bmw1
09.06.03, 15:06
W sobotę po załadowaniu i uruchomieniu pralki zaczęłam liczyć towarzystwo, a
jest co. Zuzia (kotka) jest; Burosłąwa (kotka ) jest; Panda (suczka PON-ka)
jest, ale nie ma najmłodszego 4 miesięcznego Kacperka (kocurka). Zaczęłam
poszukiwania. Nie wyszedł za synem na klatkę schodową, nie schował się w
szafie; nie sforsował zabezpieczenia przed wchodzeniem pod wannę. Na moje
wołanie usłyszałam stłumione mieuczenie i o zgrozo zobaczyłam jak za szybką w
pralce obraca się Kacperek vel Brunet. Wyłączyłam piekielną maszynę i
czekaliśmy 2 minuty aż będzie można otworzyć pralkę. Wyjęty, mokry ale
szczęśliwy Brunet został poddany płukaniu w wannie, suszeniu ręcznikami
Państwa i suszarką. Dopiero jak go zobaczyłam mokrego stwierdziłam, że jednak
widać, że jest owocem mezaliansu persicy z rudym dachowcem. Kacperek jest
czarny. Ta historia kosztowała mnie wiele nerwów, bo gdybym wiedziona dziwnym
przeczuciem nie zaczęła szukać Kacperka nie przeżyłby tej przygody.
Serdecznie pozdrawiam,
BMW