Gość: Ron
IP: *.uci.uni.torun.pl
26.02.04, 10:57
Z artykułu wynika, że władze miasta robią wszystko, żeby niedopuścić do
inwestycji. A to nie prawda. Na wycięcie starodrzewu nie zgodził się przecież
Wojewoda. Miasto ma więc związane ręce. Gdyby zgodziło się teraz na budowę,
Wojewoda mógłby za jakiś czas ją zablokować. Wtedy firma miałaby pełne
podstawy, żeby zarządać od miesta ogromnego odszkodowania. Jeżeli teraz NSA
stwierdzi, że inwestor może budować - miasto nie będzie już miało problemu.
Będzie można się powołać na decyzję sądu.