Dodaj do ulubionych

Proszę o radę!

IP: *.pp.com.pl 21.08.01, 11:43
Chcemy kupić psa. Mieszkanie mamy nieduże - 58 m, za to z tarasem (ponad 30 m).
Co radzicie? Od razu mówię, że pudle, mopsy i inne kanapowce odpadają. Z
drugiej strony duży pies może się męczyć w tak niewielkim metrażu. Jakiś złoty
środek? Najchętniej wzięłabym jakiegoś kundelka ze schroniska, ale mój mąż
powiada, że nigdy nie wiadomo, co z takiego wyrośnie. No i się waham...
Obserwuj wątek
    • Gość: pies Re: Proszę o radę! IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.01, 20:19
      kundelek to dobry pomysl,najczesciej widac jak wielki pies z niego wyrosnie sa
      tansze i bardziej odporne na choroby.
      A z ras najlepiej wybiesz jakas srednia,pudel wcale nie jest najgorszy
      widzialem wiele pudli i raczej nie byly kanapowcami za to swietnie nadaja sie
      do domu bo sa towarzyskie i mile.Wydaje mi sie ze najlepszym rozwiazeniam bylby
      szczeniak skundlony z pudlem np matke byla pudlem.Zazwyczaj kiedy matka jest
      rasowa to ciaza jest wpadka a wlasciciele sa gotowi oddac szczeniaka nawet za
      darmo.Zaoszczedzicie troche pieniedzy,bo rasowy szczeniak z dobrej hodowli
      kosztuje,a z kiepskiej nie warto brac.
      • Gość: Siksa Pies ze schroniska IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 22.08.01, 09:44
        To bardzo dobry pomysł. Zwierzęta podświadomie czują, że jeśli ktoś im ofiaruje
        dom i serce, to muszą się wykazać wdzięcznością. Są bardzo wierne, bardzo karne
        i chodzą praktycznie bez smyczy ( tak boją się że znów zostaną same, ze nie
        odstępują nowego pana na krok).

        Oczywiście taki piesek wymaga dużo więcej zabaw, głaskania, przytulania,
        mówienia do niego, brania na ręce itp, niż taki bez strasznych doświadczeń.
        Zapewniam Cię jednak, że zdecydowanie bardzo warto to zrobić.

        A poza tym zasilasz grono tych , którzy mają psa bo uwielbiają zwierzęta, a nie
        tych którzy mają psa, bo z ich pozycją społeczną i majątkową należy mieć
        labradora.

        Poza tym psy ze schroniska rzadziej dążą do dominacji - jak np owczarki
        niemieckie, któe z czasem wypracują sobie swoją prawie dominującą pozycję w
        domu, słuchają tylko przewodnika stada, czyli w większości wypadków nestora
        rodziny.
        Pozdrwiam


    • Gość: Hania Re: Proszę o radę! IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 22.08.01, 03:21
      Proszę, zapomnijcie o rotwailerach, owczarkach kaukaskich, bullterierach i innych
      modnych obronnych rasach. Takie zwierzaki wymagają dużego terenu, czasu i
      doświadczenia w wychowaniu psa.
      Twój mąż ma rację. Pies wzięty ze schroniska ma swój bagaż koszmarnych przezyć.
      Wrodzone, źle zaleczone choroby, agresja do listonosza, strach przed kotem...
      Ile godzin jesteś poza domem? Ile godzin jesteś w stanie poświęcić psu?
      Dużo?
      Jesli dalej chcesz psa. Kup małego, ale nie kanapowca. Psa, który nie pozwoli wam
      sie nudzić. Małego inteligentnego zwierzaka, który wymaga długiego spaceru, ale w
      mieszkaniu będzie waszym wiernym przyjacielem. Jamnika, teriera, basseta,
      polskiego owczarka nizinnego. Kup go z dobrej hodowli. Takiej, gdzie właściciele
      będą mniej jeździć na wystawy, a więcej mówić o swoich szczeniakach.

      A może po prostu jadąc samochodem/autobusem pomyślisz o psie. Pewnego dnia jakiś
      dziwny stwór będzie biegł za tobą krok w krok do twoich drzwi. Ułoży sie tam
      wygodnie. Nastepnego dnia wpuścicie go do domu. To będzie wasz pies.
    • Gość: Esther Re: Proszę o radę! IP: *.datamonitor.com 22.08.01, 14:25
      Siksa ma racje. Wez psa ze schroniska. Wiem co mowie, bo moje koty i pies w
      rodzinie sa ze schroniska. Sa strasznie wdzieczne, nie oddalaja sie na krok
      (nawet koty) i widac ze wiedza ze ktos sie nimi zajal. Co do tekstu Hani o tym
      ze nie wiadomo co ze zwierzaka wyrosnie, to lekko mowiac bzdura i zaden
      argument. Zreszta moje doswiadczenia go odpieraja, bo wczeniej mialam psy i
      koty ktore dostawalam jako szczeniaki/male kotki. Niestety z dwoch psow ktore
      mialam od malego wyrosly dosc "problematyczne" zwierzaki.
      Teraz zal mnie ogarnia jak widze ludzi kupujacych psy na wystawach, (jednego z
      moich kupionych psow dostalam z nosowka, ktora mimo szczepienia rozwinela sie
      po 2 miesiacach i psa trzeba bylo uspic) podczas gdy w schroniskach jest tyle
      fajnych psow.Przejdz sie do jednego to zobaczysz co mam na mysli.
      • sara. Re: Proszę o radę! 22.08.01, 20:55
        Kazde uogolnianie jest niesprawiedliwe, ale panuje obiegowa opinia ze: jamniki
        to indywidualistyczne uparciuchy, bassety sa przerasowane i maja klopoty ze
        zdrowiem ( oczy, uszy, kregoslup, u jamnika zreszta tez kregoslup!), teriery
        bywaja ostre. kazda z tych ras zoostala wyhodowana w okreslownym celu,
        wszystkie tu wymienione to psy z przeznaczeniem do mysliwstwa.
        Popieram w calosci propozycje Esther: wez kundla, nawet ze schroniska. Sama mam
        takiego psa, chyba wiele przeszedl, mial odruch kulenia sie na widok ludzkiej
        reki wyciagnietej w jego kierunku, warczal gdy ktos sie zblizal, gdy jadl.
        Teraz moge zrobic z nim "wszystko" - wyciagam mu kosc z pyska, szamocze w
        szalenczej zabawie. Pies pokocha czlowieka za byle co, a coz mowic o dobrym
        slowie, gescie, pelnej misce i poczuciu bezpieczenstwa. Moj pies ma cos z
        rotwailllera, minimalnie, jest sredniej wielkosci.
        Znajomi wzieli dla dziecka psa ze schroniska, maly , czrny, kudlaty. Obrozka
        byla za duza i w pewnym momencie zsunela sie, jeszcze w schronisku. Podobno
        pies stanal i wrecz wyciagal cienka, wychudzona szyjke, by ulatwic ponowne
        ubranie obrozy, upragnionego znaku przynaleznosci do czlowieka. Pies czuje
        wiecej niz myslimy. Pozdrawiam.
        • Gość: Dru Re: Proszę o radę! IP: 159.107.89.* 24.08.01, 11:26
          Kiedys marzylam o pieknym, rasowym owczarku niemieckim. Przeprowadzilismy sie
          do wlasnego domu. Po dwoch tygodniach, przybłąkało się w nocy cos czarnego z
          mokrym nosem. Dalam mu wody i znalezione jakis stare chrupki kocie. Nastepnego
          dnia rano lezalo na wycieraczce. Zostalo z nami. Rzeczywiscie nie oddallo sie
          na krok (nie mamy jeszcze ogrodzenia), ale pies jakby je widzial, bo nie
          wysciobia nosa poza jego granice ;) Zabralam tego biedaka do weterynarza,
          okazal sie juz zupelnie doroslym psem (3 lata). Zdziwilam sie, bo jego
          zachowanie zupelnie na to nie wskazuje. Wita mnie z nieopisana radoscia, ktora
          trwa bez końca. Zupełnie nie moze psinka wrócić do siebie, gryzie mnie wrecz po
          rekach, jakby z pretensją, że go zostawiłam na tyle godzin. Jest na nami od 2
          tygodni, a już zmienił moje podejście do zwierzaków. Zgadzam sie z Wami. Nie
          kupujmy psów z hodowli, dopóki tyle ich się błąka, dopóki są w schroniskach!!!
          Tam naprawde można znaleźć prawdziwego przyjaciela. Mój pies całym swoim
          jestestwem dziękuje nam za to, że podarowaliśmy mu dom. Jest radosny i
          rozkoszny jak szczeniak. I z każdym dniem coraz bardziej mi się podoba ;) Ma do
          mnie zaufanie do tego stopnia, że pozwala sobie wyjmować z pyska jedzienie, co
          u psów "z przeszłością" nie jest częstym zjawiskiem. Pozdrawiam!
          • Gość: Dru Re: Proszę o radę! IP: 159.107.89.* 27.08.01, 10:26
            Kazde rozwiazanie ma swoje wady i zalety. Rzeczywiscie wziecie psa ze
            schroniska jest to swego rodzaju loteria. Jaki on bedzie, jak sie bedzie
            zachowywal w stosunku do dzieci, innch zwiarzat obecnych juz w domu, lub tych
            ktore dopiero w nim zamieszkaja? Wierze jednak w to, ze mozna patrzac na
            psa "poczuc" jego charakter, wybrac w schronisku tego, ktory jest jest dla nas.
            Jest w tym jakas magia. Jednak dla ludzi twardo stapajacych po ziemi moze byc
            to niezby przekonywajacy argument. Czy biorac psa z renomowanej hodowli mamy
            gwarancje, ze ten pies bedzie delikatny i kochajacy dzieci? Tak, wiem wieksze
            prawdopodobienstwo, ze nie bedzie mial zadnych odchylow (takze tych nabytych od
            zlych ludzi). Gwarancji jednak nie ma i rozkodzny szczeniak moze sie przemienic
            w agresywnego tyrana. Wychowlam sie wsrod szczeniakow owczarkow niemieckich.
            Poniewaz ojciec moj je tresowal, przewinelo sie przez nasz dom cale ich
            dziesiatki. Niektore z nich, to byly prawdziwe maszyny do zabiajania, jednak po
            wplywem tresury ojciec wykorzenial z nich zle odruchy. Nie kazdy jednak to
            potrafi. Biorac ze schroniska psa doroslego od razu poznajemy jego charakter. W
            skrajnym przypadku mozna go do schroniska odprowadzic. Ja jednak nie wierze, ze
            psina ktora nagle znalazla kochajacy dom nie pokaze swojego serducha i nie
            bedzie do konca okazywac przywiazania i milosci osobom, ktore jej otworzyly
            drzwi swojego domu. Psy z wychuchanych hodowli nie docenia domu, tak jak robia
            to znajdy, psy ze schroniska, bo nie zaznaly glodu, mrozu i czasem bicia.
            Smutne, ale prawdziwe.
    • Gość: Hania Re: Proszę o radę! IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 25.08.01, 03:24
      Tak, kundel. Ale to wiem po doświadczeniach mego narzeczonego, że branie psa ze
      schroniska ma swoja drugą stronę. Ile Ty i Twój chłopak będzecie mieli
      cierpliwości do pieska, który: będzie wył okropnie ilekroć wyjdziecie do
      pracy,rzucał się agresywnie na listonosza lub policjanta, gryzł do kości łapy
      przy wilgotnej pogodzie. Albo szczekał rozpaczliwie, jeśli ktoś z innym psem
      przejdzie po ulicy pod domem. A może będzie to ten piękny, mądry najlepszy w
      twoim życiu piesek? Biorąc psa ze schroniska - nigdy nie wiesz, co ci się
      trafi.
      Proszę, nigdy nie wypróbowuj swojego związku z facetem na psie. Kupcie teraz
      szczeniaka z dobrej hodowli (wyhodowanego przez uczciwych, miłych ludzi).
      Wychowujcie go razem, cieszcie się nim. Zostanie członkiem waszej rodziny i
      najlepszym przyjacielem niemowlaków.
      Tak to u nas się odbyło.
      Kundle - przygarniemy je, nawet kilka (tak planujemy). Będziemy je kochać.
      Ale już jako ludzie doświadczeni w związku z psami. Mający za sobą wiele lat
      małżeństwa, dzieci, dom, ogród i las do psiego wybiegania.
      • Gość: Siksa Do Hani! IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 25.08.01, 11:12
        Haniu, nie rozumiem za bardzo co ma testowanie związku z facetem z psem?

        Poza tym rzadko spotyka się takie agreseywne ( lub autoagresywne) zachowania
        zwierzaka, któy znalazł dom. Cgyba trochę przesadzasz.

        Esencjalne jest tutaj pytanie: Po co chcemy psa?

        Jeżeli wyznajemy zasadę- mój pies świadczy o mnie, niewolniczo
        podporządkowujemy się prawidłom konsumpcjonizmu itp. wtedy oczywiście kupmy
        szczeniaka z dobrej hodowli, rodowodem lepszym niż nasz i najlepiej powieśmy mu
        na szyji jego drzewo genealogiczne- żeby nie umknęło uwadze sąsiadów, ze mamy
        RASOWEGO psa.

        Jeżeli chcemy psa, bo brak nam stworzenia w domu, które wzbogaci nasze życie,
        wtedy proponuje wizytę w schronisku i wzięcie tego psa, przy którym poczujemy
        największą iskrę w sercu.
        Pozdro psiarze
        Siksa

        • sara Re: Do Hani! 25.08.01, 14:48
          buahaha, tak rzeczywiscie sasiedzi byli rozczarowani, gdy zobaczyli naszego
          wielorasowca. Doszly nas potem komentarze, ze oczekiwali iz kupimy psa
          bardziej ... prestizowego. pozdrw.
          • Gość: pies Re: Do Hani! IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 18:42
            Ja tez pamietam mojego pierwszego psa to bylo ok 17 lat temu dostalem go jako
            6 letni gowniaz poniewaz troche przypominal dobermana sasiedzi chcieli bym mu
            obciac ogon bo jak on bedzie wygladal.
            Potem nasz kundelek wyrosl na ladnego psa z ogonem i mimo ze nie przypominal
            zadnej znanej rasy to byl sliczny a jego dlugi ogon tylko dodawal mu uroku.Kto
            ma psa z ogonem wie jak milo posluchac czasem tego stukania jak pies sie cieszy.
            Byl to moj pierwszy i najukochanszy pies,dlatego uwazam ze kundle sa najlepsze.
            Nie mam nic przeciwko psom rasowym,ale wiem jak niektorzy wlasciciele traktuja
            rasowe suki,nie jak psy ale jak fabryki,dletego nigdy od takiegop chodowcy nic
            nie kupie i nie dam m,u zarobic.Jesli juz kupic rasowego psa to od hodowcy
            ktory kocha zwierzeta i swoje zajecie traktuje jak hobby a nie zarobek.
            Jest jeszcze jedna zaleta takiego wyboru jesli wlasciciel traktuje dobrze matke
            szczeniaka to i szczeniak bedzie zdrowy.
      • Gość: Królik Re: Proszę o radę! IP: *.kalisz.multinet.pl 28.08.01, 10:35
        Jeżeli nie chcesz kundelka, to zastanów się nad Beaglem (chociaż on może trochę
        kosztować). A tak w ogóle trzymanie psa w domu bez ogrodu - taras nie ma
        znaczenia - to dla mnie duże nieporozumienie. Spacery? Ile? Max 2 - 3 godziny
        dziennie? Przecież taki zwierzak musi się dużo ruszać. Chyba, że
        "pseudopsiarze" utuczą go tak, że nie będzie mu się chciało.
        • Gość: aria Re: Proszę o radę! IP: *.pp.com.pl 28.08.01, 11:03
          Króliku, nie bądź tak bezwzlględny! Czy jeśli nie mam ogrodu, to nie wolno mi
          pod żadnym pozorem zaopiekować się jakimś psem? Właśnie dlatego pytam innych,
          żeby dowiedzieć się, jaki pies najłatwiej zaadaptuje się do takich warunków,
          jakie mogę mu zaoferować. Nie chcę go narażać na cierpienia. Ale czy możesz mi
          wybaczyć, że bardzo chcę mieszkać z jakimś zwierzęciem?
          • sara Re: Proszę o radę! 28.08.01, 11:28
            Mieszkam w dzielnicy domkow i widze jakim bezpodstawnym mitem jest wiara, ze
            psu najbardziej do szczescia potrzebny jest ogrod! To jest bardziej
            wlascicielowi, bo inaczej musi on spedzac godziny dziennie na spacerach. Ogrod
            nie jest w stanie zastapic psu spacerow i bliskiego kontaktu z panem. w naszej
            dzielnicy wszyscy maja ogrody , mniejsz lub wieksze. W kazdym jest pies. Tylko
            nieliczne chodza sobie na spacery. Reszta dewastuje ogrod i potwornie sie
            nudzi. Mysle, ze dla psa sto razy lepiej jest mieszkac w mieszkaniu i chodzic
            na spacery niz mieszkac w ogrodzie i byc jesgo smiertelnie znudzonym wiezniem.
            • Gość: aria Re: Proszę o radę! IP: *.pp.com.pl 28.08.01, 11:51
              Dzięki, Saro, za słowa otuchy! To znaczy jest dla mnie nadzieja! Obiecuję
              chadzać niezwykle często na spacery z moim przyszłym psem! A jeśli nie ja, to
              na pewno zrobi to mój mąż - uwielbia maszerować i potrzebuje towarzystwa. Ja mu
              często odmawiam, niestety!
              • Gość: jdubi Re: Proszę o radę! IP: *.poznan.scansped.pl 05.12.01, 15:57
                Sara ma 100% racji. Nie ważne co się ma - duże, średnie, czy małe. Jeśli nie
                możesz poświęcić swojemu zwierzakowi odpowiedniej ilości czasu i ruchu, to nie
                ważne, czy będzie to mały jamnik, czy dog, lub inny molos - oba te psy będą
                nieszczęśliwe. Jeśli masz czas to możesz nawet trzymać mastifa w kawalerce, a
                on na pewno będzie szczęśliwszy z Tobą, niż z rodziną, która nie ma dla niego
                czasu, a tylko! willę z ogromnym ogrodem. Prawda jest taka, że pies nie będzie
                bawił się sam ze sobą i biegał jak dziki po ogrodzonym terenie, kiedy nie ma w
                pobliżu nikogo, kto potrafiłby zapenić mu rozrywkę. Przekonanie, że dużemu
                zwierzęciu do szczęścia wystarczy ogród jest krzywdzącym mitem, zarówno dla psa
                jak i dla przyszłych jego posiadaczy.
                • Gość: Dru Re: Proszę o radę! IP: 159.107.89.* 05.12.01, 16:17
                  Jest to racja, jednak niepelna. Jesli pies ma miejsce, gdzie moze sie wybiegac,
                  to ma takze miejsce, zeby sie odsikac zawsze wtedy, gdy bedzie mial na to
                  ochote, przez co nie bedzie musial czekac przez caly dzien na pana, ktory
                  umozliwi mu zalatwienie swoich potrzeb fizjoligicznych (wpatrujac sie przy tym
                  w klamke, jak w zbawienie). Pewnie, ze pies bedac sam nie bedzie gonil sam
                  siebie (jednak moj wymysla sobie sam zabawy, jelsi dostarcze mu pilek, kosci
                  itp) jednak samo strozowanie zapewni mu ruch, bo przeciez musi on co jakis czas
                  zrobic obchod terenu, przejrzec przy tym wszystkie katy i obszczekac lub
                  obwachac wszystkie przechodzace pisy. Nie mozna uogolniac. Czasy sa takie, ze
                  pracujemy coraz dluzej, w zwiazku z tym nasze zwierzaki siedza coraz wiecej
                  godzin same w naszych domach. Wydaje mi sie, ze dla pieska siedzenie na
                  wspomnianym przez Ciebie ogrodzonym terenie jest bardziej naturalne niz
                  siedzenie na 25m2 w kawalerce. Zgodze sie tylko z tym, ze dlugie spacery sa
                  nieodzwone (zarowno w drugim, jak i w pierwszym przypadku), bo zdrowy piesio
                  jest szczesliwy tylko wtedy, kiedy jego pan poswieca mu troszke swojego czasu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka