Gość: kot
IP: *.mech.pw.edu.pl
03.09.03, 15:57
Witajcie!
Do Alex i nie tylko... Chciałbym skomentowac sprawe uwalniania zamkniętych
kotów w sytuacjach podobnych jak na Elbląskiej. Zakładam nowy wątek, bo w
tamtym sprawa się jakby rozmyła, a problem jest poważny. Koty są często
zamykane w piwnicach i giną w męczarniach, z głodu, od trucizny, wyłamując
sobie zęby i pazury na kratach i siatkach w nawet otwartych okienkach.
Przykładowo, na Żoliborzu właśnie remontowane są fasady starszych budynków, w
piwnicach wstawiane są pancerne okienka, których nie można otworzyć (rozbić
też nie można), a po takim remoncie pozostają w piwnicach zamknięte na głucho
mieszkające tam koty.
Co robić w przypadku zauważenia uwięzionego zwierzaka? Z mojego doświadczenia
wynika, że walka z administracją jest najgorszą rzeczą, którą można zrobić.
Nawet, jeśli w tym jednym przypadku osiągnie się cel, tak jak Alex,
odchorowując to nerwowo i obrażając na siebie administrację, dozorcę, a
czasem i wezwaną straż miejską, koty w tym miejscu mają sprawę przegraną.
Jeśli jest ich więcej, zostaną zabite lub wytrute przez dozorcę za cichym
przyzwoleniem administracji, albo też przez któregoś z lokatorów, lubiącego
spokój i czystość, żeby na przyszłość takich problemów nie było.
Klucze od pomieszczeń technicznych mają dozorcy, od piwnic lokatorzy. Ja
wielokrotnie prosiłem o otwarcie różnych pomieszczeń i zwykle uprzejma prośba
odnosiła skutek. Jest to sposób, który polecam. Dopiero, gdy to nie skutkuje,
podejmuję dalsze kroki. Jeśli okienko piwnicy było otwarte, tylko za wysoko,
tak jak w przypadku Alex, należało w nocy spuścić tam i umocować długą
szmatę, np. starą zasłonę, po której kot mógłby wyjść. Jeśli jest to
niemożliwe, idzie się do dozorcy i mówi: proszę mi otworzyć, zginął mi kot i
chyba tam siedzi. To nic, że potem kot zwieje, ja mówię: trudno, widac to nie
był mój. A w innych przypadkach? Czasem pomaga straż miejska lub postraszenie
TOZem. A w ostateczności? No cóż, żaden z kotów, którego zauważyłem lub
doniesiono mi, że jest zamknięty, nie siedział tam dłużej niż dobę.
Pozdrawiam, Juliusz.