Gość: marciun
IP: *.amg.gda.pl
06.01.03, 12:12
Witajcie.
Okolo pol roku temu zaginela mi moja kotka. Wypadla przez okno z drugiego
pietra. Szukalismy jej prawie dwa miesiace po okolicznych podworkach i
piwnicach. Bez rezultatu. Pogodzilismy sie z faktem utraty zwierzaka ale caly
czas zylismy z malutka nadzieja ze moze jednak. I oto dzis rano przed
wyjazdem do pracy zauwazylem nasza Slawke! Bardzo wychudzona i zdziczala.
Poradzcie prosze jesli mozecie co mam zrobic. Nie reaguje na swoje imie
trzyma sie na dystans, wiec o pochwyceniu jej nie ma mowy. Dac jej spokoj?
Uszanowac jej "wolnosc" Ale przeciez byla najukochanszym kociakiem na
swiecie. Jakies rozwiazania "silowe"? Bede wdzieczny za kazda porade.