ssasha
28.10.03, 08:28
jestem dobrodziejka psa- a wiec spacerki, jedzonko, przytulanko, czesanko,
kosci i anielska cierplisowc.
Maz prawie wogole nie glaszcze psa, nie jest taki zainteresowany nim.
Czesto traci cierpliwosc i na niego sie drze. Pies czasem naprzyklad
zdemoluje mu wiaderka ogrodowe. Za to dostaje tym wiederkiem od meza i
wygnany jest do budy i zastawiony zeby nie mogl wyjsc jakis czas. Gdy kapcia
zniszczy, dostaje mocno tym kapciem- az kladzie uszy po sobie i ucieka. Jest
to powodem naszej klotni, bo zawsze bronie psa.
a jednak - to on meza slucha, i ma respekt do niego, a nie do mnie. Mnie
wyraznie lekcewazy!
I co Wy na to Obroncy psow przed zlym traktowaniem??? Bo ja juz nic nie
rozumiem.