Dodaj do ulubionych

WIERSZE O ZWIERZAKACH

06.01.03, 22:59
Może w tym wątku zaczniecie wpisywać wiersze (mogą być własne) o psach,
kotach czy innych stworzeniach małych i dużych?
Na razie taki:

Pozwólcie wejść zabłoconemu psu
Tym gorzej dla tych co psów ani błota nie lubią
Pozwólcie wejść unurzanemu w błocie psu
Tym gorzej dla tych którzy błota nie lubią
Którzy nie rozumieją
Nie wiedzą co to pies
Co to błoto
Pozwólcie więc wejść psu
Po to by kudły otrząsnął
Bo można umyć psa
Można zmyć każde błoto
Bo można zmyć i wodę
Ale nie można umyć tych
Którzy mówią że kochają psy
Pod warunkiem że...
Czysty jest unurzany w błocie pies
Czyste jest błoto
Woda także bywa czysta czasem
Ale ci którzy mówią: pod warunkiem że...
Ci nie są czyści
O nie.

Jacques Prevert – „TYM GORZEJ”
Obserwuj wątek
    • Gość: tomaszxxx Re: WIERSZE O ZWIERZAKACH IP: 217.97.133.* 07.01.03, 11:01

      Chomik mi sie zepsuł
      Powiedziała Ala
      Włożyła go do lodówki
      i psestał sie rusać..

      Gdy dziadek mi sie zepsuł
      cała rodzina się zjechała
      Miałem sen
      że usiadł

      Chomik nam sie zepsuł i kto go naprawi?
      Szukamy fachowca
      Co najmniej Anioła
      Niech znowu serce mu bije - niech sprawi
      przytula do rąk i biega po stołach

      Darek S.

    • Gość: gitman Re: WIERSZE O ZWIERZAKACH IP: bierki:* / 192.168.9.* 07.01.03, 13:02
      wygrzebany skadsik, ale za to z moralem:

      W rzeźni raz uprzejmie zapytano wieprza,
      Jaka - jego zdaniem - śmierć jest najlepsza?
      Bardzo lubię - odparł - jeśli mam być szczery,
      prąd na trzysta woltów i cztery ampery!
      A zupełnie kłopot spadnie mi już z głowy,
      Kiedy będzie zmienny oraz trójfazowy!
      Dziękuję - rzekł rzeźnik - tak jak należało,
      po czym wyrżnął wieprza jesionową pałą.
      Podobnie czasem kończy się zebranie,
      gdzie silniejsi słabszych pytają o zdanie.

      Ps Dla tych co nie wszystko zrozumieli, wierszyk na pocieszenie:

      Jak się kocha jeż?
      No ja wiem! A ty wiesz?
    • isis! Re: WIERSZE O ZWIERZAKACH 07.01.03, 13:42
      Wierszyk, a własciwie piosenka mojej młodości:
      Jan Brzechwa
      JAK ROZMAWIAĆ TRZEBA Z PSEM

      Wy nie wiecie, a ja wiem,
      Jak rozmawiać trzeba z psem,

      Bo poznałem język psi,
      Gdy mieszkałem w pewnej wsi.

      A więc wołam: - Do mnie, psie!
      I już pies odzywa się.

      Potem wołam: - Hop-sa-sa!
      I już mam przy sobie psa.

      A gdy powiem: - Cicho leż!
      Leżę ja i pies mój też.

      Kiedy dłoń wyciągam doń,
      Grzecznie liże moją dłoń.

      I zabawnie szczerzy kły,
      Choć nie bywa nigdy zły.

      Gdy psu kość dam - pies ją ssie,
      Bo to są zwyczaje psie.

      Gdy pisałem wierszyk ten,
      Pies u nóg mych zapadł w sen,

      Potem wstał, wyprężył grzbiet,
      Żebym z nim na spacer szedł.

      Szliśmy razem - ja i on,
      Pies postraszył stado wron,

      Potem biegł zwyczajem psim,
      A ja biegłem razem z nim.

      On ujadał. A ja nie.
      Pies i tak rozumie mnie,

      Pies rozumie, bo ja wiem,
      Jak rozmawiać trzeba z psem.

    • isis! Dalej Brzechwa... 07.01.03, 13:46
      Zoo


      Matołek raz zwiedzał zoo
      I wołał co chwila: O-o!
      Jaka brzydka papuga!
      Żyrafa jest za długa!
      Słoń za wysoki!
      A po co komu te foki?
      Zebra ma farbowane żebra!
      Tygrys
      Chętnie by mnie stąd wygryzł!
      Na, a zajrzyjmy pod daszek:
      Żółw - tuś, bratku, tuś!
      A to? Ptaszek.
      Niezły ptaszek -
      Struś!
      Wreszcie zbliża się do wielbłąda,
      Uważnie mu się przygląda
      I powiada wskazując na niego przez kraty:
      Owszem, niezły. Niczego! Szkoda tylko, że garbaty!

      TYGRYS

      Co słychać, panie tygrysie?
      A nic. Nudzi mi się.
      Czy chciałby pan wyjść zza tych krat?
      Pewnie. Przynajmniej bym pana zjadł.

      STRUŚ

      Struś ze strachu
      Ciągle głowę chowa w piachu,
      Więc ma opinię mazgaja.
      A nadto znosi jaja wielkości strusiego jaja.

      PAPUGA

      Papużko, papużko,
      Powiedz mi coś na uszko.
      Nic nie powiem, boś ty plotkarz,
      Powtórzysz każdemu, kogo spotkasz.

      LIS

      Rudy ojciec, rudy dziadek,
      Rudy ogon - to mój spadek,
      A ja jestem rudy lis.
      Ruszaj stąd, bo będę gryzł.

      WILK

      Powiem ci w słowach kilku,
      Co myślę o tym wilku:
      Gdyby nie był na obrazku,
      Zaraz by cię zjadł, głuptasku.

      ŻÓŁW

      Żółw chciał pojechać koleją,
      Lecz koleje nie tanieją.
      Żółwiowi szkoda pieniędzy:
      Pójdę pieszo, będę prędzej.

      ZEBRA

      Czy ta zebra jest prawdziwa?
      Czy to tak naprawdę bywa?
      Czy też malarz z bożej łaski
      Pomalował osła w paski?

      KANGUR

      Jakie pan ma stopy duże,
      Panie kangurze!
      Wiadomo, dlatego kangury
      W skarpetkach robią dziury.

      ŻUBR

      Pozwólcie przedstawić sobie:
      Pan żubr we własnej osobie.
      No, pokaż się, żubrze. Zróbże
      Minę uprzejmą, żubrze.

      DZIK

      Dzik jest dziki, dzik jest zły,
      Dzik ma bardzo ostre kły.
      Kto spotyka w lesie dzika,
      Ten na drzewo szybko zmyka.

      RENIFER

      Przyszły dwie panie do renifera.
      Renifer na nie spoziera
      I rzecze z galanterią: Bardzo mi przyjemnie,
      Że będą panie miały rękawiczki ze mnie.

      MAŁPA

      Małpy skaczą niedościgle,
      Małpy robią małpie figle,
      Niech pan spojrzy na pawiana:
      Co za małpa, proszę pana!

      KROKODYL

      Skąd ty jesteś, krokodylu?
      Ja? Znad Nilu.
      Wypuść mnie na kilka chwil,
      To zawiozę cię nad Nil.

      ŻYRAFA

      Żyrafa tym głównie żyje,
      Że w górę wyciąga szyję.
      A ja zazdroszczę żyrafie,
      Ja nie potrafię.

      LEW

      Lew ma, wiadomo, pazur lwi,
      Lew sobie z wszystkich wrogów drwi.
      Bo jak lew tylko ryknie,
      To wróg natychmiast zniknie.

      NIEDŹWIEDŹ

      Proszę państwa, oto miś.
      Miś jest bardzo grzeczny dziś,
      Chętnie państwu łapę poda.
      Nie chce podać? A to szkoda.

      PANTERA

      Pantera jest cała w cętki,
      A przy tym ma bieg taki prędki,
      Że chociaż tego nie lubi,
      Biegnąc - własne cętki gubi.

      SŁOŃ

      Ten słoń nazywa się Bombi.
      Ma trąbę, lecz na niej nie trąbi.
      Dlaczego? Nie bądź ciekawy -
      To jego prywatne sprawy.

      WIELBŁĄD

      Wielbłąd dźwiga swe dwa garby
      Niczym dwa największe skarby
      I jest w bardzo złym humorze,
      Że trzeciego mieć nie może.
    • isis! I jeszcze Brzechwa: 07.01.03, 13:48
      Psie smutki


      Na brzegu błękitnej rzeczki
      Mieszkają małe smuteczki.
      Ten pierwszy jest z tego powodu,
      Że nie można wchodzić do ogrodu,
      Drugi - że woda nie chce być sucha,
      Trzeci - że mucha wleciała do ucha,
      A jeszcze, że kot musi drapać,
      Że kura nie daje się złapać,
      Że nie można gryzć w nogę sąsiada
      I że z nieba kiełbasa nie spada,
      A ostatni smuteczek jest o to,
      Że człowiek jedzie, a piesek musi biec piechotą.
      Lecz wystarczy pieskowi dać mleczko
      I już nie ma smuteczków nad rzeczką.
    • isis! Brzechwa chyba lubił zwierzęta: 07.01.03, 13:51
      Ryby, żaby i raki


      Ryby, żaby i raki
      Raz wpadły na pomysł taki,
      Żeby opuścic staw, siąść pod drzewem
      I zacząć zarabiać śpiewem.
      No, ale cóż, kiedy ryby
      Śpiewały tylko na niby,
      Żaby
      Na aby-aby,
      A rak
      Byle jak.

      Karp wydął żałośnie skrzele:
      Słuchajcie mnie przyjaciele,
      Mam sposób zupełnie prosty -
      Zacznijmy budować mosty!
      No, ale cóż, kiedy ryby
      Budowały tylko na niby,
      Żaby
      Na aby-aby,
      A rak
      Byle jak.

      Rak tedy rzecze: Rodacy,
      Musimy się wziąć do pracy,
      Mam pomysł zupełnie nowy -
      Zacznijmy kuć podkowy!
      No, ale cóż, kiedy ryby
      Kuły tylko na niby,
      Żaby
      Na aby-aby,
      A rak
      Byle jak.

      Odezwie się więc ropucha:
      Straszna u nas posucha,
      Coś zróbmy, coś zaróbmy,
      Trochę żywnosci kupmy!
      Jest sposob, ja wam mówię,
      Zacznijmy szyć obuwie!
      No, ale cóż, kiedy ryby
      Szyły tylko na niby,
      Żaby
      Na aby-aby,
      A rak
      Byle jak.

      Lin wreszcie tak powiada:
      Czeka nas tu zagłada,
      Opuścilismy staw przeciw prawu -
      Musimy wrócić do stawu.
      I poszły. Lecz na ich szkodę
      Ludzie spuścili wodę.
      Ryby w płacz, reszta też, lecz czy łzami
      Zapełni się staw? Zważcie sami,
      Zwłaszcza że przecież ryby
      Płakały tylko na niby,
      Żaby
      Na aby-aby,
      A rak
      Byle jak.
      • Gość: piasia Re: Brzechwa chyba lubił zwierzęta: IP: *.cn.com.pl 08.01.03, 14:56
        "Rozmawiam z moim psem" (Krzysztof Myszkowski)

        rozmawiam z moim psem
        choć do północy
        jeszcze parę godzin zostało
        z okien płyną kolędy
        i całe miasto
        na biało

        a tobie można o wszystkim powiedzieć
        tyle w tobie niemej psiej dyskrecji
        nawet gdy uznasz że głupio mówię
        i tak młynka wnet ogonem kręcisz

        rozmawiam z moim psem
        choć do północy
        jeszcze trochę minut zostało
        z okien płyną kolędy
        i cała ziemia
        na biało

        a ty w oczy patrzysz i łeb przekrzywiasz
        jakbyś chciał zrozumieć mnie lepiej
        i w ogień skoczyłbyś za mną
        choć jestem tylko człowiekiem

        rozmawiam z moim psem
        północ właśnie wybiła
        czemu mówisz tak mało
        przecież to dzisiaj wigilia
        i cały świat już
        na biało

        i tak rozumiem cię mój przyjacielu
        szczekasz czasem na to życie pieskie
        lecz dobrze że nam udało się spotkać
        na życia naszej wspólnej ścieżce

      • Gość: Piasia Cztery łapy IP: *.cn.com.pl 08.01.03, 15:01
        Już od dawna, od zarania,
        poprzez wszystkie wieki
        ciągną się popiskiwania
        skomlenia i szczeki.

        Idą pełne animuszu
        wspólną z nami drogą:
        cztery łapy
        para uszu,
        oczy,
        nos
        i ogon.

        Ludwik Jerzy Kern ma na koncie kilkanaście wspaniałych wierszy o psach. To
        fragment najsłynniejszego "Cztery łapy". Piszę z pamięci, a pamietam tylko
        jedną zwrotkę... były chyba ze cztery, albo i pięć.
        Jak dorwę cały zbiorek, to będziecie biedni ;))))))))
        • kicia7 Re: Cztery łapy 04.02.03, 09:03
          To będzie ciąg dalszy:
          CZTERY ŁAPY

          Już od dawna, od zarania,
          Poprzez wszystkie wieki,
          Ciągną się popiskiwania,
          Skomlenia i szczeki.
          Idą pełne animuszu,
          Wspólną z nami drogą,
          Cztery łapy,
          Para uszu,
          Oczy,
          Nos
          I ogon.

          Na tym świecie różnie bywa,
          Zabawnie i dziwnie.
          Raz jednostka jest szczęśliwa,
          To znów wręcz przeciwnie.
          W dżungli życia, w życia buszu
          Zawsze ci pomogą
          Cztery łapy,
          Para uszu,
          Oczy,
          Nos
          I ogon.

          Mniej tragiczne jest rozstanie,
          Snucie się po kątach;
          Nawet rozpacz moim zdaniem,
          Inaczej wygląda,
          Jeśli na kanapie z pluszu
          Leżeć z tobą mogą
          Cztery łapy,
          Para uszu,
          Oczy,
          Nos
          I ogon.

          Trochę kaszy, trochę mięsa,
          Trochę tuku w rurze
          I już możesz się poświęcać
          Sztuce lub kulturze.
          Nie naruszy twych funduszów
          Złodziej żaden, bo go
          Cztery łapy,
          Para uszu,
          Oczy,
          Nos
          I ogon.

          A w ogóle jakoś raźniej,
          Weselej co chwilę.
          Weźmy taki spacer. Właśnie.
          Prawda, ile milej
          Iść w zadartym kapeluszu
          I czuć za swą nogą
          Cztery łapy,
          Parę uszu,
          Oczy,
          Nos
          I ogon.

          Ludwik Jerzy Kern

          I jeszcze jeden:

          GDY KAMIENICA ŚPI

          Gdy kamienica w nocy śpi,
          Gdy księżyc w niebo daje nura,
          Gdy milknie schodów klawiatura,
          Gdy w drzemkę zapadają drzwi,

          Gdy ptak przytula się do ptaka,
          Gdy wszystko jest jak jeden szkic,
          Gdy w żadnym radiu nie ma nic,
          Gdy tylko cisza cicha taka.

          Gdy wokół pełno ciemnych grot,
          Gdy wszyscy tacy jacyś czarni,
          Gdy wiatr kołysze się w latarni,
          Gdy przez poddasze idzie kot.

          Gdy noc nocnieje aż do bólu,
          Gdy kornik śpi i ty, i ja,
          Gdy znika wiara w powrót dnia,
          Gdy gaz i woda robią lulu,

          Gdy fruwa tyle różnych snów,
          Gdy śpi ornament na balkonie,
          Gdy śpi membrana w telefonie

          Nie śpią jedynie uszy psów.

          Ludwik Jerzy Kern
    • miriam_73 Re: WIERSZE O ZWIERZAKACH 09.01.03, 14:18
      Ktoś to jakiś czas temu przywoływał:


      Gwoździk był sentymentalny po końce obwisłych uszu
      Był cienką czarną struną straszliwie napiętej miłości
      Bezładnym szaleństwem ogonka, spojrzeniem z czarnego pluszu
      Na próżno starał się sprostać cudownej twej obecności

      Wszystek był tylko po to, żeby przy tobie siedzieć
      Żeby się patrzeć na ciebie, żebyś go brała na ręce
      Gdyby umiał rozmawiać, nic by nie mógł powiedzieć
      Tylko, że ciebie kocha. Nic więcej, nic więcej.

      A ty go jakoś lubiłaś nie bardzo. I on to rozumiał
      I gryzł się. Może dlatego dziś po nim płaczesz z miłości.
      Gdyby to wiedział, napisał by do ciebie list (gdyby umiał)

      „Jakie to szczenście, rze mnie ukradli
      Z koro hoć za to mnie kohasz
      Twuj Gwoździk”

      Marian Hemar
    • Gość: Margoo Re: WIERSZE O ZWIERZAKACH IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.03, 15:02
      Chociaż mam psa, a nie kota, to ten wiersz mnie po prostu rozbraja:

      Kot w pustym mieszkaniu
      Wisława Szymborska

      Umrzeć - tego się nie robi kotu.
      Bo co ma począć kot
      w pustym mieszkaniu?
      Wdrapywać się na ściany?
      Ocierać między meblami?
      Nic niby tu nie zmienione,
      a jednak pozamieniane.
      Niby nie przesunięte,
      a jednak porozsuwane.
      I wieczorami lampa już nie świeci.
      Słychać kroki na schodach,
      ale to nie te.
      Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
      także nie ta, co kładła.

      Coś się tu nie zaczyna
      w swojej zwykłej porze.
      Coś się tu nie odbywa
      jak powinno.
      Ktoś tutaj był i był,
      a potem nagle zniknął
      i uporczywie go nie ma.

      Do wszystkich szaf się zajrzało.
      Przez półki przebiegło.
      Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
      Nawet złamało zakaz
      i rozrzuciło papiery.
      Co więcej jest do zrobienia.
      Spać i czekać.

      Niech no on tylko wróci,
      niech no się pokaże.
      Już on się dowie,
      że tak z kotem nie można.
      Będzie się szło w jego stronę
      jakby się wcale nie chciało,
      pomalutku,
      na bardzo obrażonych łapach,
      i żadnych skoków, pisków na początek.

    • isis! Re: WIERSZE O ZWIERZAKACH 13.01.03, 23:47
      Konstanty Ildefons Gałczyński - "O wróbelku"

      Wróbelek jest mała ptaszyna,
      wróbelek istota niewielka,
      on brzydka stonoge pochłania,
      lecz nikt nie popiera wróbelka.

      Więc wołam: Czyz nikt nie pamięta,
      że wróbelek jest druh nasz szczery?!
      ..................................
      Kochajcie wróbelka, dziewczęta,
      kochajcie, do jasnej cholery!

      1947
      • Gość: piasia Re: WIERSZE O ZWIERZAKACH IP: *.cn.com.pl 14.01.03, 14:09
        Jak wróbelek to wróbelek....

        Wróbel idiota, głupszy niż się zdaje
        strojny barwną krajką, z głową jak makówka
        nieprzyjaciel kota, ojciec pięciu jajek
        z których każde jajko pełne jest półgłówka

        przyparty do drzewa pierzem brudnosinem
        toczy głośne swary z innym znów kretynem
        po czym śpiewa śpiewa głupstwa nie do wiary
        po czym śpiewa śpiewa, głupstwa nie do wiary
        po czym śpiewa, śpiewa, głupstwa nie do wiary.....

        Tę pioseneczkę śpiewał kiedyś bodajże Niemen.

        I dalej o zwierzętach - o całym łańcuchu pokarmowym. Wierszyk nosi tytuł
        Idylla, ale kto go napisał - nie pamiętam.

        Idylla maleńka taka:
        wróbel połyka robaka.
        Wróbla kot dusi, niecnota.
        Pies chętnie rozdziera kota.
        Psa wilk z lubością pożera.
        Wilka zadławia pantera.
        Panterę lew rwie na ćwierci.
        Lwa - człowiek, a sam po śmierci
        staje się łupem robaka.
        Idylla maleńka taka.....


        I na koniec rozważania Misia o Króliku i Tygrysku:


        Gdyby Tygrys był mniejszy
        od Królika i lżejszy
        i cokolwiek szczuplejszy
        a zaś Królik silniejszy
        od Tygrysa i wyższy
        a znów Tygrys był niższy
        i cokolwiek drobniejszy
        - wtedy tak by nie brykał
        na biednego Królika,
        który jednak jest mniejszy....

        :))))))))
    • aabjp Re: WIERSZE O ZWIERZAKACH 30.01.03, 13:50
      A ja szukam (głównie w pamięci) długiego rosyjskiego wierszyka (był
      przetłumaczony na polski) o pewnej starszej pani, która wybierała się w podróż
      z tysiącem bagaży i pakunków, a na końcu umieszczała w przedziale kolejowym
      maleńkiego psa, na końcu wiersza był opis wypakowywania się babiny z pociągu na
      peron i oczywiście, rosnąca z każdą zwrotką góra bagaży, nie wyłączając
      maleńkiego psa...
      Czy ktoś z Was pamięta taki wiersz? Proszę o namiary, gdzie szukać. Wersja
      językowa obojętna, może rusycyści mi pomogą?

      • Gość: piasia Re: WIERSZE O ZWIERZAKACH IP: *.cn.com.pl 31.01.03, 05:42
        aabjp napisał:

        > A ja szukam (głównie w pamięci) długiego rosyjskiego wierszyka (był
        > przetłumaczony na polski) o pewnej starszej pani, która wybierała się w
        podróż

        Pamiętam początek....

        Na bagaż nadała pani:
        miskę
        walizkę
        koszyk z futrami
        stoliczek
        koszyczek
        dwa pudła
        i maleńkiego pudla.

        ....i koniec, gdy konduktor nie mogąc znaleźć pudelka złapał jakieś wałęsające
        się po peronie psisko i przyprowadził, wmawiając kobiecie że:

        "w długiej podróży po prostu
        pieskowi przybyło wzrostu"


        Po rosyjsku pamiętam tylko fragmencik: "stoliczku, kosziczku, kartonku i
        maleńkuju sobaczonku"

        Nie wiem, kto to napisał, ale tłumaczył chyba Tuwim (nie dam głowy). W każdym
        razie - wierszyk super, dzięki za przypomnienie. Też będę grzebać w pamięci.

        • aabjp Re: WIERSZE O ZWIERZAKACH 31.01.03, 09:08
          Niech żyje Piasia! To jest właśnie to, sam początek. Tylko czy na pewno Tuwim?
          W domu ciagle nie moge znalezc, chociaz kiedys bylo i po polsku i po rosyjsku.
          Znajoma znajomej w Petersburgu (dziękuję!)wyszukala też co nieco: autor Samuił
          MARSZAK, tytuł wiersza: "Bagaż", chociaż w pamięci mi sie plącze jakaś "Dama z
          bagażem", a więc szukajmy dalej - kto znajdzie wiersz po polsku i wpisze go
          tutaj ku uciesze czytelników?
          Po rosyjsku z Petersburga podano tak:
          Dama sdawała w bagaż
          Diwan (chyba fotel?), czemodan (walizkę), sakwojaż,
          Korzinu, kartinu, kartonku
          I malienkuju sobaczonku.
          /...../ Pozdrawiam wszystkich, aabjp.
          Wydali damie ha stancji
          czetyre zielienych kwitancji ........
          • piasia malieńkaja sobaczonka ;))) 04.02.03, 07:50
            Na bagaż nadała pani:
            miskę
            walizkę
            worek z futrami
            stoliczek
            koszyczek
            dwa pudła
            i maleńkiego pudla.

            Wydano pani od razu
            kwity kasowe bagażu
            na miskę
            walizkę
            worek z futrami
            stoliczek
            koszyczek
            dwa pudła
            i maleńkiego pudla.

            Wrzucono bagaż z peronu
            do ostatniego wagonu:
            miskę
            walizkę
            worek z futrami
            stoliczek
            koszyczek
            dwa pudła
            i maleńkiego pudla.

            Stwierdzono na stacji Mak
            że jednej paczki brak.
            Liczą bagaż znękani:
            miska
            walizka
            worek z futrami
            stoliczek
            koszyczek
            dwa pudła...
            Koledzy! NIE MA PUDLA!!!

            Nagle tuż za wagonem
            ujrzeli psisko skulone.
            Złapali go od razu
            wsadzili do bagażu
            gdzie miska
            walizka
            worek z futrami
            stoliczek
            koszyczek
            dwa pudła
            gdzie przedtem trzymali pudla.

            W Warszawie ze stacji tragarz
            odnosił do auta bagaż:
            miskę
            walizkę
            worek z futrami
            stoliczek
            koszyczek
            dwa pudła
            A z tyłu prowadzą "pudla".

            Nagle pies szczekać zaczął
            a pani krzyczy z rozpaczą:
            - o zbójcy, złodzieje, obwiesie!
            To przecież nie mój piesek!

            Wnet pani to udowodnię,
            że z kwitem kasowym zgodnie
            na bagaż oddała pani:
            miskę
            walizkę
            worek z futrami
            stoliczek
            koszyczek
            dwa pudła
            i maleńkiego pudla.

            Jednakże w podróży po prostu
            pieskowi przybyło wzrostu.

            Ufffff.... cała rodzina myślała przez dwa dni nad tym wierszem. Udało się
            wygrzebać z pamięci powyższą wersję. Na ile jest on zgodna z oryginałem - nie
            wiem... nie pamiętam... ;)))))))
            Pzdr
            • piasia i jeszcze o małpeczce 04.02.03, 07:53
              Samuel Marszak


              Gdyby...

              Gdyby ze wszystkich na świecie drzew
              Zrobić jedno olbrzymie drzewo,
              Jedno drzewo pod samo niebo,

              A ze wszystkich na świecie rzek
              Taką rzekę, że jeden brzeg
              Byłby o milion mil od drugiego,
              A głęboką - że coś strasznego,

              I gdyby ze wszystkich na świecie małp
              Zrobić jedną małpę nad małpy,
              Taką małpę, że ten, co chciałby
              Spojrzeć na nią choć jeden raz,
              Musiałby patrzyć przez cały czas,
              Całe życie musiałby patrzyć
              I co najmniej tysiąc lat żyć,

              I gdyby ta małpa aż spod nieba
              Zeskoczyła z tego drzewa
              Do tej rzeki - tej największej
              I najszerszej, i najgłębszej,

              Takiej wielkiej, że jej nigdy
              Nie obejmie ludzki mózg -
              Jaki to byłby -
              Jaki to byłby -
              Jaki to byłby PLUSK!




            • aabjp Re: malieńkaja sobaczonka ;))) 04.02.03, 14:32
              Stokrotne dzięki dla całej rodzinki! Jestem Waszym dłużnikiem.
    • kicia7 Re: WIERSZE O ZWIERZAKACH 04.02.03, 08:59
      MOJE PSIE NIEBO

      Dokąd idą psy, gdy odchodzą?
      No bo jeśli nie idą do nieba,
      To przepraszam Cię, Panie Boże,
      Mnie tam także iść nie potrzeba.

      Ja poproszę na inny przystanek,
      tam gdzie merda stado ogonów.
      Zrezygnuję z anielskich chórów
      tudzież innych nagród nieboskłonu.

      W moim niebie będą miękkie sierści,
      nosy, łapy, ogony i kły.
      W moim niebie będę znowu głaskać
      moje wszystkie pożegnane psy.

      Barbara Borzymowska
    • Gość: Ewa Re: WIERSZE O ZWIERZAKACH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.03, 02:03
      Śliczny wierszyk Chotomskiej, który uwielbia moja córka
      (współmieszkanka pewnego jamnika):

      Marwił się Król Jamników,
      martwił się, biedak, głęboko -
      dlaczego do innych królów
      mówi się Wasza Wysokość?

      Aż wreszcie tupnął nogą
      i kazał swoim sługom,
      żeby do niego odtąd
      mówili: "Wasza Długość".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka