Dodaj do ulubionych

husky-ile wziąć za pokrycie?

IP: atu3:* / 10.10.2.* 22.08.03, 18:16
Mój pies (husky) ma rodowód, z kolei potencjalna partnerka jest bez papierów.Nie interesuje mnie zapłata w postaci szczeniaczka, jednak nie wiem, jaką stawkę zaproponować?
Obserwuj wątek
    • puma002 Re: husky-ile wziąć za pokrycie? 22.08.03, 18:22
      Podziękuj właścicielce partnerki bez rodowodu w imieniu swojego psa. Nie
      przyczyniaj się do produkowania kolejnych miotów bezpapierowych szczeniąt,
      zapełniających później schroniska.

      Pozdrawiam
      • Gość: Dina Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.zgora.dialog.net.pl 23.08.03, 00:14
        Calkowicie zgadzam sie z poprzedniczka. Po co rozmnazac psy, ktore moga
        skonczyc w schronisku lub zostac przywiazane do drzewa w lesie, bo okaze sie ze
        zrobily demolke z nudow? Apeluje do Twojego sumienia. Pomysl o tych psiakach,
        ktore czekaja na swojego Pana z oczami pelnymi nadziei. Decydujac sie na krycie
        suki bez rodowodu przyczyniasz sie do zmniejszenia szans na adopcje tych
        wlasnie schroniskowych psow. Jezeli naprawde kochasz zwierzeta odmowisz krycia.
    • Gość: peggy Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.minsk-mazowiecki.sdi.tpnet.pl 23.08.03, 14:35
      Oczywiscie, jestes swiadoma, ze za pokrycie suki bez uprawnien hodowlanych,
      wylatujesz ze Zwiazku Kynologicznego?

      Co do reszty, zgadzam sie z przedmowcami.
      • Gość: alka Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 23.08.03, 17:45
        Tak czytam te wasze blablanie i nie chce mi się wierzyć, że takie bzdury można
        pisać a tym bardziej w nie wierzyć, jesteście zdrowo szurnięci.
        • Gość: puma002 Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.lodz.mm.pl 23.08.03, 18:14
          No cóż, niektórym brakuje oleju w głowie.
          Alka - byłaś w schronisku dla zwierząt?
        • Gość: Dina Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.08.03, 13:20
          Gość portalu: alka napisał(a):

          > Tak czytam te wasze blablanie i nie chce mi się wierzyć, że takie bzdury
          można
          > pisać a tym bardziej w nie wierzyć, jesteście zdrowo szurnięci.

          Nie bardziej od Ciebie i rowniez proponuje sie przejsc do schroniska i zobaczyc
          jakie jest przepelnienie. A jesli nie masz nic sensownego do napisania, tylko
          jakis belkot to lepiej nie wypowiadaj sie. Moze kiedys jak dojrzejesz, bo na
          razie Twoj poziom jest delikatnie mowiac zenujacy.
          • Gość: samael Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: atu3:* / 10.10.2.* 24.08.03, 13:26
            Gość portalu: Dina napisał(a):

            > Gość portalu: alka napisał(a):
            >
            > > Tak czytam te wasze blablanie i nie chce mi się wierzyć, że takie bzdury
            > można
            > > pisać a tym bardziej w nie wierzyć, jesteście zdrowo szurnięci.
            >
            > Nie bardziej od Ciebie i rowniez proponuje sie przejsc do schroniska i zobaczyc
            >
            > jakie jest przepelnienie. A jesli nie masz nic sensownego do napisania, tylko
            > jakis belkot to lepiej nie wypowiadaj sie. Moze kiedys jak dojrzejesz, bo na
            > razie Twoj poziom jest delikatnie mowiac zenujacy.


            Hmmmmm ten kraj jest wolny, panuje demokracja kazdy ma prawo do wypowiadania sie, a wiec nie zabraniaj wypowiadac sie innym.... wypowiedz mozesz skrytykowac .... ale nie mozesz zabraniac sie wypowiadac innym... ze Ty masz takie poglady a nie inne, to Twoja sprawa .... ze dana osoba ma inne od Ciebie to nie mow, ze poziom wypowiedzi jest zenujacy... ;)
            • Gość: Dina Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.08.03, 20:35
              Gość portalu: samael napisał(a):

              > Gość portalu: Dina napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: alka napisał(a):
              > >
              > > > Tak czytam te wasze blablanie i nie chce mi się wierzyć, że takie bzd
              > ury
              > > można
              > > > pisać a tym bardziej w nie wierzyć, jesteście zdrowo szurnięci.
              > >
              > > Nie bardziej od Ciebie i rowniez proponuje sie przejsc do schroniska i zob
              > aczyc
              > >
              > > jakie jest przepelnienie. A jesli nie masz nic sensownego do napisania, ty
              > lko
              > > jakis belkot to lepiej nie wypowiadaj sie. Moze kiedys jak dojrzejesz, bo
              > na
              > > razie Twoj poziom jest delikatnie mowiac zenujacy.
              >
              >
              > Hmmmmm ten kraj jest wolny, panuje demokracja kazdy ma prawo do wypowiadania
              si
              > e, a wiec nie zabraniaj wypowiadac sie innym.... wypowiedz mozesz
              skrytykowac .
              > ... ale nie mozesz zabraniac sie wypowiadac innym... ze Ty masz takie poglady
              a
              > nie inne, to Twoja sprawa .... ze dana osoba ma inne od Ciebie to nie mow,
              ze
              > poziom wypowiedzi jest zenujacy... ;)

              I co Twoim zdaniem, to ze jakas osoba pisze o kims kogo nie zna, ze jest
              szurniety i nazywa to bablaniem to w porzadku i jest to argument w dyskusji na
              ten temat? A poza tym Twoja rola jako adwokata nie jest tutaj konieczna i jest
              to forum zwierzeta wiec prosze sie wypowiadac na temat.
        • Gość: samael Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: atu3:* / 10.10.2.* 24.08.03, 13:22
          Gość portalu: alka napisał(a):

          > Tak czytam te wasze blablanie i nie chce mi się wierzyć, że takie bzdury można
          > pisać a tym bardziej w nie wierzyć, jesteście zdrowo szurnięci.

          Zgadzam sie z alka.... Wszyscy jestescie chyba miastowi.... Klienic sa, a psow jeszcze nie ma... to takie proste > pokrycie > krutkie wychowanie > sprzedanie wczewsniej juz zamowinuch psow klientom > i wtedy wszyscy sie ciesza ...

          Hmmm a co psy z rodowodem nie moga skonczyc w schronisku? Co te bez papierow sa gorsze? A tu do peggy: a jak udowodnia to? Ludzie wy chyba nie wiecie na jakim w swiecie zyjecie i w jakim kraju....

          Pozdrowienia!!! ;)
          • Gość: Dina Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.08.03, 20:50
            Gość portalu: samael napisał(a):

            > Gość portalu: alka napisał(a):
            >
            >
            > Zgadzam sie z alka.... Wszyscy jestescie chyba miastowi.... Klienic sa, a
            psow
            > jeszcze nie ma... to takie proste > pokrycie > krutkie wychowanie > sp
            > rzedanie wczewsniej juz zamowinuch psow klientom > i wtedy wszyscy sie ciesz
            > a ...
            >
            > Hmmm a co psy z rodowodem nie moga skonczyc w schronisku? Co te bez papierow
            sa
            > gorsze? A tu do peggy: a jak udowodnia to? Ludzie wy chyba nie wiecie na
            jakim
            > w swiecie zyjecie i w jakim kraju....
            >
            > Pozdrowienia!!! ;)

            Wlasnie przez taka bezmyslnosc jaka sie tu wykazujesz schroniska sa
            przepelnione. Zal mi Ciebie, bo Ty nie wiesz na jakim swiecie zyjesz i nie
            widzisz cierpienia tych zwierzat. W niektorych schroniskach usypiano ponad 90%
            zdrowych psow, bo nie bylo dla nich miejsca. To sa dane z raportu lekarza
            weterynarii. Psy bez rodowodu nie sa gorsze, ale jest ich za duzo i niestety
            koncza albo przywiazane do drzewa( owczarek niemiecki dlugowlosy przywiazany do
            drzewa padl z powodu 47 kleszczy pomimo szybkiej interwencji)albo w jakis inny
            sposob, bo wlasciciel ulegl urokowi malej kuleczki, ale jak wyrosla to
            przestala sie podobac i cos trzeba zrobic z tym fantem.
            Proponuje przejsc sie do schroniska i zobaczyc co sie tam dzieje.
            Jeszcze poczytaj sobie na ten temat:

            www.arka.strefa.pl/nie%20_rozmnazaj1.html
    • mjot1 Nic! 24.08.03, 13:45
      Jak można za to brać kasę? Jak można w ogóle dopuścić by przez czaszkę taka
      myśl w ogóle przemknęła?
      Czy naprawdę tylko szmal się liczy na tym padole?
      Mierzmy do licha (a przynajmniej próbujmy mierzyć) wszystko swoją miarą.
      Osoby biorące gratyfikacje za tego typu usługi mają swe konkretne określenia,
      lecz nie użyję ich tu...

      A jeśli ktoś chce mieć szczenięta, bo np. chce mieć zaprzęg to czemuż mu ich
      zabraniacie?
      Jeśli ktoś ma sukę nie odnotowaną w jakichś śmiesznych ludzkich urzędach
      (patrząc z pozycji psa) to z góry wiecie, że jest to pies wyrzutek?
      A jeśli to biedne suczydło będzie miało szczenięta to Wy już wiecie, że to
      tylko nieszczęście i pokraki jakoweś?
      Czy Wy naprawdę wierzycie w to, że tylko psina przepuszczona przez
      bzdurne „miary i wagi”, przez „szkiełko i oko” i po wypełnieniu iluś tam
      formularzy będzie w stanie pociągnąć zaprzęg?
      Spójrzcie czasem na świat też z pozycji psa! Doprawdy zadufanie ludzkie nie zna
      granic...
      A dość, bo napiszę za dużo...

      Najniższe ukłony!
      Dziś jakiś taki zły... M.J.
      • Gość: puma002 Re: Nic! IP: *.lodz.mm.pl 24.08.03, 14:40
        M.Jotcie, nie zgodzę się z Tobą jeśli chodzi o nieograniczone rozmnażanie psów.
        Psów jest w tym kraju za dużo. Każdy pies może być cudowny i kochany, czy drogi
        rodowodowy czy darmowy kundelek, ale psów jest za dużo, są za łatwo dostępne i
        stąd się biorą psie nieszczęścia i cierpienia. Psy są sprzedawane jak nie
        przymierzając pietruszka na targowiskach i na ulicy. Na pobliskiej giełdzie
        zoologicznej widuję notorycznie takie obrazki: w pudle siedzi mnóstwo
        chudziuteńkich cztero- czy pięciotygodniowych (szczeniaki powinny byc zabierane
        od matki najwcześniej w wieku 7 tygodni!) np. dalmatyńczyków - a mnie się serce
        kraje... Jeśli ktoś chce psa - proszę bardzo, niech kupi za duże pieniądze psa
        z rodowodem (przeciętny człowiek będzie go szanował bardziej niż kundelka, nie
        wyrzuci na ulicę, zapewniam - przecież to nie psy z rodowodem zapełniają
        schroniska), a jeśli go nie stać, to niech weźmie biednego psiaka ze
        schroniska, albo przybłędę przyjmie pod swój dach. Po co rozmnażać psy i
        produkować więcej nieszczęścia?

        Pozdrawiam
        • mjot1 Re: Nic! 24.08.03, 16:35
          Pumo przecie ja to wszystko wiem!
          To, co napisałem powyżej dotyczy tego jedynego przypadku poruszonego w tym oto
          właśnie wątku.
          No jednak postarajmy się założyć, że ten ktoś chce mieć zaprzęg. To, co? Ma
          wziąć sobie nieszczęścia znajdujące się w schroniskach?
          Ja po prostu wychodzę z założenie, że gdzie jak gdzie, ale na tym forum są
          ludzie którzy myślą. Po bywalcach tego forum nie spodziewam się procederów
          takich, o których Ty Pumo piszesz. No, bo jeśli i tu, to...

          A tym psim nieszczęściom nie jest winna ich liczba, lecz tylko i wyłącznie
          ludzie!
          Jest popyt to i „towar” musi się znaleźć! A przy „produkcji” jest niestety
          wiele odrzutów, braków, nadwyżek...
          Dopóki ludzie nie zmądrzeją dopóty problem będzie istniał.
          Te psie nieszczęścia są wynikiem tylko i wyłącznie ludzi nieodpowiedzialnych!
          Co do rasowców...
          Znam naprawdę wielu ludzi biednych, których nigdy nie byłoby stać na zwierzaka
          szlachetnie urodzonego, ale ci właśnie ludzie mogą być wzorem dla dumnych
          posiadaczy zwierzaków rodowodowych. Oni nie idą pędem owczym za modą, nie
          kierują się odruchem czy rozkazem ukochanego potomka. Oni te swoje często
          przepiękne „kundle” po prostu szanują.
          Hodowle psów wybaczcie to dla mnie normalny proceder handlu żywym towarem! Te
          wszystkie „papierki” i „miarki” są tylko do nabijania kasy! Przecież z tego do
          cholery się żyje, więc jak słyszę w tych miejscach o miłości do zwierząt to
          mnie skręca!
          To tak jak wyrachowany leśnik doglądający drzew i widzący w nich piękno klas
          wartości!
          To tak jak pasterz widzący jedynie szlachetność futer i wartość baraniny na
          giełdzie!

          Nieszczęścia znam cokolwiek...
          Widziałem przywiązane do drzew, wywalone z samochodu, a i zorganizowane już w
          sfory, które niestety musiały być odstrzelone, itd. itd.
          Z nami oczywiście mieszka znajda.
          Dlatego przy okazji ponawiam mój i Mojej Zdecydowanie Lepszej połowy apel
          sprzed lat:

          „Polski miłośniku zwierząt”, jeżeli w bezgranicznej swej miłości wyrzucasz na
          zbity pysk swego milusińskiego! Uprzejmie, po stokroć PROSZĘ!
          PRZYPNIJ MU KARTECZKĘ Z JEGO IMIENIEM!!!

          Przecież nie zbiedniejesz z tego powodu!
          Przecież wyrzucając liczysz się chyba z tym, że ktoś tego biedaka znajdzie!
          Zapewniam Cię, że ułatwi to znakomicie nawiązanie nici porozumienia między
          zaszczutym, wystraszonym, pozbawionym swego terytorium i pana(?) psiakiem a
          jakimś przygodnym znalazcą nie pozbawionym jeszcze odruchów „ludzkich”.

          Najniższe ukłony!
          Czepiający się M.J.
          • Gość: puma002 Re: Nic! IP: *.lodz.mm.pl 24.08.03, 20:58
            M.Jocie, pozwolę sobie polemizować:

            > No jednak postarajmy się założyć, że ten ktoś chce mieć zaprzęg. To, co? Ma
            > wziąć sobie nieszczęścia znajdujące się w schroniskach?

            Zapanowała moda na husky i malamuty - psy niezbyt zdyscyplinowane i stworzone
            do ciężkiej, naprawdę bardzo ciężkiej pracy (wiele kilometrów biegu dziennie,
            najlepiej z obciążeniem i w trudnych warunkach). Zauroczony urodą szczenięcia
            zwykły człowiek kupuje taką puszystą kulkę. Prześliczne szczeniątko dorasta.
            Pozbawione intensywnej harówki i zamknięte samotnie na wiele godzin w ciasnym
            mieszkaniu, wyprowadzane tylko na smyczy (bo lubi uciekać) wyje z rozpaczy i z
            nudów urządza prawdziwe "demolki". Co zatem robi zrozpaczony właściciel
            takiego "niegrzecznego" pieska, z którym nie może sobie dać rady? Oddaje go
            dalej - w tzw. dobre ręce albo do schroniska. Coraz więcej zaprzęgowców trafia
            do schronisk i jeśli ktos nie wyobraża sobie życia bez zaprzęgu - tam powinien
            psów zaprzęgowych szukać. Zresztą z praktyki wiem, że jeśli kogoś nie stać na
            rodowodowe psy zaprzęgowe, to nie będzie stać go również na sprzęt zaprzęgowy i
            na uprawianie tego sportu. Tak jak nie każdego stać np. na sprzęt płetwonurka
            czy sprzęt do wspinaczki. Poza tym takie psy intensywnie pracujace wymagają
            bardzo intensywnego żywienia itp. itd. (a to kosztuje). Poza tym często
            kupujemy śliczne szczeniątko "bez papierów" (po co nam papiery, przecież nie
            bedziemy wystawiać!), które dla laika wygląda jak husky (płacąc za nie 500-600
            zł!), a kiedy piesek dorośnie przestaje przypominać husky. Znam takich
            przypadków mnóstwo. Tylko rodowód potwierdzony przez międzynarodową organizację
            kynologiczną jest gwarancją rasowości psa.

            > A tym psim nieszczęściom nie jest winna ich liczba, lecz tylko i wyłącznie
            > ludzie!

            No właśnie, ludzie żądni zysku, rozmnażając psy bez opamiętania, są winni
            nadmiernej ich ilości w tym kraju, a zatem i ich nieszczęściom (w schroniskach
            nie zawsze znajdują się psy "wybrakowane"). Gdyby psy nie były tak łatwo
            dostępne, byłyby bardziej szanowane, nie byłyby wyrzucane na ulicę.

            > Co do rasowców...
            > Znam naprawdę wielu ludzi biednych, których nigdy nie byłoby stać na
            >zwierzaka szlachetnie urodzonego, ale ci właśnie ludzie mogą być wzorem dla
            dumnych
            > posiadaczy zwierzaków rodowodowych. Oni nie idą pędem owczym za modą, nie
            > kierują się odruchem czy rozkazem ukochanego potomka. Oni te swoje często
            > przepiękne „kundle” po prostu szanują.

            Ależ M.Jocie, ja też znam wielu ludzi, którzy kochają swoje kundelki
            niezmiernie - i najbardziej takich ludzi szanuję. Tym niemniej przeważająca
            część społeczeństwa nie zasługuje na to, aby mieć jakiegokolwiek psa.

            > Hodowle psów wybaczcie to dla mnie normalny proceder handlu żywym towarem! Te
            > wszystkie „papierki” i „miarki” są tylko do nabijania k
            > asy!

            A czy pseudohodowle produkujące psy bez papierów na sprzedaż to nie jest
            normalny proceder handlu żywym towarem i nabijanie kasy? Dodatkowo zupełnie nie
            kontrolowany (w przeciwieństwie do hodowli pod patronatem Związku
            Kynologicznego) i bez gwarancji, że ze szczeniaka którego kupuję wyrośnie pies
            rasowy pod względem wyglądu i charakteru?

            Dlatego zawsze i wszędzie powtarzam, że jeśli kogoś nie stać na psa z
            rodowodem, powinien wziąć psa ze schroniska, a nie nabijać kasę pseudohodowcom.
            Ja osobiście przez pół życia miałam ukochane kundle, obecnie mam od ośmiu lat
            rodowodową sunię (którą notabene dostałam w prezencie) - i kocham ją tak samo
            jak tamte kundle.

            Pozdrawiam
            fukająca pumka

            • mjot1 Re: Nic! 24.08.03, 22:05
              Joooj...
              Pumo piszemy w sumie to samo tylko tak jakoś jakby obok siebie...
              Więc wykładam...
              Mam suczydło „nierasowca”, bo: onegdaj nie zabiegałem o przynależność do
              związku, nie chciało mi się z wrodzonego mego lenistwa uczęszczać na rewie psie
              czy też z innych powodów. Obecnie odbiło mi okrutnie (na starość strasznie
              potrafi odbić!) i chcę mieć zaprzęg. Szukam więc partnera dla mego suczydła.
              Można chyba taki scenariusz sobie wykombinować?
              A Ty Pumo powiadasz mi, że nie powinienem jednak dochować się własnego
              zaprzęgu, że owego zaprzęgu nie należy samemu prowadzić od szczenięcia tylko
              należy zebrać różne psiaki po przejściach. Hmmm... Miałbym niejakie jednak do
              twych rad wątpliwości... Ty nie?
              Ja naprawdę ten przypadek traktuję indywidualnie.
              Ja nie jestem w stanie przyjąć do wiadomości, że bywalcy tego forum mogą
              kombinować dla ewentualnego zysku! Ja zakładam, że te przyszłe szczenięta mają
              zapewnione już od dawna swe miejsce na ziemi.

              Mówi się dużo o sterylizacji, kontroli urodzin, o hyclach nawet, o wielu
              różnych sprawach
              Czemu nie mówi się o wprowadzeniu rejestracji zwierzaków?
              Dlaczego pupil nie jest w jakiś sposób przypisany do właściciela?
              Dlaczego mówimy o nadmiarze psów i kotów nie mając zielonego pojęcia ile ich
              tak naprawdę jest?
              Dlaczego wspaniała większość nie płaci podatków, podczas gdy słyszy się o
              zwiększeniu ich wymiary dla tych, którzy jeszcze jakieś resztki postaw
              obywatelskich w sobie zachowali? Dlaczego do licha nawet takiej sprawie musimy
              rozszerzać szarą strefę do granic absurdu?
              Zwierzak domowy musi powtarzam MUSI mieć swego pana, który wraz z nim bierze na
              siebie odpowiedzialność za niego!
              Żadne sterylizacje tego nie załatwią!
              A kot? Mam na myśli normalnego kota domowego nie zaś kłębek wełny
              przypominający raczej bibelot jest sprzymierzeńcem nie wrogiem człowieka. I
              takie „odzywy” które czasem słychać, że paskudzi w piwnicach puszczam mimo uszu.
              Krowy nie rozdeptały i nie zasrały (przepraszam) Indii tak jak i kot ta
              fałszywa bestia (jak twierdzą co poniektórzy „znawcy”) nie pozjadał wyznawców
              islamu.
              Jeśli z naszą ingerencją nie będziemy zbyt nachalni populacja utrzyma się sama
              na właściwym poziomie.
              Twierdzenia, że musimy, że bez naszej mądrej selekcji straszne rzeczy dziać się
              będą to moim zdaniem zbytnie zadufanie człowieka!
              Przyroda istniała naprawdę troszkę dłużej bez człowieka niż tydzień (jak się
              nam wmawia) i jestem pewien, że dzielnie dawała sobie radę.
              Tylko żebyśmy my ponoć najwspanialszy gatunek we wszechświecie całym mieli,
              choć troszkę mniej pychy. Ale to są tylko moje mrzonki...

              Ach jeszcze pseudohodowle.
              Dla mnie one niczym się nie różnią od „rasowej” hodowli. To taki sam proceder
              dla szmalu.

              Pumo nie bierz tego do siebie... Ja to nagryzmoliłem tak ogólnie, ot co mi tam
              pod czochradłem zaćmiło...

              Najniższe ukłony z wyrazami szczerego szacunku
              Czasem jednak chyba zzieleniały zbytnio M.J.
              • puma002 Re: Nic! 24.08.03, 23:22
                mjot1 napisał:
                > Joooj...
                > Pumo piszemy w sumie to samo tylko tak jakoś jakby obok siebie...
                > Więc wykładam...
                > Mam suczydło „nierasowca”, bo: onegdaj nie zabiegałem o przynależno
                > ść do
                > związku, nie chciało mi się z wrodzonego mego lenistwa uczęszczać na rewie
                psie
                >
                > czy też z innych powodów. Obecnie odbiło mi okrutnie (na starość strasznie
                > potrafi odbić!) i chcę mieć zaprzęg. Szukam więc partnera dla mego suczydła.
                > Można chyba taki scenariusz sobie wykombinować?
                > A Ty Pumo powiadasz mi, że nie powinienem jednak dochować się własnego
                > zaprzęgu, że owego zaprzęgu nie należy samemu prowadzić od szczenięcia tylko
                > należy zebrać różne psiaki po przejściach. Hmmm... Miałbym niejakie jednak do
                > twych rad wątpliwości... Ty nie?
                > Ja naprawdę ten przypadek traktuję indywidualnie.

                Ten przypadek traktujesz M.Jocie indywidualnie, hę? No więc wyjaśniam, że ja
                strasznie uogólniam, bo niewiele jest (NIESTETY:((( na tym świecie osób tak
                szlachetnych jak Ty.

                Oto dalszy ciąg Twojego scenariusza. Rodzi się 12 szczeniąt (czemu nie?).
                Koszty samych szczepień i odrobaczania to około 150 zł na jedno szczenię (razem
                1800 zł). Dokarmianie takiej gromadki - drugie tyle, plus inne wydatki (na
                marginesie - za takie pieniądze kupisz co najmniej 3 rodowodowe szczeniaki).
                Zostawiasz sobie... no powiedzmy ze 3 sztuki przychówku do wymarzonego
                zaprzęgu. Resztę gdy rozdasz za darmo - stracisz wiele z zainwestowanych w to
                przedsięwzięcie pieniędzy; powinieneś więc sprzedać nadwyżkę - i nie wiesz w
                jakie ręce trafią - rzadko do pasjonatów, taka jest prawda. Pasjonaci kupują
                zaprzęgowe psy z rodowodem.

                > Ja nie jestem w stanie przyjąć do wiadomości, że bywalcy tego forum mogą
                > kombinować dla ewentualnego zysku!

                Ja również mam taką nadzieję, jednak jak wspomniałam - uogólniam dla celów
                dydaktycznych.

                > Ja zakładam, że te przyszłe szczenięta mają
                > zapewnione już od dawna swe miejsce na ziemi.

                To jest bardzo beztroskie podejście. Założyć - nie sztuka, gorzej bywa w
                praktyce z realizacją założeń.

                > Czemu nie mówi się o wprowadzeniu rejestracji zwierzaków?
                > Dlaczego pupil nie jest w jakiś sposób przypisany do właściciela?
                > Dlaczego mówimy o nadmiarze psów i kotów nie mając zielonego pojęcia ile ich
                > tak naprawdę jest?

                M.Jocie - w przypadku psów rodowodowych to wszystko jest od dawna praktykowane -
                dlatego upieram się jak koza przy tych rodowodach. I przy nierozmnażaniu
                zwierząt nierasowych. W niektórych krajach skandynawskich psy rasowe to ponad
                90% populacji psów - i nie ma tam problemu bezdomności psów.

                > Zwierzak domowy musi powtarzam MUSI mieć swego pana, który wraz z nim bierze
                na
                >
                > siebie odpowiedzialność za niego!
                > Żadne sterylizacje tego nie załatwią!

                A co załatwi? Edukacja? Owszem, ale dopiero po wielu latach. Póki co
                sterylizacja może trochę złagodzić problem. Przykład z życia: sunia pilnująca
                podwórka (właściciele z gatunku beztroskich) miała kilkakrotnie co pół roku
                szczeniaki. Co się z nimi dalej działo nie będę pisać aby zaoszczędzić
                drastycznych szczegółów. Sunia została wysterylizowana na koszt osoby trzeciej.
                Szczeniaków już nie przybywa. Nawet jeśli takiego szczeniaka z "wpadki" uda się
                oddać w dobre ręce, to tym samym zmniejsza się ilość "dobrych rąk" dla psów
                które miały nieszczęście trafić do schroniska! To co - usypiamy psy ze
                schroniska, żeby zrobić miejsce dla kolejnych niechcianych?

                > A kot? Mam na myśli normalnego kota domowego nie zaś kłębek wełny
                > przypominający raczej bibelot jest sprzymierzeńcem nie wrogiem człowieka. I
                > takie „odzywy” które czasem słychać, że paskudzi w piwnicach puszcz
                > am mimo uszu.
                > Jeśli z naszą ingerencją nie będziemy zbyt nachalni populacja utrzyma się
                sama
                > na właściwym poziomie.
                > Twierdzenia, że musimy, że bez naszej mądrej selekcji straszne rzeczy dziać
                się
                >
                > będą to moim zdaniem zbytnie zadufanie człowieka!
                > Przyroda istniała naprawdę troszkę dłużej bez człowieka niż tydzień (jak się
                > nam wmawia) i jestem pewien, że dzielnie dawała sobie radę.
                > Tylko żebyśmy my ponoć najwspanialszy gatunek we wszechświecie całym mieli,
                > choć troszkę mniej pychy. Ale to są tylko moje mrzonki...

                Kot - zwierzę niezależne - dobrze prosperuje jako "zdziczały" przy niewielkiej
                pomocy człowieka. Pies - odnoszę wrażenie - potrzebuje swojego pana. Zdziczałe
                psy nie są dobrze widziane przez człowieka - z różnych powodów i nie bez racji.
                To co napisałeś M.Jocie o selekcji to prawda, ale jak gdyby nie w odniesieniu
                do PSA DOMOWEGO (Canis familiaris). Głupi humanitaryzm nie pozwala mi patrzeć
                na błakające się psy podlegające selekcji pod kołami samochodów.

                > Pumo nie bierz tego do siebie... Ja to nagryzmoliłem tak ogólnie, ot co mi
                tam
                > pod czochradłem zaćmiło...

                M.Jocie - dyskusja z Tobą to przyjemność. Nie biorę tego do siebie.

                Pozdrawiam
                • mjot1 Re: Nic! 25.08.03, 19:54
                  Zawziętaś Pumo okrutnie! Ale czegóż się spodziewać po tym jakże pięknym kocie i
                  to w dodatku po przedstawicielce płci nadobnej... J
                  Jednak lazę dalej w te maliny...

                  Czemu od razu 12 szt.? Ale niech tam.
                  Do zaprzęgu potrzebuję 6 szt. Po selekcji reszta niestety zasypia... Straszne,
                  ale znów „skrzypiący frazes: Takie jest życie”.

                  Wiem jak wielki jest problem z psim nieszczęściem... I sądzę, że jednak i ta
                  edukacja ma sens.
                  Pumo, dlaczego uważasz, że prawo do życia mają jedynie psy rodowodowe?
                  Czy według Ciebie „nierasowce” (bez papierów) nie wspominając już o kundlach
                  należy po prostu wytępić? Czy nie można pozwolić im żyć?
                  Czy one nie zasługują na rejestr? Nie godne są jakiegoś arkusz papieru czy iluś
                  tam KB na dysku?
                  Karać należy ludzi! To człowiek stworzył ten problem i tylko człowiek ponosi za
                  to odpowiedzialność. Pomimo tego, co piszę wbrew pozorom ja naprawdę jestem
                  człowiekiem, więc i ja jestem winien i ja powinienem ponieść konsekwencje tych
                  nieszczęść. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli i wywiązywaniu się służb ze
                  swych podstawowych obowiązków problem można ująć w jakieś konkretne obliczalne
                  ramy.
                  Do człowieka najszybciej i najskuteczniej przemawia się przez kieszeń. Kary,
                  kary i jeszcze raz kary! Kary jasno określone!
                  Jak na razie karane są jedynie zwierzęta.

                  Co do „niezawisłości” psa zgadzam się z Tobą. Też tak myślę dlatego wymieniłem
                  jedynie kota. Zresztą Ty Pumo o możliwości przetrwania kota bez dobroczynnej
                  opieki człowieka wiesz przecie najlepiej nieprawdaż? J

                  O mej szlachetności lepiej nie nadmieniaj bom w pąsach cały a i nos noszę
                  zadarty tak, że krzywdę mogę wyrządzić nie tylko sobie.
                  Nie wiem, kiedy i czy w ogóle lico me powróci do barw normalnych... J

                  Najniższe ukłony!
                  Wielkim szacunkiem koty darzący M.J.
                  • Gość: puma002 Re: Nic! IP: *.lodz.mm.pl 25.08.03, 22:23
                    Witam M.Jocie i proszę, abyś łaskawie rzucił okiem na podaną niżej stronkę,
                    zanim przeczytasz resztę mojego wypracowania:

                    organizacjapraw.republika.pl/ (dział adopcje psy - po lewej stronie)

                    Smutne istoty pokazane na zdjęciach to dosłownie kropla w morzu psów
                    oczekujących na to, by je ktoś pokochał i wyrwał z piekła jakim jest
                    schronisko. Podkreślam - dosłownie kropla w morzu.
                    Te psy to ofiary ludzkiej nieodpowiedzialności (może odrobinę melodramatycznie
                    to brzmi, ale w istocie temat nie jest wesoły).
                    Twierdzę, że udomowiając psy człowiek zobowiązał się do odpowiedzialności za
                    ich los, i wiem M.Jocie, że Ty też tak uważasz.
                    Rasowy czy kundel - każdy pies powinien być kochany.
                    Niestety psów jest tak dużo, że dramatycznie brakuje "dobrych rąk", w które
                    można oddać nawet najsłodsze kundelki (to ostatnie zdanie jest kwintesencją
                    moich wypocin). Rasowcowi "papierowemu" łatwiej znaleźć dom.
                    Dlatego tam gdzie ktokolwiek chce mnie słuchać krzyczę z całych sił: nie
                    rozmnażaj psów!!! a jeśli już naprawdę musisz, to niech to będą zwierzęta z
                    rodowodem!!!
                    Wg moich szacunków co najmniej 99% naszego społeczeństwa bardziej szanuje to,
                    za co drogo zapłaci.
                    Krzyczę jeszcze: nie kupuj psów bez rodowodu!!! a jeśli cię na to nie stać, WEŹ
                    psa (najlepiej ze schroniska)!

                    W odpowiedzi na Twoje pytania:
                    Nie uważam, że prawo do życia mają tylko psy rodowodowe.
                    Nie pragnę wytępić kundli - lecz tylko zapewnić im godne życie u boku
                    kochających właścicieli - i nie rozmnażać tych psów więcej.
                    Zarejestrowanie wielomilionowej rzeszy psów w naszym kochanym acz nie całkiem
                    cywilizowanym kraju jeszcze nikomu się nie udało (i obawiam się, że daleka i
                    kręta droga do tego wiedzie).

                    I jedno moje pytanie - za co konkretnie chcesz M.Jocie karać ludzi w swoim
                    słusznym gniewie?

                    Co do Twojego M.Jocie zaprzęgu - w tym jednym jedynym konkretnym przypadku
                    POWIEDZMY, że przekonałeś mnie. Nie to, żeby mi argumentow zabrakło, o nie -
                    lecz szanuję miejsce w cyberprzestrzeni :-)))))

                    Pozdrawiam cieplutko



                    • mjot1 Re: Nic! 25.08.03, 22:40
                      Witam serdecznie!
                      I bardzo lakonicznie ponieważ Morfeusz raczy mnie objąć swym ramieniem... A
                      jutro raniusieńko niestety czeka mnie największa dobroć człowieka! Patrz jak
                      ten świat schodzi na „psy”. Toż niewolnik był chyba najszczęśliwszym
                      człowiekiem z taką ilością dobra tegoż?

                      „I jedno moje pytanie - za co konkretnie chcesz M.Jocie karać ludzi w swoim
                      słusznym gniewie?”
                      Za nieodpowiedzialność i brak wyobraźni! Ponoć potrafimy myśleć?
                      Rejestracja. I tak musi przecie być! Czy to będzie burek czy mój ukochany Pan
                      Dog!
                      Kiedyś trzeba zacząć nieprawdaż?

                      Najniższe ukłony i...
                      Miłych snów Pumo
                      Jakoś pacyfistycznie bardzo nastrojon M.J.

                      • Gość: puma002 Re: Nic! IP: *.lodz.mm.pl 26.08.03, 09:33

                        Ha, jak najbardziej popieram karanie za nieodpowiedzialność i brak wyobraźni.
                        Tylko trzeba by samozwańczy sąd założyć, bo nasze sądy nierychliwe...

                        A teraz zmykam na wieś podgladać tygrzyki i polne koniki.

                        Życzę miłego dnia
                        pumka


        • Gość: maMa Re: Nic! IP: *.net.autocom.pl 24.08.03, 18:10

          > kraje... Jeśli ktoś chce psa - proszę bardzo, niech kupi za duże pieniądze
          psa
          > z rodowodem (przeciętny człowiek będzie go szanował bardziej niż kundelka,
          nie
          > wyrzuci na ulicę, zapewniam - przecież to nie psy z rodowodem zapełniają
          > schroniska)

          A nie szkoda Ci suk w hodowlach u tzw."hodowców", które co pół roku mają małe,
          aby je sprzedać po 2500 zł? I sutki obwisłe do ziemi? Bo rasowe mogą mieć małe
          tylko do 6 czy 7 roku życia?
          • Gość: puma002 Re: Nic! IP: *.lodz.mm.pl 24.08.03, 20:04
            Zwiazek Kynologiczny zezwala jednej suce na jeden miot w roku co najwyżej.
            Związek Kynologiczny kontroluje warunki w hodowli, kontroluje i tatuuje
            szczenięta w szóstym tygodniu życia, dzięki czemu nie można ich sprzedać
            wcześniej niż po 7 tygodniach. Wiem, że zdarzają się nieuczciwi hodowcy którzy
            łamią regulamin Związku Kynologicznego, ale w większości przypadków warunki, w
            których przebywają rodowodowe szczenięta są zdecydowanie lepsze niż w zupełnie
            pozbawionych kontroli pseudohodowlach.

            "Papiery" czyli rodowód to nie jest czczy wymysł niedowartościowanej a bogatej
            części spoleczeństwa. Bez rodowodów (które są niczym innym jak tylko dowodem na
            to, że cztery pokolenia przodków danego psa były psami rasowymi) nie byłoby
            hodowli z prawdziwego zdarzenia. Nie ma hodowli bez dokumentacji!

            Pozdrawiam
            • Gość: maMa Re: Nic! IP: *.net.autocom.pl 25.08.03, 13:18
              Kupiliśmy naszego piesia bez rodowodu po rodowodowych rodzicach za 300 zł od
              normalnego hodowcy spod Krakowa, zarejestrowanego w Związku, więcej- jest we
              władzach związku grupy owczarka niemieckiego, niżej niż prezes. Bajki o
              porządku w ZK dotyczą maluczkich.
              Hodowla wygląda tak, ze wszystkie psy mieszkają w klatkach na podwórku, na noc
              są wypuszczane. Deszcze nie deszcz, slońce nie słońce. Nasza malutka Aza
              siedziałą smutna w takiej klatce i bawiła się wiadrem z wodą zawieszonym na
              łańcuchu. Do dzi\ś jest ulubiona zabawa to wywracanie miski z wodą.
              Poprzedniego piesia kupiliśmy też bez rodowodu, od pani trzymającej jedną
              suczkę w bloku. Pieski mieszkały w pokojach. Różnica była taka, że piesio
              z "profesjonalnej" hodowli spął w nocy po cichutku w swoim kąciku a pies z
              bloku piszczał i musiał spać z nami w pokoju.
              • Gość: puma002 Re: Nic! IP: *.lodz.mm.pl 25.08.03, 16:19
                Gość portalu: maMa napisał(a):

                > Kupiliśmy naszego piesia bez rodowodu po rodowodowych rodzicach za 300 zł od
                > normalnego hodowcy spod Krakowa, zarejestrowanego w Związku, więcej- jest we
                > władzach związku grupy owczarka niemieckiego, niżej niż prezes. Bajki o
                > porządku w ZK dotyczą maluczkich.

                Ja doskonale wiem, że w Związku Kynologicznym nie zawsze dzieje się tak jak
                powinno i dziwi mnie, że właściwie nikt głośno nie protestuje przeciw takim
                porządkom. Jeśli masz dowody na proceder sprzeczny z regulaminem Związku, może
                wyślesz e-mail do krakowskiego oddziału i do zarządu w Warszawie? Warto trochę
                ponękać nieuczciwych działaczy-rozmnażaczy, w przeciwnym razie patologia będzie
                trwała wiecznie.

                Pozdrawiam
                • Gość: maMa Re: Nic! IP: *.net.autocom.pl 25.08.03, 17:01
                  Sądzę, że władze Związku wiedzą o wszystkim, bo same tak robią. Slyszałam o
                  następujących praktykach u wielkich znanych hodowców
                  / usypiają starsze suki, ponieważ nie mogą ich już kryć, a szkoda pieniędzy na
                  utrzymanie
                  / gdy mają wielką hodowlę, typu 8 suk i 3 psy kantują przy informacjach , od
                  której suki i psa pochodzi miot. Sami sobie nawzajem wystawiają różne
                  zaświadczenia
                  / najlepsze szczeniaki wybierają dla siebie i innych znajomych hodowców, więc
                  raczej nie kupisz od hodowcy przyszłego championa

                  A co do schronisk, teraz jest u nas afera

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=7602547
                  • Gość: puma002 Re: Nic! IP: *.lodz.mm.pl 25.08.03, 22:46
                    Gość portalu: maMa napisał(a):

                    > Sądzę, że władze Związku wiedzą o wszystkim, bo same tak robią. Slyszałam o
                    > następujących praktykach u wielkich znanych hodowców

                    Pewnie, że chachmęcą jak mogą. Krzywdzą psy i uczciwych ludzi. Dlatego mimo że
                    brzydzę się donosicielstwem jako takim, namawiam gorąco do pisania donosów w
                    udokumentowanych przypadkach łamania regulaminu ZKwP. A nuż coś z tego wyjdzie
                    za setnym czy pięćsetnym donosem... Bez licznych interwencji nic się nie
                    zmieni :(((((

                    > A co do schronisk, teraz jest u nas afera

                    No rzeczywiście niezła afera. Nie wiadomo komu wierzyć, ale generalnie warunki
                    w schroniskach są makabryczne i stąd takie afery się biorą.

                    Pozdrawiam :)))))
    • Gość: maMa Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.net.autocom.pl 24.08.03, 13:51
      Tyle,ile ona weźmie za sprzedaż jednego szczeniaka bez rodowodu.
      • Gość: vikus Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.konstantynow.sdi.tpnet.pl 26.08.03, 00:14
        słuchajcie ....

        dyskusja na temat rodowodów toczy sie chyba na wszystkich forach zwierzęcych,
        i od strony papierkowej wygląda to tak że stwierdzenie "rasowy bez rodowodu"
        to dwa zaprzeczające siebie słowa, dlatego że tylko i wyłącznie rodowód jest
        potwierdzeniem rasowości...
        mnie osobiście argument że ludzie produkujący psy podobne do rasowych zawsze
        nie dbają o zwierzęta i liczą tylko na kase nie przekonuje, bo to jak sie
        opiekujemy swoimi pupilami zależy od tego jakim jesteśmy człowiekiem,
        natomiast jest jeszcze inna kwestia:
        hodowcy przez wiele lat a nie jednokrotnie przez całe życie prowadzili program
        hodowlany bo "stworzyć" daną rase o odpowiednich cechach, selekcjonowali
        osobników itd. I dlatego uważam za conajmniej egoistyczne "podrabianie" i
        obniżanie wartości owoców ich pracy. Myślimy tylko i wyłącznie o sobie a nie o
        ludziach dzięki którym takiego psa czy kota możemy mieć i nie o całej idei
        zwierząt rasowych.
        • Gość: puma002 Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.lodz.mm.pl 26.08.03, 09:23
          Masz w 100% rację, Vikus, ale to argument dla zaawansowanych psiarzy. Bo jak
          ktoś chce kupić tanią zabawkę dla dziecka to go tym nie przekonasz.

          Pozdrawiam
          • Gość: vikus Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.konstantynow.sdi.tpnet.pl 26.08.03, 10:12
            jeżeli ktoś chce traktować psa jak zabawke to nie zamierzam go do niczego
            przekonywać, swoją drogą to skoro tematowy huski jest z rodowodem to dlaczego
            jego właścicielka nie zapisze sie do związku i tam nie będzie on reproduktorem.
            Przecież to na jedno wychodzi - musi zapłacić za związek ale za krycie
            dostanie dwa razy więcej. Jeżeli pies jest na prawde ładny to wyjdzie na tym
            lepiej. Ludzie nie chcą zapisywać sie do związków by myślą że to nie
            potrzebnie wydane pieniądze, ale dletego koty/psy rasowe są droższe żęby
            wszystko było jak należy.
            Jeżeli kupujemy zwierze rasowe to możemy mieć wymagania: pies/kot musi mieć
            książeczke zdrowia (conajmniej 2 odrobaczenia i dwa szczepienia), musi
            wyglądać zdrowo co hodowca pozwoli nam sprawdzić u naszego weta i w razie
            jakiej kolwiek choroby przyjmnie kociaka spowrotem za zwrotem pieniędzy,
            hodowca uświadomi nas w zakresie wyhowania naszego pupila oraz będzie pod
            telefonem zawsze gdybyśmy mieli do niego jakieś pytania. Poza tym odwiedzając
            hodowle widzimy rodziców malucha i w jakim środowisku sie wyhował.
            Czy możemy tego wymagać od handlarza ulicznego? Tam nawet nie zobaczymy
            rodziców zwierzatka, nie wiemy jak zostało wyhowane i w jakich warunkach, nie
            ma książeczki zdrowia, nie możemy sprawdzić jego stanu zdrowia u weta.
            Nie mówie już o przypadkach sprowadzania zwierząt z Rosji gdzie zwierzęta są
            usypiane żeby przewieźć je przez granice i potem przy najbliższym szczepieniu
            lub zastrzyku umierają gdyż srece nie wytrzymuje u takiego małego kociaka.
            Jeżeli ktoś chce hodować zwierzęta a nie je produkować to równie dobrze może
            zapisać sie do związku...
            • Gość: puma002 Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.lodz.mm.pl 26.08.03, 11:10
              > swoją drogą to skoro tematowy huski jest z rodowodem to dlaczego
              > jego właścicielka nie zapisze sie do związku i tam nie będzie on
              reproduktorem.

              Właścicielka husky'ego prawdopodobnie należy do Związku Kynologicznego, tylko
              że w Związku są układy różne i z reguły krycie zdarza się tylko psom bardzo
              przedsiębiorczych działaczy związkowych. A tak ogólnie - racjonalna hodowla
              polega na tym, że nie rozmnaża się wszystkich rasowców jak leci, tylko
              najlepsze z najlepszych (to znaczy jak najbardziej zbliżone do wzorca swojej
              rasy pod wzgledem wyglądu zewnętrznego i charakteru) - przynajmniej tak powinno
              być. Więc nie każdy pies z rodowodem może być reproduktorem. Poza tym aby pies
              rodowodowy zdobył uprawnienia hodowlane (a więc zostać reproduktorem lub suką
              hodowlaną) musi spełnić kilka określonych w regulaminie warunków. Ale to już
              temat niekoniecznie wszystkich interesujący, więc nie będę się w niego
              zagłębiać.

              Pozdrawiam
              • Gość: maMa Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.net.autocom.pl 26.08.03, 12:34
                Pies rodowodowy znajomych po cudownych rodzicach nie miał zębów na dole, tzn.
                po obu stronach brak jednego zeba. To wyklucza go od razu z wszelkich wystaw.
                Znajomy wtererynarz zaproponował klinikę w Warszawie do wstawienia implantów,
                aby pies miał śliczny garniturek zębów i mógł uczęszczać na wystawy i zdobywać
                nagrody i być reproduktorem i plodzić kolejne szczeniaki bez zębów w dolnej
                szczęce.
                • Gość: słoń bim-bom Re: husky-ile wziąć za pokrycie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.03, 16:59
                  Gość portalu: maMa napisał(a):

                  > Pies rodowodowy znajomych po cudownych rodzicach nie miał zębów na dole, tzn.
                  > po obu stronach brak jednego zeba. To wyklucza go od razu z wszelkich wystaw.
                  > Znajomy wtererynarz zaproponował klinikę w Warszawie do wstawienia implantów,
                  > aby pies miał śliczny garniturek zębów i mógł uczęszczać na wystawy i
                  zdobywać
                  > nagrody i być reproduktorem i plodzić kolejne szczeniaki bez zębów w dolnej
                  > szczęce.

                  To płodzenie szczeniaków to jak rozumiem po to, aby weterynarz zarabiał na
                  sztucznych zębach??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka