Dodaj do ulubionych

podróż z kotem

IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 22.05.03, 20:47
Man kotkę, która podróżuje z nami samochodem,zazwyczaj śpi nam na karku, nie
chodzi po aucie, jest grzeczna, nie są to jednak długie trasy. Najdalej
około 200 km. Musimy wyjechać jednak dalej i martwię się czy nie będzie to
dla niej uciążliwe.Każda rada dobra z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: m.pw Re: podróż z kotem IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 21:38
      < Troche jest ryzykowna jazda z kotem luzem. Mój kolega miał okropna przygodę.
      Kot - zazwyczaj przesypiający na kolanach całą podróż zobaczył muchę i rzucił
      się na łowy. Auto jechało szybko, kolega stracił panowanie nad kierownicą. Było
      dachowanie - siedząca obok kierowcy Ciocia zginęla, kocurek uciekł i przepadł.
      Może Twój kot bedzie sie buntował, ale lepiej przewozić go w kontenerku. Można
      uchylic drzwiczki i drapać kotka pod bródką. Dobrze jest mieć szelki, żeby
      wyprowadzic w czasie postoju (zawczasu w domu trzeba poćwiczyć chodzenie w
      szelkach). Trzeba zabrać kuwetę i miseczkę na wodę.
      Szczęśliwej podrózy M.
      • Gość: kaja Re: podróż z kotem IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 22.05.03, 22:54
        O rany troche czarny scenariusz, ale myśle że nie będzie aż tak źle dzięki za
        rady. Pozdrawiam.
        • Gość: pokemon Re: podróż z kotem IP: *.acn.waw.pl 23.05.03, 00:01
          Podróżuję z kotem od jego wczesnego dzieciństwa i mimo,że jest przyzwyczajony
          do swojego miejsca tj półka przy tylnym oknie, to trzymam go na szelkach i
          odpowiednio skróconej smyczy (przywiązanej do zagłowka). Trzeba jednak dmuchać
          na zimne.Znam historię , kiedy kot nagle znalazł się pod pedałami. Poza tym na
          podłodze zawsze jest kuweta, picie i żarełko.W środku, nie w bagażniku.No i
          oczywiście kot musi być zaszczepiony przeciw wściekliźnie.
          • Gość: Beata Re: podróż z kotem IP: *.crowley.pl 23.05.03, 08:17
            Moja kociczka jeździ z nami parę razy do roku w dłuższe trasy. Jazda samochodem
            ok 5-6 godzin. Zawsze ubieramy jej szelki i zabieramy zamykaną skrzyneczkę (nie
            pamiętam fachowej nazwy-transporter?). Jak tylko kawałek odjedziemy kociczka
            drze się i wypuszczamy Ją. Pochodzi trochę po samochodzie i jak zanjdzie sobie
            miejsce to siedzi i obserwuje otoczenie. Najczęściej jeździmy wieczorem, więc
            szybko robi sie ciemno. Bo jak jest jasno to cały czas lata od okna do okna.
            Szelki służą nam w tym przypadku do swobodnego przenoszenia kota (czasem
            przeszkadza). Często siedzi na kolanach kierowcy lub pasażera. Nie zabieram już
            kuwety, jedzienia, wody, bo moja kotka przez całą droge nie korzysta z
            powyższych. Jak się zatrzymujemy to podłączamy smycz i spacerujemy z Nią chwilę
            (wybieramy parking oddalony od trasy.Oczywiście jak tylko mogę ją zostawić
            komuś to oszczedzam jej stresu jazdy samochodem. Znosi dobrze ale jakby nie
            było jest to napewno stresujące.
    • kornel_w Re: podróż z kotem 23.05.03, 23:18
      Raz na kwartał podróżuję z dwoma kotami przez 450 km. Z jednym nie ma żadnych
      problemów poza ostatnimi kilometrami kiedy wydaje się przewidywać kres jazdy.
      Nie odstępuje wietrzników. Gorzej z drugim, lecz w końcu wpadliśmy na pomysł
      aby podać mu awiomarin.
      • Gość: pszcz Re: podróż z kotem IP: *.chello.pl 26.05.03, 15:41
        Co kilka tygodni udajemy się gdzieś w podróż z naszą 1,5 roczną kotką.
        Generalnie dramat. Siedzi tylko na karku kierowcy, jest bardzo niespokojna i
        mimo już niezłego doświadczenia, wciąż nie chce sie przyzwyczaić. Tak więc -
        koniecznie do klatki, bo trzymanie kota luzem w samochodzie jest barzdo
        niebezpieczne. Po drugie - dla nerwowych sierściuszków jakis preparat, np.
        Stresnal - ziołowy, ale skuteczny. Nie należy przesadzać ze środkami
        uspokajaj ącymi, które weterynarze tak chętnie dla zwierzaków przepisują.
        Lepiej poprosić własnie o coś ziołowego iłagodnego. Ale to tylko dla takich
        kocurków, jak nasz który całą drogę demonstruje nam swoje oburzenie z faktu ,
        że ośmieliliśmy się zabrać z jego domu. Pozdrwawiam wszystkie spokojne i
        niespokojne kocurki.
    • Gość: kaja Re: podróż z kotem IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 28.05.03, 21:56
      Bardzo dziękuje za wszystkie wypowiedzi.Nie omieszkam powiedzieć jak udała mi
      się podróż, ale to dopiero w lipcu. Bedzie to nowe doświadczenie tak dla nas
      jak i dla naszej pupilki.Pozdrawiam.
    • Gość: m.pw Re: podróż z kotem IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 31.05.03, 20:25
      Jeszcze przypomnialo mi się zdarzenie w związku z podróżami moich kotów.
      Rudy- najukochańszy znajda (znajdy sa najmądrzejsze, bo róznych przeciwieństw
      losu doświadczyły), lubił jeżdzić pod W-wę w cieplejszych porach roku. W zimie
      nie miał interesu. Staraliśmy się wobec tego zostawiać koty na weekendy pod
      opieką sąsiadki, ale wtedy gdy to zdarzenie miało miejsce, były Święta.
      Wszystko spakowane, Babcia czeka z Wigilią, jeden kot siedzi w klatce, a Ryżego
      nie ma. Zajrzeliśmy we wszystkie miejsca, obeszliśmy blok dookoła (kot nigdy
      nie wychodził, ale może w ferworze szykowania się wymknął). Kota nie ma.
      Postanowiliśmy pojechać, a po Wigilii mąż miał wrócić. Zeszliśmy na dól i nagle
      przypomniałam sobie, ze czegos nie wzięłam. Otwieram drzwi, słyszę "brzdęk" w
      kuchennej szafce. Nic nie widać. Po chwili znowu dźwięk. Sprawdzam dokładnie,
      Rudzielec siedzi w dużym garnku pod pokrywką. Jak on tam wlazł - to był garnek
      z wystającym ponad pokrywkę brzegiem - i jak się przykrył???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka