Wyprałam kota w pralce

09.06.03, 15:06
W sobotę po załadowaniu i uruchomieniu pralki zaczęłam liczyć towarzystwo, a
jest co. Zuzia (kotka) jest; Burosłąwa (kotka ) jest; Panda (suczka PON-ka)
jest, ale nie ma najmłodszego 4 miesięcznego Kacperka (kocurka). Zaczęłam
poszukiwania. Nie wyszedł za synem na klatkę schodową, nie schował się w
szafie; nie sforsował zabezpieczenia przed wchodzeniem pod wannę. Na moje
wołanie usłyszałam stłumione mieuczenie i o zgrozo zobaczyłam jak za szybką w
pralce obraca się Kacperek vel Brunet. Wyłączyłam piekielną maszynę i
czekaliśmy 2 minuty aż będzie można otworzyć pralkę. Wyjęty, mokry ale
szczęśliwy Brunet został poddany płukaniu w wannie, suszeniu ręcznikami
Państwa i suszarką. Dopiero jak go zobaczyłam mokrego stwierdziłam, że jednak
widać, że jest owocem mezaliansu persicy z rudym dachowcem. Kacperek jest
czarny. Ta historia kosztowała mnie wiele nerwów, bo gdybym wiedziona dziwnym
przeczuciem nie zaczęła szukać Kacperka nie przeżyłby tej przygody.
Serdecznie pozdrawiam,
BMW


    • Gość: kot Re: Wyprałam kota w pralce IP: *.mech.pw.edu.pl 09.06.03, 16:18
      Witam!
      Nie tylko Ty i nie zawsze kończy się to szczęśliwie. Słyszałem o podobnej
      historii, tylko kot się rozgotował i wymieszał z bielizną, a jego opiekunka
      musiała dosyć długo leczyć się psychiatrycznie. Koty lubią wchodzić do różnych
      zakamarków, a pralka z miękkimi szmatami w środku to dobre miejsce do spania.
      Moim zdaniem nie powinno się gromadzić w pralce rzeczy do prania, wtedy kot
      mniej chętnie tam wchodzi, zresztą można go wykryć przy ładowaniu pralki tuż
      przed praniem, gdyby nawet tam był. U mnie pralka zwykle stoi pusta, a i tak
      szukam moich kotów przy różnych okazjach.
      Pozdrawiam.
      • bmw1 Re: Wyprałam kota w pralce 09.06.03, 16:23
        Drogi Kocie,
        Ja nie trzymam w pralce rzeczy do prania. Kacper wykorzystał moment kiedy
        odwróciłam się po rzeczy do doładowania do pralki. Kiedyś Burosława wmieszała
        się w rzeczy i od tamtej pory nie trzymam nic w pralce. Nauczka dla mnie na
        przyszłość zanim uruchomię pralkę muszę policzyć koty.
        Serdecznie pozdrawiam,
        BMW
        • Gość: Jr Re: Wyprałam kota w pralce IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 09.06.03, 16:47
          Moja koleżanka przed laty nie zauważyła że jej syjam siedzi w suszarce - po
          włączeniu usłyszała łomotanie, ale myślała że to wyprane tenisówki.
          Kot oczywiście nie przeżył.
          Ja na szczęście mam psy które nie włażą do pralek ani suszarek.
        • Gość: Misia Re: Wyprałam kota w pralce IP: *.wcp.pl 09.06.03, 18:57
          Całe szczęście, że teraz już rzadko pierze się w 90 stopniach bo by z
          biedakiem było dużo gorzej. Tak, z kotami trzeba potwornie uważać. Ja ostatnio
          mojego kocurka pomyłkowo zamknęłam na cała noc w łazience. A poprzednio
          przesiedział parę godzin w szafie. Całe szczęście, że Twój miauczał bo mój
          siedzi cicho nawet jak go wołam.
    • gitman Re: Wyprałam kota w pralce 09.06.03, 18:51
      niezla historia, dobrze, ze z happy endem. ;)))
      • nene_es Re: Wyprałam kota w pralce 09.06.03, 21:04
        Taaa... ja z kolei znalam kota, ktory wszedl do rozgrzanego piekarnika i zostal
        tam zamkniety. Na szczescie szybko go otworzyli;) niestety nie na tyle szybko,
        zeby nie zdazyl przypiec sobie poduszeczek pod lapkami.
        Te historie sa smieszne bo dobrze sie skonczyly, ale strach pomyslec co by bylo
        gdyby...
        Kotow trzeba naprawde dobrze pilnowac, bo sa ciekawskie, lubia sie wtryniac w
        rozne miejsca, co do ktorych nie pomyslelibysmy nawet, ze moga tam wejsc.
        • gitman Re: Wyprałam kota w pralce 10.06.03, 10:00
          coz jak widac ewolucja pozbywa sie nadwyzki zciekawskich kotow ...
          ps ja mam dwie metody na zakamuflowanego kota - jedna 'przekupna' - wziac
          pudelko z kocimi smakolykami, potrzasnac i zakiciac, kot nie wytrzyma i sie
          ujawni, a druga 'judaszowa' - powiedziec psu 'szukaj kota' i ten go wytropi i
          wyda bez skrupolow (przy okazji wylizujac z radosci wytropionego).
    • android Re: Wyprałam kota w pralce 10.06.03, 21:16
      Masz szczescie, ze zauwazylas w pore brak kota. Czytalem kiedys na grupie
      dyskusyjnej opowiesc o kotce ktora wyprano w niskiej na szczescie
      temperaturze.Kotka o dziwo przezyla kilkudziesiecio minutowa kapiel wsrod
      ciuchow, wody i proszku.Po wyjsciu z pralki wymiotowala okropnie a do zdrowia -
      w tym psychicznego - dochodzila ponad pol roku.Futerko musialo zostac zciete do
      golej skory, gdyz bylo totalnie skoltunione.Oczywiscie kotka nie przekracza
      obecnie progu lazienki.Mysle, jednak, ze owa kotka miala olbrzymie szczescie,
      bo pomimo niskiech temperatur w ktorych sie pierze a o czym ktos wspomnial
      powyzej, to przeciez kot moglby utopic sie, czy tez udusic scisniety materialem.

      • piasia Re: Wyprałam kota w pralce 11.06.03, 10:25
        A juz baca mówił, że kota wolno prać, tylko nie wolno wykręcać ;)

        Cieszę się, że kicia przeżyła. A co do tego kota z postu Kota - czysty
        (wyprany) horror. Makabra, aczkolwiek podana w taki sposób, że wielbiciele
        czarnego humoru nie mogą się nie uśmiechnąć ("kot wymieszał się z rzeczami").
        • android Re: Wyprałam kota w pralce 15.06.03, 20:17
          > ("kot wymieszał się z rzeczami")

          na wskutek czego opiekunce kota pomieszało się w głowie...
    • Gość: BBBB Re: Wyprałam kota w pralce IP: *.uz.zgora.pl 13.06.03, 11:44
      Do tych horrorów dodam opowieść o naszej Kici, sprzed wielu lat. Moja Ciocia
      paliła w piecu kaflowym. Wyczyściła piec z popiołu i poszła go wynieść,
      zostawiając drzwiczki pieca otwarte. Kicia weszła tam i ułożyła się wewnątrz na
      ciepłym ruszcie. Ciocia nałożyła gazet i drewna na rozpałkę, wcale nie
      zauważając Kici. Podpaliła to wszystko, a kiedy drewno zapaliło już porządnym
      ogniem, spomiędzy płomieni nagle wyskoczyła Kicia. Ciocia mało zawału nie
      dostała. Kici - choć wąsy miała opalone - nic się nie stało i żyła jeszcze
      wiele lat.
      • Gość: m.pw Re: Wyprałam kota w pralce IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 14.06.03, 22:40
        Jeszcze jedna historyjka, którą opowiedział mój dziadek. W domu była duza
        kuchnia węglowa połączona z piecem chlebowym. W mieszkaniu wieczorem robiło się
        zimno, a ciepły piec kusił. Kot odsunął fajerkę i ponieważ palenisko było juz
        chłodne, powędrował dalej kanałami pieca. Rano służąca zaczyna rozpalać, a tu
        pisk. Woła więc: "panie doktorze diabeł siedzi w piecu, trzeba zawołac księdza,
        zeby pokropił woda swięconą". Dziadek weterynarz, znający zwyczaje kotów
        pobiegł nie po księdza ale po murarza i kazał mu rozebrać kuchenny komin. Po
        chwili ukazał się sprawca, który nie był burasem, ale prawie diabłem czarnym od
        sadzy. Oczywiście skończyło się "praniem" kota w misce. Pralek jeszcze nie
        znano...M.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja