Dodaj do ulubionych

kastracja psa

02.07.03, 15:55
Mam zamiar poddać mojego psa kastracji. Z jednej strony żal mi go i obawiam
się, że może zrobić się za bardzo misiowaty i kluchowaty ( z charakteru), a
to pies do pilnowania, więc powinien być dość ostry. I taki jest, a co będzie
potem? Ale z drugiej strony - mam też dwie suki i kiedy mają cieczki, wszyscy
dostajemy szału. Wprost nie można przeżyć tych paru tygodni. Poza tym on jest
okropnie romansowy i kiedy moje nie mają cieczki, to lata do innych
okolicznych - wczoraj właśnie powrócił po prawie dwudniowej nieobecności,
chudy, złachany i wykończony.
Czy ktoś ma takie doświadczenia - tzn. może mi powiedzieć, czy i jak zmienia
się psu charakter po kastracji?
Obserwuj wątek
    • piasia Re: kastracja psa 03.07.03, 10:26
      Moje psisko wykastrowałam krótko po pierwszych objawach "zakochania". Piski,
      skomlenia, wycie, ciągłe siedzenie pod drzwiami - cierpiał bardzo, a my z nim.
      Zapadła decyzja - kastrujemy.

      Psiak jest dokładnie taki sam jak przedtem, radosny, pełen energii, trochę
      nieposłuszny.

      Co ciekawe - sika kucając albo podnosząc łapę, na dwa sposoby. I tylko jeden
      raz na każdym spacerze. Odpada mi zatrzymywanie się przy każdym drzewie,
      latarni, krzaku i słupku.

      Ale muszę uczciwie dodać, że operację i leczenie bardzo przecierpiał (patrz
      wątek "pies po operacji obraz nędzy i rozpaczy"). Z drugiej srony wiem, że inne
      psy potarfiły już nazajutrz ganiać.

      pzdr
    • Gość: badziul Re: kastracja psa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.03, 14:51
      witam, mój Rudek jest wykastrowany juz 2 lata i mogę spokojnie polecic
      kastrację. To był piesek wziety ze schroniska, bardzo agresywny bo człowiek
      wczesniej mu krzywdę zrobił. Po kastracji jest spokojny ale bez przesady dalej
      chce się "bić" z innymi psami a jest czujny jak zawsze. A operacje faktycznie
      przeżył bardzo (mial nawet zakażenie), ale nie trwalo to długo.
      Jest teraz wesoły i bardziej ptrzychylnie nastawiony do świata.
      Jednym słowem prawdziwy przyjaciel..
      • default Re: kastracja psa 03.07.03, 15:33
        Dzięki za rady. W tej chwili już w zasadzie podjęłam decyzję - koniec z
        amorami! Dzisiaj znowu go nie było całą noc - boję się, że w końcu coś mu się
        stanie, a poza tym co to za "monitoring", który ciągle się włóczy, zamiast domu
        i obejścia pilnować ;) Mam nadzieję, że nie będzie komplikacji, mam znajomego,
        b.dobrego weterynarza, sterylizował sukę sąsiadów - rewelacja, suka już na
        drugi dzień była OK.
        Pozdr,
        def
        • Gość: Mustela Skalpel..... IP: *.ima.pl 03.07.03, 17:06
          backhaus, pean, catgut, oczu błysk......wszystko to w letnie dni, przypomina
          ciebie mi....
          Musisz być niezłą Zdzichą na co dzień, jak coś nie pasuje to po jajach...
          Z góry polecam randka.wp.pl - dla ludzi, głównie rozwodników, bo chyba długo
          twój stary z tobą nie wytrzyma?
          Trzymam kciuki
          • Gość: kicia Re: Skalpel..... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 01:13
            Gość portalu: Mustela napisał(a):

            > backhaus, pean, catgut, oczu błysk......wszystko to w letnie dni, przypomina
            > ciebie mi....
            > Musisz być niezłą Zdzichą na co dzień, jak coś nie pasuje to po jajach...
            > Z góry polecam randka.wp.pl - dla ludzi, głównie rozwodników, bo chyba długo
            > twój stary z tobą nie wytrzyma?
            > Trzymam kciuki

            No z takim ciemniakiem jak Ty to ZADNA nie bedzie nawet chciala byc, nie mowiac
            o tym,ze nawet pies by cie nie obsikal i ten bez 'pomponow'tez:).
        • Gość: kicia Re: kastracja psa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 01:20
          ciekava1 napisała:

          > Gość portalu: badziul napisał(a):
          >
          > > witam, mój Rudek jest wykastrowany juz 2 lata
          >
          > a w jakim wieku on byl gdy zostal wykastrowany?

          Moj byl kastrowany miesiac temu, w wieku 7 m-c. I jak narazie zachowuje sie tak
          jak dawniej. I obsikuje wszystko rowno, co sie da, na zewnatrz. Moze mu to
          jeszcze przejdzie, bo naprawde wszystko, wszystko jest 'znaczone'.
          Do autora, lazegostwa kastracja psa nie oduczy, jedynie faktycznie nie bedzie
          latal za kazda 'panna' ale to tez nie nastapi z dnia na dzien, niestety i do
          pol roku hormonalnie moze jeszcze funkcjonowac, powli organizm moze sie
          przestawiac. Sa to sprawy indywidualne oczywiscie, jeden szybciej drugi wolniej.
          W sumie podjales sluszna decyzje, przed nowotworami psa chronisz,
          brak 'pomponow' to nie taka wielka strata.
            • ciekava1 Re: kastracja psa 04.07.03, 11:03
              piasia napisała:

              > Mój pies był wykastrowany jak miał 10 miesięcy.

              Moj jak mial 9 teraz ma 11. Jest wspaniale bo nie "znaczy" i ludzie mnie sie
              nie czepiaja ze obsikuje drzewa przy ich domku. Ale poza tym jest nadal
              terytorialny. szczeka duzo, coraz wiecej. Ale tez warczy gdy ma kosc (karce go!)
              Takze instynkty zostaly.
          • ciekava1 Re: kastracja psa 04.07.03, 11:06
            Gość portalu: kicia napisał(a):

            > >
            > Moj byl kastrowany miesiac temu, w wieku 7 m-c. I jak narazie zachowuje sie
            tak
            , niestety i do
            > pol roku hormonalnie moze jeszcze funkcjonowac, powli organizm moze sie
            > przestawiac. Sa to sprawy indywidualne oczywiscie, jeden szybciej drugi
            wolniej

            I tutaj mnie przerazilas. Ja juz nie chce zadnych zmian w swoim psie z powodu
            kastracji. Taki jaki jest teraz jest dla mnie wspaniale. A mowisz ze nawet do 6
            miesiecy pies sie zmienia :((((((
            • Gość: kicia Re: kastracja psa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 15:26
              ciekava1 napisała:

              > Gość portalu: kicia napisał(a):
              >
              > > >
              > > Moj byl kastrowany miesiac temu, w wieku 7 m-c. I jak narazie zachowuje si
              > e
              > tak
              > , niestety i do
              > > pol roku hormonalnie moze jeszcze funkcjonowac, powli organizm moze sie
              > > przestawiac. Sa to sprawy indywidualne oczywiscie, jeden szybciej drugi
              > wolniej
              >
              > I tutaj mnie przerazilas. Ja juz nie chce zadnych zmian w swoim psie z powodu
              > kastracji. Taki jaki jest teraz jest dla mnie wspaniale. A mowisz ze nawet do
              6
              >
              > miesiecy pies sie zmienia :((((((
              Tu chodzi o zmiany wyciszenia hormonow-czyli biegania na panienki-tak jak tego
              faceta, co chce kastrowac. Nasze, czyli twoj i moj nie lataly na 'baby' wiec
              raczej ucieczki przy cieczkach nie powinny wystepowac ale trzeba byc uwaznym,
              bo czuc to moga jeszcze i sie rwac:))........'z motyka na ksiezyc':)))
    • Gość: passer domesticus Re: kastracja psa IP: *.nsm.pl 07.07.03, 19:03
      Brrrrrrrr, aż nie chcę myśleć co byłoby, gdyby i biedne wróbelki "trzeba" było
      poddawać takim zabiegom.....
      I po co to wszystko w ogóle?????????? Bo sika taki zwierzak nie tam gdzie
      trzeba???, bo gania za płcą piękniejszą???, bo..... Jak dobrze, że jstem
      wróbelkiem...Gdyby jednak i nam wybiła zła godzina i przyszedłby czas na
      użycie skalpela, polecam Wam "mili miłośnicy zwierząt" taki oto wierszyk:

      Wróbelek jest mała ptaszyna,
      wróbelek istotka niewielka,
      on brzydką stonogę pochłania,
      lecz nikt nie popiera wróbelka.
      Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
      że wróbelek jest druh nasz szczery?!

      Kochajcie wróbelka dziewczęta,
      Kochajcie do jasnej cholery!

      I nie przestawajcie kochać również innych zwierzątek... :):) do jasnej
      cholery...
    • Gość: wesoły ślimak Muszę ostro zareagować IP: *.pila.gazeta.pl / *.pila.agora.pl 07.07.03, 20:59
      Nie chodzi o kastrację bynajmniej. Piszesz że to pies ostry do pilnowania,
      prawda? To jakim prawem on się dwa dni, do qfy nendzy (przpraszam nie mogłem
      sie powstrzymać), szlaja za sukami niekontrolowany? Przez takich
      nieodpowiedzialnych, użyję stwierdzenia bezmózgich, właścicieli "ostrych psów
      do pilnowania", po ulicach chodzą dzieci które na widok psa sikają w majtki bo
      kiedys zostały pogryzione. Sorry ale uważam że sterylizacji lub kastracji
      powinien poddać się właściciel. Qfa mać (przepraszam, ale nie mogłem sie
      powstrzymac).
      • ciekava1 Re: Muszę ostro zareagować 08.07.03, 02:11
        Moj zostal wykastrowany,ze wzgledu na zdrowotna sprawe. Ma teraz 11 miesiecy.
        ale teraz zauwazam ze powraca do zachowania z mlodego wieku. Mam nadzieje ze
        mam przywidzenia. POza tym o szoku siusia w kuckach. SZczeka bardzo jak cos
        uslyszy kolo domu, ale jak "obcy" jest w domu to "obcalowuje" go.
        Ale to moze byc spowodowane jego charakterem a nie kastracja.


        • pollka Re: Muszę ostro zareagować 08.07.03, 03:07
          ale wiecie czasem kastracja jest pozyteczna. Ja mam sasiada ktory ma 75 lat i
          sie uparl na duzego psa - Rotweillera. Wyobrazacie sobie takiego psa
          kontrolowac, utrzymac dla starszego malego staruszka. Ale stalo sie. Faceet
          sobie go kupil. Co pozostalo zrobic? Znajomi namowili go na kastracje, bo pies
          nie uciekal do suczek, by byl mniej agresywny.



          p.s sprawa tego ze hodowca nie powinien byl mu sprzedawac takiego psa to inna
          sprawa.
          • Gość: Venus Re: Muszę ostro zareagować IP: *.vs.shawcable.net 08.07.03, 09:09
            Kazdy rozsadny i odpowiedzialny wlasciciel psa i kota ktory nie zamierza
            hodowac na sprzedaz powinien koniecznie wysterilizowac zarowno samca jak i
            samice.
            Suki bardzo dobrze znosza sterylizacje a to dlatego ze z wyjatkiem okresu
            cieczki poziom ich hormonow jest niski i w zasadzie niewiele inny niz po
            wykastrowaniu.
            Samce oprocz tego ze traca mozliwosc przyjemnego seksu w kazdej chwili tez
            zbytnio nie traca a staja sie mniej agresywne.

            Poza tym teoria ze zwierze sie zmienia po wycieciu jest mitem - jest tak samo
            jak w przypadku kobiety po usunieciu macicy albo u mezczyzny jaj (za
            przeproszeniem) - czy charakter im sie zmienia?
            Pies bedzie tak samo "obronny" po - jak i przed wycieciem.
            A czy bedzie "kluchowaty" czy nie to zalezy od
            - diety
            -ilosci ruchu, cwiczen
            -cech charakterystycznych danej rasy.

            Ale najwazniejsze jest to ze nie nalezy dopuszczac do niekontrolowanego
            rozmnazania.
            Po prostu noz mi sie w kieszeni otwiera jak widze taki watek - kto chce
            szczeniaki - dam albo uspie.
            co za bydle tak moze postapic.
            Po co w ogole bylo dopuszczac do szczeniakow.

            Ja nie rozumiem jak mozna traktowac zwierzeta jak rzecz.
            sama mam dwa koty, dwa psy, wszystko jak nalezy powycinane, wszystko zadbane
            i bez problemow ani tez nie jest jakies "dziwne".

            W schroniskach pelno bezdomnych zwierzat, torturowanych zwierzat, oraz
            wlasnie takich nadprogramowych szczeniakow i kociat...

            Nie rozumiem jak mozna miec w domu "dwie piszczace suki w cieczce. Co za
            koszmar.." Mozna wiedziec po co one maja jeszcze cieczke?

            Kastracja owszem nie jest byle co ale zalety kastracji sa niewatpliwe.
            Zarowno psy jak i koty powinno sie kastrowac jak juz skonczyly sie "rozwijac"
            i sa w pelni dojrzale seksualnie.
            Mitem jest ze nalezy dac succze raz urodzic- do niczego nie jest jej to
            potrzebne.
            Uwazam ze kastrowanie powinno byc obowiazkowe chyba ze wlasciciel chce miec
            hodowle.
            venus



      • default Re: Muszę ostro zareagować 08.07.03, 09:07
        Gość portalu: wesoły ślimak napisał(a):

        > Nie chodzi o kastrację bynajmniej. Piszesz że to pies ostry do pilnowania,
        > prawda? To jakim prawem on się dwa dni, do qfy nendzy (przpraszam nie mogłem
        > sie powstrzymać), szlaja za sukami niekontrolowany?

        Jak to jakim prawem - prawem natury, to jest silniejsze od niego, wykopał
        dziurę pod bramą i poooszedł! Właśnie dlatego chcę go wykastrować, żeby to się
        już nie zdarzało.
        Przez takich
        > nieodpowiedzialnych, użyję stwierdzenia bezmózgich, właścicieli "ostrych psów
        > do pilnowania", po ulicach chodzą dzieci które na widok psa sikają w majtki
        bo
        > kiedys zostały pogryzione.

        Słuchaj mądralo, jakbym była nieodpowiedzialna, to bym sobie nie zawracała
        głowy, czy on lata za sukami, czy nie i co z tym zrobić. A właśnie chcę zrobić
        coś, żeby przestał i siedział koło domu, a nie latał po całej wsi. Poza tym on
        jest ostry w swoim obejściu, nie szczeka na ludzi poza swoim terenem.

        Sorry ale uważam że sterylizacji lub kastracji
        > powinien poddać się właściciel. Qfa mać (przepraszam, ale nie mogłem sie
        > powstrzymac).

        Sorry, ale pierdzielisz. Kolejny zwierzofob, cholera.
        • Gość: wesoły ślimak Re: Muszę ostro zareagować IP: *.pila.gazeta.pl / *.pila.agora.pl 08.07.03, 21:04
          Nie zwierzofob, bo na temat kastracji mam zdanie pewnie ostrzejsze od Ciebie.
          Uważam że każdy zwierz nie przeznaczony do chodowli powinien byc wykastrowany,
          by uniknąć przypadkowości kontaktów (czasami zdarzaja się pokraczne czy
          b.agresywne psy, którymi nikt nie chce się zajmować), właściciele psów
          dopuszczonych do chodowli pilnują swoich podopiecznych.
          A w temacie nieodpowiedziałności właścicieli i szlajania się psów bez nadzoru.
          Ciekawe co bys powiedziała gdybyś mojego rottwailera zobaczyła wieczorem
          naprzeciw siebi a wokół nikogo? A gwarantuję Ci że jest łagodny jak baranek. Ma
          on swoje potrzeby sexualne, ale załatwia to (dziwnie to zabrzmi) pod moim
          nadzorem :-). I gwarantuję Ci, że gdybyś swojego psa wychowała a nie tylko
          miała, to wiedziałby co może, a co nie. Robienie wykopów jest zakazane i już.
          Ale co się dziwić, ja mieszkam w mieście, z tego co napisałaś wynika że ty
          mieszkasz na wsi (nic nie ujmując wsi, nie chcę żeby się ktoś obraził) a już
          wiele razy napatrzyłem się jak traktuje się psy na wsi. Są dwie skrajności,
          jedną z nich jest całkowite olewajstwo co pies robi, dopuki nie
          dopadnie "spokojna psina" jakiegoś dzieciaka. A wtedy i tak pies jest winien,
          właściciel jest święty.
          Poza tym jak jesteś go taka pewna to podaj jaką ocenę dostał na zakończenie
          tresury, tej na posłuszeństwo jak i tej na obronę (jako pies strużujący). Ja
          swojego mimo b.dobrej z posłuszeństw i dobrej z obrony nie jestem pewien i bez
          nadzoru nigdzie nie puszczam (nadzór cvzytaj jako prowadzenie w kagańcu i na
          smyczy, niestety musze go tak męczyć)
          • default Re: Oj, Ślimaku 09.07.03, 11:00
            Chyba i Ty mnie, i ja Ciebie zle oceniamy. Wkurzyło mnie, że tak mnie ostro
            zaatakowałeś, nic konkretnego o mojej sytuacji nie wiedząc - więc znowu ja na
            Ciebie napadłam - też nie orientując się w Twoim podejściu do zwierząt.
            Oczywiście rozumiem, że skoro masz rotweilera, to musiałeś przedsięwziąc te
            wszystkie środki ostrożności (szkolenie, smycz, kaganiec itd.). Ja mojego psa
            rzeczywiście nie wychowałam, bo przybłąkało się toto już w dorosłym wieku i
            chociaż i tak sporo się od nas i naszego stada (mamy jeszcze rodowodowe
            hodowlane suki) nauczył, to jednak nie jest wyszkolony jak Twój piesio. Poza
            tym to nieduży kundel, a jego ostrość polega głownie na głośnym szczekaniu na
            intruzów. Gdyby był wielkim, naprawdę groznym brytanem pewnie miałby zamknięty
            kojec, albo był uwiązany.
            Poza tym wyjaśniam, że moja "wieś", to raczej podmiejskie osiedle. Niemniej
            zdarzają się przypadki złego traktowania psów, czemu - nie chwaląc się -
            staramy się zapobiegać. Wiosną spowodowaliśmy odebranie i adopcję kilku
            zamorzonych szczeniąt, potem wysterylizowaliśmy na nasz koszt sukę takich
            jednych, co mieli w nosie ile razy w roku ona rodzi i co z tymi dziećmi.
            Niestety trocheśmy się z tą sterylizacją oszukali, bo macicę jej wycięli, a
            jajniki zostały i suka dalej miewa cieczki - właśnie nasz do niej ostatnio
            latał, dobrze że choć dzieci z tego nie będzie....
            Pozdrawiam,
            def
    • oleksin Do Wenus 08.07.03, 09:20
      Ale z jedny sie zdecydowanie mylisz! Co do obornnosci to jednak to sie zmienia.
      typowo obronne psy sa NIEkastrowane . Policyjne i wojskowe TEZ
        • oleksin Re: Do Wenus 08.07.03, 09:51
          Gość portalu: Venus napisał(a):

          > A kto tu potrzebuje policyjne i wojskowe??
          > Venus

          Trzymaj sie scisle tematu! Mowisz ze na obronnosci pies nie traci przy
          wykastrowaniu. Niestety eksperci twierdza ze TRACI. Ale o ym nikt glosno nie
          powie bo go zakracza.
          • Gość: Venus Re: Do Wenus IP: *.vs.shawcable.net 08.07.03, 10:03
            oh ok ok.
            No az taki expert to ja nie jestem.
            tu sa dwa tematy.
            Pierwszy czy pies traci czy nie traci na obronnosci.
            No jesli nawet traci to jestem pewna ze nie kompletnie.
            mam sama dwa - suke i psa.
            mam pelno znajomych z psami tez wszystkie "ponaprawiane', I zareczam ze tak
            samo dobrze domow pilnuja jak kazdy przecietny pies.
            sasiedzi maja dwa rottweilery, wyciete - nie zblizysz sie do chalupy. az
            probuja przeskoczyc siatke- wyglada to strasznie.
            inni znajomi maja wielkiego pyrenejczyka -wyglada jak nasz owczarek
            podhalanski tylko wiekszy, wazy ponad 60 kg.
            Wielkie kochane bydle.
            Mozesz byc pewny ze nawet po jego wykastrowaniu jakby ktos im wlazl do domu
            to zostalyby z tego kogos strzepy.
            Tak samo moje dwa australijskie owczarki - szczekaja strasznie jak widza
            obcego.
            Ale moje akurat sa przyjacielskie.. na zewnatrz. Nie wiem co by bylo gdyby
            ktos probowal wejsc nieproszony.
            Australki sa psami do zaganiania owiec wiec nie maja za bardzo obronnego
            instynktu ..
            teraz w zwiazku z powyzszym - po co prywatnemu wlascicielowi taki naprawde
            zaciekly obronny pies?
            Wystarczy chyba taki obronny jaki jest..???

            Venus

            • Gość: mario Re: Do Wenus IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.03, 19:41
              Droga Venus.

              Dlaczego nie kastruje się kobiet czyniących usługi seksualne?
              Mogą rodzić i rodzić, na chwałę LPR.
              Czy nie lepiej dać psom prezerwatywy, a suczkom pigułki?
              Przecież jeszcze w odwodzie jest RU486.











              Gość portalu: Venus napisał(a):

              > oh ok ok.
              > No az taki expert to ja nie jestem.
              > tu sa dwa tematy.
              > Pierwszy czy pies traci czy nie traci na obronnosci.
              > No jesli nawet traci to jestem pewna ze nie kompletnie.
              > mam sama dwa - suke i psa.
              > mam pelno znajomych z psami tez wszystkie "ponaprawiane', I zareczam ze tak
              > samo dobrze domow pilnuja jak kazdy przecietny pies.
              > sasiedzi maja dwa rottweilery, wyciete - nie zblizysz sie do chalupy. az
              > probuja przeskoczyc siatke- wyglada to strasznie.
              > inni znajomi maja wielkiego pyrenejczyka -wyglada jak nasz owczarek
              > podhalanski tylko wiekszy, wazy ponad 60 kg.
              > Wielkie kochane bydle.
              > Mozesz byc pewny ze nawet po jego wykastrowaniu jakby ktos im wlazl do domu
              > to zostalyby z tego kogos strzepy.
              > Tak samo moje dwa australijskie owczarki - szczekaja strasznie jak widza
              > obcego.
              > Ale moje akurat sa przyjacielskie.. na zewnatrz. Nie wiem co by bylo gdyby
              > ktos probowal wejsc nieproszony.
              > Australki sa psami do zaganiania owiec wiec nie maja za bardzo obronnego
              > instynktu ..
              > teraz w zwiazku z powyzszym - po co prywatnemu wlascicielowi taki naprawde
              > zaciekly obronny pies?
              > Wystarczy chyba taki obronny jaki jest..???
              >
              > Venus
              >

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka