osmiornica_80
02.09.05, 16:26
Przygarnęłam go dwa miesiące temu, nawet opisałam sytuacje na tym forum. Był
niedożywiony, biedny, przypalony papierosami. Został, wydobrzał, zaprzyjaźnił
sie z moim drugim kotem. Sielanka... Pewnego dnia mój sąsiad zaczął się
odgrażać, że zaj... te koty, bo mu przeszkadzają?!? Ma gołębnik, zamknięty,
nigdy nie widziałam w nim zadnego z moich kudłatych. Pilnowałam, były
wypuszczane tylko w naszej obecności. Aż do wczoraj...nie wiem kiedy to się
stało. Kostek wrócił na śniadanie, a Tadzika nie ma do dziś. Za to mój sąsiad
łazi po podwórku z tryumfującą miną.... I nie wiem, czy żyje, czy nie. Może
ktoś go przygarnął (przylepa z niego była straszna), czy złapał i się
pastwił... Jakoś tak pusto bez niego, Kostek nie chce jeść, a ja nie umiem
znaleźć sobie miejsca. Łaziłam, wołałam i nic... Idę rozwiesić ogłoszenia,
może to coś da...
Ta niewiedza jest najgorsza....