Gość: Ala IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.07.02, 20:45 Witajcie, moja kicia skończyła 10 m-cy i nadal nie dostrzegam w jej zachowaniu oznak "dojrzewania"... Czy to normalne? Pozdrawiam Ala Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Tina Re: Ruja u kocicy IP: *.chello.pl / *.chello.pl 16.07.02, 22:38 Moja kotka mniej więcej w tym wieku dostała pierwszą ruję. Też mnie to już niepokoiło. Za to potem miała regularnie co 2 tygodnie licząc od zakończenia do początku następnej. Teraz dochodzi do siebie po kastracji. Nie mam co prawda dużego doświadczenia (to mój pierwsy kot i dopiero od roku), ale myślę, że to już niedługo. Zresztą zaraz na pewno odezwą się "fachowcy", z porad których też chętnie i z wdzięcznością korzystam. Za co przy okazji serdecznie dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Ruja u kocicy 17.07.02, 12:59 Ja u mojej kotki nie widziałam żadnych oznak dojrzewania i wszystkim wmawiałam, że ona "woli bożej" nie czuje, a ona puściła się tymczasem. Dopiero jak się okazało, że jest w ciąży, zorientowałam się, że dojrzała, i to bardzo :) A w domu nic nie dawała po sobie poznać, niewiniątko! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ala Re: Ruja u kocicy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.07.02, 15:24 Nasza kicia nie ma dostępu do egzemplarzy pci męskiej :-) Jest kotkiem mieszkaniowym, choć niedługo będzie również spacerowym (może dziś pierwszy raz...). Chcemy ją wysterylizować, ale dopiero po pierwszej rui, tylko co z tą rują?? I tak czekamy, czekamy... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot Re: Ruja u kocicy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.02, 03:18 Niektóre rasy dojrzewają późno, może to trwać dłużej niż rok! Nie spiesz się ze sterylizacją, kotka rozwija się i potrzebuje hormonów. Można ją wysterylizować po kilku pierwszych rujach (tylko nie w rui!), albo nawet znacznie póżniej. Można nawet sterylizować kotki ciężarne, chociaż jest to ostateczność. Miałem kiedyś do adopcji małą piwniczną kotkę syjamkę, Kasiandrę, nie sterylizowaliśmy jej ponad rok, miała ruje, ale była wtedy bardzo miła i nieuciążliwa. Została wysterylizowana dopiero wtedy, kiedy znależliśmy jej dobry dom. Odeszła tam razem z kastrowanym kotkiem Pingwinem, w którym była z wzajemnością zakochana. Teraz są dalej razem i są szczęśliwe, chociaż i u nas miały się nieżle. Jeśli zdecydujesz się na sterylizację swojej, napisz do mnie, polecę Ci dobrego lekarza. Sterylizujemy tam sporo kotów i nigdy nie było żadnych komplikacji. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
piasia Do Kota 18.07.02, 08:26 Jestem bardziej psiarą niż kociarą, chociaż w dziecińtwie nazywano mnie "kocia mama", bo każde pazurzaste, futrzaste i miauczące stworzenie musiłam pogłaskac i ponosić na rękach (rodzice nie godzili się na kota w domu, ot, tyrania doroslych nad dzieckiem ;)) Piszę więc tylko i wyłącznie po to, by wyrazić Ci mój podziw i uznanie za Twoją wiedzę, humor i podejście do kotów w szczególności, a do świata w ogóle. Tacy jak Ty i inni wielbiciele "żywego" trochę podnoszą mnie na duchu, ze jednak z gatunkiem ludzkim nie do końca jest beznadziejnie... Tak trzymaj! Z pozdrowieniami Pi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ala Re: Ruja u kocicy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.07.02, 12:04 Witaj, Kocie Nasza kicia jest zwykłym dachowcem, szaroburą pręgowaną znajdką. Nam weterynarz powiedział, że najlepiej sterylizacje wykonać zaraz po pierwszej rui. Jeżeli jednak polecasz swojego weta (z naszym nie mamy doświadczeń) to podaj mi namiary nań. Będę bardzo dzwięczna :-) Pozdrawiam gorąco Ala Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot Do Ali i Piasi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 03:27 Witaj, Dźwięczna Alu! Lekarze, których Ci polecam wysterylizowali dla nas sporo kotów i kotek, domnych i bezdomnych, nigdy nie było potem żadnych komplikacji, czego nie mogę powiedzieć o innych lecznicach z których kiedyś korzystaliśmy. Na zabieg należy umówić się telefonicznie (lub osobiście), bo większe zabiegi są planowane. Przed operacją kotka musi około ośmiu godzin nie jeść (powinna mieć tylko wodę do picia), ponieważ narkoza może spowodować wymioty. Narkoza jest dwustopniowa, najpierw daje się zastrzyk, a jak kotka uśnie, dostaje resztę narkozy w strzykawce dożylnie do łapki. Z tej strzykawki dodaje się w czasie zabiegu tylko tyle, żeby kotka dospała do końca. Jest to mniej obciążające dla organizmu, bo zdarza się przedawkowanie przy jednorazowym zastrzyku - każdy kot reaguje trochę inaczej. W naszym przypadku kot po zabiegu łatwiej dochodzi do siebie. W czasie operacji, a czasem jeszce po dwóch dniach kotka osłonowo dostaje zastrzyk z antybiotyku. Rana po operacji goi się bardzo szybko, jest szyta specjalnym krytym szwem śródskórnym, który nie wymaga opatrunku, tylko czystego posłania (ręcznik lub prześcieradło). Kotka powinna być przyniesiona w transporterku z czystym ręcznikiem, po operacji sika do niego, w ten sposób usuwa się narkoza. Oddawana jest już wybudzona, ale słabo trzyma się na nogach, może się przewracać i powinna przez parę godzin pozostać w transporterku, lub innej, trochę większej klatce. Powinna mieć wodę, jeść zwykle daje się na następny dzień, bo może jeszcze wymiotować. Kotka na drugi - trzeci dzień już swobodnie biega, z nawet skacze, rana goi się w ciągu około dziewięciu dni, potem można usunąć nitkę z zewnętznego szwu, ale niekoniecznie, bo nici są rozpuszczalne - wewnętrzne szwy się wchłaniają, zewnętrzny wykrusza. Po pewnym czasie wygolony brzuszek zarasta, a blizna jest do tego stopnia nieznaczna, że nawet lekarz nie potrafi powiedzieć, czy operacja miała miejsce. A teraz lekarze: Dr Tomasz Niedziela, bardzo dobry chirurg i ortopeda, i dr Tomasz Seweryn, również bardzo dobry ginekolog-położnik przyjmują w Klinice dla Zwierząt "Marcel2" Warszawa-Bemowo, ul. Lencewicza 2A (weź plan Wwy, to mała uliczka), tel. 638-26-11. Dr Niedziela przyjmuje również w Klinice dla Zwierząt "Marcel" Warszawa, ul. Wołoska 52 pawilon 12, tel. 844-17-93. Lekarze ci są bardzo dokładni, nie musisz powoływać się na mnie, nie znają mnie pod imieniem Kot, które powstało trochę przypadkowo, ale z pewnością domyślą się, o kogo chodzi, dostatecznie często zawracamy im głowę. Nie spiesz się specjalnie ze sterylizacją, chociaż po pierwszej rui to już może być. Serdecznie pozdrawiam Ciebie i Kotkę i życzę powodzenia! --- Do Piasi Witaj! Serdecznie dziękuję za słowa uznania, chociaż nie występuję tutaj dla sławy a na Forum trafiłem przypadkiem. Nie przypadkiem jednak zajmuję się od wielu lat kotami razem z moją Żoną, która jest pewnie mądrzejsza ode mnie, bo bez przerwy magluje weterynarzy oraz czyta książki o kotach, których ma całą półkę. Książek oczywiście, a nie kotów, których mamy tylko kilka, nie licząc tych bezdomnych. Nie możemy niestety wziąć do domu wszystkich, ale wciskamy je innym, w miarę możliwości. Uważamy, że koty to najmilsze, najładniejsze i najbardziej inteligentne zwierzęta z otoczenia człowieka. Psy mają inną psychikę, która nam mniej odpowiada; jest to oczywiście rzecz gustu, zajmujemy się zresztą czasem i psami. Nie ma to w końcu większego znaczenia, ważny jest ogólny stosunek człowieka do zwierząt i ich życia, które jest jedyną wartością, jaką one posiadają. Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś