Dodaj do ulubionych

do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.04, 12:28
Witajcie!
Szybko potrzebuje Waszej pomocy. Sprawa wyglada tak:
W grudniu znajomy znajomego zostawil mi "na jeden dzien" (Wigilia) swego psa.
Ten jeden dzien trwa do dzisiaj. Wlasciciel nie bardzo tlumaczyl sie dlaczego
psa porzucil i prawie wcale sie nim nie interesowal. W koncu kilkakrotnie,
przy roznych osobach stwierdzil, ze pies jest moj bo on nie ma ani czasu ani
warunkow. Ostatnio nawet stwierdzil, ze on tego psa juz nie chce, bo kupi
sobie cyt. "ladniejsza wersje biala".
Suczka jak do mnie trafila byla bardzo wychudzona, z uczuleniem (okazalo sie
ze jadla tylko korpusy kurczakow) i mocno zastraszona...
Dzisiaj facet zadzwonil ze chce odebrac psa...
Co mam robic? Ratujcie! Czy mam do niej jakies prawa?
Przeciez nie moge oddac psa na zmarnowanie... Psa, ktory sie juz do nas
przywiazal i stal sie czlonkiem rodziny
Pomozcie prosze,
T.
Obserwuj wątek
    • ouioui nie oddawaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.05.04, 12:30
      za Chiny Ludowe nie oddawaj !
      powiedz mu ze powiadomisz Towarzystwo Opieki nad Zwierzetami o tym jak
      traktowal psa!!!!

      blagam nie oddawaj.
      • ouioui i owiedz ze masz nagrania tego 09.05.04, 12:32
        jak powiedzial ze kupil sobie ladniejsza wersje.......
      • Gość: tatanka Re: nie oddawaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.04, 12:35
        ale czy jest jakas postawa prawna...
        jakies prawne argumenty ktorymi moge sie zaslonic?
        A jak dziala Towarzystwo? Tzn jak wyglada procedura? Ile to trwa? Jak oni to
        sprawdzaja - bo jezeli mailabym ja oddac, oni prowadziliby przez nastepne pol
        roku "dochodzenie", a potem znow zabrac... Przeciez ten pies zwariuje!

        • ouioui Re: nie oddawaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.05.04, 12:36
          nie oddawaj i tyle rano jutro zadzwon do TOZ i powiedz jaka jest sprawa.
    • pejsaty Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc 09.05.04, 12:47
      Gość portalu: tatanka napisał(a):

      . W koncu kilkakrotnie,
      > przy roznych osobach stwierdzil, ze pies jest moj bo on nie ma ani czasu ani
      > warunkow. Ostatnio nawet stwierdzil, ze on tego psa juz nie chce, bo kupi
      > sobie cyt. "ladniejsza wersje biala".

      jak masz swiadkow, ktorzy poswiadcza, ze zrzekl sie wlasnosci na twoja korzysc,
      to dobrze. ja bym na twoim miejscu nie oddawal psa. powiedz stanowczo ze nie
      oddasz i juz. jak mu tyle czasu nie zalezalo na nim, to i pewnie zalezy mu
      teraz nie tyle na psie, co na tym zebys mu zaplacila...
      • Gość: tatanka Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.04, 12:55
        chyba cos w tym jest, bo w rozmowie powiedzial mi zebym sobie nie myslala
        ze "podaruje mi 500zl"
        • orissa Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc 09.05.04, 14:03
          Tatanko, w żadnym wypadku nie oddawaj psa temu potworowi! Z Twojego postu jasno
          wynika że ten facet wcale nie kocha pieska i nie zajmował się nim jak należy.
          Postrasz go, że odpowie za znęcanie się nad zwierzęciem (bo przecież znęcaniem
          jest głodzenie psa i nie zapewnienie stworzeniu opieki medycznej [wychudzenie i
          alergia]), najgorsze jest to że facet myśli o kupnie innego psa, a skoro nie
          chciał się zajmować jednym to jaki byt zapewni drugiemu psu? :-(((((((
          Piesek został porzucony, Ty mu dałaś dom, opiekę i miłość, jest bezdyskusyjnie
          Twój, Tatanko!
          • Gość: gosia Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.04, 14:37
            nie oddawaj
            powiedz ze wielokrotnie mowił ze oddal ci psa i ze jest twoj bo sobie lepsza
            wersje kupil, przy swiatkach to mowił (wiec swiadków masz)
            powiedz ze pies był w cięzkim stanie zdrowotnym - alergia i wychudzenie na co
            masz swiadectwa w lecznicy (chodzilas z psem do weta chyba wiec na pewno sa tam
            jakies slady twoich wizyt a jezeli nie ma to weterynarz zna pewnie ciebie i psa)
            powiedz ze ponioslas wysokie koszty z tym zeby psa do porzadku doprowadzic i
            niech sie cieszy ze nie zawiadomilas odpowiednich sluzb ze pies byl zle
            traktowany i niezadbany (choc z tymi sluzbami to niestety roznie bywa i czesto
            staja za wlascicielem nawet jak pies ma źle u niego niz za kims kto sie domaga
            pomocy dla psa)
            ale reasumujac powiedz ze sie zrzekł psa przy swiadkach i ze w zadnym wypadku
            nie oddasz mu SWOJEGO psa na zmarnowanie i ze pewnie tak samo jak źle traktował
            pierszego psa tak samo pewnie traktuje obecnego i dobrze zeby odpowiednie
            służby sprawdziły to w jakim stanie jest jego obecny pies

            mam nadzieje ze ci psa nie porwie z podwórka!!!

            myślę, że chodzi o pieniądze, więc jezeli bedzie sie upierał to przy swiadkach
            moze spisz z nim jakąś umowę - jeżeli przyjdzie ci np. zapłacić za psa mu a on
            bedzie sie tego domagał, choc mysle ze lepiej nie płacić tylko wręcz postraszyc
            policją, ze chce wyłudzic kase za TWOJEGO PSA ktorego sie pozbył i który był w
            złym stanie i ze pewnie źle traktuje obecnego i ze dobrze zeby oni to sprawdzili

            poza tym sama mówisz, że masz świadków na to ze pies został ci przekazany!!! a
            to chyba najwazniejsze
            • mar.gajko Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc 09.05.04, 15:21
              Nie oddawaj - zgłoś na policję próbę wyłudzenia. Zbierz od świadków zeznania n
              apismie, że facet dał ci psa. Weź od weta "rachunki" wylicz sobie koszta
              żywienia, wszystko na piśmie. Weż od weta zaświadczenie w jakim stanie był
              pies. W jakim jest teraz - równiez rys psychologiczny. Przestraszy się.
            • Gość: BlueBerry Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.05.04, 15:24
              powiadom TOZ i dowiedz sie jak wyglada procedura odebrania psa takiemu
              wlascicielowi ktory go porzucil. jesli pies nie ma ksiazeczki zdrowia ani
              wlasciciel nie ma zadnego dokumentu ktory potwierdza ze jest wlascicielem psa
              to moze ci skoczyc. swoja droga mozesz psu wyrobic ksiazeczke na swoje nazwisko
              jako wlascicielki.
              a jesli bedzie chcial od ciebie jakies pieniadze za potencjalne opdkupienie psa
              od niego to dowiedz sie ile kosztuje doba w psim hotelu i podlicz do za te 4
              miesiace. sadze ze raczej to on bedzie musial ci doplacic.
              ale zacznij od TOZ i dowiedzenia sie jak to po prostu wyglada prawnie. tak
              bedzie najlepiej.
              • Gość: tatanka Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.04, 16:26
                dziekuje za wszystkie rady,
                jak na razie udalo mi sie finalne starcie odwlec do wtorku.
                Przez znajomych dotarlam rowniez do policjanta, z ktorym jeszcze dzisiaj
                wieczorem prawdopodbnie sie spotkam i zapytam go co w takiej sytuacji robic.
                Jutro tez zadzwonie jak radziliscie do TOZ aby dowiedziec sie kiedy pies
                jest "porzucony"...
                Gdybym miala pewnosc ze oni kochaja te bokserke, tylko oddali ja z jakichs
                waznych/niezaleznych od nich wzgledow - to bym imaczej do tego podeszla. Ale
                pies byl w okropnym stanie psychicznym i fizycznym, przez te pol roku nim sie
                nie interesowali (tak na marginesie jak mozna oddac psa zupelnie obcym ludziom
                w Wigilie?!) i teraz nagle im sie odwidzialo. A jak za tydzien znow zmienia
                zdanie? Pies to nie zabawka...
                ------------------
                Musz Wam powiedziec, ze bylam bardzo przeciwna przygarnieciu jakiegokolwiek
                psa. w pazdzierniku po dlugiej chorobie zmarla moja ukochana sznaucerka z ktora
                spedzilam pol mojego zycia i nie bylam gotowa na kolejnego...
                Kiedys w przyplywie slabosci powiedzialam rodzicom, ze jesli mielibysmy miec
                jeszcze jakies zwierze to niech to bedzie najbrzydszy psiak... taki ktorego
                nikt nie chce... no i prosze..."pod choinke" dostalam najwiekszego brzydala
                jakiego kiedykolwiek widzialam :)))
                Poczatki byly ciezkie... bokserka zywa i bardzo przyjazna byla utrapieniem.
                Wydawalo mi sie ze jest "zle wychowana" wskakiwala lapami na blaty kuchenne,
                stoly... potrafila sciagac jedzenie nawet jak bylismy w domu (jadla wszystko co
                sie nawinelo nawet cebule czy ogorki kiszone)- teraz tego juz nie robi. Pies
                nie byl rozpuszczony,byl zwyczajnie glodny i szukal kazdej mozliwej okazji zeby
                sie najesc. Teraz nie zwraca nawet uwagi na to ze jemy :)

                Stala sie bardziej "samodzielna". Tzn. na poczatku chodzila za mna krok w krok,
                nie potrafila zostawac sama w pomieszczeniu, a poza tym ciagle pchala sie na
                kolana. Teraz spi spokojnie, wybiera czasami "samotnosc". Przylepa dalej jest,
                ale juz tak desperacko nie potrzebuje bliskosci i aprobaty czlowieka.

                Wydaje mi sie ze delikatnie mowiac trzymana byla krotko. Caly czas niepewna i
                caly czas wpatrujaca sie w czlowieka czy aby przypadkiem nie zrobila czegos
                zlego. Jej posluszenstwo opieralo sie na panicznym strachu. Nie zapomne gdy
                pierwszy raz odwazylam sie ja spuscic ze smyczy w pewnym momencie
                przestraszylam sie ze wybiegnie na ulice, podbieglam do niej od tylu i capnelam
                ja za obroze. Wiecie co pies zrobil? przywarl do ziemi, stulil uszy i posikal
                sie ze strachu! Bylam w szoku... potem czolagal sie u mych stop i przez
                nastepna godzine chodzila skulona...mimo ze nawet nie podnioslam na nia glosu

                O tym ze pies nie roumial takich polecen jak odejdz/idz do koszyka (niezleznie
                od tonu glosu) nie wspomne... okazalo sie natomiast ze swietnie reaguje na
                komende... "sp***laj"

                Nie musze wam chyba mowic jak bylam szczesliwa kiedy sunia na polecenie "chodz
                do mnie" zaczela przybiegac w radosnych podskokach, a nie ze strachem w
                oczach... Ostatnio nawet w zabawie odwazyla mi sie "odpyskowac" :) Byla tak
                zaskoczona wlasna odwaga ze oczywiscie sie skulila...
                Zeby Was juz nie zanudzac... wiem ze czeka nas jeszcze sporo pracy, ale udalo
                nam sie zyskac jej zaufanie i nie chce jej zawiesc. Bede o nia walczyc
                Jeszcze raz wam dziekuje
                Pozdrawiam
                T.
                • bet-ka tatanko, nie daj się! 09.05.04, 22:48
                  Ten facet to bydlę (przepraszam, to obelga dla bydląt), brak mi słów.
                  Mam psa, kota i żółwia. Psa dostała w prezencie moja córka, ale żółw stepowy
                  przybłąkał się na łące a kota jako ślepe niemowlę znalazłam w koszu na
                  śmieci. "Litościwy" właściciel zawinął 3 kocie noworodki w sweter zanim
                  wyrzucił je w styczniu na mróz. Dobrze, że są jeszcze tacy ludzie jak ty, to
                  pozwala żyć dalej.
                  • venus22 Re: tatanko, nie daj się! 10.05.04, 07:07
                    Wydaje mi sie, bo nie znam polskiego prawa, ze facet nie ma juz zadnych praw do
                    psa skoro ci go dal, co potwierdzil przy swiadkach.
                    tak samo nie moze zadac 500 zl bo ci psa DAL, przy swiadkach.

                    Ty tez jednak nie mozesz dochodzic odszkodowania bo skoro ci psa dal, to
                    wzielas go na wlasna odpowiedzialnosc w takim stanie w jakim byl.

                    Jesli dojdzie do rozprawy, pamietaj kto ma dowody ten przewaznie wygrywa.

                    Venus
    • Gość: rab Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc IP: *.chello.pl 10.05.04, 09:45
      napisz jak potoczyły się sprawy i czy piesek został u Ciebie , trzymam za was
      kciuki , racja jest po Twojej stronie
    • Gość: hanka Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc IP: *.ichf.edu.pl 10.05.04, 14:21
      Powiedz mu zeby Cie nie denerwował bo obliczyłaś ile Cie kosztował pies przez
      ten okres , rzuc mu sumką większą niz 500 zł ( koszt hotelu będzie o wiele
      większy ) i niech sie więcej nie pokazuje bo go podasz do towarzystwa opieki
      nad zwierzętami , pies zostaje u Ciebie bo go poprostu porzucił i twardo stój
      przy swoim uporze nie oddania psa.Wyrób ksiązeczkę na psa u weterynarza na
      swoje nazwisko - bo i tak nie ma co liczyc ze odda ci swoją , zrób szczepienia
      i juz. Trzymaj sie bo szkoda psiny .
      • Gość: astra Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc IP: *.ey.com.pl / *.ey.com.pl 10.05.04, 15:28
        Moja siostra miala prawie identyczną historie, zaopiekowala się na 3 dni
        bokserkiem ktory jak się okazało byl głodzony, bity, przywiązywany do
        kaloryfera i miał nawet ślad po gaszeniu niedopałka. Psiak miał ok 4 miesięcy i
        jak moja siostra go wzięła to był w opłakanym stanie, jego zolądek nie
        przyswajal jedzenie i piesek bardzo ale to bardzo chorowal, wszystko demolowal,
        itp. Oczywiscie wlasciciel po 3 dniach się nie odezwał i dopiero gdzieś po 1,5
        miesiąca jak zobaczyl moja siostrę to zażądał zwrotu psiaka, Moja siostra
        powiedziala mu ze jak chce psa to najpierw będzie musial z TOZem porozmawiać, i
        że dopiero jak zwroci jej za weta, straty w mieszkaniu itp to mu tego psa odda,
        facet oczywiscie jak uslyszal sumke to stwierdzil ze w takim badz razie psa nie
        chce i minęło już 1,5 roku i psiak jest u mojej siostry.

        Myśle ze takich typkow to trzeba postraszyć i zażądać zwrotu kosztow, i może
        wtedy do nich cos dotrze
        • Gość: tatanka Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.04, 16:01
          U mnie jest podobnie z tym nagłym przypływem "miłości" tego faceta do MOJEJ
          bokserki. Zainteresował się ponownie zwierzęciem kiedy zaczęły do niego
          dochodzić głosy, że pies świetnie wygląda i inaczej się zachowuje.
          Co do tych nieszczęsnych pieniędzy to próbowałam go "odstraszyć" żądając
          zapłaty za półroczne utrzymywanie psa (czułam się podle... to takie
          upokarzające... uff) - oczywiście mnie wyśmiał i stwierdził, że utrzymanie psa
          tyle nie kosztuje (po tym jak sunia była wychudzona w sumie nie dziwi mnie jego
          zaskoczenie :/ )
          Wczoraj wieczorem facet wyciagnal ciezkie dziala. Zadzwonila do mnie jego byla
          dziewczyna i stwierdzila ze to ona jest wlascicielka psa (ma ksiazeczke zdrowia
          i zaswiadczenie o zakupie). Psa oddala mu "na przechowanie" i on nie mial prawa
          go oddawac, bo pies nie jest jego wlasnoscia. Czy musze dodawac, ze ona
          wiedziala ze pies jest u mnie i w ogole sie nim nie interesowala?
          Policjant powiedzial ze moze mi sunie odebrac i nie ma znaczenia ile pies u
          mnie byl, poniewaz to ona jest wlascicielka i nie z nia zawarlam "ustna umowe".

          Sama juz nie wiem co robic... Powoli trace sily... w desperacji zastanawialam
          sie czy nie oddac suni w jakies dobre rece i powiedziec zwyczajnie ze psa juz
          nie mam, a kontakt z nowym wlascicielem sie urwal... (ale znowu skazywac psiaka
          na zmiane wlascicieli? przeciez to okrutne)
          Taplam się w błocie...
          Nie wiem czy zawiadamiac w takiej sytuacji TOnZ... Baba powie ze kocha psa
          tylko nie mogla go odebrac, a o zwierze nie dbal jej byly... i co wtedy???

          powoli trace sily... o awanturach, grozbach i wyzwiskach nawet nie chce mi sie
          wspominac...

          Jedynym milym akcentem w ciagu tych dwoch dni bylo to ze wczoraj na wieczornym
          spacerze spotkalysmy zabe (czyz zaby nie sa fascynujace? ;) ) a dzisiaj
          moja "odwazna" bokserke pogonil pan labedz pilnujacy swojej zonki i gniazda :)))
          • Gość: BlueBerry Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.04, 16:27
            absolutnie zadzwon do TOZ-u i dowiedz sie jak oni moga ci pomoc.
            panna porzucila psa u swojego chlopaka )czyli wobec prawa u obcej osoby), on
            porzucil psa u Ciebie. zadne z nich nie interesowalo sie tym gdzie jest pies,
            czy jest zdrowy i co sie z nim dzieje przez pare miesiecy (ona rowniez jest
            winna bo jakby sie psem interesowala to by sie zorientowala ze jej byly facet
            psa nie ma i w takim razie co z psem sie dzieje). jest to porzucenie
            zwierzecia. teraz TOZ powinien po prostu pomoc ci formalnie stwierdzic czy jest
            to w jakis sposob regulowane prawnie. czy paromiesieczne porzucenie np. daje
            mozliwosc odebrania praw wlasnosci do psa. moze trzeba sie dowiedziec czy ktos
            z TOZ moglby byc mediatorem w tej sprawie. zebys sama sie z nimi nie szarpala.
            panna powinna sie z kims takim spotkac, okazac dokumenty, wytlumaczyc sie z
            porzucenia psa.
            swoja droga rece opadaja. zycze Ci powodzenia, choc polskie prawo niewiele ci
            daje mozliwosci.
            • Gość: GOSIA Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 10:49
              absolutnie zadzwon do TOZ-u i dowiedz sie jak oni moga ci pomoc.
              panna porzucila psa u swojego chlopaka )czyli wobec prawa u obcej osoby), on
              porzucil psa u Ciebie. zadne z nich nie interesowalo sie tym gdzie jest pies,
              czy jest zdrowy i co sie z nim dzieje przez pare miesiecy (ona rowniez jest
              winna bo jakby sie psem interesowala to by sie zorientowala ze jej byly facet
              psa nie ma i w takim razie co z psem sie dzieje). jest to porzucenie

              im chodzi tylko o kasę a nie o psa
              teraz niech sie nie zasłania jakaś była czy obecną dupą
              sorry
              absolutnie idż do TOZU a nie dzwon!! oraz do jakiś innych organizacji dla
              zwierząt
              przeciez mozliwe ze oni chcą tego psa tylko po to zeby go odsprzedac znowu bo
              teraz dobrze wyglada a nie po to zeby go kochac
              absolutnie szkoda psa
              na twoim miejscu sama wytoczyłabym sama ostre działa i tyle
              nie rozmawiaj z nim sama , popros kogoś z facetów niech mu przetłumaczy do
              rozsądku!!!!!
              załatwiaj sprawy na pismie
              po 1 - pozbieraj zaswiadczenia - od weterynarza w jakim stanie był pies, chyba
              \masz kogos kto go leczył długo? i wypisze ci zaswiadczenie w jakim stanie był
              pies fizycznym i psychicznym
              jak sie okazuje niestety w takich przypadkach nalezy działac od razu,. ile bys
              zaoszczedziła gdybys od razu zawiadomiła TOZ ze zwierze było maltretowane i
              głodzone i ze zostało ci oddane i jestes jego prawnym opiekunem!!!
              weź zaświadczenia o tym ile wydałaś na psa
              weź zaswiadczenia od osob, ktore slyszaly ze ci psa daje
              to ze ewentualnie jest to pies kogos innego to cie g obchodzi bo ten ktos nie
              interesował sie psem TYLE CZASU
              weź adwokata - to nie kosztuje az tak duzo i sama WYTOCZ IM /JEMU sprawe za
              porzucenie!!!!!, powiedz ze sprawa jest juz w sądzie i ze dostanie
              zawiadomienie i ze jezeli sie nie odczepi bedzie odpowiadał za znęcanie sie nad
              zwierzeciem!!!! - przytocz odpowiednie paragrafy zaś jego " wlascicielka" od
              siedmiu boleści - za to, że go porzuciła!!!!
              na takich bydlakow nalezy od razu wytoczyc duze działa i tyle!!!!

              nie czekaj az on zawiadomi "odpowiednie organa i cie nie daj Boze oskarzy o
              zabrania mu psa!!! ale SAMA TO ZROB im szybciej tym lepiej
              weź zaswiadczenie również, o cenach psiego hotelu i
              wszystkie koszty związane z psem" leczenie, lekarstwa, jedzenie, hotel, sprawy
              w mieszkaniu itd - miej na pismie
              oraz dowody, od tych ludzi - zwykle zaswiadczenie rozmowy z ich podpisem,
              mozesz sie przeciez przejsc po osobach i pozbierac podpisy ze byly swiadkami
              tego ze ci psa przekazał oraz ze pies był w ciezkim stanie
              mozesz te podpisy rowniez wziac od sasiadow!!! widzieli przeciez psa na samym
              początku

              powiedz ze nie chodzi ci o koszty w przeciwienstwie do niego ale o to zeby pies
              był kochany i ze przez te pol roku to mogl juz zdechnac i jakas paniusia moze
              ci pocałowac
              sorry ale po prostu zbierz jak najwiecej dowodow, zawiadom TOZ ( na pismie!!!!
              i osobiscie idź i porozmawiaj) nie zrazaj sie tez opiniami ze sie nie da nic
              zrobic - bo sie da (juz nie wspomne ze najlepiej by podziałał bacik prosto na
              bydlecy zad tego potwora!) i jeszcze przejdź się do innych towarzystw - ja
              niestety mam kota i nie orientuje sie jakie to moga byc towarzystwa
              weź adwokata (to nie sa az takie duze koszty) i jak słowo daje założ tą sprawe
              za znecanie sie i za porzucenie a przynajmniej przygotuj papiery!!! - pokaz mu
              to
              i moze zawiadom rozniez jakies media - lokalną prasę, gazetę, cokolwiek,
              superexpress, stołeczną , cokolwiek, myślę, ze małyartykulik by nie zawadził

              pod zadnym pozorem nie oddawaj psa!!!!! i tak jak mówię nie rozmawiaj z nim
              1. zbież dowody - od weta, od osob ktore slyszaly ze ci psa daje, od sasiadow o
              stanie psa
              2. idź do TOZU - zapytaj i złóz oficjalne pismo
              3. weź adwokata i zaloż sprawe!!! a przynajmniej napisz pozew i załącz
              wszystkie koszty jakie były z tym związane!!!
              4. daj mu na pismie informacje i nie gadaj, unikaj a jezeli juz to powiedz
              zeby sie kontaktował z twoim adwokatem w tej sprawie bo sprawa idzie do sądu i
              bedzie odpowiadał ze swoja du*ą za znęcanie sie psychiczne i fizyczne oraz
              głodzenie psa!!
              5. co najwyzej daj mu kopie pisma złozonego do TOZU

              nie ma na co czekac i nalezy samemu zaatakowac tak zeby ci nie daj BOZE Siłą
              nie odebrał psa tylko po to zeby go sprzedac potem np. albo co
              po jego stronie jest sytuacja - jezeli nie masz dowodow na to w jakim stanie
              jest pies - więc te dowody uzbieraj!!!
              załóż ksiązeczke i weź zaswiadczenia od weta i powiedz mu o sprawie

              prawda jest taka ze im zalezy na kasie i nawet jakbys zapłaciła te 500 zl !!!
              obawiam sie ze za jakis czas mogliby chciec wiecej!!!! z jednej strony na
              odczepnego mozna zaplacic ale jaka masz gwarancje ze za chwile nie odezwie sie
              kolejna byla albo obecna du*a twierdzac ze to jest jej pies???? i ze np. umowa
              spisana z nim jest nieprawna?????

              co do rad policjanta - to tez kazdy moze ci powiedziec co innego, mysle ze w
              razie nachodzenia przez niego - tez mały donos na pismie!!!! do komendy nie
              zaszkodzi - z wszystkimi załącznikami złozonymi do TOZU, do ewentualnego sądu,
              od WEta od ludzi od osob ktore widziały psa itd itp

              PŁENTA JEST TAKA MOI DRODZY ZE JAK dostajemy od kogos zwierze czy nawet
              znajdujemy powinnismy od razu biec na cos w rodzaju obdukcji, i miec konkretne
              dokumenty na to: od weterynarza w nawet dlugim opisem stanu zdrowia, potem,
              brac na bieżąco!!!, składać pismo - nawet oswiadczenie do TOZU (nie to zeby
              oskarzac kogos od razu ale zeby był ślad sprawy) itd itp. tak zeby MIEC DOWODY
              I NIC NA GEBE
              to straszne , ale niestety liczy sie slowo pisane- moja znajoma oddawala kotke
              do wlozenia w gips do lecznicy i kto by wtedy myslał o pokwitowaniu ze kot
              zostaje w lecznicyc na pismie!!!! a jak przyszła po odbior, okazało sie z e
              kota nie ma i personel nie wiedział co sie z nią stało!!! potem stwierdzili ze
              chyba uciekła!!!! - teraz ona sie wkurza i placze bo gdyby miała papier po
              prostu oskarzyłaby ich o to ze nie dopilnowali kici, no bo w koncu to nie
              dopomyslenia!!!
              cale szczescie znalazła sie w piwnicy w bloku gdzie ta lecznica ale gdyby sie
              nie znalazła??????

