Dodaj do ulubionych

Oddam Shar Pei - Poznań

IP: *.icpnet.pl 29.05.03, 11:14
Zmuszony jestem, z powodu zmiany mieszkania, oddać w dobre ręce 5-letniego
psa rasy Shar Pei. To nadal rzadka w Polsce rasa, a zasługująca na uwagę.
Budzi sensację swoją zadziwiającą powierzchownością, ale pod zwałami fałd
kryje się sympatyczny pies o czułym sercu. Doskonale adaptuje się do różnych
warunków życia. Jest rozsądnym i zdyscyplinowanym psem, żywiącym miłość do
swego pana. Uwielbia dzieci, stając się ich przyjacielem i obrońcą.
Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto chciałby przygarnąć (oczywiście
nieodpłatnie) takiego psa.
Pozdawiam
V.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ola Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.03, 11:27
      Witam serdecznie
      A czy można prosic o jakiś telefon?Pozdrawiam
      • Gość: VOx Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.icpnet.pl 29.05.03, 12:53
        Gość portalu: Ola napisał(a):

        > Witam serdecznie
        > A czy można prosic o jakiś telefon?Pozdrawiam


        Witam Panią,

        podam adres e-mail, a tą drogą wymienię nr telefonu. Przepraszam za kłopot
        nothingmore@gazeta.pl
    • Gość: kicia Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.05.03, 02:18
      Gość portalu: Vox napisał(a):

      > Zmuszony jestem, z powodu zmiany mieszkania, oddać w dobre ręce 5-letniego
      > psa rasy Shar Pei. To nadal rzadka w Polsce rasa, a zasługująca na uwagę.
      > Budzi sensację swoją zadziwiającą powierzchownością, ale pod zwałami fałd
      > kryje się sympatyczny pies o czułym sercu. Doskonale adaptuje się do różnych
      > warunków życia. Jest rozsądnym i zdyscyplinowanym psem, żywiącym miłość do
      > swego pana. Uwielbia dzieci, stając się ich przyjacielem i obrońcą.
      > Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto chciałby przygarnąć (oczywiście
      > nieodpłatnie) takiego psa.
      > Pozdawiam
      > V.
      Eh, ale faktycznie bardzo powazny powod. Czy przy nastepnej zmianie mieszkanie
      bedzie oddane dziecko, potem zona bo nie pasuja do wnetrza itp.?
      Milosnicy zwierzat od siedmiu bolesci-co pies bedzie 5 letni przezywal to juz
      nie wazne.
      Napisz dokladnie wszystko o psie, jego pielegnacji tez, bo znow nastepnego
      wlasciciela 'przerosna' obowiazki.

      To dla Ciebie, specjalna dedykacja, od twojego psa: Mimo,ze Ty takiego
      zakonczenia, jak w tym opowiadaniu chcesz uniknac ale 'zlo lepsze'porostu nie
      istnieje, zlo jest zlem.

      Jak mogłeś?
      Kiedy byłam mała, moje błazeństwa śmieszyły cię do łez. Nazywałes mnie swoją
      dziewczynką. Zostałam twoim najlepszym przyjacielem pomimo wszystkich
      pogryzionych butów i zniszczonych przeze mnie poduszek. Kiedy
      byłam "niegrzeczna" groziłeś mi palcem i pytaleś: "jak tak mozesz?", ale już za
      chwilę ustepowałeś. Przewracałam się na plecy, a ty drapałeś mnie po brzuszku.
      Troche długo trwało zanim przyzwyczaiłam się do życia w mieszkaniu. Ty byłeś
      ciągle okropnie zajęty, ale pracowaliśmy nad tym wspólnie.

      Pamiętam, jak sypiałam w twoim łóżku z nosem wtulonym pod twoje ramię. Kiedy
      tak zwierzałeś mi się ze swoich najskrytszych myśli i pragnień wierzyłam, że
      moje życie nie może już być doskonalsze.

      Chodziliśmy na długie spacery i razem biegaliśmy po parku. Jedliśmy razem lody
      (ja dostawałam tylko wafelek, bo "lody nie są zdrowe dla psów", tak mówiłeś). W
      domu ucinałam sobie długie drzemki w promieniach słońca, czekając aż wrócisz z
      pracy.

      Wreszcie zacząłes spędzać tam coraz więcej czasu i rozglądać się za ludzkim
      partnerem. Czekałam na ciebie cierpliwie, pocieszałam, kiedy spotkało cię
      rozczarowanie, kiedy miałeś złamane serce. Nigdy nie beształam cię za
      nieodpowiednie decyzje, i skakałam z radości kiedy wracałeś do domu zakochany.

      Ona, twoja żona, nie lubi psów. Mimo to powitałam ją w naszym domu, okazałam
      jej szacunek i posłuszeństwo. Ty byłeś szczęśliwy, więc ja też. Kiedy urodziły
      się wasze dzieci, tak jak ty byłam zafascynowana ich zapachem i różowością, i
      tak jak ty, chciałam się nimi opiekować. Tylko, że ona i ty
      martwiliście się żebym nie zrobiła im nic złego, więc spędzałam większość czasu
      wygnana do innego pomieszczenia. Zostałam "więźniem miłości", chociaż tak
      bardzo chciałam okazać im swoje uczucia.

      Kiedy trochę podrosły, zostałam ich przyjacielem. Wczepiały się w moje futro i
      podążały za mną niepewnym kroczkiem, zagladały mi w uszy, wsadzały do oczu
      palce i całowaly w czubek nosa. Uwielbiałam ich pieszczoty - twoje stały się
      przecież takie rzadkie. Gdyby było trzeba broniłabym twoich dzieci własnym
      życiem.

      Wślizgiwałam się im do łóżek i słuchałam szeptanych do mojego ucha sekretów i
      najskrytszych marzeń. Razem nasłuchiwaliśmy, czy nie wracasz z pracy. Kiedyś,
      dawno temu, kiedy ktoś pytał, czy masz psa, wyciagałes z portfela moje zdjęcie
      i opowiadałeś im o mnie. Przez ostatnie lata odpowiadałeś tylko krótko "mam" i
      zmieniałeś temat. Z "twojego psa" stałam się "jakimś psem" i miałeś za złe
      każdą sumę, którą musiałeś na mnie wydać.

      Ostatnio dostaleś propozycję nowej pracy. Razem z rodziną przeprowadzisz się do
      innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać zwierząt. Podjąłeś
      właściwą decyzję, twoja rodzina dużo na tym zyska. Kiedyś ja byłam twoją jedyną
      rodziną...

      Cieszyłam się jak zwykle na przejażdzkę samochodem, kiedy wyruszyliśmy w drogę
      do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem wszystkich psów
      i kotów. Wypelniłeś formularz i powiedzialeś "Na pewno znajdziecie jej dobry
      dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na ciebie ze smutkiem. Dobrze
      wiedzieli, co czeka psa w średnim wieku, nawet takiego z papierami.

      Siłą odgiąłeś zacisnięte na mojej obroży palce swojego syna, który
      krzyczał "Tato, proszę nie pozwól im zabrać mojego psa!" Martwię się o niego.
      Dałeś mu właśnie piękną lekcję przyjaźni, lojalności, miłości,
      odpowiedzialności i szacunku dla życia... Unikając mojego wzroku poklepałeś
      mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłeś zabrania obroży i smyczy. Musiałeś iść,
      miałeś umówione spotkanie.

      Kiedy wyszliście, usłyszałam jak dwie miłe panie rozmawiają ze sobą na mój
      temat. "Musiał wiedzieć, że wyjeżdża juz dawno. Dlaczego nie znalazł psu innego
      domu?" powiedziala jedna, a druga dodała: "Jak mógł?"

      W schronisku dbają o nas na ile pozwala ich napięty program dnia. Karmią nas
      rzecz jasna, ale nie mam jakoś apetytu. Na początku za każdym razem kiedy ktoś
      przechodził koło mojego boksu podbiegałam mając nadzieję, że to ty, że
      zmieniłleś zdanie, że to wszystko był tylko zły sen, albo że przynajmniej to
      ktoś, komu by na mnie zależało, ktoś, kto by mnie uratował. Kiedy zdałam sobie
      sprawę, że nie mam co konkurować z roześmianymi szczeniakami, nieświadomymi
      własnego losu, zaszyłam się w kącie i czekałam.

      Słyszałam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła mnie
      między wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. Panowała tam błoga cisza.
      Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym się nie
      martwiła. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało się zdarzyć. Czułam też
      ulgę: nadszedł koniec udręk dla więźnia miłości. Zaczęłam martwić się o tę
      kobietę - taką już mam naturę, tak samo bałam się o ciebie. Żeby ciężar, który
      dźwiga, nie przygniótł jej.

      Kobieta delikatnie założyła na mojej łapie opaskę. Łza poleciała jej po
      policzku. Chciałam pocieszyć tę kobietę tak jak pocieszałam ciebie lata temu i
      polizalam ją po twarzy. Pewnym ruchem wkłuła mi igłe do żyły i poczułam, jak
      zimna substancja rozchodzi się po moim ciele. Zasypiając spojrzałam w jej dobre
      oczy i szepnęłam cichutko: "Jak mogleś?" Kobieta rozumiała psi język. "Tak mi
      przykro" powiedziała, a potem przytuliła mnie i pośpiesznie tłumaczyła, że
      pomoże mi znaleźć się w lepszym miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie
      skrzywdzi ani nie porzuci, to miejsce pełne miłości i światła, inne niż na
      ziemi.

      Zbierając resztki energii leciutko poruszyłam ogonem, próbując wyjaśnić
      kobiecie, że to nie do niej były moje ostatnie słowa. To do ciebie, mój
      Ukochany Panie, mówiłam. Będę zawsze myśleć o tobie i czekać na ciebie po
      tamtej stronie.

      Życzę ci, żeby każdy był ci tak wierny jak ja.

      Copyright Jim Willis 2001, jwillis@bellatlantic.net


      • Gość: Vox Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.icpnet.pl 30.05.03, 15:32
        Droga Kiciu,

        świat nie jest wyłącznie czarno-biały, ma szereg odcieni. Spróbuj dostrzec
        coś więcej, na prawdę warto.
        Oddanie psa traktuję jako ostateczność, przykrą konieczność. Nie jest to
        podyktowane złą wolą.
        Pozdrawiam
        V.
        • Gość: kicia Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.05.03, 21:49
          Gość portalu: Vox napisał(a):

          > Droga Kiciu,
          >
          > świat nie jest wyłącznie czarno-biały, ma szereg odcieni. Spróbuj dostrzec
          > coś więcej, na prawdę warto.

          No wlasnie, ja widze te rozne odcienie-przyjaciela nie zostawia sie, on porostu
          jest na dobre i na zle. Zycie nigdy nie jest biale lub czarne, ma rozne
          odcienie ale nigdy w takich szarych dniach nie zdradza sie przyjaciol-a Ty to
          chcesz zrobic. Co ja tu moge mowic-pozyjesz przekonasz sie sam, na wlasnej
          skorze, jak to jest.


          > Oddanie psa traktuję jako ostateczność, przykrą konieczność. Nie jest to
          > podyktowane złą wolą.
          > Pozdrawiam
          > V.
      • Gość: Katula Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.lubin.dialog.net.pl 31.05.03, 10:34
        Cholernie smutne, cholernie bolesne, cholernie pradziwe

        Brawo i dziękuję

        Powinno wisieć przed każdym schroniskiem dla zwierząt i przed drzwiami każdego gabinetu weterynarza

        Pozdrawiam smutno patrząc przez pryzmat psich, kocich , zwierzęcych krzywd...
        Katula
    • Gość: oHa Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.icpnet.pl 31.05.03, 08:44
      Tadek, Genia chcesz oddać?! Łee!
      • ptasik Do Voxa 31.05.03, 10:40
        Zacząłeś od słów - zmuszony jestem z powodu zmiany mieszkania oddać...
        No sam to przeczytaj, owszem zmuszony ale z jakiego powodu?
        Pewnie, że nie ma obowiązku się tłumaczyć tu na tym forum, ale musisz się liczyć z tym, że przynajmniej niektórym ten powód oddania 5-cio letniego psa wyda się nie na miejscu. Bardzo nie na miejscu.... Mnie też....

        To chyba wystarczy........

        • Gość: Vox Re: Do Voxa IP: 212.126.10.* 31.05.03, 11:43
          ptasik napisała:

          > Zacząłeś od słów - zmuszony jestem z powodu zmiany mieszkania oddać...
          > No sam to przeczytaj, owszem zmuszony ale z jakiego powodu?
          > Pewnie, że nie ma obowiązku się tłumaczyć tu na tym forum, ale musisz się
          liczy
          > ć z tym, że przynajmniej niektórym ten powód oddania 5-cio letniego psa wyda
          si
          > ę nie na miejscu. Bardzo nie na miejscu.... Mnie też....
          >
          > To chyba wystarczy........



          Jakże szybkie i bezkrytyczne oceny.
          Mój post napisalłem po to, żeby znaleźć dla Psa dobre miejsce i ludzi gotowych
          go polubić. Nie zdecydowałem się na oddanie do schroniska, ani tym bardziej na
          porzucenie w lesie.
          Nie mam zamiaru tłumaczyć się tutaj z powodów, ale bądźcie bardziej wyrozumiali.
          Wyrozumiałość jest ważna zarówno wobec ludzi jak i zwierząt.

          V.
    • Gość: maura Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl / *.gazeta.pl 31.05.03, 16:23
      Poprostu brak mi słów. Ja rozumiem , nie musisz sie tłumaczyć, dlaczego chcesz
      sie pozbyc psa (może w nowym mieszkaniu są za drogie panele na psa?). Ty mówisz
      o wyrozumiałości? Ale jak można nie pomyśleć o tobie źle czytając twoje
      ogłoszenie. Szkoda psa.....
      za jego psią miłość i wierność co ma?!
      Obyś sam poczuł kiedys stratę kogos bliskiego (tak jak teraz twój pies będzie
      cierpiał i tęsknił za tobą)
      Oby nowy właściciel okazał się godniejszym człowiekiem.
      • Gość: Ola Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.03, 21:18
        Osadzać i krytykować jest bardzo łatwo...Nie wolno rzucac takich słów,
        zwłaszcza że nikomu się w ten sposób nie pomaga a wręcz przeciwnie.
        PS.Vox - porozmieszczałam o głoszenia o psiulka, mam nadzieję że znajdzie
        cudownych i WYROZUMIAŁYCH ludzi...
        • Gość: kicia Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.06.03, 02:35
          Gość portalu: Ola napisał(a):

          > Osadzać i krytykować jest bardzo łatwo...Nie wolno rzucac takich słów,
          > zwłaszcza że nikomu się w ten sposób nie pomaga a wręcz przeciwnie.
          > PS.Vox - porozmieszczałam o głoszenia o psiulka, mam nadzieję że znajdzie
          > cudownych i WYROZUMIAŁYCH ludzi...

          Olu, wiem,ze do cudzego zycia nie wchodzi sie z bytami. Ale nie mozna tez
          zareagowac jesli kots pisze,ze powodem jest zmaina mieszknia, byc moze sa
          glebsze powody, nikt nie musi oczywiscie sie tlumaczyc.
          A jesli, inni, ktorzy czytaj i tez im wpadnie do glowy pomysl 'wymienie na
          nowszy model, mlodszy', to co? Zobacza,ze to jest fajne,ze ot tak mozna oglosic
          i stado ludzi rzuci sie aby pomoc w oddawaniu psa, to przepraszam bardzo jakie
          postawy popierasz? Czy uwazasz,ze rzecza normalna jest z byle powodu oddawanie
          PRZYJACIELA-czlonka rodziny-psa.
          Kazdy powinnie zdawac sobie sprawe z tego,ze branie psa to przyjazn na
          kilkanascie lat, to ODPOWIEDZIALNOSC za ZYCIE SLABSZEJ ISTOTY i to jest wielka
          odpowiedzialnosc! To wspolne radosci ale tez i wspolne porazki. To spedzone
          razem chwile, na dobre i zle, w palacu i na ulicy pod mostem, bo zycie nigdy
          nie wiadomo co nam przyniesie. Sa sytuacje zyciowe, ciezkie sytuacje- kiedy
          czlowiek musi oddac psa(samotny,ciezka choroba) ale nie byle powod i takich
          postaw prawdziwy milosnik zwierzat nie powinnien chwalic lecz ganic.
          A spojrz okiem tego psa, to Ciebie nie boli, co ten psina przezywac bedzie?
          Latwo jest miec psa-patrz ogloszenia w prasie ile jest psow/kotow do oddania i
          rownie latwo jest sie go pozbyc, tak naprawde, i to jest przerazajace!

          • kamfora Re: Oddam Shar Pei - Poznań 01.06.03, 10:29
            Gość portalu: kicia napisał(a):

            > A jesli, inni, ktorzy czytaj i tez im wpadnie do glowy pomysl 'wymienie na
            > nowszy model, mlodszy', to co? Zobacza,ze to jest fajne,ze ot tak mozna
            oglosic
            >
            > i stado ludzi rzuci sie aby pomoc w oddawaniu psa, to przepraszam bardzo
            jakie
            > postawy popierasz?

            Kiciu, naprawdę wierzysz w tak wielką moc forum?
            Że inni zupełnie nie mają własnego zdania, tylko czekają,
            żeby ktoś napisał coś i wtedy dopiero "wpada im do głowy pomysł
            oddania psa/kota"...Czyżbyś przypuszczała, ze dla wszystkich
            (większości) zwierzęta są balastem?

            A tak apropos "zmiany miejsca zamieszkania"...A jeśli to np
            chodzi o pójście do szpitala na okres kilku miesięcy?
            Nie twierdzę, ze akurat tak jest w tym przypadku - ale warto
            jakiś dystans mieć do wszystkiego (do swoich racji również).

            PS Moje dwa kocury mruczą dla Kici pozdrowienia :-)
    • Gość: osia_1 Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 01.06.03, 12:30
      Smutne byly te wypowiedzi. Ja nie mam zamiaru Cie potepiac, bo tylko ty znasz
      powody i na pewno bedzie Ci rownie ciezko jak pieskowi. Od pewnego czasu ja i
      moj chlopak chcielismy kupic psa tej rasy. Troche przeraza mnie fakt, ze jest
      on juz dorosly i moze nie moglby sie przyzwyczaic do nas. I nie wiemy za duzo
      o jego potrzebach czy upodobaniach. Czy jest mozliwe uzyskac Twoj numer
      telefonu, o ile jeszcze nie zmieniles zdania lub nie znalazles kogos innego.
      • Gość: - Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.03, 12:48
        Gość portalu: osia_1 napisał(a):

        > Smutne byly te wypowiedzi. Ja nie mam zamiaru Cie potepiac, bo tylko ty znasz
        > powody i na pewno bedzie Ci rownie ciezko jak pieskowi. Od pewnego czasu ja i
        > moj chlopak chcielismy kupic psa tej rasy. Troche przeraza mnie fakt, ze jest
        > on juz dorosly i moze nie moglby sie przyzwyczaic do nas. I nie wiemy za duzo
        > o jego potrzebach czy upodobaniach. Czy jest mozliwe uzyskac Twoj numer
        > telefonu, o ile jeszcze nie zmieniles zdania lub nie znalazles kogos innego.


        Na początku - chyba w drugiej wypowiedzi podaje maila.
    • Gość: WIelkanocka Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.icpnet.pl 03.06.03, 22:04
      Czy Wam nie przyszło do głowy, że np. nowe mieszkanie jest małe i pies BY SIĘ
      W NIM MĘCZYŁ ?! No, Kiciu...chyba, że jak przyjaźń - to przyjaźń i co z tego,
      że Shar Pei są duże i nie lubią osiedli, bo Ty byś przyjaciela nie oddała. A
      tym byś psu zrobiła dużą krzywdę , "przechowując" go w bloku.
      Nie wiem, jak jest na prawdę, ale gdyby tak było, to, Kiciu, co byś zrobiła?
      • Gość: ixi Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.chello.pl 03.06.03, 23:53
        Gość portalu: WIelkanocka napisał(a):

        > Czy Wam nie przyszło do głowy, że np. nowe mieszkanie jest małe i pies BY
        SIĘ
        > W NIM MĘCZYŁ ?! No, Kiciu...chyba, że jak przyjaźń - to przyjaźń i co z
        tego,
        > że Shar Pei są duże i nie lubią osiedli, bo Ty byś przyjaciela nie oddała. A
        > tym byś psu zrobiła dużą krzywdę , "przechowując" go w bloku.
        > Nie wiem, jak jest na prawdę, ale gdyby tak było, to, Kiciu, co byś zrobiła?

        Co ty za glupoty wypisujesz, shar peie nie lubia osiedlla? One bez wiekszych
        problemow dostosowuja sie do zycia w mieszkaniu. To sa psy srednie(45-
        50cm).Tak naprawde wiekosc lokum w tym przypadku nie ma duzego znaczenia,
        najazniejsze zeby pies mogl sie wybiegac.Tyle psow jest "przechowywanych" w
        blokach i krzywda sie im nie dzieje(oczywiscie nie dotyczy to wszystkich ras).
    • Gość: Daga Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.net.autocom.pl 04.06.03, 19:13
      Hmmm przykre co tu sie pisze wszyscy maja racje
      A ja mam wielka prosbe
      NIECH KTOS WEZMIE TEGO PSIAKA DA MU MILOSC I POCZUCIE BEZPIECZENSTWA NIECH WIE
      ZE KTOS GO KOCHA BO JEGO OBECNY WLASCICIEL CHYBA NIE
      Ja stracilam psa po 14 latach gdyby to bylo po 8 tak samo bym plakala i ciagle
      go wspominala
      Widac ze nie wszyscy kochaja tak mocno jak to zapewniaja
      Z wyrazami smutku pozdrawiam wszystkich milosnikow zwierzat i ludzi bezdusznych
      • Gość: Katia Re: Oddam Shar Pei - Poznań IP: *.icpnet.pl 20.06.03, 10:30
        Jestem corka Voxa i naprawde powod jest powazny .
        Uspic ? Zostawic w schoronisku ?
        Ten pies jest tak pogodny i pelen zycia ze oddaje go z
        wielkim bolem . Tak wiec prosze nie obrazac mojej rodziny.
        Zastanowcie sie co jest lepsze...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka