soczewica
29.11.03, 13:54
od trzech lat mam w domu kotkę, pomiędzy moimi dwoma psami.
w momencie kiedy ją przyniosłam, była bardzo malutka, natomiast psy były juz zasiedziane.
poczatkowo kota przyjęły nieufnie, teraz odnoszą się do niego obojętnie, z wyjątkiem momentu, kiedy
dostają jeść: jeden z psów szczeka wtedy na wszystko i wszystkich w kuchni,
ale poza tym nie ma pomiędzy nimi specjalnych animozji.
z kotem jest kłopot. od początku pobytu w naszym domu nikogo nie zakceptowała,
do nikogo nie przychodzi, nie mruczy - jest zestresowanym dzikusem, kiedy
próbujemy ją głaskać, syczy i chce gryźć.
w dodatku ma ogromną nadwagę, którą "wypracowała" w pierwszym roku pobytu
u nas, wyjadając psom jedzenie z ich misek. próby odchudzania kończą się póki co na tym, że już
nie tyje, ale zrzucić wagę jest bardzo ciężko, bo kot praktycznie się nie rusza,
po skorzystaniu z kuwety potrafi zajeździć pupą całą podłogę razem z dywanem, żeby
się oczyścić.
jako kociątko miała starcie z psem - straciła przytomność ze strachu, kiedy tracił ją łapą.
wet stwierdził, że nic jej nie jest, rozwijała się normalnie - a po pewnym czasie
nagle okazało się, że mamy w domu dzikiego zwierza.
przez ekscesy z brudzeniem podłogi (zdarza się to często, w całym mieszkaniu)
rodzina ma kota zupełnie dość. chcą go uśpić. ja się bronię, bo przecież przynosząć
małą do domu nie zakładałam, że będzie miała jakieś upośledzenia psychicznej
natury, że nikogo nie polubi, i chcę się nią zajmować pomimo wszystko, co kot winny
swojej chorobie?
czy ktoś z was zetknął się z przypadkiem chorego psychicznie kota? czy jest to możliwe do
zdiagnozowania? czy jakos można by ją leczyć? idę poszukać jeszcze w internecie,
za wszelkie rady będę wdzieczna.
pozdrawiam kociarzy :)
soczewica