Dodaj do ulubionych

A mój kot....:):):)

28.06.04, 10:42
No wlasnie, mam problem (bardzo powazny :) i prosze mi sie tu nie smiac!!!!)
Moj kot (kocur - kastrat) uwielbia mojego faceta ;) Do tej pory to JA bylam
ukochana Pani ktorej wskakiwalo sie na kolana mruczalo lasilo itd. Odkad moj
mezczyzna bywa u mnie w domu kot olewa mnie bezczelnie laszac sie mruczac i
wskakujac na kolana jemu. Mnie traktuje jako osobe dajaca jedzenie i tyle.
Facet jest bostwem na niebosklonie i obiektem goracych uczuc . Zeby bylo
zabawniej moj mezczyzna jest zadeklarowanym psiarzem i koty jak i inne
zwierzeta lubi ale bez szalenstw. Kot adoruje go straszliwie i jest smutny
osowialy gdy JEGO niema w domu. Ostatnio moj ukochany ogladal mecz (ME sa w
koncu) Kot uwalil mu sie na kolana a gdy JA chcialam sie przytulic z boczku
zaczal na mnie prychac!!!! No i co ja mam zrobic , niedluga beda spac razem
w lozku pewnie a ja wyladuje na fotelu :( (chlip chlip)
a tak serio zdazaly sie wam takie przypadki ze zwierzak (niekoniecznie kot)
zwracal swa milosc ku komus innemu..?
Obserwuj wątek
    • kotka.zielonooka Re: A mój kot....:):):) 28.06.04, 10:43
      w kweti wyjasnienia: prychac zaczal kot nie facet :):):):)
      • pierozek_monika Re: A mój kot....:):):) 28.06.04, 10:51
        Jedna z moich kotek jest bardzo nieśmiała. Gość w dom = kot za kanapę :)
        Ale mam jednego kolegę, którego kotka sobie ulubiała, i gdy tylko przyjdzie, to
        uwala mu się na kolanach, lub opiera łapki na jego ramionach i wącha z
        namaszczeniem jego buzię.
        Mnie i męża bardzo śmieszy ten wyraz sympatii :)
        • kotka.zielonooka Re: A mój kot....:):):) 28.06.04, 11:20
          Moze twoj kolega pije waleriane?!:):):) i kocice ciagnie do niego ?:)
    • carmella Re: A mój kot....:):):) 28.06.04, 11:23
      no na szczescie kota najbardziej na swiecie kocha mnie.
    • Gość: sol_bianca Re: A mój kot....:):):) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.04, 11:47
      Mam wrażenie, że koty najbardziej kochają tych, którzy za kotami nie przpadają
      szczególnie. Może nie lubią narzucania się? Przykładem mój ojciec, który kiedyś
      kotów nie znosił (co nie znaczy że je kopał itp., ale po prostu ignorował), a
      gdziekolwiek byliśmy, wszystkie koty z okolicy złaziły się do niego.
    • Gość: vww Re: A mój kot....:):):) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.04, 11:55
      Kiedyś zakochała się we mnie moja własna gęś - a chodziła, a podszczypywała,
      najgorsze było to, że zmuszała mnie do seksu - zabiegała mi drogę i siadała
      przede mną, żeby ją pokryć, więc ja, niewiele myśląc, a podpatrując brutalnego
      gąsiora, przypierałam ją ręką do ziemi, ciągnęłam za pióra, szczypałam,
      miotałam nią we wszystkie strony, widać było zachwyt na jej twarzy - tfu,
      zboczeniec cholerny, odchodziła cała rozanielona, poprawiając piórka,
      szatan ze mnie, nie kogut:))
      Wszystko ustało, odkąd złożyła jajka, wykluły się dwie gąski - dała mi spokój.
      p.s. ale te dzieci to chyba nie ze mną!
      • pierozek_monika Re: A mój kot....:):):) 28.06.04, 11:58
        kiedyś też był w gw duży format fotoreportaż o wielbłądzie zakochanym w rodzaju
        żeńskim ludzi - a nie własnego gatunku :) troszkę to było niebezpieczne, bo był
        zazdrosny i atakował, gdy stwierdził, że jego wybranka jest zagrożona lub
        podrywana :)
    • karolina.p Re: A mój kot....:):):) 29.06.04, 21:45
      Mój kot też miał kiedyś fazę miłości bezgranicznej do mojego faceta. Piszę
      fazę, bo minęło mu po ok. miesiącu. Co prawda nie prychał na mnie, ale tak mnie
      ignorował, że aż czasem mi się płakać chciało :) Potem przyszło opamiętanie i
      kocio stwierdziło, że to ja jestem dalej obiektem miłości.
      • mysiam1 Re: A mój kot....:):):) 29.06.04, 22:19
        Kot, którego kiedyś mieliśmy uwielbiał naszego znajomego, który miał bujną
        brodę. Kiedy po raz pierwszy się spotkali, ku naszemu zdziwieniu kot oszalał -
        wskoczył naszemu koledze na klatkę piersiową, potem na ramiona i zaczął "jak
        głupi" ;-))) ocierać się o jego brodę, mrucząc przy tym i popiskując.
        Oczywiście ten pan wcale nie przepadał za kotami, wręcz przeciwnie...;-)

        A co do spraw damsko-męskich to słyszałam kiedyś o króliczku (samcu), który na
        widok pana (b. często wyjeżdżającego) wpadał w szał i gryzł go po kostkach.
        Podobno sytuacja była tak poważna, że w grę wchodziło nawet ultimatum "albo ja
        albo królik", więc krewkiego samczyka trzeba się było pozbyć. Na jego miejsce
        kupiono samiczkę, która nie przejawiała już takich zapędów, w każdym razie nie
        wobec pana ;-)
        • kotka.zielonooka Re: A mój kot....:):):) 30.06.04, 09:12
          A dzisiaj to wcale juz nie jest smiesznie....Kot wpakowal sie nam do łóżka rano
          (normalnie w nocy ma zakaz przebywania w sypialni bo budzi o 4 - 5 rano i chce
          sie bawic). No ale rano jakos mu sie udalo i... zaczal mnie "podgryzac" Nie
          reagowalam wiec coraz mocniej. Wyraznie mu sie nie podobalo ze zajmuje miejsce.
          Serio uwielbiam mojego kota ale ledwo sie powstrzymalam zeby mu nie przylac w
          dupsko...(Mowilam ze wrotce pewnie skoncze na fotelu a oni beda sypiac razem :P)
          I teraz serio zastanawiam sie co zrobic...kocur chyba za stary jest zeby go
          wychowac (8 lat) i jestem troche bezradna.
          Perspektywa , ze bede atakowana przez wlasnego kota jest malo czarujaca...
          A zeby tak nie smęcić to powiem, ze moj ukochany ma psa - suke (sznaucerke
          olbrzyma) ktora z kolei uwielbia mnie, choc nie kosztem uczuc do niego , bo Pan
          jest na pewno na pierwszym miejscu (czyzby psy byly jednak wierniejsze?)Mysle
          tez ze to uwielbienie jest wynikiem tego ze na duzo jej pozwalam
          i "dopieszczam" a moj facet twardziela zgrywa i pies chodzi "jak w zegarku"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka