guga3
27.03.06, 20:42
Nie mam zwierzaków, choc je lubię, bo za długo pracuję i jestem poza domem
ponad 10 godzin dziennie. Kwestia odpowiedzialności i może zamiłowania do
porządku, który przy zwierzaku utrzymac trudno.... Brakuje za to tej
odpwiedzialności moim sąsiadom, jak i kultury zresztą. Zamiast dać kotu
kuwetę w domu, wyganiają go do malutkich przydomowych ogródków na, wiadomo
co...dodam, że do cudzych, oczywiście. Efekt taki, że regularnie mam
niszczone/rozkopywane kwiatki w ogródku i zajmuję się zbieraniem kocich
odchodów - na 85 m2 nawet po jednym kocie jest tego za dużo. Mój mąż akurat
za kotami nie przepada, jego prawo, a tym bardziej za ich odchodami. Sąsiad
na prośby o przestawienie kota na kuwetę i przytrzymanie przez jakiś czas w
domu (mają ponad 300 m2 - ma gdzie kota pomieścić), demonstruje wyraźne
niezadowolenie, zachowuje się arogancko, o słowie przepraszam, kiedy mówię,
że musze po kocie sprzątać, nie wspomnę. Co więc zrobić, zeby kota odstraszyć
i żeby nie niszczył roślin i załatwiał sie w moim ogródku, żeby po prostu
sobie co najwyżej przechodził i szedł w łąki - sa za płotem ? Czy coś z
ultradźwiękami, które mu nie zaszkodzą, a odstraszą skutecznie, jakies
rośliny, których np zapachu koty nie lubią ? Proszę o pomoc, bo wiem, ze do
końca tego nie uniknę, żeby zwierzaki jakieś przez ogród mi łaziły, ale też
nie mam ochoty zaczynac kazdego pobytu w nim od wybierania kociego guana i
ratowania dopiero co wschodzących tulipanów i narcyzów.