              WALCZ O PSA< I SAMA ZACZNIJ ATAKOWAC A NIE TYLKO SIE BRONIC< !!!!!!!!
              za zadne skarby swiata nie oddawaj go!!!!
              i zrób jak powyzej !!!!!
              ps. jezeli zdecydujesz sie zaplacic to zrob to przy swiadkach i na konkretnej
              umowie!!! że, ta i ta osoba oswiadcza pod groźbą odpowiedzialnosci karnej ze
              jest wlascicielem psa i ze zrzeka sie wraz z otrzymanym wynagrodzeniem za psa
              wszelkich praw do niego, wręcz u notariusza !(jak Boga kocham nigdy wczesniej
              nie myslałam ze sama bede az tak przewidująca ale przez to mimo ze jestem młoda
              robię się na zabezpieczającą się matronę;)))) wszystko na piśmie ale życie mnie
              tego nauczyło i uczy!!!!)
              jezeli zdecydujesz sie im placic to tylko w ten sposob, jak nie beda chcieli
              sie zgodzic albo ta stawka bedzie coraz wieksza to po prostu zrob jak wyzej!!!

              ja bym chyba od razu zaczeła od tych puntów jak wyżej!! nie ma na co czekac i
              głaskac takich po główce
              zrob wszystko zeby PIESEK NIE CIERPIAŁ< TY MU DAJESZ MILOSC a oni go
              sponiewierają i znowu gdzies porzucą albo sprzedadzą
              !!!!!!!!!!!!
          • pejsaty Re: do kogo nalezy pies? - prosba o szybka pomoc 10.05.04, 16:37
            czy w czasie od kiedy pies jest byl u ciebie, bylas z nim u weterynarza? chodzi
            o kogos wiarygodnego kto moglby potwierdzic stan psa kiedy trafil do ciebie
            oraz o potwierdzenie tego, ze ponioslas koszty zwiazane z jego leczeniem. na
            pewno masz tez jakies zdjecia psa wtedy kiedy trafil do ciebie, ktore pokazuja
            w jakim stanie byl wtedy. to tez jest dowod. no i zeznania swiadkow, o ktorych
            wspominalas.
            a teraz bardzo wazne: policjant nie ma prawa ci zabierac psa! do tego potrzeba
            orzeczenia sadu! powiedz zdecydowanie temu kolesiowi, ze niech idzie do sadu
            jak chce miec psa! a wiesz jakie sa u nas sady - kazdy sie od nich trzyma z
            daleka, na pewno nei bedzie mu sie chcialo ponosic kosztow z tym zwiazanych...
            bardziej obawialbym sie, ze gostek zechce na tobie wymusic oddanie psa
            pogrozkami albo "laskawie" zgodzi sie na "piec baniek" czy cos takiego
            (oczywiscie zadnej kasy mu nie dawaj, wezmie a potem i tak bedzie sie domagal
            psa).
            dlatego w zadnym wypadku nie wpuszaczaj do domu tego kolesia i nie gadaj z nim
            o psie, nawet telefonionicznie, i na pewno sie nie tlumacz i nie
            usprawiedliwiaj, bo uzna, ze miekniesz. aha i dobrze zebys w najbliszszym
            czasie wychodzila na spacery z psem najlepiej w czyims jeszcze towarzystwie.
            kto wie co ten typ knuje? moze zechce ci go odebrac sila?

            skontaktuj sie tez moze z towarzystwem opieki nad zwierzetami, tam tez maja na
            pewno jaiegos prawnika ktory moze pomoc... moze daj znac skad jestes, moze ktos
            z tej okolicy tez bedzie znal namiary do kogos kto ma doswiadczenie z podobnymi
            wypadkami.

            podsumowujac: psa nie oddawaj, stanowczo powiedz kolesiowi, ze nie oddasz go, a
            jak chce go odzyskac to niech odda sprawe do sadu. i ze wiecej nie masz zamiaru
            z nimi gadac. a to ze ta niby wlascicielka psa sie nim nei opiekowala, tylko
            dala go na przechowanei osobie ktora sie nie zajmowala wlasciwie psem, to jest
            kolejnym argumentem przeciwko niej.

            pozdrawim ciebie i TWOJA bokserke.
    • Gość: GOSIA Re: TATANKO!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 10:52
      absolutnie zadzwon do TOZ-u i dowiedz sie jak oni moga ci pomoc.
      panna porzucila psa u swojego chlopaka )czyli wobec prawa u obcej osoby), on
      porzucil psa u Ciebie. zadne z nich nie interesowalo sie tym gdzie jest pies,
      czy jest zdrowy i co sie z nim dzieje przez pare miesiecy (ona rowniez jest
      winna bo jakby sie psem interesowala to by sie zorientowala ze jej byly facet
      psa nie ma i w takim razie co z psem sie dzieje). jest to porzucenie

      im chodzi tylko o kasę a nie o psa
      teraz niech sie nie zasłania jakaś była czy obecną dupą
      sorry
      absolutnie idż do TOZU a nie dzwon!! oraz do jakiś innych organizacji dla
      zwierząt
      przeciez mozliwe ze oni chcą tego psa tylko po to zeby go odsprzedac znowu bo
      teraz dobrze wyglada a nie po to zeby go kochac
      absolutnie szkoda psa
      na twoim miejscu sama wytoczyłabym sama ostre działa i tyle
      nie rozmawiaj z nim sama , popros kogoś z facetów niech mu przetłumaczy do
      rozsądku!!!!!
      załatwiaj sprawy na pismie
      po 1 - pozbieraj zaswiadczenia - od weterynarza w jakim stanie był pies, chyba
      \masz kogos kto go leczył długo? i wypisze ci zaswiadczenie w jakim stanie był
      pies fizycznym i psychicznym
      jak sie okazuje niestety w takich przypadkach nalezy działac od razu,. ile bys
      zaoszczedziła gdybys od razu zawiadomiła TOZ ze zwierze było maltretowane i
      głodzone i ze zostało ci oddane i jestes jego prawnym opiekunem!!!
      weź zaświadczenia o tym ile wydałaś na psa
      weź zaswiadczenia od osob, ktore slyszaly ze ci psa daje
      to ze ewentualnie jest to pies kogos innego to cie g obchodzi bo ten ktos nie
      interesował sie psem TYLE CZASU
      weź adwokata - to nie kosztuje az tak duzo i sama WYTOCZ IM /JEMU sprawe za
      porzucenie!!!!!, powiedz ze sprawa jest juz w sądzie i ze dostanie
      zawiadomienie i ze jezeli sie nie odczepi bedzie odpowiadał za znęcanie sie nad
      zwierzeciem!!!! - przytocz odpowiednie paragrafy zaś jego " wlascicielka" od
      siedmiu boleści - za to, że go porzuciła!!!!
      na takich bydlakow nalezy od razu wytoczyc duze działa i tyle!!!!

      nie czekaj az on zawiadomi "odpowiednie organa i cie nie daj Boze oskarzy o
      zabrania mu psa!!! ale SAMA TO ZROB im szybciej tym lepiej
      weź zaswiadczenie również, o cenach psiego hotelu i
      wszystkie koszty związane z psem" leczenie, lekarstwa, jedzenie, hotel, sprawy
      w mieszkaniu itd - miej na pismie
      oraz dowody, od tych ludzi - zwykle zaswiadczenie rozmowy z ich podpisem,
      mozesz sie przeciez przejsc po osobach i pozbierac podpisy ze byly swiadkami
      tego ze ci psa przekazał oraz ze pies był w ciezkim stanie
      mozesz te podpisy rowniez wziac od sasiadow!!! widzieli przeciez psa na samym
      początku

      powiedz ze nie chodzi ci o koszty w przeciwienstwie do niego ale o to zeby pies
      był kochany i ze przez te pol roku to mogl juz zdechnac i jakas paniusia moze
      ci pocałowac
      sorry ale po prostu zbierz jak najwiecej dowodow, zawiadom TOZ ( na pismie!!!!
      i osobiscie idź i porozmawiaj) nie zrazaj sie tez opiniami ze sie nie da nic
      zrobic - bo sie da (juz nie wspomne ze najlepiej by podziałał bacik prosto na
      bydlecy zad tego potwora!) i jeszcze przejdź się do innych towarzystw - ja
      niestety mam kota i nie orientuje sie jakie to moga byc towarzystwa
      weź adwokata (to nie sa az takie duze koszty) i jak słowo daje założ tą sprawe
      za znecanie sie i za porzucenie a przynajmniej przygotuj papiery!!! - pokaz mu
      to
      i moze zawiadom rozniez jakies media - lokalną prasę, gazetę, cokolwiek,
      superexpress, stołeczną , cokolwiek, myślę, ze małyartykulik by nie zawadził

      pod zadnym pozorem nie oddawaj psa!!!!! i tak jak mówię nie rozmawiaj z nim
      1. zbież dowody - od weta, od osob ktore slyszaly ze ci psa daje, od sasiadow o
      stanie psa
      2. idź do TOZU - zapytaj i złóz oficjalne pismo
      3. weź adwokata i zaloż sprawe!!! a przynajmniej napisz pozew i załącz
      wszystkie koszty jakie były z tym związane!!!
      4. daj mu na pismie informacje i nie gadaj, unikaj a jezeli juz to powiedz
      zeby sie kontaktował z twoim adwokatem w tej sprawie bo sprawa idzie do sądu i
      bedzie odpowiadał ze swoja du*ą za znęcanie sie psychiczne i fizyczne oraz
      głodzenie psa!!
      5. co najwyzej daj mu kopie pisma złozonego do TOZU

      nie ma na co czekac i nalezy samemu zaatakowac tak zeby ci nie daj BOZE Siłą
      nie odebrał psa tylko po to zeby go sprzedac potem np. albo co
      po jego stronie jest sytuacja - jezeli nie masz dowodow na to w jakim stanie
      jest pies - więc te dowody uzbieraj!!!
      załóż ksiązeczke i weź zaswiadczenia od weta i powiedz mu o sprawie

      prawda jest taka ze im zalezy na kasie i nawet jakbys zapłaciła te 500 zl !!!
      obawiam sie ze za jakis czas mogliby chciec wiecej!!!! z jednej strony na
      odczepnego mozna zaplacic ale jaka masz gwarancje ze za chwile nie odezwie sie
      kolejna byla albo obecna du*a twierdzac ze to jest jej pies???? i ze np. umowa
      spisana z nim jest nieprawna?????

      co do rad policjanta - to tez kazdy moze ci powiedziec co innego, mysle ze w
      razie nachodzenia przez niego - tez mały donos na pismie!!!! do komendy nie
      zaszkodzi - z wszystkimi załącznikami złozonymi do TOZU, do ewentualnego sądu,
      od WEta od ludzi od osob ktore widziały psa itd itp

      PŁENTA JEST TAKA MOI DRODZY ZE JAK dostajemy od kogos zwierze czy nawet
      znajdujemy powinnismy od razu biec na cos w rodzaju obdukcji, i miec konkretne
      dokumenty na to: od weterynarza w nawet dlugim opisem stanu zdrowia, potem,
      brac na bieżąco!!!, składać pismo - nawet oswiadczenie do TOZU (nie to zeby
      oskarzac kogos od razu ale zeby był ślad sprawy) itd itp. tak zeby MIEC DOWODY
      I NIC NA GEBE
      to straszne , ale niestety liczy sie slowo pisane- moja znajoma oddawala kotke
      do wlozenia w gips do lecznicy i kto by wtedy myslał o pokwitowaniu ze kot
      zostaje w lecznicyc na pismie!!!! a jak przyszła po odbior, okazało sie z e
      kota nie ma i personel nie wiedział co sie z nią stało!!! potem stwierdzili ze
      chyba uciekła!!!! - teraz ona sie wkurza i placze bo gdyby miała papier po
      prostu oskarzyłaby ich o to ze nie dopilnowali kici, no bo w koncu to nie
      dopomyslenia!!!
      cale szczescie znalazła sie w piwnicy w bloku gdzie ta lecznica ale gdyby sie
      nie znalazła??????

      WALCZ O PSA< I SAMA ZACZNIJ ATAKOWAC A NIE TYLKO SIE BRONIC< !!!!!!!!
      za zadne skarby swiata nie oddawaj go!!!!
      i zrób jak powyzej !!!!!
      ps. jezeli zdecydujesz sie zaplacic to zrob to przy swiadkach i na konkretnej
      umowie!!! że, ta i ta osoba oswiadcza pod groźbą odpowiedzialnosci karnej ze
      jest wlascicielem psa i ze zrzeka sie wraz z otrzymanym wynagrodzeniem za psa
      wszelkich praw do niego, wręcz u notariusza !(jak Boga kocham nigdy wczesniej
      nie myslałam ze sama bede az tak przewidująca ale przez to mimo ze jestem młoda
      robię się na zabezpieczającą się matronę;)))) wszystko na piśmie ale życie mnie
      tego nauczyło i uczy!!!!)
      jezeli zdecydujesz sie im placic to tylko w ten sposob, jak nie beda chcieli
      sie zgodzic albo ta stawka bedzie coraz wieksza to po prostu zrob jak wyzej!!!

      ja bym chyba od razu zaczeła od tych puntów jak wyżej!! nie ma na co czekac i
      głaskac takich po główce
      zrob wszystko zeby PIESEK NIE CIERPIAŁ< TY MU DAJESZ MILOSC a oni go
      sponiewierają i znowu gdzies porzucą albo sprzedadzą
      TO PRAWDA< ZADEN POLICJANT ANI DUCH SWIETY BEZ NAKAZU SADU NIE MOZE CI PSA
      ODEBRAC!!!!!!
      NIE MUSISZ DYSKUTOWAC Z TYM FACETEM< I W ZADNYM WYPADKU NIE WPUSZCZAJ DO DOMU
      ZBIERZ DOWODY I NAWET JAK CI SIE ROBI NIEDOBRZE SAMA WYTOCZ DZIALA PRZECIWKO
      NIEMU/NIM!!!! ZROB TO DLA TEJ PSINKI!!!!!!!
    • rezurekcja TOZ 12.05.04, 10:47
      www.toz.pl/
      • Gość: nora Re: TOZ IP: 217.113.224.* 12.05.04, 20:39
        TOZ bym sobie odpuściła, ale zgłosiła na policję, że nachodzą. Zaświadczenia od
        weterynarza i RACHUNKI za leczenie to w tym przypadku sprawa ważna - byc może
        lepiej przygotowac umowę na mocy której tamci właściciele zrzekną się praw do
        psa - niestety kasa to mocny argument - jeśli sa tacy jacy są, to żal im będzie
        wyłożyć ewntualne pieniążki nawet po odliczeniu owych 5 stów. Rachunek jest
        prosty 5 złotych dziennie na puszkę to przez ten czas +- 700 plus koszty
        leczenia - więc niech spadają na drzewo. I to pisemnie! Jeśli masz świadków to
        Ty możesz ich oddać do sądu za próbę oszustwa i wyłudzenie pieniędzy - nie
        sądzę żeby chcieli na to pójść!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka