mjot1
20.12.03, 13:41
Ileż trzeba mieć samozaparcia, ileż dzielności by w ten dzień nie bacząc na
przepaskudną często aurę wyruszyć w las? A tam...
Tam obowiązkowe króciutkie nabożeństwo pod leśną kapliczką (jakiś czas temu
proceder nie do pomyślenia), kilka miłych chwil z przyjaciółmi, łyczek lub
dwa z piersiówki na rozgrzewkę i może dane będzie dostrzec w krzyżu lunety
sylwetkę zwierza.
Potem z serca płynące szczere życzenia szczęścia i pokoju składane kolegom i
żyjątkom wszelakim.
Tak każe tradycja. Tradycja stara jak świat. Jeśli posłuchać tych wspaniałych
mężczyzn to starsza ona jest chyba od samej wigilii, sięga pewnikiem czasów
jaskiń i maczugi.
Kim trzeba być by po powieszeniu wybebeszonego truchła i umyciu dłoni z juchy
zasiąść do wieczerzy i dzielić się opłatkiem?
Ileż pokrętnej hipokryzji trzeba mieć w sobie by latorośli snuć opowieści o
pokoju, miłości i zwierzątkach przemawiających ludzkim głosem?
Taaa...
Tradycja święta rzecz. Bez tradycji ludzkość traci tożsamość. Tradycja
podtrzymuje najszlachetniejsze cechy rodzaju ludzkiego.
Dzięki wam o szlachetni, że czynicie wszystko co możliwe by tradycja nie
zaginęła.
Najniższe ukłony!
Resztkami rycerskości zachwycon M.J.