szkodzi
        kuweta i zwirek - moze byc nawet supercat's - za 9 zl (oczywiscie mozesz
        zainwestowac w drozszy)
        łozeczko do spania - cos w rodzaju butki albo łozeczka okrągłego - moze byc
        wieksze niz typowo kocie, bo kotki lubia sie wyciagac i nie zawsze spia w
        klebuszku - poza tym kotek bedzie sobie sam znajdowal miejsca ktore beda mu
        pasowaly do spania, wlacznie z twoim lozkiem
        ale moje maja poza tym tez swoje "kocie poslanie = lozeczko" i z niego
        korzystaja czesto
        poza tym wszelkie okolice kaloryferow, rurek c.o. itd

        zarcie - suche oraz puszki - moze byc tez wiskas, kitecate, scheba, lam,
        purina, friskies, animonda - najlepiej dawac rozne jedzenie tak zeby kot by
        przyzwyczajony do wszystkiego - zarcie w galaretce, w pasztecie (sa roznego
        rodzaju puszki) , podobnie rozne suche
        woda
        mleko jezeli dobrze znosi i nie ma biegunki po nim - (jezeli pije od malego ma
        wystarczający poziom laktozy i wtedy nie ma z tym problemu - moze byc np.
        2%,czasami tez smietanka)
        twarozek, ser biały
        drób - wszelka postac kurczaka - raczej gotowany , oraz nawet rosol (moje lubią
        wszystkie postacie kurczaka włacznie z pieczonym)
        mieso np. mielone wołowe, cielece
        wieprzowiny nalezy unikac ale moje lubią czasami cos zjesc np. mielonego kotleta
        ryba gotowana lub przynajmniej porządnie spazona
        gotowane warzywa - niektore koty bardzo lubią (moje lubią ziemniaki! chociaz
        tez nalezy uwazac i ograniczac to warzywo)
        gotowane żółtko jajka
        tunczyka z puszki ale w sosie wlasnym

        sporadycznie dostają chudą wędlinę np. szynkę z indyka, ale też wołową czy
        wieprzową, albo kawałek parówki, pasztet
        poza tym kazdy kot moze miec swoje upodobania, moje lubią bitą śmietanę,
        jogurty, groszek konserwowy, lody !:))) ale oczywiscie to takie małe "dodatki"
        które mogą jeść jedynie sporadycznie albo jak im sie uda ukraść :))

        kot to cudowne zwierze, bardzo przywiazuje sie do osoby mimo ze niektorzy
        twierdza ze wcale nie
        małym kociom mozna podawac gotowe jedzenie dla juniora, mleko dla malych kotow,
        lub ewentualnie mleko dla niemowląt - moja poprzednia kicia za dawnych czasów
        kiedy w ogole nie bylo nic wychowala sie na mleku w proszku dla niemowląt i
        dozyla prawie 20 lat

        no i kilka prostych zabawek przydałoby sie np. cukierek na sznurku, lub
        grzechocząca sztuczna mysz :))) u mnie takie zabawki sie sprawdzają

        powodzenia
        • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Nigdy przenigdy... 06.04.04, 19:59
          ... nie zabronisz kotu wchodzic na stoly, polki itd. :)
          Sugeruje drozszy zwirek tzw. zbrylajacy. Zapewnia maksymalna estetyke.
          Jego dzialanie poklega na tym, ze wyrzucasz zbrylone siusiu.
          Nie wszystkie koty toleruja jedzenie z puszki. Koncepcja oszczednosciowa
          zazwyczaj upada - kot czeka az przyjdzie drozszy smakolyk i wygrywa.
          Bardzo mila przekaska jest lekko scieta na maselku watrobka. Nie solimy:)
          • Gość: gosia Re: Nigdy przenigdy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 21:13
            supercats - tez sie bryluje:)
            co do wchodzenia na półki nie zabronię ale np. kot raz skrzyczany (przynajmniej
            mój) za wchodzenie na półkę z chlebem stara sie tam nie wchodzic, jak wejdzie i
            widzi ze moge to zauwazyc nie musze nawet krzyczec on juz wie ze nie wolno,
            powtarzana czynnosc iles razy daje skutek taki ze omija to miejsce
            podobnie z wychodzeniem np. na klatke schodową - raz nawet został przez pomylke
            i cala noc siedzial na klatce!!!:(( - takze jezeli mu tego zabraniam, nawet
            pokrzykujac czy machajac gazetą stara sie tego nie robic, co najwyzej wystawia
            nosek za drzwi ale juz nie wychodzi
            kot nie jest głupi i wie co mu wolno a czego nie - potrafi sie tego nauczyc
            • gaz.gaz.gaz.na.ulicach No dobrze, ale... 06.04.04, 21:33
              ... ja nie widze najmniejszego powodu by kotom zabraniac czegokolwiek co nie
              jest dla nich niebezpieczne:) Wyjatek stanowi sikanie na dywan, ale juz
              zorientowalam sie, ze bywa to zwiazane z ruja i samo mija. Wiec biegne tylko i
              piore.
    • Gość: kolia Re: Zastanawiam się nad kupnem kota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 20:01
      Ja polecam syberyjczyki!!!!!! w rodzinie mam MCO (maine coona) dachowca i z
      ręką na sercu mogę powiedzieć (choć kocham wszystkie) że syberyjczyk ma
      najfajniejszy chcarakter i jak dla mnie wygląd :-) Poczytaj o nich w necie-jest
      wiele opisów tej rasy! Pozdrawiam
    • Gość: kaja1 Re: Zastanawiam się nad kupnem kota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 22:02
      napisz to samo na www.forum.miau.pl/viewforum.php?f=1 tam są kociarze i
      odpowiedzą na wszystkie Twoje pytania :)
      • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Nie musi nic pisac, bo Lena... 06.04.04, 22:17
        ...udzielila mu kompletnej porady.
        Jednak w posiadaniu kota najwazniejsza jest fascynacja.
        No i nie kupowac! Wziac sierotke bezdomna!
        • kara13 Re: Nie musi nic pisac, bo Lena... 06.04.04, 22:35
          Wielkie dzięki za informacje !! A dla takiego nowisjusza jak ja będzie lepsza
          kotka czy kotek? I kiedy można wykastrować (wysterylizować)?
          • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Re: Nie musi nic pisac, bo Lena... 06.04.04, 22:40
            Jesli wysterylizowane to nie ma najmniejszego znaczenia. Jesli
            niewysterylizowane to lepiej wziac kotke. Koty znacza teren. Ja mam kotke ktora
            wysterylizowano na Paluchu a tych mlodszych nie zamierzam sterylizowac! Boje
            sie, ze umra w czasie operacji.
            • g.i.jane Re: Nie musi nic pisac, bo Lena... 06.04.04, 22:44
              Myślę, że dobrym pomysłem byłoby kupić jakąś dobrą książkę o kotach np "Ty i
              Twój kot" albo "Mój kot i ja" czy "Poradnik KOTY". Znalazłabyś w nich odpowiedź
              na podstawowe pytania i byłoby Ci dużo łatwiej na początku.
              • Gość: Lena Re: Nie musi nic pisac, bo Lena... IP: 81.219.117.* 07.04.04, 10:42
                Ja mam kotka i kotkę.Obydwa znalezione (dachowce), albo mogę wręcz napisać że
                uratowane.Kotka mieliśmy pierwszego, wykastrowaliśmy go gdy skończył 10
                miesięcy.Można to zrobić o wiele wcześniej i sama nie wiem czemu tak długo
                czekaliśmy.Kotkę wysterylizowaliśmy podczas tegorocznej akcji sterylizacji, po
                pierwszej rui (ma prawie 9 miesięcy), no i też nie wiem czemu tak długo
                czekaliśmy.Na dwa tygodnie przed sterylizacją dostała ruję, strasznie się
                męczyła, wszystko mieliśmy zasiusiane (najczęściej pościel), bidulko cały czas
                miauczała i sprawiała wrażenie obłąkanej.Ale teraz jest już po, w niedzielę
                zdjęliśmy szwy.
                Ja nie czytałam żadnych książek na temat wychowania kotów, szczerze mówiąc też
                nie miałam zielonego pojęcia o zasadach porozumiewania się z kotami, nigdy
                wcześniej w naszym domu nie było kota, to tylko przypadek pozwolił mi na
                poznanie i pokochanie tych cudownych zwierzątek.
                Wcześniej nie decydowaliśmy się na koty, ponieważ żyjemy w ciągłym ruchu,
                często wyjeżdżamy do włoch, więc uważaliśmy, że nie ma sensu brać pod opiekę
                więcej zwierząt (mieliśmy już psiaka), bo co tu później z nimi zrobić jak
                przyjdzie czas wyjazdu.Ale to wszystko odbyło się spontanicznie, po czym
                okazało się, że nie ma żadnego problemu z przewożeniem zwierząt przez granicę,
                tak więc teraz jestem szczęśliwą mamą wszystkich moich dzieci (dziecko, pies,
                dwa koty i dwie papużki).
                Co do płci to nie wiem co ci poradzić, bo wiem, że tak samo jak kocurki tak i
                kotki są cudowne i wszystko jest kwestią charakteru.Jeśli nie wiez na jaką płeć
                się zdecydować to (tylko proszę nie bić!!!) to przygarnij może i kotka i kotkę,
                wtedy pod twoją nieobecność napewno nie będą się nudziły.
                Aha, a co do biegania po firankach, to niestety, ale jest to prawda.Nie mam
                żadnej "całej" firany, wszystkie są potargane, szkliwo wytłuczone, wczoraj gdy
                wróciłam po pracy do domu zastałam wszystkie, powtarzam wszystkie ciuchy na
                dywanie.Kotki otwierają sobie same szafki i "układają" ubrania.Nie jest to
                jednak powód żeby ich nie kochać, są cudowne i nie wiem co musiałoby się
                zdarzyć, żebym przestała o nie dbać.

                Powodzenia
                • Gość: KARA dzieki i kolejne pytania ;) IP: 80.72.38.* 07.04.04, 11:01
                  Po co mam kupowac ksiazke skoro mam dostep do netu i bardziej interesuja mnie
                  doswiadczenia innych wlascicieli a nie sucha ksiazkowa wiedza.
                  Narazie wielkie dzieki za pomoc ale mam kolejne pytanka - nie bijcie ;)
                  - zamierzam tez w najblizszym czasie starania o dziecko i wlasnie slyszalam ze
                  majac kota latwiej zarazic sie toksoplazmoza :(
                  - ile kosztuje miesieczne utrzymanie kota?
                  - i czy w domu czuc zapach kota i czy widac siersc?
                  • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Kosztorys 07.04.04, 11:21
                    W moim przypadku:
                    30 zl zwirek (2 wory)
                    100 zlotych - puszki kitekat (u mnie wychodzi 1 dziennie)
                    16 zl - 4 woreczki suchego whiskaska

                    Niestety, obecnie kitekat z puszki juz nie odpowiada i musimy przejsc na
                    saszetki, co nieco podwyzsza koszt.
                  • Gość: ggg Re: dzieki i kolejne pytania ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 11:41
                    praktycznaś
                  • lena_zienkiewicz Re: dzieki i kolejne pytania ;) 07.04.04, 11:51
                    Tak to prawda z tokspolazmozą.Radzę ci zrobić sobie badania, które pozwolą
                    zdefiniować czy najgorszy okres toksplazmozy masz już za sobą czy jeszcze nie.W
                    zasadzie to najprawdopodobniej i tak jesteś zarażona toksoplazmozą, ponieważ
                    jest to choroba, której chyba nie da się uniknąć.
                    Zrób badania na obecośc tej choroby, idź do lekarza, który powie ci w jakim
                    etapie jesteś (być może jeszcze nie miałaś).
                    Hm, jeśli nie miałaś toksoplazmozy to zdecyduj się może na kotka już po
                    porodzie?Sama nie wiem

                    Jeśli chodzi o koszty:
                    -żwirek 20 zł
                    -jedzenie około 100-120 zł
                    (miesięczne wydatki na dwa kotki)

                    Kastracja 100 zł
                    Sterylizacja 150 zł

                    Sierść mam wszędzie, ale poprostu się "obczyszczamy".
                    A śmierdzieć nie śmierdzi, ponieważ toaleta kotków jest sprzątana codziennie.
    • gaz.gaz.gaz.na.ulicach I jeszcze jedno. 07.04.04, 11:37
      Koszt znacznie obnizy wziecie bezdomnego kotka, zamiast kupowania :) No i
      oczywiscie najlepiej dwa, zeby sie nie nudzily:) Tylko to nie jest zabawka,
      ktora oddasz, bo nagle stwierdzisz ze Ci nie odpowiada...
      Jesli znasz siebie i wiesz, ze mogloby sie tak stac to lepiej nie podejmuj tego
      kroku.
      • Gość: kara Re: I jeszcze jedno. IP: 80.72.38.* 07.04.04, 11:57
        o to sie nie boj - jesli juz wezme kotka to napewno nie oddam !! Wiem ze zadne
        zwierze nie jest rzecza
        Jesli chodzi o badania na tokso to juz robilam. Nie jestem zarazona teraz ale
        mialam juz stycznosc. Czy to dobrze?
        • lena_zienkiewicz Re: I jeszcze jedno. 07.04.04, 12:10
          "Może to być również Twój kot. Jednak zarażenie się od niego jest dość trudne.
          Najczęściej koty zarażają się toksoplazmozą polując na myszy, lub w przypadku
          kotów hodowanych wyłącznie w domu, jedząc surowe, świeże mięso. Zarażony kot
          wydala z kałem formy przetrwalnikowe pasożyta przez kilka tygodni, po czym z
          reguły uzyskuje odporność przeciwko ponownemu zarażeniu. Wydalane oocysty są
          zdolne do inwazji dopiero po upływie 3-4 dni. Jeżeli kocia kuweta jest
          codziennie myta, człowiekowi nie zagraża niebezpieczeństwo zarażenia, gdyż
          oocysty znajdujące się w świeżym kale nie są jeszcze do tego zdolne.

          Pomimo to wszystkim kobietom, u których stwierdzono ciążę doradza się wykonanie
          badania krwi pod kątem toksoplazmozy. Jeżeli wynik jest pozytywny to znaczy, że
          wcześniej miały już kontakt z pasożytem i w ich krwi znajdują się przeciwciała.
          Wtedy im i dziecku nie grozi żadne niebezpieczeństwo. Jeżeli wynik jest
          negatywny tzn. przeciwciał nie posiadają powinny zastosować środki ostrożności.
          Tzn. przede wszystkim nie spożywać surowego mięsa. W przypadku posiadania kota
          przestrzeganie higieny, codzienne czyszczenie kuwety (można to wykonywać w
          rękawiczkach ochronnych), podawanie kotu mięsa gotowanego lub surowego
          wcześniej głęboko przemrożonego. Przewrażliwionym doradza się trzykrotne, w
          dwudniowych odstępach czasu, badanie kału kota na obecność oocyst. Ich brak, w
          kale kota, który przebywa tylko w domu i nie otrzymuje surowego mięsa wyklucza
          możliwość zarażenia.

          Na podstawie badań przeprowadzonych w Niemczech wykazano, że powyżej 80% ludzi
          posiada we krwi przeciwciała na toksoplazmozę. Natomiast badania kotów
          wykazują, że tylko poniżej 1% osobników wydala oocysty z kałem."

          Nie wiem co ci poradzić.
          • Gość: kara Re: I jeszcze jedno. IP: 80.72.38.* 07.04.04, 12:19
            No coz zobacze czy wkoncu sie zdecyduje na kotka (musze tez namowic meza i tu
            jest wiekszy problem ;) ) i popytam jeszcze innych. Jednak z tego co slyszalam
            to potwierdza sie z tym co Ty napisalas. Najlepiej chyba bedzie jesli zapytam
            kobiety ktore byly w ciazy i mialy kota w domu. Jeszcze mam czas wiec napewno
            znajde odpowiedz na ten problem (i to jest chyba ten najpowazniejszy - oprocz
            tego ze musze meza przekonac do kota )
            • Gość: ggg Re: I jeszcze jedno. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 13:28
              poszukaj na forum zdrowie kobiety
            • neeki Re: I jeszcze jedno. 07.04.04, 18:09
              nie boj sie tej toksoplazmozy bo to taki straszak ludzi ktorzy nie maja
              zielonego pojecia, a lubia gledzic i nie lubia kotow. toksoplazmoza latwiej sie
              zarazic jedzac surowe mieso niz od kota. w przypadku ciazy wystarczy unikac
              sprzatania kuwety. zreszta mama mojego kolegi miala zawsze koty i ma 3 dzieci,
              wiec chyba cos to znaczy.
              ja polecam wziecie dwoch kotow. nie beda sie nudzic, i beda sie bic miedzy soba
              zamiast wisiec na firankach. ja zawsze mialam parke bo maly kocurek byl sam
              bardzo nieszczesliwy wiec wzielismy mu towarzystwo. pewnie dlatego zniszczenia
              w moim domu sa minimalne,czasami tylko sie gonia tak ze chodniki fruwaja ;)
              wez kota ze schroniska, albo takiego niechcianego, nie kupuj. tyle jest
              nieszczescia, a dachowce to najfajniejsze koty pod sloncem :)
              kuwetke kup najlepiej zamykana bo pochalania zapachy, a zwirek brylujacy, duzo
              latwiej sie pozbyc nieczystosci.
              jezeli kot wychodzi to koniecznie go wysterylizuj.
              plec nie ma moim zdaniem znaczenia. ja mialam bardzo milusinskiego kota i
              zdystansowana kociczke, a potem bylo odwrotnie.
              co do przekonania meza. moj ojciec i dziadek zwierzat nie lubili. jakos jeszcze
              psa wytrzymali ale kot powinien byc ich zdaniem w ogrodku. potem jak juz koty
              byly to ciagle przychodzili ogladac male kotki jak sie urodzily, a Mysio
              czasami spi mojemu ojcu na glowie albo "czyta" z nim gazete na stole ;)
              • kara13 dzięki :) 07.04.04, 21:06
                Wielkie dzięki za słowa otuchy. Ale coś czarno to widze - nie wiem czy uda mi
                się namówić mężą :(( Co prawda i tak to by było za jakieś dwa miesiące nie
                wcześniej ale tracę nadzieje. A faktycznie chyba wezmę jeśli już to jakieś
                dachowca rudo - białego bo na rasowego nie mam forsy teraz na rasowego i w
                ogóle.
                Jest jeszcze jeden problem. Mieszkam na parterze więc napewno ciężko byłoby mi
                go upilnować by nie szwendał się po podwórku? Coprawda parter wysoki ale nie
                dla kota ;)
                • katka16 Re: dzięki :) 08.04.04, 10:17
                  Zdecydowanie weź jakiegos bezdomnego biedaka. Masz od niego miłośći wdzięczność
                  na całe zycie. Co do wychodzenia kota, to naogół jak kot jest wykastrowany, nie
                  ma za bardzo ochoty na szwędania, a poza tym mozna na okno założyć moskitierę i
                  masz problem z głowy.
                  • neeki Re: dzięki :) 08.04.04, 23:39
                    tylko jak ma wychodzic to powinien byc wykastrowany zanim sie nauczy szwendac.
                    moje lazily jak tylko podrosly i potem kastracja juz nie pomogla
              • lena_zienkiewicz Re: I jeszcze jedno. 08.04.04, 11:24
                "jezeli kot wychodzi to koniecznie go wysterylizuj."

                A jeśli nie wychodzi to nie ma takiej potrzeby?Nie rozumiem.
                Wykastruj czy będzie wychodził czy nie będzie.

                toksoplazmoza latwiej sie
                >
                > zarazic jedzac surowe mieso niz od kota

                Jasne, że tak.Popieram.

                >nie boj sie tej toksoplazmozy bo to taki straszak ludzi ktorzy nie maja
                > zielonego pojecia, a lubia gledzic i nie lubia kotow.

                Moja koleżanka urodziła dziecko upośledzone, stwierdzono: toksoplazmoza :-(
                Mieli kota, ale nigdy nikt się nie badał, nikt o tym nie pomyślał.Po tym
                wszystkim co się stało zbadali się (rodzice),obydwoje przechodzili
                toksoplazmozę.Do badania skierowano też kota-był nosicielem.
                Wiem, że bardzo, ale to bardzo mała ilość kotów choruje na toksoplazmozę, ale
                zdarza się.Chorobę tą rzeczywiście łatwiej złapać poprzez jedzenie surowego
                mięsa, brydnych owoców, brudnych warzyw, wychodząc na dwór niż od
                kota.Absolutnie się z tym zgadzam.Tak jak wcześniej pisałam, podczas ciąży
                należy być pod ścisłą kontrolą lekarza, czy się miało toksoplazmozę czy nie,
                nie ważne.Teraz jest tyle mnóstwo chorób, ale wcześnie wykryte dają szanse na
                wyleczenie.

                > ja polecam wziecie dwoch kotow.

                Ja też.

                nie beda sie nudzic, i beda sie bic miedzy soba
                >
                > zamiast wisiec na firankach.

                Mam dwa a latają po firankach, przecież zamiast zaczną się bić muszą się
                najpierw dogonić.Jedno drugiemu nie ustąpi.


                > nie boj sie tej toksoplazmozy bo to taki straszak ludzi ktorzy nie maja
                > zielonego pojecia, a lubia gledzic i nie lubia kotow.

                GÓWNO PRAWDA!!!!Mam przykład moich znajomych!Takie rzeczy się zdarzają, ale
                toksoplazmoza to niewielki procent w porównaniu z innymi chorobami.A co do
                nielubienia kotów to puknij się w głowę, bo czasem piszesz niesamowite
                bzdury.Napisałam całą prawdę i tyle.A koty bardzo, bardzo , bardzo kocham,
                jestem mamą dwójki-kotka i kotki.
                • neeki Re: I jeszcze jedno. 08.04.04, 23:45
                  slonce mam nadzieje ze rozmowe z dziecmi nie prowadzisz jak ze mna na zasadzie
                  GOWNO PRAWDA. jezeli tak to wspolczuje. pisalam posta nie do Ciebie i nie wiem
                  skad w Tobie tyle agresji.nie pisalam do Ciebie wiec nie wiem co mi tu
                  udowadniasz ze masz koty i dzieci...
                  to ze Twoi znajomi mieli pecha to mi bardzo przykro. ponadto do konca nie
                  wiadomo czy Ta kobieta zarazila sie od kota, moze to byl tylko przypadek.
                  co nie zmienia faktu ze jest wielu lekarzy ktorzy maja sklonnosc do
                  przesadzania bo sobie wbili cos do glowy. ludzie nie lubia kotow i przypisuja
                  im rozne choroby.
                  pewnie ze lepiej dmuchac na zimne, ale przesada jeszcze niekomu na zdrowe nie
                  wyszla. a wszystkim panikujacym proponuje w czasie ciazy polozyc sie pod namiot
                  tlenowy bo jeszcze ktos zle spojrzy na brzuszek i bedzie nieszczescie.
                  • Gość: Lena Re: I jeszcze jedno. IP: 81.219.117.* 09.04.04, 08:25
                    > slonce mam nadzieje ze rozmowe z dziecmi nie prowadzisz jak ze mna na
                    zasadzie
                    > GOWNO PRAWDA.jezeli tak to wspolczuje.

                    Nie, nie prowadzę w taki sposób rozmów z córką, więc nie masz czego współczuć.

                    pisalam posta nie do Ciebie i nie wiem
                    > skad w Tobie tyle agresji.

                    Nie zasady na nieodpisywanie na głupoty.

                    > to ze Twoi znajomi mieli pecha to mi bardzo przykro. ponadto do konca nie
                    > wiadomo czy Ta kobieta zarazila sie od kota, moze to byl tylko przypadek.

                    Widzę, że zwierzęta szanujesz, czego absolutnie nie da się ukryć, ale ludzi
                    niestety ani trochę.Raczej nie można powiedzieć, że MIELI PECHA.To jest
                    tragedia, która może się przytrafić każdej z nas.Poza tym widzę, że mój post
                    czytałaś nieuważnie.Czytelnie zamieściłam informację o badaniu także kota.

                    jest wielu lekarzy ktorzy maja sklonnosc do
                    > przesadzania bo sobie wbili cos do glowy.

                    To znaczy o co chodzi?Sfałszował wyniki?

                    > wszystkim panikujacym proponuje w czasie ciazy polozyc sie pod namiot
                    > tlenowy bo jeszcze ktos zle spojrzy na brzuszek i bedzie nieszczescie.

                    Oj neeki, dajesz do zrozumienia, że nie masz dzieci.

                    > pewnie ze lepiej dmuchac na zimne, ale przesada jeszcze niekomu na zdrowe nie
                    wyszla.

                    WŁAŚNIE O TO CHODZI.
                    • neeki Re: I jeszcze jedno. 10.04.04, 22:44
                      a no pewnie sorry nie mam dzieci to nie powinnam sie wypowiadac zapomnialam.
                      moge Cie zapewnic ze jezeli bede w ciazy to nie zmieni to mojego stosunku do
                      zwierzat w szczegolnosci kotow i nie zaczne ich traktowac jako zagrozenia.
                      nie zmienia to faktu ze w naszym pieknym kraju traktuje sie toksoplazmoze jako
                      typowy straszak, mowiac jedynie ze mozna sie zarazic od kota co jest jedynie
                      ulamkiem prawdy. na zasadzie jedna baba drugiej babie powiedziala przy plocie.
                      • Gość: m.pw Re: I jeszcze jedno. IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 11.04.04, 22:40
                        zawsze w domu bylo kilka kotów, nikt nigdy nie mowil o badaniach. Sprzatalam
                        kocie kible,koty lazily po stole, urodzilam dwoje zdrowych dzieci. Nadal sa
                        koty, dzieci sa dorosle, niedlugo dzieci beda mialy swoje dzieci. Moze wtedy
                        dla spokoju sumienia zapedze corke i synowa zeby zrobily badania, bo tyle sie
                        naczytalam a strach ma wielkie oczy. Tak czy owak koty sa i beda, zreszta obie
                        dziewczyny bywaja w kocim azylu i mysle ze dawno mogly cos "kupic" i to jest
                        rozwiazanie, bo pewnie maja juz przeciwciala i w ciazy nie zachoruja.
                        Zaraz poszukam w swoim archiwum info, ktore na forum pisal Pan Kot i wkleje
    • Gość: m.pw Cytuje Pana Kota IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 11.04.04, 22:47
      Mysle , ze Pan Kot sie na mnie nie pogniewa ze wkleje jego tekst:
      Nie dotyczyl kupna kota, ale wlasnie mitow nt. toksoplazmozy


      • Re: Toksoplazmoza - wykrycie u kotki? IP: *.mech.pw.edu.pl
      Gość: kot 12.11.2003 17:30 odpowiedz na list


      Jeszcze to rozwinę. Mogłaś zarazić się od swojego kota, gdyby on wcześniej nie
      zetknął się z tą chorobą i niedawno zaraził się jedząc surowe mięso lub w inny
      sposób, np poprzez ptasie odchody. Chorujący kot wydziela z kałem cysty tego
      pasożyta, ale uaktywniają się one dopiero po trzech dniach leżenia, powiedzmy w
      kuwecie. Czyli musiałabyś być nie lada brudasem, żeby przez trzy dni nie
      czyścić kuwety, a potem jeszcze nie umyć rąk.
      Kot, który kiedyś przechorował tę chorobę jest na nią odporny i już nie zaraża.
      Wynika z tego, że prawdopodobieństwo zarażenia się od Twojego sześcioletnego
      kota jest bardzo nikłe, chociaż nie można tego wykluczyć. Z drugiej strony
      większość ludzi, tak samo jak większość kotów zetknęło się już kiedyś z tą
      chorobą, i to zwykle nie zarażając się od kotów. Tak czy inaczej, w momencie
      kiedy przechorujesz już tę chorobę jesteś całkowicie bezpieczna, Ty i Twoje
      przyszłe dzieci, którym mogłoby zaszkodzić, gdybyś przechorowywała ją w okresie
      ciąży. Mądrzy lekarze zwykle radzą przeprowadzić badanie przed planowaną ciążą.
      Jeśli kobieta nie zetknęła się jeszcze z tą chorobą, a ma kota, zbadać kota,
      który jest potencjalnie niebezpieczny, jeśli też jeszcze nie chorował. Wtedy
      przez okres ciąży kot nie może wychodzić z domu i nie powinno się mu dawać
      surowego mięsa, żeby to on się nie zaraził. Kobieta nie powinna też na wszelki
      wypadek sprzątać kuwety ani nie pracować w ogródku. Czasem żartem doradzają też
      wcześniej celowo zarazić się toksoplazmozą i przechorować, co wcale nie jest
      takie głupie.
      Głupi i niedouczeni lekarze radzą na wszelki wypadek wyrzucić kota.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • kara13 Re: Cytuje Pana Kota 11.04.04, 23:17
        Dzięki wam :) Teraz tylko pozostaje mi namówić męża na kota a potem w czerwcu
        znaleźć jakiegoś małego rudzielca ;)
        • pejsaty Re: Cytuje Pana Kota 13.09.04, 15:06
          no i jak masz juz kotka?
          ps wyciagam watek przed zarchiwizowaniem, bo jest troche fajnych rad dla
          poczatkujacych kociarzy.
    • oltynka1 Propozycja 14.04.04, 21:52
      Mam młodą kotkę (ok. 10 m-cy). Niestety nie moge jej zatrzymać, nie lubią się z
      moim kocurkiem. Potrafi korzystac z kuwety i jest niewybredna jeśli chodzi o
      jedzenie. Bardzo wesoła. Jesli jesteś zainteresowana to proszę o kontakt na
      mail: oltynka@poczta.onet.pl
      Będziesz miała zwierzaka i przy okazji dobry uczynek spełnisz :)

      Pozdrawiam
      Ola
      • Gość: dolittle Re: Propozycja IP: 217.153.24.* 20.04.04, 10:55
        Jest rudy kotek do zaadoptowania. Został zabrany kilka dni temu z jednej z
        blokowych piwnic. Jeżeli jesteś z Warszawy lub niedalekich okolic, odezwij się.
        Kotek ma niestety feler w postaci chorego oka. Prawdopodobnie ugryzł go szczur
        i oko trzeba będzie usunąć, bo wdała się infekcja. W związku z tym nie może
        wrócić na swoje stare miejsce. Jeżeli byłabyś zainteresowania, napisz na moją
        skrzynkę: k.blaszczak@wp.pl lub dzwoń 0-600-190-867
        Pozdrawiam
        Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka