Dodaj do ulubionych

Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pomóżcie

28.03.06, 10:34
Mam 6-letniego dalmatyńczyka,którego zaznaczam, bardzo kocham. Jednak mam
sporo problemów z tym psiakiem i nie wiem już co robić.
Mam 45 metrowe mieszkanie, a w nim męża, 11-letniego synka i dzidzię w
drodze. No i siunia, który ma już 6 lat, ale niestety
nadal ludzie patrząc na jego zachowanie pytają ile ma piesio
miesięcy. Czekałam długo aż moje wieczne szczenię wydorośleje i
cóż. Nie są to psy do wychowania. Czasem zastanawiam się czy to
kot, czy pies, bo z zachowań charakterystycznych dla psa ma
naprawe niewiele. Jedni mówią, że to psy charakterne, inni że
głupie. Cóz, zwał, jak zwał. Ja staram się wierzyć, ze to piesek z
charakterem nieco uciążliwym, ale jednak :).
Nasz piesio, jak zostaje w domu, a zapomnę pozamykać wszystkie
drzwi od pomieszczeń - wskakuje na łóżka, choć wie, że mu nie wolno i przy
nas nigdy tego nie robi. Oczywisacie czuje kiedy
wrócimy, wiec gdyby nie brud i smrud na łóżkach nie
zorientowalibyśmy się, że sobie tam spał. Na spacerach choć już
wraca jak go wołamy, zdaża mu się jednak nie wrócić. Biega wtedy sobie i nie
zwraca uwagi na to, ze go przywołuję. Czuję się wtedy głupio i mi wstyd przed
ludźmi. Tak naprawdę to nigdy nie wiem co
mu odbije i nie jestem pewna za to czy mnie posłucha. I zaznaczam, ze
sąsiadka, która przez 11 lat miała dalmatyńczyka jest pod wrażeniem
posłuszeństwa naszego psa, co mnie szokuje totalnie.
A najgorsze to coś co zależne od niego nie jest, natomiast wytraca nas
wszystkich z równowagi i chętnie posłucham jak radza sobie inni właściciele
dalmatyńczyków z tym problemem. A mianowicie WŁOSY! Kłujące, wbijające się,
nie do usunięcia. Nie wiem jak to będzie jak dzidziuś zacznie raczkować.
Niedawno mielismy remont i nasz siuń był u mojej mamy.
Odpoczęliśmy od biegania ze zmiotką, jak wrócił szybko
nas "sprostował", wszędzie włosy, znowu, nawet na talerzach, w
kanapkach. Nawet przy zachowaniu maksymum higieny - jest to nie do
opanowania. Nie jestem maniakiem czystości, ale coraz bardziej
mnie to męczy. Tapicerka w samochodzie, na sofach w pokoju
wybierana była pod sierść psa, która i tak czepia się wszystkiego.
Zrezygnowałam całkowicie zarówno ja jak i mąż z czarnych ubrań,
synowi nie kupuję ubrań z polaru, bo mija się to z celem. Włosy
nadal fruwają wszędzie. Zawsze są na naszych ubraniach.
Gdziekolwiek się pojawimy spadaja z nas i zostają w domach
znajomych. Ludzie patrzą dziwnie na nas. Zawsze bowiem, nawet jak wyciągniemy
ubrania z pralki wyglądamy jakbyśmy chodzili w brudnych. Sierść pozostaje po
praciu w pralce, więc ubrania po wyjęciu z pralki są "owłosione". Podobnie z
talerzami, sierść pozostaje nawet na ręcznikach kuchennych.
Ja naprawde nie wiem co to dalej będzie. Jak kaftaniki, śpiochy
niemowlęcia będą całe z sierści, jak włosy, które wbijają się
nawet w skórę stopy, jak drzazgi, zaczną fruwać nad noworodkiem. Jak nasz
siuń wskoczy sobie pod naszą nieobecnośc do łóżeczka dziecka.
I nie zalę się dlatego zebym chciała się go pozbyć. Mam już jednego synusia
11- letniego, który i wychowuje się w tej włosiarni od 5 roku życia. Jednak
po 6 takich trudnych latach, ja już nie mam sił. Na walkę z wiecznym brudem,
sierscią fruwającą wszędzie, nawet w jedzeniu. Proszę napiszcie jak sobie
radzicie. Jak radzocie sobie z sierścią? A moze jest na to jakiś sposób? I z
psem, który tak naprawdę jest kotem o wyglądzie psa.
Ale ponarzekałam. Nie chciałabym żeby tak to wyglądało, nie jestem
chodzącym pesymistą i kocham tego psiaka, ale już naprawde nie
mogę. Dlatego, proszę napisz, jak sobie radzisz mając małe dziecko
i tego nie do ujarzmienia z kłującymi włosami psa.
Pozdrawiam serdecznie id ziękuję z góry za każdą
Obserwuj wątek
    • titu_titu Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 11:37
      "Nie wiem jak to będzie jak dzidziuś zacznie raczkować." - no chyba wiesz, bo
      masz już 11 letniego syna a pies ma 6 lat więc już to raz przechodziłaś.
      Nie chcę za bardzo komentować Twojego postu bo przykro to znowu mówić, ale
      jesteś kolejnym przykładem osoby, która bierze do domu psa nie przemyślawszy
      tego do końca. Przypuszczam, że był to jeden z przypadków "psa dla dziecka".
      Koniecznie modnej rasy -no przecież właśnie wtedy było "101 dalmatyńczyków",
      mały na pewno oglądał i męczył Cię o takiego psiaka, albo sama uznałaś to za
      dobry pomysł. A psy te niestety odbiegają znacznie rozumnością od tego co na
      filmie. Rasa ta stworzona została, aby psy te w sworze biegły koło karety
      hrabiego czy barona i ładnie wyglądały. I chyba do niczego innego się nie
      bardzo nadają....
      • pierozek_monika Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 11:45
        nadają nadają :)
        Moja koleżanka ma dalmatynkę, może nie jest to ideał posłusznego psa, jest dosyć
        niezależna ale praca nad nią uczyniła wiele. Nadal nie biega bez smyczy na
        terenach, gdzie jest prawdopodobieństwo, że będą kłopoty,ale jakoś da się z tym
        żyć. Porcja smakołyków, wytrwałość i konsekwencja w szkoleniu daje wiele.
        Z sierścią radzi sobie tak, że ją wyczesuje starannie (często ją widzę ze
        szczotą na spacerze).
      • nati_28 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 12:44
        Nie kupiłam dalmatyńczyka ze względu na modny film oraz naciski dziecka. Prawdę
        mówiac zawsze chciałam mieć psa, a ten mi spodobał. Błedem było niedoczytanie
        inforacji na temat tej rasy. Poza tym marzyłam o psie, a mam kota o wyglądzie
        psa. Pies zawsze kojarzył mi się z posłuszeństwem, mniejszym bądź większym,
        jednak pies nie chadza własnymi drogami, przybiega na nawoływanie właściciela.
        Po około kilku miesiącach zna zasady panujące w domu. Psy sa mądre i można je
        wiele nauczyć. Ja jednak mam w domu kota w łatki.
        A co do flimu, został wyemitowany prawie rok po kupieniu przez nas naszegoi
        dalmatyńczyka.
        Poza tym pytam o radę jak sobie z nim radzić, nie piszę, ze chcę go oddać, bo
        nie wyobrażam sobie tego. Jednak chciałabym wiedzieć jak radzić sobie przez
        kolejne cięzkie lata.
        • mysiam1 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 13:26
          Nati, ale z psami to jest tak,że one są posłuszne, jeśli zostaną dobrze
          wychowane, a nie - same z siebie. Kot, owszem, przeważnie ma wszystkich w
          nosie,a pies, który nie czuje nad sobą "władzy" człowieka, po prostu zaczyna
          nim rządzić. To, co opisujesz - brak reakcji na wołanie, skakanie na ludzi czy
          siedzenie na łóżkach to właśnie objaw braku wychowania, a nie psiej
          złośliwości. Są dwie książki, które polecam - "Okiem psa" i "Mój pies świadczy
          o mnie".
    • blue.berry Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 11:46
      coz, proponuje na dobry poczatek kupic dobry mocny odkurzacz (najlepiej taki
      przeznaczony do domow ze zwierzetami) oraz specjalne szczotki i wałki do
      zdejmowania wlosow z odziezy.
      do samochodu kupic specjalna plachte ktora zamiesza sie o zaglowki na tylnim
      siedzeniu (jesli pies tam jezdzi) lub zascielac miejsce gdzie jezdzi jakims
      duzym przescieradlem. raz na jakis czas mozna oddac samochod do recznego
      czyszczenia srodka. nie zostaje ani wlosek.
      jesli drazni cie brud i smród twojego psa to najprostsza opcja jest jego
      kapiel. jesli trzeba to nawet co 3 - 4 tygodnie. (jak moj pies spi na lozku to
      jedyne co go zdradza to cieplo i lekko wygnieciona narzuta:)
      jesli z iloscia siersci jest rzeczwiscie tak jak piszesz to proponuje
      dowiedziec sie o specjalne preparaty ktore mozna podawac psu na zapobieganie
      wypadaniu siersci. jest tego troche na rynku.
      przepraszam ze to napisze ale mam wrazenie troche przesadzasz w swoich opisach
      albo kompletnie nie radzisz sobie z utrzymywaniem porzadku w domu. ja mam
      wielkiego krotkowlosego psa w rudym kolorze. jego siersc wbija sie we wszystko
      i jest bardzo dobrze widoczna. mimo to nosze czarne ciuchy (choc z polarow
      rzeczywiscie zrezygnowalam) a w domu jakos nie za bardzo widac ze jest pies
      mimo tego ze wyleguje sie na lozku i na kanapie. siersc nigdzie nam nie fruwa a
      jak przychodzi wiosna to po prostu codziennie odkurzam. nie jest brudno, nic
      nie smierdzi, no ale moze dlatego ze pies jest kapany co 4-5 tygodni,
      wyczesywany i czyszczony po kazdym spacerze.
      uwierz mi - krotkie psie wlosy sa do ujarzmienia, jak najbardziej. podobniez
      jak brud czy zapach psa. i mowie to nie tylko na swoim przykladzie ale rowniez
      mojej rodziny (pies i dwa koty) jak rowniez znajomych:)))

      co do problemow wychowawczych z psem nie bede sie wypowiadac. jedynie krotko -
      jesli jakies sa i sobie z nimi nie radzisz, niezaleznie od wieku psa mozna
      szukac pomocy w psiego tresera lub behawiorysty.

      pozdrawiam
      • capuccino_days Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 12:39
        z tego co pamiętam ze swoich doświadczeń z psem, to dobrym sposobem u nas było
        pranie skarpetek osobno od innych rzeczy - zbierają najwięcej włosów, które w
        pralce się roznoszą na wszystkie ubrania, nie rozwiąże to problemu calkowicie,
        ale może trochę pomóc.
        co do wracania ze spacerów, to piesek musi się wybiegać - ja miałam setera i
        spokój z sunią byl dopiero, kiedy codziennie rano wychodziła na jakąś godzinę
        na bieganie (luzem, bez smyczy)
        • nati_28 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 13:14
          Ależ ja nie mogę puścić mojego psa luzem bez smyczy, chyba ze w jakimś lesie, a
          takimi warunkami nie dysponuję. Nigdy nie wiem co mu przyjdzie do głowy, do
          którego psa się przyczepi, która starsza pani zacznie krzyczeć, ze się do niej
          doczepił, bo zwłaszcza w sytuacji, gdy ktoś idąc z małym pieskiem, na widok
          mojego bierze go na ręce, to mój piesek zaczyna skakać na tę osobę,
          zaciekawiony co ona tam kryje. Dośc mam już awantur z ludźmi. Nie moge
          ryzykować. Marzę zeby słuchał. On jednak nie jest zdolny do skojarzenia takiego
          faktu: będzie zawsze wypuszczany bez smyczy, jeśli będzie wracał, gdy go
          przywołam. To niesety jest dla niego zbyt trudne do zrozumienia.
      • nati_28 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 12:48
        Blue.berry poddajesz wiele fajnych pomysłów. Zamierzam właśnie kupić odkurzacz
        porządny. Jednak co do kąpania, to muszę ci powiedzieć, ze te psy są bardzo
        wrażliwe na zimno, często chorują na zapalenie uszu, dlatego też takie częste
        kąpanie nie jest możliwe w okresie zimowym. Przerabiałam to wielokrotnie. Taka
        kąpiel zimą zawsze kończy sie wizytą u lekarza i terapią antybiotykowa,
        trwającą do 2 tygodni i kosztującą sporo.
        Nie wiem jakie włosy (sierść) ma twój pies, jednak mój tak bardzo się leni, ze
        nawet gdybym go po godzinie dziennie szczotkowała i kąpała np. latem bardzo
        często )próbowałam już to robić) nie byłoby mozliwości żeby spał na kanapach,
        bo byłyby do wyrzucenia po kilku tygodniach. Nie przesadzam, naprawdę. Siuerść
        sierści nie równa. TRe psy lenią się koszmarnie i pora roku nie ma tutaj
        znaczenia
        • blue.berry Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 13:50
          tak sobie jeszcze czytam to co piszesz i mysle ze jestes przykladem osoby ktora
          kompletnie nie poradzila sobie z posiadaniem psa.
          o grzecznym psie sie nie marzy - grzecznego psa sie wychowuje. jesli sie nie
          umie lub nie ma pomyslu to zawsze mozna siegnac po ksiazki, publikacje czy
          pojsc z nim na szkolenie. jesli sie kupuje konkrtena rase to warto poczytac o
          niej jakies ksiazki, miec kontakt z hodowca aby szukac pomocy czy z innimi
          posiadaczami takiej rasy. niestety tego typu postulaty to ciagle nie slyszany
          przez nikogo glos na puszczy. dobrze ze przynajamniej masz swiadomosc ze jestes
          ofiara swojej niewiedzy i lenistwa. dalatyny nie sa psami łatwymi w układaniu
          ale tez nie sa beznadziejnymi przypadkami. okreslane sa jako psy ktore sa
          posluszne i sie ucza. no ale cooz, kazdy kto nie nauczy swojego psa chodzenia
          na smyczy, luzem, odwolywania, przychodzenia na zawolanie itp predzej czy
          pozniej sam staje sie ofiara swoich bledow. w tym momencie moge ci jedynie
          polecic kontakt z jakims psim behawiorysta ktory powinien zobaczyc wasza
          rodzine, relacje domownikow z psem, zapewne pojsc wspolnie na spacer i tym
          podobne aby znaleść dla was jakies rozwiazanie.

          wracajac do siersci - jak juz napisalam - sa preparaty na linienie,
          wzmacniajace siersc, sa specjalne szczotki, sa odkurzacze. w zimie psa mozna
          kapac po ostatnim spacerze tak aby do rana w pelni wysechl. a w czasie kapieli
          jeden z domownikow moze rekoma zabezpieczac uszy zeby nie dostala sie do nich
          woda. sorry ale ja po prostu wuazam ze jak ktos narzeka ze pies jest brudny i
          smeirdzi to narzeka na samego siebie a nie na psa.
          a kanapy - cooz mozna probowac wymusic na psie niekorzystanie z kanap,
          zascielac je jakas narzuta, wymienic na skorzane:)))) sa rozne sposoby.

          tak naprawde to nie pies uprzykrza wam zycie, tylko wy sobie sami je
          uprzykrzacie nie umiejac czy nie chcac znalesc w sumie prostych rozwiazan.
          takie jest moje zdanie.
          pozdrawiam
    • ewam81 idź z tym wątkiem na CIP 28.03.06, 13:09
      bez przesady, dzieci nie żyja w sterylnych warunkach, dzidziusiowi nic nie
      bedzie...
      dziecko ma bardzo silny układ odpornościowy, a cóż tu kryc...samo przyjście na
      świat też nie jest sterylne...czemu dziecko rodzi sie twarza w kierunku odbytu
      matki a jednocześnie przy tak silnym parciu dochodzi do wypływu kału??? aby
      mogło mieć kontakt z bakteriami z kału matki są mu potrzebne do prawidłowej
      pracy jelit :)
      od samej psiej sierści nic mu się nie stanie...
      • tymulek Re: idź z tym wątkiem na CIP 28.03.06, 14:14
        od samej psiej sierści nic mu się nie stanie...

        o ile dziecko sie nie zadlawi!!
        • ewam81 Re: idź z tym wątkiem na CIP 28.03.06, 15:07
          a jak ma sie zadławić? siadzie na dywanie i będzie wybierał sierść i zjadał?
          • tymulek Re: idź z tym wątkiem na CIP 28.03.06, 20:31
            jakby Ci to wytlumaczyc?? dzieci raczkujace jak wiadomo opieraja sie raczkami o
            podloze po ktorym sie przemieszczaja i czesto niestety w tymze okresie maja
            odruch pakowania raczek do buzi....
            a tak poza tym taka latajaca siersc czesto sama sie jakos tak pcha...sama
            ielokrotnie wyjmowalam mojemu dziecku klaki z buzi choc nie moge powiedziec
            zeby az tak fruwaly namietnie jak Autorka postu pisze... Mnie sie do "geby" nie
            pchaja ale spedzam zycie z "geba" duzo wyzej nad poziomem dywanu niz taki
            malec, zreszta pewnie potrafie sie obronic przed nimi....
            • ewam81 Re: idź z tym wątkiem na CIP 28.03.06, 22:06
              też mam psa, na podłodze /dywanu nie mamy/ nie leży tylko psia sierść, leżą
              również włosy moje i mojego męża, kurz, w lato pyłki z topoli np. jak otworzę
              balkon to i ziemie z doniczek potrafi przywiać... to wszystko moze być
              potencjalnym zagrozeniem dla dziecka, które oblizuje brudne ręce... żeby było
              bezpiecznie trzeba by było odkurzać co godzine, a najlepiej zmywać na mokro,
              nosić w domu szpitalne ochraniacze na włosy itp... podejrzewam jednak, ze
              dzieci innych posiadaczy psów jakoś przeżywaja to zagrozenie...
              pozatym sierśc psa przecież nie leży gruba warstwa-pies by wyłysiał-tylko leża
              pojedyncze włoski, tym sie raczej nie zadławi-jest to za małe...
              • nati_28 Nie znasz fenomenu dalmatyńczyka 29.03.06, 07:44
                Droga Ewam81, ileż ja bym dała za to, zeby leżały pojedyncze, nawet podwójne,
                poczwótne i "po setne" włoski! Nie masz widzę pojęcia co to znaczy mieć
                dlamatyńczyka. Pewnie też ząden się o ciebie nie otarł, bo płaszczyk byłby
                bardzo trudno do doczyszczenia. Sama dziwię się, ze mój pies jeszcze nie
                wyłysiał. Tych włosków są miliony. To jest nie do opanowania. I to właśnie jest
                fenomen, spadaja miliony włosów, co wieczór możnaby perukę z igiełek tworzyć, a
                pies łysy nie jest.
              • tymulek Re: idź z tym wątkiem na CIP 29.03.06, 08:55
                widze ze masz kiepska wyobraznie i brak dziecka ... wiec badz uprzejma nie
                zabierac tak zdecydowanego stanowiska bo powtarzam, ze nie raz wyjmowalam z
                buzi dziecka siersc !! z jedzenia na lyzce rowniez!!
    • majenkir Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 13:39
      nati_28 napisała:
      > ja już nie mam sił. Na walkę z wiecznym brudem,
      > sierscią fruwającą wszędzie, nawet w jedzeniu. Proszę napiszcie jak sobie
      > radzicie. Jak radzocie sobie z sierścią?

      Ano, modlimy sie, zeby zaden gosc nie znalazl klaka w swoim talerzu, hehe :D.
    • pierozek_monika Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 13:59
      koleżanka, o której pisałam udziela się często na tym forum:
      www.dalmatynczyk.kom.pl/
      może skorzystasz z jej zaproszenia, i porozmawiasz o dalmatyńczykach w gronie
      ich posiadaczy?
      Może Ci pomogą.
      Pozdrawiam
      • nati_28 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 15:37
        Dzięki serdecznie za adres forum. Spóbuję tam poszukać wsparcia. Przecież inni
        właściciele dalamtyńczyków jakoś muszą sobie radzić...
      • misia007 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 15:46
        Cos mi sie wydaje, że malo wiesz o zwierzętach.Nie rozumiem porównan do kota.Mam
        trzy i żadna sierść mie nie fruwa po domu, nie musze walczyć z zadnym brudem,koty
        sa miłe, spokojne, przyjacielskie.
        • nati_28 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 16:08
          Pisząc, ze to kot mam na myśli nie sierść, a charakter. Dalmatyńczyk nie
          zachowuje się jak pies, tylko jak kot. A coi do sierści wierzę, ze żaden kot,
          pies, czy inne zwierzę nie jest w stanie tyle sierści gubić na minutę co
          dalmatyńczyk. Więc to nie o siersć mi chodziło.
          • mysiam1 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 17:01
            Nati, zrozum, czy to będzie dalmatyńczyk, maltańczyk czy kundelek - on się nie
            zachowuje jak kot, tylko jak pies, którego nie wychowano. Najwyraźniej uważa,
            że w Waszym "stadzie" to on stoi najwyżej, więc niby dlaczego miałby kogoś
            słuchać?
            • nati_28 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 18:07
              Droga Mysiam, niezależnie od tego co napiszesz, chętnie poznam człowieka, który
              ujażmił dalmatyńczyka
              • nati_28 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 18:10
                Mój mąż miał w życiu wiele psów, ale jak sam stwierdził z takim przypadkiem
                nigdy jeszcze nie miał do czynienia. Każdego potrafił wychować. Cóz, po tym co
                piszecie, pozstaje mi sądzić, ze tak jak wśród ludzi, tak i u psów, są takie ,
                które powinny być chowane w szkole dla psów, ale specjalnej
                • pierozek_monika Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 19:43
                  o ile wczesniej byłam pozytywnie nastawiona, to teraz juz się trochę zdenerwowałam.
                  Pies - jak pies. Na kazdego jest metoda. Że wy jej nie znacie, to nie znaczy, że
                  pies nadaje się do szkoły specjalnej. Na te psy świetnie się nadaje metoda
                  klikerowa:
                  members.westnet.com.au/b%2Dm/
                  Chyba masz za wysokie mniemanie o umiejętnościach męża w takim razie.
                  Mówię Ci, że suka dalmatynka koleżanki poczyniła ogromne postępy, wszystko
                  dzięki treningom, konsekwencji, uparciu koleżanki i pozytywnych metodach szkolenia.
                  Chciałabym, żebyś zobaczyła jaka ona wychowana i całkiem posłuszna - i żebyś
                  się zawstydziła.
                  • nati_28 Nie zawstydzę się! 29.03.06, 07:53
                    Może jedynie za to, ze wcześniej nie poczytałam o tych psach. myślałam, że pies
                    to pies i to był błąd. Po tym co tutaj piszesz ty i inni, wnioskuję, że
                    powinnam wszytsko, całe swoje życie, rytm każdej minuty poswięcić psu. Czesać
                    godzinę dziennie, rano do pracy nie pójść, tylkjo wypuszczać na 2 godziny (tak
                    ktoś napisał). Oczywiście nie mogę pod blokiem. Powinnam więc wstać o 4.00 i
                    pojechać z pieskiem do lasu, po wybieganiu biec do pracy, potem odkurzyć
                    włoski, czesać, a właśnie spotkałam się z opinią, ze ponad godzinę dziennie, co
                    hamuje wypadanie włosów jedynie na kolejną godzinę. Znowu spacer i szkolenie.
                    Mąż powinien wziąć 1/2 etatu, bo przecież ktoś jeszcze musi zakupy robić,
                    gotować, a ja jak wrócę wieczorem ze szkolenia, też powinnam coś zjeść, pies
                    też. Dziecku powiem, ze zadania z nim nie odrobię. Mam przecież na wychowaniu
                    psa. Mam się pogodzić z tym, ze wym,aga specjalnego prowadzenia. Cóż sąsiedzi
                    też mają psy i jakoś zyją. Nie biegają na szkolenia, kochają zwierzaki, daja im
                    jeść, wyprowadzają na spacer, psy w zamian odwzięvczają się srenim bynajmniej
                    poziomem posłuszeństwa. Ale ja niestey wzięłam na przynajmniej 14 l;at
                    dlamatyna, wymagającego specjalnego traktowania. Powinnam więc rzucic wszystko.
                    LUDZIE ZASTANÓCIE SIE CO PISZECIE!!!!
                    Wiem, ze psu potrzeban jest uwaga, że to obowiązek, ale bez przesady!! Ja nie
                    ma czasu na zadne skzolenia! Godzinne czesanie siersci, kilkugodzinne spacery!
                    Nikt kogo znam tak nie robi i ma normalne psy. Ja nie jestem chodowcą,
                    maniakiem psów. Tylko człowiekiem z rodziną na głowie. CZyżby tu same single na
                    posty odposywały?????????
                    • mysiam1 Re: Nie zawstydzę się! 29.03.06, 08:55
                      Nati, zaproponowałam Ci dwie książki - jedna z nich radzi, jak ustalić
                      odpowiednią hierarchię w domu, a druga - jak nie wysilając się specjalnie
                      nauczyć psa podstaw dobrego zachowania. Nie namawiam Cię na szkolenia, na
                      bieganie z psem o 4 rano, chociaż (jak to napisano w jednej z w/w
                      książek) "dobry pies to zmęczony pies" i to prawda. Naprawdę wystarczy
                      czasem "wyprostować" pewne sprawy dotyczące stosunku domowników do psa, tego,na
                      co mu się pozwala itd. i KONSEKWENTNIE, CAŁĄ RODZINĄ się ich trzymać, a
                      większość kłopotów znika.
                      Nie jestem singlem, wprawdzie nie pracuję zawodowo, ale większość roku spędzam
                      sama z dziećmi. Nasza foksterierka pojawiła się u nas, gdy mój synek miał 2
                      lata, a córka 8. Zanim ją kupiliśmy, wbiłam sobie do głowy podstawowe zasady
                      wychowania psa i wprowadzałam je od początku. Nie chodziłam na żadne szkolenia.
                      I jak na to, co się mówi o foksach (niezależne, uparte itd.) to mam świetnie
                      wychowaną sunię.
                      Jeśli Twoja dalmatynka nie chce wracać na spacerach, zacznij ją uczyć
                      reagowania na "ciasteczka na grzeczność". Najpierw w domu - miej w kieszeni
                      jakieś chrupki czy kawałki herbatników - coś, co ona b.lubi. Co jakiś czas -
                      bez powodu - wołaj ją, a gdy przyjdzie, od razu pochwal (ale tak NAPRAWDĘ)i daj
                      chrupka. Za 15 minut znów, i znów, i znów. Za którymś razem TYLKO pochwal, bez
                      chrupka, potem znów z chrupkiem - i tak na zmianę. Jak sunia będzie przychodzić
                      na zawołanie w domu, zacznij na dworze - na początku chociażby z kimś, kto
                      będzie ją trzymał na dłuższej smyczy. Gdy zobaczysz, że sunia na dźwięk swojego
                      imienia od razu się do Ciebie wyrywa, zacznij ją spuszczać ze smyczy - i znów -
                      co parę minut ją wołaj - pochwała i od razu nagroda, a co jakiś czas tylko
                      pochwała. Poza tym wszystkim oczywiście daj jej się wybiegać. Gdy ją zawołasz,
                      żeby zapiąć smycz, znów ją pochwal i daj jej nagrodę. I nie idź od razu do
                      domu, tylko pochodź jeszcze chwilę, a po przejściu kilkunastu metrów - znów
                      pochwal i daj chrupka. Nawet jeśli Ci ucieka, nie krzycz na nią, a gdy w końcu
                      przyjdzie - chwal, chwal, chwal - nie za to, że uciekła, a za to, że przyszła.
                      To nie jest skomplikowane, nie trwa długo. Na pewno starszy pies nie nauczy się
                      tego tak szybko, jak młody, ale wierzę, że się uda.

                      Co do włosów - dobrze Ci tu radzą, żeby kupić jakiś preparat "na włosy". Może w
                      mieszkaniu jest za ciepło? Może powinna jeść coś innego? Może czuje Wasze nerwy
                      i gubi włosy ze stresu (tzn. gubi ich przez to więcej)?
                      Jeśli nie chcesz się bawić w wyczesywanie (mnie też by się nie chciało), to
                      może chociaż raz dziennie głaszcz ją mokrą ręką - i wyrzucaj to, co Ci na niej
                      zostanie. Ewentualnie wilgotną gąbką czy ściereczką.

                      nati_28 napisała:

                      > Może jedynie za to, ze wcześniej nie poczytałam o tych psach. myślałam, że
                      pies
                      >
                      > to pies i to był błąd. Po tym co tutaj piszesz ty i inni, wnioskuję, że
                      > powinnam wszytsko, całe swoje życie, rytm każdej minuty poswięcić psu. Czesać
                      > godzinę dziennie, rano do pracy nie pójść, tylkjo wypuszczać na 2 godziny
                      (tak
                      > ktoś napisał). Oczywiście nie mogę pod blokiem. Powinnam więc wstać o 4.00 i
                      > pojechać z pieskiem do lasu, po wybieganiu biec do pracy, potem odkurzyć
                      > włoski, czesać, a właśnie spotkałam się z opinią, ze ponad godzinę dziennie,
                      co
                      >
                      > hamuje wypadanie włosów jedynie na kolejną godzinę. Znowu spacer i szkolenie.
                      > Mąż powinien wziąć 1/2 etatu, bo przecież ktoś jeszcze musi zakupy robić,
                      > gotować, a ja jak wrócę wieczorem ze szkolenia, też powinnam coś zjeść, pies
                      > też. Dziecku powiem, ze zadania z nim nie odrobię. Mam przecież na wychowaniu
                      > psa. Mam się pogodzić z tym, ze wym,aga specjalnego prowadzenia. Cóż sąsiedzi
                      > też mają psy i jakoś zyją. Nie biegają na szkolenia, kochają zwierzaki, daja
                      im
                      >
                      > jeść, wyprowadzają na spacer, psy w zamian odwzięvczają się srenim bynajmniej
                      > poziomem posłuszeństwa. Ale ja niestey wzięłam na przynajmniej 14 l;at
                      > dlamatyna, wymagającego specjalnego traktowania. Powinnam więc rzucic
                      wszystko.
                      >
                      > LUDZIE ZASTANÓCIE SIE CO PISZECIE!!!!
                      > Wiem, ze psu potrzeban jest uwaga, że to obowiązek, ale bez przesady!! Ja nie
                      > ma czasu na zadne skzolenia! Godzinne czesanie siersci, kilkugodzinne
                      spacery!
                      > Nikt kogo znam tak nie robi i ma normalne psy. Ja nie jestem chodowcą,
                      > maniakiem psów. Tylko człowiekiem z rodziną na głowie. CZyżby tu same single
                      na
                      >
                      > posty odposywały?????????
                      • nati_28 Re: Nie zawstydzę się! 29.03.06, 09:32
                        Dziękuję Mysiam za życzliwe rady. Wiem, ze więcej cierpliwości może zdziałać
                        wiele. Dlatego zwróciłam się z tym problemem do właścicieli psów. Nie żeby mnie
                        ganiono, a wskazano co mozna jeszcze zaradzić.
                        Kupię sobie te książki.
                        Natomiast co do włosów, to nie sądzę żeby był na nie jakś sposób. Postaram się
                        siunia czesać przynajmniej przez 15 minut, naprawdę na więcej nie mam czasu.
                        Wiem, ze to niewiel pomoze, ale zawsze to coś.
                        Szkoda mi tych psów ze względu na sierść. Naprawdę nawet ci, którzy te psy
                        bardzo kochają po takim kilkunastoletnim doświadczeniu zarzekają się, że już
                        nigdy więcej nie sprawia sobie dalmatyńczyka.
                        • mysiam1 Nati... 29.03.06, 09:37
                          ...cierpliwości i KONSEKWENCJI - jeśli już wprowadzasz jakieś zasady, to nie ma
                          od nich żadnych wyjątków. Jeśli postanowisz, że psu czegoś nie wolno i założysz
                          sobie, że będziesz to egzekwować w taki czy inny sposób, to muszą to robić
                          wszyscy domownicy i nie może to być zależne od humoru, czy ilości wolnego czasu.
                    • pierozek_monika Re: Nie zawstydzę się! 29.03.06, 08:56
                      Po tym co tutaj piszesz ty i inni, wnioskuję, że
                      > powinnam wszytsko, całe swoje życie, rytm każdej minuty poswięcić psu. Czesać
                      > godzinę dziennie, rano do pracy nie pójść, tylkjo wypuszczać na 2 godziny (tak
                      > ktoś napisał).

                      czyli jak widzisz to nie ja napisałam.
                      Mnie tylko chodzi o to, że nie zganiaj na psa że jest idiotą. Tę część
                      wypowiedzi przyjmuję:
                      " Może jedynie za to, ze wcześniej nie poczytałam o tych psach. myślałam, że pies
                      >> to pies i to był błąd"
                      bo własnie tak było, ale to nie psa wina przecież że nie wiedzieliście jak z nim
                      postępować. Poprostu ten pies przerósł Wasze umiejętności :))

                      "CZyżby tu same single na
                      >> posty odposywały?????????"
                      no własnie pewnie nie single. Te obowiązki można rozdzielić na wszystkich
                      członków rodziny. U mnie tak jest.
                      Mamy psa, który został stworzony do ciągłej pracy - absolutnie nie kanapowiec.
                      Ma do tego długi włos - lini się cały rok (dodam, ze mamy jeszcze dwa koty -
                      jeden z nich okropnie się lini). Oboje z mężem pracujemy, ja do niedawna jeszcze
                      studiowałam, a córka uczy się w podstawówce. I jakoś się daje pogodzić obowiązki
                      i przyjemność z posiadania psa.

                      Trochę porad dostałaś na forum (ja uważam, że jednak do wypadania sierści musisz
                      się przyzwyczaić, a jedynie kupić super odkurzacz i rolki zbierające sierść. U
                      mnie to podstawowy przyrząd domowy - bez niego wyglądamy jak lumpy).
                      Przeczytaj o metodzie klikerowej - podałam Ci linka. Również poszukaj w google
                      listę dyskusyjną grupy klikerowej, w przypadku Twojego psa powinna przynieść
                      dobre rezultaty.
                      • nati_28 Re: Nie zawstydzę się! 29.03.06, 09:36
                        Dzięki serdecznie. Właśnie na słowa wsparcia i rady czekałam, bo nie radzę już
                        sobie. Jestem w 6 miesiącu ciązy, mam na głowie pracę i cały dom. Ciągle biegam
                        ze zmiotką i szmatą, a włosy lepia się dosłownie do wszytskiego. Sił juz nie
                        mam. A jak jeszcze jestem milutka dla mojego psa, on natychmiast na spacerze
                        robi cos za co zaczynam się na niego wściekać. Czasem mam wrazenie, ze tylko my
                        wiele z siebie dajemy, a on nam nic. Nawet odrobiny posłuszeństwa.
                      • capuccino_days Re: Nie zawstydzę się! 29.03.06, 21:43
                        > > godzinę dziennie, rano do pracy nie pójść, tylkjo wypuszczać na 2 godziny
                        > (tak
                        > > ktoś napisał).
                        >
                        > czyli jak widzisz to nie ja napisałam

                        bo to ja napisałam,

                        tylko że: nie napisałam, że ty masz tak robić, tylko, że my tak robiliśmy i u
                        nas zadziałało - z tego co pamiętam, to mój ojciec co rano wrzucał psa do
                        samochodu i wypuszczał na jakąś godzinę za miastem (mieszkaliśmy na peryferiach)

                        co do tekstu o singlach - łatwiej się zwierze wychowuje jak się ma więcej ludzi
                        do podziału obowiązków
                        i niestety zapanowanie nad psem, który pewnych rzeczy nie jest nauczony zajmuje
                        jak widać więcej czasu

                    • tymulek Re: Nie zawstydzę się! 29.03.06, 09:18
                      nie, nie same single. ja tez mam psa i dziecko i od kiedy mieszkamy
                      samodzielnie - nerwice ;-)). Na przekor zdrowemu rozsadkowi przygarnelam
                      odebrana wlascicielowi suke, ktora jest nieco uciazliwa. O tyle nie jest to
                      najszczesliwsze rozwiazanie ze zamiast z dzieckiem do piaskownicy, szuram z
                      dzieckiem i psem na łaki. Zamiast po pracy z dzieckiem na plac zabaw mysle zeby
                      wysikac psa. Na spacer z trzeciego pietra schodze z dzieckiem na reku, wozkiem
                      spacerowka przewieszona gdzies tam i psem ktory kagancem ociera sie o moje nogi
                      bo cholera w kagancu nie moze sie nauczyc chodzic. Kiedys spotkalam w parku
                      krakowska spiewajaca gwiazde - smiala sie z moich pojemnych kieszeni, na spacer
                      musze zabrac wyposazenie dla dziecka i dla psa- jest tego troche. Najgorzej
                      jest wtedy gdy pies ma sraczunie. Ubierz szybko dziecko 2 i pol letnie ktore
                      wlasnie bawi sie w najlepsze i dogodz psu ktory juz nie moze wytrzymac ....
                      Jest wiele niedogodnosci ale poki co licze ze w koncu... bedzie latwiej,
                      dziecko bedzie samodzielniejsze ... a na tresure psa tez nie bardzo mam czas
                      i "glowe". Nie wyobrazam sobie powrotu do pieluch....Tak wiec podziwiam Cie za
                      odwage... ja raz w tygodniu rozwazam mozliwosc znalezienia domu dla Majki, choc
                      nie ukrywam ze pod naciskiem meza, ktory nie przepada za psina.
                      • nati_28 Re: Nie zawstydzę się! 29.03.06, 09:46
                        No wiec mnie rozumiesz. Ja co prawda ma dużego synka, ale rano jest w szkole,
                        po południu ma dodatkowe zajęcia, ma też sporo nauki. Eychodzi z psem, ale na
                        więcej nie ma już czasu. Jestem, w ciąży. Od kiedy brzuszek zaczął się
                        powiększać coraz szybciej, częściej bolą mnie krzyże. Po odkurzeniu mieszkania,
                        musze odpocząć, na chwilę sie położyć. Dlatego coraz bardziej wkurzają mnie
                        zwyczajnie te wszędzie fruwające kłaki. Nie jestem w stanie czesać psa
                        godzinami, biegac z nim po lesie. Poza tym bardzo ciągnie na smyczy i zimą nie
                        mogłam z nim wychodzić, bo wiżałoby się to z upadkiem na twardy lód. Teraz też
                        za często z nim nie chodzę. zawsze drżę, jak idzie na przeciwko duży pies,
                        wiem, że ledwo wtedy utrzymam siunia. A mój stan nie nadaje sie do szarapania z
                        psem. Dlatego najwięcej czasu na spacerach zpędza z nim mąż, który późno wraca,
                        ale lubi te psacerki. Odstresowują go.
                        Też cię podziwaim, 2-letnie dziecko i pies na smyczy w drugiej ręce. Ale mnie
                        tez to czeka i nie wiem jak to będzie. Noworodek, ja i mój pies.
                        Myslę jednak, ze jakoś sobie poradzimy. natomiast do tych włosów mam słabość.
                        Kilka dni temu piesek był u mamy, bo mieliśmy remonick i nie chcieliśmy mieć
                        ścian z poprzykeljanymi włosami(było malowanie). Powiem szcserze, ze dopiero
                        wtedy odetchnęłam. Wyrzuciałm szmaty z włosów , wzięłam nowe i jak rozkosznie
                        myło si.ę podłogę szmata nie z sierści. To naprawde sztuka, myć, sprzątać
                        szmatami, z których nie da się sierści usunąć. Mieliśmy kilka dni oddechu,
                        musze to napisać: normalności. Mogłam odkurzać raz na dwa dni, a i tak było
                        mniej włosów niż po godzinie od sprzątania, gdy nasz pies jest w domu.
                        Dlatego (zaraz mnie tu zlinczują inni) też przyszło mi do głowy. Czy nie lepiej
                        byłoby mojejmu psu z kimś kto ma domek z wybiegiem, kto poswięci mu więcej
                        czasu, albo ma służbę, biegająca ze ścierką. Jednak chyba przemęczę się (jeśli
                        dam radę) jeszcze kilka lat.
                        I nigdy, ale to przenigdy nie sprawię sobie dalmatyńczyka.
                        Pozdrawiam
                        • kicia7 Re: Nie zawstydzę się! 29.03.06, 10:09
                          nati_28 napisała:

                          > Też cię podziwaim, 2-letnie dziecko i pies na smyczy w drugiej ręce. Ale mnie
                          > tez to czeka i nie wiem jak to będzie. Noworodek, ja i mój pies.

                          Nati, może mogłabyś sobie sprawić na spacery z dzieckiem i psem coś takiego
                          www.nmoa.org/Products/hiphugger.htm
                          Gdzieś w necie widziałam też smycz przypinaną paskiem na udzie i chyba nawet
                          pisano o niej, że lepiej dyscyplinuje psa niż normalna smycz. Niestety, nie
                          pamiętam jak się to ustrojstwo nazywało i nie umiem odszukać, ale może ktoś
                          podpowie.
                          Życzę dużo cierpliwości i wytrwałości.
                          • nati_28 Dziękuję za pomysł 29.03.06, 10:34
                            Myślałam kiedyś o takiej specjalistycznej smyczy. Poszukam w sklepach
                            internetowych. Może to zdyscyplinuje mi psa na spacerze. Bo w kagańcu zupełnie
                            nie chce chodzić, zachowuje sie wtedy jak baranek, ale taki ubezwłasnowolniony,
                            idzie jak skazaniec, więc z kagańca zrezygnowałam.
                        • tymulek a moze Twoja Mama 30.03.06, 13:38
                          przygarnelaby pieska na czas jakis...? hehe juz czekam na agresje!! Gdyby moja
                          Mama nie miala Bluni zapewne Ona wzielaby Majke ... jezeli Piesek czuje sie
                          dobrze i nie teskni to zupelnie nie widze problemu no i oczywiscie jezeli Mama
                          Twoja by zechciala. Pamietam tez doskonale hustawke nastrojow podczas ciazy ;-
                          )) no i to zmeczenie, potrzebe snu....
                          Moze to nie jest calkiem glupie rozwiazanie??
                          • nati_28 Re: a może Twoja Mama 30.03.06, 15:13
                            Tymulku, myślałam o tym. Mama zawsze zostaje z naszym cudownym siuniem jak
                            wyjeżdżamy. Ale na dłużej nie weźmie go. To nie pies dla osób w tym wieku. Co
                            prawda ostatnio jak u niej był po dwóch dniach chciała go odwieźć z powrotem,
                            jak sie okazało, ze u nas remont wre i piesek musi u niej zostać, zaczeła go
                            ustawiać i nawet jak stwierdziła "przestał chodzić na spacerach jak zupełnie
                            niezrównoważony". Dużo ją to jednak kosztowało, jak i nas kosztuje. Ja obecnie
                            nie jestem w stanie ustawiać go na spacerze, nie mam juz tyle siły, ale mąż
                            jakoś daje radę. Syn też chodzi na spacery, ale nie jest to dla niego przyjemne
                            z uwagi na szarapnie psa.
                            Wracając do mamy, wiem że mimo wszystko na dłużej z nim nie wytrzyma. Ma małe
                            mieszkanko, a w nim kota, z którym oczywiście nasz pies sie zgodzi, jednak
                            wiem, że byłoby to dla niej zbyt dużo.
                            Tuż po rozwiązaniu ansz piesek wyląduje u niej na jakieś dwa, trzy tygodnie.
                            Ale potem będęmusiała radzić sobie z nim sama. Dlatego tez zwróciłam się z moim
                            specyficznym pieskiem na forum, do osób mających doświadczenie z psami.
                            Co do hormonów, nie gniewam się, zauwazyłam że teraz jestem bardziej drażliwa,
                            ale nie aż tak zeby utrudniało to życie :).
                            Pozdrawiam.
                    • ewam81 psy w zamian odwzięvczają się srenim bynajmniej 29.03.06, 13:33
                      psy w zamian odwzięvczają się srenim bynajmniej
                      poziomem posłuszeństwa

                      psy się nie odwdzięczają posłuszeństwem, psy zachowują się tak, jak zostały
                      wychowane
                    • ewam81 CZyżby tu same single na 29.03.06, 13:35
                      CZyżby tu same single na
                      posty odposywały?????????
                      pisałam idź z tym na Ciazę i Poród, tam znajdziesz zrozumienie jakiego
                      oczekujesz...
                      • nati_28 Tutaj też znalazłam 29.03.06, 15:35
                        Nie wszyscy bowiem są zajadli. Forum o zwierzętach jest po to żeby wymieniać
                        poglądy i radzić się innych, natomiast to o ciązy i porodzie jest na temat
                        ciązy, a nie na temat psów. Nie mam suki, która jest w ciązy!!!!
                        • ewam81 Re: Tutaj też znalazłam 29.03.06, 17:08
                          ale CiP to nie forum o rozrodzie psów...tylko dla przyszłych matek martwiących
                          się o swoje dziecko...
                          • nati_28 Re: Tutaj też znalazłam 30.03.06, 08:08
                            Wiem co to za forum. Zaglądam tam w miarę potrzeby. natomiast do was zwróciłam
                            się o radę w sprawie psa a nie dziecka. Najbardziej bowiem obawiam sie jak
                            poradzę sobie z tymi wszystkimi obowiązkami i nieustannym ganianiem za każdym
                            latającym po domu włosem.
                            Szukam zrozumienia u ludzi, którzy mają psy, bo jak zdążyłam się już przekonać
                            opinia, ze dalmatyny są trudne jest prawdziwa.
                            Przed kupnem psa zdziwiła mnie informacja od szefa Związku Kynologicznego w
                            moim mieście, który powiedział, ze wytrzymał z sierścia dalamtyńczyka, jedynie
                            kilka miesięcy. Potem musiał go oddać, bo ma małe mieszkanie, małe dziecko, a
                            nad włosami nie był w stanie zapanować.
                            A jednak on też sie pomylił, choć o rasach psów powinien wiedzieć wszystko.
                            Wtedy myślałam, ze facet przesadza. Miałam w życiu do czynienia z wieloma psami
                            i kotami i nigdy sierśc nie stanowiła aż tak dużego problemu. Ale teraz już
                            wiem, co to znaczy. Ktoś tworząc tę rasę zrobił tym zwierzętom straszna
                            krzywdę. Nie znam osoby bowiem , która chciałaby tego psa po raz drugi w życiu.
                            • mysiam1 Re: Tutaj też znalazłam 30.03.06, 08:56
                              Nati, bo ta rasa nie została stworzona do mieszkania w czterech ścianach.
                              Dalmatyńczyki miały się ładnie prezentować biegając przy panu jadącym konno - a
                              w tym wypadku lecąca sierść nie przeszkadza, zresztą podejrzewam, że wtedy pies
                              jej aż tak nie gubi (bo na pewno w dużej mierze winne są "cieplarniane" warunki
                              w mieszkaniu).

                              nati_28 napisała:

                              > Wiem co to za forum. Zaglądam tam w miarę potrzeby. natomiast do was
                              zwróciłam
                              > się o radę w sprawie psa a nie dziecka. Najbardziej bowiem obawiam sie jak
                              > poradzę sobie z tymi wszystkimi obowiązkami i nieustannym ganianiem za każdym
                              > latającym po domu włosem.
                              > Szukam zrozumienia u ludzi, którzy mają psy, bo jak zdążyłam się już
                              przekonać
                              > opinia, ze dalmatyny są trudne jest prawdziwa.
                              > Przed kupnem psa zdziwiła mnie informacja od szefa Związku Kynologicznego w
                              > moim mieście, który powiedział, ze wytrzymał z sierścia dalamtyńczyka,
                              jedynie
                              > kilka miesięcy. Potem musiał go oddać, bo ma małe mieszkanie, małe dziecko, a
                              > nad włosami nie był w stanie zapanować.
                              > A jednak on też sie pomylił, choć o rasach psów powinien wiedzieć wszystko.
                              > Wtedy myślałam, ze facet przesadza. Miałam w życiu do czynienia z wieloma
                              psami
                              >
                              > i kotami i nigdy sierśc nie stanowiła aż tak dużego problemu. Ale teraz już
                              > wiem, co to znaczy. Ktoś tworząc tę rasę zrobił tym zwierzętom straszna
                              > krzywdę. Nie znam osoby bowiem , która chciałaby tego psa po raz drugi w
                              życiu.
                              >
                              • mysiam1 Aha, tak sobie pomyślałam... 30.03.06, 08:57
                                ..Nati, sprawdź, czy Twoja sunia dobrze słyszy. U dalmatyńczyków podobno dość
                                często zdarza się upośledzenie słuchu - może stąd wynika część kłopotów z jej
                                zachowaniem?
                                • nati_28 Re: Aha, tak sobie pomyślałam... 30.03.06, 15:21
                                  Głuchy nie jest na pewno. Dalmatyny mają problemy ze słuchem, ale nasz siuń na
                                  szczęścire jeszcze słyszy. Ale wiesz co zauważyłam? Jest na niego jeden jedyny
                                  i nie lubiany przeze mnie, ale skuteczny sposób, oczywiście jeżeli chodzi o
                                  zachowanie w domu, bo na spacerach, jak zosaje spuszczony ze smyczy to koniec.
                                  Mianowicie; on pomimo swojego pieszczotliwego charakteru, uwielbia chyba jak
                                  nie okazuje musię uczuć, jak się krzyczy na niego, odtrąca. Nagle zaczyna
                                  pokornieć. A jak tylko jestem dla niego dobra, przytulam, pieszczę, natychmiast
                                  pokazuje swój wredny charakter. To do cholery jak masochizm!!
                                  • mysiam1 Re: Aha, tak sobie pomyślałam... 30.03.06, 16:04
                                    A mnie się wydaje, że to nie do końca tak ;-). Jeśli głaszczesz ją, pieścisz
                                    bez powodu, zaczyna się jej wydawać, że jest najważniejsza - no i pokazuje
                                    fochy. Głaskanie powinno być dla psa pochwałą "za coś" - za to, że przyjdzie na
                                    zawołanie, za to, że wykona komendę "siad", da łapę - cokolwiek - ale ZA COŚ.
                                    Nie możesz głaskać psa, bo jesteś w dobrym humorze, bo on ma smutną minę, albo
                                    jest chory. I nie należy z tymi pieszczotami przesadzać.

                                    nati_28 napisała:

                                    > Głuchy nie jest na pewno. Dalmatyny mają problemy ze słuchem, ale nasz siuń
                                    na
                                    > szczęścire jeszcze słyszy. Ale wiesz co zauważyłam? Jest na niego jeden
                                    jedyny
                                    > i nie lubiany przeze mnie, ale skuteczny sposób, oczywiście jeżeli chodzi o
                                    > zachowanie w domu, bo na spacerach, jak zosaje spuszczony ze smyczy to
                                    koniec.
                                    > Mianowicie; on pomimo swojego pieszczotliwego charakteru, uwielbia chyba jak
                                    > nie okazuje musię uczuć, jak się krzyczy na niego, odtrąca. Nagle zaczyna
                                    > pokornieć. A jak tylko jestem dla niego dobra, przytulam, pieszczę,
                                    natychmiast
                                    >
                                    > pokazuje swój wredny charakter. To do cholery jak masochizm!!
                                    • nati_28 Re: Aha, tak sobie pomyślałam... 30.03.06, 16:19
                                      Może i masz rację. Ale właśnie z tą konsekwencja trudno, zwłaszcza jak jest
                                      dziecko, które jak to bywa z dziećmi, uwielbia rozpieszczać siunia. Poza tym
                                      człowiek jest tylko człowiekiem. Ale zgodze się z Tobą. Choć w praktyce to tak
                                      cięzko..
                              • nati_28 Re: Tutaj też znalazłam 30.03.06, 15:17
                                Teraz już wiem, że to nie pies, nadający sie do mieszkania w czterech ścianach.
                                Szkoda tylko tych piesków, bo którz teraz jeździ konno, w otoczeniu kilku
                                dalmatynów po ulicach czy nawet polach?
                                A co do cieplarnianych warunków, to nie byłabym tego taka pewna. Ten pies jest
                                strasznym zmarzluchem, nie znosi mrozów, natomiast na słońcu mógłby sie
                                wylegiwać godzinami. Ponoć rasa ta pochodzi z Indii czy też Egiptu i to się
                                chyba zgadza.
                • mysiam1 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 20:56
                  nati_28 napisała:

                  > Mój mąż miał w życiu wiele psów, ale jak sam stwierdził z takim przypadkiem
                  > nigdy jeszcze nie miał do czynienia. Każdego potrafił wychować. Cóz, po tym
                  co
                  > piszecie, pozstaje mi sądzić, ze tak jak wśród ludzi, tak i u psów, są
                  takie ,
                  > które powinny być chowane w szkole dla psów, ale specjalnej

                  Twój mąż miał wiele psów? Czyli rozumiem, że było to zanim Ciebie poznał, a
                  więc był zapewne bardzo młodym człowiekiem. Inaczej na psie zachowanie patrzy
                  się będąc samemu nastolatkiem, a inaczej, gdy ma się na głowie dom, dzieci i
                  chciałoby się mieć wszystko "poukładane".
                  • eury1 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 28.03.06, 23:06
                    Fakt faktem że pies zdominował dom :)))
                    Słyszałam kiedyś że najbardziej skociałą rasą psów są afgany - na szczęście jakiś czas temu poznałam właścicielkę dwóch afganek ,tóra rozwiała mi wszystkie mity: o zwiewających psach,ze zsuplonymi pełnymi rzepów włosami itp.
                    Wniosek jest jeden - psa trzeba wychować - tak jak dziecko :))) Jak się wychowa tak się ma,a większość osób posiadających dzieci odczuło to na własnej skórze jak to one potrafią walczyć o dominację :)))

                    Co do kudłów w domu....
                    Mam 3 norwegi i jedną tzw europejkę, kudły trzeba "pokochać" i liczyć na łut szczęścia że u gościa "bezzwierzęcego" nie znajdzie się kudeł na talerzu....sprzątać,sprzątać,sprzątać......:))))dobra szczotka,jak najmniej dywanów i pluszowych zasłon,polary nosimy ale muszą byc dobrej jakości.....hmmm....i nie koniecznie w kolorze czarnym:)

                    Aaaaa - mam rocznego synka....kudły na podłodze to pestka w porównaniu z tym co zostaje mu w łapce jak uda mu się upolować koci ogon - Ci którzy wiedzą jak wygląda ogon norwega prosze teraz zdjąć ten uśmieszek z twarzy....No :))
                    • nati_28 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 29.03.06, 07:58
                      Wiem, ze musze dać sobie jakoś radę. Nie wiem jak wygląda ogon norwega,
                      domyślam się, ze kudły są dłuższe. Ja kiedyś myślałam, ze dły=uga sierść to
                      kłopot. Niestety, myliłam się. Mimo wszystko jest łatwiejsza do usunięcia.
                      Można ją strzepać, a włoski - igiełki dalmatyńczyka zakończone zresztą na
                      nieszczęścier tych psów i ich właścicieli są zakonczone haczykowato i jak się
                      woją to tylko żmudną pracą wyciągania jak drzazgi włosek po włosku, można je
                      jakoś próbować zniewlować, a biorąc pod uwagę, ze tego jest na kłębki,
                      domyślasz się chyba, ze możliwosci usunięcia nie ma. Chyab, ze zatrudnie kogoś
                      na etat - 8 godzin dziennie sciągania kłaków z ubrań. I sama jestem ciekawa czy
                      ten ktoś dałby sobie z tym radę.
                      • tymulek Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 29.03.06, 09:21
                        dywany maja zasadnicza zalete - zatrzymuja kudly i te wtedy nie lataja
                        swobodnie .... dopoki dywan jeszcze przyjmuje
              • ewam81 trzeba było nad tym pomyśleć przed wybraniem psa 29.03.06, 13:26
                • nati_28 Re: trzeba było nad tym pomyśleć przed wybraniem 29.03.06, 15:38
                  Przed wybraniem psa nie zdawałam sobie z tego sprawy, że pies potrafi
                  zachowywać sie jak nie pies. Nie wiedziałam też, ze włosy z dalmatyńczyka
                  spadają jak z choinki, zaden inny zwierzak tak się leni i to w dodatku przez
                  cały rok. Z taka róznicą, ze z choinką wytrzymujemy przez najwyżej dwa
                  tygodnie, a z psem trzeba przez kilkanaście lat.
                  I naprawe nie po to tutaj piszę żeby ktoś mi jazgotliwie dogadywał. Gdybym była
                  takim złym człowiekiem, wyrzuciałabym tego psa z domu. A jednak nie mogłabym
                  tego zrobić, męczę się i szukam pomocy i zrozumienia. I powiem ci, ze nawet
                  znalazłam. Rózni przecież ludzie na posty odpisują
    • rezurekcja psie kudly 29.03.06, 10:22
      Nati,
      niektore rasy tak maja, ze obficie linieja caly rok. MOj owczarek poniemiecki
      do tej grupy nalezy. Kiedys pisala tu wlasciciela dalmatynczyka, wspominala,
      ale raczej zartobliwie, ze z psa sie sypie jak z choinki. NIc na to nie
      poradzimy, pies linieje, my tez "zrzucamy" wlosy, tyle, ze tego nie zauwazamy.
      Czasem wypadanie wlosow u psa jest nadmierne, wtedy powinien zazywac
      preparaty wzmacniajace, na forum weterynaria kilkakrotnie ten temat byl
      poruszany, ale tam niemal zawsze chodzilo o sytuacje chorobowa.
      Ja sie juz przyzwyczailam do psich i kocich wlosow, takze na talerzu (rodzina
      ma 4 koty...). Psa mozesz czesac 24 godziny na dobe, a i tak wszystkiego nie
      wyczeszesz. Warto jednak czesac sunie codziennie chocby krotko, czesanie to
      takze masaz dla skory.
      U mnie kudly zatrzymuje dywan. Z dywanu sciagam je specjalnym grzebieniem
      typu grabie dwustronne, podobnym do tego
      www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=2022&action=prod
      Do sciagania z odziezy praktyczne sa szczotki obrotowe z klejaca powierzchnia.

      Poniewaz jestes w ciazy, mozesz miec wech zdecydowanie czulszy niz normalnie, to
      sie ponoc zdarza. No i troska o nienarodzonego tez moze zbytnio wyostrzac Twoje
      spojrzenia na caloksztalt.
      Generalnie dziecka nie nalezy wychowywac w srodowisku wyjalowionym, bo byle
      katar je zabije. Dlatego nie martw sie o nienarodzonego na zapas, nie myj
      mydlem antybakteryjnym, bo z bakteria trzeba obcowac, ale nie przesadnie.

      A jesli chodzi o zachowanie psa, to ludzie slusznie pisza:, szkolenie i
      konsekwencja. W razie potrzeby - pomoc tresera. Ja korzystalam przy swoim
      10-latku (mowie o psie) ze szkolen indywidualnych.

      Powodzenia.
      • nati_28 Re: psie kudly 29.03.06, 10:38
        Wiem, że dziecię nie powinno się chować w sterylnych warunkach, jednak mnie już
        też te kudły męczą, bo nawet gdybym nie wiem ile sprzątała, nie moge się ani
        chwili czystością nacieszyć. Jednak dobry grzebień, albo też rękawicę gumową
        będę musiała sobie sprawić. Mam szczotkę do czesania kupioną u weterynarza, ale
        przyznam szczerze, że wiecej włosów ściągam z niego zwykłą rękawicą gumowa do
        sprzątania niż tą szczotką.
        • rezurekcja rekawica jest bardzo praktyczna 29.03.06, 13:10
          nati_28 napisała:

          > jednak mnie już
          > też te kudły męczą, bo nawet gdybym nie wiem ile sprzątała, nie moge się ani
          > chwili czystością nacieszyć.


          "Zmeczenie materialu" chyba u Ciebie wystepuje. Jedyne, co mozna zrobic,to
          zmienic poglad na czystosc w domu.
          My akurat nie jestesmy pedantami,wiec bardzo nam kudly nie przeszkadzaja, ale
          nie ukrywam,, ze uciazliwe bywa...
          Na kanapach mamy specjalne "psie szmaty" pozakladane, bo pod nasza
          nieobecnosc zwierzyniec i tak sie na nich wyleguje.
          Zamiatam codziennie, dywan tez czesze czesto.

          > Jednak dobry grzebień, albo też rękawicę gumową
          > będę musiała sobie sprawić.

          ja mam kilka szczotek oraz te grabki, tyle ze moje maja zabki trojkatne. Do
          czesania dywanu moze byc praktycznie kazda. Nie wiem, jak by sie sprawdzily
          w przypadku wlosow krotkich.
          Nad rekawica do czesania przemysliwalam, ale na razie starczy mi to, co mam.

          > przyznam szczerze, że wiecej włosów ściągam z niego zwykłą rękawicą gumowa do
          > sprzątania niż tą szczotką.

          Zgadza sie, albo wilgotna gabka, czy nawet wilgotna reka...
          Trudno mi doradzic konkretnie, bo moj pies ma wlos dluzszy niz ten Twoj.

          Powiem jeszcze, ze ku mojemu zdziwieniu afgany nie obłażą.
          • nati_28 Re: rekawica jest bardzo praktyczna 29.03.06, 13:19
            Najbardziej na świecie obłażą dalmatyńczyki. Szkoda mi tych psów. Jestem
            przekonana, ze przez tą sierść nieszczęsną trafiają te pieski do domów ludzi
            nieświadomych. Nikt nie jest aż takim masochistą zeby dobrowolnie świadomie
            zgodzić się na to po raz drugi.
      • rudewredne Re: psie kudly 30.03.06, 17:17
        Mam 2 letnia dalmatynke jest dobrze wychowana.
        Przychodzi na zawolanie, nie leci do innych psow, o dzieciach i doroslych juz
        nie wspomne.
        Wychowalam ja sama z czego wcale nie jestem dumna, uwazam ze jest to jeden z
        latwiejszych do ulozenia psow, poswiecam jej 3 godziny dziennie (spacery,
        tresura, pielegnacja)i dodam ze nie jestem zadna maniaczka, mam 2 dzieci i dom
        z ogrodem na glowie o dwoch akwariach nie wspomne. Decydujac sie na psa
        decydujesz sie na obowiazki z nim zwiazane.

        Praca, praca i jeszcze raz praca z psem i konsekwencja innej metody nie ma.

        • nati_28 Re: psie kudly 30.03.06, 20:47
          Ja niestety nie mam aż 3 wolnych godzin dziennie, które mogłabym przeznaczyć na
          psa.
          A jak z kudłami sobie radzisz? Na to sposobu chyba nie znalazłaś? A jeśli tak,
          to napisz. Taki sposób możnaby opatentować :)
          • rudewredne Re: psie kudly 31.03.06, 08:28
            Moja na szczescie az tak bardzo siersci nie gubi:)
            Mama ma pittbulke w porownaniu tak na oko gubia tyle samo siersci.
            Najlatwiejszy sposob na swiecie na siersc to glaskanie reka pod wlos siersc
            wypada ze szok puzniej tylko to zbierzasz i tak 2 razy dziennie, oczywiscie
            pojedyncze klaki bedza i tak spadaly ale to juz zaden problem.
            Kup sobie bardzo dobry odkurzacz sciagnie siersc co do wloska nawet z
            samochodowej tapicerki.
            W ubrania tez mi nie wchodzi a leze zawsze z psem na sofie wieczorem moze
            dlatego ze uzywam Lenora do plukania nie mam pojecia ale moze to on pomaga.
            Jezeli juz teraz nie masz czasu na psa co bedzie jak urodzisz malenstwo?
            Radzilabym ci jednak poszukac psu dobrego domu wiem ze zaraz bedzie szum na
            forum ale moim zdaniem to najlepsze rozwiazanie nie tylko dla was ale i dla
            pieska.
            • nati_28 Re: psie kudly 31.03.06, 10:51
              Myślałam o tym, ale tylko przez chwilę. Nie zrobię jednak tego. Fakt
              dalmatyńczyka już nigdy sobie nie sprawię, ale nie oddam go też nikomu. Aż tak
              źle u nas nie ma. Ewentulanie wyeksmituję zaraz po porodzie do mamy na kilka
              tygodni, ale potem wróci.
              Odkurzacz zamierzam sobie sprawić, taki baaardzo mocny :).
              Ale powiem ci, ze jakoś nie mogę sobie wyobrazić mimo wszystko sofy w dobrym
              stanie, na której wyleguje się dalmatyńczyk, chyba ze ta sofa jest skórzanna
              • rudewredne Re: psie kudly 31.03.06, 16:01
                Moja sofa jest skorzana ale na sofie lezec nie chce zawsze czeka az kocem sie
                przykryje i dopiero wtedy wskakuje:))
                Sprawdzalas moze czy nie ma alergii?
                Jaka karme mu dajesz?
                • nati_28 Re: psie kudly 01.04.06, 21:40
                  Jeśli masz skórzanną sofę, to nie może być zniszczona przez włosy psa. Nie
                  wbijąją się one bowiem w skórę. A koc, cóz, jeden można poświęcić.
                  Natomiast gdybyś miała jakąkolwiek materiałową sofę nie mogłabyć sobie pozwolić
                  na wylegiwanie sie psa na niej.
                  Alergię ma, owszem. Ale to nie wpływa na pogorszenie się stanu sierści psa.
                  Dalmatyńczyk ma sierść ostrą, szorstką, zakończoną haczykowato, która bo wbiciu
                  się w materiał jest trudna do usunięcia. Na myjni samochodowej obsługa nie
                  mogła sobie poradzić z tapicerką naszego samochodu. Odkurzacz (bardzo mocny)
                  nie wyciągnął wszystkich włosków, a zaznaczam, że nasz piesek w czasie jazdy
                  nie ma styczności bezpośredniej z tapicerką samochodu. Zawsze ją jakoś
                  zabezpieczam, sierść jgo i tak fruwa w powietrzu i wbija się we wszelkie
                  możliwe materiały.

                  Gotuję pieskowi, staram się to co nie alergizuje. Rybki, ryżuś, jarzynki, a
                  wszystko po konsultacji z weterynarzem.
    • s.pauli Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 30.03.06, 17:34
      nati_28 napisała:

      > Mam 6-letniego dalmatyńczyka,którego zaznaczam, bardzo kocham. Jednak mam
      > sporo problemów z tym psiakiem i nie wiem już co robić.

      Pies ma juz 6 lat a ty dopiero sie zorientowalas ze masz z nim problemy?


      > Mam 45 metrowe mieszkanie, a w nim męża, 11-letniego synka i dzidzię w
      > drodze. No i siunia, który ma już 6 lat,


      Zdecydowanie za male to mieszkanko mysle ze pies ma klaustrofobie ja na jego
      miejscu tez bym dostala.

      > Czekałam długo aż moje wieczne szczenię wydorośleje i
      > cóż. Nie są to psy do wychowania.

      mozesz nastepne 6 lat czekac i sie nie doczekasz sam sie pies ma wychowac?


      Czasem zastanawiam się czy to
      > kot, czy pies, bo z zachowań charakterystycznych dla psa ma
      > naprawe niewiele.

      myszy lapie? po drzewach chodzi? czy moze sie nauczyl miaaaalczec?


      Jedni mówią, że to psy charakterne, inni że
      > głupie. Cóz, zwał, jak zwał. Ja staram się wierzyć, ze to piesek z
      > charakterem nieco uciążliwym, ale jednak :).


      Uwazam ze nie ma glupich psow sa tylko nieodpowiedzialni wlasciciele.
      Ktos kiedys ladnie powiedzial ze pies jest odzwierciedleniem tego z drugiej
      strony smyczy .


      > Nasz piesio, jak zostaje w domu, a zapomnę pozamykać wszystkie
      > drzwi od pomieszczeń - wskakuje na łóżka, choć wie, że mu nie wolno i przy
      > nas nigdy tego nie robi. Oczywisacie czuje kiedy
      > wrócimy, wiec gdyby nie brud i smrud na łóżkach nie
      > zorientowalibyśmy się, że sobie tam spał.

      Radze czeste kapiele psa.)


      Na spacerach choć już
      > wraca jak go wołamy, zdaża mu się jednak nie wrócić. Biega wtedy sobie i nie
      > zwraca uwagi na to, ze go przywołuję. Czuję się wtedy głupio i mi wstyd przed
      > ludźmi. Tak naprawdę to nigdy nie wiem co
      > mu odbije i nie jestem pewna za to czy mnie posłucha. I zaznaczam, ze
      > sąsiadka, która przez 11 lat miała dalmatyńczyka jest pod wrażeniem
      > posłuszeństwa naszego psa, co mnie szokuje totalnie.

      Proponuje szkole dla psow z tego co piszez wogule nie macie pojecia o psach.


      > A najgorsze to coś co zależne od niego nie jest, natomiast wytraca nas
      > wszystkich z równowagi i chętnie posłucham jak radza sobie inni właściciele
      > dalmatyńczyków z tym problemem. A mianowicie WŁOSY!

      Na siersc jest dobra metoda ...odkurzacz sie nazywa !!!!!
      • nati_28 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 30.03.06, 20:51
        Świetne rady! Brawo! Widzę jednak, ze o dalmatyńczykach nie masz pojęcia. żaden
        odkurzacz na tę chodzącą choinkę nie da rady. Nie ma takiej możliwości. Kąpiele
        psa? Owszem, jednak one nie uratuja kanap. Dalmatyńczyk ma taka sierść, która
        zniszczy każdą rzecz materialna obłożoną materiałem, nawet jeśli ta sierść
        będzie super czysta.
        Pisałam jednak wcześniej, ze kazda kąpiel psa zimą kończy sie wizyta u
        weterynarza. Diagnoza: zapalenie uszu. Te psy maja problemy z uszami i nie
        należy w czasie mrozów ich kąpać.
        O psach pojęcie duże ma mój mąż, jednak z takim przypadkiem ma jak stwierdził,
        pierwszy raz w życiu do czynienia.
        • rezurekcja Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 31.03.06, 10:02
          nati_28 napisała:

          > O psach pojęcie duże ma mój mąż, jednak z takim przypadkiem ma jak stwierdził,
          > pierwszy raz w życiu do czynienia.

          Kazdy pies to inny swiat, kazda rasa podobnie. My od zawsze mamy
          owczarkopodobne oraz kajtusie wroclawskie, na inna rase bym sie nie zdecydowala.
          Chyba, ze sama przyjdzie.

          Mozna powiedziec, ze teraz po prostu zbieracie doswiadczenia z dalmatynka.
          • nati_28 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 31.03.06, 10:34
            Oj, zbieramy doświadczenia, zbieramy. Mamy ich aż tyle, ze możnaby książkę
            napisać w postaci komediowo-sience-fiction :))
            • pierozek_monika Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 31.03.06, 10:37
              albo tymi "doświadczeniami" wypchać kołderkę :)
              • nati_28 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 31.03.06, 10:52
                :))
                • wrexham Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 31.03.06, 12:17
                  powiem ci szczerze nati, ze do glowy by mi nie przyszlo (choc pewnie to zle o
                  mnie swiadczy) sprawdzac jaka pies ma siersc przed jego przygarnieciem badz
                  zakupieniem; pojecia nie mialam, ze siersc moze sie wbijac w cokolwiek, ale ja
                  mam sznaucera, ktory nie gubi sierci praktycznie wcale i kota, ale jego siersc
                  jest miekka; wspolczuje ci, mnie tez by zaskoczyla historia z wlosem wbitym w
                  stope (sic!); wierzyc sie nie chce... ale coz... czlowiek sie cale zycie uczy :)
                  trzymaj sie
                  wrex.
                  • nati_28 Re: Do właścicieli dalmatyńczyków i nie tylko-pom 01.04.06, 21:45
                    Dzięki za słowa otuchy i zrozumienia. Mnie też do głowy nie przyszło, ze wyboru
                    psa należy dokonywać po przeanalizowaniu cech rasy bardzo dokładnie, włącznie z
                    włosami/sierścią. Sąsiedzi mają sznaucerka, wiem że piesek ten nie gubi sierści
                    ponieważ jej nie ma, ma włosy i to właśnie stanowi róznicę. Sąsiadka mówiła, że
                    właśnie z tego względu pies ten nadaje się nawet dla alergików. Także nie znasz
                    tego problemu i dziękuj za to niebiosom :).
                    Wcześniej nie miałam pojęcia, ze włos psa moze wbić się w stopę, tak jak
                    drzazga i potrafi to boleć :(
    • haska-mi Tak sobie czytam to wszystko... 31.03.06, 22:38
      i zupełnie życzliwie, dla dobra Twojego i psa, radzę Ci poszukać dla niego
      lepszego domu. Nie jesteś osobą, która powinna mieć psa na głowie, bo
      oczekujesz od siebie minimum wysiłku i maksimum rezultatów, a to się nie
      sprawdzi, szczególnie w przypadku tej rasy jak widać... Nie trzeba być hodowcą
      psów, żeby musieć poświęcać im dużo czasu i gdyby ludzie zdawali sobie z tego
      sprawę, to może nie byłoby potem niespodzianek. Pies w domu to kolejny członek
      rodziny, a Ty jesteś zorientowana na dzieci, co nie wróży dobrze Waszemu życiu
      w przyszłości. Z tego co napisałaś odnoszę wrażenie, że pies to dla Ciebie
      raczej źródło problemów a nie radości.
      • ewam81 Re: Tak sobie czytam to wszystko... 01.04.06, 10:46
        > i zupełnie życzliwie, dla dobra Twojego i psa, radzę Ci poszukać dla niego
        > lepszego domu. Nie jesteś osobą, która powinna mieć psa na głowie, bo
        > oczekujesz od siebie minimum wysiłku i maksimum rezultatów, a to się nie
        > sprawdzi, szczególnie w przypadku tej rasy jak widać... Nie trzeba być
        hodowcą
        > psów, żeby musieć poświęcać im dużo czasu i gdyby ludzie zdawali sobie z tego
        > sprawę, to może nie byłoby potem niespodzianek. Pies w domu to kolejny
        członek
        > rodziny, a Ty jesteś zorientowana na dzieci, co nie wróży dobrze Waszemu
        życiu
        > w przyszłości. Z tego co napisałaś odnoszę wrażenie, że pies to dla Ciebie
        > raczej źródło problemów a nie radości.

        DOKŁADNIE

        mam psa i czyste meble, bo pies na nie nie wchodzi, nie, nie dlatego, ze ma coś
        z głową, jest tak wychowany !
        nie wchodzi na kanapę, ani na łóżko, od samego początku w kazdym pokoju /a mamy
        az 2 :)/ ma swoją poduszkę i na niej śpi.

        nie mamy dywanów, bo wiedziałam, ze jak będzie pies to moze mu się zdazyć
        siuśnąć na niego, nie , nie dlatego, ze nie chce mi się odwdzięczyć za
        dom...nie, na dywanie lepiej się sika, bo się łapy nie rozjezdzaja...

        gdy pies był mniejszy i miał problemy z zachowaniem porządku w kwestii
        siusiania, to miał zakaz wstępu do sypialni...to samo mozna zastosować w
        stosunku do sierści, jak już się ktoś tak obawia o zdrowie dziecka po prostu
        pies nie wchodzi do pokoju z dzieckiem i już.



        • nati_28 Do Ewam81 01.04.06, 21:58
          Staram się i pracuję nad tym. I zauważyłam, ze mój dalmatyn już nie wchodzi do
          pokoju, w którym będzie dzidziuś. Po kilku miesiącach wysiłków z mojej strony,
          już wie, ze nie wolno mu tam wejsć. Wychodząc z domu natomiast zamykamy drzwi
          do pokoi, żeby przypadkiem piesek sobie na łżóeczko pod naszą nieobecnosć nie
          wskoczył. Wiem, ze konsekwencją wiele zdobędę. Jednak i to zmieni faktu, iż
          sierść fruwa po mieszkaniu, jest lekka, wiec unosi się, jest na naszych
          ubraniach i my ją roznosimy i to włąśnie jest nie do opnaowania. Odkurzacz
          jesrt niezbędny, pis nie powinien wchodzić przynajmniej do tego jednego
          jedynego pokoju (resztę mieszkania ma do dyspozycji). Te wszystkie wysiłki
          powodują zmniejszenie ilosci włosów w w/w pokoju o jakieś 30%, a to zawsze już
          coś...
          Jednak fakt, ze dalmatyny mają najbardziej uciążliwą sierść z wszystkich ras,
          pozostaje i jestem przekonana, ze nie ma osoby, która po raz drugi nawet
          będąca w stanie wielkiegoi zauroczenia tą rasą, zgodzi się na trzymanie w domu
          tego właśnie psa.
      • nati_28 Re: Tak sobie czytam to wszystko... 01.04.06, 21:52
        Pies to obowiązek, zdaję sobie z tego sprawę, ale i źródło radości. Jednak ujmę
        to tak: każdy ma swoją cierpliwość, granice wytrzymałości. Ja już 6 lat
        walczę...Ale domu mu nie poszukam innego, bo to mój pies i go kocham, podobnie
        jak mąż, syn, moja mama. Wszyscy jesteśmy do niego przyzwyczajeni. I nie dzieje
        mu sie u nas krzywda, to raczej czasem ja jestem na skraju wyczerpania...

        Ale wiem też jedno: nigdy już w życiu nie zdecyduję się na dalmatyńczyka, nawet
        jeśli ktoś mi do tego dopłaci. To piękne psy, uwielbiam na nie patrzeć i je
        podziwiać i...to wszystko, za resztę dziękuję.

        Dodać jednak muszę, ze pomimo wielu przeróznych opinii na forum, dużo okaząło
        się dla mnie cennych. Zdałam sobie sprawę, ze może faktycznie popełniłam parę
        błedów "wychowawczych", z uwagi na zdarząjący się brak konsekwencji, co jest
        niedopuszczalne w przypadku psa, zwłaszcza rasy trudnej.
        Zatem, wciąz się uczę :)
        • haska-mi Re: Tak sobie czytam to wszystko... 02.04.06, 00:35
          No to nie ma wyjścia, musisz się trzymać. Jest taka fajna książka: Zapomniany
          język psów, autorka Jan Fennel, poczytaj, może będzie pomocna. Dla mnie była
          ciekawa:)
          • nati_28 Re: Tak sobie czytam to wszystko... 02.04.06, 20:51
            Dzięki serdeczne. Poszukam w księgarniach i na pewno sobie kupię.
            Pozdrawiam
            • rezurekcja Psy stale nas czegos nowego ucza 03.04.06, 10:35
              nati_28 napisała:

              > Dzięki serdeczne. Poszukam w księgarniach i na pewno sobie kupię.

              poszukaj w Internecie, bo nie jestem pewna, czy w ksiegarnich jeszce bedzie.
              To wydanie przynajmniej sprzed roku-dwoch.
              Co do uczenia sie: ja przy swoim obecnym psie tez ciagle sie ucze. Takiego
              jeszcze nie mialam, jesli chodzi o charakter.
              Sprawe kudłów opanowalam przy poprzednich psach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka