Dodaj do ulubionych

Czwartkowy Magazyn GW

IP: *.chello.pl 08.03.03, 12:49
Pod artykułem o psach niebezpiecznych wypowiadaja się różni ciekawi ludzie.
Pozwalam sobie na ff opinii - moze ktoś ma zdanie..

>>Moim zdaniem wszystkim właścicielom psów niebezpiecznych hodowanych w
Polsce
należałoby zadać proste pytanie: czy jesteście w stanie poddać swojego psa
sterylizacji? Wiecie, że w kilku kolejnych latach kilkoro, kilkanaścioro
(jaka
liczba?) dzieci zginie w szczękach hodowanych przez Was psów. Dlatego, że w
skali całej populacji hodowców i ich zwierząt my Polacy kompletnie nie
radzimy
sobie z hodowlą. Nikt nie wie jaka jest liczba dotkliwych pogryzień,
incydentów
kończących się kalectwem, nie ma takiej statystyki. W Polsce każdy menel,
alkoholik, dres z ilorazem inteligencji równym pupilowi, słuchacz Radia
Maryja,
ex pacjent oddziału zamkniętego w miejscowości X może pojechać na giełdę do
Słomczyna i kupić sobie pieska z dużymi zębami, żeby mu dobrze pilnował
chałupy. Wydatek na drogiego psa zaczerpnięty z budżetu domowego
przeznaczonego
pierwotnie na naprawę dziurawego ogrodzenia wokół posesji. Płot naprawi się
kiedy indziej.
Drodzy właściciele psów, drodzy właściciele mi podobni: czy dostrzegacie że
rozmawiamy w gronie 20% właścicieli psów niebezpiecznych w Polsce? Czy wiecie
w
jakim kraju żyjemy? Kim w 80% jesteśmy? W czyich rękach tak naprawdę sa
zwierzęta powodujące śmiertelne wypadki? Wiecie kto ma dostęp do Internetu?
Na
polskiej prowincji żyją psy nad którymi właściciele nie panują – prosty
podział
na psy miejskie, „blokowe”(kontrolowane przez właścicieli) i resztę (brak
kontroli których jest przyczyną tragicznych wypadków) już tu gdzieś został
podany. Zmiany w ustawie i perspektywa ich egzekwowania dotyczy
właścicieli „miejskich” psów. Nie dotknie w żaden sposób grupy, która tak
naprawdę jest problemem. Tak naprawdę - wszyscy wiemy - nowe rozporządzenie
MSWiA dotyczyć będzie miast - straż miejska sporadycznie będzie egzekwować te
nowe ustalenia. W Górkach Dużych i na obrzeżach Siemiatycz sołtys będzie
pękał
ze śmiechu jak ktoś mu każe kontrolować wszystkie burki we wsi. Kolejny
martwy
przepis.

Nie godzę się na śmierć dzieci w szczękach psów na polskiej prowincji.
Wymagam
od właścicieli ukochanych rottweilerów i pitbuli w pełni kontrolujących swoje
psy zrozumienia, że miłość do psa jest niczym wobec życia dziecka. Wymagam,
żeby zaakceptowali konieczność odebrania broni jaka jest dostępna w Polsce
każdemu wiejskiemu menelowi, dresiarzom, kryminałowi, alkoholikom - ludziom
zamykającym psy na terenie swoich posesji i pozostawiających je samym sobie –
powtarzam: w skali polskiego społeczeństwa - nie panujemy nad psami
niebezpiecznymi.

Na szczęście przepis MSWiA jest jeszcze na etapie ustaleń międzyresortowych –
należy starać się przeforsować w ministerstwie wizję prawa możliwego do
wyegzekwowania, mianowicie stworzenie kilkunastu/kilkudziesięciu
licencjonowanych hodowli psów niebezpiecznych (właściwie usankcjonowania już
istniejących) i obowiązku przymusowej sterylizacji psów pozostających w
rękach
prywatnych. Pies żyje średnio dwa lata dłużej – nie ma ofiar. Koniec problemu.

Właściciel psa niebezpiecznego w Polsce powinien posiadać dokument (również
rodzaj licencji) pozwalający na posiadanie takiego psa. Zdobycie go równałoby
się skompletowaniu warunków, które określono w proponowanym przepisie. Łatwo
jest go wyśmiać, trudniej zaproponować rozwiązanie problemu.

Jeżeli za rok przy obowiązywaniu nowego prawa zdarzy się w Polsce śmiertelny
wypadek zagryzienia dziecka będziemy mieli do czynienia z odpowiedzialnością
właściciela psa (OC); jeżeli właściciel nie miałby na tego psa licencji, jest
stawiany pod paragrafem od trzech do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

Należy maksymalnie utrudnić dostęp do tych psów. Jeżeli ktoś potrzebuje tylko
stróża domostwa albo psa modnego, dla szpanu przed sąsiadami - wybierze sobie
spośród kilku setek ras inną.

Może za dwa lata ekipa Wiadomości pojedzie do Kruszęczyna Podgórnego, gdzie
właśnie zdarzył się wypadek dotkliwego pogryzienia 5 letniego dziecka. I może
dowiemy się od właściciela psów, że "miałem sobie kupić rottweilera, czy
innegoo amstaffa, ale Panie - to tyle zachodu z jakimyś paperamy, testy
jakieś
Panie, Bóg jeden wie co - że dałem spokój. I kupiłem tego Pimpka cholere,
który
tak pogryzł to dziecko. Trzeba szyć, będa ślady.."
Ale dzieciak żyje, Drodzy.

Odbieram w kategoriach klinicznego kretynizmu pytania o liczby w rodzaju:
dlaczego pan nie zajmie się ofiarami wypadków drogowych. Zachęcam takich
interlokutorów do obejrzenia psa, a potem samochodu. Wg mnie jest pewna
subtelna różnica.

Obserwuj wątek
    • Gość: Dina Re: Czwartkowy Magazyn GW IP: *.zgora.dialog.net.pl 08.03.03, 22:22
      Zgadzam sie z tym, ze przepis nic nie zmieni w przypadku psow wiejskich, lub
      trzymanych na posesjach.Wlasnie w takich miejscach doszlo do tragicznych w
      skutkach wypadkow. Pies "blokowy" ma kontakt z wlascicielem przez caly czas. W
      przypadku psa wiejskiego kontakt ten ogranicza sie do rzucenia jakiegos ochlapu
      do zarcia przez wlasciciela.Powinno skontrolowac domostwa w jakich warunkach
      zyja te psy i czy sa agresywne.Lancuchy tez sie zrywaja.
      Mysle tez ze rzad powinien zajac sie likwidacja nielegalnych i duzych hodowli,
      w ktorych liczy sie tylko zysk, a zwierze z takiej hodowli jest nerwowe,
      zaleknione i moze byc grozne.
      Co myslisz Tomaszuxxx na wprowadzenie takich przepisow w przypadku duzych psow
      wiejskich niezaleznie od rasy, nawet jezeli jest to mieszaniec 10 ras?
      Tym, ktorzy oburzyliby sie na te propozycje spiesze informowac ze takiemu psu,
      ktory cale zycie spedza na krotkim lancuchu, nie ma dostepu do wody, jedzenie
      mu rzuca od czasu do czasu, w schronisku byloby jak w raju.
      Odpowiednio wczesniej odebrany taki pies wlascicielowi mialby szanse na
      resocjalizacje.
    • mjot1 Garść wątpliwości i sugestii... 12.03.03, 19:34
      Uważam, że sprowadzenie problemu „Pies” jedynie do ras niebezpiecznych jest
      zbyt daleko idącym uproszczeniem.
      Traktowanie gatunku wybiórczo nie załatwi sprawy.
      Przecież kwestii zagrożenia nie wyeliminuje się nawet eksterminacją tych ras.
      Bo czyż zagrożeniem jest jedynie możliwość zagryzienia?
      Ot takie tam przykładziki wymyślone na gorąco...
      1. Oto nie sklasyfikowany jako niebezpieczny wilczarz czy inny dog radośnie
      skacze komuś „w objęcia”, a ten ktoś miast równie radośnie się odnieść...
      zszedł był na zawał!
      2. Ratlerek wtargnąwszy na jezdnię spowodował wypadek w wyniku którego śmierć
      poniosło ileś tam osób. Dane ile i w jakim wieku niech każdy wstawi sobie sam
      by było jak najdrastyczniej.

      Jeżeli już zamierza się grzebać w regulacjach prawnych należy przynajmniej
      starać się załatwić problem kompleksowo a nie tylko jakiś skromniutki jego
      wycinek. Przecież lista ras niebezpiecznych nigdy nie będzie określona
      jednoznacznie, zawsze będą rasy wymierające i nowe nie mówiąc już o
      nieuniknionych przesunięciach w ramach już istniejących.
      Jest to moim zdaniem działanie wywołane nie przemyśleniem a odruchem
      spowodowanym tematem ostatnio chwytliwym.
      Działanie na ślepo!
      Przecież w naszym kraju nikt tak naprawdę nie jest w stanie określić nawet w
      wielkim przybliżeniu ile wśród nas żyje czworonogów? Czy liczba ta jest stała,
      czy wzrasta, czy też może maleje? Jedyne, co można stwierdzić pewnego to
      rosnący problem czworonogów „bezpańskich” i przerost lokatorów w schroniskach!

      Podstawową sprawą do załatwienia jest rejestracja zwierząt domowych.
      Forma oznakowania; numer wytatuowany czy na blaszce przypiętej do obroży nie
      jest chyba problemem nie do pokonania?
      Argument o nieuczciwości i niezdyscyplinowaniu naszego społeczeństwa
      próbowałbym obalić „argumentem” jasnych w stosowaniu, konkretnych i nie do
      uniknięcia kar. Kar nakładanych na ludzi odpowiedzialnych za rejestrację. Mam
      tu na myśli nie tylko właścicieli, ale i pracowników gmin z sołtysami włącznie
      oraz funkcjonariuszy straży miejskich, policji i służb weterynaryjnych.
      Sądzę, że przy odrobinie dobrej woli wspomożonej wydatnie strachem przed
      znacznym uszczerbkiem na kieszeni wymóg ten dałoby się wprowadzić w życie w
      przeciągu 2 lat.
      Każdy czworonóg musi być przypisany do właściciela, który ponosi za niego pełną
      odpowiedzialność. I nie powinno być żadnej różnicy czy jest to wspomniany już
      wilczarz czy ratlerek!
      Zmniejszyłoby to nie tylko problem „bezpańskich” psów (cudzysłów użyty tu jest
      celowo). Ale również tak mniemam wzrosłoby gwałtownie poczucie obowiązkowości,
      odpowiedzialności i umiejętności przewidywania. Cech jakże rzadkich w
      społeczności naszej.
      Natomiast jakieś badania psychiczne przyszłych właścicieli, jakieś
      zaświadczenia, jakieś koncesje? Toż to tylko napęd na młyn korupcji!

      Nie byłbym oczywiście sobą gdybym przy okazji nie wrzucił jakiegoś kamyczka do
      czyjegoś ogródka J
      Uważam, że podobne uregulowania winny być wprowadzone w świecie czysto ludzkim.
      Chodzi mi o relacje dziecko-rodzic.
      Nie może być tak, że jakiś cherubinek podpaliwszy kota czy zatłukłszy pałką
      starowinkę i ze względu na swój młodociany wiek i niechybną głupotę nie ponosi
      odpowiedzialności to w efekcie nie ponosi winy nikt! Winę w takim przypadku
      powinien ponieść rodzic jako jego no może nie właściciel, ale jako opiekun!
      Sądzę, że znane są nie tylko mnie przypadki, gdy istota „rozumna” zrobiwszy
      sobie uprzednio potomka wykorzystuje go z premedytacją do celów niecnych będąc
      zupełnie bezkarnym!?
      Takie „dziecko” czasem jest groźniejsze od zorganizowanej sfory złożonej z
      kilku psów ras niebezpiecznych!
      Ta bezkarność musi się skończyć!
      A tu jakoś nikt nie domaga się badań psychiatrycznych? Każdy ma możliwość
      radosnego mnożenia się i przekazywania genów delikatnie mówiąc niemile
      widzianych w społeczeństwie.

      Najniższe ukłony!
      Przynudzajacy jak zwykle i protestujący przeciwko działaniom wybiórczym
      M.J.
      • odyseusz Re: Garść wątpliwości i sugestii... 13.03.03, 09:26
        Jasne, że nalezy wprowadzić rejestr psów, wtedy może mniej ich będzie
        porzucanych przez włąścicieli. Co do ras niebezpiecznych, to owszem nie tylko
        one mogą być groźne, ale coś jest na rzeczy, że sprawcami najbardziej znanych
        tego typu przypadków są rottweilery, coś tu jest chyba na rzeczy, powinna być
        wprowadzona bardzo ostra kontrola nad hodowlami
      • Gość: tomaszxxx Re: Garść wątpliwości i sugestii... IP: *.chello.pl 13.03.03, 09:26
        Wszelki duch Pana Boga chwali..!
        Panie mjot, smutno tu było bez Pana. Jak widać w temacie pies oraz pies
        niebezpieczny wciąż pozostaje wiele do powiedzenia - i zrobienia..
        W przerwach między modłami do bożka wszystkich dwunożnych nie mogę odpowiedzieć
        na Pana post - zrobię to wkrótce;
        Z pozdr.
        T.
      • Gość: tomaszxxx Re: Garść wątpliwości i sugestii... IP: *.chello.pl 15.03.03, 10:25
        Ja mam w tych moich wysiłkach krystalicznie czysto zarysowana różnicę
        pomiędzy "zagrożeniem" jak Pan pisze, a "juz istniejącymi
        skutkami". "Zagrożenie" akceptuję: uczę brzdąca robić żółwia i toleruję rzesze
        psów wielkości krowy hasających bez kagańców i bez smyczy. Jak mi wyskoczy pod
        samochód ratrler..latrer... rat.. - więc jak mi wyskoczy pod samochód mały
        pies, to zaakceptuje jego prawo do wyskakiwania. Żyj i pozwól żyć innym.
        Mówiłem już sto razy: nie akceptuje średniowiecza, które serwuje nam nasz
        popaprany kraj; nie akceptuję śmierci w szczękach psów. Akceptuję wypadki
        autobusowe, tramwajowe, utonięcia, zarąbywanie siekierami współmałżonków -
        patrzę na atakującego psa oczami dziecka, z jego perpektywy. Z jego wysokości.
        Koszmar. Nie akceptuję, bo czuję że tak jak nie mam wpływu na poprzednie - tak
        tu moge coś zrobić.

        Regulacje prawne. Trąbię od jakiegoś czasu: jest recepta na bezpańskie psy,
        przetłoczone schroniska, dramaty zwierzaków. Mówiąc krótko: wszystkie psy
        zakwalifikowane jako niebezpieczne czy mogące stanowić z racji określonych cech
        fizycznych dla człowieka niebezpieczeństwo - niech nam żyją sto lat! - ale
        realnie: średnio po dwa lata dłużej. Zabieg sterylizacji będą błogosławić wet.
        którzy zachęcają do poddawania pupili sterylizacji. Powtarzam: sterylizacja
        wszystkich psów niebezpiecznych pozostających w rękachh prywatnych. Prowadzenie
        wyspecjalizowanych hodowli i rozrodu ras niebezpiecznych tylko dla
        profesjonalistów pod parasolem PZK. Jak piesek wychodzi z hodowli, wychodzi
        wysterylizowany i wykastrowany.

        To co Pan pisze o propozycjach znakowania zwierząt jest realne i sensowne, ale
        moim zdaniem za dużo na raz; zaraz znajdzie się ktoś kto w połączeniu z
        powyższym oskarży nas o próby organizowania apeli dla milusińskich rano,
        wieczór i w południe. I wciąz Pan ufa polskiemu
        społeczeństwu: "odpowiedzialność". Ja się z tej odpowiedzialności niestety
        Panie MJ śmieję.. Są to recepty równie dobrze dążące do rozwiązania problemu,
        ale mają wadę: koplikacje związane z biurokratyzacją - zaraz ktoś powie o
        kosztach, "kto to ma robić", "kto ma się tym zająć", pozostaje problem źle
        prowadzonych psów, tyle że oznakowanych. Jak taki pies zagryzie, odszkodowanie
        pójdzie z OC i... pan dresowy w białych skarpetkach się z nas śmieje. Środek
        zaradczy na ten polski problem musi miec przede wszystkim jedną podstawową
        cechę: prostotę.

        Prosta rzecz: warunki do tej pory określone przez MSWiA konieczne do spełnienia
        i ujęte w formę "Pozwolenia na posiadanie psa"( ja się nie śmieję z tych
        testów..) Piesek jest z licencjonowanej przez PZK hodowli - wysterylizowany.
        Koniec. Jeżeli w Polsce zagryzie w kolejnych latach pies właściciela, który nie
        ma na niego pozwolenia - prokurator i kara od 3 do 10 lat jak juz pisałem. W
        skali kolejnych paru lat:

        - weterynarze trzepią kasę;
        - pieski sa szcześliwe, ponieważ żyją średnio dwa lata dłużej;
        - zmniejsza się o połowę liczba lokatorów schronisk;
        - zmniejsza się kolosalnie liczba bezpańskich psów;
        - zmniejsza się skala zwierzęcych dramatów
        i na koniec szczegół..:
        - nie ma ofiar zagryzień, nie ma ofiar dotkliwych pogryzień przez psy bojowe,
        obrończe, "pasterskie między domami" i inne tego typu.

        "Tego typu" napisałem.. Jak ująć w normy prawne w nowym rozporządzeniu psy
        które należałoby zakwalifikowac do powyższego? Pan mi pomoże, Panie mjot.
        Przepis jest obecnie na etapie ustaleń międzyresortowych. Kiedy widziałem się z
        panią Kasią Kęsicką, autorką komentarza z zeszłej środy w GW, obiecała swoją
        pomoc. Nic sensownego na razie jeszcze nie wymyśleliśmy. Jestem w kontakcie z
        dyrektorem departamentu prawnego MSWiA oraz panią naczelnik tegoż. Nie
        występuję tam jako osoba fizyczna, panie MJ, o nie... Osoba fizyczna moze
        jedynie "sugerować".. Występuję tam jako osoba prawna, z KRSem, Regonem, NIPem
        etc. Wtedy mogę - prosze Pana - "wnosić". Wnosze więc i choćbym miał zapłacic
        za to całym swoim wolnym czasem - będę wnosił do skutku.
        Myślę nad tą kwalifikacja psów. To musi byc jedno zdanie Panie MJ. Jedno zdanie
        i problem psów niebezpiecznych w Polsce znika.

        Podpalanie kotów i wychowanie. Nie dalej jak wczoraj na ulicy Klaudyny w
        Warszawie k. mojej znajomej grupka młodzieńców powiesiła na drzewie psa. Nie
        będzie z nich nic, to pewne. Nie zakładajmy jednak, że wszyscy są źli.
        Zakładajmy odwrotnie, bo inaczej wszysko co robimy traci jakikolwiek sens.
        Dewiantów należy wychowywać, ignorować i karać oraz tępić. Chyba w takiej
        właśnie kolejności. Ale to juz zupełnie inny temat niż wypadki zagryzień.

        Zdeterminowany i tym razem proszący o pomoc
        T.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka