Dodaj do ulubionych

Uczuc show...

IP: 217.144.243.* 28.06.04, 15:11
Zauwazylem dziwna przypadlosc,moze sie myle sa to moje osobiste
odczucia..Najbardziej zadeklarowani milosnicy zwierzat czesto odnosza sie z
niechecia do ludzi,nie wspominajac juz o ludziach ktorzy ze zwierzetami
niekoniecznie...Przeciez czlowiek ktory kocha wszelkiej masci zwierzaki
powinien w sposob podobny odzwierciedlac to w stusunku do ludzi.Czesto jest
jednak na odwrot.Kiedys moi znajomi mieszkali obok jumbo "kociary",miala w
domu chyba z 15 tych stworzen.Smrod przeplatany z chalasem.Kobieta jednak nie
widziala problemu,to sasiedzi byli be bo jak mozna nie akceptowac zapachu
kocich ekstrementow."Milosnicy zwierzat"wiecej poszanowania dla tych ktorzy
ze swoich uczuc nie robia show.
Obserwuj wątek
    • pierozek_monika Re: Uczuc show... 28.06.04, 15:15
      Obawiam się, że osoby, o których piszesz, nie uczestniczą na forum, więc apel
      do nich nie dotrze. Sądzę, że wszystkie swoje pieniądze wydają na utrzymanie
      tych przygarniętych zwierząt, wię nie mają już na taki "zbyt" jakim jest
      komputer i internet.
      • Gość: yoyo Re: Uczuc show... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 15:18
        szkoda mi tych ludzi,zwlaszcza ,ze pozyskuja uznanie tylko u nielicznej grupy
        entuzjastow.Raczej sa postrzegani jako dziwacy.Jezeli jednak sa przez to
        szczesliwsi ich wolny wybor
        • fion_a Re: Uczuc show... 28.06.04, 15:44
          Właśnie, jest to wolny wybór, i wybacz, ale nie Ty decydujesz kto kogo ma bardziej lubic, czy zwierzeta, czy ludzi, a ludzi tez wiekszosc lubi w zaleznosci od rasy czy koloru wlosow.

          I mysle sobie,ze skoro istnieja wszyscy Ci, ktorzy zwierzat nie szanuja, wyrzucają itp. to na szczescie sa tez tacy "dziwacy", którym zalezy........

          Poza tym jest jeszcze tak, ze nie sadze, aby ktos doznal krzywdy ze strony zwierzat z ich wlasnej woli i dla ich satysfakcji (zwierzat znaczy sie), a ze strony ludzi, owszem.
          • Gość: yoyo Re: Uczuc show... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 15:55
            Co do krzywdy to mozna by bylo polemizowac....nie oto jednak chodzilo
            • fion_a Re: Uczuc show... 28.06.04, 16:02
              Gość portalu: yoyo napisał(a):

              > Co do krzywdy to mozna by bylo polemizowac....nie oto jednak chodzilo

              więc o co??I co to znaczy, ze sie powinno??Znaczy, ze miłosicy zwierzat powinni lubic tez ludzi......

              A może znasz jakies przykłady, kiedy zwierze dla własnej satysfakcji zaatakowalo??
              • Gość: yoyo Re: Uczuc show... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 16:08
                Znam przypadki,ze zwierze zagryzlo dziecko,starsza osobe,i wiele przypadkow
                dotkliwego pogryzienia.Wiem tez co mi zaraz odpiszesz,ze to wina ludzi.Bo
                nianczyl rettveilera zamias trzymac go mocna reka.Tylko zbytnie trzymanie psa w
                ryzach zapewne kluci sie z Twoim swiatopogladem.
                • fion_a Re: Uczuc show... 28.06.04, 16:20
                  No bo jest to wina ludzi, niestety. Trzymanie, a raczej wychowanie psa tak,zeby znal swoja pozycje w stadku nie kłóci sie z moim swiatopogladem;))
                • pierozek_monika Re: Uczuc show... 28.06.04, 16:28
                  Wina ludzi, bo biorą psa, a nie mają zielonego pojęcia o wychowaniu go.
                  Traktują psa jak upośledzone dziecko, ustępują mu, czasami nawet zupełnie
                  nieświadomie wysyłają sygnał za sygnałem, że pies jest szefem, i nadają mu
                  prawa szefa. Oni są poprostu nieświadomi, że psy posługują się trochę innym
                  językiem
                  • mysiam1 Tak, ale... 28.06.04, 17:00
                    ...jeżeli zostanę napadnięta na ulicy i pobita, to nie będę myślała o tym, że
                    bandzior, który to zrobił, miał być może trudne dzieciństwo i nie został
                    wychowany na dobrego człowieka. Jeżeli pogryzie mnie pies, którego właściciel
                    nie potrafił odpowiednio ustawić w hierarchii, broniąc się, będę próbowała dać
                    w łeb psu, a nie właścicielowi. Szczerze mówiąc gdybym w czasie, kiedy biegałam
                    wokół mojej córki, której z przedramienia, o centymetr od łokcia i grubych
                    naczyń krwionośnych, zwisały strzępki mięśni, miała pod ręką broń,
                    przypuszczalnie zastrzeliłabym psa, który to zrobił. Mojego psa. Nie jechałabym
                    do jego poprzednich właścicieli i nie oskarżyła ich o takie a nie inne
                    wychowanie.

                    Piszesz, Moniko, że ludzie mają psy, czy inne zwierzaki, o których nic nie
                    wiedzą...a spójrz - wiele osób na tym forum nawołuje do brania psów ze
                    schroniska - ile rodzin z dziećmi jedzie do schroniska, gdzie proszące psie
                    oczy wzbudzą litość na tyle dużą, że ich właściciel zostaje zabrany do
                    domu?...I każdemu się wydaje, że od tej chwili pies z czystej wdzięczności
                    będzie do końca życia grzeczny, nie będzie sprawiał kłopotów itd...a kłopoty
                    dopiero się zaczynają - po paru tygodniach pies pokazuje rogi, wychodzą jakieś
                    jego lęki (bo w końcu tak naprawdę nie wiadomo, kto go kiedyś skrzywdził - może
                    było to właśnie dziecko?), staje się agresywny, albo po prostu nieposłuszny, a
                    jego nowi opiekunowie nie wiedzą, co z tym fantem począć - bo przecież na
                    plakatach jest napisane, że pies ze schroniska kocha najbardziej...Sądzę, że
                    wiele z tych ogłoszeń, które tak oburzają forumowiczów (i mnie czasem też),
                    pisanych jest pod wpływem bezradności - bo nikt się nie przyzna, że z psem po
                    przejściach po prostu nie daje sobie rady, że zaczął się go bać, że "miało być
                    inaczej", a tu rzeczywistość skrzeczy. A jak tu nauczyć psa dyscypliny,
                    skoro "on taki biedny i tyle się nacierpiał"?
                    Nie wciskajmy więc na siłę ludziom psa ze schroniska, tak, jak nie wciska się
                    na siłę dziecka z domu dziecka - i do jednej, i do drugiej decyzji należy
                    dojrzeć i wiedzieć, czego się podejmuje.
                    pierozek_monika napisała:

                    > Wina ludzi, bo biorą psa, a nie mają zielonego pojęcia o wychowaniu go.
                    > Traktują psa jak upośledzone dziecko, ustępują mu, czasami nawet zupełnie
                    > nieświadomie wysyłają sygnał za sygnałem, że pies jest szefem, i nadają mu
                    > prawa szefa. Oni są poprostu nieświadomi, że psy posługują się trochę innym
                    > językiem
                    • pierozek_monika Re: Tak, ale... 28.06.04, 17:07
                      To co napisałam chyba jednak nie kłóci się z tym co ty napisałaś :)
                      Nie napisałam o logicznej konsekwencji - pies mnie gryzie - wina właściciela -
                      nie bronię się, lubię psy.
                      Tylko właśnie piszę że wina ludzi, bo nie przemyślą zakupu (nie daj boże wezmą
                      jakiegoś "trudnego" psa ze schroniska, chociaż małą bestyjkę można i inną drogą
                      nabyć), niz mają pojęcia o wychowaniu itd. w czym się tu nie zdadzasz? Bo coś
                      widzę, że za wszelką cenę chcesz mnie o czymś przekonać, a ja nie wiem o czym.
                      • Gość: yoyo Re: Tak, ale... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 17:24
                        Jeszcze jedno odniesienie do konfliktu kochajacych i tych co
                        mniej..Spacerowalismy z corko po parku,dziecko bardzo ufne ,ale ja juz mniej..W
                        pewnym momencie wielkie psisko moj faworyt wsrod ras zreszta,bardzo sie szybko
                        przyblizal w nasza strone.Ja nie zastanawialem sie co moze byc kiedy sie juz
                        zblizy tylko czym predzej zaslonilem moja uchachana mala jak kwoka.Wtedy sie
                        zaczelo.Baba zaczela mnie niemalze besztac ,ze jestem jakis rozchisteryzowany a
                        wogole ten pies jest jak baranek...Oczywiscie jestem wrozka i powinienem o tym
                        wiedziec.Wtedy ja do tej.....,ze pies mimo ,ze nie ugryzie moze zdeptac z deka
                        z radosci i uraz do zwierzatek zalatwiony na dlugi czas.
                        Napisalem to,bo chyba obcowanie ze zwierzeciem pozbawia nas
                        czujnosci,idealizujemy to zwierze,i nie rozumiemy,ze ktos poprostu moze sie
                        bac.Trudno nam zaakceptowac reakcje inne jak zachwyt nad naszym pupilem.
                        To,ze np.nie karmie kotow bo ich nietoleruje w piwnicy nie znaczy ,ze ich nie
                        lubie.Nie karmie bezpanskich psow bo place podatek i sprzatam po swoich psach,a
                        pieniadze jakie oddaje sa wlasnie na schroniska i zalatwiania spraw bezdomnych
                        zwierzakow.
                        • pierozek_monika Re: Tak, ale... 28.06.04, 17:43
                          A różnie bezmyślnie się ludzie zachowują, ale chyba egoizm, brak
                          odpowiedzialności (ja, czy ja i mój pies - najważniejsi) i brak poszanowania
                          rozkłada się równomiernie po wszystkich ludziach. Bez względu na zamiłowania.
                          • Gość: yoyo Re: Tak, ale... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 17:54
                            Czesto jest tak,ze tych zadeklarowanych milosnikow kogo lub czego badz kolwiek
                            czesto mijamy na drodze nie zwracajac nawet uwagi.Zyja z pokora do reszty nie
                            obnoszac sie swoimi zamilowaniami.
                            • pierozek_monika Re: Tak, ale... 28.06.04, 18:00
                              Cóż, to ja nie jestem taka pokorna, bo siedzę na fz lub fw i męczę potencjalne
                              ofiary poprzez nakłanianie ich do wykonania zabiegu sterylizacji lub kastracji
                              na pociechach nie przeznaczonych do dalszego rozrodu (znajomych też namawiam),
                              czy też niestety jedną panią w pracy z niechęciłam do kupna psa :), bo chciała
                              kupić amstafka dla 15-letniego synka, który tak naprawdę nie chciał tego psa,
                              tylko chciał sobie swój image przed kolegami poprawić :D Tak wię moją pasją
                              raczej nie zarażam ani nie zrażam, tylko edukuję :D
                              • Gość: yoyo Re: Tak, ale... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 18:04
                                Ja natomiast nigdy nie generalizuje.Nie twierdze,ze nie ma czynnych milosnikow..
                                • pierozek_monika Re: Tak, ale... 28.06.04, 18:08
                                  Zazwyczaj też mam wyważone poglądy, żaden ze mnie radykał, tylko w przekonaniu
                                  o słuszności sterylizacji i kastracji zwierząt tkwię twardo.
                                  No i powymieniać się doświadczeniami i poglądami lubię, bo a nóż, ktoś mnie o
                                  czymś przekona, albo ja kogoś ;) ?
                      • mysiam1 Re: Tak, ale... 28.06.04, 17:31
                        pierozek_monika napisała:
                        >
                        Bo coś
                        > widzę, że za wszelką cenę chcesz mnie o czymś przekonać, a ja nie wiem o
                        czym.

                        Moniko, chcę tylko napisać, że czasem ta zbyt wielka miłość np. do psów może
                        się obrócić przeciwko ich wielbicielom - niekoniecznie mam na myśli Ciebie, ale
                        skoro piszesz o winie ludzi biorących pochopnie psa...Nie pamiętam naprawdę,
                        czy akurat brałaś udział w takich dyskusjach,czy nie, ale czytasz je na pewno -
                        ilekroć ktoś pyta tu o psa i widać, że jest to ktoś nie mający kompletnie
                        pojęcia o tych stworzeniach, zawsze odezwie się ktoś inny, mówiący "po co
                        chcesz kupić psa, nie lepiej iść do schroniska i wziąć jakiegoś biedaka? będzie
                        o jednego nieszczęśliwego pieska mniej" i nie docierają argumenty, że do
                        wzięcia takiego psa trzeba czegoś więcej niż tylko dobrego serca. Przy czym nie
                        przekonuje mnie, że szczeniaki z azylu są całkiem OK i nie po przejściach, bo
                        jeśli taki maluch widzi, że matka nie ma zaufania do ludzi, to i on się tego
                        uczy. Chociażby w ten sposób miłośnicy zwierząt mogą zrobić krzywdę i nowym
                        właścicielom i samym psom, które potem wracają do schroniska, bo zaczęły gryźc,
                        brudzić, albo wszyscy domownicy nagle dostali alergii.
                        • pierozek_monika Re: Tak, ale... 28.06.04, 17:53
                          Różne są psy w schroniskach. Niekoniecznie z "obciążonym życiorysem". I chyba
                          jednak można mnożyć przykłady udanych adaptacji psów ze schronisk. Zauważ, że
                          ludzie pozbywają się też psów, które zostały wzięte jako małe szczenięta, wcale
                          nie ze schronisk, ale wychowali sobie psa na znerwicowanego agresora. Pozbywają
                          bo "źle się zachowywały". Prawda jest taka, że dlatego, bo były pochopnie
                          zaadoptowane, bo wziął psa ktoś kto oczekuje właśnie, że pies to sama
                          przyjemność i zero obowiązku, oczywiście zero odpowiedzialności, zero
                          wychowania, a psa wychowa się poprzez słodkie słówka lub baty.
                          A taki język do psów nie dociera, dociera do nich natomiast konsekwencja i
                          zrozumienie zasad postępowania z psem jako istotą żyjącą w społeczności
                          shierarchizowanej.
                          • Gość: yoyo Re: Tak, ale... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 17:58
                            Dawno nie bylem w schronisku,cale lata.Zastanawia mnie czy jest jakas
                            weryfikacja ludzi kupujacych tam zwierzeta.Czy moze jest to pobozne
                            zyczenie.Liczba bezdomnych zwierzat jest tak liczna,ze kazdy potencjalny
                            nabywca bez problemu nabedzie psa czy kota....moze tym razem sie uda.
                            • pierozek_monika Re: Tak, ale... 28.06.04, 18:02
                              ja kiedyś kota nabywałam ze schroniska, ale umarł po 3 dniach na tyfus koci.
                              Nikt mnie o nic nie pytał, po prostu dali mi kota. Nie ma chyba żadnej
                              weryfikacji. Ewentulanie w dobrze prowadzonych schroniskach weryfikują.
                              • Gość: yoyo Re: Tak, ale... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 18:06
                                Czekam na gromy jakie sie zaraz posypia,ale zapytam...Czy w takiej sytuacji nie
                                bylo by lepiej uspac czesc tych zwierzat,czy na sile ich ratowanie ma jakis
                                sens poza uspokojeniem naszego sumienia?
                                • Gość: yoyo Re: Tak, ale... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 18:10
                                  Patrzac na niektore schroniskowe psy one zyja,ale wewnatrz sa martwe.Czy nasza
                                  milosc byla by slabsza jakbyspy pozwolili im pomknac na druga strone...?
                                • pierozek_monika Re: Tak, ale... 28.06.04, 18:11
                                  Nie umiem na to odpowiedzieć. Też nad tym kiedyś myślałam, ale nie wymyśliłam
                                  nic dobrego i mądrego.
                        • fion_a Re: Tak, ale... 28.06.04, 20:10
                          Dla mnie również ludzie proponujący komus bez doswiadczenia pieska ze schroniska wykazuja sie totalnym brakiem wyobrazni.......

                          Ale z drugiej strony, nie wiem jak to jest, ale moja przyszyta ciocia nigdy wychowaniem psow ani ich psychologia sie nie zajmowala a ma 2 najukochansze suczki jakie znam:))i obie ze schroniska...Co prawda obie sa malutkie(wzrostem), ale takie pocieszne:))

                          I naprawde, wiekszosc osob, ktore znam,nie trudzi sie specjalnie wychowywaniem i ukladaniem psow, a te nie sa agresywne, tylko milusie:))
                          Tylko znajomi posiadacze rasowców trudzą się ich wychowywaniem.
                          • mysiam1 Re: Tak, ale... 28.06.04, 21:49
                            fion_a napisała:

                            > Dla mnie również ludzie proponujący komus bez doswiadczenia pieska ze
                            schronisk
                            > a wykazuja sie totalnym brakiem wyobrazni.......
                            >
                            > Ale z drugiej strony, nie wiem jak to jest, ale moja przyszyta ciocia nigdy
                            wyc
                            > howaniem psow ani ich psychologia sie nie zajmowala a ma 2 najukochansze
                            suczki
                            > jakie znam:))i obie ze schroniska...Co prawda obie sa malutkie(wzrostem),
                            ale
                            > takie pocieszne:))
                            >
                            > I naprawde, wiekszosc osob, ktore znam,nie trudzi sie specjalnie
                            wychowywaniem
                            > i ukladaniem psow, a te nie sa agresywne, tylko milusie:))
                            > Tylko znajomi posiadacze rasowców trudzą się ich wychowywaniem.
                            >

                            Z pewnością to duża różnica, czy takim pieskiem po przejściach zajmuje się
                            osoba samotna, a przynajmniej bezdzietna albo z "odchowanymi" dziećmi, czy jest
                            to młoda rodzina z niemowlakiem czy kilkulatkiem. Na tym forum piszą raczej ci
                            drudzy i to im proponuje się psa ze schroniska.
                          • pierozek_monika Re: Tak, ale... 29.06.04, 07:58
                            dużo od psa też zależy. jeden wymaga konsekwencji i wiedzy o wychowaniu, a
                            innego można rozpieszczać a i tak nie ma z nim kłopotów. Ja miałam 2:1 - czyli
                            miałam szczęście mieć łagodnego psa, teraz też takiego mam, ale miałam też
                            jedną znerwicowaną cholerę - a ja popełniłam przy nim chyba wszystkie możliwe
                            błędy wychowawcze. Biję się w piersi. Pies był trudny, a ja źle go wychowałam.
                • pierozek_monika Re: Uczuc show... 28.06.04, 16:33
                  acha, może być jeszcze niczyja wina, bo pies być może ma guza mózgu lub jakąś
                  ciężką nerwicę. Właściciele mogli niestety dowiedzieć się o tym po
                  nieszczęśliwym wypadku. No cóż, pies dzikie zwierzę, nie powie nam co mu jest.
                  W takich przypadkach uśpienie chorego psa pewnie jedynym rozsądnym wyjściem
      • Gość: VIP-1 Re: Uczuc show... IP: *.cwshs.com 28.06.04, 15:43
        pierozek_monika napisała:

        > Obawiam się, że osoby, o których piszesz, nie uczestniczą na forum,
        obawiam sie ze uczestnicza

        > więc apel do nich nie dotrze
        bo do nich z reguly malo co dociera
      • mysiam1 Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... 28.06.04, 15:47
        ...bo nie tylko chodzi tu o ludzi mających 20 kotów w domu i smród, a
        wyrzekających na sąsiadów. Na tym forum też można takie osoby spotkać, chociaż
        nie mam zamiaru rzucać nickami, bo ich po prostu nie pamiętam i staram się nie
        pamiętać, żeby nie mieć uprzedzeń. To są osoby, które uważają, że dobro
        zwierzęcia jest ponad wszystko. A nie jest, Moniko, bo ponad wszystko może być
        na przykład dobro Twojego czy mojego dziecka. Był taki wątek o powodach
        oddawania psów i napisałam tam o mojej spanielce, którą oddałam, bo nie
        potrafiła znieść towarzystwa mojej córki i mocno ją pogryzła. Wierz mi, gdybym
        była wtedy w bardziej cywilizowanym miejscu, natychmiast zaprowadziłabym psa do
        uśpienia. I wiem, że robi się tak z psami stwarzającymi zagrożenie dla
        kogokolwiek. To, że opanowałam się i znalazłam psu dobry dom, nie oznacza, że
        żywię pod jego adresem jakiekolwiek dobre uczucia. Widuję go prawie codziennie
        i powiem Ci, że go nie cierpię, nie znoszę i nie mam ochoty tłumaczyć go sama
        przed sobą, że jest taki a nie inny, bo miał w poprzednim (przed naszym) domu
        trudne życie.
        Są poza tym ludzie, którzy swoje zwierzaki uważają za największych przyjaciół -
        i bardzo dobrze - ale uwierzcie, że nie wszyscy - są i tacy, którzy mają psa,
        maja kota czy kanarka i go po prostu LUBIĄ a nie - kochają. To, że płakałam po
        śmierci mojego psa kiedyś wiele lat temu, albo że będę płakać po śmierci tego,
        którego mam teraz, nie oznacza, że go kocham. Bardzo, bardzo go lubię, jestem
        do niego przywiązana, ale jeśli mam wybierać - moje zdrowie,zdrowie mojej
        rodziny,nasz komfort albo dyskomfort, a komfort psa, wybiorę na pewno nas, a
        nie zwierzaka.
        I tak samo uważam, że większe prawo mają emeryci do swoich ogródków niż psy do
        biegania w parkach, w których nota bene tak naprawdę nie wolno im biegać.
        Zwierzęta są bardzo ważną częścią mojego życia, mam zamiar
        pracować "ochotniczo" w schronisku, chcę wziąć kota, o którym pisze od tak
        dawna Miki. One są znaczącą częścią mojego życia, ale ja życia za nie nie oddam.
        • Gość: VIP-1 Re: Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... IP: *.cwshs.com 28.06.04, 15:52
          widze ze czasami cos z sesnsem potrafisz napisac
          • Gość: yoyo Re: Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 16:01
            kolego nawet Cie lubie,ale daruj sobie uwagi.Jak nie masz nic do powiedzenia
            odpusc sobie..
            • Gość: VIP-1 Re: Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... IP: *.cwshs.com 28.06.04, 16:08
              kolego, sam nie jestes lepszy
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=13792969&a=13793123
              • Gość: yoyo Re: Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 16:12
                nie widze zwiazku,nie zrozumiales zartu...
        • Gość: yoyo Re: Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 15:59
          juz sie obawialem,ze nie spotkam na tym forum osoby o kirunku myslenia ktory
          jest mi bliski.Dziekuje Ci mysiam1 za istnienie.
          • mysiam1 Re: Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... 28.06.04, 16:07
            Gość portalu: yoyo napisał(a):

            > juz sie obawialem,ze nie spotkam na tym forum osoby o kirunku myslenia ktory
            > jest mi bliski.Dziekuje Ci mysiam1 za istnienie.

            Aha, ale teraz to mi już pewnie Miki tego kota-biedaka nie przywiezie...;-)
            A poważnie mówiąc to mam trochę zwierzaków w domu - psa, kota, być może wkrótce
            drugiego, pięć papug...gdybym mogła, miałabym tych stworów jeszcze więcej,
            ale... nie lubię egzaltacji i przesady - w żadną stronę.
            • Gość: yoyo Re: Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 16:11
              Zwierze nabywamy do pewnych celow.To,ze mam fajne psiaki nie oznacza,ze oddal
              bym za nie wszystko
        • pierozek_monika Re: Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... 28.06.04, 16:14
          Przeginka w każdą stronę nie jest dobra.
        • fion_a Re: Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... 28.06.04, 16:15
          No własnie. To,co dla Ciebie jest najwazniejsze i ponad wszystko, nie musi byc takie dla innych. Sa tacy, dla których ponad wsystko sa zwierzeta. Sa tacy, dla ktorych zwierzeta sa równoprawnymi członkami rodziny. Ale sa tez i inni, ktorzy zwierzeta lubia, a takze tacy,co ich nie lubia. Ale ja ich wszystkich tez nie musze lubic, i swoje lubienie ludzi moge dobierac indywidualnie do osoby, której dotyczy.

          Dlatego własnie zdziwiło mnie stwierdzenie yoyo, ze ludzie kochajacy zwierzeta, powinni tym samym pałac do ludzi. A ja nie rozumiem dlaczego. I na jakiej podstawie.
          I dlaczego miałoby to działac tylko w jedna strone??
          • mysiam1 Re: Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... 28.06.04, 16:47
            fion_a napisała:
            > Dlatego własnie zdziwiło mnie stwierdzenie yoyo, ze ludzie kochajacy
            zwierzeta,
            > powinni tym samym pałac do ludzi. A ja nie rozumiem dlaczego. I na jakiej
            pods
            > tawie.
            > I dlaczego miałoby to działac tylko w jedna strone??

            Fiona, myślę, że yoyo nawiązał do postu na temat działek. Wiesz, to nie jest
            tak, że lubiąc czy kochając zwierzęta powinno się tak samo kochać ludzi,
            ale...mówi się,że miarą czyjegoś człowieczeństwa jest jego stosunek do
            zwierząt...jakie więc to człowieczeństwo, które wybacza wiele zwierzakom, które
            stara się tłumaczyć ich postępowanie i wiele dla nich poświęca, a które w tym
            samym czasie uważa ludzi cieszących się tymi swoimi grządkami w środku miasta
            za bandę durnych staruchów, którzy właściwie tylko przeszkadzają? A dlaczego?
            Bo ważniejsza jestem piękna i młoda ja, oraz mój piesek?
            Nikt nie każe kochać tych emerytów, ale na litość Boską, tym emerytem może być
            i nasza mama, i babcia, i kto wie, co będzie z nami za lat 40? Może nie mając
            siły na jazdę za miasto z chęcią kupimy od kogoś ogródek w środku miasta, żeby
            mieć gdzie posiedzieć na słońcu?
            • fion_a Re: Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... 28.06.04, 16:58
              Aha, bo wiesz, ja tamten watek w ogole olalam, bo sam tytuł nie zapowiadał nic "konstruktywnego". I zgadzam sie z tym, co napisałas. Uwazam, ze mozna kochac zwierze ponad wszystko, ale to wcale nie znaczy, ze ktos inny ma cierpiec z tego powodu. Chcialabym, zeby na wszystko w tch naszyh miastach bylo miejsce, i na wybieg dla psa, i na plac zabaw i na dzialeczke. Zreszta zawsze chcialam miec malutka działeczke w miescie;))

              a ten watek jest tez podobny do watkow "wykurzyc psy z miast", albo do odpowiedzi "miłosników" nie sprzatajacych po psach,bo placa podatek, wiec powinno sie te kupy sprzatac za nich. A idac tym tokiem, to moze wszysty powinnismy wyrzucac smieci na chodnik, po placimy przeciez za wywoz??
            • Gość: yoyo Re: Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... IP: 217.144.243.* 28.06.04, 17:03
              Chodzi mi tylko o jedno,o TOLERANCJE.O to zebysmy byli w stanie tolerowac ludzi
              ze swoimi dziwacjami..Chodzi mi o zaprzestanie atakowania sie kiedy mamy
              odmienne zdanie.W akcie urodzenia nie musimy miec wpisane "milosnik
              zwierzat",lub bede wybaczal nawet temu co mnie skopie.Czytajac niektore watki
              odnosze wrazenie,ze sa ludzie ktorzy tylko wychwytuja konteksty zdan aby potem
              starac sie komus dowalic,budujac idiotyczne drzewko watkow.
              • fion_a Re: Moniko, wydaje mi się, że nie do końca tak... 28.06.04, 20:01
                > Chodzi mi tylko o jedno,o TOLERANCJE.O to zebysmy byli w stanie tolerowac ludzi
                >
                > ze swoimi dziwacjami..

                Mnie chodzi dokładnie o to samo:))Zeby pozwolic innym na dziwakowanie, ale takze zeby Ci inni tez zostawili przestrzen dla reszty.....

                Po prostu zyj i daj zyc innym.......
    • Gość: rrrr Re: Uczuc show... IP: *.chello.pl 29.06.04, 08:30
      Ja troszkę z innej beczki. Całkiem niedawno moi znajomi wyprowadzali się do
      Stanów i nie zamierzali zabierac swoich zwierzaków wiec poszukali im dobrych
      domów. Fakt, że tym zwierzakom akurat to chyba wszytko jedno kto je będzie
      karmił bo są to gady. Tym sposobem stałam sie właścicielka ślicznego legwana
      zielonego (miał około 80 cm). Niestety okazało się, że on panicznie bał sie
      psów i doszłam do wniosku, że go oddam, ponieważ stał się agresywny w stosunku
      do psów do tego stopnia, że moja psina miała przeciety pyszczek a ja szramę na
      szyji. chociaż zdawałam sobie sprawe, że legwan zielony nie zrobi dużej krzywdy
      stwierdziłam, że nie bede meczyła przede wszystkim mojego psa który juz później
      miał uraz do tego gada. A wracając do psów ze schroniska niedawno pisałam, że
      ja nie wezme psa z Palucha bo tam moim zdaniem nikt nie zna tych psiaków a
      faktem jest to, że nie sposób jest poznać 300 czy 500 psiakow kilkuset kotów.
      Dlatego zdecydowałam się na wziecie psa z przytuliska gdzie było około setki
      psów mnóstwo wolontariuszy. I bardzo spodobało mi się to, tam nie chcą sie
      pozbyć poprostu psa czy kota tylko szukaja mu domu jak nalepszego. Miałam tak
      naprawde postawiony jeden warunek, że piesek ktory mi sie bardzo podobał musiał
      ze mna wyjsc z kojca na spacer, a fakt, że psina nie chciał z nikim na spacer
      wyjsc bo kiedyś był bardzo pobity i skaza na jego psychice została do tej poty
      i on nadal boi sie obcych nie miał tu żadnego znaczenia, ponieważ jeśli psina
      by sie zaparła to by z kojca niewyszedł. do tego jeszcze się dowiedziałam, że
      jeśli Mosiek ( tak go teraz nazywamy, ponieważ strasznie wolno wykonuje
      polecania albo ma je gdzieś)nie pojdzie z nami nie dostaniemy z tego azylu
      żadnego zwierzaka. Do tej pory mimo, że minęło już prawie pół roku jesteśmy w
      stałym kontakcie z właścicielką przytuliska i stara sie ona nam czasami wcisnać
      jakieś zwierzątko.
      • pierozek_monika Re: Uczuc show... 29.06.04, 08:39
        Masz rację z tymi 500 zwierzątkami, że trudno panować nad takim stadkiem, znać
        ich, też uważam, że lepsze dla zwierząt i ich przyszych nabywców są małe
        przytuliska, którymi łatwiej jest administrować i opiekować się ich
        mieszkańcami.
        Kiedyś pisałam, że schronisko w moim mieście pozostawiło na mnie niemiłe
        wrażenie, ale pisały osoby - ty też piszesz - że istnieją dobrze prowadzone
        obiekty. Oby takich dobrych schronisk było więcej - ale w tym rozumieniu, że
        skoro są, to niech będą dobre, i oby ludzie bardziej świadomie nabywali
        zwierzęta.
        • Gość: rrrr Re: Uczuc show... IP: *.chello.pl 29.06.04, 08:50
          Zgadzam się z tobą ale niestety żeby tak było chyba trzeba by w jakiś sposób
          podzielić te istniejące molochy i zatrudnic tam ludzi nie na zasadzie
          konkursu "świadectw" tylko ich własnych pomysłow i konsekwencji. Do puki będzie
          tak, że stołeczek dyrektorski to miła i dość dobrze płatna posadka to nic sie
          nie zmieni. Może trzeba by było aby zmniejszyć pęsje przynajmniej na początku
          to przyciągnełoby ludzi tylko chcacych pomagać zwierzakom a nie zarobić kase.
        • Gość: rrrr Re: Uczuc show... IP: *.chello.pl 29.06.04, 08:57
          Zapomniałam dodać, że ze psiak w którym się zakochałam w tym przytulisku to
          jest owczarek kaukaski pomieszny chyba troszkę z bernardynem.
          najprawdopodobniej moje " ukochane" sąsiadki, wielkie obraczynie zwierzat
          najprawdopodobniej zadzwoniły do TOZ-u, że znacam sie na psiną ponieważ cały
          dzień spedza ona na balkonie, tylko że one nie wzieły pod uwage, że przez ta
          przestraszoną wredotke u mnie w domu jest taka sama temperatura jak na dworzu i
          to ja trochę marznę a psu siedzenie na balkonie widać nie przeszkadza skoro do
          domu nie wchodzi, ponieważ nie chce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka