Dodaj do ulubionych

obrona przed agresywnym psem ?

30.01.05, 12:36
Jak a raczej czym sie bronić przed duzym wolno biegajacym psem który przejawia
agresywne zamiary wobec prowadzonego na smyczy pieska? Gaz pieprzowy
stosowałem ,jego skutecznosc jest raczej mizerna.Kiedys kupiłem taki gaz w
zelu.Zdarzył się psi atak, połowe pojemnika zuzyłem i nie powiem abym
atakujacego ON bardzo osdstraszył. Zdażył jego właściciel. Ktos poradził mi
paralizator. Ale z tym jest chyba dużo kłopotu. Poradzcie w co sie uzbroic?
Mieszkam w okolicy domków jednorodzinnych, duzych przestrzeni, i bezludnych
w ciagu dnia uliczek a takze wlascicieli psów o dosc prostym by nie powiedzic
prostackim widzeniu swiata. Musze walczyc sam, bo straz miejska przyjezdza
albo nie po 40 minutach.
Obserwuj wątek
    • vww Re: obrona przed agresywnym psem ? 30.01.05, 13:17
      Może sprobuj uzbroić się w jakiś potężny kij. Zwykle już samo zamachnięcie się
      moze odstraszyc agresywnego psa ( chociaz można się naciąć ), ale psy takich
      właścicieli powinny znać symbolikę takiego gestu doskonale.
      • anula36 Re: obrona przed agresywnym psem ? 30.01.05, 16:18
        tylko trudno biegac codzinnie po miescie z kijem...
        Moja kolezanke ostanio napadl i poszarpal ( naszczescie tylko ubranie)
        rottwailer ktory wybieg zza uchylonej bramki w srodku miasta.
        • comma obrona przed wlascicielem 30.01.05, 17:00
          ja uwazam, ze przede wszystkim nalezy dobrac sie do wlasciciela takiego psa. U
          mnie na osiedlu tez jest mnóstwo psów. Na szczescie jednak te wygladajace na
          potencjalnie niebezpieczne wyprowadzane sa na smyczach i w kagancach. Byla
          jedna suka, która nawet na smyczy usilowala atakowac inne psy, ale obecnie
          widze, ze jej wlasciciel równiez zaklada jej kaganiec. Nie wiem jednak jak
          zostal do tego skloniony (policja, straz miejska, kolegium, spóldzielnia
          mieszkaniowa??????????).
          • anula36 Re: obrona przed wlascicielem 30.01.05, 18:16
            sprawa jest w sadzie ( choc policja ja odwodzila od tego)-moze to wlasciciela
            nauczy rozumu.
            Z drugiej strony jak udowodnic ze pies ktory nie ma obrozy,kaganca, niczego i
            biega luzem jest wlasnie tego a nie innego wlasciciela.
            W tym przypadku sasiedzi ktorzy widzieli jak pies wybiega z posesji odmowili
            podania danych - chodzilo o powolanie jako swiadka na rozprawie.


            Ale mnie chodzi o cos innego - widzisz jak taka szczerzaca zeby bestia wybiega
            na ciebie i co dalej? Poza wolaniem wlasciciela.
            • comma Re: obrona przed wlascicielem 30.01.05, 19:43
              - widzisz jak taka szczerzaca zeby bestia wybiega
              > na ciebie i co dalej? Poza wolaniem wlasciciela.

              Uczciwie odpowiem: nie wiem. Ja nigdy nie zostalam zaatakowana przez psa.
              Wspólczuje osobom, które to spotkalo, takie zdarzenie moze pozostawic gleboki
              uraz psychiczny. Takie przezycie spotkalo mojego ojca gdy byl dzieckiem, do tej
              pory poglaskanie psa stanowi dla niego problem.
              • miss_dronio Re: obrona przed wlascicielem 31.01.05, 21:40
                > - widzisz jak taka szczerzaca zeby bestia wybiega
                > > na ciebie i co dalej? Poza wolaniem wlasciciela.

                Bardzo dobre pytanie. Zastanawiam sie czy nie zdac go na weterynarii - moze
                panie vetki by nam powiedziały jak najlepiej sie w takiej sytuacji zachować. Ja
                tylko wiem, ze nalezy unikać kontaktu wzrokowego z agresywnym psem (może to go
                rozłościć jeszcze bardziej) i nie wolno wykonywac gwałtownych ruchów (choć w
                panice to pewnie trudne). Mieszane mam odczucia co do rady aby nie wydobywać z
                siebie "nieprzyjemnych" dla uszu psa dzwieków (jak wiadomo psy słysza o wiele
                lepiej od nas). Z jednej strony "źródło" nieprzyjemnych dzwieków może wzbudzić
                dodatkowa agresję ale z doświadczenia tez wiem, że moze odstraszyć psa.... A
                jakie Wy zasady znacie?
    • malwel Re: obrona przed agresywnym psem ? 31.01.05, 10:42
      Absolutnie zadnego odpedzania kijem!!! Jesli zamachniesz sie na psa to nawet
      jesli nie jest agresywny potraktuje to jako atak na siebie i jest to jak
      najbardziej zrozumiale! Zadnego podnoszenia rak i porywania pieska z ziemi.
      Czy jestes na 100% przekonanymy ze wiekszy pies biegnie do twojego zeby go
      podryzc, czasami pies biegnie z rozpedu zeby sie obwachac, czy nawet zaczepic
      do zabawy - mozna wtedy odniesc wtedy wrzenie zagrozenia jesli tego psa nie
      znasz. Jezeli zanim pies wyraznie zaatakuje juz szykujesz odwet to moze on
      wcale wczesniej nie mial zamiaru okazania agresji tylko jest to reakcja na
      twoje zachowanie?
      • kraxa jasne malwel 31.01.05, 14:56
        Opisywalam nieprzyjemna sytuacje w watku o puszczaniu psa bez smyczy. Mieszkam
        na przedmiescich Trójmiasta. Przechadzajac sie z psem uliczkami staje sie
        wrogiem publicznym nr 1 psów za ogrodzeniem. I potem kiedy pan "niechcacy"
        wypusci psa przy wyjezdzie z bramy., lub po prostu pozwoli mu "pobiegac" on od
        razu wali do mojego psa, który smial mu defilowac przed nosem. Teraz chodze z
        bambusowym kijkiem, ale nie wiem, czy mi to pomoze. Mój pies mimo, ze jest
        lagodny(husky) nie jest puszczany luzem i kropka. Niektórych ludzi nawet
        rozmiaryy takiego psa sa w stanie przestraszyc. Mawel- autor watku pyta o
        sytuacje, kiedy obcy pies podbiega w nieprzyjaznych zamiarach, mysle, ze
        wlasciciele psów sa w stanie odróznic kiedy pies podchodzi sie powachac, a
        kiedy szuka dymu. Czyli co, stac spokojnie, kiedy obce psiksko warczy, lub co
        gorsza skacze na naszego psa. Ja proponuje solidne buty, zeby sie nie przebul
        zebami i w razie ataku siarczysty kopniak. Serio, chociaz sama mam psa
        walesajace sie rozrabiaki psuja mi wiekosc przyjemnosci ze spacerów z nim
        • captroy Re: jasne malwel 31.01.05, 18:08
          Do Twojego watku kraxa dodam jeszcze jedna rzecz.Kiedy i ja tak spaceruje sobie
          tymi uliczkami mierze wysokosc plotu i gabaryty psa.Ogarnia mnie jumbo
          zdziwienie na brak wyobrazni co niektorych posiadaczy brytanow.Boxerka moich
          rodzicow potrafi myknac przez ogrodzenie 170cm bez rozbiegu.Tymczasem mijam
          niekiedy dziamlace ONy(ich jest najwiecej) przy plocie o wysokosci niekiedy
          150cm.Czy wtedy kiedy zaswita mu do lba,zeby moze sobie skoczyc tez mam
          poczekac az przybiegnie do mnie z radoscia?Mam na tyle komfortowa sytuacje ,ze
          posiadam dwa psy,i naszczescie ten wiekszy zawsze sie solidaryzuje z tym malym..
          • kraxa kwestia plotów 02.02.05, 08:44
            Captroy masz absolutna racje. ja tez przechadzajac sie po osiedlu mam serce w
            gardle widzac te rachityczne plotki a za nimi jakies potworne efemerydy
            kaukazów z czyms tam. Forsuja ogrodzenie, ujadaja jak wsciekle, a ja w ciemnosci
            ( w tygodniu mam czas na dlugi spacer wylacznie wieczorem), zastanawiam sie czy
            w siatce nie ma dziury, albo nie jest gdzies podgieta. A poza tym co robi pies
            w ogordzie o godz. 23? Jesli kogos stac na luksusowa posesje i dom to moze
            zalozylby alarm? Te psy w iekszosci przypadków kontakt z czlowiekiem maja
            podczas karmienia, nie socjalizuja sie, i kazde przejscie kogos przed
            ogrodzeniem wzbudza w nich prawdziwy szal. Próbowalam dziecku sssiadów
            wytlumaczyc, ze nie wolno szczuc psa, na co uslyszalam rozbrajajaca odpowiedz
            czterolatki"ale on nic nie zrobi bo jest na lancuchu". po czym wyskoczyla
            mamusia z twarza, ze nie zyczy sobie, zebym karcila jej dziecko... Rany boskie,
            ten kundel sie kiedys urwie i zrobi krzywde, daj boze zeby tylko wlascicielom
      • captroy Re: obrona przed agresywnym psem ? 31.01.05, 17:57
        Po swoich osobostych doswiadczeniach absolutnie sie z Toba nie zgadzam.Kiedys
        zaryzykowalem taka sytuacje,ze mojego jeszcze wtedy szczeniaka,nie poderwalem
        do gory na widok pewnej ONki.Skonczylo sie poturbowaniem mojego psa i kopem dla
        atakujacego.Wlasciciel darl sie na swojego psa z drugiego konca parku(to juz do
        innego topiku...)Od tamtego momentu w moim psie pozostal uraz do duzych
        pobratyncow.Ja skolei nie sprawdzam czy aby biegnacy pies ma przyjacielskie
        zamiary.
    • mjot1 Re: obrona przed agresywnym psem ? 31.01.05, 20:30
      Kij odradzam.
      Kij może być skuteczny w wielu przypadkach, ale zdarzyć się może traf, że ten
      sam kij będzie zapalnikiem dla materiału wybuchowego, jaki drzemie w zwierzęciu.
      Miałem kiedyś sukę ON-kę „z odzysku”. Wrogiem dla niej był każdy, kto miał kij
      czy inną laskę. A już, jeśli ktoś ów kij uniósł to dostawała szału.
      Ona atakowała ze strachu a w strachu każde stworzenie jest nieobliczalne.
      Cóż... Widać onegdaj uczono ją kijem moresu.

      Jak w sytuacji opisanej przez Jotta postąpić? Nie wiem.
      Rady nie dam, bo sam nie mam problemów z obcymi psami.
      Ot po prostu zamieszkałem w krzakach z dala od ludzi. Przecie to wyłącznie
      właśnie ludzie stwarzają problemy.
      Okoliczni mieszkańcy szybko zostali nauczeni przeze mnie i przez moje
      poprzednie zwierzaki (wspomniane wyżej suczydło i doga, który z natury swej
      dominować musiał nad każdym czworonogiem), że koło mojej chałupinki należy psa
      mieć na smyczy i szybko przemknąć a najlepiej na wszelki wypadek chałupinkę
      ominąć.
      Nadmienić tu muszę, że w starciach których na początku było dość sporo nigdy
      nie doszło nawet do zadrapań a co dopiero do rozlewu krwi. Po prostu przeciwnik
      poddawał się odsłaniając swe najczulsze miejsce a Trol oznaczał najbliższy
      krzaczek i było po wszystkim.
      I choć od lat kilku oba me psiska biegają już hen tam po zielonych łąkach to
      obyczaj ten przez ludność okoliczną kultywowany jest nadal.

      Najniższe ukłony!
      Zła wszelakiego źródło w człowieku jedynie widzący M.J.
      • laskar1 Re: obrona przed agresywnym psem ? 01.02.05, 12:35
        Ech, Drogi Panie mjot.. Trochę wody w Wiśle upłyneło, od czasu kiedy to
        ostatnim razem przyszło mi czytac Pana post i oprawiać w ramki. Jeszcze Polska
        nie zgineła, skoro nadal prawdziwe autorytety mozna spotkac na forum o ludziach
        pt "Zwierzęta". Ja z Panem jak zwykle nie będę próbował rozmawiać, ale jestem
        wyjatkowo ciekawy co w kontekście niniejszego wątku sądzi Pan o tym co się
        stało dziś w Warszawie? Miły pan z rozkosznie brzmiacym nick-iem "antypojeb"
        zajawił we wpisie "Policja juz działa". Trudno Panu bedzie napisac cos do
        powieszenia na ściane nad łóżkiem dla młodzieży, ale śmiertelnie jestem ciekaw
        zdania.
        z głębokimi ukłonami
        T.P.
        • comma Re: obrona przed agresywnym psem ? 01.02.05, 12:59
          laskar1 napisał:

          jestem
          > wyjatkowo ciekawy co w kontekście niniejszego wątku sądzi Pan o tym co się
          > stało dziś w Warszawie? Miły pan z rozkosznie brzmiacym nick-iem "antypojeb"
          > zajawił we wpisie "Policja juz działa". Trudno Panu bedzie napisac cos do
          > powieszenia na ściane nad łóżkiem dla młodzieży, ale śmiertelnie jestem
          ciekaw
          > zdania.

          Ponieważ zadał Pan to pytanie na publicznym forum, a nie na prywatny e-mail P.
          Mjota, więc pozwolę sobie również wypowiedzieć swoje zdanie. MOIM zdaniem, to
          bezprzykładny akt niekompetencji - że nie użyję mocniejszych określeń - ze
          strony policji. Policja powinna strzec przestrzegania prawa, a nie dostarczać
          chorej uciechy osobnikom pokroju pana o rozkosznie brzmiącym (jak dla kogo, ale
          w cudze preferencje nie wnikam) nicku.
          • laskar1 Re: obrona przed agresywnym psem ? 01.02.05, 13:28
            Witam najserdeczniej.
            Ja chętnie z Pania porozmawiam, tylko prosze wyartykułowac jeszcze łaskawie, na
            czym w tym przypadku Pani zdaniem polega niekompetencja policji?
            W sprawie nicka pana założyciela tamtego wątku pisałem do moderatora
            wielokrotnie - bez echa.
            do mjota nie pisze na priv, bo ja z nim w zasadzie nie rozmawiam. Przyjmuje to
            co pisze racze jako prawdy objawione. Poza tym niech się młodziez uczy, warto.
            • comma Re: obrona przed agresywnym psem ? 01.02.05, 14:18
              Czemuż Pan nie rozmawia z Mjotem? Ja go postrzegam jako sympatycznego i
              inteligentnego człowieka. Pytam wiedzona babską ciekawością - bez urazy. Co do
              nicka tamtego pana - zwracam honor, w istocie interweniował Pan. Ja zresztą
              też :-) Co do policji - panowie urządzają sobie strzelaninkę z ostrej amunicji
              w publicznym parku w biały dzień, w obecności przechodniów - czyż to nie
              przekroczenie uprawnień policjanta?
              • laskar1 Re: obrona przed agresywnym psem ? 02.02.05, 16:20
                Rzecz jest prosta. Ja z mjot-em nie rozmawiam, bo my już wszystko sobie
                powiedzieliśmy. Mjot reprezentuje sobą filozofię uwielbienia dla wszystkiego co
                żyje, nie wyłączając zaskrońca, momentami za to wyłączając człowieka. Ja
                odwrotnie, wyłączyłbym – wyciszył – np. kilka ras psów, o ironio: stworzonych
                przez człowieka właśnie. Szczególnie te, które nie mają szacunku dla ludzkiego
                gardła. Ja bym sterylizował, mjot na dźwięk słowa: „sterylizacja” dostaje
                drgawek. Wszystko już zostało powiedziane. Łączy nas chyba jedynie fakt, ze
                obaj lubimy popatrzeć przy poranku na orła kołującego nad domem. Dlatego mjot
                zaszył się w krzakach gdzieś na południu, a ja zaszywam właśnie na północy. Bo
                dość mieliśmy patrzenia na miejskie orły. Te wywinięte na psim gó..e na
                trawniku przed blokiem.
                • comma Re: obrona przed agresywnym psem ? 02.02.05, 17:51
                  dziekuje za wyjasnienie :-) Moje osobiste poglady leza posrodku, tzn. z kazdym
                  z Panów zgadzam sie czesciowo. Co do zycia w gluszy - lubie wypoczywac
                  na "prawdziwym lonie przyrody" - okreslenie mojego syna, jednak po pewnym
                  czasie tesknie do miasta, choc pewne jego "aspekty" - w tym gówienka na
                  trawniku sa dla mnie trudne do zaakceptowania. Nb. ja po mojej suce sprzatam, o
                  czym juz nie raz wspominalam.
        • mjot1 Re: 01.02.05, 19:45
          No i cóż by tu rzec? Tym bardziej, iż Szanowny Pan wywołując mnie do tablicy
          raczył był nadmienić: „Ja z Panem jak zwykle nie będę próbował rozmawiać”
          Przyznać muszę, że jak dla mnie to dość swoista i zaskakująca forma wymiany
          poglądów...

          Pan (jak mniemam) raczy reprezentować szkołę, która głosi, że jeśli
          zlikwidowałoby się psią populację znikłby automatycznie i sam problem.
          Cóż... Logika nakazuje przyznać tu rację.
          Można też tak jechać dalej boć zagrożeń nam nie brak na każdym kroku a to
          zwierz domowy czy zwierz dziki, a to węże, a to pająki, owadzi świat niemalże
          cały, itd. itd.
          A może by tak zlikwidować człowieka? Przypuszczam, że natura niezbyt rzewnie by
          nas opłakiwała.

          Wracając...
          Może mógłbym coś nagryzmolić w poruszonym temacie gdyby raczył Waść nadmienić,
          która z przedstawionych w artykule wersji jest prawdziwa? Czy ta
          świadków „naocznych” czy też funkcjonariuszy?
          W chwili obecnej wiem jedno i to z całą odpowiedzialnością napisać mogę.
          Otóż zaistniałej sytuacji i przebiegowi zdarzenia winny był człowiek!
          I jak zwykle, gdy dochodzi do konfliktów na linii zwierze - człowiek ucierpiało
          właśnie zwierzę.
          Jak zwykle za głupotę ludzką to zwierz zapłacił i to zapłatę najwyższą.

          Ogólnie rzecz ujmując odpowiem Panu „prastarą mądrością” i mniemam,
          że „mądrość” owa wiele wyjaśnia.
          „Na pochyłe drzewo to i Salomon nie naleje”

          Najniższe ukłony!
          W konfliktach człowiek-zwierz właśnie stronę zwierza zawsze biorący M.J.
    • dorek73 Re: obrona przed agresywnym psem ? 01.02.05, 00:12
      Po pierwsze,dlaczego uważasz ,że gaz pieprzowy nie działa?Z moich obserwacji
      wynika ,że jest to skuteczna broń przed natarczywymi szczekaczami obojętnej
      wielkości(chyba ,że nieuczciwy sprzedawca wcisnął Tobie coś przeterminowanego).
      Po drugie ,jaki problem widzisz z używaniem bądz nabyciem paralizatora?
      Kupić i używać można bez problemu, tylko uważaj :)na niekture rasowce bo mogą
      dostać zawału.
      Pozdrawiam
      P.S.Nie ma głupich psów,ale strata może nauczy rozumu.
    • default Re: obrona przed agresywnym psem ? 01.02.05, 13:12
      Z mojego doświadczenia wynika, że psy które szaleńczo i morderczo oszczekują
      się przez ogrodzenie, w przypadku bezpośredniego spotkania raczej zaniechają
      ataku, a poprzestaną na obejściu się na sztywnych nogach i rozejściu w
      przeciwne strony. Ostatnio przechodziłam oobok posesji, z której naszczekiwał
      duży czarny kundel grożąc, że zje mojego Rudego, a Rudy nie pozostawał mu
      dłużny. W pewnym momencie dobiegły do przerwy w siatce i - ku swemu
      zaskoczeniu - stanęły nos w nos. Nastąpiło zesztywnienie, szczekanie ścichło do
      lekkiego warkotu, a psy ostrożnie oddaliły się od siebie - żeby kontynuować
      dziką gonitwę i szczekanie wzdłuż ogrodzenia - starannie zawracając przy owej
      przerwie :-))
      W przypadkach, gdy podejrzewam, że pies chce zaatakować mojego, trzymanego na
      smyczy - zawsze wolę spuścić moje dziweczyny, odwagi to one nie mają
      specjalnie, za to "talent w nogach" i raczej żaden pies, o ile też nie jest
      chartem, ich nie dogoni.
      Na mnie kiedyś wypadła sfora 4 wiejskich burków, przyznam, że miałam duszę na
      ramieniu, a łydki ścierpły mi całkowicie, uważam że jedyna słuszna reakcja to
      stanąć zupełnie nieruchomo z opuszczonymi rąkami i patrzeć w dal. Burki
      dobiegły, a widząc brak reakcji powęszyły i odeszły.
    • dr.krisk Kup porządny gaz.... 01.02.05, 14:39
      Tzw. gazy pieprzowe sa mało skuteczne. W sklepach z bronią można dostać
      skuteczniejsze niby-pieprzowe, ale z dodatkiem chemikaliów - np. TW 1000.
      Gaz należy rozpylić tuż przed atakującym psem, tak aby wbiegł w chmurę gazu.
      Najlepiej pogadaj w sklepie z bronią, oni ci doradzą najbardziej jadowite
      rozwiązanie :)
      Wychodząc na spacer z moim psem zawsze zabierałem gaz ze sobą. I tylko raz
      musiałem pomóc sobie kopniakiem: to był wielki owczarek kaukaski. Ale pomogło...
    • m.pw Re: obrona przed agresywnym psem ? 02.02.05, 11:03
      Nigdy nie mialam bliskiego spotkania trzeciego stopnia z agresywnym psem, wiec
      podaje wiedze teoretyczna: kiedys po zdarzeniu ze smiertelnie pogryzionym
      chBopcem, jakis treser opowiadal ze nie wolno wrzeszczec, machac czym kolwiek,
      tylko kucnac, schowac glowe najlepiej pod kaptur, rece pod siebie, - wtedy pies
      glupieje, bo takie male cos nie zagraza jego egzystencji. Nie wolno tez
      przyspieszac ani uciekac - no chyba ze natychmiast na wysokie dzrewo,
    • m.pw Re: obrona przed agresywnym psem ? 02.02.05, 11:07
      przepraszam, zbyt szybko przeczytalam i napisalam jak sie ma bronic "ludz", ale
      tak sobie mysle ze moze gdy sie ukucnie tego malego pieska schowac pod soba,
      ale nie wiem czy to dobre, bo co bedzie gdy ten zacznie ujadac?
      Moze wlkej pytanie na wetserwisie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka