Dodaj do ulubionych

do KOTA - kamica moczowa

IP: 80.51.237.* 18.05.03, 13:31
Wiem, ze nie jestes weterynarzem, ale Twoje porady czesto sa znakomitym
uzupelnieniem wizyt u weta. Zatem baaardzo prosze o porade. U mojego kota
(dwuletni kastrat, pisalam o nim w watku "Odchudzanie kastrata") badanie
moczu (zrobione po pojawieniu sie problemów z sikaniem, kot był cewnikowany)
wykazało kryształki fosforanowo-jakieś tam, białko, czerwone krwinki i
nieprawidłowy odczyn moczu. Kot był przez wda tygodnie leczony cefaleksyną
(zastrzyki, potem tabletki, potem syrop Keflex), przez kilka dni dostawał
zastrzyki rozkurczowe i przeciwkrwotoczne. Nie pomogło - znow sie "zatkał" i
weterynarz musiał mu wyciskać pecherz. Teraz dostaje Enroxil (dwa dni
zastrzyki, teraz tabletki), do tego Tolfedin i Ditropan oraz Uro-pet. Jak na
razie - sika przynajmniej raz dziennie. I teraz moje pytania:
1. Od dwoch dni sie nie wyproznial - czy dac mu olej parafinowy na
przeczyszczenie? Dodam, ze od wczoraj nie ma tez apetytu, prawie nic nie je,
troche tylko skubnal Kitekata z saszetki. Dzisiaj chyba jest juz glodny,
zjadl swoja porcje kurczaka, ma chyba ochote na druga... :). Ale nadal sie
nie wyproznial - zaaplikowalam mu juz olej i czekam na efekty.
2. Wydaje mi sie, ze po Ditropanie ma problemy ze wzrokiem - rozszerzone
źrenice, nadwrażlilwość na światło. Czy to normalne? Czy mu nie zaszkodzi?
3. Uro-pet zjadł raz, teraz juz nie chce, podobnie zreszta, jak wszekliego
jedzenia. Co robić?
4. Do tego jest bardzo nieswoj, wolniutko chodzi, itp. Czy to normalne
podczas leczenia? I jakie sa rokowania w tej chorobie?
5. No i pytanie najwazniejsze - jakie objawy powinny mnie zaniepokoić i
wygnać do weterynarza z kotem? On już dostaje histerii na widok przenoski,
dwoch weterynarzy z ledwoscia go utrzymuje podczas zastrzyku, a po wizycie
kot ślini się nerwowo (to sa całe fontanny!) przez godzine. Nie chce go
dodatkowo jeszcze niepotrzebnie meczyc.
Bede niezmiernie widzeczna za szybka odpowiedz, bo moje nerwy tez juz sa na
wyczerpaniu
M.
Obserwuj wątek
    • Gość: OLla Re: do KOTA - kamica moczowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.03, 14:26
      Miałam identyczny problem. Koniecznie jak najszybciej i dź do dobrego
      weterynarza by wyszył kotkowi cewkę. Jeżeli jestes z warszawy to goraco polecam
      lecznicę na Gagrina!
    • Gość: sara Re: do KOTA - kamica moczowa IP: *.neonet.gliwice.pl 18.05.03, 14:58
      witam, nie chcę Cię martwić - przeczytaj mój wątek obrażony kot?
      objawy, jak u Twojego kotka. życzę powodzenia
    • Gość: sara Re: do KOTA - kamica moczowa IP: *.neonet.gliwice.pl 18.05.03, 15:13
      mój list zabrzmiał jak wyrocznia, a mi chodziło o to, że mój kot miał problemy
      z pęcherzem moczowym, a dalej tak jak opisałam w tamtym wątku. Nie wiedziałam,
      że pozornie błacha dolegliwość skończy się tak tragicznie - oby Wam się udało
    • Gość: emka Re: do KOTA - kamica moczowa IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.03, 17:12
      Gość portalu: wyrocznia napisał(a):

      > Wiem, ze nie jestes weterynarzem, ale Twoje porady czesto sa znakomitym
      > uzupelnieniem wizyt u weta. Zatem baaardzo prosze o porade. U mojego kota
      > (dwuletni kastrat, pisalam o nim w watku "Odchudzanie kastrata") badanie
      > moczu (zrobione po pojawieniu sie problemów z sikaniem, kot był cewnikowany)
      > wykazało kryształki fosforanowo-jakieś tam, białko, czerwone krwinki i
      > nieprawidłowy odczyn moczu. Kot był przez wda tygodnie leczony cefaleksyną
      > (zastrzyki, potem tabletki, potem syrop Keflex), przez kilka dni dostawał
      > zastrzyki rozkurczowe i przeciwkrwotoczne. Nie pomogło - znow sie "zatkał" i
      > weterynarz musiał mu wyciskać pecherz. Teraz dostaje Enroxil (dwa dni
      > zastrzyki, teraz tabletki), do tego Tolfedin i Ditropan oraz Uro-pet. Jak na
      > razie - sika przynajmniej raz dziennie. I teraz moje pytania:
      > 1. Od dwoch dni sie nie wyproznial - czy dac mu olej parafinowy na
      > przeczyszczenie? Dodam, ze od wczoraj nie ma tez apetytu, prawie nic nie je,
      > troche tylko skubnal Kitekata z saszetki. Dzisiaj chyba jest juz glodny,
      > zjadl swoja porcje kurczaka, ma chyba ochote na druga... :). Ale nadal sie
      > nie wyproznial - zaaplikowalam mu juz olej i czekam na efekty.
      > 2. Wydaje mi sie, ze po Ditropanie ma problemy ze wzrokiem - rozszerzone
      > źrenice, nadwrażlilwość na światło. Czy to normalne? Czy mu nie zaszkodzi?
      > 3. Uro-pet zjadł raz, teraz juz nie chce, podobnie zreszta, jak wszekliego
      > jedzenia. Co robić?
      > 4. Do tego jest bardzo nieswoj, wolniutko chodzi, itp. Czy to normalne
      > podczas leczenia? I jakie sa rokowania w tej chorobie?
      > 5. No i pytanie najwazniejsze - jakie objawy powinny mnie zaniepokoić i
      > wygnać do weterynarza z kotem? On już dostaje histerii na widok przenoski,
      > dwoch weterynarzy z ledwoscia go utrzymuje podczas zastrzyku, a po wizycie
      > kot ślini się nerwowo (to sa całe fontanny!) przez godzine. Nie chce go
      > dodatkowo jeszcze niepotrzebnie meczyc.
      > Bede niezmiernie widzeczna za szybka odpowiedz, bo moje nerwy tez juz sa na
      > wyczerpaniu
      > M.
      Co do rokowań, trudno powiedzieć, bo wiele zalezy od organizmu kota. Moje koty
      chorowały i część poradziła sobie, część niestety nie. Nie jest dobrze,że po
      pierwszej kuracji kot się zatkał, ale skoro sika choć raz dziennie, nie jest
      źle. Ważne jest, żeby pił miękka wodę (filtrowaną, albo mineralną - używam
      żywiec zdrój) Kot jest nieswój ponieważ organizm jest zatruty mocznikiem,
      trzeba odciązyc nerki, aby przywrócic prawidłową filtrację i nie dopuścic do
      uszkodzenia nerek. Jedzenie musi być niskobiałkowe i niskofosforowe, więc
      absolutnie zrezygnuj z kitekata i innych "gotowych" za wyjątkiem diet
      veterynaryjnych. Jesli kot nie chce jeść tych konserw -gotowany filet z
      kurczaka - zmiksowany na papkę z wodą, w ktorej się gotował -jeśli nie chce
      sam, można dawać łyżeczka lub z dużej strzykawki. Nalezy sprawdzać poziom
      odwodnienia organizmu - lekko szczypiesz za samą skórę na karku i sprawdzasz
      jak szybko wraca do poprzedniej pozycji. Jeśli fałada rozchodzi sie powoli -
      natychmiast na kroplówke z soli fizjologcznej + glukoza, plus zastrzyk vit b
      12. Sprawdzaj stan napełnienia pęcherza - poproś veta, żeby ci pokazał jak to
      robić i jak masować ułatwiając wypróznienie. Jeśli zas chodzi o problemy ze
      stolcem,to kot mniej je i mniej sie rusza to i ruch robaczkowy słabszy a poza
      tym dostawał antybiotyki, więc flora bakteryjna jeszcze mu sie nie odbudowała -
      daj mu odrobinę jogurtu, albo kefiru. Pęcherz często cewnikowany 'zapomina' o
      obkurczaniu, tak więc powoduje dalsze kłopoty z wypróznianiem. Rozszerzone
      źrenice mogą wskazywać, że kot odczuwa ból. delikatne masowanie brzucha,może mu
      troche pomóc. zapomniałabym, moje wszystkie koty dostawały furagin (ten
      ludzki).Pozdrawiam i trzymam kciuki żeby wszystko dobrze sie skończyło.
      em
      • Gość: Dorota Re: do KOTA - kamica moczowa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.03, 19:03
        Kicio musi dostawać kroplówki, poniewaz inaczej z kamicy może się zrobic
        mocznica, a z niej juz nikt nie wychodzi...
        • Gość: wyrocznia Re: do KOTA - kamica moczowa IP: *.stansat.pl 19.05.03, 09:43
          Dziekuje Wam wszystkim za porady. Co prawda, Wasze posty nie są zbyt
          optymistyczne, ale staram sie byc dobrej mysli. Azor (tj. moj kotek) czuje sie
          juz chyba lepiej, zaczal jesc, nawet glosno domaga sie jedzenia, na szczescie
          smakuje mu tez weterynaryjny pasztecik (Eukanuba Struvite), sika tez juz w
          miare normalnie (dwa razy dziennie, zobaczymy, co bedzie dzis), wreszcie zrobil
          tez cos "grubszego". Powoli zaczyna sie bawic i nie chowa sie juz po
          katach :):). Staram sie namawiac go do picia duzych ilosci wody, zaraz lece do
          sklepu kupic mu wode Zywiec. Wyczytalam na stronie Vetservice, ze mozna
          probowac dolac mu troszke mleka do wody, zeby go dodatkowo zachecic do picia.
          Wyprobuje i to. Zatem najwieksze trudnosci (wyproznianie, brak apetytu,itp.)
          wspolnie pokonalismy. Martwie sie jeszzce tym, ze Azor bardzo czesto wylizuje
          sobie okolice pracia i co jakis czas pomiaukuje nietypowo. Chyba go cos tam
          boli jednak. Jak myslicie - kiedy to minie i czy mozna czekac, az przejdzie,
          czy lepiej zglosic sie do weta?
          Zmartwilam sie jeszcze tym, ze piszecie o kroplowkach, a on ani razu jej nie
          dostal. Ale moze weterynarze stwierdzili, ze nie ma na razie takiej potrzeby...
          Z papka z kurczaka tez sprobuje, chociaz on za gotowanym kurczakiem nie
          przepada. Surowy - to co innego!:)
          Jeszcze raz piękne dzieki, trzymajcie kciuki za Azora. Musi byc dobrze!
    • Gość: kot Re: do KOTA - kamica moczowa IP: *.mech.pw.edu.pl 19.05.03, 17:07
      Witaj Magdaleno!
      Widziałem Twój wątek na forum „weterynaria”, nie zabierałem głosu, bo zwykle
      robię to z uszanowania dopiero po Ekspercie, chyba że sprawa jest nagła. O
      poruszanych przez Ciebie sprawach pisaliśmy dużo w Twoim wcześniejszym wątku o
      odchudzaniu, radzę Ci jeszcze to poczytać, dużo tamtych tematów wiąże się z
      obecnym problemem. Nie chciałbym wypowiadać się na temat sposobu kuracji ani
      używanych leków, kiedyś dawno temu zostałem za to skarcony przez Eksperta, a
      Twój kot jest pod opieką lekarza. Mogę jednak parę ogólnych uwag dorzucić.

      Musisz rozmawiać z lekarzem, który kota leczy, pytać go o wszystko aż do
      znudzenia, zwracać się do niego, nawet telefonicznie, gdy coś wydaje Ci się
      podejrzane. Weź telefon z lecznicy, wypisz sobie godziny, w których jest
      osiągalny. To jest sprawa istotna, traktowany w ten sposób lekarz czuje się
      pilnowany i bardziej się stara. Druga sprawa, uważaj z tym wyszyciem cewki,
      pamiętaj, co wcześniej pisałem o kocie Arnoldzie. Taką operację robi się w
      ostateczności, gdy leczenie farmakologiczne trwale nie pomaga, a i tak operacji
      nie można robić bez wyleczenia stanu zapalnego, bo może skończyć się źle.
      Następna ważna rzecz, o której często weterynarze zapominają, kot leczony
      antybiotykami, doustnymi a nawet w zastrzykach powinien codziennie dostawać
      kultury bakterii chroniących przewód pokarmowy przed wyjałowieniem
      antybiotykiem niszczącym prawidłową florę bakteryjną w przewodzie pokarmowym.
      Jeśli się tego nie robi, pozostają tam bakterie beztlenowe odporne na
      antybiotyki i może wytworzyć się stan zapalny prowadzący nawet do śmierci. Te
      bakterie, które się podaje to może być lakcid, enteroferment lub coś podobnego,
      zapytaj lekarza. Lakcid to środek dla ludzi, kup w aptece, ale nie wiem, czy
      jest na receptę, jeśli tak, weterynarz Ci wypisze, albo sprzeda enteroferment,
      dawaj kotu codziennie jedną ampułkę rozpuszczona w 2 ml wody, na pewno mu nie
      zaszkodzi
      Niektóre z Twoich pytań są już nieaktualne, ale odpowiem po kolei:
      1. Kot który mało je może nie robić kupki nawet przez tydzień. Jeśli przez
      wiele dni nie robi, możesz dać mu jednorazowo 2-3 ml oleju parafinowego,
      powinien zrobić. Nie dawaj za dużo, bo będzie go to męczyć, a i tak jest chory.
      Pisałaś, że już zrobił, więc to jest rada na przyszłość.
      2. Nie wiem, jak działa ten lek, zapytaj lekarza, który kotka leczy, masz prawo
      do takich konsultacji.
      3. Kot nie może nie jeść, jeśli nie chce zalecanej diety, musi jeść cokolwiek,
      żeby przeżyć, bo głodówką zniszczy mu się wątroba. Bierze przecież leki
      działające podobnie, tylko silniej, więc ta dieta teraz nie jest taka
      konieczna. Niech je, co chce, lubi surowe mięso drobiowe, to mu je dawaj,
      wymrażaj tylko przez dobę w celu usunięcia bakterii. O dietę będziesz się
      martwić, jak jego stan się poprawi.
      4. Jest nieswój, nic dziwnego też, że się liże, wszystko go boli i piecze, od
      razu widać, że na nic takiego nie chorowałaś, ja wiem, bo miałem z tym kiedyś
      kłopoty.
      5. Tak jak już napisałem, w razie wątpliwości dzwoń do lekarza. Jeśli kot tak
      boi się wizyty, może czasem wezwij lekarza do domu. To kosztuje trochę drożej,
      ale zwierzak się nie stresuje i może z czasem da się do wizyt przekonać.
      Pisałem już parę razy, że jednym ze sposobów zmniejszania tego stresu jest
      pozostawienie kotu transporterka jako miejsca do spania w domu. Kot uważa
      miejsce w pojemniku za bezpieczne i lepiej znosi transport.

      Co do kroplówki, jeśli sam pije, może nie musi jej dostawać. Jeśli kot jest
      odwodniony lub ma zbyt dużą zawartość mocznika w moczu, kroplówka jest bardzo
      skuteczna, pod warunkiem oczywiście, że kot sika. Być może Twój kot nie dostał
      kroplówki dlatego, że był zbyt nerwowy, to wymaga spokojnego leżenia zwierzaka
      przez dłuższy czas z igłą wbitą w skórę na karku, lub , co jest jeszcze
      trudniejsze, w żyłę w łapce. Pewną ilość płynów można podać jako zastrzyk dużą
      strzykawką pod skórę i tak pewnie zrobił lekarz. Ty staraj się namawiać Azorka
      do dobrowolnego picia wszelkimi sposobami. Można też płyny podawać po trochu
      strzykawką do pyszczka ( za kieł ), przy trochę odchylonej do tyłu głowie, ale
      to jest ostateczność.
      Nie lekceważ tej choroby, ale też się nie załamuj, większość kotów z tego
      wychodzi, zwłaszcza, że jak piszesz Twój ma się już lepiej. Ważne, żeby jadł,
      wszystko jedno co, musi też dużo pić. O diecie pomyślisz, jak już będzie prawie
      zdrowy.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • Gość: wyrocznia Re: do KOTA - kamica moczowa IP: *.stansat.pl 20.05.03, 11:52
        Gość portalu: kot napisał(a):

        > Następna ważna rzecz, o której często weterynarze zapominają, kot leczony
        > antybiotykami, doustnymi a nawet w zastrzykach powinien codziennie dostawać
        > kultury bakterii chroniących przewód pokarmowy przed wyjałowieniem
        > antybiotykiem niszczącym prawidłową florę bakteryjną w przewodzie pokarmowym.
        > Jeśli się tego nie robi, pozostają tam bakterie beztlenowe odporne na
        > antybiotyki i może wytworzyć się stan zapalny prowadzący nawet do śmierci. Te
        > bakterie, które się podaje to może być lakcid, enteroferment lub coś
        podobnego,
        >
        > zapytaj lekarza. Lakcid to środek dla ludzi, kup w aptece, ale nie wiem, czy
        > jest na receptę, jeśli tak, weterynarz Ci wypisze, albo sprzeda
        enteroferment,
        > dawaj kotu codziennie jedną ampułkę rozpuszczona w 2 ml wody, na pewno mu nie
        > zaszkodzi

        Staram sie go troche podkarmiac jogurtem, roznie mi to idie, ale dzis kupie
        jednak lakcid.

        > 3. Kot nie może nie jeść, jeśli nie chce zalecanej diety, musi jeść
        cokolwiek,
        > żeby przeżyć, bo głodówką zniszczy mu się wątroba. Bierze przecież leki
        > działające podobnie, tylko silniej, więc ta dieta teraz nie jest taka
        > konieczna. Niech je, co chce, lubi surowe mięso drobiowe, to mu je dawaj,
        > wymrażaj tylko przez dobę w celu usunięcia bakterii. O dietę będziesz się
        > martwić, jak jego stan się poprawi.

        Wymrazam, adje surowe, gotowane tez mu nawet smakowalo, wsuwa juz takze
        leczniczy pasztecik Struvite.

        > 4. Jest nieswój, nic dziwnego też, że się liże, wszystko go boli i piecze, od
        > razu widać, że na nic takiego nie chorowałaś, ja wiem, bo miałem z tym kiedyś
        > kłopoty.

        Faktycznie, nie chorowalam, ale wierze na slowo:).

        > Co do kroplówki, jeśli sam pije, może nie musi jej dostawać. Jeśli kot jest
        > odwodniony lub ma zbyt dużą zawartość mocznika w moczu, kroplówka jest bardzo
        > skuteczna, pod warunkiem oczywiście, że kot sika. Być może Twój kot nie
        dostał
        > kroplówki dlatego, że był zbyt nerwowy, to wymaga spokojnego leżenia
        zwierzaka
        > przez dłuższy czas z igłą wbitą w skórę na karku, lub , co jest jeszcze
        > trudniejsze, w żyłę w łapce. Pewną ilość płynów można podać jako zastrzyk
        dużą
        > strzykawką pod skórę i tak pewnie zrobił lekarz. Ty staraj się namawiać
        Azorka
        > do dobrowolnego picia wszelkimi sposobami. Można też płyny podawać po trochu
        > strzykawką do pyszczka ( za kieł ), przy trochę odchylonej do tyłu głowie,
        ale
        > to jest ostateczność.

        Te ostatecznosc wczoraj musialam wyprobowac - nie byl zadowolony, ale jakos to
        zniosl. Nie wiem tylko, ile wody jednorazowo moge mu podac i mniej wiecej ile
        wody dziennie powinien pic, bo "duzo" to okreslenie wielce nieprecyzyjne.
        Podchodze go tez roznymi podstepami, np. dolewam wody do miesa - on zawsze
        zanim zacznie gryzc mieso, stara sie wylizac wszystko w miseczce i dpoiero
        potem rozkoszowac sie mieskiem. wlewam wiec, ile sie da :).

        > Nie lekceważ tej choroby, ale też się nie załamuj, większość kotów z tego
        > wychodzi, zwłaszcza, że jak piszesz Twój ma się już lepiej. Ważne, żeby jadł,
        > wszystko jedno co, musi też dużo pić. O diecie pomyślisz, jak już będzie
        prawie
        >
        > zdrowy.
        > Pozdrawiam i życzę powodzenia.

        Dziekuje Tobie i wszystkim jeszcze raz. Azor wieczorem ma pogorszenia nastroju -
        i wtedy ja tez zaczynam sie bardziej denerwowac. Ale na razie apetyt mu
        dopisuje, zalatwia sie wda razy dziennie, probuje sie czasem bawic i rozrabiac.
        Coraz rzadziej sie chowa po katach, wiec chyba powoli mu sie poprawia.
        Pozdrawiam - Magdalena
        • Gość: emka Re: do KOTA - kamica moczowa IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.03, 20:46
          Jeśli kot sam zaczyna domagać się jedzenia, to jest już zdecydowanie lepiej:),
          ale pamiętaj, aby zbyt wcześnie nie zakończyć kuracji. Wet powinien był podac
          termin wizyty kontrolnej, w celu sprawdzenia czy już można odstawić leki. Jeśli
          tego nie zrobił, zadzwoń i umów się koniecznie, bo tego typu kłopoty moga
          powracać. Dla zupełnej pewności mozesz zapytać o USG nerek i moczowodu, oraz
          badanie krwi na poziom mocznika. To może być niepotrzebne, ale na wszelki
          wypadek lepiej sprawdzić czy nie ma niewydolności nerek. Odczyn zasadowy moczu
          zmienia sie poprzez podawanie odpowiedniego jedzenia "zakwaszającego" (gotowe)
          Ja moim kotom daję na zmianę Purinę, Nutrę i Royal Canin (muszę zmieniać, bo po
          3 dniach smak im się nudzi) i żadnego "zwykłego" suchego pokarmu, bo kłopoty
          moga wrócić!!! Ale jeśli są kłopoty z nerkami, trzeba z wetem ustalić dietę.
          Są zestawy na konkretne problemy urologiczne.
          Normalne, ze się liże, bo go jeszcze boli. Jeśli prącie jest bardzo
          zaczerwienione skonsultuj z wetem, bo może to byc skutek uszkodzenia przy
          cewnikowaniu, więc może być potrzebna maść przyspieszająca gojenie. Nie
          zaszkodzi okład z rumianku, jak równiez podanie herbatki z rumianku strzykawka
          do pyska. Jesli kot pije sam, skóra natychmiast wraca do normalnej pozycji,
          czujesz, ze jest spręzysta, nie musi dostawać kroplówki. Nie wpadaj w panikę (
          tak, WIEM,że to trudne;)), jest lepiej, wazne , zeby uchronic Azora przed
          nawrotem choroby.
          To miałam napisać wczoraj, ale niestety zabrakło czasu. Jest napewno dużo
          lepiej, a że gorzej czuje się wieczorem, to tez normalne. Zwróć uwage, czy w
          czasie chodzenia nie podwija tylnich łap, czy sie nie zatacza. Jesli zauważysz
          kłopoty z chodzeniem, natychmiast do weta. Mam nadzieję,że nic takiego nie
          wystąpi, bo opisywane zachowanie wskazuje na znaczną poprawe. Co do ilości
          wody, to powinnać wiedzieć ile normalnie wypijał (pojemnośc miseczki na wode,
          ile z niej ubywało w ciagu dnia) zmierz sobie ile to było i staraj się aby
          wypił podobną ilość. Jeśli podajesz mu strzykawką, dziel to na porcje po ok.2-3
          cm. I jeszcze raz powtarzam, nie denerwuj się i dopilnuj wizyty kontrolnej.
          Pozdrawiam i nadal trzymam kciuki.
          imienniczka :)
        • Gość: Paqweł Re: do KOTA - kamica moczowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.03, 21:25
          Gość portalu: wyrocznia napisał(a):

          > Gość portalu: kot napisał(a):
          >
          > > Następna ważna rzecz, o której często weterynarze zapominają, kot leczony
          > > antybiotykami, doustnymi a nawet w zastrzykach powinien codziennie dostawa
          > ć
          > > kultury bakterii chroniących przewód pokarmowy przed wyjałowieniem
          > > antybiotykiem niszczącym prawidłową florę bakteryjną w przewodzie pokarmow
          > ym.
          > > Jeśli się tego nie robi, pozostają tam bakterie beztlenowe odporne na
          > > antybiotyki i może wytworzyć się stan zapalny prowadzący nawet do śmierci.
          > Te
          > > bakterie, które się podaje to może być lakcid, enteroferment lub coś
          > podobnego,
          > >
          > > zapytaj lekarza. Lakcid to środek dla ludzi, kup w aptece, ale nie wiem, c
          > zy
          > > jest na receptę, jeśli tak, weterynarz Ci wypisze, albo sprzeda
          > enteroferment,
          > > dawaj kotu codziennie jedną ampułkę rozpuszczona w 2 ml wody, na pewno mu
          > nie
          > > zaszkodzi
          >
          > Staram sie go troche podkarmiac jogurtem, roznie mi to idie, ale dzis kupie
          > jednak lakcid.
          >
          > > 3. Kot nie może nie jeść, jeśli nie chce zalecanej diety, musi jeść
          > cokolwiek,
          > > żeby przeżyć, bo głodówką zniszczy mu się wątroba. Bierze przecież leki
          > > działające podobnie, tylko silniej, więc ta dieta teraz nie jest taka
          > > konieczna. Niech je, co chce, lubi surowe mięso drobiowe, to mu je dawaj,
          > > wymrażaj tylko przez dobę w celu usunięcia bakterii. O dietę będziesz się
          > > martwić, jak jego stan się poprawi.
          >
          > Wymrazam, adje surowe, gotowane tez mu nawet smakowalo, wsuwa juz takze
          > leczniczy pasztecik Struvite.
          >
          > > 4. Jest nieswój, nic dziwnego też, że się liże, wszystko go boli i piecze,
          > od
          > > razu widać, że na nic takiego nie chorowałaś, ja wiem, bo miałem z tym kie
          > dyś
          > > kłopoty.
          >
          > Faktycznie, nie chorowalam, ale wierze na slowo:).
          >
          > > Co do kroplówki, jeśli sam pije, może nie musi jej dostawać. Jeśli kot jes
          > t
          > > odwodniony lub ma zbyt dużą zawartość mocznika w moczu, kroplówka jest bar
          > dzo
          > > skuteczna, pod warunkiem oczywiście, że kot sika. Być może Twój kot nie
          > dostał
          > > kroplówki dlatego, że był zbyt nerwowy, to wymaga spokojnego leżenia
          > zwierzaka
          > > przez dłuższy czas z igłą wbitą w skórę na karku, lub , co jest jeszcze
          > > trudniejsze, w żyłę w łapce. Pewną ilość płynów można podać jako zastrzyk
          > dużą
          > > strzykawką pod skórę i tak pewnie zrobił lekarz. Ty staraj się namawiać
          > Azorka
          > > do dobrowolnego picia wszelkimi sposobami. Można też płyny podawać po troc
          > hu
          > > strzykawką do pyszczka ( za kieł ), przy trochę odchylonej do tyłu głowie,
          >
          > ale
          > > to jest ostateczność.
          >
          > Te ostatecznosc wczoraj musialam wyprobowac - nie byl zadowolony, ale jakos
          to
          > zniosl. Nie wiem tylko, ile wody jednorazowo moge mu podac i mniej wiecej ile
          > wody dziennie powinien pic, bo "duzo" to okreslenie wielce nieprecyzyjne.
          > Podchodze go tez roznymi podstepami, np. dolewam wody do miesa - on zawsze
          > zanim zacznie gryzc mieso, stara sie wylizac wszystko w miseczce i dpoiero
          > potem rozkoszowac sie mieskiem. wlewam wiec, ile sie da :).
          >
          > > Nie lekceważ tej choroby, ale też się nie załamuj, większość kotów z tego
          > > wychodzi, zwłaszcza, że jak piszesz Twój ma się już lepiej. Ważne, żeby ja
          > dł,
          > > wszystko jedno co, musi też dużo pić. O diecie pomyślisz, jak już będzie
          > prawie
          > >
          > > zdrowy.
          > > Pozdrawiam i życzę powodzenia.
          >
          > Dziekuje Tobie i wszystkim jeszcze raz. Azor wieczorem ma pogorszenia
          nastroju
          > -
          > i wtedy ja tez zaczynam sie bardziej denerwowac. Ale na razie apetyt mu
          > dopisuje, zalatwia sie wda razy dziennie, probuje sie czasem bawic i
          rozrabiac.
          >
          > Coraz rzadziej sie chowa po katach, wiec chyba powoli mu sie poprawia.
          > Pozdrawiam - Magdalena

          Magdo - on musi dostawać kroplówkę by się przepłukać i żadna ilość wody
          podawana doustnie mu nie pmoże, a kroplówki sa podawane podskórnie nawet ty to
          możesz zrobic i są bezbolesne. Do tego witC i cocarboxylaza w ampułkach.
    • Gość: kot Re: do KOTA - kamica moczowa IP: *.mech.pw.edu.pl 21.05.03, 17:17
      Witaj Magdaleno!
      To jeszcze raz ja. Ja tez uważam, że kroplówki sa bardzo skuteczne. Nie
      wszystko jednak da się zrobić. Kiedyś ratowaliśmy nieprzytomnego dzikiego kota
      ze wstrząsu po wypadku, a właściwie wpadce, kot uwiązł w szczelinie muru i był
      wykuwany młotem pneumatycznym. Kot dostał kroplówkę, a ja go trzymałem. Po
      pewnym czasie odzyskał przytomność, łypał na mnie okiem ale leżał i wszystko
      byłoby dobrze, tylko do pomieszczenia weszła Pani Doktor, kot przestraszył się,
      pogryzł mnie i kroplówkę trzeba było skrócić. Tak więc ja wiem, że niektórym
      kotom nie można dać kroplówki, chociaż sam robiłem to wielokrotnie. A jeśli nie
      można, to lepiej niech więcej pije, zamiast go zmuszać na siłę, ta szarpanina i
      stres może mu więcej zaszkodzić niż kroplówka pomoże.
      Pytasz, skąd wiadomo, ile pije. To proste, po ilości wysikiwanego moczu, zdrowy
      kot sika kilka razy dziennie, a kupka mokrego żwirku po sikaniu jest spora.
      Strzykawką można dawać kotu płyny do pyszczka do momentu, kiedy zaciśnie zęby i
      przestanie przełykać, zwykle to jest jednorazowo około 10-20 ml podawane w
      małych porcjach. Ja mam teraz takiego dzikiego chorego kota, który, gdy się go
      już owinie w koc sam otwiera pyszczek, gdy go dotykam strzykawką. Zawijam go w
      koc, bo wali pazurami, jak już napisałem, jest dziki, ale lekarstwa dostawać
      musi.
      Jeśli Twój kot je gotowane mięso, dawaj mu drób, lub czasem gotowaną rybę
      podrobione z pewną ilością rosołu, będzie wypijał rosół. Raczej nie dawaj wody
      przegotowanej, jest niesmaczna i zniechęca do picia.
      I jeszcze jedno, chodzi o wizyty u weterynarza. Kot przyzwyczajony do
      transporterka, tak jak pisałem lepiej też znosi zabiegi, jeśli u lekarza nie
      wyjmuje się go z pojemnika, tylko zdejmuje górę. Tak radzimy sobie z dzikimi
      kotami, które bez tego nie dałyby się utrzymac na stole.
      Pozdrawiam.
    • Gość: Mila Re: do KOTA - kamica moczowa IP: 156.24.229.* 21.05.03, 22:20
      Panie Kot, nad koniecznością podania kroplówki nie dyskutowałabym na pana
      miejscu skoro nie jesteś vetem. Kroplówka podskórna trwa kilka minut i nie ma
      prawa boleć. To jest tylko kwestia pewnego dyskomfortu dla zwierzaka,
      gromadzący się pod skórą płyn rozpycha powięzie mocujące skórę do całej reszty
      ot co. Wystarczy mocniej przytrzymać kota za przednie łapy w momencie wbijania
      igły, reszta idzie jak z płatka. Mój kot dostaje kroplówki co tydzień od 8
      miesięcy i jest OK. Co do podawania diety dla kotów z problemami urologicznymi,
      to tu trzeba być konsekwentnym, albo się decydujemy na dietę, albo dajmy sobie
      w ogóle spokój. Co to znaczy raz podaj dietetyczne jedzenie a jak nie je to
      pozwólmy kotu na to na co ma ochotę - nic bardziej mylnego. Mój kot też nie
      chciał leczniczego żarełka - i najpierw był karmiony strzykawą. Po miesiącu
      prób i będów dobrałam firmę, której karma do dziś mu jakoś podchodzi, wyjścia
      specjalnie nie ma. Ale ja chcę, żeby on żył i miał się OK.
      Poza tym wszelkie wylizywanie podogonia i pomiałkiwanie przed oddaniem moczu
      wskazuje na bolesność w tej okolicy. A kamienie i kryształy potrafią rrznąć
      cienkie przewody moczowe i ból jest okrutny. Im bardziej zagęszczony mocz tym
      łatwiej o tego typu objawy. Tak więc nawadniałabym kota ( zgodnie z zaleceniami
      veta), by zapobiec mocznicy i rozcieńczyć trochę koci mocz, a przy okazji
      przepłukać nerki.
      Pozdrawiam i dużo zdrówka dla kota.
      Mila
      • Gość: wyrocznia Re: do KOTA - kamica moczowa IP: *.stansat.pl 22.05.03, 10:02
        Mila, na początek dziekuje za kolejne porady. Co do kroplówek, to Kot ma sporo
        racji. Wiem, że to nie powinno boleć, widziałam nie raz koty spokojnie leżace z
        kroplówka. Problem w tym - o czym wspominałam we wczesniejszych postach - ze
        moj kot po licznych zastrzykach (domiesniowych i podskornych) szaleje na sam
        widok przenoski (transportera), a w klinice umiera ze strachu. Nawet podczas
        zastrzykow podskornych dwoch weterynarzy nie jest juz w stanie go utrzymac (i
        sa to rozni weterynarze, kobiety i mezczyzni, sympatyczni i mniej sympatyczni,
        zdolniejsi i mniej zdolni), bo kot sie wyrywa, zgina igly i gania jak szalony
        po gabinecie. Zatem nie wyobrazam go sobie podlaczonego do kroplowki. Przed
        choroba zastrzyki znosil calkiem spokojnie, podskornych w ogole nie zauwazal.
        Ale codzienne zastrzyki domiesniowe zrobily swoje - Azor wpada w histerie u
        lekarza, przez godzine po wizycie ma bardzo silne reakcje stresowe (slini sie
        makabrycznie, itp.) - dlatego , jesli to nie jest naprawde konieczne, to nie
        chce go meczyc. Tak silny stres moze mu dodatkowo tylko zaszkodzic.
        Tyle o kroplowkach.
        Jeszcze slowko o leczniczych karmach - Kotu (Kotowi???) chodzilo chyba o to,
        zeby na razie - dopoki Azorowi nie wroci apetyt - karmic go tym, co ma
        najwieksza szanse zostac zjedzone. Po to, zeby pod wplywem glodowki nie doszlo
        do nieodwracalnych zmian w organizmie Azora. A jak juz kot nabierze apetytu -
        wprowadzac lecznicza karme.
        Jeszcze raz bardzo dziekuje wszystkim , ktorzy poswiecili troche czasu na
        skrobniecie posta. Azor czuje sie juz lepiej (przynajmniej zewnetrzne objawy na
        to wskazuja) - glosno krzyczy o miesko, bawi sie, lasi jak dawniej, rzadko
        chowa po katach. Kuweta jest regularnie odwiedzana, karma lecznicza (Struvite)
        jak na razie mu smakuje. Jutro - termin kontrolnego badania moczu (to tez
        trudne zadanie dla mnie :).
        Jak bede wiedziala, co i jak - to sie jeszcze odezwe.
        Serdeczne pozdrowienia - Magdalena

        • Gość: kot Re: Pani Milu! IP: *.mech.pw.edu.pl 23.05.03, 14:31
          Droga Pani Milu!
          Tylko drobne sprostowanie, ja nie dyskutuję nad koniecznością podania
          kroplówki, ponieważ, na co nie zwróciła Pani zapewne uwagi, żaden vet jej NIE
          ZALECIŁ, ja tylko piszę, dlaczego. Jeśli Pani nie zgadza się ze mną, może Pani
          podać lepszy powód. Nie czyta Pani również uważnie tego, co ja napisałem.
          To, że Pani kot lubi kroplówki, nie znaczy jeszcze, że każdy kot je lubi. Też
          nie kazdy kot da się wziąć za łapy i przytrzymać. To prawda, ja nie jestem
          vetem, ale uratowałem już niejednego kota, którego weterynarze skazywali na
          śmierć, proponując uśpienie. Nikt nie musi stosować się do moich rad, Pani tez
          może dawać swojemu kotu kroplówki do końca jego życia, to jest Pani prywatna
          sprawa.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Misia Do Pana Kota IP: *.pol.finnair.com 23.05.03, 14:56
            Panie Kocie, nie trac czasu i atlasu na sprostowania lepiej zajrzyj do mojego
            watku "Moj kot ma katar". Moze potrafisz pomoc mojemu kotu. Z gory dziekuje i
            przepraszam za namolnosc.
        • wyrocznia Re: do KOTA - kamica moczowa 02.06.03, 19:19
          Witam wszystkich!
          Z roznych powodow bylam odcieta od komputera, wiec sie nie odzywalam, ale teraz
          to naprawiam :).
          Wyniki Azora sa juz znane - niestety, nadal nie sa dobre. co prawda czerwonych
          krwinek mniej, ale bialko i fosforany ciagle sa, poza tym nie zmienil sie
          specjalnie na lepsze odczyn moczu. Za tydzien kolejne badanie.
          Karmimy Azora leczniczymi karmami, zapisujemy kazda wizyte w kuwecie i pilnie
          obserwujemy, co sie dzieje. Gdyby nie te wyniki, nikt by nawet nie pomyslal, ze
          nasz kot choruje. Troche schudl po tej swojej glodowce, ale to mu chyba tylko
          na dobre wyjdzie :). Zachopwuje sie normalnie, je, pije, gania po mieszkaniu i
          lobuzuje, sika regularnie. Mam nadzieje, ze karma pomoze (na Uro-pet Azor nawet
          nie chce spojrzec) i ze nastepne wyniki beda lepsze, a kolejne juz zupelnie
          dobre.
          Pozdrawiam serdecznie wszystkich - M.
          • Gość: emka Re: do KOTA - kamica moczowa IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.03, 22:48
            Nie chcę krakać, ale wyniki wskazują na niewydolność nerek:(. Warto więc zrobić
            wszystkie badania, aby określić rozmiar uszkodzeń i ustalić dietę(średnio czy
            nisko fosforowa), bo niestety w tym przypadku dieta ma bardzo istotny wpływ na
            rozwoj choroby:(Podwyższony poziom fosforu prowadzi do dalszych uszkodzeń
            nerek.Uważaj także na chudnięcie, bo spalanie własnych tkanek rownież dokłada
            kolejne uszkodzenia:( Teraz trzeba uważać, czy kot nie sika zbyt często, bo to
            oznaczałoby ,ze nerki straciły zdolność zagęszczania moczu, a to z kolei moze
            prowadzić do odwodnienia. Nie załamuj się, choć zdaję sobie sprawę, ze nie
            brzmi to zbyt optymistycznie, ale pamietaj, że właściwa dieta moze opóźnić
            rozwoj choroby i przedłużyć życie Azorowi. Oczywiście życzę wam, zeby okazało
            się w badaniach, że kot jest całkowicie zdrowy, a moje uwagi były tylko na
            wszelki wypadek:)
      • Gość: kluba1 Re: do KOTA - kamica moczowa/do Mila IP: *.we.client2.attbi.com 23.05.03, 15:58
        Gość portalu: Mila napisał(a):

        > Panie Kot, nad koniecznością podania kroplówki nie dyskutowałabym na pana
        > miejscu skoro nie jesteś vetem. Kroplówka podskórna trwa kilka minut i nie ma
        > prawa boleć. To jest tylko kwestia pewnego dyskomfortu dla zwierzaka,
        > gromadzący się pod skórą płyn rozpycha powięzie mocujące skórę do całej
        reszty
        > ot co. Wystarczy mocniej przytrzymać kota za przednie łapy w momencie
        wbijania
        > igły, reszta idzie jak z płatka. Mój kot dostaje kroplówki co tydzień od 8
        > miesięcy i jest OK. Co do podawania diety dla kotów z problemami
        urologicznymi,
        >
        > to tu trzeba być konsekwentnym, albo się decydujemy na dietę, albo dajmy
        sobie
        > w ogóle spokój. Co to znaczy raz podaj dietetyczne jedzenie a jak nie je to
        > pozwólmy kotu na to na co ma ochotę - nic bardziej mylnego. Mój kot też nie
        > chciał leczniczego żarełka - i najpierw był karmiony strzykawą. Po miesiącu
        > prób i będów dobrałam firmę, której karma do dziś mu jakoś podchodzi, wyjścia
        > specjalnie nie ma. Ale ja chcę, żeby on żył i miał się OK.
        > Poza tym wszelkie wylizywanie podogonia i pomiałkiwanie przed oddaniem moczu
        > wskazuje na bolesność w tej okolicy. A kamienie i kryształy potrafią rrznąć
        > cienkie przewody moczowe i ból jest okrutny. Im bardziej zagęszczony mocz tym
        > łatwiej o tego typu objawy. Tak więc nawadniałabym kota ( zgodnie z
        zaleceniami
        >
        > veta), by zapobiec mocznicy i rozcieńczyć trochę koci mocz, a przy okazji
        > przepłukać nerki.
        > Pozdrawiam i dużo zdrówka dla kota.
        > Mila
        Mnie zawsze kroplowki bolaly tzn, wstrzykiwanie sie w zyle wiec dlaczego
        uwazasz, ze kota to nie boli?? Myci darl sie jak opetany, gdy my kroplowke
        zakladano. Zdecydowanie nie przekonasz mnie, ze jest to zabieg bezbolesny. :-(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka