nati_28
28.03.06, 10:34
Mam 6-letniego dalmatyńczyka,którego zaznaczam, bardzo kocham. Jednak mam
sporo problemów z tym psiakiem i nie wiem już co robić.
Mam 45 metrowe mieszkanie, a w nim męża, 11-letniego synka i dzidzię w
drodze. No i siunia, który ma już 6 lat, ale niestety
nadal ludzie patrząc na jego zachowanie pytają ile ma piesio
miesięcy. Czekałam długo aż moje wieczne szczenię wydorośleje i
cóż. Nie są to psy do wychowania. Czasem zastanawiam się czy to
kot, czy pies, bo z zachowań charakterystycznych dla psa ma
naprawe niewiele. Jedni mówią, że to psy charakterne, inni że
głupie. Cóz, zwał, jak zwał. Ja staram się wierzyć, ze to piesek z
charakterem nieco uciążliwym, ale jednak :).
Nasz piesio, jak zostaje w domu, a zapomnę pozamykać wszystkie
drzwi od pomieszczeń - wskakuje na łóżka, choć wie, że mu nie wolno i przy
nas nigdy tego nie robi. Oczywisacie czuje kiedy
wrócimy, wiec gdyby nie brud i smrud na łóżkach nie
zorientowalibyśmy się, że sobie tam spał. Na spacerach choć już
wraca jak go wołamy, zdaża mu się jednak nie wrócić. Biega wtedy sobie i nie
zwraca uwagi na to, ze go przywołuję. Czuję się wtedy głupio i mi wstyd przed
ludźmi. Tak naprawdę to nigdy nie wiem co
mu odbije i nie jestem pewna za to czy mnie posłucha. I zaznaczam, ze
sąsiadka, która przez 11 lat miała dalmatyńczyka jest pod wrażeniem
posłuszeństwa naszego psa, co mnie szokuje totalnie.
A najgorsze to coś co zależne od niego nie jest, natomiast wytraca nas
wszystkich z równowagi i chętnie posłucham jak radza sobie inni właściciele
dalmatyńczyków z tym problemem. A mianowicie WŁOSY! Kłujące, wbijające się,
nie do usunięcia. Nie wiem jak to będzie jak dzidziuś zacznie raczkować.
Niedawno mielismy remont i nasz siuń był u mojej mamy.
Odpoczęliśmy od biegania ze zmiotką, jak wrócił szybko
nas "sprostował", wszędzie włosy, znowu, nawet na talerzach, w
kanapkach. Nawet przy zachowaniu maksymum higieny - jest to nie do
opanowania. Nie jestem maniakiem czystości, ale coraz bardziej
mnie to męczy. Tapicerka w samochodzie, na sofach w pokoju
wybierana była pod sierść psa, która i tak czepia się wszystkiego.
Zrezygnowałam całkowicie zarówno ja jak i mąż z czarnych ubrań,
synowi nie kupuję ubrań z polaru, bo mija się to z celem. Włosy
nadal fruwają wszędzie. Zawsze są na naszych ubraniach.
Gdziekolwiek się pojawimy spadaja z nas i zostają w domach
znajomych. Ludzie patrzą dziwnie na nas. Zawsze bowiem, nawet jak wyciągniemy
ubrania z pralki wyglądamy jakbyśmy chodzili w brudnych. Sierść pozostaje po
praciu w pralce, więc ubrania po wyjęciu z pralki są "owłosione". Podobnie z
talerzami, sierść pozostaje nawet na ręcznikach kuchennych.
Ja naprawde nie wiem co to dalej będzie. Jak kaftaniki, śpiochy
niemowlęcia będą całe z sierści, jak włosy, które wbijają się
nawet w skórę stopy, jak drzazgi, zaczną fruwać nad noworodkiem. Jak nasz
siuń wskoczy sobie pod naszą nieobecnośc do łóżeczka dziecka.
I nie zalę się dlatego zebym chciała się go pozbyć. Mam już jednego synusia
11- letniego, który i wychowuje się w tej włosiarni od 5 roku życia. Jednak
po 6 takich trudnych latach, ja już nie mam sił. Na walkę z wiecznym brudem,
sierscią fruwającą wszędzie, nawet w jedzeniu. Proszę napiszcie jak sobie
radzicie. Jak radzocie sobie z sierścią? A moze jest na to jakiś sposób? I z
psem, który tak naprawdę jest kotem o wyglądzie psa.
Ale ponarzekałam. Nie chciałabym żeby tak to wyglądało, nie jestem
chodzącym pesymistą i kocham tego psiaka, ale już naprawde nie
mogę. Dlatego, proszę napisz, jak sobie radzisz mając małe dziecko
i tego nie do ujarzmienia z kłującymi włosami psa.
Pozdrawiam serdecznie id ziękuję z góry za każdą